przydałaby się pomoc...

17.12.08, 14:30
Witam, niebawem będę urządzać synkowi pokoik (11 miesięcy)
W związku z tym, że teraz niestety musimy spłacać kredyt to nie stać
mnie na kupowanie małemu zabawek...
Gdyby ktoś miał zbędne zabawki lub maskotki to chętnie przyjmę...
Mieszkam w Bydgoszczy i oczywiście opłacę koszty przesyłki...
Nie prosiłam wcześniej o pomoc, bo nie mieliśmy problemów z
pieniędzmi...
Mąż zarabia dość dobre pieniądze i nie byłam potrzebująca...ja nie
pracuję, bo czekamy na termin do żłobka...
Ale niestety teraz doszło do wydatków 1480zł kredytu i po opłatach
już niewiele pozostaje na życie...
Dlatego postanowiłam napisać ten wątek...
Jeżeli ktoś miałby niepotrzebne rzeczy, które chce wyrzucić to
chętnie przyjmę smile
Z góry dziękuję smile
    • asiaiwona_1 Re: przydałaby się pomoc... 18.12.08, 19:42
      aniulka8503 napisała:

      "Mąż zarabia dość dobre pieniądze i nie byłam potrzebująca..."

      Przepraszam, ale skoro mąż zarabia dobrze to chyba nie macie aż tak
      dużych problemów finansowych jak inne rodziny, których peło na tym
      forum. Przecież nie musicie mieć dla dziecka zabawek z najnowyszych
      "kolekcji". Można dostać w sklepie tańsze, ale równie fajne zabawki.
      Jakoś dziwnie zabrzmiał ten twój post...

      • aniulka8503 Re: przydałaby się pomoc... 18.12.08, 22:47
        No zarabia 2200...tylko, że teraz w związku z kredytem będzie na
        opłaty i skromne życie...
        Nie powiedziałam, że jesteśmy biedni...nie należymy do tych, którzy
        mogą skorzystać z mopsu czy innej instytucji...rodzinne też już nam
        się nie należy, bo patrzą na dochód, a opłaty już ich nie
        interesują...
        Nie jesteśmy też rodziną wielodzietną...do czasu jak pracowałam to
        nawet nam dobrze szło...
        Nie, nie kupuję i nie kupowałam dziecku zabawek z najnowszej
        kolekcji, ani o takie nie prosiłam...
        po opłaceniu rachunków zostaje nam 200zł na życie (pampersy mleko i
        jedzenie na 3 osoby...)
        Napisałam jak jest...
        Przepraszam, jeśli odebrałaś moją wiadomość jako podstępną (ja w tej
        chwili tak zrozumiałam)...
        Wzięliśmy kredyt razem z rodzicami...rodzice mieli się dokładać, ale
        jak narazie się nie dołożyli więc musieliśmy spłacić całą
        ratę...niestety frank wzrósł...
        Nie musisz mi wierzyć...
        Zresztą może źle zrobiłam pisząc tutaj...
        Nie chciałam nikogo naciągać ani nie chciałam żadnych pieniędzy...po
        prostu pomyślałam, że może ktoś miałby coś do wyrzucenia a by się
        nadawało do użytku...
        Przepraszam, że źle się zrozumiałyśmy...
        • joa261 Re: przydałaby się pomoc... 18.12.08, 23:16
          troszkę obronię Aniulkęsmile
          Ona nie wybrzydza w zabawkach. Cieszyły ją maskotki, które im wysłałam. A były
          już wiekowesmile
          Według mnie to, że ktoś chwilowo jest w tarapatach finansowych niekoniecznie
          musi oznaczać, że musi korzystać z MOPSu.
          Przecież dziewczyna nie chce prezentów tylko zwykłe, używane zabawki. A wiadomo,
          że dużo osób pozbywa się z domu zbędnych zabaweksmile
          • aniulka8503 Re: przydałaby się pomoc... 18.12.08, 23:23
            joa jesteś smile
            Dzięki za słowa otuchy...jak przeczytałam odpowiedź to poczułam się
            jak jakaś oszustka i naciągaczka...
            A tak przy okazji, czy pieniądze doszły? bo nie dostałam maila od
            ciebie...
            • joa261 Aniu :) 19.12.08, 17:24
              Chyba doszłysmile Piszę chyba gdyż jakieś przelewy byłysmile
              A wgłębiać mi się nie chciałosmile
              Przyjmuję zatem, że przelew dotarł na pewnosmile
        • bj32 Re: przydałaby się pomoc... 19.12.08, 18:16
          2200,- na trzy osoby... Nawet z jakimś tam macierzyńskim to wcale
          nie jest dużo. Fakt, można sie za to utrzymać, nawet przy spłacaniu
          kredytu i wynajmie, coś o tym wiem. I nawet nie ma potrzeby żywić
          się wyłącznie chlebem z cebulą. Ale żeby to jakieś kokosy były to
          ciężko powiedzieć.
    • alin9 Re: przydałaby się pomoc... 19.12.08, 20:32
      Kochana ja mam zabawki "na zbyciu".Tylko nie wiem co Cię konkretnie
      interesuje.Nie są to nówki ani rzeczy dla dużego dziecka.Mam m.in. dwie wieże z
      kółek;trzy rzeczy typu dopasuj kształt i wrzuć;kilka nakręcanych plastikowych
      pojazdów(spychacz,koparka ale napęd zepsutysad);zwykłe autko.Mało ale jak co to
      daj proszę znać.Niestety ja w obecnej sytuacji nie pokryję kosztów wysyłki.
      • aniulka8503 Re: przydałaby się pomoc... 19.12.08, 22:12
        Joa, na pewno wysłałam ci pieniążki więc mam nadzieję że doszły smile
        2200 to nie jest mało, wiem...a opłaty...
        1480 (kredyt hipoteczny), 415 (czynsz), 80 (prąd)...To są stałe
        opłaty...Kredyt oczywiście zależy od franka...Napisałam 1480 bo
        właśnie 17.12. tyle zabrali (dokładnie 1478, 27)
        Narazie mieszkamy u rodziców ponieważ mąż remontuje mieszkanie...
        Ja nie mam macierzyńskiego...miałam zasiłek dla
        bezrobotnych...miałam, bo w grudniu się skończył...
        Jak byłam na zasiłku to pracowałam czasami popołudniami w kebabie,
        gdy mąż był w domu i zajmował się małym (zawsze jakiś grosz
        wpadł)...teraz mąż przyjeżdża raz w tygodniu, bo od 3 tygodni
        remontuje mieszkanie...
        Wiem, że nie mam prawa do zasiłku, nie mam rodzinnego, na mops też
        mamy za duży dochód...bo mamy więcej niż 504 zł na osobę...Ale
        WSZYSCY liczą dochód a NIKT nie liczy kosztów...
        Od tego miesiąca jesteśmy w kropce...
        Nie chcę abyście myślały tak jak osoba, która pierwsza odpowiedziała
        na mój post...Ja tylko chcę dać mojemu dziecku szczęśliwe
        dzieciństwo...
        Ta osoba napisała, że można dostać tanie zabawki...tak, dzisiaj mi
        się udało kupić dziecku klocki na święta za 5zł...Tylko, że takie
        okazje są rzadko...
        Od stycznia lub od lutego (zależy od tego, kiedy się przeprowadzimy)
        chcę iść do jakiegoś marketu na pół etatu na popołudnia, jak mąż
        będzie z małym...niestety żłobek, do którego mały jest zapisany jest
        dopiero od września...a na prywatny żłobek nas nie stać...
        alin, jeśli masz na zbyciu to chętnię przyjmę smile
        mój mail: kicia8503@o2.pl
        Gdybyś mogła się ze mną skontaktować...albo mail gazetowy, ale ja
        nie umiem z niego pierwsza napisać wiadomości...nie wiem czy w ogóle
        wysyła...
        Koszty przesyłki oczywiście opłacę (to zawsze jest dużo tańsze), a
        mały będzie miał uciechę smile
        Naprawdę nie jestem mamą krzysia ani panem edwardem...napisałam, bo
        naprawdę sytuacja jest w chwili obecnej ciężka...
        • aniulka8503 Re: przydałaby się pomoc... 29.12.08, 13:40
          Alin - ślicznie Ci dziękujemy smile
Pełna wersja