b_ied_roneczka
11.12.09, 13:34
Witam Was,
Czesto tu u do was zagladam, chociaz w sumie jestem dosyc bierna forumowiczka poniewaz wiecej czytam niz sama sie wypowiadam. Moj wielki (tzn nasz

wielki dzien juz minal – 17.10.2009

Zawsze bardzo lubilam czytac tutaj wszelakie relacje ze slubow I wesel, wiec uznalam ze opisze tez swoj.
PRZED SLUBEM
Zaczne moze od tego co dzialo sie przed slubem. Mieszkamy za granica I do Polski przyjechalismy 1,5 tyg przed slubem. Pogoda byla piekna – zlota polska jesien – my bardzo zadowoleni. Caly ten okres przed slubem byl jednym wielkim szalenstwem – zalatwianie formalnosci w kosciele, odbieranie obraczek, ustalanie rozsadzenia gosci przy stolach, zakup dodatkowych alkoholi, przymiarki sukni i zalatwianie masy innych drobiazgow ktore wziete razem tworzyly ogromna liste spraw do zalatwienia. Dalismy jednak rade i wyrobilismy sie ze wszystkim.
Wszystko szlo dobrze, az do momentu gdy spadl snieg!! Ja sie tym faktem naprawde zalamalam, tak bardzo przezywalam ta pogode ze wszystkie stresy zwiazane ze slubem calkowicie zniknely. Snieg padal I padal, napadalo go az tyle ze cala ta sytuacja przerodzila sie w kleske zywiolowa I przez 24 godziny nie bylo u nas ani pradu, ani wody ani ogrzewania! Jednego dnia spotkalysmy z mama moja kolezanke na miescie i ona do mnie mowi: ‘No ale masz szczescie! Co by to bylo gdybys teraz miala miec wesele!’ (Myslala ze juz bylo po weselu) Tak wiec latwo sobie mozna wyobrazic ze humor mi nie dopisywal

Rezerwujac pazdziernik bralam pod uwage ze moze byc zimno albo moze padac deszcz, no ale snieg???!! Szczescie w nieszczesciu slub mielismy na ‘wyjezdzie’– w centralnej Polsce. No I okazalo sie ze tam sniegu nie bylo

Tak wiec moj stres I atmosfera jaka wprowadzialam bylo zupelnie niepotrzebne.
PIATEK
W piatek rano pojechalam z moja swiadkowa po odbior sukni, panie jeszcze musialy drobiazgi popoprawiac, ale to z mojego powodu bo w ostatniej chwili zdecydowalam ze jednak chce zeby mi przyszyly ramiaczka

Wybralam cieplejsze bolerko ( a dokladnie piorka z marabuta

Troche sie balam ze to zbyt duzo ekstrawagancji ale bylam bardzo zadowolona) Moja swiadkowa zostala przeszkolona jak podpiac moj tren no I po tym wszystkim wyruszylismy w droge ( 300 km sobie jechalam z moja suknia do miejsca gdzie mielismy slub I wesele)
Gdy dotarlismy do celu ja zostalam od razu wysadzona u fryzjerki, mialam probna fryzure w dzien przed slubem

Wczesnej wyprobowalam dwie inne fryzjerki ale nie bylam zadowolona. Zaufalam tej trzeciej I w sumie dobrze na tym wyszlam

Po fryzjerze zostalam przewieziona do kosmetyczki gdzie spedzilam czas do wieczora. Musze przyznac ze bylo to bardzo relaksujace, to bardzo mile uczucie jak Ty sobie siedzisz albo lezysz a wszyscy na okolo Ciebie biegaja I Cie upiekszaja

a na haslo : ‘panna mloda’ staraja sie podwojnie

Paznokcie mialam zelowe – nigdy wczesniej nie nosilam zadnych tipsow, zawsze mialam frencz na moich paznokciach, bylam jednak z moich slubnych zelowych pazurkow bardzo zadowolona bo wygladaly naturalnie.
Wieczorem pojechalam do obozu ‘zenskiego’ gdzie nocowalam z dziewczynami, moj luby natomiast nocowal z chlopakami w innym miejscu

Bardzo chcialam je wszystkie zagonic do spania juz o 20 ale mi sie nie udalo, w koncu polozylysmy sie spac ale ja i tak spalam bardzo lekkim snem I co chwila sie budzilam.