zabciap
01.10.10, 12:15
Cześć dziewczyny

Ponieważ niezbyt często udzielałam się na forum (za to prawie codziennie czytałam wszystkie wasze wątki i szukałam inspiracji dla siebie), długo zajeło mi zebranie odwagi do napisania relacji z mojego ślubu.
Więc zacznę od przypomnienia, że brałam ślub cywilny.
O dziwo, piatkową noc przed ślubem przespałam jak małe dziecko. Rano wstałam rześka i wypoczęta jak gdyby nigdy nic

Miałam wręcz wrażenie, że to nie jest dzień mojego ślubu tylko wybieram się na ślub np. koleżanki. Rok temu byłam świadkową na ślubie swojej przyjaciółki i byłam wtedy bardziej zestresowana niż sama panna młoda, więc myślałam że na swoim własnym ślubie będzie jeszcze gorzej.
Na godzinę 10 miałam umówione czesanie, na godz 12 makijaż (wszystko odbywało się w jednym salonie). Przyznam szczerze że najbardziej obawiałam się fryzury, ponieważ próbna nie wyszła za pierwszym razem tak jak chciałam, więc siedziałam troszkę poddenerwowana podczas czesania. Ponieważ w tym czasie w salonie były czesane jeszcze dwie panny młode, nasze fryzjerki poczęstowały nas szampanem dla rozluźnienia atmosfery. Może i dało to taki efekt ale nie przewidziałam, że wyjdą mi na dekoldzie jakieś dziwne czerwone plamy

Szampan rozgrzał mnie do czerwoności-miałam rumieńce na twarzy i czerwonu dekold. W tym momencie zaczęłam się stresować, tym bardziej że towarzyszył mi fotograf dokumentujacy całe przygotowania. Kiedy skonczyło się czesanie (efekt końcowy bardzo mi się podobał) poszłam na makijaż. Kosmetyczka miała mały dylemat z odcieniem podkładu przez te nieszczęsne rumieńce na twarzy. Na szczęście okazała się prawdziwą profesjonalistką i poradziła sobie bez zarzutu. Nie robiłam wcześniej próbnego makijażu ale byłam bardzo zadowolona z efektu końcowego. Wychodząc z salonu opadły nerwy i kolor mojej skóry wrócił do normy