goście - problem

31.10.09, 20:03
W czerwcu biorę ślub. Postanowiliśmy nie urządzać wesela, żadne z nas
o tym nie marzy, tylko uroczysty obiad dla najbliższych osób. Mój
narzeczony zaprasza rodziców i rodzeństwo wraz z partnerami, świadka
(kuzyna) z partnerką i najlepszego przyjaciela; chcialabym zrobic tak
samo, ale w mojej rodzinie trauma, bo "a ciocia???" no i wychodzi ze
musi byc koniecznie ciocia, wraz ze swoimi doroslymi dziecmi, ktore
maja parterow i dzieci, a jak ciocia (siostra mamy) to obrazi sie
tata jak nie zaprosze jego brata z zona i synem (widzialam ich z 10
razy w zyciu), no i koniecznie chrzestna (widzialam ja z 10 razy w
zyciu tylko na slubach, pogrzebach itp).

Nie wiem jak wytłumaczyć rodzicom, że o ile ciocia to jeszcze w miarę
bliska osoba, to już wujek widziany 10 razy w życiu nie bardzo.
Jestem już trochę zniechęcona tymi rodzinnymi fochami kogo trzeba
zaprosić, kto się obrazi itd. W końcu to mój dzień uncertain

Ze mną coś nie tak, czy moja rodzina wymyśla?

Zamiast się cieszyć ze ślubu to widzę same problemy (jak zaproszę
wszystkich wymarzonych gości moich rodziców to będę musiała zmienić
lokal który wybrałam, bo się nie zmieszczą...)
    • misself Re: goście - problem 31.10.09, 20:11
      Heh, skądś to znam... Też nie planuję wesela, też chcemy obiad i też dla
      najbliższych. Postawiliśmy granicę pokrewieństwa przy rodzeństwie rodziców - o
      krok dalej niż wy.

      Nie napisałaś, czy sami finansujecie swój ślub, czy Rodzice - a to dość istotne.

      Ja bym postawiła sprawę tak: Mamo, Tato, oczywiście możemy zaprosić twoją
      siostrę i taty brata, ale po pierwsze, nie stać nas na to (ewentualnie: nie
      chcemy, żebyście musieli ponosić więcej kosztów), a po drugie, to sprawia, że
      musimy zaprosić też rodzeństwo rodziców mojego narzeczonego i z 20 osób robi się
      40, wtedy stracimy zaliczkę wpłaconą na poczet lokalu, trzeba będzie szukać
      innego...
      • coconut1984 Re: goście - problem 31.10.09, 20:21
        rodzice twierdzą, że pokryją koszty przyjęcia, ale wiem, że robią to
        bardziej z tradycji niż dlatego, że ich na to stać; ponieważ sama
        zarabiam w miarę ok, będę nalegała na finansowanie całości sama
        (oczywiście z narzeczonym); poza tym wydaje mi się, że nawet gdyby
        doszło do tego, że oni płacą, to to i tak mój dzień uncertain

        a poza tym bardzo obawiam się, żony brata ojca, która jest wiecznie
        na wszystkich obrażona i nawet na pogrzebie ojca mojego taty i jej
        męża nie obyło się bez dziwnych złośliwości i tekstów nie na miejscu,
        nie chce takiej atmosfery na swoim obiedzie weselnym uncertain
        • misself Re: goście - problem 31.10.09, 20:30
          W tym układzie ja bym jasno powiedziała, że mogą zapłacić np. za moją sukienkę
          czy tam za alkohol, a ja zapłacę za resztę, bo nie chcę, żeby brali kredyt z
          powodu mojego ślubu.

          W rozmowie z rodzicami możesz też podkreślić, jak bardzo wam zależy na
          kameralności całej imprezy i tym, żeby być w gronie najbliższych i dobrze
          znanych osób.
          • paskud_agg Re: goście - problem 01.11.09, 14:36
            Ja bym nie tłumaczyła się kwestiami finansowymi, bo rodzice jeszcze gotowi się
            zapożyczyć, a to bez sensu, tylko jasno i wyraźnie bym powiedziała, że to mój
            dzień i ma być tak jak ja i N. chcę, a nie ciocia Wiesia i tata.
    • martina.15 Re: goście - problem 31.10.09, 20:31
      sama piszesz ze to Twoj slub, wystarczy ze uzyjesz tego argumentu i tyle. tym
      bardziej jesli nie jestescie materialnie zalezni w organizacji wesela od Twoich
      rodzicow.
      • coconut1984 Re: goście - problem 31.10.09, 20:36
        chciałabym to załatwić trochę bardziej dyplomatycznie, żeby się nie
        poobrażali smile
        • freciczka Re: goście - problem 31.10.09, 21:16
          Hej,

          mamy taki sam problem...Też chcieliśmy zrobić kameralny obiad, ale zależy nam
          żeby był brat mamy. Z kolei tata już dał jasno do zrozumienia, że w związku z
          tym powinniśmy zaprosić jego siostry (z przyległościami). Mój Narzeczony ma
          bardzo małą rodzinę, ale jak jego mama usłyszała że od nas będzie tyle osób (ok
          20) to stwierdziła że z ich strony powinno być podobnie i nagle z obiadu na
          kilka osób zrobiło się przyjęcie na 40 osób.
          Chcieliśmy to ominąć robiąc taki "ślubny" obiad po powrocie z podróży poślubnej,
          bo wtedy by było nam łatwiej zaprosić tylko tych których chcemy a nie całą
          rodzinę (wyobraźcie sobie sytuację:wychodzimy z USC, kilka osób idzie z parą
          młodą a reszta stoi i się gapi), ale teściowa strzeliła focha, że dla niej to
          już nie to samo i ona w ogóle może nie przychodzić na ślub w takim razie.
          No i skończyło się na tym że robimy spęd rodzinny w restauracji.

          Oczywiście ważne jest tu też finansowanie całej imprezy-nasi rodzice
          stwierdzili, że zafundują nam ten obiad (pomimo tego że jesteśmy niezależni
          finansowo).Ale przy cyrkach jakie robi teściowa chyba zrezygnujemy z takiej
          "pomocy". Zaczęła na własną rękę szukać restauracji, w której możemy zrobić
          przyjęcie. Na tej zasadzie, że musi być najpierw przez nią zaakceptowana żebyśmy
          mogli w ogóle rozważać ten wybór. A jak moja mama powiedziała że to w końcu
          nasze święto to wielce oburzona teściowa powiedziała, że przecież ona to
          sponsoruje więc ona ma też głos w sprawie...

          Gdyby nie to że Narzeczony się upiera przy rodzinnym ślubie (chce żeby byli
          obecni znajomi i wszystkie stare ciotki) to najchętniej bym wsiadła w samolot i
          wzięła ślub w jakimś przyjemnym konsulacie na drugiej półkuli uncertain
          • misself Re: goście - problem 31.10.09, 21:24
            freciczka napisała:
            >
            > Gdyby nie to że Narzeczony się upiera przy rodzinnym ślubie (chce żeby byli
            > obecni znajomi i wszystkie stare ciotki) to najchętniej bym wsiadła w samolot i
            > wzięła ślub w jakimś przyjemnym konsulacie na drugiej półkuli uncertain

            Mam podobne odczucia. Ale "mojej mamie byłoby przykro" - to jest argument
            narzeczonego. I nie trafia do niego, że i mojej Mamie byłoby przykro... A mnie
            będzie przykro, jak będę musiała być queen for a day, mimo że to nie jest
            zupełnie w moim stylu.

            Ech, te kompromisy... Aż szkoda, że się nie da wziąć ślubu samej wink
            • glonik Re: goście - problem 31.10.09, 23:38
              Da się.
              Wiem, bo sama tak zrobiłam.
              Córki Glonikowego były obrażone, ale jakoś im przeszło.
              My, świadkowie i jeden gość.
              Się nie daliśmy i finansowo i emocjonalnie.
              No, ale my starcy byliśmy.
              • misself Re: goście - problem 31.10.09, 23:41
                SAMEJ - czyli bez mężczyzny smile To miałam na myśli smile
                • ertyu_13 Re: goście - problem 01.11.09, 18:36
                  Ależ możesz bez mężczyzny - można wziąć ślub przez pełnomocnika. Trochę więcej formalności, ale skoro nie chcesz swego przyszłego męża widzieć w tym dniu... wink
                  • misself Re: goście - problem 01.11.09, 18:41
                    Ciekawa jestem, ile razy będę musiała tłumaczyć moją żartobliwą wypowiedź...
                    Żart, który trzeba tłumaczyć, nie jest śmieszny.

                    Każdy związek i każda sytuacja w tymże związku wymaga kompromisu. Jako że nie da
                    się tworzyć związku ani zawrzeć ślubu samej ze sobą (i, co za tym idzie, nie
                    musieć iść na kompromis i robić to, co się chce), to żartobliwie ubolewałam nad
                    tym, że muszę negocjować i dostosowywać się do tego, czego chce mój Mężczyzna.

                    A tu od razu jakieś nadinterpretacje...
                    • ertyu_13 Re: goście - problem 02.11.09, 09:26
                      Hmmm... faktycznie czuć Twoje przewrażliwienie! Skoro użyłam emotki wink wydawało
                      mi się, że nie muszę pisać, że to żartobliwa odpowiedź, ale skoro jednak: ja
                      też nie pisałam tego poważnie
                      . Choć oczywiście sama instytucja zawarcia
                      związku małżeńskiego przez pełnomocnika jak najbardziej istnieje.
              • krezzzz100 Re: goście - problem 01.11.09, 05:57
                Da się bez gości. My nawet świadków mieliśmy z urzędu.
                Też starcy jesteśmy. Ale ze spełnionymi marzeniami.
                • misself Re: goście - problem 01.11.09, 10:34
                  Da się bez gości, ale nie da się bez męża!

                  A mąż = konieczność kompromisu. Chyba że ma się, tak jak Ty i glonik,
                  podobne zdanie co do formy ślubu.

                  Co wy z tymi starcami? Starzec to dla mnie po 80 się zaczyna smile (Mam ćwierćwiecze.)
                  • krezzzz100 Re: goście - problem 01.11.09, 12:09
                    No wim, wim że bez męża się nie da smile Ale bez gości się da. I to byłby
                    kompromis extra: mąż bez gości!

                    Glonik i ja-starce, bo już wolne od wielu rzeczy.

                    Życzę udanych negocjacji.
                    • misself Re: goście - problem 01.11.09, 12:25
                      U mnie nie ma szans na kompromis w stylu "dobra, to bierzemy ślub, skoro chcesz,
                      ale bez gości, bo ja tak chcę". To mnie zależy na ślubie i to ja muszę ustąpić
                      troszkę.
    • laracroft82 Re: goście - problem 31.10.09, 21:31
      twoje wesele, tak wiec organizuj je tak jak Ty chcesz...nie wiem co maja do tego
      rodzice, chyba ze oni to finansuja i maja takie wymogi, ze musi byc ten czy tamten..
      • agusia3107 Re: goście - problem 31.10.09, 22:21
        ohhh naszczescie ja mam juz to za soba. Pamietam gdy twozylismy liste gosci
        weselnych,to kazdy w tej kwesti mial inne zdanie - bo wypada, bo rodzina, bo sie
        obraza, bo to ciotka, a to wujek, itd. Oczywiscie moje wesele opiewalo na
        100osob, z czego 50% to byli goscie naszych rodzicow. Mimo, ze wszystko udalo
        sie doskonale, a samo wesele bylo moim najlepszym w zyciu, to po tych wszystkich
        doswiadczeniach stwierdzam, ze: jesli moglabym jeszcze raz zoorganizowac wesele,
        to tym razem zrobilabym to tylko po swojemu. Niech by sie obrazali, a nawet
        obrabiali du.. , to ja jestem w tym dniu najwazniejsza i to moj dzien. Nie
        dajcie sobie nazucic woli rodzicow, postawcie na swoje. Oni juz mieli swoj
        dzien, wiec teraz niech pozwola wam miec swoj "dzien" takim jak go sobie
        wymazyliscie. a do slubu sporo czasu i napewno foch zdazy im minac.

    • szampanna Re: goście - problem 31.10.09, 22:11
      Ludzie! Ile jeszcze postów trzeba napisać, żeby zasada "nasze
      wesele - nasze decyzje" stała sie obowiązująca? My wyszliśmy z
      założenia, że zapraszamy tylko te osoby, z którymi mamy bliski i
      dobry kontakt, które dobrze nam życzą i okazały się w naszym
      burzliwym życiu przyjacielem poznanym w biedzie smile Nie zważaliśmy na
      żadne stopnie pokrewieństwa, poprawność polityczną itd. Jeśli ktoś
      się obraził - trudno, ale albo o tym nie wiemy, bo właśnie taki
      słaby kontakt mamy, albo dobrze się maskuje wink Z osób, których nie
      chcielibyśmy nigdy w życiu urazić (bo je cenimy), wszystkie były
      obecne lub zaproszone, więc problem z głowy.
      Normalnie nie jestem taką megierą, ale w tak ważnych sprawach jestem
      nieugięta - MÓJ ślub, więc czemu ktoś ma dyktować, jak mam go
      zorganizować? Wyłączam oczywiście narzeczonego wink Ale jeśli dwoje
      ludzi, których sprawa dotyczy, ma zbieżne poglądy, to o czym w ogóle
      dyskutować? Zaznaczam, że w wypadku kiedy rodzice się dokładają lub
      finanasują całość, sprawa wygląda nieco inaczej.
      • chocoladette Re: goście - problem 31.10.09, 23:00
        No wlasnie, caly problem w tym, czy placa rodzice czy Wy. U mnie placa rodzice,
        wiec mogliby miec sporo do powiedzenia w kwestii gosci, na szczescie udalo nam
        sie wspolnie dojsc do kompromisusmile

        Nie zazdroszcze sytuacji, ale mysle, ze w momencie w ktorym zdecydujecie sie
        sami na finansowanie, powinniscie miec wylacznosc na dobor gosci.
      • glonik Re: goście - problem 31.10.09, 23:42
        szampanna napisała:
        Normalnie nie jestem taką megierą,

        Za megierę Cię pokochałam.
        • szampanna OT- Glonik 01.11.09, 10:08
          To miło, Gloniku, że ktoś może pokochać megierę wink
      • freciczka Re: goście - problem 31.10.09, 23:46
        szampanna napisała:

        Ale jeśli dwoje
        > ludzi, których sprawa dotyczy, ma zbieżne poglądy, to o czym w ogóle
        > dyskutować?

        No cóż... u nas wyglądało na to, że się zgadzamy jak ma wyglądać NASZA
        uroczystość dopóki urocza mamusia Narzeczonego nie zrobiła sceny (płacz, ona nie
        ma po co przychodzić). No i oczywiście sterroryzowany synalek mamusi nagle
        zmienił poglądy...
        Nie wspominając, że mamusia stara panna, która ma niespełnione marzenia co do
        własnego ślubu więc na chama je próbuje wcisnąć synowi-jedynakowi...
        • misself Re: goście - problem 01.11.09, 00:00
          freciczka napisała:

          > Nie wspominając, że mamusia stara panna, która ma niespełnione marzenia co do
          > własnego ślubu więc na chama je próbuje wcisnąć synowi-jedynakowi...

          Znajdźcie jej faceta i urządźcie weselicho smile
          • freciczka Re: goście - problem 01.11.09, 00:28
            misself napisała:

            > freciczka napisała:
            >
            > > Nie wspominając, że mamusia stara panna, która ma niespełnione marzenia c
            > o do
            > > własnego ślubu więc na chama je próbuje wcisnąć synowi-jedynakowi...
            >
            > Znajdźcie jej faceta i urządźcie weselicho smile

            Ha!! z takim charakterkiem nikt jej nie weźmie!! a na płatnego gacha mnie póki
            co nie stać smile
        • szampanna Freciczka - OT 01.11.09, 10:27
          Odbierz wiadomość - napisałam Ci sugestię rozwiązania problemu z
          teściową smile
          • paskud_agg Re: Freciczka - OT 01.11.09, 14:42
            szampanna napisała:

            > Odbierz wiadomość - napisałam Ci sugestię rozwiązania problemu z
            > teściową smile

            Jakiś przepis na zupę grzybową z książki Agaty Christie? suspicious
            • szampanna Re: Freciczka - OT 01.11.09, 15:10
              no co Ty - wysyłać komuś takie rady na maila? Poirot by się w grobie
              przewrócił wink
    • merda Re: goście - problem 02.11.09, 12:14
      Marzylam o cichym i skromnym slubie w towarzystwie rodzicow i
      swiadkow,marzylam...Slub bedzie tradycyjny,beda ciotki-klotki,ale
      nie ma nic przeciwko ich obecnosci,to "tylko" najblizsza rodzina,ale
      jak by nie bylo-rodzina.Jednak nie moge przetrawic niektorych gosci
      tesciow,ktorych nie lubie lub nie znam.Postawilam sie ,ale wlasciwie
      tak dla zasady, bo wiem ze jak sie nie poddam,to tesciowa bedzie
      plakala dniami i nocami i wszelkie pozniejsze niepowodzenia i
      negatywne relacje ze znajomymi, usprawiedliwi brakiem zaproszenia
      ich na nasz slub.
      Do czego zmierzam.Niestety slub to nie tylko radosc,ale rowniez
      roznego rodzaju kompromisy.Zaprosisz jednego,drugi sie obrazi nawet
      jesli jestescie mu zupelnie obojetni.Bo dla wielu osob wesele to
      rowniz okazja do krytyki i wypominania.
      Prawda jest taka ,ze tworzac liste gosci weselnych mozna sie wielu
      osobom narazic i pytanie brzmi:czy warto?
      Dopoki jest to daleki krewny,z ktorym nie masz nic wspolnego,to
      mniejsza o to,ale jak rodzice czy tesciowe maja robic laske i miec
      pretensje,to ja dziekuje bardzo.
      Jesli masz zaprosic kilka dodatkowych osob,dla przyjemnosci
      rodzicow,to olej to i ich zapros,ale nie zgadzaj sie na zmiane
      lokalu,postaw sprawe jasno,poinformuj rodzicow o ilosci dodatkowych
      osob, na ktora sie zgadzasz,a z wyborem kto i dlaczego niech oni sie
      mecza,to w koncu ich goscie.
    • ni24 Re: goście - problem 02.11.09, 12:17
      mamten sam problem wiem co czujesz...mi tez mama wciska ze wszytskie ciotki
      dalekie kuzynki niepelnoletnie ktore rowniez widuje raz na ruski rok...musza
      byc..o to wczoraj byla kolejna awantura..w sumie mam juz doscsadsadsad to ma byc
      moj slub a wychodzi na to ze beda osoby ktorych nie znam..lub nie lubie..sad
      • merda Re: goście - problem 02.11.09, 12:54
        ni24 napisała:

        > mamten sam problem wiem co czujesz...mi tez mama wciska ze
        wszytskie ciotki
        > dalekie kuzynki niepelnoletnie ktore rowniez widuje raz na ruski
        rok...musza
        > byc..o to wczoraj byla kolejna awantura..w sumie mam juz doscsadsad:
        ( to ma byc
        > moj slub a wychodzi na to ze beda osoby ktorych nie znam..lub nie
        lubie..sad

        Znam ten bol,trzeba to przetrwac i zajac sie przyjemniejszymi
        aspektami slubu i wesela wink
        • ni24 Re: goście - problem 02.11.09, 15:01
          heheh no tak ale te przyjemniejsze juz nawet tak nie ciesza...suknia coraz mniej
          mi sie podoba...tzn inaczej podoba ale widze coraz wiecej nowych ktore bardziej
          mi sie podobaja....i jakos wszytsko jest ostatnio na "NIE"
          • freciczka Re: goście - problem 02.11.09, 15:36
            ni24 napisała:

            > heheh no tak ale te przyjemniejsze juz nawet tak nie ciesza...suknia coraz mnie
            > j
            > mi sie podoba...tzn inaczej podoba ale widze coraz wiecej nowych ktore bardziej
            > mi sie podobaja....i jakos wszytsko jest ostatnio na "NIE"

            Ja też tak miałam - mały dół spowodowany wtrącaniem się teściowej i brakiem
            reakcji N., ale szybko mi przeszedł na szczęście. Teraz mnie to po prostu od
            czasu do czasu wkurza, ale staram się o tym za dużo nie myśleć wink
            Skupiam się na pozytywach a jest ich MNÓSTWOsmile
            • sajolina Re: goście - problem 02.11.09, 16:46
              Heh, mnie moi rodzice "oświecili", że ślub to wcale nie jest święto PM tylko PM
              i ich rodziców (po to się pisze na zaproszeniach, ze PM wraz z rodzicami
              zapraszają.....) i dziecko nie ma prawa im tego odbierać.
              Bo to rodzice są dumni ze swoich pociech, bo to jest okazja do weselenia
              się,świętowania, spotkania z dawno niewidzianą rodziną...., co jednak całe
              szczęście nie oznacza, ze trzeba zapraszać nielubianych gości.

              Tym samym coś czuję, że z moich planów "nasz ślub - nasza decyzja" g....
              wyjdziesmile W każdym razie bez kompromisów się nie obejdzie, niestety.
              • misself Re: goście - problem 02.11.09, 19:39
                sajolina napisała:

                > Heh, mnie moi rodzice "oświecili", że ślub to wcale nie jest święto PM tylko PM
                > i ich rodziców (po to się pisze na zaproszeniach, ze PM wraz z rodzicami
                > zapraszają.....) i dziecko nie ma prawa im tego odbierać.

                Ciekawe, co oni usłyszeli na ten temat od swoich rodziców... Te "parę" lat temu...

                Mnie na szczęście ten problem w ogóle nie dotyczy, bo moi Rodzice brali właśnie
                taki cichy, kameralny ślub tylko w towarzystwie najbliższej rodziny i niedużego
                grona przyjaciół. Teraz już ci, co się poobrażali za niezaproszenie, już nie
                żyją - a krótko po ślubie się odobrazili.
                • freciczka Re: goście - problem 02.11.09, 20:23
                  misself napisała:

                  > sajolina napisała:
                  >
                  > > Heh, mnie moi rodzice "oświecili", że ślub to wcale nie jest święto PM ty
                  > lko PM
                  > > i ich rodziców (po to się pisze na zaproszeniach, ze PM wraz z rodzicami
                  > > zapraszają.....) i dziecko nie ma prawa im tego odbierać.
                  >
                  > Ciekawe, co oni usłyszeli na ten temat od swoich rodziców... Te "parę" lat temu
                  > ...
                  >
                  > Mnie na szczęście ten problem w ogóle nie dotyczy, bo moi Rodzice brali właśnie
                  > taki cichy, kameralny ślub tylko w towarzystwie najbliższej rodziny i niedużego
                  > grona przyjaciół. Teraz już ci, co się poobrażali za niezaproszenie, już nie
                  > żyją - a krótko po ślubie się odobrazili.

                  Moi rodzice też mieli skromny ślub i bez szopki i uważają że to nasza sprawa- ma
                  być tak jak my sobie zaplanujemy.
                  Problem jest z teściową, która też ma podejście że to także jej święto (tekst o
                  tym że mamy ją UHONOROWAĆ totalnie mnie rozwalił).
                  • misself Re: goście - problem 02.11.09, 20:38
                    freciczka napisała:
                    >
                    > Moi rodzice też mieli skromny ślub i bez szopki i uważają że to nasza sprawa- m
                    > a
                    > być tak jak my sobie zaplanujemy.
                    > Problem jest z teściową, która też ma podejście że to także jej święto (tekst o
                    > tym że mamy ją UHONOROWAĆ totalnie mnie rozwalił).

                    Ludzie są różni, jak widać... A najgorzej, że można się zakochać we wspaniałym
                    człowieku i jednocześnie nie móc się kompletnie dogadać z jego rodziną...

                    Uhonorować... Padłam po prostu. Puszczeniem "Cudownych rodziców mam"?
              • kircia25 Re: goście - problem 02.11.09, 23:11
                Moi teściowie nas uświadomili, że wesele nie jest dla nas tylko dla gości-
                oczywiście tych, których oni zaproszą, nawet jeśli są to ich znajomi, których my
                nie trawimy- i nam się lista gości weselnych wcale nie musi podobać, tak samo
                jak zespół i miejsce, ma się to podobać naszej rodzinie i innym zaproszonymwinkI
                jak tu dojść do kompromisu...to będzie długa drogasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja