kahakasurdo
24.09.09, 18:49
Jestem jeszcze oszołomiona tym wszystkim, dopiero w środę wróciliśmy z podróży
poślubnej z Zakopanego.
Dzień ślubu minął błyskawicznie, było dużo wzruszeń i radości. Pierwsze łzy na
błogosławieństwie, drugie w kościele, trzecie podczas podziękowania dla
rodziców...Było pięknie, bajkowo, tak jak sobie wymarzyłam. Wesele trwało do 6
rano. Idąc przez kościół nie widziałam NIC, taka byłam oszołomiona, dopiero na
zdjęciach zobaczyłam, jak dużo ludzi było w kościele. Na weselu niespodzianka
dla rodziców - toast i sto lat z okazji 25 rocznicy ślubu (i rodzice i
teściowie w tym roku) - łzy mojej mamy i zaraz potem moje oczywiście

Trudno
to wszystko opisać, ksiądz kazanie powiedział zabawne, od serca, dla nas...Mąż
zapomniał mnie przenieść przez próg sali weselnej, ja szampana przy pierwszym
toaście piłam na pięć razy, goście się śmiali, że pić nie umiem, mąż musiał na
mnie czekać, żeby rzucić w końcu te kieliszki

Nie umiem wklejać zdjęć, więc
daję linki, jak ktoś chce, może to zrobić za mnie
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1978959,2,3,3.html
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1978957,2,2,1.html
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1978958,2,3,2.html