jestem_73
03.02.10, 16:02
że tym razem będzie tak, jak sobie wymarzyłam: kameralny ślub, eleganckie
przyjęcie, nasi rodzice wreszcie się poznają... niby plany nadal aktualne,
pogoda ma być niezła, wszystko prawie dopięte, ale rodzice M. nie zamierzają
pojawić się na uroczystości. dwa lata temu gdy braliśmy cywilny rano
dowiedziałam się, że moich rodziców nie będzie - efekt: przepłakane całe
przedpołudnie, spuchnięte oczy i zwarzone humory oraz nadrabianie miną przez
nas i nielicznych gości. no i teraz nie chce mi się w ogóle przygotowywać,
nagle nic nie ma znaczenia, bo i tak będzie przykro... relacje mojego M. z
rodzicami są dość chłodne, ale na cywilnym przynajmniej matka była... wiem, że
oni utrzymują dość bliskie relacje z jego Eks, dla mnie niby są mili, chwalą,
dziękują że opiekuję się mieszkającym z nami synem M., ale chyba jednak nie
uznają naszej decyzji... tłumaczą się zdrowiem, ale skoro chodzą, normalne
funkcjonują, mają zapewniony transport spod domu, a odległość do pokonania to
jakieś 80 km to chyba wykręt. pocieszcie mnie jakoś, bo już zaczynam ryczeć