długa relacja z francuskiego ślubu-wesela

08.10.09, 16:56
byłam na francuskim slubie, tzn. slub Francuzów we FR.

Zaproszenie dostalismy na slub koscielny oraz na wesele. Ślub
koscielny był o 14.30 (godzine wczesniej był slub w merostwie, trwał
10 min.), a wesele o 19.30.

W kościele (katolickim) trwało wszystko 90 min., przy wejsciu były
ksiażeczki z planem mszy: m.in. z tym co bedzie czytane i co bedzie
spiewane oraz z podzekowaniami na koncu. Przysiega małzenska jest ta
sama, z tym ze na koncu nie ma tej inwokacji "tak mi dopomóż...",
przy wkładaniu obraczki tez jest podobnie, nie ma jednak "w imie
ojca i syna...".
Z innych rzeczy, które sie jeszcze w PL nie mieszcza w głowie, to
to, ze orkiestra po wyznaniu wiary i ofertorium zagrała "what a
wonderful world" L. Armstronga, ksiądz powiedział wtedy - co za
interesujaca improwizacja. W trakcie składania podpisów
zagrano "memory" z musicalu cats, a na wyjscie z koscioła (wtedy
zwykle jest marsz mendelsona) było "wouldn't it be nice" Beach
Boys'ów.
Uwagi: koscół był pełen, ksiądz był wiekowy, z credo i pater noster
wierni nie mieli problemu, kolejka do komunii (na rękę) była
konkretna.

Po slubie panstwo młodzi wraz z goścmi udali sie do pobliskiej sali
przeznaczonej na rózne fety. Tam był podawany szampan, bezalkoholowe
napoje chłodzace oraz rózne przegryzki i przekąski. Były to np.
rózne koreczki z krewetkami, z łososiem, z owocami, były tez ciasta
w porcjach "na ząb", czekoladki itd, itp.
Sala ta była przeznaczona na skladanie zyczen, tu goscie mogli ze
soba gadać. To był poczestunek dla wszystkich gości (niektórzy byli
zaproszeni na sam slub, inni na slub i wesele). Trwało to ze 2 czy 3
godziny, my w tym czasie wyskoczylismy sprawdzic, czy nasza córka
sie dobrze miewa.

Wesele sie zaczynało o 19.30 w zupełnie innym miejscu, na poczatek
tu tez był podawany szampan i grała muzyka. Przed wejsciem na salę
ustawiono tablice z rozmieszczeniem stolików, każdy gosc
wyciagał "bilet na pociąg", na którym miał napisane przy którym
stoliku siedzi (stoły okragłe plus duzy prostokatny stół PM).
Zamiast winietek były kamyki, a na kazdym kamyku było wypisane imię.
Było też menu, które gra słów opisywało kolejnosc podawanych dań. Na
stołach były sztucce i kieliszki, potem postawiono wino i wode
mineralną. Jesli chodzi o alkohole, to było białe wino do przystawki
i czerwone (rewelacyjne) do dania głownego.
Kelnerzy przynosili dania, w tym czasie jadło sie, gadało, kapela
grała. Pierwszy taniec był po przystawce i daniu głównym (było juz
po 23.00), dopiero wtedy zaczeła sie tanczaca częśc wesela, potem w
miedzyczasie podano sery, potem znowu tance, potem przerwa na tort i
deser i szampan. Znowu tance. Ok. 3 była podawana kawa.

Uwagi: nie było oczepin, panna młoda zdjeła welon krótko po slubie,
zabaw, kobiety nie były jakos odstrojone w tafty, satyny, itp.
No i to tak.
    • budyniowa123 Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 08.10.09, 17:07
      lubię czytać o różnych weselach w róznych krajachsmile
      Fajnie, że wrzuciłaś opis.
      Miłoby było, jakby dziewczyny podjęły watek.

      A tak poza tym- fajne przyjęciesmile Pewnie bym się dobrze bawiła.
      • gwiazdka3333 Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 08.10.09, 17:22
        Masz moze jakieś fotki ? Wystroju sali, kościoła ... jakieś elementy
        dekoracji.
        Wszystko brzmi świetnie, tylko jedzenia chyba za dużo nie było wink
        • kamelia04.08.2007 Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 15:48
          wiedziałam, ze bedzie o tym, że jedzenia mało. Dla niektórych może
          byc jeszcze: jak to bez wódki (nie piję tu bynajmniej do ciebie)

          Tak na prawde po tym weselu uswiadomiłam sobie jak za duzo jedzenia
          sie marnuje na polskich weselach. Ta mentalnosc, ze stoły musza sie
          ugianac, że ma byc duzo tego jedzenia, że dań gorących ma byc 5 albo
          6 (sama jeszcze walczyłam ze starą, która chciała jescze domówic, bo
          przeciez 3 to za mało). Przeciez nikt tego nie przerobi i potem
          tylko psy jedzą tatar.

          Nie byłam głodna przez tyle godzin. Zaraz po ślubie był ten bufet, a
          wieczorem jedzenie tak jak opisałam (przystawka, danie główne, ser,
          deser, kawa).

          Co do wystroju kosciola to raczej nie było, niewiele widziałam bo
          stałam na samym koncu, a kosciol był pełen.

          Wystrój sali, wystroju jako takiego nie było, bo sala była sama w
          sobie elegancka. Przyniesiono tylko kwiaty, które PM dostali (duzo
          tego nie było). Ściany sali były przeszkolne z widokiem na ogród,
          nad miejscem PM wisiało kilka ich zdjeć z róznych mijsc swiata.

          Nie było zadnych zawieszek czy innych dyndałek na winie, bardzo
          dobrym swoja droga (pomerol 1998)
          • merda Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 16:53
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > wiedziałam, ze bedzie o tym, że jedzenia mało. Dla niektórych może
            > byc jeszcze: jak to bez wódki (nie piję tu bynajmniej do ciebie)
            >
            > Tak na prawde po tym weselu uswiadomiłam sobie jak za duzo
            jedzenia
            > sie marnuje na polskich weselach. Ta mentalnosc, ze stoły musza
            sie
            > ugianac, że ma byc duzo tego jedzenia, że dań gorących ma byc 5
            albo
            > 6 (sama jeszcze walczyłam ze starą, która chciała jescze domówic,
            bo
            > przeciez 3 to za mało). Przeciez nikt tego nie przerobi i potem
            > tylko psy jedzą tatar.
            >
            > Nie byłam głodna przez tyle godzin. Zaraz po ślubie był ten bufet,
            a
            > wieczorem jedzenie tak jak opisałam (przystawka, danie główne,
            ser,
            > deser, kawa).
            >
            > Co do wystroju kosciola to raczej nie było, niewiele widziałam bo
            > stałam na samym koncu, a kosciol był pełen.
            >
            > Wystrój sali, wystroju jako takiego nie było, bo sala była sama w
            > sobie elegancka. Przyniesiono tylko kwiaty, które PM dostali (duzo
            > tego nie było). Ściany sali były przeszkolne z widokiem na ogród,
            > nad miejscem PM wisiało kilka ich zdjeć z róznych mijsc swiata.
            >
            > Nie było zadnych zawieszek czy innych dyndałek na winie, bardzo
            > dobrym swoja droga (pomerol 1998)

            Bardzo ciekawie to wszystko brzmi,slub i wesele w moim
            guscie,zarowno jako gosc jak i panna mlodasmile

            p.s Jakiej wielkosci byly te zdjecia nad mloda para?
          • majself Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 10.10.09, 09:52
            Bardzo mi się ta wizja podoba. Całkiem odmienna od tego, do czego jesteśmy
            przyzwyczajeni w Polsce - ale to jest właśnie wesele z klasą, której brakuje
            wielkiemu żarciu.
    • majself Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 08.10.09, 17:39
      Musiało być ciekawie, wydaje mi się, że ślub z klasą, a zupełnie inny niż w Polsce.

      > W kościele (katolickim) trwało wszystko 90 min., przy wejsciu były
      > ksiażeczki z planem mszy: m.in. z tym co bedzie czytane i co bedzie
      > spiewane oraz z podzekowaniami na koncu. Przysiega małzenska jest ta
      > sama, z tym ze na koncu nie ma tej inwokacji "tak mi dopomóż...",
      > przy wkładaniu obraczki tez jest podobnie, nie ma jednak "w imie
      > ojca i syna...".

      Jesteś pewna, że to był kościół katolicki, nie protestancki?

      To "Memory" mi nie bardzo pasuje, to jest raczej taka nostalgiczna piosenka ("I
      can smile at the old days, I was beautiful then... It's so easy to leave me").
      • kamelia04.08.2007 Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 15:25
        majself napisała:

        > Jesteś pewna, że to był kościół katolicki, nie protestancki?

        ups, pomyliło mi sie cós, to nie był w ogóle kosciół chrzescijański,
        tylko meczet. A slub brały 2 kobiety.
        Żartujesz chyba - kosciół był katolicki pod wezw. św. Krzysztofa,
        msza była w obrządku katolickim.

        Po wymianie obraczek i błogosławieniu małzonków była piesn
        pochwalna po łacinie: laudate dominium, laudate dominium, omnes
        gentes, alleluia.
        Po baranku boży był kawałek po hebrajsku, mimo że nie była to
        synagoga. tekst tutaj: fr.scoutwiki.org/Evenou_Shalom


        > To "Memory" mi nie bardzo pasuje, to jest raczej taka nostalgiczna
        piosenka

        pasuje, nie pasuje. Ave maria też srednio pasuje, a masowo jest na
        slubach i to z tych samych powodów co memory - po prostu pieknie
        brzmi.
        • majself Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 10.10.09, 09:48
          kamelia04.08.2007 napisała:

          > majself napisała:
          >
          > > Jesteś pewna, że to był kościół katolicki, nie protestancki?
          >
          > ups, pomyliło mi sie cós, to nie był w ogóle kosciół chrzescijański,
          > tylko meczet. A slub brały 2 kobiety.
          > Żartujesz chyba - kosciół był katolicki pod wezw. św. Krzysztofa,
          > msza była w obrządku katolickim.

          Nie musisz być złośliwa. Ja tylko spytałam - bo w protestantyzmie ślub nie jest
          sakramentem, a w katolicyzmie owszem, dlatego pojawia się to odniesienie do Boga
          w przysiędze. Jeśli to był kościół katolicki, a odniesienia do Boga nie było...
          To jest bardzo dziwne.

          > pasuje, nie pasuje. Ave maria też srednio pasuje, a masowo jest na
          > slubach i to z tych samych powodów co memory - po prostu pieknie
          > brzmi.

          Ja bym jednak nie porównywała piosenki z musicalu z "Ave Maria", które jest
          modlitwą... Przytoczyłam tekst "Memory", który wydaje mi się dyskusyjny w tym
          przypadku.
    • prunilla Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 08.10.09, 18:01
      W ostatiej dekadzie bylam na kilku weselach FR/BE/Lux. Od
      wystrzalowych zamkowych po normandzkie wioski. W tej ostatniej bylo
      bardziej halasliwie i piknikowo- ale nie chamsko ani przasnie. Choc
      bylo to najprawdziwsze wg naszych kryteriow - wiejskie wesele...
      NIGDZIE nie bylo:
      macanek i zabaw dla opoznionych spolecznie(ale tance w wezu -
      takwink, koronkowych kozakow, butelek Fanty na stolach, papierowych
      serwetek, rozdawania alkoholu gosciom, obzarstwa, pan przeniesionych
      w czasie w sukniach z balu sylwetsrowego, tipsow z cyrkoniami u PM,
      panow mlodych z kwiatem w kieszonce, gadatliwych dj o zapedach
      wodzirejskich, kamerowania video (no raz, ale to bylo w 99').

      Z minusow:

      - Sam slub ma czesto charakter scicsle prywatny i bywalo ze bylismy
      zaproszoni TYLKO na sam poczestunek lub wieczorne "party" . W sumie
      dziwnie. Tak sobie wpadasz na impreze gdzei panna mloda juz wywija w
      sukni na perkiecie.

      -A teraz innej manki - czasem jest sie zaproszonym tylko na slub i
      party wieczorne. W czasie OBIADU dla rodziny i najblizszych trzeba
      sobie znalezc zajecie przez 4 h. A jest sie w nieznanym flamandzkim
      sielskim interiorze i to na wysokich obcasach to nie ma zbyt wiele
      opcji...

      Ksiazeczki w kozciele - jestem na tak,fajne do speiewania + tekst
      Ewangelii ale byl takze scenariusz mszy sw. To mialo pomoc tym co
      nie znali mszy swietej.. Czyli wiekszosci - to naparwde bylo widac w
      kosciele.

      Przemowy swiadkow i rodzicow- mily zwyczaj , ale nie kazdy to Hugh
      Grant. Bywalo rzewnie i dretwo i sprawozdawczo ( CV mlodych), opcja
      do przemyslenia.

      JAk mi sie przypomni to dopisze. A sie przypomni bo jestem PRZED smile
      • stworzenje Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 09:45
        prunilla napisała:


        > Ksiazeczki w kozciele - jestem na tak,fajne do speiewania + tekst
        > Ewangelii ale byl takze scenariusz mszy sw. To mialo pomoc tym co
        > nie znali mszy swietej.. Czyli wiekszosci - to naparwde bylo widac w

        chodzi Ci o takie w ławkach leżące? Tak na zachodzie takie są, w Polsce na bank
        już dawno by były rozniesione w drobny mak,pomazane,podarte,pokradzione uncertain.
        • prunilla Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 10:55
          @Sworzenje
          Te z opisem stalych czesci mszy sa faktycznie w wiekszosci
          kosciolow. Chodzi mi o specjalnie przygotowane ksiazeczki na
          uroczystosc ( pasujaca grafika), teksty dobranych piesni, itp.
          Pomysl sam w sobie zly nie jest. Tylko refleksja osobista : akurat
          przy tych wlasnie slubach na ktorych bylam to bylo az za duzo pary w
          gwizdek dla osob (PM i goscie) ktorzy mszy sw nie widzieli od czasow
          pierwszej komunii. Im bylo naprawde wszystko jedno, "inscenizacja" w
          kosciele miala byc po prostu impeccable, stad "scenariusz"...
          • stworzenje Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 11:01
            prunilla napisała:

            > @Sworzenje
            > Te z opisem stalych czesci mszy sa faktycznie w wiekszosci
            > gwizdek dla osob (PM i goscie) ktorzy mszy sw nie widzieli od czasow
            > pierwszej komunii. Im bylo naprawde wszystko jedno, "inscenizacja" w
            > kosciele miala byc po prostu impeccable, stad "scenariusz"...

            dzięki za wyjaśnienie smile.
        • kamelia04.08.2007 Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 15:58
          stworzenje napisała:


          > chodzi Ci o takie w ławkach leżące? Tak na zachodzie takie są, w
          Polsce na bank
          > już dawno by były rozniesione w drobny mak,....


          nie, chodzi o takie książeczki przygotowane przez PM - z ich
          imionami na okładce i datą slubu - na te konktetna msze. Jest tam
          scenariusz ich nabożenstwa, z tekstami czytan, pieśni etc, są
          podziekowania dla róznych osób, jest prosba o nadsyłanie zdjęć na
          wskazany adres @ itd, itp.
    • cinkowa Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 12:04
      niektóre pomysły może i wydają się ciekawe (książeczka w Kościele, sala do
      życzeń, kamyki zamiast winietek), ale na wszystkie te innowację patrzę dosyć
      sceptycznie. mam kuzyna Francuza, który stwierdził, że nie lubi francuskich
      wesel, bo są to zazwyczaj dosyć ponure imprezy, takie bez werwy.. mało jest tam
      zabaw, radości, tańców...wszystko jest tak idealne, że aż nudne. Kuzyn będąc na
      moim weselu powiedział, że żałuje, że Francuzi nie potrafią się bawić tak jak w
      Polacy. I ja chyba też muszę przyznać, że wolę ten nasz polski klimat wesel z
      wszystkimi śpiewami, tańcami, oczepinami, z fantą na stolewink ale wszystko
      oczywiście z umiarem i wyczuciem, bo sama nie jestem zwolenniczką obmacywanek itp.
      -
      nasz staż...
    • merda Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 12:51
      W takim razie ja Wam opowiem jak to wyglada we Wloszech(Toskana)

      KOSCIOL
      Obecnie prawie wszyscy decyduja sie na slub konkordatowy i tak:

      *Kosciol jest przyozdobiony podobnie jak w Polsce
      *Nie graja na wejscie marszu Mendelsona,buuuuuusad
      *Niektorzy zamawiaja sobie chor,ktory zazwyczaj spiewa "Ave Maria" i
      inne tego typu piesni,co w moim uznaniu, podczas takiej uroczystosci
      wychodzi wyjatkowo smutno.
      *Kazdy dostaje ksiazeczke,w ktorej znajduje sie caly plan mszy,w tym
      piesni i modlitwy,wiec nikt sie nie zorientuje ,ze ktos nie byl w
      kosciele przez ostatnie 10 lat wink
      *Nie ma symbolicznego koncowego pocalunku,za to przez jakies 10,15
      nastepuje podpisywanie dokumentow,podczas ktorego goscie wyjatko sie
      nudza.Nieciekawie to wychodzi
      *Obecny jest fotograf i kamerzysta
      *Po wyjsciu nowozency zostaja opsypani ryzem i niejednokrotnie
      dostaja garscia ryzu w twarz,co zapewne nie jest ani przyjemne ani
      rozsadne.
      *Zyczenia mlodej parze sklada sie zarowno w kosciele po mszy swietej
      jak i po wyjsciu z kosciola,ale nie daje sie zadnych kwiatow ani
      upominkow

      Sadze,iz slub w kosciele zalezy w duzej mierze od ksiedza i od tego
      jak poprowadzi msze, jakie bedzie kazanie.Choc,jak wspomnialam
      wczesniej, nostalgiczne piesni w wykonaniu choru ,rowniez moga
      zaburzyc radosna atmosfere uroczystosci.
      Niestety goscie czesto na mszy przysypiaja,ozywiaja sie dopiero po
      wyjsciu smile
      • merda Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 12:52
        Czesc weselna opisze pozniej
      • stworzenje Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 13:08
        merda napisała:

        > *Kosciol jest przyozdobiony podobnie jak w Polsce

        raczej jak w Ameryce, to stamtąd dekorowanie do nas przyszło...

        > *Nie graja na wejscie marszu Mendelsona,buuuuuusad

        yyy chyba na wyjście - u nas gra się na wyjście właśnie smile.


        > *Nie ma symbolicznego koncowego pocalunku,za to przez jakies

        to też niepolski zwyczaj


        > *Po wyjsciu nowozency zostaja opsypani ryzem i niejednokrotnie
        > dostaja garscia ryzu w twarz,co zapewne nie jest ani przyjemne ani
        > rozsadne.

        A potem ten ryż wygląda we włosach jak łupież big_grin.Takie nierozsądne rzucanie
        jedzeniem :-].
        • e.milia Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 13:37
          Właśnie... sam fakt rzucania jedzeniem jest dla mnie dziwny i niezrozumiały. Już
          pomijając wszelkie inne względy, że wpada we włosy, czy robi się bałagan przed
          kościołem itd.
        • merda Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 15:00
          *Kosciol jest przyozdobiony podobnie jak w Polsce
          >
          > raczej jak w Ameryce, to stamtąd dekorowanie do nas przyszło...

          Nie wiedzialam o tym...od kiedy mniej wiecej ten zwyczaj
          funkcjonuje,bo jestem ciekawa?
          Pozatym porownywalam do Polski smile

          > > *Nie ma symbolicznego koncowego pocalunku,za to przez jakies
          >
          > to też niepolski zwyczaj

          Zapewne,ale chyba mowimy jakie sa zwyczaje w danym kraju,a nie skad
          pochodza.Kiedys sie calowalo,nie rozumiem dlaczego z tego
          zrezygnowali (?)
          Mysle,ze ten znany wszystkim pocalunek,jest bardzo przyjemnym i
          wyczekiwanym przez nowozencow jak i gosci momentem.A Wy co o tym
          sadzicie,bo moze sie nie znam i za duzo amerykanskich filmow sie
          naogladalam wink

          > A potem ten ryż wygląda we włosach jak łupież big_grin.Takie
          nierozsądne rzucanie
          > jedzeniem :-].

          Rowniez nie jestem zwoleniczka sypania ryzem,ale grosiki tez sa dosc
          niebezpieczne wink
          Czym jeszcze i gdzie obsypuja nowozencow?


          > > *Nie graja na wejscie marszu Mendelsona,buuuuuusad
          >
          > yyy chyba na wyjście - u nas gra się na wyjście właśnie smile.

          hahaha,wiem wiem,pomylilo mi sie,ale zorientowalam sie po wyslaniu
          posta,wybaczcie
          • an20 Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 16:09
            Kościoły w stronę państw na zachodzie, są bardziej surowe w wystroju, kamień,
            czerwone cegły, nieotynkowany, drewno, ozdobą są witraże, jeden ozbraz za
            ołatrzem, albo figura. Przy ceremoniach przy ołarzu stoją zazwyczaj dwa duże
            bukiety kwiatów smile jak dla mnei super !!!
            U nas i na wschodzie, kościoły kapią złotem i przepychem, taka kultura smile

            Co do wesela to widzę, że było wspaniałe smile dosyc często śluby kończa się tylko
            na samym poczestunku po ceremonii, goście się rozchodza i tyle, co mi
            najbardziej się podoba smile

            U nas wesela są bardzo obfite w jedzenie i w różne dodatki smile taka kultura .
            Jeżeli wesele odbiega od tzw. "normy" już się nie podoba i zostaje mocno
            skrytykowane. Musi byc dużo, obficie i trwac do 7 rano smile jak się konćzy o 1-2 w
            nocy to już jest źle smile


            • merda Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 16:49
              > U nas wesela są bardzo obfite w jedzenie i w różne dodatki smile taka
              kultura .
              > Jeżeli wesele odbiega od tzw. "normy" już się nie podoba i zostaje
              mocno
              > skrytykowane. Musi byc dużo, obficie i trwac do 7 rano smile jak się
              konćzy o 1-2
              > w
              > nocy to już jest źle smile

              Ja mysle,ze chyba najlepiej to wszystko wyposrodkowac.Takie wesele
              skladajace sie "tylko" z posilku bywa po prostu nudne,a czasami
              dretwe.Z drugiej strony,trzymac kogos na imprezie do 6
              rano,podkladajac mu co chwile wodke pod nos,rowniez nie kazdemu moze
              odpowiadac.
            • k.l2 Re: długa relacja z wloskiego ślubu 10.10.09, 23:07
              Wystroj Kosciolow to nie kwestia kulturym tylko pieniedzy
              przeznaczanych na renowacje. Jasnem we Francji sa najczesciej gole
              sciany, bo nie ma kto placic na to,zeby wygladalo to inaczej.
          • e.milia Re: długa relacja z wloskiego ślubu 09.10.09, 17:22
            > Rowniez nie jestem zwoleniczka sypania ryzem,ale grosiki tez sa dosc
            > niebezpieczne wink
            > Czym jeszcze i gdzie obsypuja nowozencow?

            Płatkami róż podobno smile
            • normalna_ja sypie sie płatkami róż :) 09.10.09, 18:38
              i to wydaje mi się najrozsądniejsze smile
    • wrednababa Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 16:09
      No wlasnie dziewczyny jak to jest? Czy w Polsce istnieje zwyczaj pocalunku po
      zlozeniu przysiegi malzenskiej??
      Bylam ostatnio na kilku slubach i niestety zadnych pocalunkow nie bylo i bardzo
      mi tego brakowalo.
      czy zatem to tylko dzieje sie w amerykanskich komediach?
      Jestem ciekawa czy istnieje mozliwosc porozmawiania o tym elemencie ceremonii z
      ksiedzem?
      Jak myslicie?
      • an20 Re: długa relacja z francuskiego ślubu-wesela 09.10.09, 16:11
        Pewnie zależy od pary młodej. My tuż po nalozeniu obraćżek sobei nawzajem
        dalismy sobei buziaka smile
    • merda Re: długa relacja z wloskiego wesela 09.10.09, 16:39
      WESELE

      Z tego co napisala Kamelia,wnioskuje iz slub odbywa sie w podobnej
      atmosferze co we Francji.
      Zazwyczaj po slubie w kosciele, panstwo mlodzi udaja sie na sesje
      zdjeciowa,a goscie jada do restauracji gdzie serwowane im jest tzw
      aperitivo czyli napoje alkoholowe lub bezalkoholowe majace na celu
      pobudzic apetyt,a do tego orzeszki,chipsy itp.Przy wejscu na sale
      wisi tablica z rozmieszczeniem miejsc przy stolach.Po dlugim
      oczekiwaniu,powracaja z sesji fotograficznej nowozency i zaczyna sie
      wielkie...zarcie.Wiem,ze to slowo wydaje sie nie na miejscu ,ale
      uwierzcie,ze jest jak najbadziej adekwatne do tego co sie dzieje
      pozniej.A co sie dzieje? Jemy,jemy,jemy,jemy smileTo znaczy goscie
      jedza,bo zazwyczaj panstwo mlodzi nie maja na to czasu chodzac od
      stolu do stolu i rozmawiajac z goscmi.Przy stole znajduje sie menu w
      roznorodnej oprawie graficznej, wybranej przez panstwa mlodych.
      Niektorzy zamawiaja orkiestre lub dj'a,ale nie aby tanczyc lecz
      umilic gosciom posilek.Aczkolwiek moga sie zdarzyc nieprogramowane
      pojedyncze tance lub zabawy.
      Na stole,tak jak we Francji, woda i wina pite raczej z umiaremsmile
      Po skonczonych posilkach nastepuje krojenie tortu,kawa,likiery i do
      domusmile


      " You cannot run away from a weakness.You must fight it out or
      perish.And if that be so, why not now and where you stand?"
Pełna wersja