Dodaj do ulubionych

Nieważny ślub kościelny.

04.01.10, 16:34
Tak się zastanawiam.
Duża część moich znajomych nigdy nie była specjalnie religijna,często nawet w
drugą stronę.
Żadne z nich po wzięciu ślubu kościelnego się nie nawróciło (to do tych co
uważają,że przecież kościół jest też dla grzeszników i ludzi którzy żyją
niezgodnie z wymogami kościoła typu seks przedmałżeński i inne
grzechy-owszem,ale jeżeli faktycznie chcą żyć później zgodnie z przekonaniami
wiary).
Szczerze mówiąc nie rozumiem tego: ma ktoś nauczania Kościoła
gdzieś-ok,rozumiem i szanuję,ale po co ta cała szopka ze ślubem
kościelnym,naukami przedmałżeńskim itp. skoro większość nie planuje się
nawrócić i żyć naprawdę zgodnie z wiarą.
Dla mnie to oszustwo.
Żadna ze wspomnianych przeze mnie wyżej par nie miała też w sobie na tyle
odwagi cywilnej,żeby (jako jedna strona-jest taka możliwość) zawierać ślub
jako osoba niewierząca.
Jak patrzę na Wasze przygotowania do ślubu kościelnego zastanawiam się dla ilu
z Was faktycznie ślub kościelny będzie ważnym sakramentem,a dla ilu...
Cóż,moim zdaniem po prostu oszustwem.
Obserwuj wątek
    • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:06
      Dobre pytanie.
      Ja też tego nie rozumiem.

      I wydaje mi się, że ślub zawarty bez postanowienia życia zgodnie z zasadami
      kościoła jest nieważny, tak jak nieważna jest spowiedź bez postanowienia
      poprawy. Mylę się?
    • turkusova Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:10
      Ja nie biorę slubu koscielnego dla siebie. Robie to dla narzeczonego, a
      zwłaszcza dla jego wierzącej rodziny. Dla mnie ślub nie ma żadnej wartości, ale
      skoro rodzina mojego n. tego oczekuje - zdecydowałam sie odprawic tą szopkę by
      sprawić im radość.
        • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:21
          Szampanna, wedlug logiki powinnismy wziac z N slub "zerostronny". Tylko ze nie
          bede z mojego radosnego dnia robic rodzinnej klotni, narzekan, cierpienia, itp,
          itd. Dopoki w Polsce nie bedzie choc troche wiekszej tolerancji, sporo ludzi
          bedzie bralo slub koscielny z lenistwa (czytaj: braku checi do klotni).
          • monikapers Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:26
            Dopoki nie bedzie szacunku do siebie samych, nie bedzie tego szacunku dla
            innych, nie bedzie go tez Kosciola, jakikolwiek by on nie byl.
            Dopoki bedzie takie myslenie, jak Twoje tak wlasnie bedzie.

            Moze zbyt ostro ocenie ale dla mnie to niedojrzalosc i komformizm, wczesniej czy
            pozniej msci sie.
            • beattta1 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:39
              a można żyć zgodnie z naukami koscioła, nie chodząc do niego ? to
              pytanie nurtuje mnie od dawien dawna... Bo dla mnie przykładem
              niedojrzałości są ludzie, którzy biorą ślub koscielny, odprawiają
              cała tę szopkę, uważają sie za religijnych a tak naprawdę...wiadomo
              o co chodzi.
          • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:32
            > Szampanna, wedlug logiki powinnismy wziac z N slub "zerostronny".
            ano, to powinniście. W końcu bierzecie ślub dla siebie czy dla
            rodziny? Wynika, że dla rodziny, bo dla jej spokoju łamiecie własne
            zasady uncertain
            Lepiej być wiernym swojemu sumieniu ateistą niż zakłamanym
            katolikiem.
            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:38
              szampanna napisała:
              > Lepiej być wiernym swojemu sumieniu ateistą niż zakłamanym
              > katolikiem.

              Lepiej być wiernym swojemu sumieniu kimkolwiek niż zakłamanym człowiekiem, który
              opiera swój związek na oszustwie...
              • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:47
                no, żeby było jasne: zakłamany katolik to nie epitet, nie miałam na
                myśli wszystkich (a wręcz zdecydowaną mniejszość), i nie twierdzę
                również, że ateiści z definicji mają wysokie normy moralne. Nie! Po
                prostu ten, kto przyznaje się przed ludźmi do swojej przynależności
                do Kościoła (czyli np. bierze ślub kościelny), powinien zdawać sobie
                sprawę, że przez ten pryzmat będzie oceniany. Czyli czy spełnia
                zobowiązania, jakie nakłada na niego wybrana wiara. Ateistę zaś
                można oceniać tylko w aspekcie przestrzegania norm społecznych.
                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:45
                  Dla mnie przystępowanie do sakramentów bez uważania ich za sakramenty jest
                  oszukiwaniem siebie, gości i Boga. To jest zakłamanie i bardzo mnie smuci fakt,
                  że jest tak powszechne. Bo przez to, że jest powszechne, ma społeczne
                  przyzwolenie. A tak być nie powinno.

                  A ateista też powinien przestrzegać norm moralnych smile Nie tylko społecznych.
          • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:11
            Piszecie tak, jakby nigdy nie bylo wam dane rozmawiac z radiomaryjna osoba. Nie
            da sie nic wytlumaczyc, bo po prostu nie trafiaja zadne argumenty. A ja nie bede
            urzadzac slubu w atmosferze wzajemnej wrogosci, obrazania, wyrzekania sie, itd.
            Mozecie to sobie nazywac ohydnym konformizmem, brzydzic sie mi reke na ulicy
            podac, trudno.
            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:17
              Dla mnie to jest ohydny konformizm, ale nie czuję się upoważniona do skreślania
              Cię z listy osób, którym bym podała rękę smile

              Tak, dane mi było rozmawiać z radiomaryjną osobą - i wiem, że bardziej by tę
              osobę obrażało, gdyby robić z sakramentu, w który ona wierzy, spektakl z parą
              młodą w rolach głównych. I tak już jestem skreślona dla niej (na dodatek to jest
              osoba, która nie odróżnia bycia katolikiem od wiary w cokolwiek, więc za każdym
              razem określa mnie jako niewierzącą, tonem typu "ona jest karaluchem i śmierdzi
              zgniłą pietruszką", już przestałam prostować, że nie jestem niewierząca). Ślub
              kościelny by tego nie zmienił - za to ja bym się czuła po prostu fatalnie,
              mówiąc "szczerze żałuję" i myśląc "ale cyrk".
            • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:19
              brzydzic sie mi reke na ulicy
              > podac, trudno.

              no rockie, bez przesadysmile
              Ale poważnie cała Twoja rodzina jest radjomaryjowa?
              Bo widzisz: też mam w rodzinie takie sztuki, ale ich zdanie (choć mz wyrażone
              niezgodnie z kulturą) olałam.
              Więcej głosów niezadowolenia usłyszałam, jak się dowiedzieli o niechrzczeniu
              dzieci- wtedy nawet moi rodzice zachwyceni nie byli.
              Ale też postawię na swoim. Może jednak czasem warto iść pod prąd?
            • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:27
              Nie przesadzaj z tą ręką - ja na pewno bym Ci podała smile
              Chodzi o to, że może za mało bronisz swojego zdania i przekonań.
              Zauważyłam na przykładzie rodziny, że lepiej działa powiedzieć "nie
              i koniec, tak zdecydowałam" niż wiecznie się tłumaczyć i naginać do
              woli innych osób. Krótka piłka osadza w miejscu nawet (a może
              zwłaszcza) radiomaryjnych wink - przetestowane na 3 małżeństwach
              cywilnych.
            • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:28
              Aż tak bardzo zależy Ci na osobach,które odwróciłyby się od Ciebie i obraziły tylko dlatego że nie wzięłabyś ślubu kościelnego?
              Poza tym jesteście dorośli,po co cokolwiek argumentować osobom "radiomaryjnym"-to Wasze życie.



              • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:33
                Nie lubie tego argumentu. Nie, nie zalezy mi na najblizszych, mam ich w tylku,
                najwyzej sie obraza i juz ich wiecej w zyciu nie zobacze? Tak to sobie moge o
                znajomych mowic... Nic nie poradze na to, ze czesc rodziny jest, jaka jest.
                • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:08
                  Osoby z Twojej najbliższej rodziny są tak ograniczone
                  i nietolerancyjne(sorry,ale innego słowa nie mogę znaleźć)że do końca życia tylko i wyłącznie z powodu braku ślubu kościelnego nie chciałyby Cię widzieć?
                  Jakie szczęście,że Twój narzeczony ma możliwość ślubu kościelnego,bo gdyby był na przykład rozwodnikiem to chyba dla dobra swojej najbliższej rodziny musiałabyś się z nim rozstać.
                  P.s. Coś przeczuwam,że Twoja rodzina pochodzi ze wsi...
            • stokrotka-is-me Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 19:56
              Miałam "przyjemność" rozmawiać z radiomaryjnymi, więc bardzo dobrze
              Cię rozumiem. Są tak agresywni, że człowiek po prostu boi się
              sprzeciwić. Sama jestem katoliczką ale niektóre ich zachowania po
              prostu mnie przerażają...
        • horpyna4 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 18:34


          Co się tak wszyscy uwzięli, żeby pisać o "ślubie jednostronnym"?

          Taki ślub to "ślub mieszany". Nie jest jednostronny, bo przysięgę
          składają obie strony. Tyle, że osoba niewierząca bez odwołania się
          do Boga i wszystkich święstych. A jeżeli jest to osoba innego
          wyznania chrześcijańskiego, to też odwołuje się do Boga, ale już nie
          do świętych.
          to bez odwoł
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:39
            horpyna4 napisała:

            > Co się tak wszyscy uwzięli, żeby pisać o "ślubie jednostronnym"?
            >
            > Taki ślub to "ślub mieszany".

            I tak, i nie.
            To jest ślub mieszany, ale sakrament ze skutkiem jednostronnym.

            U mnie to jest skrót myślowy, jakbym za każdym razem miała pisać "sakrament ze
            skutkiem jednostronnym", nie chciałoby mi się, mimo że piszę bardzo szybko wink
    • jogny moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:33
      ja chcialam wziasc slub cywilny wlasnie zeby nie oszukiwac samej
      siebie, mimo ze bylam wychowywana na katoliczke przez 20 lat jakos
      od kilku lat tylko od czasu do czasu zagladam do kosciola i dlatego
      chcialam wziasc slub cywliny zeby nie odgrywac zadnej szopki.
      Niestety moj wymarzony slub cywilny w plenerze chyba sie nie spelni,
      bylam u pana kierownika z prosba, pisalam listy, wymachiwalam
      banknotem nad nim itd - nic, kierownik jest tak nabucowana i niemila
      osoba ze ja sama nie chce zeby mi udzielal slubu, do innego urzedu
      nie moge isc bo sa daleko a sale tak brzydkie ze nie mam zamiaru
      spedzac tej magicznej i pieknej chwili w zyciu z jakims
      niezrownowazonym kierownikiem i w obskurnej sali, poki co jeszcze
      nie wiem dokladnie co zrobie ale zaczynam myslec o slubie w
      kosciele - wlasnie przez tego porabanego kierownika, ktory
      powiedzial mi ze chce go na meliny wywiezc (tak nazwal swoja wioske
      bo tam jest sala weselna i tam tez chcialam slubu aby nam udzielil -
      od urzedu do tego miejsca jest niecaly kilometr chcialam zaznaczyc,
      on sie uparl na urzad USC)

      taka mialam ochote sie wyzalic odnosnie tematu - nie wiem czy to
      bedzie tez niewazny slub bo ja sie nie brzydze kosciolem ale mam
      swoje zdanie na jego temat no i nie jestem zbyt praktykujaca ale
      czasami mysle ze po prostu nie mam wyboru, slub biore w czerwcu -
      jeszcze nie wiem gdzie - masakra!! moj N mnie goni zeby w koncu
      podjac jakas decyzje a ja sama nie wiem co zrobic.....tez nie
      rozumialam wczesniej ludzi ktorzy brali slub tylko dla rodzicow albo
      w kosciele bo tam ladniej a ja po prostu nie chce zeby taki burak ze
      wsi (caly czerwony, z ogromnym wasem, przez cala nasza rozmowe mial
      oczy spuszczone w dol - wogole nie wiem jak zostal on wybrany na
      kierownika - on jest totalna porazka jak dla mnie) udzielil mi
      slubu!!!

      sorki ale mialam ochote sie chyba wyzalic.....
      • misself Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:41
        Współczuję problemów z urzędnikiem. Pisałaś pismo do USC? Wymachiwanie banknotem
        raczej nie pomoże, za to pismo ma szansę.

        A Twój narzeczony jest katolikiem?

        Ja bym osobiście wolała mieć spokojne sumienie niż ślub w ładnym miejscu (jeśli
        nie da się tych dwóch rzeczy pogodzić).
        • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:48
          najpierw pisalam do kierownika - nic, pozniej do burmistrza - nic, w
          koncu zapytala sie czy chodzi o pieniadze a on na to ze nie, ze to
          musi byc w urzedzie koniec kropka zero gadania, jeszcze w zyciu nie
          mialam doczynienia z tak niemila osoba!!!

          moj N nie jest katolikiem - slub w kosciele bedzie jednostonny jesli
          dojdzie do niego.

          mi rece opadly po tym incydencie z kiewonikiem i chyba sie
          poddalam!! nie widze innego rozwiazania a czas podjac decyzje....sad
      • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:58
        a próba ściągnięcia urzędnika z bardziej przyjaznego USC?
        W okolicy nie ma żadnych dworków/zameczków czegokowiek, co ma możliwości
        zorganizowania ślubu cywilnego?

        Bo jeśli coś jest to proponuję dogadać się z tym obiektem a potem pojechać do
        tego oddalonego urzędu i pogadać z urzędnikiem, że chcecie ślub w plenerze, że
        dowieziecie go i odwieziecie itp.

        Powołajcie się w piśmie na np. dużą ilosc zaproszonych gości i to, że nie
        zmieszczą się w sali.

        Swoją drogą- między innymi dlatego chcę uciekać z tego kraju. Nie chcesz w
        kościele- masz się zadowolić małą, ciasną, obskurną salkąuncertain A urzędnik jest
        panem tego świata.

        Wersja ostateczna- przy kolejnej rozmowie rzuć uwagę w stylu "cóż, myślę, że
        taką postawą na pewno się ktoś zainteresuje. Jeśli nie Pański zwierzchnik, to na
        pewno prasa..." Teraz lecenie ze wszystkim do gazet jest tak popularne, że facet
        może sobie przemyśli.
        • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:09
          budyniowa123 napisała:
          > W okolicy nie ma żadnych dworków/zameczków czegokowiek, co ma
          możliwości
          > zorganizowania ślubu cywilnego?


          niestety nie ma nic takiego...

          > a próba ściągnięcia urzędnika z bardziej przyjaznego USC?


          probowalam ale urzednik powiedzial mi ze tam gdzie chcialam urzadzic
          slub nie podlega jego terenowi pracy i nie moze tam dojechac mimo ze
          on zgodzilby sie sie na slub w plenerze a tam gdzie on pracuje nie
          ma zadnego ladnego miejsca na slub w plenerzesad

          Powołajcie się w piśmie na np. dużą ilosc zaproszonych gości i
          to, że nie
          > zmieszczą się w sali.


          napisalam to w pismie i wszystko co Agatita mi kiedys napisala i nic
          na niego nie zadzialalo


          > Wersja ostateczna- przy kolejnej rozmowie rzuć uwagę w
          stylu "cóż, myślę, że
          > taką postawą na pewno się ktoś zainteresuje. Jeśli nie Pański
          zwierzchnik, to n
          > a
          > pewno prasa..." Teraz lecenie ze wszystkim do gazet jest tak
          popularne, że face
          > t
          > może sobie przemyśli.


          zazadalam pisemnej odmowy, z tego co wiem ma na to 14 dni wiec
          jeszce 2dni mu zosatly zebym dostala odmowe, powiedzialam mu ze
          jesli jej nie dostane to bede do niego codziennie dzwonic (mieszkam
          za granica i nie moge niesety go nawiedzac) az dostane to pismo
          takze czekam i myslalam zeby gdzies sie udac do jakiejs gazety z
          tym, mam ochote mu porzadnie DOS**C!!!!
          • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:12
            > probowalam ale urzednik powiedzial mi ze tam gdzie chcialam urzadzic
            > slub nie podlega jego terenowi pracy i nie moze tam dojechac mimo ze
            > on zgodzilby sie sie na slub w plenerze a tam gdzie on pracuje nie
            > ma zadnego ladnego miejsca na slub w plenerzesad


            to jest jakiś punkt zaczepienia. Gdzie jest ten urząd, co się zgodził urzędnik?
            jakiś ładny plener/ogród/park/kawałek łąki coś się może znajdzie.

            Nie rezygnuj!
            • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:16
              chodzi o to ze miejsce gdzie chcialam wziasc slub w plenerze jest
              zaraz obok sali z dachem w razie niepogody, naprawde ladne
              miejsce!!!!
              tam gdzie jest ten przyjazny urzednik sa laki czy park - dalej od
              urzedu ale boje sie ryzykowac w razie niepogody!!!
              • misself Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:20
                Rozumiem, że jesteś zdenerwowana, ale nie musisz krzyczeć smile

                Wynika z tego, że albo-albo - albo ryzykujesz i bierzesz ślub w plenerze
                (możecie zamówić namiot w razie niepogody albo obdzielić gości parasolami), albo
                bierzesz w kościele wbrew swoim przekonaniom.

                Trzeciego wyjścia nie widzę, skoro "twój" USC jest taki nieprzejednany.
              • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:39
                kurcze... a zapytaj czy jest gdzieś napisane, że dany urzędnik USC nie może
                wyjechać poza swój teren. Bo może od tego też są jakieś wyjątki...

                no i opcja nr 2- w ustawie jest jedynie, że papiery trzeba podpisać tam, gdzie
                jest właściwy dla miejsca USC.
                Więc... pogadaj z tym przychylnym urzędnikiem, czy np nie dałoby rady podpisać
                papierów jakoś wcześniej a ceremonię wyprawić tam gdzie chcecie
        • plastelinka.czerwona mniejsze zło? 05.01.10, 10:20
          > Wersja ostateczna- przy kolejnej rozmowie rzuć uwagę w stylu "cóż, myślę, że
          > taką postawą na pewno się ktoś zainteresuje. Jeśli nie Pański zwierzchnik, to n
          > a
          > pewno prasa..." Teraz lecenie ze wszystkim do gazet jest tak popularne, że face
          > t
          > może sobie przemyśli.

          Dokładnie, jak nie prośbą, to szantażem, byle być w zgodzie ze sobą wink
          • budyniowa123 Re: mniejsze zło? 05.01.10, 10:32
            to nie szantażwink to luźna uwagasmile
            Obywatel ma prawo odwołać się do zwierzchnika kierownika USC,
            ma również prawo do poinformowania o swoim problemie gazet.


            Poza tym jeśli pan urzędnik nie pełni swojej funkcji odpowiednio zgodnie ze sobą
            powinniśmy postarać, żeby nie pełnił jej w ogólewink
            Dla dobra przyszłych młodych par, którym przyjdzie zawrzeć ślub w obecności
            bucowatego urzędnika
    • martina.15 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:53
      dla mnie zawarcie sakramentu malzenstwa bedzie najbardziej upragnionym
      sakramentem w zyciu. tym bardziej ze popelnia sie pewne wybory z wielka
      premedytacja ale i moralno- religijnymi rozterkami ktore slub zakonczy smile

      dla mnie postawa pt. slub koscielny bo latwiej/rodzina tak chce jest totalna
      hipokryzja. no ale kazda ktora tak robi ma widac swoja wlasna filozofie zyciowa,
      wygodna po prostu... uncertain
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:23
            lili-2008 napisała:

            > on tak wcale nie uważał, ale wytłumaczyłam mu i nie miał z tym żadnego problemu

            Mnie chodziło o to, że jeśli spotkają się dwie osoby: jedna pt. "od zawsze
            wiedziałam, że chcę ślub cywilny", a druga "zależy mi na kościelnym", równie
            niemiłe jest przeciąganie strony drugiej na stronę pierwszej, jak tak często
            praktykowane przeciąganie strony pierwszej na stronę drugiej.
    • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:09
      generalnie to ja się dziwię, że ludziom tak łatwo to przychodzi.

      Zawsze zadaję sobie pytania:
      - czy oni w tym kościele nie czują się jak idioci uczestnicząc w nic nie
      znaczącym dla nich obrządku? Ciężko mi sobie wyobrazić (chociaż kiedyś tam to
      kościoła chodziłam)siebie, jak mojemu zamążpójściu towarzyszy cała masa-pustych
      dla mnie- gestów.
      - czy podczas tej mszy ślubnej nie czują oni dyskomfortu: nie wiedząc kiedy
      klękać, co mówić itp. Albo kiedy wypowiadają w tak ważnej chwili słowa, o
      których wiedzą, że są kłamstwem...

      Ja tych ludzi trochę podziwiam, bo ja bym zwariowała, jakby mi nad głową stanął
      ksiądz, reprezentujący zupełnie odmienną niż moja ideologię, i udzielał mi ślubu.

      Ja wybrałam brzydszą oprawę ale za to trafiłam na baaardzo miłą panią urzędnik.
      I przez całą ceremonię przynajmniej byłam pewna, że nie jest to tylko szopka.
      • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:36
        Ja, mimo, ze nie jestem szczegolnie praktykujaca obecnie katoliczka,
        zdecydowalam sie na slub koscielny. Nie uwazam, ze przysiega, ktora zloze jest
        klamstwem, bo wierze w Boga. To, ze nie biegam na msze co niedziela wynika
        raczej z ogolnego zniesmaczenia tym, co dzieje sie w kosciele.
        Pewnie ktos moglby uznac, ze biore slub na pokaz, ale dla mnie ta przysiega jest
        wazna.
        a co do:
        > - czy podczas tej mszy ślubnej nie czują oni dyskomfortu: nie wiedząc kiedy
        > klękać, co mówić itp.

        To wiekszosc, jak podejrzewam, doskonale wie, co mowic i jak sie zachowac, bo
        chodzili kiedys do kosciola. Przynajmniej ja tak mam.
      • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:26
        budyniowa123 napisała:

        > Albo kiedy wypowiadają w tak ważnej chwili słowa, o
        > których wiedzą, że są kłamstwem...
        >



        nie koniecznie kłamstwo
        jak slubuja sobie wiernosc itd to pewnie slubuja prawde, a jak nie
        toi przy cywilnym nie slubuja prawdysmile

        poza tym wiele osób wierzy, ale nie zgadza sie z Kosciolem, nie chce
        im sie chodzic do kosciola itd, ale wierzyc wierza

        i nie to ze ich broniesmile


        > Ja tych ludzi trochę podziwiam, bo ja bym zwariowała, jakby mi nad
        głową stanął
        > ksiądz, reprezentujący zupełnie odmienną niż moja ideologię, i
        udzielał mi ślub
        > u.
        >


        byc może kierownik tez reprezentuje zupełnie inną ideologie?wink

        ja bym nie przesadzała. Jesli ktos ma lekki stosunek do koscioła to
        sie tym nie przejmuje bo mu to wisi koło ogona, że ksiadz ma inne
        poglady



        > Ja wybrałam brzydszą oprawę ale za to trafiłam na baaardzo miłą
        panią urzędnik.
        > I przez całą ceremonię przynajmniej byłam pewna, że nie jest to
        tylko szopka.

        wiesz, ja znam ludzi, którzy sa bardzo religijni tzn chodza do
        koscioła, a i przed i po przysiedze ani nie byli sobie wierni, ani
        sie nie szanowali ( straslziwe klotnie). Ja bym chyba bardziej
        takiej "szopki" nie zniosła, ze wiem, ze przyprawiam rogi ukochanemu
        i przed ludzmi ( czy w kosciele czy w urzedzie) robie cyrk i zgrywam
        kochajaca zonę

        ..no ale zawsze były małzeństwa z miłości i małżenstwa
        z ..rozsądku...te drugie nie miały innej przysiegiwink
        • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:43
          > nie koniecznie kłamstwo
          > jak slubuja sobie wiernosc itd to pewnie slubuja prawde, a jak nie
          > toi przy cywilnym nie slubuja prawdysmile


          tu raczej mówię o zdaniach: i w katolickiej wierze wychować dzieci, o tym, że
          wierzy się w kościół itp

          > poza tym wiele osób wierzy, ale nie zgadza sie z Kosciolem, nie chce
          > im sie chodzic do kosciola itd, ale wierzyc wierza


          to jest kwestia sumienia. Ja nikogo rozliczać nie chcę. Taką postawę jestem w
          stanie zrozumieć.

          Ja mówię o nieco innych postawach: ludzie, którzy na co dzień na prawdę nie
          lubią KK, są przeciwko jego postępowaniu, którzy nie wierzą albo tak jak
          ja wierzą, ale nie w to co mówi KK, nie uznają biblii itd- ci ludzie nie powinni
          barć ślubu w kościele.

          Co innego ktoś, kto wierzy, generalnie uznaje kościół, ale np ma na jakiś temat
          inne zdanie, czy na msze nie chodzi. Wtedy ten ślub kościelny ma sens.

          > byc może kierownik tez reprezentuje zupełnie inną ideologie?wink

          jasne, ale na ślubie jest NEUTRALNY. Wiem, że nie usłyszę na ślubie kazania, że
          jak się poddam in vitro to zgniję w pieklesmile

          > ..no ale zawsze były małzeństwa z miłości i małżenstwa
          > z ..rozsądku...te drugie nie miały innej przysiegiwink


          i wbrew pozorom te z rozsądk często były trwalsze i szczęśliwszesmile
          • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:53
            budyniowa123 napisała:

            > Ja mówię o nieco innych postawach: ludzie, którzy na co dzień na
            prawdę nie
            > lubią KK, są przeciwko jego postępowaniu, którzy nie wierzą
            albo tak jak
            > ja wierzą, ale nie w to co mówi KK, nie uznają biblii itd- ci
            ludzie nie powinn


            nie powinni i jak tak strasznie "nienawidzą " kosciola to pewnie
            niewielu z nich idzie przed ołtarz. Wieksza wiekszość to ludzie,
            ktorzy maja lajtowe podejscie do KK z powodów bardziej lenistwa niz
            przemyslanych pogladów

            Znam wiele par, które mają w nosie KK, w kosciele byli 100 lat temu,
            ale twierdzą ze są katolikamismile


            > jasne, ale na ślubie jest NEUTRALNY. Wiem, że nie usłyszę na
            ślubie kazania, ż
            > e
            > jak się poddam in vitro to zgniję w pieklesmile


            hehe no chyba nikt nie usłyszy, albo musi roztropnie dobierac
            księdzawink



            > i wbrew pozorom te z rozsądk często były trwalsze i
            szczęśliwszesmile




            z doswiadczenia wiem, ze rozsądek w decyzji o slubie odgrywa
            zasadnicza rolęsmile
            • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:12
              > Znam wiele par, które mają w nosie KK, w kosciele byli 100 lat temu,
              > ale twierdzą ze są katolikamismile


              skoro tak twierdzą to cóż... ślub katolicki jest dla katolików. Ksiądz zgadza
              się na taki ślub, wymogi spełniają- droga wolna.

              Tylko nadal, dzięki temu właśnie mamy 98% katolików i "wydajeimsiężekatolików" i
              KK może mieć tak duży wpływ na decyzje podejmowane w kraju.

              > hehe no chyba nikt nie usłyszy, albo musi roztropnie dobierac
              > księdzawink


              jak mają roztropnie wybrać księdza, jak na msze nie chodzą i nie wiedzą jakie
              ksiądz kazania głositongue_out Ja słyszałam już sporo opowieści o kazaniach ślubnych.
              Nawet ostatnie, które osobiście słyszałam też mnie zmierziło- jak to żona ma być
              dobra dla męża i mu dzieci wychowaćuncertain
              Więc wiesz, wpływu na kazanie nie maszsmile
              • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 12:23
                budyniowa123 napisała:

                > Tylko nadal, dzięki temu właśnie mamy 98% katolików
                i "wydajeimsiężekatolików"
                > i
                > KK może mieć tak duży wpływ na decyzje podejmowane w kraju.

                ale w moim odczuciu to wina ksiezy, ze przymykaja oko, a nie ludzi
                ksiadz daje wolna reke, lekcewazy prawdziwe intencje to ludzie w
                imie tradycji leca do koscioła, ktory de facto zbyt wiele nie wymaga
                od wiernych, bo zawsze "wybaczy", zeby miec owieczke przy sobie


                > jak mają roztropnie wybrać księdza, jak na msze nie chodzą i nie
                wiedzą jakie
                > ksiądz kazania głositongue_out


                zawsze babcia moze pomóc;D



                Ja słyszałam już sporo opowieści o kazaniach ślubnych.
                > Nawet ostatnie, które osobiście słyszałam też mnie zmierziło- jak
                to żona ma by
                > ć
                > dobra dla męża i mu dzieci wychowaćuncertain


                no wiesz, biorac slub koscielny musisz liczyc sie że wliczone w to
                jest kazanie w duchu koscioławink


                to taka cena za "ładny slub"smile

    • turkusova Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:19
      Nie lubie w życiu robić nic wbrew sobie. ślubu kościelnego nie traktuje jako
      zamach na swoje osobiste przekonania, tylko jako coś co trzeba "odegrać" by
      sprawioć przyjemność rodzinie. Nie robie tego wbrew sobie, przyjmuje tylko maskę
      i odgrywam w tym momencie role. Wszak w życiu nie raz odgrywamy role kiedy
      zmusza nas do tego sytuacja. Nie piszcie tylko, że to obłuda i zakłamanie, to
      jest poprostu życie. Nie chce na dzien dobry być przekreślona przez rodzine
      narzeczongo.

      Natomiast agrumenty mojej rodziny za pomocą ktorych nakłaniają mnie na ślub
      kościelny to:
      Nie bedziec miec slubu kościelnego -> nie ochrzczą wam dzieciaka -> bez chrzicn
      nie dadzą komuni -> itd przez bierzmowanie az znow ślub.
      Ja na to,ze: jeśli rzeczywiscie take byłyby konsekwencje nraku ślubu, to kiedy
      dziecko podrośnie i odczuje brak tychze sakramentów to9 zrobi sobie przed
      bierzmowaniem na szybko chrzest i komunie. Nie okłamujmy sie- wierny płaci -
      koscioł nieodmawia.
      I po takim arumencie słysze - "wszytkie dzieci będą szły do komuni a wasze nie -
      to będze im przykro"
      no i jestem bezradna-w ty kraju nie da rady uncertain
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:59
        turkusova napisała:

        > Nie lubie w życiu robić nic wbrew sobie. ślubu kościelnego nie traktuje jako
        > zamach na swoje osobiste przekonania, tylko jako coś co trzeba "odegrać" by
        > sprawić przyjemność rodzinie.

        Przykro mi słyszeć, że ktoś tak myśli o sakramencie. Tym bardziej przykro, że są
        osoby, które to traktują poważnie, nie jak coś, co "trzeba odegrać" dla
        przyjemności rodziny. Nie przyszło Ci do głowy, że swoim podejściem obrażasz
        osoby naprawdę religijne?

        Chyba rodzina narzeczonego wie, że nie chodzisz do kościoła? Moi przyszli
        teściowie są bardzo religijni - i wiem, że nie są zachwyceni, że ja nie jestem.
        Ale sami zaproponowali, żebyśmy wzięli ślub mieszany: bo dla nich to jest ważne,
        żeby nie robić szopki z czegoś, w czego znaczenie oni wierzą.
        • gryzikiszka Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:46
          misself napisała:


          > Chyba rodzina narzeczonego wie, że nie chodzisz do kościoła? Moi przyszli
          > teściowie są bardzo religijni - i wiem, że nie są zachwyceni, że ja nie jestem.
          > Ale sami zaproponowali, żebyśmy wzięli ślub mieszany: bo dla nich to jest ważne
          > ,
          > żeby nie robić szopki z czegoś, w czego znaczenie oni wierzą.

          Miss, jeśli dobrze rozumiem, to jesteś członkiem KK, ale bierzesz ślub mieszany. Czy możesz napisać coś więcej? Jak z dokumentami, naukami itp.? Jestem w podobnej sytuacji i niektóre wymagania księdza odnośnie do mojej osoby były dla mnie trochę dziwne. Jeżeli możesz, to napisz coś proszę, chciałabym porównać.
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:22
            >
            gryzikiszka napisała:
            > Miss, jeśli dobrze rozumiem, to jesteś członkiem KK, ale bierzesz ślub
            mieszany. Czy możesz napisać coś więcej? Jak z dokumentami, naukami itp.?

            Po pierwsze, jeszcze w tym nie "siedzę" - nie mamy terminu, jesteśmy na etapie
            wyboru kościoła. Po drugie, napisz do mnie na maila gazetowego, postaram się
            wyjaśnić, bo teoretycznie jestem dość obcykana wink
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:27
        Według mnie to doskonałe słowo. Wypowiadając Credo i nie wierząc w swoje
        słowa - kłamiesz. Przed Bogiem i ludźmi. Tak samo w konfesjonale, jeśli mówisz
        "szczerze żałuję i chcę się poprawić", a tak naprawdę tak nie uważasz.

        Konformizm jest do zniesienia, ale nie w tak fundamentalnych sprawach.
        • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 12:26
          misself napisała:

          > Według mnie to doskonałe słowo. Wypowiadając Credo i nie
          wierząc w swoje
          > słowa - kłamiesz. Przed Bogiem i ludźmi. Tak samo w konfesjonale,
          jeśli mówisz
          > "szczerze żałuję i chcę się poprawić", a tak naprawdę tak nie
          uważasz.
          >
          > Konformizm jest do zniesienia, ale nie w tak fundamentalnych
          sprawach.

          jesli ktos lekko podchodzi do spowiedzi i klepie o żalu bo tak
          trzeba to spowiedz nie jest dla niego kwestia fundamentalną, wiec
          dla niego to nie porblem klepac to co powinien klepac
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:24
            aneta-skarpeta napisała:
            >
            > jesli ktos lekko podchodzi do spowiedzi i klepie o żalu bo tak
            > trzeba to spowiedz nie jest dla niego kwestia fundamentalną, wiec
            > dla niego to nie porblem klepac to co powinien klepac

            Widzisz, a dla mnie Bóg jest zbyt ważną osobą, żeby Go w ten sposób traktować -
            "klepiąc". I nie mam zrozumienia dla osób klepiących.
        • caprichito Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:09
          no wiec wlasnie ja pewnego dnia przestalam chodzic do spowiedzi, bo
          najpierw sie spowiadalam z czegos co KK uwaza za grzech, a ja sama
          nie i potem jeszcze musialam postanawiac szczera poprawe wiedzac, ze
          wcale nie chce nic zmieniac ani sie poprawiac.

          Nie rozumiem osob, ktore tak moga zyc.
    • daisy_boo Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:09
      Dlaczego niewierzący biorą ślub kościelny? Pojawiły się już głosy, że dla
      rodziny, głównie rodziców, żeby się nie obrażali itp. A prawdziwy powód bywa też
      inny, bardzo prosty: rodzice za ślub płacą - rodzice wymagają.
      Znam taką parę: oboje uważają się za ateistów i z przekonaniami swymi się nigdy
      nie kryli (krytyka, a wręcz naśmiewanie się z KK, prawd wiary, obrządku,
      wytykanie zakłamania itp.). Dodam też, że to ludzie wykształceni, mający się za
      światłych i inteligentnych, oczytanych i obytych, niezawisłych myślowo.
      Postanowili się pobrać, w wieku wcale nie szczenięcym, bo już po studiach. I jak
      postanowili - tak i zrobili: w kościele... Z w.w. powodu: rodzice finansowali
      całą imprezę, więc to oni podjęli decyzję o jej formie, a młodzi schowali
      przekonania głęboko do kieszeni i z podkulonymi ogonami rodzicom przytaknęli,
      poszli na nauki, nakłamali w całym tym protokole ślubnym i przysięgli przed
      Bogiem, w którego nie wierzą...
      Po ślubie powrócili oczywiście do swojego poprzedniego, ateistycznego wcielenia.

      Ale żeby historia nie była zbyt piękna: półtora roku później się rozwiedli.
      Małżeństwa już jakiś czas nie ma, a rodzice nadal spłacają kredyt zaciągnięty na
      organizację wesela.

      A tak swoją drogą: niewierzący ludzie biorący ślub religijny to jedno, a księża,
      którzy się na taką sytuację godzą to inna sprawa...
      Czy zna ktoś może przypadek, by ksiądz odmówił udzielenia ślubu parze, która
      jest katolikami wyłącznie na papierze?
      • nocarka Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:30
        Dlatego ja biorę ślub kościelny, bo wierzę w Boga i chcę przysięgać przed Nim,
        mimo, że do kościoła nie chodzę za często na mszę neidzielną. Jednak szanuję
        moją wiarę, modlę się, przyjmuję sakramenty. Lubię być w kościele i się modlić.
        Moj M. jest ochrzczony tylko z wody przez babcię. Nie ma innych sakramentów. Z
        szacunku dla mnie i moich przekonań nie miał nic przeciwko ślubowi
        jednostronnemu. On będzie w zgodzie ze swoim sumieniem, ja ze swoim i chyba tak
        będzie najbardziej uczciwie. Moja matka była oburzona, że M. nie chce wiąć
        wszystkich sakramentów za jednym zamachem, zeby wziąć "normalny" ślub.
        Zapytałąm: po co? Ma udawać? Przecież to nieważne. A skoro jest taka możliwość,
        zebyśmy obydwoje byli uczciwi względem siebie i Boga, to czemu nie? A babcia M.
        będzie na pewno zadowolona, ze ślub jest w kościele, mimo, że on na Boga
        przysięgać nie będzie smile
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:26
        daisy_boo napisała:
        >
        > A tak swoją drogą: niewierzący ludzie biorący ślub religijny to jedno, a księża,
        > którzy się na taką sytuację godzą to inna sprawa...
        > Czy zna ktoś może przypadek, by ksiądz odmówił udzielenia ślubu parze, która
        > jest katolikami wyłącznie na papierze?

        Teoretycznie powinien odmówić.
        W rzeczywistości nie słyszałam o takiej sytuacji - przecież ślub = pieniądze dla
        kościoła i księdza. I każdy ksiądz, nawet największy fundamentalista, wie, że
        jeśli on odmówi, to inny, bardziej liberalny, zarobi zamiast niego.
    • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:24
      A dlaczego akurat branie ślubu w kościele np. ze względu na ładną oprawę albo po
      to, by nie robić przykrości bliskim jest takie strasznie złe? A mieszkanie ze
      sobą i uprawianie seksu przed ślubem pod hasłem "ale my się przeciez kochamy i
      chcemy się pobrać, więc nic złego w tym nie ma" już wcale takie złe nie jest, a
      przynajmniej jest powszechnie akceptowane? Tak samo można powiedzieć, że
      przecież my chcemy wziąć ślub i rzeczywiście obiecujemy sobie miłośc, wiernośc i
      uczciwośc małżeńską i planujemy tego dotrzymać. A przy okazji dla dobra cioć,
      babć itp. weźmiemy ślub w kościele, choć trochę trzeba wbędzie ściemnić księdzu
      przy protokole?

      Ja sama wzięłam ślub kościelny dla świętego spokoju. Wszystkie warunki formalne
      spełniałam, światopoglądowo było mi to objętne. Nie miałam ochoty przez rok
      przygotowań do ślubu słuchać trucia, że ślub cywilny to nie ślub. Nie to, żebym
      była z tego dumna - teraz mam trochę inne podejście do tych spraw i gdybym
      jeszcze raz miała decydować, wzięłabym cywilny. Ale nie widzę tego jako
      cięższego kalibru zbrodni niż mieszkanie razem przed ślubem, chrzczenie dziecka,
      żeby nie miało przykrości jak rówieśnicy będą szli do komunii itp.
      • angazetka Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:33
        > A dlaczego akurat branie ślubu w kościele np. ze względu na ładną
        oprawę albo po to, by nie robić przykrości bliskim jest takie
        strasznie złe?

        Bo wymaga kłamstwa ("trochę ściemnić księdzu", jak sama piszesz) i
        pokładów hipokryzji. I jest brakiem szacunku dla sakramentu (co
        piszę jako osoba daleka od KK).
        • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:42
          Ale "trochę ściemnia księdzu" myślę, że z 80% par biorących ślub, jak nie
          lepiej. Wszystkie osoby, które mają inne niż KK stanowisko w sprawie
          antykoncepcji i in vitro na przykład, a spisując protokół mówią, że akceptują
          katolicką etykę seksualną, ściemniają księdzu w tym momencie. Czy większą
          hipokryzją jest stwierdzenie, że nie zgadzam się z KK w wielu kwestiach, wierze
          w Boga, ale kościół jako instytucja mnie nie przekonuje, ale mimo to wezmę ślub
          w kościele ze względu na rodzinę, niż stwierdzenie, że co prawda uprawiam seks
          przed slubem, stosuję antykoncepcję, wierzę w reinkarnację horoskopy, ale JESTEM
          KATOLICZKĄ (bo 25 lat temu mnie ochrzcili jak miałam dwa miesiące) i ślub
          kościelny mi się należy i w ogóle w czym problem? Moim zdaniem lepiej
          przynajmniej być świadomym, że robi się coś na pokaz.
          • tabakierka2 madziaq 05.01.10, 12:31
            moim zdaniem, wszystko co wymieniłaś jest hipokryzją i jest
            obrzydliwe. Skoro światopoglądowo jesteś obojetna, to równie dobrze
            mogliście wziąć ślub w obrzędzie prawosławnym czy protestanckim na
            przykład.
            • aneta-skarpeta Re: madziaq 05.01.10, 12:42
              tabakierka2 napisała:

              > moim zdaniem, wszystko co wymieniłaś jest hipokryzją i jest
              > obrzydliwe. Skoro światopoglądowo jesteś obojetna, to równie
              dobrze
              > mogliście wziąć ślub w obrzędzie prawosławnym czy protestanckim na
              > przykład.


              no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
              katolickiej


              ps. każdy w jakims zakresie jest konformistą

              np.moge uwazac, ze moj szef kupił beznadziejne auto, albo nie
              zgadzam sie z jego podejsciem do zycia, ale nie mam zamiaru mu tego
              mowic- dla własnej wygody, a raczej posadywink
              • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 12:55
                aneta-skarpeta napisała:


                >
                > no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
                > katolickiej

                ale nie respektuje i nawet nie zamierza respektować zasad KK, więc w
                zasadzie bez sensu taki ślub. Równie dobrze mogłaby przysiegać na
                Św. Mikołaja (nie doczytałam, czy ona sama wierzy w Boga) - taka
                sama wartość ślubu. Dla mnie to jest profanacja sakramentu.

                >
                >
                > ps. każdy w jakims zakresie jest konformistą

                to nie jest konformizm, tzn. w pewnym sensie jest, ale poza
                konformizmem to szczyt hipokryzji i profanacja czegoś, co dla pewnej
                grupy jest święte.

                >
                > np.moge uwazac, ze moj szef kupił beznadziejne auto, albo nie
                > zgadzam sie z jego podejsciem do zycia, ale nie mam zamiaru mu
                tego
                > mowic- dla własnej wygody, a raczej posadywink

                to, wybacz przykład, który nijak się ma do kwestii
                krzywoprzysiędztwa i profanacji sakramentu.
                • aneta-skarpeta Re: madziaq 05.01.10, 13:04
                  tabakierka2 napisała:

                  > aneta-skarpeta napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
                  > > katolickiej
                  >
                  > ale nie respektuje i nawet nie zamierza respektować zasad KK, więc
                  w
                  > zasadzie bez sensu taki ślub. Równie dobrze mogłaby przysiegać na
                  > Św. Mikołaja (nie doczytałam, czy ona sama wierzy w Boga) - taka
                  > sama wartość ślubu. Dla mnie to jest profanacja sakramentu.
                  >

                  dla Ciebie tak, dla niej nie, bo ona nie przejmuje sie sakramentem.

                  wartoscia slubu moze byc fakt, ze patrzy czule w oczy ukochanemu i
                  oboje wiedza ze chca byc ze sobą i byc sobie wiernym itd


                  a przed kim - to dla nich kwestia drugorzedna moze?




                  > to, wybacz przykład, który nijak się ma do kwestii
                  > krzywoprzysiędztwa i profanacji sakramentu.


                  w swietle prawa nie ma mowy o krzywoprzysiestwie w tej sytuacji
                  i dla Ciebie to porfanacja sakarmentu, a dla niet tylko szopka,
                  odstawiona dla rodziny
                  • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 13:11
                    aneta-skarpeta napisała:


                    > > > no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
                    > > > katolickiej
                    > >
                    > > ale nie respektuje i nawet nie zamierza respektować zasad KK,
                    więc
                    > w
                    > > zasadzie bez sensu taki ślub. Równie dobrze mogłaby przysiegać
                    na
                    > > Św. Mikołaja (nie doczytałam, czy ona sama wierzy w Boga) - taka
                    > > sama wartość ślubu. Dla mnie to jest profanacja sakramentu.
                    > >
                    >
                    > dla Ciebie tak, dla niej nie, bo ona nie przejmuje sie sakramentem.


                    Nie tylko dla mnie, uwierz mi.

                    >
                    > wartoscia slubu moze byc fakt, ze patrzy czule w oczy ukochanemu
                    i
                    > oboje wiedza ze chca byc ze sobą i byc sobie wiernym itd

                    pewnie i może być, ale nie w KK.


                    >
                    >
                    > a przed kim - to dla nich kwestia drugorzedna moze?
                    >

                    tu nie ma znaczenia czy dla nich to kwestia drugorzędna, bo biorą
                    ślub w kościele, który ma swoje zasady. Ile warte jest słowo
                    człowieka, który przysięga na Boga, w którego nie wierzy? który
                    przsięga, że wychowa dzieci PO KATOLICKU? dla mnie żadna i bałabym
                    się wiązać z kimś takim, kto krzywoprzysięga.

                    > > to, wybacz przykład, który nijak się ma do kwestii
                    > > krzywoprzysiędztwa i profanacji sakramentu.
                    >
                    >
                    > w swietle prawa nie ma mowy o krzywoprzysiestwie w tej sytuacji

                    mówisz o prawie kościelnym?


                    > i dla Ciebie to porfanacja sakarmentu, a dla niet tylko szopka,
                    > odstawiona dla rodziny

                    i to jest smutne i przykre, bo skoro nie szanuje się uczuć
                    religijnych innych ludzi, 'współwyznawców' to czy można szanować
                    taką rodzinę, dla której jak mówisz szopka została odstawiona? a
                    siebie nawzajem?
                    • aneta-skarpeta Re: madziaq 05.01.10, 13:43
                      tabakierka2 napisała:


                      > > w swietle prawa nie ma mowy o krzywoprzysiestwie w tej sytuacji
                      >
                      > mówisz o prawie kościelnym?
                      >

                      nie. mowie o skutkach prawnych takiego slubu

                      taki slub wtedy tez jest wazny

                      >
                      > > i dla Ciebie to porfanacja sakarmentu, a dla niet tylko szopka,
                      > > odstawiona dla rodziny
                      >
                      > i to jest smutne i przykre, bo skoro nie szanuje się uczuć
                      > religijnych innych ludzi, 'współwyznawców' to czy można szanować
                      > taką rodzinę, dla której jak mówisz szopka została odstawiona? a
                      > siebie nawzajem?
                      >


                      moze rodzinie zalezy na szopce?

                      jesli kk tak strasznie by to rpzeszkadzało to by z tym cos zrobił,
                      ale nie robi.
                • misself Re: madziaq 05.01.10, 20:38
                  tabakierka2 napisała:
                  >
                  > to nie jest konformizm, tzn. w pewnym sensie jest, ale poza
                  > konformizmem to szczyt hipokryzji i profanacja czegoś, co dla pewnej
                  > grupy jest święte.

                  Ot i właśnie...
                  Poza tym wydaje mi się, że słowa wypowiadane pod przymusem nie mają mocy - więc
                  taki ślub kościelny zawarty, żeby rodzina się nie czepiała, nie jest ważny.

                  Ja nie chcę zaczynać czegoś, co ma trwać całe życie, od kłamstw.
              • misself Re: madziaq 05.01.10, 20:36
                aneta-skarpeta napisała:
                >
                > ps. każdy w jakims zakresie jest konformistą

                I każdy wybiera, w jakim zakresie nim jest, i w jakich dziedzinach życia.
            • madziaq Re: madziaq 05.01.10, 12:57
              Masz rację. Akurat tak się złożyło, że wychowałam się w rodzinie katolickiej i
              to na katolickim ślubie, a nie prawosławnym, protestanckim czy żydowskim
              zależało moim najbliższym. I ja nie mówię, że to jest słuszne i godne pochwały,
              nie pretenduję do miana naczelnej nonkomformistki RP. Mówię tylko, że nie widze
              wielkiej różnicy między braniem ślubu kościelnego dla oprawy (czy np. braniem
              ślubu w ogóle, chociaż nam ślub średnio do szczęścia potrzebny, ale babcia by
              tak chciała) a uprawianiem seksu przed ślubem przy jednoczesnym twierdzeniu, że
              jest się katolikiem, ale to przecież nic złego. Osobiście nie lubię cierpienia
              dla idei. Jeśli znakomita większośc mojej rodziny ma cierpieć, a przy tym ja
              tez, to wolę zrobić coś, co mnie tak naprawde ani ziębi ani grzeje. Nie zaprzeć
              się siebie i swoich poglądów tylko dokonać określonej formalności w taki a nie
              inny sposób.
              • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 13:06
                madziaq napisała:

                > nie widze
                > wielkiej różnicy między braniem ślubu kościelnego dla oprawy (czy
                np. braniem
                > ślubu w ogóle, chociaż nam ślub średnio do szczęścia potrzebny,
                ale babcia by
                > tak chciała) a uprawianiem seksu przed ślubem przy jednoczesnym
                twierdzeniu, że
                > jest się katolikiem, ale to przecież nic złego.

                twierdzenie, że jest się katolikiem...no wiesz, nie słowa a czyny,
                głównie świadczą o przynależności do KK -tak przynajmniej mi się
                zawsze wydawało, ale mogę się mylić. To, że ktoś twierdzi, że jest
                katolikiem, a jednocześnie twierdzi, że współżyjąc przed ślubem nie
                robi niczego złego najlepiej świadczy o tym JAKIM taki człowiek jest
                katolikiem.

                Co do cierpienia rodziny...Jak by się czuli, gdyby wiedzieli, że
                dokonaliście profanacji sakramentu? (to pytanie retoryczne).
                • madziaq Re: madziaq 05.01.10, 13:23
                  > twierdzenie, że jest się katolikiem...no wiesz, nie słowa a czyny,
                  > głównie świadczą o przynależności do KK -tak przynajmniej mi się
                  > zawsze wydawało, ale mogę się mylić. To, że ktoś twierdzi, że jest
                  > katolikiem, a jednocześnie twierdzi, że współżyjąc przed ślubem nie
                  > robi niczego złego najlepiej świadczy o tym JAKIM taki człowiek jest
                  > katolikiem.

                  Święta racja. Ale nikt nie wiesza psów na osobach, które przyznają się do tego,
                  że mieszkają ze sobą i sypiają ze sobą przed ślubem, a jednocześnie oczywiście
                  chcą wziąć ślub kościelny, bo to takie ważne, przysięga przed Bogiem itp itd.
                  Tylko jakoś do ślubu Boga, a przynajmniej przykazania KK mają w poważaniu, a
                  nagle dzień czy dwa przed ślubem pójdą do spowiedzi, "bardzo żałują" (kto
                  współżyje latami z kochaną osobą i bardzo tego nagle żałuje???), "obiecują
                  poprawę" (no ciężko współżyć ze sobą bez ślubu, skoro będzie już po ślubie) i
                  wszystko jest git smile

                  > Co do cierpienia rodziny...Jak by się czuli, gdyby wiedzieli, że
                  > dokonaliście profanacji sakramentu? (to pytanie retoryczne).

                  Nie wiem, pewnie niedobrze. Ale cały manewr polega na tym, że nie wiedzą i nie
                  dowiedzą się i w ten sposób wszyscy są szcześliwi. Nie chodze do kościoła, ale
                  mojej babci mówię, że czasem chodzę. Okłamuję ją dla jej własnego spokoju (i
                  mojego też). Zamierzam dalej to robić, bo dzięki temu wszyscy są bardziej
                  zadowoleni, niż gdybym odważnie i w zgodzie ze sobą mówiła, że kościół oglądam z
                  zewnątrz po drodze do pracy. MOja teściowa fatalnie gotuje, ale zawsze mówię
                  jej, że obiad był w porządku, bo wiem, że dzięki temu nie będzie jej przykro. I
                  gdyby ona wiedziała, że tak naprawdę mi nie smakowało, pewnie nie czułaby się z
                  tym dobrze, ale nie wie i się nie dowie, co wpływa pozytywnie na relacje w
                  rodzinie wink bo poza gotowaniem moja teściowa to fajna babka jest smile
                  • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 13:33
                    madziaq napisała:


                    > Święta racja. Ale nikt nie wiesza psów na osobach, które przyznają
                    się do tego,
                    > że mieszkają ze sobą i sypiają ze sobą przed ślubem, a
                    jednocześnie oczywiście
                    > chcą wziąć ślub kościelny, bo to takie ważne, przysięga przed
                    Bogiem itp itd.

                    jak to nikt nie wiesza?


                    > Tylko jakoś do ślubu Boga, a przynajmniej przykazania KK mają w
                    poważaniu, a
                    > nagle dzień czy dwa przed ślubem pójdą do spowiedzi, "bardzo
                    żałują" (kto
                    > współżyje latami z kochaną osobą i bardzo tego nagle żałuje???)

                    tylko tutaj nie chodzi, że masz żałować współżycia; masz żałować
                    tego, że swoim zachowaniem obraziłaś Boga.


                    , "obiecują
                    > poprawę" (no ciężko współżyć ze sobą bez ślubu, skoro będzie już
                    po ślubie) i
                    > wszystko jest git smile

                    I uważasz, że takie podejście jest OK?
                    każdy ma swoje sumienie i robi to, co jest z nim zgodne.



                    > Nie wiem, pewnie niedobrze. Ale cały manewr polega na tym, że nie
                    wiedzą i nie
                    > dowiedzą się i w ten sposób wszyscy są szcześliwi. Nie chodze do
                    kościoła, ale
                    > mojej babci mówię, że czasem chodzę. Okłamuję ją dla jej własnego
                    spokoju (i
                    > mojego też). Zamierzam dalej to robić, bo dzięki temu wszyscy są
                    bardziej
                    > zadowoleni, niż gdybym odważnie i w zgodzie ze sobą mówiła, że
                    kościół oglądam
                    > z
                    > zewnątrz po drodze do pracy.

                    Nie chcę Cię oceniać, ale to szczęście (wszyscy są szczęśliwi to
                    jakaś mega namiastka). Nie umiałabym żyć takim zakłamaniu - jestem
                    dorosła, sama podejmuję decyzje, a później ich konsewencje. No nie
                    wiem, nie wiem...

                    MOja teściowa fatalnie gotuje, ale zawsze mówię
                    > jej, że obiad był w porządku, bo wiem, że dzięki temu nie będzie
                    jej przykro. I
                    > gdyby ona wiedziała, że tak naprawdę mi nie smakowało, pewnie nie
                    czułaby się z
                    > tym dobrze, ale nie wie i się nie dowie, co wpływa pozytywnie na
                    relacje w
                    > rodzinie wink bo poza gotowaniem moja teściowa to fajna babka jest smile

                    to troszke jednak co innego.
                    Niemniej dziekuję za miłą rozmowęwink
                    • madziaq Re: madziaq 05.01.10, 13:47
                      > I uważasz, że takie podejście jest OK?
                      > każdy ma swoje sumienie i robi to, co jest z nim zgodne.

                      Nie, właśnie chodzi mi o to, że takie podejście jest moim zdaniem równie nie-OK,
                      co branie ślubu kościelnego dla ładnej oprawy i parę innych rzeczy. Ale jakoś
                      tego, że narzeczeni mieszkają i współżyją ze sobą, do czego się przyznają, a
                      potem biorą ślub kościelny (po spowiedzi rzecz jasna) nikt nie potępia, a
                      przynajmniej nie aż tak jak fakt brania ślubu w kościele dla sukienki czy dla
                      babci. A według mnie to taka sama hipokryzja.

                      > tylko tutaj nie chodzi, że masz żałować współżycia; masz żałować
                      > tego, że swoim zachowaniem obraziłaś Boga.

                      No ale jak mogę żałować, że obraziłam Boga swoim zachowaniem, a jednocześnie nie
                      żałować tego zachowania??? Ba, jak mogę żyć X lat wiedząc, że właśnie obrażam
                      Boga swoim zachowaniem? Jeśli mi na tym Bogu i Jego przykazaniach zależy??? Bo
                      wydaje mi się, że do rzadkości należą przypadki, kiedy para żyje na kocią łapę,
                      nagle się nawracają, zdają sobie sprawę ze swojego grzechu i zaraz biorą ślub
                      kościelny. Raczej para żyje sobie jak mąż i żona przez parę lat, więc ja nie
                      ogarniam, jak można nagle zacząć tego żałować (czy też żałować, że w ten sposób
                      obraziło się Boga) i odbyć ważną spowiedź?


                      Nasz staż smile
            • ni24 Re: madziaq 05.01.10, 18:33
              a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn wy bralyscie
              ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?
              • misself Re: pytanie 05.01.10, 20:41
                ni24 napisała:

                > a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn wy bralyscie
                > ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?

                Sprecyzuj, do kogo, bo przecież wiadomo, że nie wszystkie dziewczyny na tym
                forum biorą ślub cywilny. Tylko lub aż.
              • gazeta_mi_placi Re: madziaq 05.01.10, 23:02
                >ni24 napisała:

                > a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn wy bralyscie
                > ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?

                Ja tak (dodam,że z wyboru gdyż w naszym przypadku nie ma formalnej przeszkody
                do zawarcia ślubu kościelnego,więc jak najbardziej miałam i dalej mam pod tym
                względem wybór).
              • tabakierka2 Re: madziaq 06.01.10, 06:53
                ni24 napisała:

                > a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn
                wy bralyscie
                > ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?

                brałam ślub kościelny, bo jest to zgodne z przekonaniami moimi i
                męża.
        • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:27
          angazetka napisała:
          >
          > Bo wymaga kłamstwa ("trochę ściemnić księdzu", jak sama piszesz) i
          > pokładów hipokryzji. I jest brakiem szacunku dla sakramentu (co
          > piszę jako osoba daleka od KK).

          Zgadzam się.
          "Ściemnianie księdzu" i poświadczanie ściemy własnym podpisem jest nie w
          porządku, jeśli nawet nie wobec siebie, to wobec tych, którzy nie ściemniają.
    • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:32
      dodam parę słów od siebie, bo temat wielce interesującysmile
      jestem ateistką. z kk nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego, nie odczuwam potrzeby wiary. mój niemąż też.
      rodzice: moi- religijna na papierze i słownie, bo co ludzie powiedzą-mama, tata- religijny naprawdę.
      rodzice niemęża religijni bardzo, nie w stylu radiomaryjnym tylko takim normalnym, rzadko się widzi takie rzeczy, ale oni akurat tak mają. chadzają grzecznie do kościoła, są raczej tolerancyjni, o swoim ślubie mówią, że był w takim a takim kościele, a w urzędzie podpisali papiery przed urzędnikiem, bo ślubem tego nazwać nie można.
      i wyobraźcie sobie pośrodku nas. nie trąbimy wszem i wobec o naszej niewierze. gdyby nie to, że długo drżeliśmy na samą myśl o obwieszczeniu rodzicom, że ślub tylko cywilny, dawno bylibyśmy małżeństwem.
      ale człowiek z czasem dojrzewa. my też dojrzeliśmy i teraz nie wydaje się to większym problemem. rozmawiałam wstępnie z mamą i co prawda oburzyła się, ale daleko jej do wyklęcia nas.
      możecie mnie zjeść, ale stwierdzam uparcie, że branie ślubu kościelnego wbrew swoim przekonaniom jest brakiem dojrzałości.
      co do księży i tego jak żyje się w naszym katolickim(bo przecież nie świeckim) kraju: księża chętnie udzielają sakramentu ateistom, bo podnosi to słupki i dzięki temu wciąż można trąbić o tym, że w Polsce mamy 95% katolików. żyjemy z katolickim państwie przez konformistów, którzy boją się wypisać z cyrku i wolą grać role, zakładać maski. ślub, bo co ludzie powiedzą, chrzest jak wyżej, komunia, bo tak to dziecko nie dostanie prezentów.
      paradoksalnie to ateiści, agnostycy i racjonaliści przyczyniają się do tworzenia państwa wyznaniowego.
      ja się z tego wypisuję.
      pozdrawiam.
      • tabakierka2 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:41
        mahoniowawiedzma napisała:



        > możecie mnie zjeść, ale stwierdzam uparcie, że branie ślubu
        kościelnego wbrew s
        > woim przekonaniom jest brakiem dojrzałości.

        popieram w całej rozciągłości.


        > co do księży i tego jak żyje się w naszym katolickim(bo przecież
        nie świeckim)
        > kraju: księża chętnie udzielają sakramentu ateistom, bo podnosi to
        słupki i dzi
        > ęki temu wciąż można trąbić o tym, że w Polsce mamy 95% katolików.

        nie zgadzam się.
        Dlaczego ksiądz miałby komukolwiek odmówić sakramentu? nie jemu
        oceniać wiarę osoby proszącej o ślub, skoro wcześniej wypełnia
        protokół przedślubny i deklaruje, że jest katolikiem?
        Kiedyś jeden ksiądz powiedział mi "nie wiadomo jak zadziała Duch Św.
        na małżeństwo. Wielu nawraca się po ślubie".

        żyjemy z kat
        > olickim państwie przez konformistów, którzy boją się wypisać z
        cyrku i wolą gra
        > ć role, zakładać maski. ślub, bo co ludzie powiedzą, chrzest jak
        wyżej, komunia
        > , bo tak to dziecko nie dostanie prezentów.
        > paradoksalnie to ateiści, agnostycy i racjonaliści przyczyniają
        się do tworzeni
        > a państwa wyznaniowego.

        trudno się nie zgodzić.
        • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:55
          > nie zgadzam się.
          > Dlaczego ksiądz miałby komukolwiek odmówić sakramentu? nie jemu
          > oceniać wiarę osoby proszącej o ślub, skoro wcześniej wypełnia
          > protokół przedślubny i deklaruje, że jest katolikiem?
          > Kiedyś jeden ksiądz powiedział mi "nie wiadomo jak zadziała Duch Św.
          > na małżeństwo. Wielu nawraca się po ślubie".
          o. ponieważ nie za bardzo orientuję się w kościelnych papiórkach nie wiedziałam, że podpisuje się jakiś protokół w którym deklaruje się wiarę. w takim razie faktycznie odmówić nie lza. ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że przychodzi do kościoła para, która nie ma absolutnie pojęcia o tym, co ze soba zrobić i jak się zachować, która u spowiedzi była ostatnio przed swoim bierzmowaniem. i co, taki ksiądz nie widzi z kim ma do czynienia?
          nie jestem fanką teorii spiskowych, jednak dość logiczne wydaje mi się, że udzielanie sakramentów osobom niewierzącym leży w interesie kk. dlatego wciąż mówi się o miażdżącej przewadze ślubów kościelnych nad cywilnymi. i trochę mnie zastanawia dlaczego np. do bierzmowania trzeba się długo przygotowywać, do I komunii też(co wydaje mi się absurdalne w odniesieniu do 9-latków) a do małżeństwa jakoś specjalnie nie.
          • tabakierka2 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:08
            mahoniowawiedzma napisała:

            > ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że przychodzi d
            > o kościoła para, która nie ma absolutnie pojęcia o tym, co ze soba
            zrobić i jak
            > się zachować, która u spowiedzi była ostatnio przed swoim
            bierzmowaniem. i co,
            > taki ksiądz nie widzi z kim ma do czynienia?

            ksiądz zadaje pytania (w necie można chyba znaleźć treść protokołu)
            tutaj masz pytania
            www.jasforum.pl/protokol-przedslubny-jak-wyglada-t-222.html
            a ludzie tylko odpowiadają

            dlatego wciąż mówi
            > się o miażdżącej przewadze ślubów kościelnych nad cywilnymi. i
            trochę mnie zast
            > anawia dlaczego np. do bierzmowania trzeba się długo
            przygotowywać, do I komuni
            > i też(co wydaje mi się absurdalne w odniesieniu do 9-latków) a do
            małżeństwa ja
            > koś specjalnie nie.


            ja to nie?
            jeśli chcesz się dobrze przygotować, to przygotowujesz się, poza tym
            są nauki przedmałżeńskie. Od pary tylko zalezy czy odpowiednio
            przygotuje się do małżeństwa, a to z kolei poniekąd zależy od siły
            ich wiary (mówimy o ślubie kościelnym).
            • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:05
              Ja chciałabym tylko dodać, że fakt, że jedna ze stron nie jest religijna nie
              oznacza automatycznie, że nie ma pojęcia o religii (tutaj katolickiej), jej
              podwalinach, że nie zna Starego i Nowego Testamentu i obrządku, w jakim ślub
              bierze oraz co i kiedy trzeba robić w kościele.
              I taki drobiazg: tacy ludzie, ci 'gorsi'/ kukiełki w rękach żon i mężów, często
              gęsto po ślubie powolutku zmieniają się. Wiem z autopsji. Tak sami z siebie. Że
              sparafrazuję "czucie i wiara silnie mówią do mnie". Tyle. To naprawdę nie takie złe.