ambrozja08
04.11.09, 08:38
już od ponad roku wtrąca się w to co jak gdzie i kiedy mamy emanuelowi robić.
pare razy juz były kłótnie na ten temat,rozmowy to sie popłakała że nie chce
nas znac,że jej nie słuchamy i że w takim razie ona sie juz nie bedzie
wtrącać. i 10 października mieliśmy jechac na wesele znajomych i pojechalismy
a ona przyjechała do emka ze swoja siostra która jest pielęgniarką-położną, w
dodatku młodą i ma syna więc miałam nadzieje że mamusia nie bedzie wtrącać
swoich debilizmów typu-dziecko ma spac całą noc w wózku z wielką poduszka pod
głową,ma pić herbate mocna z woreczka albo kawe, spać wyubierany jak eskimos
itp... i przd wyjadzem powiedziałam-anka masz tu wszystko co trzeba,mleko
butelki,w razie czego syrop przeciwbólowy albo w lodówce są czopki,i
koniecznie daj emkowi przed mlekiem wieczornym witamine d (vigantolette) bo
inna mu się źle przyswaja i bierze to rozpuszcane na łyżeczce,jak zaśnie w
wózku(bo sądziłam że nie zaśnie im inaczej bo to był pierwszy raz) to
przełóżcie go jak bedzie płakał do łózka i dajcie odrazu butle z mlekeim to
nie obudzi się a je w nocy ze 3 do 4 razy jeszcze,i nie gadajcie do niego bo
sie rozbudzi i nie zaśnie wam potem. pokazałam gdzie są słoiczki z
owocami,danonki , lodówa była pełna jedzenia więc miały sobie coś ugotować.
zaczęło sie przed wyjściem naszym ,że ta butelka co on pije ma za małą dziurke
i mu nie leci- oczywiście że leci bo pije z niej od 3 miesięcy i nie ma
problemu,syn oczywiście wypił na dowód że mu leci a my pojechalismy. jeszcze
zapewnienia ze strony anusi żebysmy sie nie martwili bo ona to sie zna i
wogóle da sobie rade. zadzwonilismy wieczorem i było wszytsko ok. rano jak
wracalismy z wesela to mielismy stłuczke(nie z naszej winy) i zostało auto u
machanika i podwiozł nas on pod dom. jak weszliśmy to ja poszłam umyć ręce a
mój luby do pokoju wszedł i mówi że facet w nas na drodze wjechał a mamunia na
to "nie wku...aj mnie już bo całą noc nie spałam przez Ciebie bo
SPIE...LIŚCIE ROBOTĘ" jak to sie wyraziła ja juz nie wytrzymałam ,weszłam i
pytam przepraszam co to ma znaczyć? a ona że źle go wychowalismy,że go
nauczyliśmy jeść w nocy, że jakim prawem on je, czemu nie kasze manną tylko
mleko, że nie spał w nocy bo sie obudził i płakał-a mleka mu oczywiście nie
dały więc płakał. zobaczyłam żę stoi wózeczek a wni poduszka wielka i to było
miejsce spania mojego dziecka przez 10 godzin nocy. wtrąciła sie anusia że my
sie wogóle nie interesujemy nim, że mu nie dajemy nic do jedzenia( oczywiste
dla mnie było to że jak zostawiłam jedzenie dla dziecka a nie ma mnie 24
godziny to ktoś mu to jedzenie da!), że cemu mu nie daje czekolady do
jedzenia,dopiero kupiła ciasteczka to zjadł ze smakiem! że ma bardzo duże
ciemie(jakbym nie wiedziała) i że czemu mi witaminy d nie daje!pojebana jedna.
że on soków nie pije tylko niezdrową wode mineralną a jak juz to glukoze mam
mu dosypywać, że jesteśmy nienormalni-za to normalne jest to ze jej syn ma
niespełna 5 lat a waży prawie 40 kg. że skoro ja się wychudzam to nie znaczy
że dziecko ma nic nie jeść!(tylko że ja od roku próbuje przytyc i nie wychodzi
mi) to sie tak wkurzyłam bez przekleństw sie nie obeszło. mamunia swoje 3
grosze dorzuciła oczywiście plotkara jedna. i że ona to wychodzi i kto ją
teraz na dworzec zawiezie jak nie ma samochodu( to czy nam sie nic nie stało
nie yło ważne) powiedzieliśmy że autobus jest o 16 od nas sie jedzie 10 minut
to o 13,30 nie bedziemy wychodzić. a ona że pojebańcu niedziela jest to
autobusy rzadko jeżdża-tylko do kurewki to ja w tym mieście ponad 20 lat
mieszkam a ona tu była z 10 razy może i mpk sie nie woziła specjalnie.
zabroniłam mojemu przyszłemu mężowi wychodzic teraz z nimi-jak chcą nich idą.
i poszły rzucając pare tekstów na odchodne, tak było przykro mojemu m że
pobiegłam za nimi poprosiłam że robia wielka przykrośc mu i żeby wróciła do
domu bo jak nie to więcej nas a ni emka nie zobaczy a ona do mnie "idź w
pizdu" to jej rzuciłam "że to ona tą rodzine zniszczyła w tym momencie"...i
tak 3 tygodnie minęły,wczoraj mój n. dzwoni do niej a ona że nie chce z nim
gadać, że mamy nie przyjeżdżać już nigdy, że jej nie będzie nikt obrażał, że
ona nie tak go wychowała i że ma ją szanowac (jednostronnie bo ona mu leci
zamiast po imieniu to sku...synu albo pojebańcu) że tyle sie namęczyła a jakim
prawem ja potępiam jej metody wychowawcze jak ona była dobrą matk a( biła
kblem za każdą 3 i 4 w szkole , nigdy nie porozmawiała z nim, jak jego ojciec
umarł to na pogrzeb z nim nie pojechała nawet)popłakała sie że ona to już nie
ma dzieci nie chce nas nigdy znac i sie rozłączyła. 3 lipca ślub,za niedługo
jej urodziny. nie chce mieć skłóconej rodziny,to taka typowa kobieta ze
wsi-trudno sie z nia dogadac bo nie rozumie co sie do niej mówi.i teraz na
ślub nasz cała rodzinka nie przyjdzie z jego strony bo wielka uraza-jaką to
ona se znalazł babe straszną co pyskuje--czyli mniesmile i chciałabym mimo
wszystko sie pogodzic bo wiem że ona nigdy swoich wad nie zauważy tylko
święceie wie że ma racje. a syn ją szanuje tak bardzo jak nikogo innego, nigdy
sie źle nie odezwał to teraz mu nawet słowa nie wolno powiedziec bo obraza.
nie wiem co robic w tej sytuacji...czy wszytsko odwołać-ślub we wsi gdzie jego
rodzina mieszka a mojej tylko pare osób...nie wiem co robić i jak sie zachować
teraz wobec niej i jej siostruni-choc jej to nie chce na oczy juz widzieć
pindy jednej;p