smutno mi...

27.03.04, 15:32
za pół roku wychodzę za mąż. Jestem bardzo zakochana i szczęśliwa. Już nie
mogę się doczekać tego wyjątkowego dnia. Zawsze o nim marzyłam i nic nie
poradzę na to, że chciałabym aby był on jak najbliższy moim marzeniom.
Rozmawiałam z mamą na temat sukni. Wymarzyłam sobie i odszukałam w salonie
idealną, cudowną sukienkę. Powiedziałam o tym mamie a ona powiedziała że nie
mam co na tą sukienkę liczyć bo ona mi jej nie kupi. Nakrzyczała na mnie że
jest zbyt droga (2800 zł - ale mogłabym dołożyć z własnej pensji), że już mi
się w głowie poprzewracało, sukienka za 2800, buty za 170, wesele i co
jeszcze?
Jest mi tak strasznie przykro... Moja mama jest raczej spokojną osobą, zawsze
mogłam na nią liczyć, wcześniej gdy rozmawiałyśmy o sukience to nie stawiała
mi warunków co do ceny itd. Nie wiem co jej się stało, ale chce mi się płakać
przez nią. Sama miała duże wesele i sukienkę sprowadzaną ze Stanów a teraz
chce mi to wszystko odebrać, całą radość, moje marzenia...
    • j_aga Re: smutno mi... 27.03.04, 19:22
      rozumiem, ze Ci smutno, ale moze nic nie jest jeszcze przesadzone? Moze Twoja
      mama tak zareagowala, bo nie spodziewala sie takiej ceny?
      Z moja mama jest podobnie czasami potrafi wybuchnac praktycznie bez powodu,
      razem z siostra smiejemy sie ze chyba zaczyna sie starzec. Robi ktorejs z nas
      przykrosc, a potem jak z nia rozmawiamy twierdzi, ze z jej strony wygladalo to
      inaczej. Ona czasami potrzebuje czasu zeby cos przemyslec (kiedys tak nie bylo).
      moze jak porozmawiasz z mama na spokojnie uda wam sie znalesc kompromis?
      Zycze zebys miala w tym wymarzonym dniu swoja wymarzona sukienke.
      Agnieszka
      • Gość: Ethlinn Re: smutno mi... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 27.03.04, 19:27
        Nie chciałabym Cie urazić, ale skoro to Twoi rodzice ponoszą koszty Twojego
        ślubu i wesela, to nie dziw się, że niektóre Twoje pomysły mogą wydawać im sie
        niedorzeczne, i źe mają oni prawo wpływać na to co jest z nim związne. Nie mam
        absolutnie nic przeciwko drogim sukienkom, ale pod warunkiem że to JA za nią
        płacę. W końcu jesteś dorosła, i skoro decydujesz się rozpocząć samodzielne
        życie, to nie miej pretensji ze mama nie chce Ci kupić sukienki za niemal 3000
        zł... (sorry, ale to brzmi dziecinnie). Uwazam że skoro tak bardzo Ci na niej
        zależy powinnaś ją kupić za swoje pieniądze.
        • Gość: sabi Re: smutno mi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.04, 22:35
          Chyba nie dorosłaś do dorosłego życia ja mając pięć lat rozpbaczałam bo rodzice
          nie chcieli mi kupić zabawki potem zazwyczaj się z tego wyrasta. Używasz tutaj
          bardzo dostadnych słów jest ci bardzo smutno a powód jest bardzo błachy. Po
          pierwsze jest masę innych sukienek a po drugi dobrze stwierdziła moja
          przedmówczyni, skoro jesteś dorosła to zarób sobie sama na tą sukienkę. Wybacz
          ale to wszystko bardzo dziecinne.
    • Gość: asia Re: smutno mi... IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.04, 19:41
      Ja mam to samo z salą. My chcemy tu, a ona tu i jest problem od kilku dni też
      jestem smutna i mi przykro że nie chce się mama ze mna zgodzić przecież to moje
      wesele a nie jej. No nic. Zyczę powodzenia. Mam nadzieję że Ci się uda.Powiedź
      swoejej mamie że to twoje wesele i niech nie psuje Ci szczęścia. ślub to jedno
      z najważniejszych wydarzeń w życiu każdej dziewczyny.
      • Gość: laura Re: smutno mi... IP: *.lan.stalowa.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.04, 20:38
        Mam podobny problem,tyle że nie z moją mamą,ale z mamą narzeczonego.Ona chce
        wesela na 100 osób a my tylko na 50.Powód jest prosty-nie stać nas na
        tradycyjne wesele,lecz tylko na obiad weselny(taki trwający ok.4 godzin).Poza
        tym zależy nam na obecności najbliższej rodziny a nie ludzi,których będziemy
        widzieć pierwszy raz w życiu...Przyszli teściowie z pewnością dołożyliby cos do
        wesela,ale znając charakter "mamusi",wypominałaby nam to do śmiercisadChcemy
        opłacić wszystko samodzielnie.I tu pojawia się problem-za parę dni szykuje mi
        się kolejna rozmowa na ten temat.Macie jakiś sposób na teściową z
        charakterkiem....?
        • Gość: ewa Re: smutno mi... IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 17:16
          u nas w ogole nie bylo rozmowy na ten temat, placilismy sami za impreze
          (obiad), chociaz wlasciwie z pieniedzy od moich rodzicow, ktore dostalismy duzo
          wczesniej na "wydatki zwiazane ze slubem", tesciowie nie proponowali dokladania
          sie do kosztow (chociaz pozniej tez dali nam troche pieniedzy), a my
          wyliczylismy na ile nas stac i tak zrobilismy, moze po prostu wyliczcie na ile
          macie, a jesli tesciowa chce 2x wieksze wesele, spytajcie wprost czy za to
          zaplaci, bo was nie stac? wedlug mnie najlepiej jest mowic wprost, bo potem
          moga byc straszne nieporozumienia, no i obstawac przy swoim zdaniu, w koncu to
          wasz slubsmile
    • mala_smutna Re: smutno mi... 27.03.04, 22:09
      nie czuję się urażona, miło że nie jestem sama z moim problemem. Moja mama
      miała duże wesele, suknię sprowadzoną ze Stanów. Jej ślub był wyjątkowy i ja
      chciałabym aby mój był taki. Zaproponowałam że dołożę pieniądze na sukienkę a
      ona na to cały wykład na temat: po ślubie sukienka pójdzie do szafy a zęby
      włożycie w ścianę. Jest mi smutno, bo chce mi odebrać moją radośc, choć jej
      ślub był drogi i wystawny. Przykro mi też że jeszcze przed ślubem nastraja mnie
      od razu tak pesymistycznie. To co ja mam zrobić? Zacząć już dziś oszczędzać i
      odkładać bo może kiedyś po ślubie nie będę miała pieniędzy? Bez przesady.

      Z teściową też mamy małe przejścia. Wybraliśmy sobie zaproszenia ślubne (po
      3,25 zł za sztukę, więc to jedne z tańszych) i gdy chcieliśmy je zamówić
      stwierdziła że trzeba oszczędzać i wystarczy jeśli pójdziemy "do Veritasu i
      kupimy najzwyklejsze zaproszenia za złotówkę" - to jej słowa. Rozwaliły mnie.
      Nie wiem co się stało tym rodzicom. Czy oni już zapomnieli swój ślub?
      • Gość: jona eee, żartujesz IP: 158.194.194.* 29.03.04, 00:08
        Ty tak na serio, czy żartujesz? Bo jak na serio, to biedni Twoi rodzice...
        Choć, z drugiej strony, sami Cie wychowali w kulcie pieniędzy, więc mi ich nie
        żal. Chcesz mieć suknie za 3000 to sobie kup i już, w końcu jesteś dorosła i
        możesz o sobie decydować. Jesli Ci nie szkoda, rzecz jasna (choć łatwiej
        wydawać pieniązki mamusi niz swoje).
        A swoją drogą, co Wy wszyscy z tymi wystawnymi weselami? Co to za frajda mieć
        300 obcych ludzi na imprezie, którzy uważają, że mogą cie całować przy
        życzeniach, a potem zmuszać do zabawy w jabłuszka i inne takie...
    • Gość: kaja Re: smutno mi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 16:43
      Też mi się wydaje, żę robisz sobie żarty. Choć może takie blondi istnieją.
      Mamusia nie kupi sukienki za 3 tysiące uuuuuuubeeeeuuuuuu zrezygnuj ze ślubu bo
      to przecież najważniejsze. Zaproszenia goscie wyrzucą w kąt czy będa za 10 zł
      czy za złotówkę to akurat najmniej ważne. Zrobisz huczne wesele w pięknej sukni
      i drogimi zaproszeniami a potem huczny rozwódsmile. Zastanów się dziewczyno jeżeli
      nie masz własnych pieniędzy to uszanuj to że rodzicę ci pomagają w każdy
      możliwy sposób i nie sukienia i nie zaporoszniea są ważne. Dobrze ktoś
      stwierdził, jeżeli chcesz inne wesele to sobie zarób!
    • Gość: JONA I KAJA Re: smutno mi... IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:30
      Jak macie się tak wypowiadać to lepiej nic nie piszcie. Same głupoty gadacie i
      dziewczyna musie nasłuchać się przykrości. Pewnie wy miałyście kiepskie wesele
      i ślub, skoro ktoś was zmuszał do zabawy na własnym weselu. Źle wszystko
      ustaliłyście z organizatorem Idiotki z was i tyle. albo jesteście stare panny i
      tak gadacie. Nie macie marzeń czy co. Stare sknery. Jak wam się nie podoba to
      spadajcie i nie czytajcie. Nauczcie się poprawnie pisać. Jak już jesteście po
      ślubie to nie temat do was. Ja życzę smutnej dużo szczęścia i powodzenia
      • Gość: Agnieszka Re: smutno mi... IP: 62.233.197.* 29.03.04, 21:58
        zgadzam sie z poprzednim postem. dodanm tylko, ze to chyba wy jestescie
        blondynki (i zupelnie nie ma tu znaczenia jaki macie kolor wlosow). jak ktos
        pisze, ze mu smutno, to nie po to, zeby go dolowac jeszcze bardziej. Jezeli nie
        mozecie napisac nic milego, to panie samodzielne i dorosle nie piszcie lepiej
        nic.
        Agnieszka
      • Gość: jona Re: smutno mi... IP: 158.194.194.* 30.03.04, 21:44
        Szanowna Osobo Bez Nicka,
        Był kiedyś taki dowcip o prorównywaniu dobrobytu w USA i ZSRR, ktory przy braku
        argumentów ze strony wschodniej kończył się: "a wy Murzynów męczycie..." Twoja
        wypowiedź jest podobna (choć zastanawiam się co masz konkretnie na myśli mówiąc-
        nauczcie się pisac).
        Nie podobają Ci się nasze uwagi, to ich nie czytaj (płacąc pięknym za nadobne).
        Moje marzenia na szczęscie zawsze wykraczały poza sukienki za 3000 zł, a fakt,
        że nie lubię ślubów "wypasionych" jak to ktoś gdzieś na tym forum nazwał, nie
        znaczy, że jestem starą czy też młodą sknerą. Nie lubię ostentacji i nie bawi
        mnie formuła polskiego weselicha i już. A dziewczynka, która roni łzy, bo nie
        dostanie sukni za 3000 zł nie budzi we mnie współczucia. W najlepszym razie
        pobłażanie. A co do życzeń na nową drogę - Mała Smutna Dziewczynko, mam
        nadzieję, że kiedyś zrozumiesz, że absolutnie żadnego znaczenia nie miał krój i
        metka sukienki, w której wystąpiłaś w dniu swojego slubu...
      • Gość: Li Re: smutno mi... IP: *.centertel.pl 28.04.04, 16:49
        OK Jona - ja jestem przed slubem i całkowicie zgadzam się z głosami, że
        dziecinne jest rozpaczanie, bo mamusia sukienki nie kupi. Ja swoją kupuję sobie
        sama i jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć. Marzenia - oczywiście należy
        mieć. Tylko chyba nie chodzi o to, by za nas realizowali je rodzice?
    • mala_smutna Re: smutno mi... 29.03.04, 22:22
      Dzięki dziewczyny za wsparcie.
      Ja osobiście uważam że warto mieć marzenia i je mam. Jestem bardzo szczęśliwa i
      zakochana. Wesele będzie huczne na 140 osób z bardzo prostego powodu - bo mam
      bardzo liczną rodzinę (tylko tą najbliższą), rozwodu nie planujemy smile

      Nie zostałam wychowana w kulcie pieniądza i nie jestem rozpuszczona czy co tam
      jeszcze. Nie znają mnie Ci, którzy tak uważają. Z resztą nie mam zamiaru się
      przejmować. Było mi przykro że własna mama zaczęła ze mną tak rozmawiać. Na
      szczęście doszłyśmy już do porozumienia. Razem stwierdziłyśmy że nie
      przesądzamy o niczym. Razem wybierzemy się na poszukiwanie sukienki, a jeśli
      ona uzna że wybrałam zbyt drogą, ja dopłacę.

      Życzę Wam tak kochanych rodziców jak ja mam, mimo że czasem (ostatnio) trochę
      wybuchowych.

      Buźka!!!
      • Gość: Margocc Re: smutno mi... IP: *.stnet.pl 30.03.04, 15:52
        Ja Cię chyba rozumiem, że ten smutek to nie tylko z powodu tej sukienki, prawda? Jeśli o nią samą chodzi, to być może jakimś rozwiązaniej jest uszycie przez krawcową na wzór wymarzonej? Nie wiem, skąd jesteś, lecz np. w Wawie będzie to koszt ok.800-1300 zł (zaznaczam, że nie wiem, o jaką sukienkę Ci chodzi).
        Jeśli zaś o sam smutek, ja go nie będę bagatelizowała, jak i jego przyczyny.
        Rozumiem Cię i życzę Ci pozytywnego- niezależnie od kształtu- rozwiązania sprawy. Trzymaj się.
    • Gość: Artur i Inga Re: smutno mi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 23:34
      wybaczcie panienki jeżeli jej jest smutno z tak mało ważnych powodów to jest
      głupio szczęsliwa, szczesliwa bo nie ma wazniejszych problemów a glupio bo na
      dodatek nie potrafi tego doceniać. I nie ma co tu je pocieszać tylko na kolano
      i wlać w dupę i wybić humorki, tak jak sie je wybija malym rozkapryszonym
      dzieciom. Jasne, że nikt cię nie zna ale sama sie w ten sposób przedstawilas.
      My oceniamy to jedno twoje mało udane wystąpienie. Trochę pokazałas sie pustawa
      co nie znaczy, że taka jesteś. Weźmy ten wybryk za zdenerwowanie przedslubne
      albo może jesteś jeszcze bardzo młodziutka. My mamy po 25 lat i planujemy
      wesele piękne, huczne i z piękną suknią ale... za własne pieniadze, gdybyśmy
      brali od rodziców nie śmailibyśmy sie sprzeczać z nimismile Udanego nowego życia.
      Bez rozwodu i sprzeczek z mężem o futro z norekwink
      • hanna26 Re: smutno mi... 30.03.04, 00:46
        Wiesz Smutna, to bardzo smutne, że Twoje marzenia dotyczą przede wszystkim
        spraw finansowych. Mam nadzieję, że Twój narzeczony jest podobny do Ciebie,
        tzn., że jego marzenia również zamykają się w w finansach. Jeżeli nie - bardzo
        mu współczuję. Nie chce Cię urazić, ale moim zdaniem bardziej przypominasz
        przedszkolaka, który z wypiekami na buzi idzie na swój pierwszy bal
        karnawałowy, niż dorosłą kobietę. To prawda, że większość małych dziewczynek
        marzy o dniu swojego ślubu - widzi w tych marzeniach białą sukienkę, kwiaty,
        bal... i nic ponad to, bo tyle tylko są w stanie zrozumieć z tego
        najważniejszego dnia w życiu. Potem większość tych małych dziewczynek dojrzewa
        i zaczyna marzyć inaczej, widzi nagle, że ślub to coś więcej niż supersukienka
        i superfura.
        Okazuje się, że nie wszystkie dojrzewają. Ty nadal pozostałaś taką małą
        dziewczynka. Może czas wreszcie stać się kobietą?
    • Gość: ewa Re: smutno mi... IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 17:21
      przeciez mozesz uszyc sobie suknie na wzor tej wymarzonej, albo, skoro
      pracujesz, kup ja za wlasne pieniadze i tyle
    • triss_merigold6 Re: smutno mi... 28.04.04, 20:43
      Będziesz mieć wesele na 140 osób opłacone przez rodziców i jeszcze kaprysisz?
      Dziewczyny już napisały więc nie będę się powtarzać ale dodam od siebie: gdybyś
      miała ambicję pokryć samodzielnie z przyszłym mężem koszty całej imprezy to
      bardzo szybko nauczyłabyś się liczyć WŁASNE pieniądze a nie cudze - rodziców.
      Rozpieszczona dziewucha jesteś i tyle.
    • Gość: L Re: smutno mi... IP: *.icpnet.pl 28.04.04, 22:37
      Przeczytałam i... się załamałam sad
      Nie sądziłam że w świecie w którym tyle się mówi o odpowiedzialności,
      samodzielności itp itd ktoś napisze że mama jest bebe bo nie chce kupić dziecku
      sukienki na jeden wieczór za tyle ile ludzie zarabiają w 3 miesiące smilesmilesmile
      Sponsorują Ci wesele na 140 osób a Ty masz pretensje?
      Świat się chyba kończy smile
      My robimy całkowicie sami wesele na 40 osób, szyję sukienkę która jest moją
      wymarzoną (obejrzałam przedtem chyba z kilkaset wzorów) bo chcę mieć wyjątkowy
      strój ale kosztowac będzie AŻ 1000 zł smile
      A jedyne czego chcemy od rodziców to wsparcia duchowego i dobrej zabawy na
      NASZYM weselu smilesmilesmile Też będzie wspaniałe i wyjątkowe smilesmilesmile
      • oliviaa Re: smutno mi... 29.05.04, 20:57
        2800 zł za sukienkę....! w życiu bym tyle nie dała za kiecke na jeden wieczór.
        Moja kosztuje 650 zł wink
        • kurczeno Re: smutno mi... 29.05.04, 22:10
          też by mi było szkoda 2800 wywalić na jeden wieczór i dlatego szyję sukienkę a
          wybrałam sobie z katalogu.
    • byhanya Re: smutno mi... 29.05.04, 22:20
      jestem baaaardzo ciekawa jaka to sukienka i ciekawosc mnie zzera!
    • Gość: inna Re: smutno mi... IP: *.tvgawex.pl 15.06.04, 22:46
      sluchaj, ogolnie tez uwazam iz wydawanie 3000 zl na suknie to spora
      rozrzutnosc... nie lepiej by bylo odlozyc taka kase na cos innego? na pewno
      bedziecie mieli niemale potrzeby po slubiesmile I nie mysl ze jestem juz mama i
      chce przez takie gadanie odebrac ci radosc tego dnia! Uwazam ze sukienka to
      dosc istotny element slubu ale nie moze ci ona przeslonic istoty tego dnia. mam
      23 lata i nie bede kupowac sukienki na moj slub, ktory mam w sierpniu... bede
      miala ja szyta - dlatego ze chce aby byla skromna, bez zbednych kol, falban i
      gorsetu. Nie wspomne tez o pieniadzach ktore dzieki temu zaoszczedze (suknia
      szyta przez znajoma a ja dostarczam material). Z narzeczonym przeprowadzamy sie
      niebawem na swoje mieszkanko, ktore chcemy wyremontowac (=kupa kasy) i nie
      chcemy robic tego za pieniadze rozdzicow... i tak juz sporo nam pomoglismile
      Musimy radzic sobie sami. Wszelkie nasze zachcianki tez bedziemy realizowac
      sami na tyle na ile pozwola nam nasze funduszesmile pozdrawiam serdecznie i
      rozchmurz sie, to nie koniec swiata!smile
      • hanna26 Re: smutno mi... 16.06.04, 01:42
        A po co ma odkładać kasę? Z tego co pisze jasno wynika, że wszystko, co tylko
        sobie zamarzy, powinni jej kupić rodzice.
    • Gość: ewa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 08:17
      jak przeczyta sie caly watek, to mozna odniesc wrazenie, ze dziewcze bardzo
      wybiorczo czyta opinie, te ktore pasuja jej to ok, a innych nie zauwaza.
      ja sama moze jestem troche niesprawiedliwa, bo moja sukienka kosztowala 2000
      pln, ale sama za nia place. a na przymiarki, szycie, szukanie dobrego krawca w
      warszawie poprostu nie mam czasu. a zreszta ta mi sie podobala smile
      ale kompletnie nie moge zrozumiec tego grymaszenia, ja jestem szczesliwa, ze
      moglam sobie kupic jak dla mnie droga sukienke i mialam ta gorna granice i to
      bylo wlasnie 2000 pln.

      pozdr.
    • Gość: hati Re: smutno mi... IP: 62.233.197.* 16.06.04, 09:19
      Myślę, że ze wszystkim możesz sobie poradzić.Jeżeli ta sukienka tak bardzo się
      Tobie podobała to może masz jej zdjęcie?!Pewnie potrafisz wspaniale ją
      opisać.Możesz więc pooszukać odpowiedniej krawcoewj (czy to przez znajomych
      dowiedzieć sie kto dobrze szyje)i poprosić aby taką właśnie suknię Tobie uszyto.
      Będzie ona o wiele mniej kosztowałasmile))Pozdrawiam Cię serdecznie.I aby ten
      Wielki Dzień był dla Ciebie wyjatkowy.
    • aniaw77 Re: smutno mi... 16.06.04, 10:54
      Rozumiem, że jest Ci smutno i cieszę się, że dogadałaś się z Mamą co do
      sukienki.
      Ale musisz docenić to, że Twoi Rodzice wyprawiają Ci wesele i za wszystko płacą.
      W obecnych czasach jest to rzadkością.

      My z Narzeczonym ślub, wesele i koszty z nimi związane ponosimy sami od
      początku do końca.
      Ja tez miałam wymarzona sukienkę za 2 600zł, ale rozsądek zwyciężył i znalazłam
      za 1 850 zł równie piekną i wspaniałą, może nie markową, ale jesyną w swoim
      rodzaju.

      Zaczynasz nowe życie i musisz nauczyc się, że Twoja pensja nie będzie już tylko
      dla Ciebie, tylko trzeba będzie zapłacić rachunki, kupić jedzenie, itp.
      Czasami będziesz musiała zarezygnować ze swoich marzeń i na coś innego,
      pilniejszego i bardziej potrzebnego wydzasz pieniążki, bo chyba Mamusia nie
      będzie Was utrzymywała!

      Życzę Ci znalezienia wspaniałej sukni a jeszcze bardziej wspaniałych przeżyć w
      Tym Najważniejszym Dniu smile)))

      Pozdrawiam,

      Ania
    • Gość: aga Re: smutno mi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 11:51
      Wychodzę za mąż za miesiąc. Rodzice pomagają nam urządzić wesele (skromne), bo
      tego chcą i uważam, że skoro pracuję, to chociaż ubrać powinnam się i chcę w
      tym dniu za własne pieniądze: oczywiście w miarę swoich możliwości (jeśli
      marzenia wykraczają pozo możliwości to trudno). Jeśli dorosła,pracująca
      dziewczyna płacze, że nie dostanie sukni za parę tysięcy to chyba coś jest nie
      tak jak powinno.Wszyscy chyba powiariowali, a zwłaszcza przyszłe Panny Młode.
      Chcą mieć wszystko i dostać wszystko. Bez własnego wkładu i bez wysiłku.
Pełna wersja