quasi.modo
08.10.09, 22:31
Wszystko było tak ślicznie zaplanowane, ale i tak będziemy dziś chyba siedzieć
do późna i drukować plan ceremonii w trzech językach oraz przygotowywać
karteczki z nazwiskami gości na stoły.
Jutro ćwiczymy jeszcze liturgię z księdzem i czytającymi, ja robię manicure a
Narzeczony urządza coś na kształt wieczoru kawalerskiego w ośrodku, w którym w
sobotę będzie wesele. Do tej pory stacjonowaliśmy oboje u moich rodziców, ale
ostatnią noc przed ślubem spędzamy osobno i widzimy się dopiero w kościele. I
chyba jeszcze nigdy tak mi ciężko nie przychodziło rozstanie...
Prognoza pogody niezbyt optymistyczna, ale będzie co ma być.
Więcej napiszę po wszystkim. Trzymajcie kciuki!