linka.k 11.10.09, 21:49 Jak poradziłyście sobie z różnymi upodobaniami kulinarnymi waszych mężów, partnerów? Szczególnie jak byliście z różnych regionów Polski? Gotujecie osobno, stawiacie na kompromisy? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
tomelanka Re: Związek od kuchni :) 11.10.09, 21:59 moj nie jest wybredny, zje wszystko oprocz pomidorowki Odpowiedz Link Zgłoś
linka.k Re: Związek od kuchni :) 11.10.09, 22:10 Hm, tylko ja mam taki problem, że: -M do wszystkiego jadłby ziemniaki, nawet do rosołu..., -uwielbia czarninę, którą no mi będzie trudno posmakować przy gotowaniu, graniczy to z niemożliwością. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: Związek od kuchni :) 11.10.09, 22:39 Mój nie znosi wątróbki, którą ja uwielbiam, więc jadam ją albo na mieście albo gdy wyjeżdża gdzieś służbowo Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 16:02 > -uwielbia czarninę, którą no mi będzie trudno posmakować przy gotowaniu, graniczy to z niemożliwością. To niech sam ją sobie gotuje. I problem z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
linka.k Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 20:26 Lepiej nie, bo nie ma cierpliwości w kuchni, nawet do jajecznicy Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: Związek od kuchni :) 11.10.09, 22:38 Mój już mąż lubi gotować i ja lubię gotować. Upodobania mamy prawie takie same, więc nie ma między nami żadnych zgrzytów. Ale jak gotujemy to na ogół samodzielnie, bo "gdzie kucharek sześć..." Przez ostatnie 1,5 roku nie mogliśmy się za bardzo wyżyć kulinarnie, ponieważ w naszym wynajmowanym mieszkaniu kuchnia jest okropnie mała (1,5x1m), więc na ogół albo jadaliśmy na mieście albo w domu robiliśmy proste potrawy nie wymagające wykorzystania dużej powierzchni oraz wielu naczyń Teraz zaczynamy remont mieszkania własnego i już się nie mogę doczekać kucharzenia Odpowiedz Link Zgłoś
ga_lapagos Re: Związek od kuchni :) 11.10.09, 23:42 Moj chlop pochodzi z Poludnia Francji i glownie on w domu gotuje. Najtrudniej bylo mi sie przystosowac do jego bardzo regularnych godzin posilkow, typowe dla Francuza Chocby sie walilo i palilo on musi zjesc obiad miedzy 12a a 14a, a kolacje o 20ej. Ale szybko sie przyzwyczailam i dzis tez robie sie glodna o ustalonych godzinach Poza tym on jest Francuzem, ktory robi przepyszne placki ziemniaczane i takie pierogi z miesem, ze niejedna polska gospodyni zapyta go o przepis. Ja niezle sobie radze z jego ulubionymi daniami - ratatouille i cassoulet. Nigdy nie mielismy trudnosci z przekonaniem sie do nowych smakow, co jest bardzo praktyczne w podrozy, skosztowalismy pieczonej swinki morskiej w Ameryce Pld, jak rowniez alkoholow, w ktorych zatopione byly weze i robaki Odpowiedz Link Zgłoś
zielone_jablko Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 00:27 mój jest bardzo wybredny... wszystko co jest choć trochę skomplikowane odrzuca z góry. Najchętniej jadłby codziennie kotlet, ziemniaki i ogórka kiszonego albo pizze. Więc robię tak że jak mam robić obiad to dzwonię do niego i pytam czy ma jakieś plany obiadowe. Jak nie ma to albo robie te kotlety tak na 3 dni z góry żeby się nie ciaprać codziennie i on je je a ja sobie robię to co chcę. Jak ma plan to robi sobie sam - zazwyczaj jakieś gotowce bo tak lubi (np. paluszki rybne, mrożona pizza - nie wiem jak można to jeść ale jak lubi to je). Ja w tym czasie robię sobie swoje jedzonko. Czasem nie daję wyboru i jemy to co ja chcę i robię dla dwóch. Zdarza się że w ramach urozmaicenia (zazwyczaj w weekendy) gotujemy razem - coś chińskiego, burito i pizzę od podstaw (akurat taką też lubie). Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 07:36 mój mężol w zasadzie jest mało wybredny. Mamy podobne gusta kulinrane, więc nie ma problemu z gotowaniem poza tym wspólnie wkraczaliśmy na drogę kulinarną, bo wcześniej oboje 'coś tam' umieliśmy ugotować, ale nie za wiele i tym sposobem wiemy co nam smakuje i to własnie gotujemy Odpowiedz Link Zgłoś
nocarka Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 17:22 Mój jest wybredny nie lubi różnych rzeczy: brak mięsa to nie jedzenie, gotowane/smażone jajko jest niejadalne (nie dotyczy jajecznica), brokuły, kalafior, groszek, fasolka szparagowa, kukurydza są niejadalne... zapiekanki z makaronem są niejadalne, pierogi z serem też, placki ziemniaczane, pyzy... czasem nawet nie wiem co mam gotować Ale jakoś dajemny sobie radę Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 09:03 W moim przypadku to jest temat-rzeka... Ale od tego jest ten wątek, żeby się wywnętrzyć, prawda? My jesteśmy z różnych regionów Polski: ja urodziłam się i wychowałam na Górnym Śląsku, On na Podlasiu - zderzenie klusek śląskich z blinami nie jest takie spektakularne, ale już zderzenie serników z sękaczami jak najbardziej. Poza tym moi Rodzice nie są Ślązakami (choć na Śląsku się urodzili) i u mnie w domu gotuje się trochę po krakowsku, trochę po kresowemu, trochę nowocześnie (kuchnia włoska, azjatycka, meksykańska). Na dodatek narzeczony jest alergikiem - niby alergia na 12 produktów (liczyłam!), ale i tak musiałam znacząco zmienić swoje gotowanie po tym, jak go dwukrotnie prawie otrułam: raz rosołem z natką pietruszki (alergia na marchewkę, seler i pietruszkę, a szczególnie natkę), raz pizzą z nasionami słonecznika. Ja jestem semi-wegetarianką z konieczności, na szczęście On nie należy do zdeklarowanych mięsożerców i wystarcza mu drób/ryba raz w tygodniu. Gotujemy razem, tzn. ja jestem chefem, On kuchcikiem. Najczęściej gotuję to, co lubimy oboje. Uczymy się też nawzajem od siebie - On poznał smak knedli, rolad czy modrej kapusty, ja parowańce i Baumkuchen. W ramach podsumowania powiem tylko, że nie jest łatwo zadowolić kogoś całkowicie obcego kulinarnie... I tylko kompromis może uratować taką parę. Odpowiedz Link Zgłoś
martina.15 Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 11:42 my sie swietnie dogadalismy i w tej kwestii, jako ze mamy do dyspozycji wielka akademikowa kuchnie chetnie razem pichcimy. on pilnuje wspolnego siedzenia za stolem a nie gdzies przed kompem i do tego dba o zaplecze salatkowe. ale nie lubi czosnku ktory ja uwielbiam wiec pozwalam sobie na przemycanie albo zajadam sie jak go nie ma w domu. tylko pizze kupujemy pol na pol bo ja przepadam za owocami morza a on nie. znowu on bierze hawajska a ja do pizzy z owocami sie nie przekonam Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 11:53 U nas jest odwrotnie. To narzeczony gotuje a ja wybrzydzam. Ale ogólnie to on też ma swoje "nawyki żywieniowe", nie je np. białego sera, chrzanu, marcepanu itd. Za to oboje lubimy kuchnie inną i bardziej skomplikowaną. Mój narzeczony oprócz tego że potrafi to jeszcze uwielbia gotować. Zawsze w weekend dzwoni do mnie jakie nowe przepisy wyszperał i ja sobie wybieram spośród propozycji co będzie robił na obiad w tygodniu, po czym dzielimy się listą zakupów i rodzice albo kupują nam jedzenie albo dają pieniądze. Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne i praktyczne. W sumie to nie mamy jakiś kuchennych wojen, poza tym, że mój narzeczony bardzo lubi mięsko a ja od czasu do czasu zjadłabym coś lżejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
wrednababa Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 12:19 fajny temat. Poniewaz uwielbiam gotowac i jesc jest mi bliski. Moj narzeczony generalnie je wszystko choc ma oczywiscie swoje ulubione potrawy, ale na szczescie zbiezne z moimi.glownie zywimy sie kuchnia wloska i salatkami. najwiekszy problem jest z jednak w kwestii miesa.moj grzes moglby jesc mieso na okraglo, chyba rowniez w zupie mlecznej.he he. ja z kolei wcale nie musze tak czesto i uwazam ze na kazdy obiad nie musi byc kotlet...ale chyba juz sie przyzwyczail...po prostu po obiedzie skladajacym sie z leniwych zjada sobie kabanosy.he he Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 14:44 Ja też. A gotuje u ciebie narzeczony? Odpowiedz Link Zgłoś
ni24 Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 14:49 hehhehe moja droga on tylko pochlania generalnie cos tam umiem glownie salatki i kanapaki reszte (zupa miesa...takie rzeczy to jak ukradniemy z domualbo ktos inny przygotuje ale jakos sobie radzimy pozatym tak sobie mysle ze jak trzeba bedzie-to sie naucze i juz... ja poprostu nie pasjonuje sie gotowaniem uwazam ze to zabiera za duzo czasu....i meczy...a ja sie latwo zrazam do czegos co mi nie idzie... Odpowiedz Link Zgłoś
nancy_callahan Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 17:00 Mój małżonek na szczęście mało wybredny w tym temacie, ale generalnie bardzo bardzo mięsożerny, więc potrawy bezmięsne mogą być incydentalnie (zupa lub ryba, o innych typu makaron bezmiesny nie mówię, bo to co najwyzej mógłby być dodatek do mięsa) i do tego nie lubi trzech rzeczy, które ja uwielbiam: grzybów, brokułów i kalafiora. Doszłam jednak do przekonania, że to żaden problem. Ponieważ gotuję ja (małż raczej średnio się w gotowaniu czuje, więc przejął sprzątanie, którego ja serdecznie nienawidzę) to robię lubemu zapasy kotletów czy jednogarnkowych miesnych dań - on je zajada naprzemiennie, czasami ja wspólnie z nim, a w pozostałe dni on zajada zapasy, a robię sobie dla siebie jakieś swoje smakołyki, za którymi on nie przepada... Odpowiedz Link Zgłoś
linka.k Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 20:36 Niestety z domu wynieśliśmy różne przyzwyczajenia, u niego np. do każdego dania są ziemniaki (np. rosół+makaron+ obok na talerzu ziemniaki, pomidorowa z ryżem, ale i tak musi mieć ziemniaki na "przegryzkę) no i u niego nie zaklepuje się żadnych zup, a takie to dla mnie po prostu woda, albo rosół w najlepszym razie. No i jak ja robię takie potrawy, które wymagają więcej wysiłku typu krokiety, gołąbki, nadziewane pierogi to porcja mnożona jest razy 3-4 i mrożę nadwyżki, do których on jakoś nie może się przekonać. Teraz to pół biedy, ale jak dojdą dzieciaczki to może już nie być zabawnie Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 21:23 linka.k napisała: > no i u niego nie zaklepuje się > żadnych zup, a takie to dla mnie po prostu woda, albo rosół w najlepszym razie. Czy zaklepywanie zup to to samo co zabielanie? Odpowiedz Link Zgłoś
ni24 Re: Związek od kuchni :) 13.10.09, 11:25 > > Czy zaklepywanie zup to to samo co zabielanie? no wlasnie??? Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: Związek od kuchni :) 12.10.09, 21:06 Mój mąż jest strasznie wybredny Ale ja na szczęście kocham gotować I trzeba przyznać,że i on sie przy mnie nauczył Dla P. mogłyby istnieć tylko schabowe,karkówka i kurczacze cycki Ew. pieczone udka albo żeberka.No i koniecznie jakieś ziemniaki,najlepiej frytki albo kluski śląskie które poznał będąc ze mną(zauważyłam,że kluski śląskie mało kto poza śląskiem robi a jeśli juz to...jakieś nie takie jak powinny są )Zje też makaron i ryż lub kasza(fuj).Kaszanke albo wątróbke robbie tylk dla niego(mega fuj) I to tyle jesli chodzi o obiady Nie jada zup,jak mam ochotę gotuje dla siebie tylkoJa lubię eksperymentować w kuchni,chłop czasem zje,żeby zrobić mi przyjemność Ogólnie unika warzyw(poza ziemniakami ) Nie chce jeść orientalnych potraw i pesto które ja uwielbiam Ale na szczęście oboje jesteśmy mięsożerni,więc czasem tylko inaczej doprawiam Oooooooo...i jeszcze mój mąż musi ze względów zdrowotnych uważać na potas,fosforany i ilość wypijanej wody.I wychodzi na to,że np zupa jarzynowa ma za duzo potasu i wody a micha pomidorów ze smietaną i duza butelka mineralnej jest juz ok Czyli traktuje to jak wymówkę,żeby nie jeść tego czego nie lubi i nie przyznawać się,że jest wybredny Udaje biedaczka,który musi sie ograniczać i tylko ja się na to nie nabieram Odpowiedz Link Zgłoś
herbaataa Re: Związek od kuchni :) 13.10.09, 07:47 według mojego (od niedawna) meza trujace sa: wszelkiego rodzaju makarony, nalesniki, kasze, pierogi na slodko, wszystko z dodatkiem fasoli, dzemy, miody, zupy mleczne, watrobka i zupa pomidorowa. za to kiedy pytalam co chce na obiad slyszalam rolady - pytac przestalam. Generalnie to kotlety, kluski slaskie, rolady, gulasz, karczek, golonka. Tradycyjnie i bron Boze nic na slodko-kwasno czy zestawienia typu mieso nadziewane, duszone z owocami, a szkoda... Ja mieso tez uwielbiam wiec raczej problemu nie ma tylko szkoda mi moich ulubionych potraw, ktorymi otrulby sie moj maz, bo dla samej siebie (nawet malej porcyjki) nie chce mi sie gotowac. Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Związek od kuchni :) 13.10.09, 08:20 Skąd ja to znam... Ciekawe, że takie fanaberie i fumy mają zwykle panowie, oprócz Zia żadna z nas się nie przyznała do wybredności Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: Związek od kuchni :) 13.10.09, 23:40 Hehe A wiesz ja jestem wybredna ale napewno duuuuuuuużo mniej niz mój mąż Po prostu jest parę rzeczy których nie lubię. To się chyba z domu wynosi U niego rodzice prosili,podkładali pod nos i pozwalali wybrzydzać U mnie jadło się różne rzeczy...jak mi nie pasowało to mogłam nie jeść nic I jeszcze...u mnie wybredność dotyczy bardziej herbat i kaw Zwłaszcza herbat...byle czego nie tknę Odpowiedz Link Zgłoś