secesjaa
26.01.10, 11:49
Dziewczyny

wszystko się sypie a nawet nie mam się komu wygadać. To wszystko dzieje się zbyt szybko i wygląda jak z jakiegoś kiepskiego serialu. Mój przyszły mąż(??) spotkał się ze swoją byłą narzeczoną za moimi plecami - wykręcił się jakąś pomocą kumplowi przy samochodzie, a teraz dowiedziałam się, że to wróciła "ona" z USA. Spotykali się całe studia, razem studiowali, zaręczyli się i planowali ślub, a potem ona załapała się na stypendium zagraniczne i wyjechała. Zaręczyny zerwała, ale nigdy nie oddała pierścionka. Teraz po 3 latach wraca. Ona miała wszystko, czego mi zabrakło - tzn. oświadczyny w gronie rodziców, pierścionek zaręczynowy. Mój chłopak ograniczył się do deklaracji "no to może się pobierzemy" o pierścionku też nie miałam co marzyć

(( Ślub planowaliśmy (jeśli jest jeszcze jakieś -my

na październik

((( A teraz z jego strony wczoraj padło "myślę, że musimy się dobrze zastanowić nad tą decyzją

((( Dla mnie to jest jednoznaczne. Wygarnęłam mu co sądzę o nim i że wiem, że się z nią spotkał (już nawet nie udawał tylko się przyznał) Dziś od rana cisza.... Może działam zbyt impulsywnie, ale to strasznie czuć się takim zamiennikiem... Jego siostra przyznała się, że to ona powiedziała tej dziewczynie o planowanym ślubie, cały czas korespondowały ze sobą, a tamta przyleciała, by do tego nie dopuścić, bo ponoć cały czas kocha jej brata

(( A ja wcześniej pokłóciłam się z moimi niedoszłymi druhnami

Wszystko nie ma sensu

((( Myślę, jak mam wyjść z tego z KLASĄ... ale jakby nie było to jednak on rzuci(ł) mnie

((((((((