Gość: asik
IP: 217.153.32.*
15.03.04, 13:16
Od 13 miesięcy jestem zareczona. Ślub miał byc w styczniu, ale wszystko sie
zagmatwało. Gdzieś w okersie wakacyjnym moi rodzice zaczeli platać i
marudzić, ze za wcześnie, ze nie jestśmy przygotowani. Rozpoczeły się
dyskusje. My staliśmy twardo przy swoim zdanu, a nawet za twardo bo wyszły z
tego afery. W efekcie moi rodzice mówią, ze sie nie pojawią na slubie, ze
nigdy nawet nie polubią osoby, którą ja kocham, a zeby usiaśc przy stole z
teściami to juz w ogóle nie ma mowy. Boli mnie to wszytko bardzo. Kocham
rodzicó i nie chce zeby tak było. jednak oni nawet nie wykazują chęci zmniany
poglądu. Mówia, ze jak coś zlego powiedzą na Moje Kochanie to Go zaraz
bronię. A oni jesli juz mówia to tylko źle. Niby po to, zeby mi oczy
otworzyć. A ja mam wrażenie zeby zdenerwować. Każdy moj przyjazd do domu to
nerwy. A ja naprawde chcę z Tą Osobą spedzić życie. Tylko jak bedzie potem.
tego się cholernie boje.