rockiemar
30.03.10, 19:30
Wszystko juz prawie gotowe, slub za miesiac i tydzien, ale niestety zachcialo
mi sie jechac na narty. Od bardzo ciasnych butow narciarskich odcisnal mi sie
paznokiec na duzym palcu u stopy i teraz... jest wisniowo-fioletowo-czarny
Buty juz kupione wczesniej - peep toe. Rozmawialam z pediciurzystka i wyjscia
mam dwa. Pomalowac paznokcie na ciemny kolor (ale ja jestem bardzo blada, a
raczej stopy musialyby byc jak dlonie) albo... kupic nowe buty, zamkniete.
Jak myslicie, co lepsze?
Wersja nr 1. Maluje paznokcie na kolor ciemny roz albo czerwien. Niestety
bukiet i cala dekoracja, itp. beda niebiesko-zielono-biale. Wiec juz chyba
predzej tez roz (tylko jaki odcien?)? Dla przypomnienia buty i suknia pod spodem.
Wersja nr 2. Kupuje nowe buty, ale zal mi znowu wydawac pieniadze na kolejne
biale, ktore zaloze raz. Dlatego powracam do koncepcji niebieskich butow,
ktore da sie pozniej wykorzystac. Ale czy one beda pasowac do mojej sukni?? I
gdzie mozna w W-wie kupic ladne, zakryte, niebieskie czolenka, o niezbyt
zarowiastym kolorze (bo wszedzie tylko mocne szafiry widzialam)? A moze srebrne?
Z zakrytych bialych te mi sie podobaja, sa takie inne.
A moze blahniki?
Te maja troche lepszy kolor, choc moze ciut zbyt szary.