mariolkawalczywkisielu
20.01.10, 11:44
Dzień dobry
"podczytuję to forum od dawna, dziś postanowiłam założyć swój wątek" heh
Jest nas dwoje

Planujemy ślub na wiosnę (ewentualnie jesień) przyszłego roku.
Gości ok 120-130; dwie starsze osoby (70+), jedno lub dwoje dzieci, reszta gości w kwiecie wieku (20-30 i 40-50lat).
Nie chciałabym brać ślubu i bawić się na weselu ze spiętymi pośladkami, nie chcemy też wydawać na ten dzień więcej niż na mały samochód

Stawiamy więc na umiarkowany luz.
Ślubu w małym kościele w niewielkim mieście udzielał będzie najsympatyczniejszy i najbardziej liberalny Ksiądz jakiego znam.
Będzie trochę disco polo, obciachowych zabaw (ale niewulgarnych) i swojskiego jedzenia.
Dobry fotograf i zespół (prawie)bez elektrycznych klawiszy to chyba jedyne, na czym nie chcemy oszczędzać.
Skromne kwiatki i sukienka do kolan, kolorowe buty i skarpetki, ręcznie robione dekoracje i akcenty od czapy.
(przeglądam zagraniczne (tfu tfu) blogi i mam trochę spaczone poczucie rzeczywistości, proszę ściągajcie mnie na ziemię)
Tylko za ch*lerę nie potrafię sobie tego polnego kwiecia i mnie w krótkiej sukience wyobrazić w tej kamiennej sali z małymi oknami i topornymi, rycerskimi krzesłami (pokrowce raczej nie wchodzą w grę).
Raczej nie chcemy zmieniać sali, choć zawsze podobały mi się wesela w starej fabryce/szkole/stodole, ale przeraża mnie to logistycznie (ogrzewanie/klima, toalety, kuchnia) i do tanich raczej nie należy.
Myślałam też nad plastikowym kiczem, neonowymi kolorami i (neo)barokiem, ale raczej miejsce nie jest na tyle surowe/prawdziwe czy poważne żeby zagrało.
A może macie jakiś pomysł na inne, niedosłowne potraktowanie tej sali, bo jestem na etapie, na którymi nic oprócz bukietów róż (nie cierpię!) i romantyczno-mrocznych klimatów nie pasuje?