Proszę o wnioski i sugestie

28.05.09, 11:52
Jestem mamą trójki(3,6,8 lat).Nie uważam aby były to na tyle duże dzieci by
obeszły się bez jednego rodzica.Chodzi o moją pracę.Jako osoba niepełnosprawna
zostałam kolejny raz postawiona pod ścianą(praca tylko po południu;zero
zmian).Przechodziły to już starsze dzieci(przez kilka lat) i nie chcę pisać o
moich wnioskach aby nie usłyszeć sama sobie odpowiedziałaś.Pragnę poznać Wasze
opinie.Mój kontakt z dziećmi będzie wtedy przed szkołą i przedszkolem.Wrócę
będą spały.Wiem są osoby w gorszej sytuacji.Ja jednak proszę o komentarze co
mi Radzicie?.Dziękuję.
    • anka7961 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 12:08
      Po pierwsze - jaki jest Twój stopień niepełnosprawności - może
      mogłabyś znaleść inną pracę w bardziej odpowiednich godzinach.

      Po drugie - wiele dzieci właśnie tak się wychowuje - widując jednego
      lub obydwoje rodziców tylko w weekendy. Nie mówię że to dobre, bo
      nie jest. I na pewno odbija się na dzieciach. Ale jako dziecko,
      które chowało się właśnie w takich "warunkach" - moja mama właściwie
      pomieszkiwała w domu, bo przeważnie była w delegacjach, po latach
      również zrozumiałam jak jej było ciężko i ile bólu ją to kosztowało.
      Jak to mówią "coś za coś". Jeśli nie możesz znaleść lepszej czy
      innej pracy, to zastanów się czy lepsza będzie dla dzieci mama bez
      pracy, która nie może zapewnić im rzeczy materialnych, czy mama
      pracująca, której praktycznie nie widują?
      Ja chyba wybrałabym pracę, bo chociaż to przykre, ale miłością
      dzieci nie nakarmisz.
      • ariosso1 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 15:50
        Widzisz-to zalezy jak na to patrzeć.
        anka7961 napisała dobrze-sama obecnościa i milością nie nakarmisz-a
        dzieci rosna i potrzeby tez rosną.
        Dzieci masz w wieku szkolnym,to zapewne wiesz ile potrzeba forsy-
        wycieczki, ciuchy,przybory-co rusz modniejsze i droższe-a co?czemu
        dzieciaki maja miec gorzej od innych/.
        Byłam w identycznej sytuacji ale ja nie miałam wyjścia-poprostu
        musiałam isc do pracy-nikt mi złotówki nie dał na chleb ani na leki.
        Urodzilam córke jako 17 latka(no brakło mi kilku miesięcy do
        pelnoletności),byłam wtedy w drugiej klasie liceum-i jak pogodzic to
        wszystko?nijak by sie zdawało.
        Matka mi powiedziałA-MOGE CI POMÓC ALE NIE WYRĘCZE-ale na tym sie
        skończyło bo zaraz po mnie sama zaszła w ciąze i kasy brak.
        Zatem poszłam do liceum wieczorowego-uczyłam dsie od 15 do
        19,chodziłam co dwa dni abym mogła pracowac w Kfc-z dzieckiem
        siedziała mi czasami niedoszła byla teściowa-a tatus dziecka wolał
        kolegow i salony z grami.
        Skończyłam liceum,zmieniałam w tym czasie prac na dorywczą-bo
        musialam brać córkę ze soba(sprzątałam mieszkania,klatki
        schodowe,sklepiki,zamiatałam parking,a nawet dorabiałam w ogrodzie
        botanicznym,siałam w ogrodzie babci ,kwiatki i sprzedawałam je na
        przystanku)-kiedy córka miala 3,5 roku urodzil sie syn(głupio
        wierzylam ze drugie dziecko naprawi nieudany związek)-nadal
        pracowałam,uroziłam a za dwa dni stałam w pracy (szanowny tatuś
        już zajmował sie dziećmi)Ale nadeszła chwila rozstania-nie udało
        sie niczego naprawić a pracowac trzeba-zwłaszcza jak sie wynajmuje
        mieszkanie-pracowałam w restauracjach jako kelnerka od 12 do 22 a
        od 4rano do 10tej na gieldzie kwiatowej nosiłam kanapki i herbate
        sprzedawcom-zajeżdziłam sie jak cholerka)
        Reasumując-byłam niezalezna finansowo-moje dzieci mialy wszystko-hoc
        ja sama nie raz szlam pieszo do pracy bo brakowało na bilet,dzieci
        mnie widywały żadko,czasem w niedzielę a czasem i kilkanascie dni
        mnie nie widywaly wogóle-zaczely mi mowic "dzien dobry pani"

        sa skutki uboczne
        -widoczne bardzo na dzień dzisiejszy-mam słaby kontakt z córką -tzn
        słaby to za dużo powiedziane ale czasami nie moge sie z nia dogadać,
        syn ma zaburzenia zachowania ADHD do kwadratu,nie mam zadnych
        wspomnień z ich dziecinstwa,zdjęć z urodzin, wogóle zdjęć ,nie wiem
        kiedy wyszedł im pierwszy ząb, nie widziałam ich pierwszych
        kroków,pierwszego dnia w szkole córki,i wiele innych rzeczy.Ale tak
        musiało być-inaczej nie utrzymałabym dzieci,dzieci które nie byly
        zdrowe-dsyn chorował nieustannie,córka podobnie(wyobraz sobieze syn
        jako 4 latek byl zupelnie sam w szpitalu -bo ja nie mogłam z nim
        być -pracowałam-przywiązywali go w nocy do łóżeczka)Myślisz,że mi
        nie było cięko? ze nie chcialam uciec z pracy i pobiec do nich>/ ?
        ze mało łez wylałam?Ale choćbym oczy wypłakała-jeśc by nam to nie
        dalo ani leków.Mam wyrzuty sumienia ze moje dzieci matki nie miały-
        owszem.
        Ale pocieszalam sie tym ze w pracy jest łatwiej-może zalapię
        kontakt,znajdę lepszą pracę,moze w dogodniejzych godzinach i tak
        czas lecial i leciał dzieci się przyzwyczaiły-nie trwało to nie wiem
        jak długo ale potem poznałam obecnego męża i wszystko sie zmieniło-
        choć jestem z nimi w domu cały czas-nie nadrobię zaległości nigdy
        ale nie żałuję-dzieci moje uważam za
        odpowiedzialne,sprytne,samodzielne,rezolutne,zaradne.Moze gdzieś tam
        jest w ich glowach uraz czy brak matki z tamtych lat ale wtedy nie
        bylo wyjścia-dla nich musiałam tak żyć.Uwierz ,ze Twoim dzieciom
        krzywda sie nie stanie i mimo iz Twojej obecności nie zastapisz
        nowymi ciuchami czy zabawkami ,to jednak robisz to w słusznej
        sprawie-takie mniejsze zło.
        Moja obecna tesciowa znowu uważa ze matka ma siedziec w domu jak
        urodziła i zajmowac sie domem i dzieckiem do zerówki a potem tylko
        praca w czasie lekcji-bo inaczej to dzieciom krzywda sie dzieje.A ja
        uważam to za bzdurę.
        • alin9 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 22:13
          Pozwolę sobie na rozmowę.
          > Dzieci masz w wieku szkolnym,to zapewne wiesz ile potrzeba forsy-
          > wycieczki, ciuchy,przybory-co rusz modniejsze i droższe-a co?czemu
          > dzieciaki maja miec gorzej od innych/.
          Nie uważam że rzeczy materialne te droższe i modniejsze nadrobią brak rodzica.To
          tylko rzeczy.
          musiałam isc do pracy-nikt mi złotówki nie dał na chleb ani na leki.
          Ja też wcześniej nie pracowałam dla przyjemności i nikt mi nie dał na chleb i leki.
          jako 4 latek byl zupelnie sam w szpitalu -bo ja nie mogłam z nim
          > być -pracowałam-
          Takie to dziwne ?Mój syn był młodszy i był sam bo oboje pracowaliśmy.
          > Moja obecna tesciowa znowu uważa ze matka ma siedziec w domu jak
          > urodziła i zajmowac sie domem i dzieckiem do zerówki a potem tylko
          > praca w czasie lekcji-bo inaczej to dzieciom krzywda sie dzieje
          Tu sie akurat zgadzam z Tobą nie z teściową.
      • alin9 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 22:44
        Mój stopień jest lekki ale nie znaczy to że nie mam przeciwwskazań.Gdybym mogła
        znaleźć inną pracę to już dawno bym ją miała a tego postu by nie było.Ja pisałam
        że są osoby co maja gorzej.Piszesz o weekendach .Ja ich nie mam.Ja po latach też
        wiele rzeczy rozumiem ale rozumowanie 30-latka i 3-latka raczej się różni.
    • ata-07 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 17:07
      Jeżeli możesz-znajdż inną pracę,to są jeszcze małe dzieci,wymagają
      dużej uwagi i matczynego ciepła,takie jest moje zdanie.
      • mira59 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 19:05
        Myślę,że gdy jest wybór "dam dzieciom bułkę z szynką,modną kurtkę za
        cenę pracy" lub "dam chleb z pasztetową i kurtkę po znajomej,ale
        będę z nimi" wybrałabym drugą opcję.
        Twoje dzieci to jeszcze maluchy.Mama jest im bardzo potrzebna.I
        jeśli sytuacja nie jest bardzo mocno podbramkowa (zostaniecie bez
        środków na życie) to szukałabym na Twoim miejscu czegoś innego.
        Wychowywałam się bez Mamy.Nie z powodu Jej pracy,z innego.Ale żal do
        Niej pozostał na bardzo długo.Nie raz padło z moich ust
        stwierdzenie,że nigdy Jej nie było gdy Jej potrzebowałam.
        • alin9 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 22:55
          W dużym stopniu zgadzam się z Panią.Skoro umieliśmy przy każdym dziecku rok
          wyżyć z jednej pensji to chyba warto dla dzieci.Niech wszyscy będą w
          szkole.Starsi będą już nastolatkami a wtedy chyba bardziej mogę myśleć o
          nieobecności.Wiem po sobie że wtedy to wolałam gdy reszta rodziny była poza domem.
          • mira59 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 23:20
            A może poszukać chałupnictwa?Albo podjąć się opieki nad dzieckiem we
            własnym domu?Starszej osobie zrobić zakupy?Zawsze to parę
            dodatkowych złotych do domu,a dzieci będą miały mamę "przy sobie".
            Za dwa lata najmłodsze dziecko pójdzie do zerówki,więc może wyżej
            napisane pomysły są opcją dorobienia do domowego budżetu przez ten
            okres?A może znajdzie Pani zatrudnienie na pół etatu np.w kiosku lub
            tego typu punkcie,gdzie mogłaby Pani pracować tylko w godzinach gdy
            dzieci są w szkole/przedszkolu?
      • alin9 Re: Proszę o wnioski i sugestie 28.05.09, 22:46
        Myślę podobnie tylko z ta praca jest problem.
        • ariosso1 Re: Proszę o wnioski i sugestie 29.05.09, 12:55
          Wiesz-chodziło mi raczej o to ,że w sytuacji kiedy nie ma wcale
          forsy,dzieci dostają dary w postaci scioranych kilku szmatek,
          obdartych butów,i popsutych zabawek,a na obiad kisiel to chyba
          lepeij iśc do pracy i zapewnić dzieciom jako takie warunki-bo nie ma
          wyjścia.
          W sytuacji jednak gdy nie przymieracie głodem,komornik do drzwi nie
          stuka,dzieci w razie choroby maja zapewnione leki a pradu wam jutro
          nie odłączą -to jak najbardziej jestem za ,abys została w domu i
          odczekała jakiś czas aż dzieci bedą starsze.Ja przytoczyłam jedynie
          własna sytuację-inną niż twoja-bowiem ja nie miałam innego wyboru.i
          wiem ze dzieciom z tego powodu nic złego sie nie stało.
          • alin9 ariosso1 29.05.09, 21:14
            Tak powinnam raczej zacząć post.Chodzi mi o te dwie sytuacje.Nie mamy komornika
            i nie przymieramy głodem ale jeśli sobie pozwolę na odczekanie to niebawem może
            być to i owo.Ty opisywałaś własną sytuację.Ja zaczęłam pracować przed założeniem
            rodziny.Z jednym dzieckiem pikuś.Z dwójką ujdzie ale z trójką bez tysiaka to
            różnica.
            Tu sobie nie odpowiedziałam.Chcę pracować ale "na innych warunkach"?Mam pracę na
            etacie i to mnie też trzyma.Ale nie mogę podjąć już nic innego bo dojazdy
            zjadają mi czas.Nie każdy ma taki fart i pracuje w miejscu zamieszkaniasmile
    • alin9 Albo ja jestem dziwna albo wolicie proszących bo 02.06.09, 21:49
      mniej zachodu.Serio tylko tyle osób ma coś do doradzenia.To może inaczej.Wyobraź
      sobie ktosiu że latami( już tak pracowałam i nie chcę ponownie)pracujesz na
      popołudniu.Spłodziłaś dzieci.Tylko po co?Raczej nie po to aby je widzieć pół
      godziny dziennie zaspane.Kiedyś tak pracowałam bo musiałam(podobnie jak
      arioso1).Teraz chcę tego uniknąć(takie to dziwne)?
      • anka7961 Re: Albo ja jestem dziwna albo wolicie proszących 02.06.09, 22:13
        Widzę, że bardzo nie chcesz pracować na te popłudnia i tak na prawdę
        chcesz usłyszeć, żeby z pracy zrezygnować. Rozumiem Cię. Tylko czy
        jesteście w stanie z jednej pensji męża nakarmić i ubrać dzieci? Nie
        mówię o super luksusach, tylko o podstawowych potrzebach. Jeśli tak,
        to ok.
        A co na to Twój mąż? Rozmawiałaś z Nim?
      • adota Re: Albo ja jestem dziwna albo wolicie proszących 03.06.09, 12:19
        Ja myślę, że niewiele osób radzi, bo to Ty musisz wybrać i to Ty znasz dokładnie
        swoją sytuację i swoje dzieci. Mnie nie dziwi, że chcesz zrezygnować z pracy
        popołudniami, ale to Ty musisz zrobić obliczenia i podjąć decyzję. Twoja chęć
        bycia z dziećmi nie jest dziwna.
        Ja nie wolę proszących, ja wolę sytuacje, w których można pomóc w rozwiązaniu
        problemu, a tutaj takiej możliwości nie widzę.

        Pozdrawiam serdecznie,
        adota
        • alin9 to nie tak 03.06.09, 19:16
          Wiem że ja muszę wybrać ale nie napisałam nie chcę poznać zdania innych aby je
          porównać.Mnie dziwi że uważacie iż chcę zrezygnować z pracy.Dziwię się(po
          czytaniu wątków) gdzie te wszystkie mamuśki i tatuśkowie "niezaradni"(bo nie
          zarabiają min.7 tyś.);rodzice z pytaniami czy gdy zabieram dziecko z przedszkola
          o 14.00 to nie za wcześnie i sporo by się znalazło.Nagle wszyscy mają ideał
          sielanki w życiu?Dziękuję tym co się wypowiedzieli bo dla mnie to
          istotne.Problem nie jest nie do rozwiązania.Ja nie prosiłam o rozwiązanie tylko
          rady.Mam zapytać wprost czy żucic pracę czy lecieć w kulki (poważnie wam to
          ułatwi wypowiedź).
        • alin9 do moderatora 03.06.09, 19:17
          Proszę o usunięcie bo zbyt trudne pytanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja