szkola rodzenia / szpital na Zaspie

28.01.04, 13:01
WItam mamusie!
Wkrotce zamierzam rozpoczac zajecia w szkole rodzenia.
W zwiazku z tym ze zdecydowalam sie (prawie!) na rodzenie w szpitalu na
Zaspie, uwazam ze najlepiej uczesczac do szkoly rodzenia wlasnie przy tym
szpitalu. Stad moja prosba. Prosze o opinie doswiadczone mamusie,ktore
chodzily tam na zajecia oraz rodzily wlasnie na Zaspie - chodzi mi o okres
ok. roku, 1,5 wstecz, bo dalej to informacje moga byc juz nieaktualne. Milo
by bylo rowniez gdyby odezwaly sie mamusie ktore sa w temacie na biezaco tak
jak i ja, termin mam na 18 maja
pozdrawiam
Asio+Brzuszek
    • wilga_kasia Re: szkola rodzenia / szpital na Zaspie 10.02.04, 14:34
      NIe chodziłam tam do szkoły rodzenia, ale rodziłam w czerwcu zeszłego roku i
      BARDZO polecam. Miły i fachowy personel, bardzo dobry oddział noworodkowyponoć -
      nie musiałam na szczęście sprawdzać, czysto. Jedyne zastrzeżenie budzi u mnie
      pomoc w nauce karmienia piersią = położne nie mają wystarczająco dużo czasu
      (chociaż większość z nich jest chętna do pomocy), a pani z poradni laktacyjnej
      była tylko jedna na cały oddział. Ja nie miałam kłopotów z karmieniem, bo
      rodziłam drugie dziecko, ale koleżanki z pokoju miały problemy i niestety
      otrzymywały bardzo ograniczoną pomoc. Jeśli chiałabyś wiedzieć coś
      konkretniejszego - pytaj, a chętnie odpowiem.
    • yoska Re: szkola rodzenia / szpital na Zaspie 13.02.04, 22:44
      Ja również nie chodziłam do szkoły rodzenia na Zaspie, za to rodziłam tam
      niedawno, bo 10 stycznia.
      Podzielam opinię Kasi-Wilgi.
      Od siebie dodam tylko kilka uwag:
      1. Strzeż się młodego lekarza A. Szulca- bardzo niemiły i bardzo
      niekompetentny. Z powodu jego ignorancji przeżyłam koszmar w trakcie szycia. To
      było gorsze niż sam poród! Wyłam z bólu, czułam każde wkłócie igły, każde
      przeciagnięcie nici, wszystko co robił ten z bożej łaski lekarz sprawiało
      potworny ból. Błagałam o dodatkowe znieczulenie, mówiłam że zszywa mnie na
      żywca, dwie osoby musiały mnie z całej siły trzymać abym mogła przetrwać ten
      koszmar. A on gderał z niezadowoloną miną pod nosem jak to zamiast zajać się
      dzieckiem histeryzuję i dalej robił swoje. Dodam, że w czasie porodu ani razu
      nie krzyknęłam, współpracowałam z położną (wspaniałą panią Ewą), mimo że
      bolało. Potem okazało się, że nie tylko ja byłam tak szyta. Kilka dziewczyn
      przeżyło dokładnie to samo. Lekarz otrzymał nawet ksywkę Rzeźnik. Nie rozumiem
      tylko dlaczego położne nie reagowały na nasze uwagi. Przecież widziały co sie
      dzieje!
      Po tym nieszczęsnym szyciu mam problemy do dzisiaj, nadal czuję ból i na tym
      niestety nie koniec.
      2. Dla mnie osobiście wadą jest to, że słychać rodzące obok. Ja na szczęście
      rodziłam sama, ale juz w trakcie szycia (wrr...) przyjechała nastepna rodząca i
      krzyczała wniebogłosy. Ten krzyk działał na mnie deprymujaco choć sama buczałam
      przy szyciu.
      3. Pierwsze dziecko rodziłam w Wojewódzkim (1,5 roku temu) i mogę stwierdzić że
      warunki na porodówce, w salach, w łazienkach i w ogóle są tam dużo lepsze. Ale
      to w sumie mało istotne. Najważniejsza jest opieka, a tą miałam na Zaspie
      SUPER!

      Pozdrawiam i zyczę powodzenia!
      • evita33 hej yoska - szpital na Zaspie 11.03.04, 21:16
        No nie powiem , ze mnie trochę nastraszyłaś. Co prawda ja będę rodzić jak
        wszystko dobrze pójdzie w czerwcu i to właśnie na Zaspie. Ale jak opisałaś o
        tym szyciu to juz mnie dzisiaj zaczęło wszystko boleć, bo pamiętam szycie przy
        pierwszym dziecku ( 4 lata temu i mnie piekielnie bolało ) a Ty tu jak
        opisujesz brrrrrr........ Napisz coś więcej, do jakiej lekarz chodziłaś ( ja do
        Kołodziej z przychodni przyszpitalnej), czy uzgadniałaś wcześniej położną, (
        czy p. Ewa to moze Jacobsy) . Jestem ciekawa , napisz jak chcesz na priv :
        evita33@gazeta.pl. Pozdrawiam Ciebiei maluszka
Pełna wersja