a już wszystko wskazywało...

03.02.10, 16:02
że tym razem będzie tak, jak sobie wymarzyłam: kameralny ślub, eleganckie
przyjęcie, nasi rodzice wreszcie się poznają... niby plany nadal aktualne,
pogoda ma być niezła, wszystko prawie dopięte, ale rodzice M. nie zamierzają
pojawić się na uroczystości. dwa lata temu gdy braliśmy cywilny rano
dowiedziałam się, że moich rodziców nie będzie - efekt: przepłakane całe
przedpołudnie, spuchnięte oczy i zwarzone humory oraz nadrabianie miną przez
nas i nielicznych gości. no i teraz nie chce mi się w ogóle przygotowywać,
nagle nic nie ma znaczenia, bo i tak będzie przykro... relacje mojego M. z
rodzicami są dość chłodne, ale na cywilnym przynajmniej matka była... wiem, że
oni utrzymują dość bliskie relacje z jego Eks, dla mnie niby są mili, chwalą,
dziękują że opiekuję się mieszkającym z nami synem M., ale chyba jednak nie
uznają naszej decyzji... tłumaczą się zdrowiem, ale skoro chodzą, normalne
funkcjonują, mają zapewniony transport spod domu, a odległość do pokonania to
jakieś 80 km to chyba wykręt. pocieszcie mnie jakoś, bo już zaczynam ryczećsad
    • najta Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 16:22
      To w końcu na cywilnym nie było Twoich rodziców, czy była matka?
      I po drugie- naprawdę rodzice N. chcą mu zrobić taka przykrość? Przecież to ich
      syn i powinni być w ważnym dla niego dniu, nawet jeśli nie przepadają za synową...
      • jestem_73 Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 16:52
        na cywilnym nie było moich rodziców, była tylko matka M. nie wiem, czym się
        kierują rodzice M., poza tym to niby kulturalni ludzie i nigdy nie dali mi
        odczuć, że mają coś przeciwko mnie, poza tym, że nie jestem jego pierwszą żoną.
        zawsze dobrze się o mnie wyrażają. nie rozumiem ich decyzji... zanim wyszłam za
        M. on praktycznie w ogóle nie utrzymywał kontaktów z rodzicami, ja starałam się
        na niego wpłynąć, by te stosunki poprawił, choć nigdy nie dążyłam do tego, by
        zająć miejsce ich byłej synowej. teściowa zresztą ze łzami w oczach dziękowała
        mi, ze go przyprowadziłam do nich w Wigilię...
        • azjahavana Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 17:17
          Czym rodzice Męża motywują swoją decyzję?
          • jestem_73 Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 18:37
            stanem zdrowia. jednak są samodzielni, normalnie się poruszają, wyjście nie
            zagraża ich zdrowiu. mają swoje przypadłości związane z wiekiem, ale dla mnie to
            wykręt...
            • jestem_73 Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 18:44
              już zaczynam myśleć, że ja mam pecha do ślubów - przy pierwszym były schody (co
              prawda wynikłe z nieodpowiedzialności Eksa), przy cywilnym z M. moi rodzice
              sprawili mi ogromny zawód, teraz rodzice M...
              • panna_de_moll Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 20:09
                Jestem_73, powiedz przyszłym Teściom, że w trosce o ich zdrowie
                postaraliście się, żeby ksiądz udzielił Wam ślubu w ich domu.
                Ciekawe, czy zaczną sprzątać salon, czy okażą sie za słabi na
                otworzenie drzwi?
                • jestem_73 Re: a już wszystko wskazywało... 03.02.10, 20:35
                  wink wiesz, gdyby mi nie zależało na M, pewnie bym nie zdzierżyła i coś w tym
                  stylu zrobiła, ale w tej niemiłej sytuacji najważniejsze, żebyśmy byli dla
                  siebie oparciemsmile
                  • sajolina Re: a już wszystko wskazywało... 04.02.10, 09:37
                    Powiedz im spokojnie, ze jest Ci bardzo przykro i jesteś rozczarowana, bo miałaś
                    nadzieję na rodzinną uroczystość. I nie bierz tego do siebie- przecież to nie
                    Twoja wina, że jesteś drugą żoną! Najwyraźniej teściowie mają jakiś głębszy
                    problem z całą sytuacją, a nie tylko z Tobą. Muszą się z tym uporać,
                    przyspieszanie tego procesu na siłę raczej da odwrotny skutek - skoro i tak
                    wiesz, że mają pewne zastrzeżenia do całej sytuacji, to one nie znikną same z
                    siebie w kościele. A chciałabyś oglądać ich skwaszone miny na własnym ślubie?
                    Poza tym, na cywilnym mama była, tak?

                    Weź też pod uwagę, że ostatnio okoliczności przyrody są nienajlepsze - zimno,
                    wieje, nieprzejezdne drogi - starsi ludzi naprawdę boją się takich rzeczy, albo
                    że gdzieś utkną, albo że gdzieś ich przewieje i się pochorują albo poślizgną -
                    jesteśmy młode i tego nie rozumiemy, ale starsi naprawdę mają takie problemy
                    (widzę to po mojej babci.)
Pełna wersja