przyszła teściowa

21.07.10, 22:51
Wybaczcie ale muszę sobie trochę ulżyć!
W niedzielę jest nasz ślub i dzisiaj dzwoni moja przyszła teściowa do
mojego N i mówi że ona chce jeszcze 5 osób zaprosić na nasz obiad
poślubny ( nie mamy wesela tylko obiad w bardzo wyselekcjonowanym
gronie). A chce ich zaprosić dlatego, że wysłała im zaproszenie na
ślub, a tak naprawde liczyła że ich nie będzie, gdyż mieszkają 200 km
od warszawy. A tu nagle dzisiaj się okazało że oni jednak na ślub
przyjadą, a on wpadła w popłoch - jak to oni przyjadą z daleka a ona
ich bez obiadu puści do domu zaraz po mszy. My powiedzieliśmy
stanowcze NIE dla jej pomysłu zapraszania ich, wywiązała się ostra kłótnia i w rezultacie rodzice N powiedzieli że przyjdą na ślub!
My jesteśmy bardzo pewni naszej decyzji, bo to nie pierwszy taki ich
wybryk!.
Ależ jestem na nich wściekła!!!!
    • zapasniczek Re: przyszła teściowa 21.07.10, 23:00
      miało byc ze: NIE przyjdą na ślub
      • erillzw Re: przyszła teściowa 21.07.10, 23:08
        gadanie.. nie przyjaa na slub wlasnego syna.. ahaa.. juuuuuz to
        widze..

        Jesli nie finansuja waszego wesela to moga sobie grozic.

        btw. jakim cudem ona ZAPROSILA na WASZ slub swoich gosci?!?!?!?!
        • zapasniczek Re: przyszła teściowa 21.07.10, 23:13
          no własnie zrobiliśmy ten błąd, że pozwoliliśmy jej zaprosić na samą uroczystość dalszą rodzinę, ona to tłumaczyła tym że to będzie coś na
          zasadzie tylko zawiadomienia, bo i tak nie przyjadą. I Ci ludzie którzy
          mają przyjechać to własnie jest jakaś daleka rodzina.

          Ja też myślę że oni przyjdą ale psują nam krew 4 dni przed ślubem.
          Staramy się tym nie przejmować, ale nie jest łatwo, zwłaszcza N.
          • asiu-la83 Re: przyszła teściowa 22.07.10, 08:20
            No niestety, ale sami sobie mine zastawiliscie, bo skoro
            zgodziliscie sie na wysylanie zaproszen dalszej rodzinie, to jednak
            trzeba bylo przewidziec, ze moga przyjechac. Ja osobiscie bym
            machnela reka na te 5 osob i je zaprosila na ten obiad, zeby nie
            robic kwasu i przykrosci N.....
            Ochhh te tesciowe..... wink Najlepiej od nich z dala, tak min. 500 kmwink
            • daga_1 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 11:27
              Jak nie chcesz mieć nic do czynienia z teściową, to nie czepiaj się jej syna.
              Żyj sobie sama. Ze swoją najlepszą rodziną.
              • atomm Re: przyszła teściowa 24.07.10, 18:02
                Dwa razy zdarzyło mi się jechać tylko na ślub raz 180 km, drugi 160 km.
                Za każdym razem był obiad tylko dla najbliższej rodziny i jakoś mi nie wpadło do
                głowy wpraszać się na poczęstunek...
                Przecież to normalne, że nie każdy może sobie zafundować wesele na 500 osób.
                Myślę że ta dalsza rodzina na pewno to zrozumie.
                • pensioner63 Pójść tylko na ślub 25.07.10, 03:49
                  Byłem kilka razy na ślubach kolegów nie idąc na przyjęcie weselne. Raz
                  pojechałem 400 km w jedną stronę i byłem tylko na ślubie. Nie widzialem w tym
                  żadnego problemu.
          • lia.13 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 15:34
            zapasniczek napisała:

            > no własnie zrobiliśmy ten błąd, że pozwoliliśmy jej zaprosić na samą
            uroczystość dalszą rodzinę, ona to tłumaczyła tym że to będzie coś na
            > zasadzie tylko zawiadomienia, bo i tak nie przyjadą.

            No i tu był podstawowy błąd, jak sama zauważyłaś. Nie robi się czegoś takiego.
            Skoro ich zaprosiliście (matka uczyniła to za Waszym przyzwoleniem, zatem to WY
            ich zaprosiliście), to teraz musicie ich ugościć. Nie można robić takich
            założeń, że ktoś "na pewno nie przyjedzie".

            > Ja też myślę że oni przyjdą ale psują nam krew 4 dni przed ślubem.

            Nie trzeba było ich zapraszać, to by Wam teraz krwi nie psuli. Powiem, że jak to
            czytam, to ręce mi opadają. Tacy młodzi a już tak fałszywi. Zaprosić na ślub?
            Taaaak. Prezent dostać? Taaaak. Zaprosić na obiad i posilić gościa strudzonego
            gościa? Nieee!
            Jak się kogoś nie chce widzieć na uroczystości, to się mu wysyła zawiadomienie,
            a nie zaproszenie. Tym bardziej, że sama piszesz, że teściowa ZA WASZYM
            PRZYZWOLENIEM zaprosiła ich nie tylko na ślub, ale także na uroczystość.
            • zapasniczek Re: przyszła teściowa 24.07.10, 15:57
              my się zgodziliśmy zaprosić ich tylko na ślub, nigdzie nie pisałam że za naszym
              pozwoleniem zaprosiła ich także na uroczystość.
              • koham.mihnika.copyright popros 'mamusie' zeby sama odkrecila 25.07.10, 09:25
                wszak to byl jej pomysl.
                ja u "mamusi' mialem przerabane od poczatku. Na szczescie wyjechalismy z kraju i
                'mamusia' miala minimalny wplyw. Inaczej by sie malzenstwo nie utrzymalo.
                a teraz, wieczny odpoczynek racz jej dac panie...
        • sallly Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:53
          Nie przejmuj się, to jest tylko WASZ ślub i macie być szczęśliwi, tylko to się
          liczy. Jak ktoś strzela fochy to jego sprawa. Wy macie być szczęśliwi bez
          względu na zachowanie innych, nieważne bliskich czy dalekich osób. Na
          pocieszenie powiem Ci,że na mój ślub siostra mojego męża zaprosiła jego byłą
          dziewczynę, którą ona i jej mamuśka bardzo forowały.Nie przejęłam się tym wtedy
          ale z czasem uświadamiałam sobie, że to było zwykłe chamstwo. To wpłynęło
          zresztą na nasze relacje, które są krótko mówiąc oschłe. Mój mąż nigdy nie zajął
          konkretnego stanowiska w tej sprawie... Jeśli w Twojej sprawie idziecie z mężem
          wspólnym frontem to to jest najważniejsze. Trzymajcie się, dużo, dużo szczęścia
          Wam życzę. smile
    • joanka-r Re: przyszła teściowa 22.07.10, 09:32
      to jest logiczne, ze jak ktoś dostanie zaproszenie i przyjedzie 200 km, to nie wróci do domu. Teściowa chyba na to liczyła, ze zostaną w przeciwnym razie nie wysyłałaby zaproszen. co za babsko bezczelne. niech nie prychodzi na slub, tylko zostanie w domu i gotuje obiad dla swych gosci aby móc ich ugościć.
      • michal_powolny12 Re: przyszła teściowa 22.07.10, 14:46
        To nie jest logiczne. Zaproszenie na ślub równa się zaproszenie na
        ślub a nie na żadną dodatkową inną imprezę. I nie jest ważne czy
        gość jechał 10 czy 1000 km-zaproszenie na ślub oznacza że po
        uroczystości i wręczeniu prezentów taki gość zajmuje się sam sobą.
        Proste?
        • joanka-r Re: przyszła teściowa 22.07.10, 14:51
          ''I nie jest ważne czy
          gość jechał 10 czy 1000 km-zaproszenie na ślub oznacza że po
          uroczystości i wręczeniu prezentów taki gość zajmuje się sam sobą.
          Proste?''

          niechciałabym być gościem u ciebie....z takim podejściem to chyba nikt by do ciebie nie przyjechał.tongue_out
          • anka_z_lasu nie rozumiem 22.07.10, 20:02
            zaproszenie na ślub, to zaproszenie na ślub, a na wesele - to na wesele. Skoro
            nie byli zaproszeni na obiad tylko na sam ślub to o co chodzi? Po ślubie do
            widzenia, bądźmy dorośli.
            • zapasniczek Re: nie rozumiem 22.07.10, 23:36
              Ja tez tak myślę. Przecież ci ludzie są dorośli, skoro zdecydowali się
              przejechać 200 km tylko na slub to jest to ich decyzja! po co brać za
              to odpowiedzialnosc?
              • aneta-skarpeta Re: nie rozumiem 23.07.10, 07:37
                a po co ich zapraszac?
                • magdalaena1977 Re: nie rozumiem 24.07.10, 12:12
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > a po co ich zapraszac?
                  Bo miło ich zobaczyć na ślubie. Na wszystkich ślubach, na jakich byłam, młodzi
                  dawali dwa rodzaje zaproszeń
                  - na ślub i wesele - dla najbliższej rodziny i przyjaciół
                  - na sam ślub w kościele - dla szerokiego grona kolegów, sąsiadów i współpracowników

                  I podział był naturalny, oczywisty dla każdego i nikt się nie obrażał (najwyżej
                  za to, że trafił do grupy drugiej a nie pierwszej).
                  • aneta-skarpeta Re: nie rozumiem 24.07.10, 12:32
                    ale to nie są koledzy czy wspolpracownicy, a daleka rodzina, ktora
                    dostala zaproszenie na slub 200km od och mejsca zamieszkania

                    a tak bardzo chcieli ich widziec, ze mysleli ze wyslą zaproszenia, a
                    oni i tak nie przyjdąsmile
                    • magdalaena1977 Re: nie rozumiem 24.07.10, 13:10
                      aneta-skarpeta napisała:
                      > ale to nie są koledzy czy wspolpracownicy, a daleka rodzina, ktora
                      > dostala zaproszenie na slub 200km od och mejsca zamieszkania
                      Jakoś nie widzę różnicy. Na tyle bliska, żeby zaprosić na ślub, a na tyle
                      daleka, żeby nie zapraszać na wesele.
                      W czym problem ?

                      > a tak bardzo chcieli ich widziec, ze mysleli ze wyslą
                      > zaproszenia, a oni i tak nie przyjdąsmile
                      Ale wiele osób tak się zaprasza. Wielokrotnie dostawałam zaproszenia na sam ślub
                      od współpracowników, które odbywały się w ich rodzinnych miejscowościach bardzo
                      odległych od Warszawy. Nikt nie spodziewał się, że przyjdziemy, ale i tak było
                      nam miło. Składaliśmy się tylko na jakiś prezent, który wręczaliśmy już po
                      powrocie do pracy z podróży poślubnej.
                      • lia.13 Re: nie rozumiem 24.07.10, 15:05
                        Problem jest w tym, że zostało wysłane ZAPROSZENIE. Już nie ważne czy na ślub
                        czy na wesele, bo dla większości ludzi zaproszenie to zaproszenie. Na całość.
                        Jeśli się kogoś nie zaprasza na wesele, to się takiej osobie wysyła
                        ZAWIADOMIENIE. Wtedy nie ma żadnej niejasności. Dziwi mnie też, że pozwoliliście
                        owe zaproszenia wysłać innej osobie. I co to znaczy "zaproszenie na zasadzie
                        zawiadomienia"? Nie bądźcie parą niepoważnych dzieciaków, tylko teraz wypijcie
                        piwo, którego sobie sami naważyliście. Następnym razem samodzielnie zapraszajcie
                        kogo chcecie, a innych zawiadamiajcie. Proste.
                        • titta Re: nie rozumiem 24.07.10, 15:21
                          Wazne czy na calosc. Zaproszenie na slub, to nie to to samo co
                          zaproszenie na slub i impreze po (obiad/wesele). Osoba zaproszona na
                          slub jest zaproszona na uroczystosc zaslubin (zwykle w kosciele) i
                          nie moze oczekiwac, ze jakos sie wepcha na impreze po. Proste.
                          • lia.13 Re: nie rozumiem 24.07.10, 15:39
                            Mieszkam w Wielkopolsce i u mnie zaproszenie to zaproszenie, a zawiadomienie to
                            zawiadomienie. Nie istnieje coś takiego jak zaproszenie na ślub. Jak ktoś może
                            kogoś zapraszać do kościoła? Przecież każdy może wejść do kościoła, czy jest z
                            zaproszeniem czy bez, tam nie ma biletów wstępu, nie wchodzi się okazując
                            zaproszenie wink
                            Natomiast, jeśli przeczytałabyś dalsze posty zapaśniczki, to pisze ona, że
                            teściowa w ich imieniu powysyłała zaproszenia na uroczystość dalszej rodzinie,
                            licząc na to, że oni nie przyjadą. No i traf chciał, że przyjadą wink Ja tu nie
                            widzę żadnej winy w tych ludziach, ani nawet w teściowej, gdyż młodzi się na to
                            zgodzili. Pozwolili jej wysłać te zaproszenia. Ludzie, nie robi się takich rzeczy.
                            • chomsterek Re: nie rozumiem 24.07.10, 17:06
                              Ja również mieszkam w Wielkopolsce i wyobraź sobie, że od koleżanki z Poznania -
                              "stolicy" regionu otrzymałam swego czasu zaproszenie na ślub. big_grin

                              > Jak ktoś może
                              > kogoś zapraszać do kościoła? Przecież każdy może wejść do kościoła, czy jest z
                              > zaproszeniem czy bez, tam nie ma biletów wstępu, nie wchodzi się okazując
                              > zaproszenie wink

                              Owszem, ale zaproszenie na ślub jest jednocześnie informacją, gdzie i kiedy
                              odbywa się uroczystość, jak też szczególnym podkreśleniem, że państwo młodzi
                              chcieliby daną osobę widzieć w kościele w tym ważnym dla siebie dniu.
                            • jibik Re: nie rozumiem 25.07.10, 01:48
                              U mnie tez funkcjonuje zawiadomienie i zaproszenie. Zaproszenie zawsze dotyczylo
                              calosci.
                        • mmena Re: nie rozumiem 25.07.10, 12:29
                          Co kraj to obyczaj. Dla mnie niezrozumiale jest wysylanie zawiadomien. Bo niby w
                          jakim celu mam je wysylac? Zawiadamiac kogos, ze biore slub? Niby w jakim celu?
                          Po to zeby wiedzial? Bo przeciez nie po to, by przyszedl na slub.
                          Jesli chce kogos widziec to wysylam zaproszenie. Na slub. Lub slub i
                          przyjecie/wesele.
                          Problem wydumany. Dostali zaproszenie na slub wiec powinni byc tylko na slubie.
                          A 200 km to zadna odleglosc.
                          • joanka-r Re: nie rozumiem 25.07.10, 19:47
                            ''Co kraj to obyczaj. Dla mnie niezrozumiale jest wysylanie zawiadomien. Bo niby w
                            jakim celu mam je wysylac? Zawiadamiac kogos, ze biore slub? Niby w jakim celu?
                            Po to zeby wiedzial? Bo przeciez nie po to, by przyszedl na slub.
                            Jesli chce kogos widziec to wysylam zaproszenie. Na slub. Lub slub i
                            przyjecie/wesele.
                            Problem wydumany. Dostali zaproszenie na slub wiec powinni byc tylko na slubie.
                            A 200 km to zadna odleglosc''

                            najlepiej aby jeszcze dali koperte i spierdzelali, bo to kłopot.
                            • behemotka2 Re: nie rozumiem 25.07.10, 19:53
                              Jak ktoś idzie tylko na ślub, to raczej nie daje koperty ani drogiego prezentu.
                              Tylko symboliczny kwiatek czy czekoladki.
                              Większość osób ma o wiele więcej znajomych i rodziny (takiej, z którą ma
                              kontakt) niż jest w stanie zaprosić na wesele. Dlatego niektórych zapraszamy na
                              sam ślub. Forma zaproszenia jest sympatyczniejsza i bardziej osobista niż
                              zawiadomienia po prostu.
                      • aneta-skarpeta Re: nie rozumiem 25.07.10, 16:29
                        magdalaena1977 napisała:


                        > Ale wiele osób tak się zaprasza. Wielokrotnie dostawałam
                        zaproszenia na sam ślu
                        > b
                        > od współpracowników, które odbywały się w ich rodzinnych
                        miejscowościach bardzo
                        > odległych od Warszawy. Nikt nie spodziewał się, że przyjdziemy,
                        ale i tak było
                        > nam miło.

                        a dla mnie to bez sensu. jeszcze w kwestii wspolpracownikow ok, jak
                        ktos lubi, ale po co zapraszac rodzine, ktorej sie de facto nie chce
                        widzec, bo od razu zalozyli ze nie przyjda, a teraz maja klopot?

                    • titta Re: nie rozumiem 24.07.10, 15:18
                      Przeciez 200 km to nie jest duzo! A jesli jest, to nie musze
                      przyjezdzac. zdaza sie, ze dostaje sie zaproszenia na slub (slub,
                      nie wesele) z drugiego konca swiata. Dziala to troche ja
                      powiadomienie - xx sie zeni/wychodzi za maz. Jak sie z takiego
                      zaproszenia skozysta - to milo, ale po - samemu sie sobie organizuje
                      czas.
              • hodowca.hipopotama Re: nie rozumiem 24.07.10, 13:55
                Jadą prawie obcy Ci ludzie 200 kilometrów, to znaczy, że im zależy, żeby Was
                uhonorować. Dlaczego tego nie doceniasz? Ja bym się ucieszyła, nawet, jeżeli
                przyszłoby mi dostawić pięć dodatkowych krzeseł i zamówić pięć dodatkowych
                porcji. Zresztą oni wcale nie myślą, żeby być na przyjęciu, ponieważ nikt ich na
                nie nie zaprosił. Nie można ich poprosić nagle, ponieważ są nieprzygotowani i
                czasowo, i finansowo. Zaproszenie na przyjęcie poślubne przeważnie wiąże się z
                finansowymi oczekiwaniami małżonków. Masz rozhisteryzowaną teściową, nie
                dlatego, że prosiła o te pięć osób, ale dlatego, że Was szantażuje. Swoją drogą
                te wszystkie "gość w dom...", "czym chata bogata.." dla pokolenia CV i
                supermarketów to abstrakcja. Tylko tak samo jak dawniej doi się starych.

              • kot_kreskowy84 Re: nie rozumiem 24.07.10, 15:00
                Czy dobrze rozumiem: niech przyjadą te X km, kupią kwiaty, a najlepiej prezent, bo miło ich zobaczyć, ale potem do domu?
                Właśnie po to się robi wesele/obiad, żeby ugościć tych wszystkich, których chcemy zobaczyć w tym waznym dla nas dniu.

                A co do wątku, rozumiem, że teściowa namieszała, ale już trudno - niech w takim razie teściowa dołoży się do kosztów za dodatkowe porcje obiadowe i tyle. Nie ma o co kruszyć kopii, trzeba porozmawiać.
                Trzeba się też postawić w sytuacji tych gości - nawet jeśli źle zrozumieli zaproszenie/zawiadomienie, to skoro już są, to nie wypada ich wyprosić do domu. Rozumiem, że WASZE wesele, WASI goście, WASZE pomysły, WASZE wszystko, ale trzeba też być człowiekiem i otwarcie podchodzić do rozwiązywania problemów.
                Mimo wszystko, udanej zabawy smile
              • koham.mihnika.copyright sprobuj dyskretnie dac im talony do baru mlecznego 25.07.10, 09:31
                w jakiejs ozdobnej kopercie [przy okazji skladania zyczen], mozesz takze
                zasugerowac, ze nastepnym razem zjecie wspolnie wspanialy obiad w mniejszym gronie.
            • daga_1 Re: nie rozumiem 24.07.10, 11:32
              Czego nie rozumiesz. Ludzie, gdzie wy zostaliście wychowani, w lesie? Czy nigdy
              nie jeździliście do rodziny, nie chodziliście na jakieś wesela do rodziny? W
              niektórych rejonach nie ma mody zapraszania na ślub (bo i po co). Tylko na ślub
              i przyjęcie i tak to właśnie zrozumiała ta rodzina.
              • magdalaena1977 Re: nie rozumiem 24.07.10, 13:15
                daga_1 napisała:

                > Czego nie rozumiesz. Ludzie, gdzie wy zostaliście wychowani, w lesie?
                W Warszawie np. powszechnie praktykuje się zapraszanie "na ślub" albo "na
                wesele". Nikt, kto dostanie zaproszenie na ślub bez adnotacji o przyjęciu nie
                pomyśli, że jest zaproszony na wesele.

                > W niektórych rejonach nie ma mody zapraszania na ślub
                > (bo i po co). Tylko na ślub i przyjęcie i tak to właśnie
                > zrozumiała ta rodzina.
                No to jest problem teściowej. To w końcu jej rodzina i powinna wiedzieć jakie
                obyczaje tam panują.

                Zresztą możliwe, że autorka wątku pochodzi z regionu, gdzie praktykuje się takie
                niezobowiązujące zaproszenia na ślub i dlatego się zgodziła. A teściowa
                wiedziała, że tamta rodzina zrozumie to jako zaproszenie na wesele, tylko
                liczyła, że nie przyjedzie.
          • koham.mihnika.copyright na wproszony obiad zaprasza sie osobno 25.07.10, 09:29
            zatem zaproszenie na slub nie jest rownorzedne z wyzerka.
            zwykle sa dwa zaproszenia. wyglada na to, ze tesciowa probuje sztuczek od
            poczatku. na miejscu panny mlodej bym sie postawil, sadze, ze pan maz to
            zrozumie i bedzie mial jaja mamusie od tego odwiesc.
          • michal_powolny12 Re: przyszła teściowa 25.07.10, 21:50
            A nieprawda. Na mój ślub cywilny bez wesela przyjachali wszyscy
            zaproszeni. Wielu gości leciało aż zza wielkiej wody, inni jechali
            200-508 km. Prezenty były i była radość.
        • lukashh80 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:23
          Ale nie ma czegoś takiego jak zaproszenie na sam ślub. Wysyła się albo
          zawiadomienie o ślubie (wtedy gość przychodzi tylko do kościoła jeśli chce) albo
          zaproszenie na ślub i uroczystość weselną. O jakiej treści teściowa wysłała to
          zaproszenenie? Dziwne...
          • magdalaena1977 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:16
            lukashh80 napisał:

            > Ale nie ma czegoś takiego jak zaproszenie na sam ślub.
            Ależ jest. Już wyżej to opisywałam. U nas nie ma żadnych zawiadomień.
          • ruda_80 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 15:32
            lukashh80 napisał:

            > Ale nie ma czegoś takiego jak zaproszenie na sam ślub

            A Ty skąd się urwałaś? Wyobraź sobie, że coś takiego jest i to nawet
            powszechnie praktykowane. Właśnie dla dalszej rodziny, ludzi z
            pracy, dalszych znajomych itp. I jest to chyba jasne - zapraszasz
            ich na samą uroczystość, bo chcesz aby w niej uczestniczyli ale nie
            są na tyle bliscy aby bawili się na weselu (Inna sprawa czy gość
            zaproszony na sam ślub również chce/uważa że warto/opłaca mu się
            jechać na niego 200 km.) Zawiadomienie wysyłasz gdy nie chesz aby
            osoba zawiadamiana na ślub przyszła, często jest wysyłane nawet już
            po ślubie.
            • lukashh80 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 23:26
              > A Ty skąd się urwałaś? Wyobraź sobie, że coś takiego jest i to nawet
              > powszechnie praktykowane. Właśnie dla dalszej rodziny, ludzi z
              > pracy, dalszych znajomych itp. I jest to chyba jasne - zapraszasz
              > ich na samą uroczystość, bo chcesz aby w niej uczestniczyli ale nie
              > są na tyle bliscy aby bawili się na weselu (Inna sprawa czy gość
              > zaproszony na sam ślub również chce/uważa że warto/opłaca mu się
              > jechać na niego 200 km.) Zawiadomienie wysyłasz gdy nie chesz aby
              > osoba zawiadamiana na ślub przyszła, często jest wysyłane nawet już
              > po ślubie.

              Niestety moja droga. Nie masz racji. Są zawiadomienia o ślubie i zaproszenia na
              ślub i wesele. Coś takiego jak zaproszenie na ślub to wiocha. To tak jakbyś
              wprost komuś mówiła przyjedź na ślub a potem wypad. Dlatego do ludzi których
              chcesz tylko na ślubie wysyłasz zawiadomienie. Wie kiedy jest msza i jak będzie
              chciał to przyjdzie, do kościoła nie potrzeba jak wiadomo zaproszeń. Braki w
              savoir vivrze się kłaniają.
              • hanna26 Re: przyszła teściowa 25.07.10, 00:40
                lukashh80 napisał:


                > Niestety moja droga. Nie masz racji. Są zawiadomienia o ślubie i
                zaproszenia na
                > ślub i wesele. Coś takiego jak zaproszenie na ślub to wiocha.


                big_grin big_grin big_grin
                No tak.
                Lukashh80, doskonale obeznana/obeznany z zasadami savoir vivre
                stwierdził autorytatywnie, że cyt. "Coś takiego jak zaproszenie na
                ślub to wiocha" - a więc pozostaje tylko wstydzić się tej wiochy,
                którą tyle ludzi uprawia. big_grin big_grin big_grin

                I pomyśleć, że ja otrzymałam w swoim życiu tyle zaproszeń na ślub -
                nie mówiącm o tym, że na nasz własny ślub też wysyłaliśmy
                zaproszenia. Okazuje sie, że całe nasze środowisko to jedna wielka
                wiocha. big_grin big_grin big_grin
                Muszę to rano opowiedzieć mężowi, pośmiejemy się razem z niektórych
                znawców sv.
              • ruda_80 Re: przyszła teściowa 25.07.10, 17:34
                Heheeh dobrze, że oświeceni i obyci ludzie wpadli na forum ślubne
                żeby nauczyć zasad sv zaślepione przygotowaniami panny młode.
                Powołując się na zasady sv i wytykając mi braki w tym temacie sam
                wykazujesz się swoją niewiedzą - jeśli istnieje coś takiego o czym
                piszesz to proszę pokaż mi zasady sv które o tym mówią. Nie ważne
                czy sądzisz, że jest to wiocha (cóż to za wyrażenie w języku tak
                kulturalnej osoby?) są zaproszenia na ślub oraz zaproszenia na ślub
                i na wesele. Wesele z różnych powodów (często finansowych) mają
                ograniczoną liczbę gości. Często grono osób które są z nami w pewnie
                sposób związane jest na tyle duże, że PM nie są w stanie zaprosić
                ich na wesele, będzie miło jeśli zechcą im towarzyszyć w ceremoni
                zaślubin, natomiast nic się nie stanie jeśli z tego zaproszenia nia
                skorzystają. Dla normalnych ludzi dostających zaproszenia na ślub
                jest to oczywiste i wiedzą jak się zachować. Zawiadomienia wg. mnie
                powinno być wysłane po ślubie, wysłane przed ślubem to tak jakbyś
                wprost komuś mówiła "przyjmiej do wiadomości, że biorę slub (np.
                żebyś się nie zdziwił że od jutra inaczej się nazywam) ale w
                zasadzie to mam w d.. czy przyjdziesz czy nie".
        • shigella Re: przyszła teściowa 24.07.10, 20:26
          michal_powolny12 napisał:

          > To nie jest logiczne. Zaproszenie na ślub równa się zaproszenie na
          > ślub a nie na żadną dodatkową inną imprezę. I nie jest ważne czy
          > gość jechał 10 czy 1000 km-zaproszenie na ślub oznacza że po
          > uroczystości i wręczeniu prezentów taki gość zajmuje się sam sobą.
          > Proste?
          Tez mi sie tak wydaje. Kolega z pracy zaprosil mnie na slub, ktory odbywal sie w innym miescie. Wsiadlam w autobus, nacieszylam sie uroczystoscia, wreczylam prezent, wsiadlam w autobus i tyle.
          PS
          Na obiad poszlam do pizzerii
      • burza4 Re: przyszła teściowa 22.07.10, 14:55
        joanka-r napisała:

        > to jest logiczne, ze jak ktoś dostanie zaproszenie i przyjedzie 200 km, to nie
        > wróci do domu.

        a gdzie pójdzie, skoro wesela nie ma? możliwości jest wiele - do parku, na
        spacer, na wyprzedaże, gdzie im się żywnie podoba.
        • asiu-la83 Re: przyszła teściowa 22.07.10, 15:00
          Dla mie wysylanie zawiadomienia jakies tam dalszej rodzinie, ktora
          mieszka 200 km dalej jest po prostu glupie. Co innego jak zaprasza
          sie np. kogos z pracy. A rodzine zapraszam albo na wesele albo w
          ogole. I w sumie sie nie dziwie tesciowej teraz, ze chce ich
          ugoscic, bo troche wiocha tak zostawic tych gosci. Mogliscie sie nie
          godzic na wysylanie tych zawiadomien. Bo teraz macie tylko problem.
          • aqua.0 Re: przyszła teściowa 23.07.10, 11:39
            Zgadzam się z Asiulą. Co prawda teściowa Wam namieszała, ale skoro to nie
            pierwszy raz, to tylko żałowac, że miała taką swobodę w wysyłaniu zaproszeń na
            ślub.
            I teraz trzeba pokazac klase i jak juz Ci niechciani gości przyjadą na ślub, to
            broń boże nie strzelac focha tylko wypada zaprosic ich na obiad.
            Teściową trzeba za przeproszeniem "wychowywać" na osobności, a nie na slubie wink,
            bo wyjdzie siara i zepsujesz sobie ten dzień i zamiast cieszyc się ślubem, to
            będziesz myslec tylko o tej jednej sytuacji. Nie warto!
            • asiu-la83 Re: przyszła teściowa 23.07.10, 12:26
              I znajac zycie tesciowa i tak obroci wszystko to przeciwko Tobie (no
              bo przeciez nie przeciwko synkowiwink ) i wyjdzie, ze to Ty jestes
              najgorsza i przez nastepnych kilka lat bedzie to wypominane. I teraz
              zastanow sie czy warto? Po za tym warto tez chociaz na chwilke
              postawic sie w sytuacji tych niechcianych gosci, ktorzy poswiecaja
              swoj czas, zeby przyjechac a tu takie szopki.....
          • tabebuja87 Re: przyszła teściowa 25.07.10, 09:48
            Uważam, że istnienie zaproszeń i zawiadomień jest jak najbardziej w
            porządku, ale bardziej mi odpowiada taki podział, że zaproszenie
            dotyczy ślubu i wesela, a zawiadomienie samego ślubu. Nie bardzo mi
            się podoba zaproszenie na ślub, bo przez wielu może zostać mylnie
            przyjęty (mimo że nie ma w nim słowa o weselu). Zawsze
            bezpieczniejsze jest zawiadomienie, bo nie pozostawia wątpliwości.
            To oczywiste, że budżet weselny nie jest nieskończony i nie da się
            zaprosić na wesele/obiad całej rodziny - każdy to rozumie (a
            przynajmniej powinien rozumieć i nie ma prawa się obrażać). A tak
            przemilczeć wesele albo powiadomić po fakcie jest dla mnie
            zdecydowanie większym faux pas niż zaproszenie na ślub. Ja z
            przyjemnością jeżdżę na śluby dalszych kuzynek i koleżanek i cieszy
            mnie zawiadomienie (ew. zaproszenie na ślub), bo daje mi do
            zrozumienia, że PM o mnie pamięta i chce mnie widzieć na swoim
            ślubie. Jeżeli ślub jest na tyle daleko, że byłby dla mnie jakimś
            problemem (zbyt drogi dojazd, zbyt męcząca podróż czy jakieś inne
            problemy techniczne), to po prostu bym na niego nie pojechała i
            tyle. Widocznie dojazd 200 km nie jest dla tej rodziny problemem i
            jestem pewna, że liczą się z tym, że nie będą zaproszeni na
            poczęstunek.
            A wracając do problemu autorki tematu. Rzeczywiście to był błąd
            zlecać teściowej zaproszenia. Jeżeli daje się komuś wolną rękę w
            jakiejś kwestii, to trzeba się liczyć z tym, że coś pójdzie nie po
            naszej myśli. Jeśli teściowa nie powiedziała wprost tej rodzinie, że
            są zaproszeni na obiad, to ja bym tą sprawę tak zostawiła, bo
            przecież nic wielkiego się nie stało. A jeśli teściowa wspomniała im
            o obiedzie (co jest ewidentnie jej błędem), to powinna zapłacić za
            te 5 talerzyków albo chociaż się do nich dołożyć. Ale trzeba się
            liczyć z tym, że jeśli się tę rodzinę zaciągnie na obiad, to oni się
            zorientują, że coś jest nie tak. Kiedy zobaczą, jak mało osób jest
            na tym obiedzie i że osoby zaproszone to najbliższa rodzina, to na
            pewno nie będą czuli się zupełnie swobodnie.
            Autorka powinna na spokojnie porozmawiać z teściową, powiedzieć że
            pytała się wielu osób, jak są przyjmowane zaproszenia na ślub (że
            tak się teraz robi, że ludzie wiedzą, że dotyczy ono tylko ślubu i
            że się nie obrażają) i że ta dalsza rodzina może nie czuć się
            komfortowo na obiedzie widząc, jak wąskie i wyselekcjonowane grono
            zostało na niego zaproszone.
        • joanka-r Re: przyszła teściowa 22.07.10, 23:17
          ''a gdzie pójdzie, skoro wesela nie ma''
          na obiad. Mnie byłoby wstyd nie zaprosić tej rodziny spod kościoła na posiłek. Przejadą ileś tam km. Będą może głodni, spragnieni. Co im powiesz? Dziękuję ale ja zapraszałam tylko na ślub. Jak coś chcecie zjeść to polecam takie bistro po drugiej stronie, tanio mają....
          • zapasniczek Re: przyszła teściowa 22.07.10, 23:40
            Ale przecież to jest ich decyzja o przyjeździe tylko na ślub.
            może ja czegoś nie rozumiem, ale jeśli mnie ktoś zaprasza tylko na ślub
            to nie jadę do kościoła z nadzieją że mnie może jednak zaproszą na ten
            na obiad bo przejechałam x kilometrów...
            może ja czegoś tu nie rozumiem...
            • e.i.t.h.e.l Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:17
              Ale pisałaś, że nie macie tradycyjnego wesela. Może ta rodzina zrozumiała to w ten sposób, że nie zapraszacie ich na wesele, bo go nie ma, ale już na jakiś obiad, poczęstunek to jak najbardziej się załapią.
              • chomsterek Re: przyszła teściowa 24.07.10, 14:03
                e.i.t.h.e.l napisała:

                > Może ta rodzina zrozumiała to w
                > ten sposób, że nie zapraszacie ich na wesele, bo go nie ma

                Moim zdaniem tę sprawę powinna była wyjaśnić krewnym teściowa i to koniecznie od
                razu w momencie zapraszania. Z jakiegoś powodu jednak tego nie zrobiła i jeśli
                rzeczywiście rodzina została wprowadzona przez nią w błąd, powinna teraz
                osobiście wszystko odkręcić.

                > ale już na jakiś ob
                > iad, poczęstunek to jak najbardziej się załapią.

                Dla mnie jest to co najmniej dziwne podejście. Jeśli ktoś nie jest pewien, czego
                właściwie dotyczy treść zaproszenia, to powinien podpytać o to zapraszającego.

                Powiem szczerze, że sama nie jestem pewna, jak postąpiłabym na miejscu autorki
                startera. 5 dodatkowych krzeseł to tyle co nic, ale w przypadku imprezy
                organizowanej w bardzo wąskim gronie każdy nadprogramowy gość może stanowić
                kłopot, zwłaszcza, gdy do ślubu zostało niewiele czasu. Do tego dochodzi jeszcze
                inna kwestia - osoby wykluczone z udziału w poczęstunku mogą się poczuć urażone,
                gdy okaże się, że dalecy krewni "dostąpili zaszczytu" wink, natomiast ich nie
                zaproszono.
            • domektomek Trzeba ich zaprosić na ten obiad. 24.07.10, 22:12
              Takie rozumowanie jest do przyjęcia wobec gości z tej samej
              miejscowości.Niestety, innaczej należy traktować tych zaproszonych z
              daleka.A podczas selekcji rodziny i znajomych należało trochę
              pomyśleć.I dziwię się ,że teściowa dysponowała
              zaproszeniami.Przecież to nie jej ślub,tylko wasz.
              Mam nadzxieję ,że owa rodzina nie ma w domu internetu.
            • koham.mihnika.copyright nauczy cie to jednego, zeby tesciowej nie 25.07.10, 09:34
              pozwolic wtracac sie w wasze zycie. niedlugo chrzciny, moze byc powtorka z rozrywki.
              jesli juz przyjda, to pies im... dostaw taborety pozyczone od sasiadow, usadz
              ich na rogu stolu, gdzies blisko drzwi.
          • a1ma Re: przyszła teściowa 25.07.10, 10:03
            joanka-r napisała:

            > ''a gdzie pójdzie, skoro wesela nie ma''
            > na obiad. Mnie byłoby wstyd nie zaprosić tej rodziny spod kościoła na posiłek.
            > Przejadą ileś tam km. Będą może głodni, spragnieni. Co im powiesz? Dziękuję ale
            > ja zapraszałam tylko na ślub. Jak coś chcecie zjeść to polecam takie bistro po
            > drugiej stronie, tanio mają....

            W końcu głos rozsądku!
            Dzięki za przywrócenie wiary w rozsądek, nawet na forum ślubnym wink
      • zenia78 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 20:51
        co za babsko bezczelne. niech nie prychodzi na slub, tylk
        > o zostanie w domu i gotuje obiad dla swych gosci aby móc ich ugościć.

        Oczywiscie najlepiej od dnia slubu zrec sie jak psy z matka swojego meza...to
        dopiero logika.
        Matce meza nalezy sie szacunek tylko dla tego,ze jest ona jego matka...urodzila
        go,wychowala zebys Ty teraz miala takiego wspanialego meza.Brak tesciowej na
        slubie=przykrosc(niewyobrazalna) dla Twojego meza.Pewnie to nie ma dla Ciebie
        znaczenia bo ch...Cie obchodzi co on czuje...zapewne Twoja matka jest wspaniala
        i swoje ciotki bys zaprosila jak bog przykazal...bo to Twoja(czyt. ta lepsza)
        rodzina.Zycze Ci na nowej drodze zycia by Twoj maz traktowal Twoja rodzine tak
        samo jak Ty jego.Powodzenia
    • foczkaka Re: przyszła teściowa 22.07.10, 12:55
      a co na to Twój Narzeczony? to w koncu jego dalsza rodzina, jego mama
      zapraszała, i jego mama robi focha. Jak on widzi rozwiazanie sytuacji, chce tych
      gosci na slubie czy nie?
      • zapasniczek Re: przyszła teściowa 22.07.10, 14:48
        Moj N powiedział rodzicom że tych ludzi nie będzie zapraszał, a
        jeśli oni ( rodzice) z tego powodu chcą opuścić nasz slub to ich
        wybór. Jest bardzo stanowczy w tej decyzji, gdyz mielismy podobną
        sytuację miesiąc temu, ale wtedy udalo się dojść do kompromisu.
        Najgorsza jest w tym mama N, ona liczyła że ci ludzie w ogole nie
        przyjadą, a zaproszenie wysłała bo tak wypada, a teraz w popłoch
        wpadla. a ja uważam że sama jest sobie winna i ona powinna ponosci
        konsekwencje a nie my.
        • domektomek Kto wysyłał zaproszenia? 24.07.10, 22:01
          Bo na moim ślubie wspólnie stworzyliśmy listę gości i wspólnie z
          narzeczoną dysponowaliśmy zaproszeniami.
    • zapasniczek Re: przyszła teściowa 22.07.10, 19:46
      Teściowa już zmiękła, jak mój N powiedział jej że decyzji nie zmieni.
      Powiedziała że na ślub przyjdzie, natomiast będzie się jeszcze
      zastanawiać czy przyjść na obiad.

      uwielbiam takie osoby.....
      • zenia78 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 20:52
        zapasniczek napisała:

        > Teściowa już zmiękła, jak mój N powiedział jej że decyzji nie zmieni.
        > Powiedziała że na ślub przyjdzie, natomiast będzie się jeszcze
        > zastanawiać czy przyjść na obiad.
        >
        > uwielbiam takie osoby.....

        Pasujecie do siebie jak ulal
    • beverly1985 Re: przyszła teściowa 22.07.10, 20:14
      Spytaj tesciowej, jak dokładnie wygladało (brzmiało) zaproszenie, które im
      wysłała, i czy z tresci mozna było wywnioskować, że jest się zaproszonym na
      przyjęcie. Jeśli można było- przykro mi, ale wzięłabym ich na obiad.
      Zawiadomienia wysyla się po ślubie.
      • lvivianka Re: przyszła teściowa 22.07.10, 21:35
        sytuacja jak z jakiegos czeskiego filmu...ja bym chyba powiedziala, zeby w takim
        razie to ona zaplacila za nich, skoro tak bardzo chce ich goscic
        ale Wy tez jak ktos napisal sobie dol smai wykopaliscie - nie trzeba bylo
        wysylac zadnych zaproszen rozliczajac, ze ktos nie przyjedzie
        • zapasniczek Re: przyszła teściowa 22.07.10, 23:44
          ok, zaprosiliśmy ich ( poprzez mamę N, ale ok zaproszenie poszło) na
          ślub, ale tylko na ślub. dlaczego teraz mamy ich brać na ten obiad?
          mamy 3 dni do ślubu i ja już wariuję,
          oświećcie mnie, bo ja chyba naprawdę czegoś tu nie rozumiem ( wiem że
          się powtarzam)
          rozumiem, gdybyśmy zaprosili ich na obiad licząc ze nei przyjadą i
          nagle 4 dni przed slubem okazuje się ze jednak będa - ok, w takiej
          sytuacji bylibysmy sami sobie winni. ale w tej sytuacji - gdy są
          zapraszani tylko na ślub? co ma piernik do wiatraka? czemu mamy ich
          nagle zapraszać na obiad?
          • ferworia Re: przyszła teściowa 23.07.10, 00:04
            Zaproszeni było tylko na ślub więc do zaproszonych decyzja należała czy przyjadą
            czy nie. Postanowili przyjechać tylko na ślub więc nie powinnaś się tym martwić.
            Jeżeli coś nieprzyjemnego wyniknie, to niech teściowa się martwi, jest dorosła
            niech weźmie odpowiedzialność za swoje czyny.
            Chyba każdy ma swój rozum i świadomie podejmuje decyzję o odpowiedzi na zaproszenie.
            • aneta-skarpeta Re: przyszła teściowa 23.07.10, 07:38
              ale i tak wszystko bedzie na PM, a nie na tesciową
              niestety

              • zenia78 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 21:00
                nadal nie kumasz???
                Tesciowa chciala ich tylko na slub bo myslala,ze na sam slub to im sie jechac
                nie bedzie chcialo.Im sie jednak chce...nie znaczy to,ze musisz ich teraz brac
                na obiad.Oni wiedza,ze sa tylko naslub zaproszeni.Tylko,ze to lipa 200km im sie
                chce do Was jechac na slub...a wy ich nawet na obiad nie zaprosicie.To jest
                tak:Wy dla nich jestescie wazni na tyle zeby w ciagu jednego dnia zrobic 2x
                200km,dac prezent i jeszcze po trasie zjesc obiad.Oni dla was sa wazni o tyle o
                ile dadza ten prezent.Przykre.

                p.s.Dorosle zycie polega na kompromisach
          • dele_mele Re: przyszła teściowa 24.07.10, 11:19
            A kto finansuje ten obiad? Jeśli teściowa to uważam że ma prawo zaprosić
            dodatkowych gości. Jeśli Wy sami to jest tylko Wasza decyzja.
            • zapasniczek Re: przyszła teściowa 24.07.10, 14:45
              obiad jest finansowany przez nas
      • zapasniczek Re: przyszła teściowa 22.07.10, 23:38
        zaproszenie wyglądało dokładnie tak jak inne zaproszenia tylko na ślub,
        informacja jedynie w którym kościele odbywa się ślub. chyba że sama
        dołączyła jeszcze jakąś karteczkę z informacją o obiedzie.
        • horpyna4 Re: przyszła teściowa 23.07.10, 09:43

          To powiedz jej, żeby po ślubie zaprosiła ich gdzieś na obiad, ale
          nie z wami. Skoro sama nie chce być na waszym obiedzie, to chyba
          najlepsze rozwiązanie.
          Namotała, niech teraz ponosi konsekwencje.
          • 3-mamuska Re: przyszła teściowa 23.07.10, 12:24
            Dziwne to troche dla mnie,bo ok tesciowa zaprosila oni wiedza ze tylko
            na slub, ale mysle ze wiecej nerwow bedzie was kosztowac ta sytlacja
            teraz niz gdybyscie ich jednak zaprosili na ten obiad.
            Ja tez jak tesciowa bylabym pewna ze oni nie przyjada tyle kilometrow
            tylko na slub. A moze oni tak chca zobaczyc kogos z rodziny, moze wcale
            nie beda liczyc na ten objad u was.Wielce mozliwe ze oni z kims sie juz
            z rodziny dogadali, ze po slubie pojda do kogos i dlatego zdecydowali
            sie przyjechac.
            Ja bym zrobila tak powiadamilabym restauracje o mozliwosc tych
            dodatkowych osob(tylko niech tesciowa placi)i jesli pod slubie bedzie
            nieciekawie, wyjdzie to jakos nie fajnie to wtedy powiedziec chodzcie z
            nami. A mozliwe ze jak zlza zyczenia to sami sie rozjada.
            Nie wiem jak to wyglada tylko po slubie ze mlodzi odjezdzaja a goscie
            zostaja pod kosciolem, czy to goscie rozjada sie przed para mloda,a
            mlodzi na koncu. Wiec wyjdzie w praniu. Jesli w planach jest 1 opcja to
            wsiadasz i jedziesz i tyle ale jesli to wy zostajecie do konca to nie
            fajnie bedzie ich olac.
            Ale mysle ze oni juz maja plany, nie liczac na wasz objad. Poprostu
            maja motywacje odwiedzic rodzinke.
            A mysle ze to tez nie do konca jest sluszne twoje rozumowanie ze
            tesciowa namieszala to niech sie ona martwi, bo goscie nie sa temu
            winni i powinno sie zachowac z klasa a spor z tesciowa rozwiazywac
            prywatnie nie kosztem gosci.Zycze szczescia.
            Moze tez N zadzwonic i spytac jakie maja plany
            • aneta-skarpeta Re: przyszła teściowa 23.07.10, 12:31
              akcja koslawa w kazda stronę

              chyba bym radzila ustalic jakis front przed slubem i nie czekac co
              sie wydarzy po

              jakos sobie nie wyobrazam, zeby w czasie slubu lub po wyklocac sie z
              tesciowa ' co z nimi robimy", a jak bedzie siara to powiemy- dajcie
              spokoj zapraszamy na obiad. bo to wyjdzie strasznie

              • 3-mamuska Aneta 23.07.10, 12:41
                To nie tak zle odebralas to co napisalam, chodzi o to ze wlasnie nie
                dyskutowac z tesciowa tylko zobaczyc czy oni sie zbiora i odjaba czy
                zostana jak sierotki. Bo mi sie wydaje ze oni wcale nielicz na ten
                objad tylko sie zawina i do kogos pojada, ale jesli by wyniknela
                sytlacja to poprostu podejsc i powiedziec jedzcie z nami. A nie dopiero
                planowac czy zastanawiac sie co z nimi zrobic. Poprostu byc
                przygotowanym na 2 mozliwosci.
                Bo jesli mlodzi sie upra ich nie prosic a pod kosciole wyjdzie kwas to
                dopiero bedzie glupia sytlacja.Jesli inni goscie sie rozjada a oni
                zostana i beda stac jak baranki to podejsc i powiedzie jedzcie z nami
                do restauracji zapraszamy na objad.
                • aneta-skarpeta Re: Aneta 23.07.10, 13:19
                  a to oksmile

                  tak czy siak wspolczuje im tesciowejsmile
                  • papryczkajalapeno Re: Aneta 23.07.10, 13:52
                    Spokojnie, nie denerwuj się, nie mozesz zepsuc sobie takiego miłego dnia. Po pierwsze, zaproszenie na ślub jest TYLKO zaproszeniem na ślub, każdy normalny człowiek wie, że wtedy idzie się z kwiatkami pod USC/kościół, składa życzenia i ewentualnie pije kieliszek szampana z parą młodą. Jeśli goście, którzy dostali zaproszenie na ślub czekają, aby zaproponować im coś wiecej, to dla mnie to są ludzie po prostu niewychowani, bo bez względu czy to jest ślub kościelny/cywilny/ obiad/wesele całonocne, nikt nie bedzie dostawiał dodatkowych krzeseł i regulował na nowo rachunku. I tutaj najprawdopodobniej rodzina się z tym liczy. Ale przypuszczam, że wiesz, czy są to ludzie na poziomie czy należy sie po nich spodziewać "wpadek".

                    Problemem pewnie jest to, że przyjeżdzają z daleka i wypada ich jakos ugoscic. Ja bym porozmawiała jeszcze z teściową, ponieważ wydaje mi się, choć mogę się mylić, ze ona z nimi rozmawiała przez telefon, i może w rozmowie wyszło, ze robicie jakis tam sobie obiadek, nic kosztownego tongue_out a oni tak to odebrali, ze każdego chętnego ze sobą weźmiecie i że to bedzie okazja do spotkania się z rodziną. Jeśli żadnej takiej rozmowy nie było, tylko wysłaliscie zaproszenie na ślub, to ani na Twoim miejscu, ani na miejscu teściowej nie czułabym się W OGÓLE zobowiązana ich zaprosic na obiad, moze zapropnowałabym ewentualnie kawę wieczorem, jesli bedziecie juz w domu i bedziecie miec na to czas. Jeśli natomiast rozmawiano o Waszym slubie z tymi goścmi, to tak jak poprzedniczki radzą, opracowałabym jakiś plan B, żeby po uroczystości nie miała miejsca głupia sytuacja. Jeśli to jest obiad tylko dla najbliższej rodziny i np. nie zapraszacie żadnych cioc/wujków, to nie wyobrażam sobie, żebyście nagle zrobili dostawkę dla dalszej rodziny, bo np. Twoi rodzice mogą czuc sie urażeni, że ich rodzina nie jest reprezentowana. W takiej sytuacji powiedziałabym tym gościem coś w stylu "Ciociu, wujku, my teraz idziemy z rodzicami na zaplanowany obiad, moze wpadniecie wieczorem na kawę, jak juz bedziemy w domu?". Jeśli obiad jest powiedzmy na 40 osób, to w drodze wyjątku i gdybym widziała, ze oni wyczekują jakiegoś zaproszenia, po prostu "poprosiłabym" teściową, zeby załatwiła nieszczesną dostawkę.
    • syriana Re: przyszła teściowa 23.07.10, 14:20
      jakaś kuriozalna sytuacja
      teściowa zaprasza, teściowa dzwoni i się dogaduje, Wam nie zależy ani na ich
      obecności, ani teraz na wyjaśnieniu sytuacji wprost

      z rozumieniem różnicy między zaproszeniem tylko na ślub a na obiad, o
      zawiadomieniu nie mówiąc, to bym nie była taka pewna
      są środowiska, które otrzymanie zaproszenia jakiegokolwiek traktują
      jednoznacznie jako wejściówkę na bibę
      • hanna26 Re: przyszła teściowa 23.07.10, 15:10
        Tak sobie myślę, że chyba większość z Was byłaby szczęśliwa, gdyby
        Wasi przyszli małżonkowie byli sierotami wychowywanymi w domu
        dziecka. Sytuacja wprost idealna, żadnych teściowych, zero
        zainteresowania ze strony ewentualnej rodziny. Trzeba było myśleć o
        tym przed ślubem i szukać kandydatów wśród osób, których matki po
        porodzie natychmiast wyrzekły się swojego potomstwa. Ewentualnie
        maltretowały swoje dzieci, za co zostały im odebrane prawa
        rodzicielskie. A tak? Co za pech, że małżonek ma mamę (albo co nie
        daj Panie Boże i tatę) i do tego jeszcze być może w całkiem niezłym
        zdrowiu.sad
        Szczęśliwie rodzice żyją zwykle znacznie krócej od swoich dzieci, a
        starość idzie w parze z kiepskim zdrowiem. Całkiem prawdopodobne, że
        wasi mężowie szybciej niż sądzicie zostaną jednak sierotami, a wtedy
        nareszcie spokojnie odetchniecie.
        • aneta-skarpeta Re: przyszła teściowa 23.07.10, 16:23
          hanna26 napisała:

          > Tak sobie myślę, że chyba większość z Was byłaby szczęśliwa, gdyby
          > Wasi przyszli małżonkowie byli sierotami wychowywanymi w domu
          > dziecka. Sytuacja wprost idealna, żadnych teściowych, zero
          > zainteresowania ze strony ewentualnej rodziny.


          nieprawda. ja uwielbiam swoich tesciow. bo sa fajnymi, normalnymi
          ludzmi



          Trzeba było myśleć o
          > tym przed ślubem i szukać kandydatów wśród osób, których matki po
          > porodzie natychmiast wyrzekły się swojego potomstwa. Ewentualnie
          > maltretowały swoje dzieci, za co zostały im odebrane prawa
          > rodzicielskie.


          o matko big_grin


          ale masz racje w jednym- ludzie potrafią miec niezle powikłane i
          schrzanione relacje rodzinne. na szczescie zdarzaja sie rodziny bez
          fochow, jakis takich akcji jak u zalozycielki. widocznie niektorzy
          potrafia sie dogadywac i to calkiem fajnie. nie trzeba od razu "nie
          miec rodziców"

          wiec lepiej sama sie troszke wyluzujsmile
          • hanna26 Re: przyszła teściowa 23.07.10, 17:58
            > nieprawda. ja uwielbiam swoich tesciow. bo sa fajnymi, normalnymi
            > ludzmi

            Ale to nie był post do Ciebie, tylko do tych, którzy mają ze swoimi
            teściowymi jakieś zgryzoty. W szczególności zaś do autorki wątku.
            • ned_pap Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:19
              Są różne sytuacje, więc się tutaj tak nie wymądrzaj. Ja znam rodzinę, gdzie teściowa nie mogła się pogodzić z tym, że już nie jest gospodynią i że syn przyprowadził nową, i przez ładne kilka lat zatruwała synowej życie. Zaglądała w każdy garnek, według niej wszystko było robione źle - każdy obiad, sprzątanie, ubieranie dzieci, nawet pralkę synowa włączała źle. Trwało to dopóty, dopóki syn nie wyprowadził matki do jednego pokoju z własną kuchnią (stary, duży wiejski dom), nie zabił gwoździami jedynych drzwi łączących ten pokój z resztą domu, i nie zostawił matce jedynego wyjścia na podwórko po drugiej stronie domu.

              Ten przypadek jest zapewne mniej drastyczny, ale widać, że ta teściowa jest również z rodzaju najmądrzejszych na świecie. Zaproszenie tych ludzi na obiad może być pierwszym krokiem w kierunku życia we troje. Kolejnym może być na przykład przestawianie mebli, i awantury o to, że przestawiło się z powrotem - bo tak się mamusi nie podoba, względnie pasienie wnuka słodyczami, wbrew woli rodziców, bo jak tu dziecku odmówić.
              • aneta-skarpeta Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:38
                oczywiscie sytuacje sa rozne, ale przewaznie problem jest nastpeujacy

                synek nie umie postawic jasnej granicy dla mamy juz na poczatku
                zwiazku, albo w ogole w swoim doroslym zyciu

                synowa sama jest niezlym ziolkiem i nie ma podejscia do "urobienia
                tesciowej" na swoją stronę

                naprawde niewiele tesciowych jest naprawde wrednych, wiele
                tesciowych nie lubi swoich synowych, bo te nie daly sie im poznac
                od tej lepszej strony. trzeba sie umiec sprzedac i lepiej miec w
                tsciowej przyjaciela niz wroga

                poza tym jak sie pozwala tesciowej na buszowaniu w garnak przez X
                czasu to trudno oczekiwac, ze tesciowa sie zmieni. ona sie nie
                zmieni, ona sie rozkręcismile
                • ned_pap Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:30
                  >
                  > synek nie umie postawic jasnej granicy dla mamy juz na poczatku
                  > zwiazku, albo w ogole w swoim doroslym zyciu
                  >
                  No tak, dwie baby się żrą, a winny zawsze chłop. Oczywiście żartuję, masz zupełną rację. Rzecz w tym, że w pewnej chwili pojawia się w rodzinie ktoś nowy. Kocha się tą osobę, chce się z nią spędzić całe życie, ale... jest to jednak osoba obca, pochodząca z innego środowiska, z innymi przyzwczajeniami i myśląca innymi kategoriami. I większość konfliktów bierze się z niezrozumienia i z braku empatii. Synowa lubi zielone, a teściowa czerwone. Teściowej nie przyjdzie do głowy, że synowa może lubić coś innego, i najlepszej wierze kupuje czerwone - i jeżeli synowa nie pomyśli, że teściowa może nie wiedzieć, że ona lubi zielone, tylko odbierze to jako chęć rządzenia w jej domu - awantura gotowa.

                  > naprawde niewiele tesciowych jest naprawde wrednych,

                  Oczywiście, jest ich pewnie tyle, ile w ogóle wrednych ludzi. To życie i układy w rodzinie je takimi robią.

                  >
                  > poza tym jak sie pozwala tesciowej na buszowaniu w garnak przez X
                  > czasu to trudno oczekiwac, ze tesciowa sie zmieni. ona sie nie
                  > zmieni, ona sie rozkręcismile

                  Właśnie. Czasami z powodów, które opisałem wcześniej - chęci rządzenia - a czasami z zupełnie innych. Skoro synowa pozwala "pomagać" sobie w kuchni, to teściowa może to odczytać tak, że ona tego chce i potrzebuje. A jeżeli jest inaczej, to jest szansa, że po jakimś czasie synowa nie wytrzyma i wybuchnie.
              • e.i.t.h.e.l Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:30
                Jakbym ja miała takie syna, który mi się po ślubie do mojego domu by sprowadził z żoną i myślałby, że teraz to on rządzi to chyba wyprowadziłabym go z błędu. To on ma się dostosować do matki. Ok, ona powinna być kulturalna, ale nie można oczekiwać, żeby starsza kobieta się nagle zmieniła i zaprzestała swoich zwyczajów, tylko dlatego, że ktoś się wprowadził. A już kompletnie nie wyobrażam sobie, żeby mi wydzielał pokoje i wyjścia. Jak tak bardzo potrzebuje prywatności i spokoju, to proszę bardzo, niech buduje własny dom.
                • ned_pap Re: przyszła teściowa 24.07.10, 14:58
                  Dom został podzielony na część matki (wówczas już wdowy), i na część młodego małżeństwa. I teściowa właziła rządzić do ich części domu.
                  • gruby_dolar Re: przyszła teściowa 24.07.10, 17:05
                    a czy matka sama chceła tego podziału? Czy uczestniczyła w rozmowach o tym? Czy to była jej propozycja czy też ewentualnie chociaż zgodziła się na nią nie pod przymusem? Czy też może przyszli młodzi i stwierdzili że teraz podzielą dom.

                    Osobiście uważam że po pierwsze to młodzi powinni sobie zamieszkać w nowej części zostawiając matce starą kuchnie i starą część, w której przecież przez tyle lat mieszkała. To matka między innymi budowała ten dom. Ten dom dla niej wiele znaczy i wyganianie jest/oddzielanie/odgradzanie/wydzielanie przestrzeni jest zwykłym s...syństwem. Skoro synalkowi było tak źle to mógł się nie wprowadzać do matki tylko zostawić jej cały dom. Matki to akurat w tym momencie nikt nie próbował zrozumieć. Zabito jej dechami przejście dano nową kwaterę, k†óra nie była jej domem, który znała od lat i taka to wdzięczność.
                    • ned_pap Re: przyszła teściowa 25.07.10, 17:34
                      To się działo 40 lat temu. Raczej nie podzielili tego domu cichcem w nocy.

                      A zrozumieć to ją próbowali przez kilka lat. To, że matka m.in. budowała ten dom, nie znaczy, że jest w nim dożywiotnio boginią.
        • burina Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:03
          hanna26 napisała:

          > Tak sobie myślę, że chyba większość z Was byłaby szczęśliwa, gdyby
          > Wasi przyszli małżonkowie byli sierotami wychowywanymi w domu
          > dziecka. Sytuacja wprost idealna, żadnych teściowych, zero
          > zainteresowania ze strony ewentualnej rodziny. Trzeba było myśleć o
          > tym przed ślubem i szukać kandydatów wśród osób, których matki po
          > porodzie natychmiast wyrzekły się swojego potomstwa. Ewentualnie
          > maltretowały swoje dzieci, za co zostały im odebrane prawa
          > rodzicielskie. A tak? Co za pech, że małżonek ma mamę (albo co nie
          > daj Panie Boże i tatę) i do tego jeszcze być może w całkiem niezłym
          > zdrowiu.sad
          > Szczęśliwie rodzice żyją zwykle znacznie krócej od swoich dzieci, a
          > starość idzie w parze z kiepskim zdrowiem. Całkiem prawdopodobne,
          że
          > wasi mężowie szybciej niż sądzicie zostaną jednak sierotami, a
          wtedy
          > nareszcie spokojnie odetchniecie.
          >
          >


          A tego, że matka się znęca nad dorosłym już dzieckiem, to nie
          widzisz?
    • psychonautic Re: przyszła teściowa 24.07.10, 10:50
      Jezeli tesciowa ma wlkad finansowy to musisz sie zgodzic.
    • martynique1982 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 11:14
      Oj Kochana,wojujesz przed ślubem.Ja też wojowałam,a ślub miałam tydzień temu.Stękałam na każdego nowego gościa,choć nigdy nie pozwoliłam mojemu małżowi na wybór-albo ten gość,albo do widzenia.Zaciskałam zęby,mówiłam mojemu M.,że mi się to nie podoba,tupałam przy nim nóżką i tyle.Przecież nie powiem,słuchaj no narzeczony,nie życzę sobie,by ten lub tamten przyjeżdżał,bo..bo...bo...I co?I dobrze,że wszyscy zaproszeni dopisali,zwłaszcza rodzina mojego M.Wybawiłam się z Nimi jak nigdy,a wspomnienia mam na całe życie.I teraz mi tylko głupio-ale tak troszeczkętongue_out
      -
    • blue_ula Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:01
      jak mogłaś dopuścić, żeby to teściowa wysyłała zaproszenia?
      Zaproszenia powinnaś wysłać ty, po ewentualnym uzgodnieniu z teściową do kogo
      masz je wysłac.
      Sama robisz kwasy, a potem masz pretensje!
    • mynia_pynia Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:36
      Tak to jest jak ktomuś słoma z butów wystaje a ściąga zwyczaje z
      hameryki.

      Jest albo zawiadomienie o ślubie, albo zaproszenie na ślub i w nim
      jest podane gdzie odbuwa się wesele - jak ktoś nie jest pewny czy
      goście zrozumieją o co chodzi, to wysyła tylko zaproszenia a na ślub
      i tak przyjdą niezaproszeni znajomi jak im sie będzie chciało i
      oglądną uroczystość. Co najwyżej do pracy można zanieść
      zawiadomienie i tak też zrobiłam - swoją droga świetny prezent
      dostałm.

      W Polsce jeszcze z 10 lat mine, jak nie więcej zanim ludzie bez
      problemów zaczną rozróżniać zawiadomienia o ślubie od zaproszeń.
      • mynia_pynia Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:40
        I jeszcze jedno w zaproszeniu podaje się nr tel. i prośbę o
        potwierdzenie najpóźniej do....
        W zawiadomieniu nic takiego nie ma.
        • cloridia Re: przyszła teściowa 25.07.10, 07:49
          zawiadomienie, zaproszenie.... coz widocznie ciemna masa ze mnie, bo nijak nie
          potrafie rozroznic jednego od drugiego... prawdopodobnie w zyciu zawiadomienia o
          slubie nie widzialam.... telegram wysylacie czy sms, gdy chcecie zawaidomic
          rodzine o slubie. w regionie polski gdzie mieszkam sa praktykowane dwa rodzaje
          zaproszen. wyszystki podaja miejsce i czas slubu, niektore maja dolaczona
          karteczke z info o przyjeciu weselnym




          moja babcia miala 10 rodzenstwa, ze wszystkimi potomkami jej braci i siostr
          utrzymuje kontakt przy okazji slubow i pogrzebow miedzy innymi, z jednymi
          blizszy i innymi dalszy. wychodzac za maz wiekszosc dostala wlasnie
          zaproszenie na slub. gro byla obecnych. nie wyobrazam sobie robic wesela
          na 400 osob, tylko dlatego, ze to rodzina, ktora widze raz na kilka lat. to tak
          a propos musu zapraszania rodziny na wesela ;p
    • ned_pap Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:40
      Wszystko zależy od ciebie i twojego faceta. Jeżeli nie chcecie tych dodatkowych ludzi na obiedzie, to powiedzcie konsekwentnie nie - bo to jest wasza impreza, a nie teściowej czy kogokolwiek innego. Poniżej masz kilka moich spostrzeżeń, jakie mi się nasunęły w trakcie czytania tego wątku:

      1. Koniecznie ustal, czy teściowa zaprosiła ich tylko na ślub (tak, jak było wydrukowane na zaproszeniu), czy też na wesele. Jeżeli samowolnie zaprosiła ich na obiad, to sytuacje jest trudna, ponieważ będzie to wyglądać cokolwiek dziwnie, kiedy na obiedzie będziecie wy, rodzice, być może dziadkowie, wasze rodzeństwo.... i jakaś dziesiąta woda po kisielu, nie widziana przez długie lata. Najbardziej nieswojo będą się zapewne czuć oni sami.

      2. Wyjście może być inne. Poproście kogoś z rodziny, nie zaproszonej na wasz obiad, żeby zajął się gośćmi z daleka. Idealnie byłoby, gdyby to byli ludzie dobrze znani przyjezdnym i oczywiście lubiący się z nimi. Można ich poprosić, żeby troszkę poudawali, i w naturalny sposób wyjaśnili sytuację, np porozmawiali pod kościołem w stylu: "Siemasz Stachu, kopę lat, fajnie że jesteście. Słuchaj, młodzi nie robią wesela, a wam pewnie przyda się odpoczynek po długiej drodze, wpadnijcie do nas na obiad, pogadamay, chlapniemy sobie jeden głębszy". W ten sposób wilk będzie syty i owca cała. W podobny sposób zrobili moi rodzice, kiedy byli zaproszeni tylko na ślub, i też trzeba było jechać ze dwie godziny - po prostu rodzina z okolicy, która nie była zaproszona na mini-wesele zaprosiła ich na obiad.

      3. We wszelkich rozmowach z teściową, która być może ma trudny charakter, pamiętaj o dwóch żelaznych zasadach. Po pierwsze, twoja decyzja musi mieć podstawy racjonalne, ponieważ odpowiedź "nie, bo nie" będzie niezrozumiała (teściowa zapewne myśli nieco innymi kategoriami), i spowoduje poczucie krzywdy, być może będzie odebrane jako przytyk osobisty, i stanie się znakomitym fundamentem do wybudowania muru między wami. Drugą zasadą jest to, że twoja argumentacja będzie tak silna, jak najsłabszy jej składnik. Dlatego odmawiając, podaj najlepiej jeden mocny, merytoryczny powód, co do którego jesteś pewna, że teściowa go nie zbije. Unikaj podawania kilku argumentów na raz, bo łatwo wpaść w pułapkę. Kiedy, na przykład, powiesz teściowej: "Nie chcę zaprosić tych Kowalskich, bo my ich nie zapraszaliśmy, nie znam ich, nie ma miejsca w restauracji, rachunek już ustalony, a w ogóle to nie wiem, co to za ludzie, czy się nie schlają i nie zrobią mi obory na przyjęciu", ona natychmiast odpowie "ale to bardzo mili ludzie na poziomie, jak ich poznasz na obiedzie to się przekonasz". W tym momencie twoje argumenty merytoryczne, o rachunku i miejscu w restauracji, nie mają znaczenia, teściowa wygrała.
      • magdalaena1977 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:19
        ned_pap napisał:
        > 2. Wyjście może być inne. Poproście kogoś z rodziny, nie
        > zaproszonej na wasz obiad, żeby zajął się gośćmi z daleka.
        To jest bardzo dobra opcja
    • rocco Re: przyszła teściowa 24.07.10, 12:58
      Nie ustępować, bo po ślubie będzie piekło. Warunki trzeba ustalić od razu.
      Warunek - żyć na własny rachunek, nie brać kasy. A jak mają ochotę dać - proszę
      bardzo, jako prezent ślubny, w kopercie.

      M.
      • anjako Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:22
        Przynajmneij to jest jakaś tam rodzina!
        Jeśli teściowa była wjakiś tam sposób włączona w organizację ślubu i obiadu
        można było to przewidzieć...
        Masz 2 wyjścia:
        1- powiedzieć teściowej, ze nei ma sprawy, ale jak ona za nich zaplaci
        2- absolutnie się nie zgodzić na dodatkowych gości, ale PO CO robić takie kwasy
        na samym początku małżeństwa, skup się na sobie teraz...

        Ja w dzień ślubu, gdy miałam robiony makijaż doatalam telefon od mojego taty, że
        moja matka hrzestna zaprosiła KIEROWCĘ AUTOBUSU na mój ślub!!!
        (jechali 200km, facet mial płacone z firmy+delegacje, dodatkowo ja płaciłam za
        jego hotel- no ale w czasie podróży okazało się, ze facet chodził DO TEJ SAMEJ
        SZKOŁY ŚREDNIEJ CO JA- nie ważne, że go nie znałam, nigdy z nim nie zamieniłam
        słowa...

        Gdy wściekła zadzwoniłam do matki chrzestnej i powiedzialam jej że ma mu
        powiedzieć, że absolutnie nie jest zaproszony powiedziała mi- "TO SAMA MU
        POWIEDZ"!!, jak pierdo&%$ telefonem o ścianę to się roztrzaskał. Natomiast moja
        babcia powiedziała "to ja tez nie idę"- nożeszkur*&-wa!
        Na szczęście dla mojej babci siostra powtórzyla mi to co ta powiedziała dopiero
        kilka miesiecy po ślubie..

        Zabawne jest jak to ludzie lubią się wpieprzać w czyjeś sprawy... nie ważne, że
        to my sobie organizowaliśmy i opłacaliśmy ślub i wesele, że płaciliśmy 170zł od
        osoby.. no ale żeby kierowcy autobusu nie zaprosić.

        I sie uniosłam!
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:32
      Ludzie jak wy macie nagrzane we lbach.
      Goscie przyjada z tak daleka, z prezentem napewno, na slub, a ty zamierzasz im powiedziec :spier..... bo to tesciowa was zaprosila, my was ogladac na weselu nie mamy ochoty. Nienormalna jestes czy co? Co ci ludzie winni zes tesciowej pozwolila robic co sie jej tylko chce? Jak sie jest glabem to ponosi sie konsekwencje swoich dzialan - dzwonicie do firmy co wam slub robi czy kogo tam, zamawiacie jeszcze te pare miejsc wiecej, a tesciowej robicie karczemna awanture i tyle. Juz po fakcie, pogodz sie z tym ze ci goscie przyjezdzaja.
      • bkasiab Re: przyszła teściowa 24.07.10, 14:48
        Ty masz jednak nieźle nagrzane.
        Przeczytaj jeszcze raz post autorki.

        Wesela nie ma. Jest obiad dla najbliższych (tak: NAJBLIŻSZYCH). 5
        dodatkowych osób przy weselu na 80 jest niezauważalna, ale 5
        dodatkowych osób przy obiedzie na jakieś 20 osób to już jest różnica.

        Z daleka? 200 km to daleko? Raptem 3 godziny drogi! Ja rozumiem jakby
        przejechali 500 km, ale 200?

        Dla mnie autorka powinna się jasno postawić teściowej. Oni ona ani
        jej facet nie chcą dodatkowej, dalekiej rodziny. To ich dzień! A jak
        teraz dadzą teściowej wejść na głowę to i później będzie ona to
        próbowała!
        • marianczyk0 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 18:14
          zamknij pape obzartuchu smile))
    • listekklonu Re: przyszła teściowa 24.07.10, 13:59
      Jeśli już jadą taki kawał drogi specjalnie dla Was, to trzeba im zaproponować
      przynajmniej ciepły posiłek. Nie ze względu na teściową, tylko ze zwyczajnej
      grzeczności. Teściowa ma w tym wypadku rację (to się nawet teściowym zdarzawink.
      • bkasiab Re: przyszła teściowa 24.07.10, 14:49
        200 km to nie jest dużo!!!
      • lavenders27 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 14:55
        Ja ją trochę rozumiem - też chciałam uroczystości tylko dla najbliższych.

        My rozwiązaliśmy to tak, że w ogóle nie powiedzieliśmy rodzicom o ślubie -
        wiedziało tylko nasze rodzeństwo. Całą impreza została zorganizowana pt. obiad
        podczas którego rodziny będą sie mogły poznać. Jak już wszyscy się zjawili w
        naszym mieszkaniu, to zakomunikowaliśmy, że zanim zjemy ten "obiad", to idziemy
        do kościoła - bo bierzemy ślub smile I obyło się bez kwasów, narzekania rodziców że
        nie ma wesela, wykłócania o gości itd.

        Myślę że teściowa powinna zadzwonić i wyjasnić im, że robicie obiad tylko dla
        najbliższych i zapytać czy w związku z tym, nie będą się czuli urażeni faktem,
        że nie zostaną zaproszeni, mimo że przyjadą z daleka.
        Wypadałoby im
        "załatwić" jakąś wspólną rodzinę, u której mogliby spędzić dzień, a u teściów
        nocleg. Tak żeby nikt nie czuł się urażony, a Wy zebyście świętowali swój dzień
        po swojemu. Gorzej, jesli teściowa na zaproszeniu dopisała info o obiedzie...
        • ulika6.0 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 15:40
          Jestem przyszłą teściową.Za trzy tygodnie nasze dzieci biorą ślub.Lista osób
          zaproszonych na ślub i skromne przyjęcie była uzgadniana wspólnie przy czym głos
          decydujący miały dzieci.One też i tylko one zajmowały się wysyłaniem zaproszeń.W
          naszym wypadku zapraszaliśmy na ślub i obiad razem,ale nie uważam tego za
          nietakt zaproszenie tylko na ślub.Sami z mężem wielokrotnie otrzymywaliśmy takie
          zaproszenia.Zawiadomienia o odbytym ślubie będą wysyłane do bardzo rozległej
          rodziny i licznego grona znajomych.Wzmiankowana "przyszła teściowa" wykazała
          się,mówiąc oględnie,brakiem wychowania zapraszając gości na własną rękę.Nie
          przejmuj się,wszystko się ułoży i życzę Wam dużo szczęścia.
    • rachela180 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 15:37
      Do naszego ślubu zostało trochę czasu, więc możemy z M. przemyśleć
      dokładnie, czego chcemy. Prawdopodobnie skończy się to tak, że będą
      osobne zaproszenia na ślub w jednym mieście i osobne na imprezę
      weselną w drugim. M. na imprezę rodziców woli nie zapraszać i w
      sumie się nie dziwię, bo znając życie zabawa będzie eeee... nie na
      głowę teściów wink wymyślił, że wesele jest dla nas, a nie wg.
      widzimisię rodziny. Zapewne jednak jakiś obiad dla najbliższej
      rodziny (teściowie i świadkowie) będzie musiał być, ale wyłącznie
      dla 7 osób.
      Tak jest zdrowiej - ustalić osobne zaproszenia i obiad tylko dla
      najbliższej rodziny. Reszta znajomych i pociotków sobie sama poradzi
      (znajomi w 99% to normalni ludzie, w ogromnej większości starzy
      punkowcy). Gdyby teściowej wpadło do głowy zaprosić jakąś rodzinę z
      drugiego końca kraju, którą M. widział 2 razy w życiu, skończyłoby
      się tak, że to teściowa odpowiada za ich przyjęcie, a nie my, bo to
      NASZ ślub.

      To chyba kwestia ustalenia twardych zasad.
      • skiela1 Re: przyszła teściowa 25.07.10, 04:16
        Rodzicow na wesele nie zaprosicie?
    • marena7 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 15:40
      O takie głupstwo robisz awanturę? Sami sobie jesteście winni skoro pozwoliliście teściowej na wysyłanie zaproszeń. Zaraz po ślubie radzę ci zajrzeć na forum "teściowa to SKARB",bo myślę, że będziesz tam częstym gościem. Czy warto tak od samego początku sie upierać za cenę złych stosunków z teściową?
    • 69daro A wiecie jak sie zalatwia takie sprawy w 21 wieku? 24.07.10, 15:44
      W prosty sposob:wyjezdzacie na wycieczke,za granice i tam legalizujecie zwiazek.Rodzina w szoku a Wy macie niezly ubaw,w koncu to Wasze swieto i to Wy decydujecie w jaki sposob przebiegnie cala ta gala,he,he.A co do tesciow,uciekajcie od nich jak najdalej.Mlodzi mieszkaja osobno,kontakty ograniczcie do niezbednego minimum,np.Swieta.
      • oleole111 Re: A wiecie jak sie zalatwia takie sprawy w 21 w 24.07.10, 20:33
        w jakim szoku? gdzie ty żyjesz? jak to wszystko czytam to jakbym dzieci w
        piaskownicy słuchała... co to za problem, co to za szok? normalne życie
        dorosłych ludzi i nikogo tak naprawdę to nie interesuje
      • lisia312 Re: A wiecie jak sie zalatwia takie sprawy w 21 w 25.07.10, 12:39
        ,kontakty ograniczcie do niezbednego minimum,
    • skiela1 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 16:59
      Sama sobie jestes winna i mozesz miec pretensje tylko do siebie.

      Nie dopilnowalas organizacji tej uroczystosci i tyle...
      Od kiedy to tesciowa/mamusia wysyla zaproszenia?
      To chyba Wasze zadanie co nie?
    • jestnastroje Re: przyszła teściowa 24.07.10, 18:24
      Trudna sprawa, ale chyba lepiej nie psuć sobie relacji z teściową na samym
      starcie, ja tak bym przynajmniej postąpiła
    • ruda_80 Re: przyszła teściowa 24.07.10, 19:27
      Hehee wątek został chyba podlinkowany na jakimś forum "wredne
      synowe" albo coś w tym stylu, bo pojawiło się wypowiedzi od wielu
      nowych, dotąd tu nieudzielających się nicków, i wszystkie w jednym,
      stylu - potępiające autorkę.
      Sprawa jest jasna - zaproszenie na ślub (tak, tak istnieje coś
      takiego i nie jest to żaden amerykański wynalazek), to zaproszenie
      na ślub. Nie ma tam podanego miejsca i adresu ewentualnego wesela, a
      nie jest raczej praktykowane zapraszanie na wesele poprzez
      spontaniczne zwoływane gości na wesele po uroczystości kościelnej,
      więc nikt kto dostaje takie zaproszenie nie powinien się na wesele
      czuć zaproszony.
      Skoro obiad jest w małym i bardzo wyselekcjonowanym gronie to nie
      widzę powodu aby to zmieniać i zapraszać jakąś daleką rodzinę, tym
      bardziej że będzie to wyjątek dla jednej z rodzin, a przez takie coś
      wiele osób niezaproszonych o podobnym stopniu pokrewieństwa może
      poczuć się urażona.
      5 dodatkowych osób przy małym obiedzie to bardzo dużo.
      Poza tym 200 km, to nie jest jakaś porażająca odległość.
      • anjako Re: przyszła teściowa 24.07.10, 21:49
        Nie, ruda, nie podlinkowany ten wątek jest na pierwszej stronie!
      • listekklonu Re: brzoza kolo domu 25.07.10, 07:49
        Wątek jest podlinkowany na głównej stronie, więc zabierają głos normalnie
        ludzie. Tylko panienkom z forum Ślub i Wesele wydaje się, że panna młoda to
        centrum wszechświatawink
        • ruda_80 Re: brzoza kolo domu 25.07.10, 12:25
          Akurat tutaj teściowej wydaje się, że jest centrum wrzechświata.
          Może nie przestrzegać wcześniejszych ustaleń, a swoimi fochami i
          wymysłami psuć młodym ICH dzień. Spraszać na wcześniej ustalony i
          zaplanowany obiad jakąś piątą wodę po kisielu, szczególnie że za to
          nie płaci.
          • listekklonu Re: brzoza kolo domu 25.07.10, 13:12
            Młodzi zgodzili się, na wysyłanie tych zaproszeń. Gdyby wysyłali sami, nie
            byłoby problemu. Ale gości, którzy jadą kilka godzin naprawdę nie zostawia się
            bez zaproszenia na jakiś ciepły posiłek - niezależnie od tego, czy chodzi o
            ślub, spotkanie towarzyskie, czy spotkanie biznesowe.
            • gazeta_mi_placi Re: brzoza kolo domu 26.07.10, 10:31
              Dokładnie.
Pełna wersja