misself
19.11.09, 10:28
Rozmawiałam dziś z koleżanką, której od dawna nie widziałam. Dowiedziawszy się
o tym, że jestem zaręczona, zaczęła dawać mi dobre rady z pozycji mężatki.
I dowiedziałam się trzech rzeczy...
1) Przed ślubem koniecznie trzeba zrobić próbną mszę, najlepiej już w
sukience, z fryzurą itd. (Minę musiałam mieć nieszczególną, bo pierwsze
skojarzenie z taką próbą to dla mnie "Kill Bill", więc od razu zaczęła mnie
przekonywać, że sama uznam po fakcie, że to był doskonały pomysł.)
2) Mam wybrać świadkowej sukienkę i ogólnie cały strój, żeby (jej słowa) "nie
wyskoczyła dziewczyna w kreacji niepasującej zupełnie do reszty stylistyki".
Na próżno próbowałam wyjaśnić, że świadkową będzie moja Siostra, o której gust
i wyczucie jestem spokojna.
3) Ona mi poleci świetną florystkę z Krakowa, zupełnie nieznaną, ale genialną.
I jeśli chcę zobaczyć kompozycje tej florystki, to mam sobie wpaść na ślub jej
znajomej z pracy, w grudniu.
Mam mieszane uczucia... Nie zamierzam wykorzystywać dwóch ostatnich rad, ale
ta pierwsza... Planujecie takie próby? Miałyście?