sion2
13.03.09, 15:01
Witam
mam mnóstwo pytan i prośbę o pomoc zwłaszcza osoby znające sie na
róznych kruczkach prawnych, co komu przysługuje itd.
Na wstepie zaznaczę iż nie znam chłopca osobiscie, z racji
prowadzenia roznych akcji ciagle dostaję nowe prosby o pomoc i nie
jestem w stanie sama wszystkiego sprawdzac i dochodzic. Osoba ktora
zaczela interesowac sie Danielem, nie umie poruszac sie po necie i w
ogóle nie wie od czego zacząc pomaganie...
Otóż jest w Warszawie chłopak l.23 z mozgowym porażeniem dziecięcym,
opiekuje sie nim matka. Od 7 mcy mieszkaja w slicznym nowym
mieszkaniu przystosowanym do wózka inwalidzkiego, czekali na nie
tylko 14 lat.Chlopak ma sparalizowane calkiem nogi a rękami troche
rusza ale nie na tyle żeby mogl sie chociaz sam nakarmic. Mimo tego
kokmbinuje jak byc samodzielnym i np. pisze smsy ustami i dlugopisem.
Ma rente, nie wiem ile. Matka sie nim zajmuje gdyz nie moze on
zostawac bez opieki (ma tez wade serca i rozne inne schorzenia),
matka sama ma rente bo cos tam ma chore.
Wynalazła ich moja kolezanka, dobrze mi znana wiec wiem na 100% ze
nie kręci nic. Matka chlopca jest niezorientowana w tym co jej
przysluguje, jakie zasilki, jakie refundacje, gdzie co zaniesc i
podpisac. Bardzo prosi o pomoc wlasnie w tym zakresie - gdyz teraz
maja paradoksalna sytuacje iz wreszcie maja kibelek i łazienke i
wode i gaz jak w cywilizacji przystalo ale po oplaceniu oplat za
mieszkanie zostaje im tak malo na zycie ze chodzi co miesiac po
ludziach i do kosciola po podstawowe produkty zywnosciowe. Z tego co
wiem w sumie maja na reke miesiecznie niecale 1500 zl z synem. Tatus
nie zaakceptowal chlopca do tej pory i wpadl w alkocholizm, z marcem
idzie w Polske i wraca na jesieni, podejmuje prace ale go wywalaja
bo pije, obecnie jest na odwyku. Chyba jest z nim w separacji matka
chlopca, ale z tego co mowi wynika że przez wiekszosc roku on sie
nimi w ogole nie interesuje.
Matka porzadna jest i nie chce stracic miekszania wiec raczej nie
jedza tyle ile powinni ale oplacaja mieszkanie jak nalezy. Jest dosc
obrotna, znajduje po ludziach meble uzywane i powoli mebluje dom.
Kolezanka ktora sie zaczela interesowac jak pomoc tej rodzinie,
szuka info w ogole z czego oni moga korzystac, jakiej formy pomocy
itd. Czy pracownica MOPSu ma obowiazek przyjsc do domu i przyniesc
wszelkie dokumenta do podpisania do mieszkania jesli matka nie moze
zostawiac syna samego i musi go wiezc do MOPSu a ciezko jej. Poza
tym telefon - maja taki socjalny ze tylko do nich mozna dzwonic a
oni nie moga lub jesli dzwonia to przeplacaja skandalicznie gdyz to
taki specjalny abonament za 20 zl miesiecznie. Czy moga sie starac o
placenie rachunkow telefoncznych na przyklad bo wtedy kobieta
moglaby z domu wszystko lub wiekszsc zalatwiac?
I w ogole co wam do glowy przyjdzie jeszcze... Ja sie z nimi nie
porozumiewam bo nie starczy mi kasy i życia coby wszystko samej
ogarniac. Bede przekazywac kolezance wasze sugestie.