Dodaj do ulubionych

relacja+zdjęcia 16 października 2010 ewelinka_1986

14.11.10, 00:52
Jestem żoną.. Mam męża!
A pamiętam, jak zaczynałam czytać i podpytywać na tym forum o pierwsze małe, drobne sprawy 2,5 roku temu. A już jest po wszystkim! big_grin

16 października 2010 , dokładnie w naszą 7 rocznicę powiedzieliśmy sobie sakramentalne TAAAK!
Ale od początku w wielkim skrócie..
W piątek zaczęli zjeżdżać się goście z daleka, ja zaliczyłam pazurki. Wieczorem Narzeczony zabrał mnie do jednej z ekskluzywnych restauracji w naszym mieście na naszą ostatnią narzeczeńską randkę. Dostałam długie, piękne róże.. 7sztuk.. Za każdy wspólny do tej pory spędzony razem rok. Wzruszyłam się. Dotarliśmy na miejsce i rozluźniliśmy się przy wspaniałej kolacji i winie.. Wcześniej zaliczyliśmy jeszcze spowiedź przedślubną, także po randce N odprowadził mnie do domu, buzi buzi i dobranoc, każde do domu rodzinnego.. Wróciłam i spokojnie poszłam spać.
Rano wstałam dość wcześnie, obudził mnie deszcz obijający się o parapet. Pomyślałam, o niee tylko nie to. Pojawili się nowi goście, i przyszedł czas na makijaż i fryzurę. W międzyczasie odpadł mi prawie pazurek także najpierw było naprawianie szkody, potem włosy na wałki, następnie makijaż (wyszedł lekko inny niż na próbnej) a na koniec czesanie. Obie Panie nie wyrabiały się z czasem. Miałyśmy wyrobić się od 12 do 14 góra. Jednakże byłam spóźniona pół godziny. Nie wiedzieć czemu włosy nie chciały mi wyschnąć (raczej nie mam z tym problemów) i nie chciały się skręcić (a raczej mam podatne na skręt). Siedziałam na fotelu i normalnie trzęsłam się cała ze stresu wiedząc, że jestem spóźniona i w dodatku nawet nie uczesana i nie wiadomo co z tego wyjdzie. Fryzjerka też była zdenerwowana nie mniej jak ja. Wyszłam z salonu półgodziny później jak powinnam, w tym momencie fotograf i kamerzysta dotarli już do mojego domu, a lada moment N również miał się zjawić. Także zdenerwowana krzyczałam na wszystkich w domu (nie zważając na gości ;/). Siostra-świadkowa pomogła mi się ubrać. Do dzieła wkroczyła ekipa foto-kamera. Jak byłam już cała gotowa wyglądałam przez okno w poszukiwaniu N. Serce zaczęło bić szybciej jak zauważyłam nadjeżdżający samochód. Schowałam się w swoim pokoju i czekałam.. Jak usłyszałam N w korytarzu zza drzwiami myślałam, że się rozbeczę. Wtedy właśnie dotarło do mnie, że to już dziś. Że zaraz to się stanie.. Wszedł.. Rozpromieniony, uśmiechnięty i zaskoczony. Podobałam mu się, to najważniejsze! Wyszliśmy do rodziców i poprosiliśmy o błogosławieństwo. Oczywiście wcześniej umawialiśmy się na zero łez. Ale ledwo uklękliśmy i zaczęło się. My uśmiechnięci i gotowi a rodzice w płacz.. Trudno było wtedy się nie wzruszyć, także przez śmiech i ze łzami w oczach wysłuchaliśmy tych kilka intymnych słów kierowanych tylko do nas.
Po błogosławieństwie pojechaliśmy do kościoła, ale byliśmy za wcześnie (trwał ślub godz. wcześniej). Także z 20minut siedzieliśmy w aucie pod kościołem. Trochę organizacja ślubów jeden po drugim mi się nie spodobała, a to dlatego, że jedni goście jeszcze nie wyszli, nasi nie weszli, a wybiła godzina 16:00 i organista zaczął grać.. Ja nie gotowa, tren nie odpięty, goście poza kościołem.. No ale daliśmy radę, przetrzymaliśmy organistę i dopiero jak byłam gotowa tata poprowadził mnie pod ołtarz. Przed nami przeszli świadkowie, a zaraz po nich dzieci sypały płatkami róż. I potem i ja tata. Ja byłam wtedy w wielkim stresie, N twierdzi, ze był wyluzowany. Przyjemnie było iść przez kościół i widzieć te uśmiechnięte twarze gości.. A jeszcze lepiej oglądać to na dvd.. Szczerze cieszyli się naszą chwilą. Tata przekazał moją rękę N i podeszliśmy do ołtarza. Ksiądz trafił nam się super. Spytał czy się denerwujemy i powiedział, że nam pomoże i będzie dobrze. Słowo Boże czytała moja koleżanka. Kazanie było piękne. Po prostu wymarzony ślub. Twardo stanęliśmy na ołtarzu do przysięgi i co? Ja uśmiech a mój N łzy w oczach. Ja wiedziałam, że będziemy płakać oboje, ale nie
sądziłam, że on będzie pierwszy. Na szczęście skończyło się na szklanych oczach
a nie na potoku łez. Sama przysięga, śmieszna. Biorę Cię "za męŻa" (to ż tak dziwnie zaakcentowane), jego "za Żonę". Zresztą słychać to na filmie. Następnie były obrączki, wszystko poszło bez pomyłek, jedynie ja strzeliłam gafę, bo chciałam pocałować obrączkę męża przed nałożeniem, ale jak już miał ją w połowie palca to mi się to przypomniało i potem pocałowałam ją już na palcu. I od tej pory teść i mąż się śmieją, że tak ma być już zawsze (w sensie całowanie po rękach). Ale mam niezbite dowody na to, że pocałowałam obrączkę a nie rękę.. także mam się czym bronić. Po mszy ksiądz "zakazał" rzucać ryżem (bo inni głodują a my marnujemy jedzenie) także były grosiaki i płatki. Ach zapomniałam napisać, że przed wyjściem do kościoła pogoda się poprawiła. Także nie padało, nawet wyszło słońce, życzenia przyjęliśmy na dworze. Udało nam się zrobić wspólną fotografię (zależało mi na tym), a wiem, że goście często się rozchodzą zbyt szybko. Także sposobem jest fotografia przed życzeniami i wtedy na pewno się uda.
Do hotelu jechaliśmy okrężną drogą, Citroenem z '58 roku, delikatnie przyozdobionym.. już jako mąż i żona. Generalnie wesele fajnie wyszło. Denerwowaliśmy się przed pierwszym tańcem. Ale wyszło nawet dobrze, goście chwalili, chociaż widać na filmie niedociągnięcia. Potem już tylko bawiliśmy się do godziny 4. Do tego momentu była opłacona orkiestra i tak zeszliśmy z parkietu. Mieliśmy kilka wspólnych zabaw śpiewających i kilka konkursów. Wszystko z wyczuciem. Także orkiestra spisała się na medal. Ludzie chwalili moją suknię. Zachwyceni byli hotelem, okrągłymi stołami, wystrojem kościoła, sali. Nie słyszeliśmy złego słowa. Jedzenia duużo, tort piętrowy, przepyszny. Wódki nie brakowało a nawet zostało, także potem rozdawaliśmy gościom. Co mogę powiedzieć, że naprawdę chwali się rozmowa z każdym gościem nawet przez chwile. Z każdym zrobiliśmy sobie zdjęcie, właśnie porozsyłaliśmy płyty z filmem i zdjęciami. Na pewno każdy się ucieszy.
Ciężko jest opisać to słowami. Ale zostały nam wspaniałe wspomnienia uwiecznione na dvd, przepiękne zdjęcia, po prostu niezapomniane chwile..
6dni po ślubie wylecieliśmy do Egiptu na podróż poślubną, odpoczywaliśmy i cieszyliśmy się sobą jako Państwo Dxxxxxxx smile

http://img251.imageshack.us/img251/1411/fotokamera5.jpg

http://img507.imageshack.us/img507/695/fotokamera293.jpg

http://img522.imageshack.us/img522/6766/fotokamera232.jpg

http://img714.imageshack.us/img714/3682/fotokamera6.jpg
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka