wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuugie

04.11.09, 08:38
już od ponad roku wtrąca się w to co jak gdzie i kiedy mamy emanuelowi robić.
pare razy juz były kłótnie na ten temat,rozmowy to sie popłakała że nie chce
nas znac,że jej nie słuchamy i że w takim razie ona sie juz nie bedzie
wtrącać. i 10 października mieliśmy jechac na wesele znajomych i pojechalismy
a ona przyjechała do emka ze swoja siostra która jest pielęgniarką-położną, w
dodatku młodą i ma syna więc miałam nadzieje że mamusia nie bedzie wtrącać
swoich debilizmów typu-dziecko ma spac całą noc w wózku z wielką poduszka pod
głową,ma pić herbate mocna z woreczka albo kawe, spać wyubierany jak eskimos
itp... i przd wyjadzem powiedziałam-anka masz tu wszystko co trzeba,mleko
butelki,w razie czego syrop przeciwbólowy albo w lodówce są czopki,i
koniecznie daj emkowi przed mlekiem wieczornym witamine d (vigantolette) bo
inna mu się źle przyswaja i bierze to rozpuszcane na łyżeczce,jak zaśnie w
wózku(bo sądziłam że nie zaśnie im inaczej bo to był pierwszy raz) to
przełóżcie go jak bedzie płakał do łózka i dajcie odrazu butle z mlekeim to
nie obudzi się a je w nocy ze 3 do 4 razy jeszcze,i nie gadajcie do niego bo
sie rozbudzi i nie zaśnie wam potem. pokazałam gdzie są słoiczki z
owocami,danonki , lodówa była pełna jedzenia więc miały sobie coś ugotować.
zaczęło sie przed wyjściem naszym ,że ta butelka co on pije ma za małą dziurke
i mu nie leci- oczywiście że leci bo pije z niej od 3 miesięcy i nie ma
problemu,syn oczywiście wypił na dowód że mu leci a my pojechalismy. jeszcze
zapewnienia ze strony anusi żebysmy sie nie martwili bo ona to sie zna i
wogóle da sobie rade. zadzwonilismy wieczorem i było wszytsko ok. rano jak
wracalismy z wesela to mielismy stłuczke(nie z naszej winy) i zostało auto u
machanika i podwiozł nas on pod dom. jak weszliśmy to ja poszłam umyć ręce a
mój luby do pokoju wszedł i mówi że facet w nas na drodze wjechał a mamunia na
to "nie wku...aj mnie już bo całą noc nie spałam przez Ciebie bo
SPIE...LIŚCIE ROBOTĘ" jak to sie wyraziła ja juz nie wytrzymałam ,weszłam i
pytam przepraszam co to ma znaczyć? a ona że źle go wychowalismy,że go
nauczyliśmy jeść w nocy, że jakim prawem on je, czemu nie kasze manną tylko
mleko, że nie spał w nocy bo sie obudził i płakał-a mleka mu oczywiście nie
dały więc płakał. zobaczyłam żę stoi wózeczek a wni poduszka wielka i to było
miejsce spania mojego dziecka przez 10 godzin nocy. wtrąciła sie anusia że my
sie wogóle nie interesujemy nim, że mu nie dajemy nic do jedzenia( oczywiste
dla mnie było to że jak zostawiłam jedzenie dla dziecka a nie ma mnie 24
godziny to ktoś mu to jedzenie da!), że cemu mu nie daje czekolady do
jedzenia,dopiero kupiła ciasteczka to zjadł ze smakiem! że ma bardzo duże
ciemie(jakbym nie wiedziała) i że czemu mi witaminy d nie daje!pojebana jedna.
że on soków nie pije tylko niezdrową wode mineralną a jak juz to glukoze mam
mu dosypywać, że jesteśmy nienormalni-za to normalne jest to ze jej syn ma
niespełna 5 lat a waży prawie 40 kg. że skoro ja się wychudzam to nie znaczy
że dziecko ma nic nie jeść!(tylko że ja od roku próbuje przytyc i nie wychodzi
mi) to sie tak wkurzyłam bez przekleństw sie nie obeszło. mamunia swoje 3
grosze dorzuciła oczywiście plotkara jedna. i że ona to wychodzi i kto ją
teraz na dworzec zawiezie jak nie ma samochodu( to czy nam sie nic nie stało
nie yło ważne) powiedzieliśmy że autobus jest o 16 od nas sie jedzie 10 minut
to o 13,30 nie bedziemy wychodzić. a ona że pojebańcu niedziela jest to
autobusy rzadko jeżdża-tylko do kurewki to ja w tym mieście ponad 20 lat
mieszkam a ona tu była z 10 razy może i mpk sie nie woziła specjalnie.
zabroniłam mojemu przyszłemu mężowi wychodzic teraz z nimi-jak chcą nich idą.
i poszły rzucając pare tekstów na odchodne, tak było przykro mojemu m że
pobiegłam za nimi poprosiłam że robia wielka przykrośc mu i żeby wróciła do
domu bo jak nie to więcej nas a ni emka nie zobaczy a ona do mnie "idź w
pizdu" to jej rzuciłam "że to ona tą rodzine zniszczyła w tym momencie"...i
tak 3 tygodnie minęły,wczoraj mój n. dzwoni do niej a ona że nie chce z nim
gadać, że mamy nie przyjeżdżać już nigdy, że jej nie będzie nikt obrażał, że
ona nie tak go wychowała i że ma ją szanowac (jednostronnie bo ona mu leci
zamiast po imieniu to sku...synu albo pojebańcu) że tyle sie namęczyła a jakim
prawem ja potępiam jej metody wychowawcze jak ona była dobrą matk a( biła
kblem za każdą 3 i 4 w szkole , nigdy nie porozmawiała z nim, jak jego ojciec
umarł to na pogrzeb z nim nie pojechała nawet)popłakała sie że ona to już nie
ma dzieci nie chce nas nigdy znac i sie rozłączyła. 3 lipca ślub,za niedługo
jej urodziny. nie chce mieć skłóconej rodziny,to taka typowa kobieta ze
wsi-trudno sie z nia dogadac bo nie rozumie co sie do niej mówi.i teraz na
ślub nasz cała rodzinka nie przyjdzie z jego strony bo wielka uraza-jaką to
ona se znalazł babe straszną co pyskuje--czyli mniesmile i chciałabym mimo
wszystko sie pogodzic bo wiem że ona nigdy swoich wad nie zauważy tylko
święceie wie że ma racje. a syn ją szanuje tak bardzo jak nikogo innego, nigdy
sie źle nie odezwał to teraz mu nawet słowa nie wolno powiedziec bo obraza.
nie wiem co robic w tej sytuacji...czy wszytsko odwołać-ślub we wsi gdzie jego
rodzina mieszka a mojej tylko pare osób...nie wiem co robić i jak sie zachować
teraz wobec niej i jej siostruni-choc jej to nie chce na oczy juz widzieć
pindy jednej;p
    • lili-2008 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 08:51
      O matko, co za straszne baby! Ja to bym z takimi nie chciała mieć nic wspólnego
      i wolałabym już wziąć cichy ślub, bez toksycznej rodzinki przy mnie.
      Nie wiem co poradzić, bo to dość hardkorowa sytuacja, w jakiej nigdy nie byłam.
      Straszny jest ten brak szacunku dla drugiego człowieka. Zło i tak do nich wróci.
      Czy przyszłemu mężowi naprawdę będzie aż tak przykro, gdy nie będzie na Waszym
      ślubie takich ludzi??
      Rozumiem, że teściowa chciałaby, żebyś ją przeprosiła, przypuszczam, że jej syn
      nic nie zaradzi, ale jak będziesz się wtedy czuła? Kobieta nie przebierając w
      słowa obraziła Was, obraziła Ciebie, ingerowała w wychowanie dziecka. Ja bym
      nigdy w życiu nie przeprosiła. Straciłabym szacunek do samej siebie.
      Trzymaj się ciepło i powodzenia.
    • paskud_agg Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 09:04
      O matko i córko... Jaka masakra...
      Skoro "mamusia" nie chce Was już znać, to na Waszym miejscu potraktowałabym to
      jak uśmiech od losu, a ślub zrobiła gdziekolwiek, bo jednak nie ślub jest w
      życiu najważniejszy, tylko miłość, szacunek, zrozumienie... a tego tu ewidentnie
      brakuje. Ja od takich ludzi uciekam, staram się w ogóle kontaktu nie mieć, bo
      szkoda mi samej siebie - moich ewentualnych nerwów.
      I przyjmij moje ogromne wyrazy współczucia sad
      • ambrozja08 ehhh dzięki Wam! 04.11.09, 09:10
        kurcze ona zawsze była dziwna i obrażalska strasznie-jak my mówiliśmy że coś nam
        się nie podoba to odrazu łzy krzyki i wyzywanie na narzeczonego że nie chce mieć
        juz takiego syna,że ją tak rani i krzywdzi...mieli nam pomóc przy weselu. a
        konkretnie dać 10 tys. ulegliśmy a teraz jest na tyle mało czasu i tyle mamy
        wydatków że nie damy rady tylu więcej dozbierać do tego czasu a zaliczki
        powpłacane wódki dobrze że nie kupiliśmy jeszcze...
        • freciczka Re: ehhh dzięki Wam! 04.11.09, 09:34
          Masakra!! a myślałam że ja mam kiepsko uncertain
          Co prawda charakter mają nasze teściowe podobny (też od razu łzy i wielki foch,
          dopóki na kolanach się jej nie przeprosi i "wymuszania" szacunku), ale aż do
          takich akcji się nie posunęła (jeszcze).
          Trudno mi cokolwiek doradzić, bo sama się miotam, ale w sumie zadecydować
          powinien Narzeczony...tylko czy po wychowaniu przez tak toksyczną matkę będzie w
          stanie się jej przeciwstawić (czy tak jak mój będzie miał 20 usprawiedliwień
          dlaczego mamusia się tak zachowała).
          Trzymam kciuki że jednak wyjdziecie z tego obronną ręką (z mamusią na ślubie czy
          bez).
          • ambrozja08 właśnie 04.11.09, 09:41
            od razu..usprawiedliwił ją i stwierdził że ja przesadziłam,co ja mówiłam
            wogóle,że jej to nie da się przetłumaczyć i skoro rzadko ją widujemy to niech
            sobie gada, że mnie prosił wiele razy żebym się nie kłóciła tylko pozwoliła żeby
            sobie poagadała. później była troche mniejsza awantura z narzeczonym;p teraz
            zapiera sie że nie ma mi nic za złe ale wkurza mnie to...wiem że jej nigdy nic
            złego nie powie,bronić mnie raczej też nie bęzie-choć ze 3 razy mu sie zdarzyło
            może...nie chce być z mamisynkiem i gó... mnie obchodzi że go sama wychowywała
            że jej było ciężko i wogóle...z naszego szczęścia nikt sie nie potrafi cieszyć,
            przez to wszytsko z jego matką jeszce my sie kłócimy. nawet mi sie wstać dzisiaj
            nie chciało przez wczorasza akcje z telefonem
            • lili-2008 Re: właśnie 04.11.09, 09:49
              Najgorzej, kiedy facet stoi za matką. Jeszcze jeśli matka dobrze gada, jest
              rozsądna to jak najbardziej, ale jak jest ordynarną osobą, która pomiata synem i
              synową... Niestety nie sądzę, żeby narzeczony przejrzał na oczy, zrozumiał, że
              nawet matka nie ma prawa tak się zachowywać. On tak ma zakodowane i jużuncertain
              Kiepska sytuacja. Współczuję bardzosad
            • freciczka Re: właśnie 04.11.09, 09:57
              ambrozja08 napisała:


              > i gó... mnie obchodzi że go sama wychowywała
              > że jej było ciężko i wogóle...

              Hehe...moja teściowa wypomina Narzeczonemu że musiała wstawać o 5 rano żeby go
              do żłobka zawieźć (też samotna, pracująca)...któregoś dnia nie wytrzymałam i
              powiedziałam że trzeba było myśleć o tym wcześniej, bo Ł. się na świat nie pchał!!

              A żeby było śmieszniej super-mamuśka jest Panią Psycholog smile
              • misself Re: właśnie 04.11.09, 11:17
                freciczka napisała:
                > powiedziałam że trzeba było myśleć o tym wcześniej, bo Ł. się na
                > świat nie pchał!!

                Ja raz wyjechałam do mojej Mamy z takim tekstem (nastoletni bunt). Odparła z
                niezwykłym dla niej spokojem: "oj, pchałaś się, pchałaś".

                Do autorki: bardzo Ci współczuję takiej sytuacji. Nie jestem w stanie niczego
                doradzić, bo nie mam na tyle doświadczenia. Mogę tylko trzymać kciuki, żebyś się
                nie załamywała. Pamiętaj, ważna jesteś Ty, narzeczony i wasze dziecko.
            • tomelanka Re: właśnie 04.11.09, 09:58
              ambrozja, jestem pelna zrozumienia dla Twojego zdenerwowania, ale na tym forum
              nie uzywamy wulgaryzmow, powstrzymaj sie prosze nastepnym razem
    • madziaq Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 09:44
      Szczęka mi opadła normalnie uncertain Jak można do kogokolwiek, a w szczególności do
      własnego dziecka mówić per "sku...synu"? Już pal sześć, że dzieciaka położyła
      spać po swojemu, nie dała mu witaminy itp. No trudno, raz się nie wyspało
      dziecko i ona, a od jednej nocy mały nie umrze. Ale te teksty potem - masakra.
      Ja bym nigdy nie przeprosiła, raczej bym przestała ją znać do czasu aż ona
      przeprosi mnie. I Twój mąż powinien to rozumieć. Wiadomo, że to przykra
      sytuacja, bo to jego matka, ale z drugiej strony to osoba, która po chamsku
      obraża jego samego i jego rodzinę... Może on jest przywyczajony do tego, że mówi
      się do niego w ten sposób, ale Ty nie musisz tego tolerowac, bo to nie jest
      normalne!

      Co do ślubu, ciężko coś radzić. Z jednej strony do lipca mamusi pewnie 10 razy
      minie tongue_out Z drugiej, ja bym nie chciała takiej zołzy na swoim ślubie. Jak jej coś
      odwali w trakcie wesela to Wam całą imprezę popsuje. Ja bym w tej sytuacji
      wzięła cichy ślub chyba, tylko Wy plu świadkowie, ewentualnie Twoi rodzice,
      jeśli macie z nimi dobry kontakt.
      • tomelanka Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 09:59
        reszte userek prosze o to samo, wszystkie posty z takimi wulgaryzmami beda
        kasowane, dziekuje za uwage
        • madziaq Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 10:14
          Przepraszam, poprawię się, to tylko cytat był z szanownej mamusi wink Tak w ogóle
          to ja nigdy nie przeklinam i tez bardzo tego nie lubię smile
          • tomelanka Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 10:25
            nonono wink nie cytuje się tresci niezgodnych z regulaminem/netykieta, a takze nie
            odpowiada na takiez posty wink
        • 1luna1 Brawa dla Tomelanki!!! 04.11.09, 10:29
          Super reakcja. Ej szkoda, że zrezygnowałaś z funkcji Admina.
          Pozdrawiam.
          • tomelanka Re: Brawa dla Tomelanki!!! 04.11.09, 10:48
            poki co, jeszcze nim jestem, o ile przeklenstwa w jezyku mowionym jakos az tak
            mnie nie draznia, co wiecej-sama ich uzywam-niestety, nie zawsze moge sie
            powstrzymacconfused a ze temperamentna jestem to potrafie miechem rzucicconfused, w jezyku
            pisanym strasznie mi to zgrzyta, poza tym z zalozenia na tym forum jest to
            niedopuszczalne
            oj luna, gdybym Cie nie znała, to bym pomyslala ze sie czepiasz, a moze na
            'pani' powinnam mowicwink
            • 1luna1 Re: Brawa dla Tomelanki!!! 04.11.09, 11:07
              tomelanka napisała:

              > oj luna, gdybym Cie nie znała, to bym pomyslala ze sie czepiasz, a
              moze na
              > 'pani' powinnam mowicwink
              A spróbuj tylko na pani, to też mięchem rzucę, he, he. Nie jestem
              czepialska, a poczucie humoru myślę, że mam na równi z Twoim. Ale
              już spadam, bo zaraz mi powiesz, że zaśmiecam wątek, hi, hi, hi.
              Pozdrawiam.
              • tomelanka Re: Brawa dla Tomelanki!!! 04.11.09, 11:23
                dobra, to nie bede, ale wnioskuje ze jestes pewnie mniej wiecej w wieku mojej
                mamy, wiec... wink
                • 1luna1 Re: Brawa dla Tomelanki!!! 04.11.09, 11:36
                  Wnioski wyciągasz prawidłowe. Z synową jestem na Ty, więc...wink
                  Buziaki, fantastyczna z Ciebie dziewczyna.
    • merda Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 10:07
      Toz to jakas tragiczna telenowela jest wink
      Moja rada jest nastepujaca-zapomniec o niej,unikac jej jak ognia i
      radzic sobie bez niej.
      Obawiasz sie,ze na slub nie przyjdzie,a ja na twoim miejscu
      obawialabym sie jej przyjsciauncertainNiestety,kobieta jest nieobliczalna
      i napewno nie zawacha sie ani chwili by zniszczyc wam ten dzien.
      Rozumiem,ze chcialabys miec poprawne stosunki z rodzina,ale nie
      kosztem swojego zdrowia psychiczngo i waszego zwiazku.
      Powodzenia
    • szampanna Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 10:24
      Ambrozja. Aż się zalogowałam, żeby Ci odpisać.
      Dziewczyno! Korzystaj z sytuacji i doprowadź do ochłodzenia
      stosunków, delikatnie mówiąc. W żadnym wypadku nie przepraszaj, bo
      nie masz za co, najlepiej niech teściowa się definitywnie obrazi.
      Jeśli chodzi o ślub, też bym się bała, że przyjdą tongue_out, a nie że
      wzgardzą. Olej te ich 10 tys i zróbcie skromniej, ale bez toksycznej
      rodzinki. Co do męża - nie jest dobrze, ale może dłuższe odcięcie od
      mamuśki sprawi, że zobaczy jak miło jest nie być popychadłem smile
      A jeśli chodzi o pomoc przy dzieciach w przyszłości, chyba nic nie
      stracisz... ja po takiej akcji pozwoliłabym oglądać dziecko przez
      szybkę tylko wink Uszy do góry.
      • kr_ka_11 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 10:37
        hardcore jakis. to jest tesciowa z piekla rodem. ja bym nie starala sie lagodzic
        sytuacji, bo jak teraz wyciagniesz reke, dalej bedziesz na straconej pozycji.
        dasz do zrozumienia, ze to Ty sie czujesz winna a nie powinnas. szkoda, ze maz
        Cie nie wspiera w tej sytuacji, tylko w sumie wzbudza w Tobie dodatkowe poczucie
        winy. chcialam cos poradzic ale chyba nie bardzo potrafie. wspolczuje w kazdym
        razie i sily zycze.
        • tomelanka Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 10:50
          si, prawdziwa monster-in-law wink
          • mozambique Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 11:07
            tesciowa tesciowaa ale synowa to jeden rynsztok i prymityw

            dziwne ze w ogóel ktos zgadza sie jej pomagać
            • paskud_agg Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 11:34
              mozambique napisała:

              > tesciowa tesciowaa ale synowa to jeden rynsztok i prymityw

              ?????

              Wyjaśnij.
              • memphis90 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 09.11.09, 23:46
                Mówienie o teściowej "pinda" szczytem klasy i kultury nie jest. Słownictwo
                sugeruje, że to margines jakiś jest. Ja nie wyobrażam sobie wejść do takiej
                rodziny, ale dla niektórych jak widać to norma.
            • zia86 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 21:56
              Proszę powstrzymać się od personalnych wycieczek i obrażania innych
              użytkowniczek. Swoją opinie możesz wyrazić w inny sposób. Następny taki
              post będzie kasowany, bez ostrzeżenia.
            • ambrozja08 moge wiedzieć co to znaczy? 09.11.09, 09:28
              rynsztok?? przepraszam bardzo jeżeli to że pare razy uzyłam niewłaściwego słowa
              pisząc tu a pierwszy raz mi się zdarza bo zawsze jestem kulturalna to 90%z nas
              jest z rynsztoka droga koleżanko...nie obrażaj kogos jak nie znasz bo to jest
              poniżające...jak nie masz nic do powiedzenia to na moje posty nie odpowiadaj po
              prostu..pozdrawiam.
      • paskud_agg Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 11:32
        Zgadzam się w 100% z tym, co napisała szampanna! Po co Ci taka baba na weselu i
        w życiu? Rozumiem, że to mama Twojego N., ale nie musisz się o nią martwić i
        zabiegać skoro ona nie ma nawet elementarnego szacunku do Was sad
      • an20 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 17:51
        szampanna napisała:
        Co do męża - nie jest dobrze, ale może dłuższe odcięcie od
        > mamuśki sprawi, że zobaczy jak miło jest nie być popychadłem smile

        To zależy jak mocno jest przywiązany do matki. Jeżeli potrafi się od niej
        "uwolnić", zobaczyć jej wady i docenic swoją przyszłą żonę, stac za nią murę,
        walczyć o własnej rodziny dobro i spokój, - to moze się udać. Myśle że bez
        konkretnych cięć się może plan nei powieść. Ale to już ryzyko wspólnego życia smile

    • ciukrulka Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 11:18
      Miałam bardzo podobną sytuację z matką mojego byłego byliśmy razem 2.5 roku wiec
      troche tego przeszlam, ona miala takie okresy 2 tyg byłam najgorszą z możliwych(
      słowa sobie same dopowiedzcie 99% z was i tak beda mialy racje bo padaly chyba
      kazde) a nastepnie chodzila i mowila jaka to ona ma wspaniala prawie "córke"
      najgorsze ze siostra mojego bylego robila to samo one zalozyly sobie na mnie
      jakich oboz i sie trzymaly razem ale coz po tym jak go rozstawilam znajomi mi
      doniesli ze ta nowa obecna dziewczy jest ****** i ze wolalyby zebym ja do niego
      wrocila.... ludzie sa dziwni a ja mam teraz wspaniala przyszla tesciowa ktora
      owszem wyrazi swoje zdanie ale na zasadzie ze moze tak sprobujcie ale jak nie
      chcecie to ok i zero zgrzytow.

      mysle ze powinnas to przeczekac i nie przepraszaj jej bo jezeli to zrobisz to
      ona bedzie pewna zemoze was obrazac bezkarnie.

      powodzenia
    • brzuchaczek Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 11:58
      O matko czy ktoś tu ma normalna teściową ? "Kochana" teściowa Ambrozjo zachowuje
      się jak dziecko ,kiedy dzieciak czegoś chce wymusza płaczem ,tupaniem nogami,
      fochami dokładnie jak ta pani(i jak moja teściowa).U nas jest o tyle dobrze ,że
      mój mąż a wcześniej jeszcze jako mój chłopak nie był tak uległy .Ja jestem na
      pierwszym miejscu ,bo to ze mną tworzyć będzie rodzinę ,nie wyobrażam sobie
      sytuacji w której jej ulega przeprasza itd -bo to ona mieszała,obraża , i w
      ogóle też był niezły młyn z "kochaną mamusią".U nas też była akcja pt:" nie
      przyjdę na ślub" i była bo takie osoby za nic w świecie nie zrobiłyby sobie
      obciachu przed sąsiadami ,trzeba się przecież pokazać i synka zdjęcia też .Takie
      kobiety uwielbiają się chwalić i na pewno będzie rozpowiadać jakie to Wam wesele
      zrobiła ,choć nawet grosza nie da .Nie martw się ,nie przepraszaj ,bo ona i tak
      znów coś prędzej czy później powie i znów Was obrazi ,a potem będzie płakać
      jakiego ma złego syna i synową ,po prostu uwielbia jak się przed nią ludzie
      płaszczą i ja po pupci całują .Olej kobietę ,bądź silna ,kiedyś jeszcze
      przyjdzie do Ciebie po pomoc ,szkoda tylko ,że syn jeszcze emocjonalnie nie
      odciął pępowiny ,ale pewnie kiedyś przejrzy na oczy .Musimy się trzymać
      ,teściowe już chyba takie są
      • sajolina Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 12:15
        Heh, współczuję, bo nie wyobrażam sobie znosić takich obelg od najbliższych.

        Uważam, że powinnaś posłuchać rad Szampanny - potraktuj tę sytuację jako
        doskonałą okazję do ochłodzenia stosunków raz na zawsze. Mamuśka i tak będzie
        gderać, niezależnie od tego czy jej cudowne rady będziesz lekceważyć czy
        grzecznie stosować. Zabrałaś jej wychuchanego synka i ona ci tego nigdy nie
        wybaczy.

        Też zrobiłabym skromniejsze wesele, ale na pewno nie wzięłabym złotówki o
        kobiety, która najchętniej wbiłaby mi nóż w plecy. I jak się z kimś takim
        "weselić"? Ciesz się, ze ona na to wesele przychodzić nie chce.


        A narzeczonemu wytłumacz raz a porządnie, że nie zamierzasz wysłuchiwać wyzwisk
        i tyle, bo nikt nie ma prawa Ciebie obrażać w Twoim własnym domu.
      • 1luna1 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 12:26
        brzuchaczek napisała:

        > O matko czy ktoś tu ma normalna teściową ?

        Myślę, że tak. Nie demonizujmy. Myślę, że podstawą dobrych relacji
        teściowa-synowa jest odrobina pokory, wzajemny szacunek i
        zrozumienie. Synowa i teściowa pochodzą czasami z dwóch różnych
        światów i trzeba je zrozumieć. Mam teściową i sama nią jestem. W
        relacje z synową i teściową wkładam wiele empatii. Procentuje.
        Opisany przypadek jest jednak baaaardzo trudny.
        • tomelanka Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 16:37
          dobrze zrozumialam, ze takie duze dziecko 3-4 razy je w nocy?
      • misself Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 21:04
        brzuchaczek napisała:

        > O matko czy ktoś tu ma normalna teściową ?

        Ja mam i pewnie parę dziewczyn też smile Takie sytuacje jak opisana przez Ambrozję
        nadal pozostają marginalne, na szczęście. Dlatego właśnie trzeba z nimi walczyć.
        I obiecać sobie, że my takimi mamusiami nie będziemy.
        • 1luna1 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 05.11.09, 09:26
          misself napisała:

          > brzuchaczek napisała:
          >
          > > O matko czy ktoś tu ma normalna teściową ?
          >
          > Ja mam i pewnie parę dziewczyn też smile Takie sytuacje jak opisana
          przez Ambrozj
          > ę
          > nadal pozostają marginalne, na szczęście. Dlatego właśnie trzeba z
          nimi walczyć
          > .
          > I obiecać sobie, że my takimi mamusiami nie będziemy.

          Ulżyło mi po Twoim wpisie. Słowo teściowa jest tak ujemnie
          nacechowane, że aż się boję mówić, że jestem teściową. Nie
          chciałabym, aby odbierano mnie jako jędzę, bo nią nie jestem.
          Pozdrawiam wszystkie synowe serdecznie.
          p.s. też robię wszystko, aby nie być toksyczną mamuśką.
      • lili-2008 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 05.11.09, 09:27
        Może moja teściowa nie jest idealną kobietą, ale jednak w porównaniu z teściową
        ambrozji jest aniołemsmile Ma swoje odchyły, ale do nienormalnych bym jej nie
        zaliczyła.
    • ni24 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 17:03
      jezu jak to czytam to naprawde sie ciesze ze ja mam "normalna" ba..nawet fajna
      przyszla tesciowawinksmile
      • an20 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 17:40
        Powiem szczerze, że Twoja teściowa przypomina mi taka jedną babę, notabene
        pijaczke, z mojego starego mieszkania. Ze wszystkimi byla skłócona, no ale do
        rzeczy.
        To zależy na czym Ci naprawdę zależy:

        1. na spokoju i weselu we wiosce - czyli musisz "podkulić ogon pod siebie" i
        pójść do teściowej, przeprosić ją i powiedzieć że miałą rację i tym podobne
        rzeczy. Wtedy teściowa i narzeczony będą szczęśliwy, a Ty będziesz pewnie źle
        się ze sobą czuła.

        2. Na swoim zdaniu i właściwości postępowania - skłocona będziesz z teściową i
        całą jej rodziną. Tym samym nikt, prawdopodobnie z jej strony nie przyjdzie na
        wasze wesele we wiosce. Trzeba będzie zrezygnować z sali , za tym idą koszty i
        strary. Ale bedziesz czuła się dobrze moralnie, teściowa nie będzie Ci włazić w
        wychowanie syna, a narzeczony będzie latał między młotem a kowadłem. Chociaż
        mozesz nie dostać w tej sprawie w nim oparcia.

        3. Na dalszym wspólnym życiu - czyli kłótnie, wtrącanie się teściowej, brak
        oparcia w mężu, który z tego co piszesz obstaje za swoja mamą, nawet jak nie ma
        ona racji. Pewnie kochasz sowjego narzeczonego, bo w innym przypadku nie
        decydowalibyście się na ślub, ale musisz wiedzieć , że bierzesz jego wraz z
        himerami jego mamy. I godzisz się na to.
        Czyli w tym przypadku trzeba zastosowac punkt pierwszy i życie ze wszystkimi
        "racjami" mamusi.

        Także wszystko zależy od Ciebie, teraz na pewno powinien być Twój ruch.


        Co do mnie to ja też kiedyś znałąm takeigo człowieka. Po zaręczynach dopiero się
        zaczęło. Wtrącała się we wszystko i w dodatku nie miaął do tego prawa, ponieważ
        wesele było wyprawiane za nasze pieniądze. A pomyślec jeszcze jak by ona się do
        tego dokładała. Ciągłe kłótkie, obrażanie i szantarze moralne narzeczonego.
        Miałam dosyć tej sytuacji, powiedziałam, zeby porozmawiał o tym ze swoją mamą.
        Powiedział, że ona miała rację i ja powinnam słuchać jej wspaniałych rad i to ja
        jestem niedobra. Skoro na takim etapie naszego przyszłoego życia narzeczony nie
        był razem ze mną, tylko przeciwko mnie , to jak by wyglądało nasze życie. To
        było dla mnie za wiele, zerwałam zaręczyny. Przebolałam to i leczyłam się z tej
        miłości jakieś 5 lat. Później poznałam mojego obecnego męża, jesteśmy razem już
        10 lat, i jesteśmy szczęśliwymi ludźmi.

      • kaamilka Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 22:39
        my z moją teściową prawi się przyjaźniłyśmy, ale odkąd urodziło się dziecko
        wszystko uległo zmianie...
        • emily_valentine Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 04.11.09, 23:08
          kaamilka napisała:

          > my z moją teściową prawi się przyjaźniłyśmy, ale odkąd urodziło
          się dziecko
          > wszystko uległo zmianie...

          Kami, ale chyba na lepsze?
          Chociaż nie wiem czy jest stopień wyższy od przyjaźni? Chyba tylko
          miłość...
          tongue_out
    • laracroft82 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 05.11.09, 18:47
      ale bełkot, zgubiłam sie w połowie...
      • ambrozja08 wielkie poruszenie:) 09.11.09, 09:34
        dziękuje Wam bardzo za słowa wsparcia..myślałam o tym dużo i nie zgodze się na
        pewno na to żeby przytakiwać przyszłem teściowej. ona twierdzi że obraziłam ją
        bo powiedziałam coś na podstawie czego ona wywnioskowała że sądze iż jest zła
        matką to co ja mam powiedzieć skoro tak moje macierzyństwo zbluzgała...chętnie z
        nią porozmawiam ale nie wiem iedy nadarzy sie okazja..dla rodziny będę miła i
        normalna jak zawsze-jak maja swoje głowy to przyjdą jak nie to będe wściekła i
        wtedy zobaczymy co ze ślubem...troche odczekamy jeszce-a może na 11 wybierzemy
        się na wieś to zdam Wam relacje!! naprawde podniosłyście mnie na duchu!!! a
        syncio sam oducza sie jedzenia w nocy i teraz zjada tylko raz do 210ml. więc jak
        mamy tu są to chyba wiedzą że to nic strasznego u rocznego smykasmile
      • zoselin1987 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 09.11.09, 23:45
        laracroft82 napisała:

        > ale bełkot, zgubiłam sie w połowie...
        Przyznaję,że ja też wink
    • memphis90 Re: wielka awantura z teściową....co teraz?dłuuug 09.11.09, 23:43
      Sądząc po epitetach- jedna warta drugiej. Prostactwo wyłazi i z Ciebie, i z
      teściowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja