Nieproszeni goście?

22.11.10, 21:23
Czy zdarzyli wam sie nieproszeni goście na weselu? to znaczy - zaprosiliście kogoś na samą uroczystość, a na wesele już nie a ten ktoś i tak w jakiś sposób pojawił się na weselu?
    • gazeta_mi_placi Re: Nieproszeni goście? 22.11.10, 21:53
      O, nareszcie jakiś ciekawy temat.
      No i jak wybrnąć z sytuacji gdy restauracji zapłaciło się za 50 talerzyków i tyle też czeka na gości a tu przychodzi o pięć osób więcej big_grin
    • zia86 Re: Nieproszeni goście? 22.11.10, 22:06
      Ja będę niektórych gości zapraszać tylko na ślub, mam nadzieje, że każdy domyśli się o co chodzi.
      Nie wiem co bym zrobiła jakby nagle na weselu pojawiło się zamiast 100, 110 osób. Stolik niby można zawsze dostawić, jak restauracja ma na tyle jedzenia(a zawsze powinna mieć więcej) ale co z resztą to nie wiem.
      • miawallace1 Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 21:27
        Gorzej jakbyś miała salę na styk smile Moja sala pomieści o 6 osób mniej niż mam na liście gości.... właśnie się zastanawiam czy ciąć listę, czy ryzykować i liczyć że 6 osób nie przyjdzie tongue_out
    • szosty.bieg Re: Nieproszeni goście? 22.11.10, 22:20
      Wiem, że wiele z Was się ze mną nie zgodzi, ale po to wysyła/rozdaje się zawiadomienia (o ślubie, bez wzmianki o weselu) i zaproszenia (na ślub i wesele), żeby nie było takich nieporozumień.
      • aneta-skarpeta Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 08:22
        sama zapraszalam na slub tylko osoby, które były na obiedzie

        ale w sumie to mogl przyjsc ktos wcale niezaproszony, ale wtedy to juz chyba prosciej wyprosicbig_grin
      • emberro Re: Nieproszeni goście? 24.11.10, 09:15
        Tak z tym, że nie każdy zrozumie. Dla jednych zaproszenie na ślub może być równoważne z zaproszeniem na wesele
    • lili-2008 Re: Nieproszeni goście? 22.11.10, 22:48
      Tak, dziecibig_grin
    • reirei Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 11:12
      Nie miałam takiej sutuacji. Mieliśmy 2 rodzaje zaproszeń na ślub i wesele i tylko na ślub. Nie wiem jak komuś mogłoby przyjść do głowy przychodzić na wesele, skoro otrzymał zaproszenie tylko na samą uroczystość, na którym nawet nie ma informacji gdzie jest wesele.
      • zia86 Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 11:16
        No właśnie czasem komuś przychodzi to do głowy. Były już tutaj na forum opisywane sytuacje, jak rodzina z daleka przyjechała bo myślała, że są na wesele zaproszeni też. Ciężko dobrze wyjść z takiej sytuacji.
    • mala-szelma Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 11:30
      Niestety takie sytuacje się zdarzają, sama byłam na takim weselu. Zaproszono 120 osób, z których część przyszła z niezaproszonymi dziećmi, a część zabrała za sobą drugą osobę, mimo wcześniejszych zapewnień o tym, że przyjdą sami. W efekcie "prawidłowo zaproszeni" goście nie mieli gdzie siedzieć. Część osób dosadzono, więc do stolika Państwa Młodych, część usadzono na tarasie (stworzył się podział na lepszych i gorszych gości- miodzio), a część "podociskano" do stołów, przy których siedziała reszta gości. Efekt był żenujący.

      W związku z powyższym chcąc uniknąć podobnej sytuacji wraz z narzeczonym zdecydowaliśmy się po pierwsze na winietki na stołach i po drugie na uprzedzenie, że na naszym weselu, niestety, nie przewidziano miejsca dla dzieci.
      • miawallace1 Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 21:23
        No właśnie o takie sytuacje mi chodzi... Ktoś miał przyjść sam a przyszedł z kimś, ktoś powiedział że nie przyjdzie, a przyszedł...

        Ja rozumiem że jak jest "powiadomienie o ślubie" albo nawet "zaproszenie" a nie ma mowy o weselu w to jasne że nie jestem zaproszona. Jeśli jest zaproszenie i jasna informacja o przyjęciu weselnym to też wszystko wiadomo.. Ale zdaje mi się, że mogą być tacy co uważają, że wesele bez ich obecności się nie obędzie i przecież to jasne że na wesele są zaproszeni.
        • sajolina Re: Nieproszeni goście? 23.11.10, 23:00
          Ale zdaje mi się, że mogą być tacy co uważają, że wesele bez ich obecności się nie obędzie i przecież to jasne że na wesele są zaproszeni.

          To jeżeli masz w otoczeniu osoby, po których mogłabyś się spodziewać takiego zachowania, to wyślij im zawiadomienie już po ślubie, albo ew. jeśli Ci to nie odpowiada, to wyślij zawiadomienie (nie zaproszenie na ślub, bo może być to opatrznie zrozumiane) przed ślubem, ale dosłownie na tydzień przed i ze wskazaniem jedynie kościoła i godziny, nawet bez podawanie bliższej lokalizacji kościoła.

          A w przypadku, jeśli grozi Ci niezapowiedziana obecność dzieci, to może zawczasu porusz ten temat z osobami mającymi dziećmi.
          • gomarried Re: Nieproszeni goście? 24.11.10, 08:32
            U nas się tak zdarzyło, że został kierowca który przywiózł kogoś z rodziny męża, był to ich jakich kuzyn, ale obca osoba dla mojego M, i patrzymy co robi ?? zostaje sobie na całym weselu, mimo ze były winietki i nie było go jakoś sie wcisnął. Malo tego szczytem było dla mnie ze wrąbał sie do pokoju i został na noc, a rano zjawił się na poprawinach heheh leczą mnie tacy ludzie.
        • czerwcowa.panienka Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 10:00
          U nas to się nie zdarzyło, choć tez obawialiałam się takiej sytuacji: ktoś powie że nie przyjdzie a nagle jest! Ale restaurator uprzedził nas,że w razie takiej sytuacji jest w stanie wygospodarowac kilka porcji więcej ( Z zupą to nie problem, nie wiem jak planował to zrobić z mięsem) - oczywiście dopłacamy za te osoby po weselu.
          Inna sprawa jak to wygląda, gdy są przydzielone miejsca a nagle trzeba dostawiać krzesełka i ściskać gości. Ale to już niech się wstydzą ci, co nie raczyli powiadomić, że przyjdą.
    • madziaq Re: Nieproszeni goście? 24.11.10, 23:14
      U nas przyszła jedna ciocia, która mówiła, że nie przyjdzie. Ale jedna osoba w skali 100 nie robiła aż takiej różnicy, tym bardziej, że były też chyba 3 osoby, któe miały przyjść, a nie przyszły. Ale jakby się więcej takich "pomysłowych" osób trafiło, to nie wiem...
      • ebax Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 19:53
        Co sądzicie o takiej sytuacji? gdy jest oraganizowane wesele a goście tylko z jednej strony pana młodego bo jego rodzice finansują ,ze strony dziewczyny natomiast -rodzina nie będzie zaproszona- żadna osoba. Rodzice dziewczyny żyją z rent 600zł i nie stac ich na współudział w weselu więc nie mogą dziwić się że dziewczyna nie zaprasza swej rodziny.
        Czy jest sens robić takie wesele czy dziewcyzna powinna dać na to przyzwolenie? czy jej rodzice powinni uczestniczyć w weselu a może jedynie w ślubie skoro nie mają kasy na współudział w kosztach?Nawet jeśli oni sami to jak to wygląda wobec niezaproszonej rodziny?od tej pory wesele to uczyny wrogów z rodziny dziewczyny bo będą czuli sie pominięci.Jak z tego wybrnąć?
        • gazeta_mi_placi Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 20:11
          Rodzice Panny Młodej też być powinni, skoro ich nie stać na finansowanie wesela to druga strona (o ile grzeszy delikatnością tongue_out ) powinna tak zorganizować wesele aby znalazło się miejsce także dla najbliższej rodziny Panny Młodej (rodziców i rodzeństwa), choćby kosztem (jeżeli stać ich tylko na określoną liczbę gości) zaproszenia dalszych ich pociotków.
        • bobralus Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 20:12
          Moja znajoma dała zaproszenie na sam ślub koleżance, a ta zrozumiała również, że na wesele i pytała do kiedy ma potwierdzić, że może przyjdzie z kimś itd. Znajoma z trudem i przykrością wytłumaczyła jej, że zaproszenie jest na sam ślub. Koleżanka na ślub się nie zjawiła...

          Co do sytuacji, kiedy rodzice pana młodego płacą za wszystko - mnie się to w głowie szczerze mówiąc nie mieści. Co na to narzeczony, że jego rodzina urządza sobie imprezę z nim i jego żoną jako dekoracją? Pomyślał, jak ona będzie się czuć w takiej sytuacji? Czy gdyby ci rodzice kupili im do mieszkania kanapę, to też mogliby siadać na niej tylko ludzie z rodziny pana młodego? Jak rodziców panny młodej może nie być na weselu tylko z powodów finansowych. To brzmi jakby można było kogoś kupić - my ci za wszystko płacimy, ale rodzina nie jest "included". Kojarzy się z jakimiś prymitywnymi obyczajami przejmowania kobiety przez męża na utrzymanie. Ja w swoim związku też jestem "tą biedniejszą" i w życiu nie przyszłoby mi do głowy nawet, że ktoś mógłby coś takiego zaproponować. Przecież to urąga wszelkim zasadom wzajemnego szacunku i zaprzecza całej idei wesela, na którym obie rodziny się łączą, poznają, cieszą razem z młodymi...
          • ebax Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 20:57
            Do bobralus-zgadzam sie z Tobą ,że to urąga wszelkim zasadom wzajemnego szacunku i zaprzecza całej idei wesela,które własnie polega na wzajemnym poznaniu się rodzin gdy razem sie cieszą z młodymi.Piszesz jak ona będzie się czułam tam sama? właśnie w tym rzecz ona tak nie uważa co dla mnie jest dziwne bo ja sobie tego nie umiem wyobrazić nawet.Jak jednak w takiej sytuacji powinni zachować sie rodzice dziewczyny? Córka stawia nas w bardzo trudnej i niezręcznej sytuacji.Córka uważa że jeśli nie możemy opłacić gości z naszej strony to ona ich nie prosi bo woli zaprosić swoje koleżanki niż rodzinę.W taki sposób naraża nas na obrażenie naszej rodziny na nas i nie wiem czy powinniśmy uczestniczyć w takim ślubie i weselu córki.Gdy odmówimy to córka żle to znów odbierze..Nam z kolei trudno cokolwiek narzucać,sugerować skoro nie możemy współuczestniczyć w kosztach.Nie wiem czy jest tu wyjście jakieś sensowne
            • bobralus Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 21:25
              Współczuję całej sytuacji, ale też nie bardzo widzę wyjście z niej. Rozumiem, że to córka nie została postawiona przed ultimatum ze strony rodziny narzeczonego - albo zapraszamy tylko naszą rodzinę, albo wesela nie będzie. To córka zdecydowała, że pieniądze, która ma od przyszłych teściów woli przeznaczyć na zaproszenie koleżanek niż rodziny? Skoro tak, to nie rozumiem, dlaczego rodzina miałaby się obrazić na państwa? Przecież rodzina musi zdawać sobie sprawę z sytuacji finansowej, w jakiej jesteście i raczej domyśli się, że to nie wy za to wesele płacicie i to nie z waszej strony doszło do pominięcia ich? Skoro taka jest decyzja córki, to albo można z nią porozmawiać i powiedzieć jej, ze stawia was w bardzo trudnym i przykrym położeniu, ponieważ wie, że nie możecie się dołożyć do wesela i czujecie się (jako rodzina w szerszym sensie) przez to wykluczeni z tej uroczystości. Może warto z nią porozmawiać, czy nie widzi sensu w zaproszeniu swoich krewnych i że ona też będzie się czuła lepiej mając przy sobie swoich bliskich. Jeśli córka nadal będzie uważała, że woli swoje koleżanki niż krewnych, to chyba pozostaje tę decyzję jakoś uszanować, pójść na wesele (bo rozumiem, że jesteście na nie zaproszeni?!) i cieszyć się razem z córką.

              W mojej opinii nie pójście na wesele córki, żeby pokazać swoim krewnym, że jest się z nimi sprawi, że cała sytuacja stanie się dla wszystkich jeszcze bardziej przykra i "rozłamująca". Przecież można rodzinie bez ogródek powiedzieć, że nie mogliście się dołożyć do wesela i stąd tak okrojona liczba zaproszonych. Przecież nie musicie mówić, że ze strony narzeczonego było kilkadziesiąt osób plus znajomi. Podsumowując: z córką należy szczerze porozmawiać o swoich odczuciach bez zarzucania jej plamienia honoru rodziny, a w stosunku do reszty rodziny być bardziej asertywnym i nie czynić z tej sytuacji "albo córka, albo krewni".

              I na koniec: też mam wiele przyjaciół czy też bliskich znajomych, których wolałabym, musząc wybierać, widzieć na swoim weselu niż niektórych członków mojej rodziny, bliskich genealogicznie, ale widywanych max raz na pół roku, zawsze z mojej inicjatywy (brat mojego ojca, zapraszany z żoną na różne okazje lub często bez okazji, ja nigdy nawet nie byłam w ich mieszkaniu) i dwa razy bym się zastanowiła, czy ich zaprosić, nawet pod presją ojca, jeśli musiałabym ograniczyć liczbę gości, więc nie przedstawiałabym wszystkiego w biało-czarnych barwach - córka dostaje pieniądze od teściów, zapomniała o rodzinie i woli się bawić z koleżaneczkami. Jednak rozumiem całą przykrość tej sytuacji, jeśli można porozmawiać szczerze z córką, to należy to zrobić, jeśli córka nie należy do osób, z którymi można dojść do kompromisu (lub wy takimi osobami nie jesteście) albo ma taki etap w życiu, że lekko ześwirowała, to i tak nie zostawiajcie jej w tym dniu, bo tego nie będzie się już dało odkręcić.
        • chomiczkami Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 20:49
          Jak z tego wybrnąć? Ślub bez wesela. Przykro mi, jestem brutalna, ale tak będzie najlepiej. Znam przypadki wesel, gdzie z jednej strony było ponad sto gości, a od drugiej - kilkanaście. Są rodziny mniej i bardziej zżyte. Ale tak zrobić, żeby nawet rodziców panny młodej nie było, jej rodzeństwa? To nie bal kostiumowy, tylko wesele.

          Wybacz. Razem ze mną na weselu bawi się moja rodzina. Szlus. Albo oboje zapraszamy mniej więcej po równo, albo jedna strona zaprasza więcej lub mniej osób, ale czując się z tym w porządku (np. jedna z osób ma dużą rodzinę, a druga małą - wtedy jedna osoba zaprasza wielu gości, a druga mało. Albo jedna się czuje związana ze swoją rodziną, druga nie. Nie ma sensu na siłę dążyć do "symetrii"). Ale żeby nawet rodzice jednej ze stron się nie pojawili z (jak wnioskuję) powodów finansowych... no cóż... Odpuściłabym sobie takie wesele. Bo czy nos dla tabakiery, czy ona dla nosa? Czy goście mają się bawić z państwem młodym, czy państwo młodzi mają być ładną dekoracją?
          • ebax Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 21:07
            Tu nie chodzi o "symetrię"bo tylko ma być rodzina z jednej strony a z drugiej nikogo.Niby logiczne bo finansuja rodzice młodego ale ...Nie wiem czy sami rodzice dziewczyny powinni uczestniczyć w takim weselu?/rodzeństwa nie ma/Mają byc tylko koleżanki jej bo na rodzine szkoda jej kasy.
            Ślub bez wesela? ja bym tak zrobiła ale nie mogę tego narzucać córce skoro ona decyduje inaczej bo wesela chce druga strona mając liczną rodzinę.Pytam tylko jak powinni zachować się rodzice w takiej sytuacji?
            • chomiczkami Re: Nieproszeni goście? 23.04.11, 21:23
              Ebax. Nie wiem, nie mam córki (żadnej), ale nawet jeśli bym miała, byłoby mi BARDZO przykro, gdyby zaprosiła raczej koleżanki niż swoją rodzinę. Pochodzę z dużej, zżytej rodziny i mogłabym pójść w zwykłej sukience i pójść do ślubu pieszo, jeśliby dało mi to możliwość zaproszenia kilku krewnych więcej. Jednak nie umiem powiedzieć, co myśli twoja córka. Mogę tylko się domyślać:
              1. nie chce podpadać nowej rodzinie, która by ją do końca świata uważała za psuja, co uniemożliwia rodzinie spotkanie rodzinne i świetną zabawę - dlatego nie odwołuje
              2. nie lubi rodziny z jakiegoś powodu, skoro woli zafundować zabawę koleżankom - dlatego zaprasza właśnie koleżanki
              3. chce mieć wielkie wesele ze swoich pobudek, a wie, że rodzice jej go nie wyprawią - wesele zaś zazwyczaj się ma raz w życiu
              4. nie wie, kogo wybrać z rodziny, żeby nikogo nie urazić, więc na wszelki wypadek sprawiedliwie nie zaprasza nikogo

              W zasadzie jako rodzice możecie iść na sam ślub... lub iść też na wesele i bawić się w gronie samych obcych wam ludzi. Chyba jednak lepiej iść na sam ślub, a całej rodzinie powiedzieć wprost: rodzice młodego zrobili zabawę rodzinną tylko dla swojej rodziny z okazji ślubu swojego syna i córka poszła tam jako jego żona. Bo co więcej można tu dodać?
            • 3-mamuska Re: Nieproszeni goście? 25.04.11, 02:52
              ebax napisała: > Tu nie chodzi o "symetrię"bo tylko ma być rodzina z jednej strony a z drugiej
              > nikogo.Niby logiczne bo finansuja rodzice młodego ale ...Nie wiem czy sami rodz
              > ice dziewczyny powinni uczestniczyć w takim weselu?/rodzeństwa nie ma/Mają byc
              > tylko koleżanki jej bo na rodzine szkoda jej kasy.

              No wlasnie u mojej kuzynki tez bylo duzo kolezanek,bo wlasnie konczyla licelum i cala zenska czesc klasy byla,a rodzny swojego ojca nie zaprosila, bo on (jej ojciec ) nie mial kasy.

              > Ślub bez wesela? ja bym tak zrobiła ale nie mogę tego narzucać córce skoro ona
              > decyduje inaczej bo wesela chce druga strona mając liczną rodzinę.

              Ale rodzina mlodego nie wnna ze was nie stac i dlaczego maja rezygnowac z wesela?

              .Pytam tylko j
              > ak powinni zachować się rodzice w takiej sytuacji?

              Ja bym poszla i na slub i wesele, potem bedziecie zalowac ze was w takiej chwili nie bylo z corka.A co do reszty rodziny no trudno ,kazda z par wybiera kogo chce na slubie i weselu i no niestety to ich wybor. Dotak samo jak , para robi tylko objad po slubie dla rodzicow i rodzenstwa,i to nie z braku kasy, a poprostu nie chca nikogo wiecej.
              A rodzinie mozna powiedziec, ze sorry ,ale my kasy nie mamy i tak to wyglada ,nie musicie mowic ze corka kolezanki zaprosila.
              Wiele razy ba forum bylo ze matka/ojciec ,chce kogos na slubie a para sie nie zgadza i nie zaprasza, bo sie nie lubia i nie widuja.

              Ja nie zaprosilam siostry mojej mamy (jedynej) z reszty rodzenstwa,a to dlatego ze ona chodzila i gadala ze jestem alkoholiczka i chodze po miescie pijana,a jej syn powiedzial ze jak zobaczy mojego N to go pobije, ze przez niego sie stoczyla.A TO OCZYWIECIE NIE BYLO PRAWDA.
              • ergo_pl Re: Nieproszeni goście? 25.04.11, 09:11
                ebax - marny los tej panny młodej, choć jej pewnie się wydaje, że chwyciła szczęście za łapy.
              • sangrita Re: Nieproszeni goście? 25.04.11, 21:04
                > Ale rodzina mlodego nie wnna ze was nie stac i dlaczego maja rezygnowac z wesela?

                Rodzina pana młodego powinna w takiej sytuacji zapłacić również za gości ze strony panny młodej (i z tego co rozumiem to robi, tylko panna młoda z jakichś powodów woli zaprosić koleżanki niż rodzinę).

                > A rodzinie mozna powiedziec, ze sorry ,ale my kasy nie mamy i tak to wyglada ,n
                > ie musicie mowic ze corka kolezanki zaprosila.

                Tylko w jakim świetle to stawia pana młodego i jego rodzinę? Świetne wejście do familii, nie ma co.

                3-mamuska, obiad. OK? Teraz już wiesz, jak się pisze?
                (Normalnie się powstrzymuję od wytykania błędów na forum, ale nie wyrobiłam wink ).
              • spicy_orange Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 18:46
                > Wiele razy ba forum bylo ze matka/ojciec ,chce kogos na slubie a para sie nie z
                > gadza i nie zaprasza, bo sie nie lubia i nie widuja.

                to jest niestety smutna prawda, że często to rodzice zapraszają swoich gości, bo dziwnie do nich nie dociera, że oni swoje wesele już mieli. Moja siostra też niestety się ugięła pod presją swojej teściowej. Plan był taki: skromna uroczystość, około 20 osób. Teściowa jak to usłyszała to prawie dostała zawału. Wymusiła zaproszenie całego rodzeństwa jej i teścia (teściowa i teść pochodzą z bardzo licznych rodzin: oboje mają po kilkanaścioro rodzeństwa - wszyscy żonaci/zamężne z licznym przychówkiem) plus kilku sąsiadów teściowej, bo oni ją zaprosili na wesela to trzeba się zrewanżować (!!!). Teściowa fukała na pomysł zaproszenia koleżanek mojej siostry bo będzie ciasno big_grin Teściowa obiecała się dołożyć, ale po weselu szybko zapomniała o temacie a do kosztów dołożył się mój tato, któremu było przykro patrzeć jak córka kombinuje, z czego zwróci pożyczoną różnicę za talerzyki gości, którzy nie byli planowani a zostali zaproszeni przez teściową.
                • mak.ara Re: Nieproszeni goście? 27.04.11, 09:42
                  Ja niestety doswiadczylam tego sama - tj. moja tesciowa zmusila nas do zaproszenia osoby, ktora sie na wesele wprosila - pisalam o tym na innym watku. Jako karty przetargowej uzyla argumentu, ze ona placi za sale. Zostalismy przymuszeni do zaproszenia, teraz za to postanowilismy sie uniesc honorem i po weselu oddamy jej pieniadze w ratach. Bo inaczej argument oplacenia nam sali bedzie uzywany w przyszlosci w roznych sytaucjach - wolimy temu zapobiec.
            • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 28.04.11, 01:12
              Ale jesli to wybór córki, to absolutnie należy to uszanować. Rodziców przecież zaprosiła. rodzeństwa nie ma, może z resztą rodziny nie czuje się blisko związana. Moja mama też nalega, że powinnam zaprosić wujka Tomka. A ja wujka Tomka widziałam może trzy razy w życiu i naprawdę wolę spędzić ten dzień w towarzystwie przyjaciół. Bo są mi po prostu bliżsi. Moim zdaniem powinniście uszanować decyzję córki, bo to przecież jej święto i to ona ma prawo decydować, kogo zaprasza. To już nie te czasy, kiedy wesele robiło się dla rodziny, nawet tej, której nie znamy. Teraz wesele robimy dla siebie.
            • michal_powolny12 Re: Nieproszeni goście? 30.04.11, 02:37
              No pięknie chcesz upokorzyć córkę bo chce się bawić i radować ze swoimi przyjaciółmi a nie z ciocią Krysią którą widziała ostatni raz 20 lat temu. To jest ślub twoej córki. To ona decyduje o liście gości. Masz niestety buraczaną rodzinę bo normalna z powodu wesela nie żarła.
              • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 30.04.11, 03:46
                Amen.
        • ateh7 Re: Nieproszeni goście? 24.04.11, 20:58
          Rodzice panny młodej i jej rodzeństwo także powinni brac udział w slubie i weselu, przecież to ich córka/siostra wychodzi za mąż i jest to bardzo ważny moment, dla niej ale dla nich też! Pan i panna młoda powinni się jakoś dogadac w tej kwestii, tym bardziej, ze pominięcie rodziców na weselu może zaważyc na stosunkach obu rodzin w przyszłości, zawsze, prędzej czy później, pojawią się na ten temat jakieś niesnaski.
        • 3-mamuska Re: Nieproszeni goście? 25.04.11, 02:35
          ebax napisała:

          > Co sądzicie o takiej sytuacji? gdy jest oraganizowane wesele a goście tylko z j
          > ednej strony pana młodego bo jego rodzice finansują ,ze strony dziewczyny natom
          > iast -rodzina nie będzie zaproszona- żadna osoba. Rodzice dziewczyny żyją z re
          > nt 600zł i nie stac ich na współudział w weselu więc nie mogą dziwić się że dzi
          > ewczyna nie zaprasza swej rodziny.

          U mnie w rodzinie tak bylo,wychodzila za maz corka wujka,brata mojej mamy .I matka Pani Mlodej placila tylko za swoja rodzine,a rodzina ojca nie byla zaproszona ,bo ojciec a nasz wujek nie mial kasy.

          Natomiast na moim slubie i weselu bylo tak ze przyszla jakas babeczka z synem, ktora gdzies pod kosciolem przechodzila jak wchodzilismy do kosciola,no i sie wkrecili na slub i wesele,no i na poprawiny.
          Ja sie o tym dowiedzialm po oczepinach jak prezenty dostawalismy. Chlopak byl w dresie, a ona tak ubrana jak z dzialki by wracala. No i nawet prezent dostalismy,maszyne do robienia makaronu taka elektryczna. Ponoc w piwnicy stala u nich i ona kazala synowi ja przywiesc. O tym dowiedzialm sie kilka dni po slubie. (ktos slyszal jak go wysylala) Ale nic sie nie stalo, bo kilka osob nie przyszlo wiec luz,nikomu miejsca nie braklo.

          Ja mam takie zdanie ze ,nie powinno sie zapraszac na sam slub,zwlaszcza do rodziny z daleka.
          No chyba ze tylko jest objad z rodzicami i rodzenstwem po slubie.
          U nas sie nie daje zaproszen jesli tylko na slub, ze znajomych jesli ktos chce przyjsc do kosciola to sobie przychodzi ,wiedza przez poczte pantoflowa.
          • sangrita Re: Nieproszeni goście? 25.04.11, 21:35
            > Natomiast na moim slubie i weselu bylo tak ze przyszla jakas babeczka z synem,
            > ktora gdzies pod kosciolem przechodzila jak wchodzilismy do kosciola,no i sie w
            > krecili na slub i wesele,no i na poprawiny.
            > Ja sie o tym dowiedzialm po oczepinach jak prezenty dostawalismy. Chlopak byl w
            > dresie, a ona tak ubrana jak z dzialki by wracala. No i nawet prezent dostali
            > smy,maszyne do robienia makaronu taka elektryczna. Ponoc w piwnicy stala u nich
            > i ona kazala synowi ja przywiesc. O tym dowiedzialm sie kilka dni po slubie. (
            > ktos slyszal jak go wysylala) Ale nic sie nie stalo, bo kilka osob nie przyszlo
            > wiec luz,nikomu miejsca nie braklo.

            Padłam. Serio? Na Twoim ślubie? Czy jakaś legenda miejska... Słów mi zabrakło, nie myślałam, że takie rzeczy są możliwe big_grin.
            (Aczkolwiek na stypie po pogrzebie u mnie w rodzinie był jeden miejscowy bezrobotny, niczyj krewny i niczyj znajomy, który po prostu ma taki zwyczaj, że chodzi na wszystkie pogrzeby w parafii, a potem na stypy. Tak mi się skojarzyło, może ci państwo też tak mają, tylko wybierają pogodniejsze imprezy...).

            > Ja mam takie zdanie ze ,nie powinno sie zapraszac na sam slub,zwlaszcza do rodz
            > iny z daleka.

            W sumie racja... znowu wyskoczę ze stypą i może to głupie porównanie, ale założenie stypy chyba jest właśnie takie, że skoro ktoś się pofatygował na ten pogrzeb, zwłaszcza z daleka, to wypada dać mu przynajmniej coś do zjedzenia (a nie - pogrzeb i do domu, a potem jeszcze obiad gotować).
            Dla mnie głupio zaprosić kogoś na ślub 200 km dalej, a potem odesłać do domu, żeby sobie sam przyrządził schaboszczaka.
            W tej samej miejscowości - nie widzę problemu,ale wypada chyba wtedy przygotować dla tych gości "tylko na ślub" jakieś podziękowanie za przybycie (ciasto czy pół litra... byle nie dwa cukierki wink )
            • 3-mamuska Re: Nieproszeni goście? 27.04.11, 20:02
              > Padłam. Serio? Na Twoim ślubie? Czy jakaś legenda miejska... Słów mi zabrakło,
              > nie myślałam, że takie rzeczy są możliwe big_grin.

              Prawda swieta prawda.to jacys znajomi tesciow,dawno to bylo nawet nie pamietam dokladnie kto to byl.Dobrze ze ja drazliwa nie ejstem i zlalam ,dobrze sie bawili ,nawet nan z nimi zdjecie,bo oni tak bardzo chcieli.

              A makaron robilismy kilka razy ,ale do du..y maszyna i wyladowala w piwnicy.Juz wiem czemu u nich w piwnicy stalabig_grin
    • klawiatura_zablokowana Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 12:31
      Przyjaciel męża przyszedł z osobą towarzyszącą, chociaż miał być sam. Niby nie było problemu, bo w piątek przed weselem wypadł przyjaciel mojej rodziny (złamana noga), ale gdyby ten pierwszy uprzedził, to chociaż przestawilibyśmy talerze i winietki, a tak trzeba było przearanżowywać na szybko, żeby siedzieli koło siebie. Ot i tyle.
    • mak.ara Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 13:03
      Byłam na weselu, gdze bez potwierdzenia zjawilo sie 5 osob. W skali przyjecia - mialo byc 79- bylo calkiem duzo. Wszystko wygladalo strasznie dziwnie, bo na sile wstawiano dodatkowe krzesla do stolow - impreza rozpoczela sie z 40 minutowym opoznieniem. i byloby tego tyle gdyby nie fakt, ze nagle jedna z wproszonych osob wyrazila glosno niezadowolenie na temat tego, ze podano jej mieso, a ona jest wegetarianka. W tym momencie Pan Mlody nie wytrzymal i wyprosil cala 5cio osobowa grupe. Wesele potoczylo sie dalej, ale kazdy bal sie odezwac i Panstwo mlodzi tez nie wygladali na zadowolonych.
    • amj6 Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 14:06
      U mnie na szczęście nie było takich niespodzianek, co prawda kuzynka gdy dawałam zaproszenie na sam ślub spytała czy może przyjść z kimś więc wytłumaczyłam że to zaproszenie tylko do kościoła... i ja byłabym za wyproszeniem takich osób - może oczywiście nie osobiście bo nie ma się co stresować w tym dniu jeszcze tego typu ludźmi ale świadek/świadkowa powinni się tym zająć i problem z głowy

      do ebax - osobiście współczuję takiej córki i niestety trochę na to późno ale... "jak ją wychowaliście tak teraz macie" uncertain
      trzeba mieć zdrowo poprzestawiane wartości żeby ZAMIAST rodziców, rodzeństwa, chrzestnych - zaprosić "koleżanki", i jeśli przyszły mąż nie zareagował oznacza to że są siebie warci - nie wyobrażam sobie takiej sytuacji u normalnych ludzi, znam ludzi których rodzice nie mogli sobie pozwolić na finansowanie takiej zabawy - młodzi chcieli ją mieć więc "odłożyli" ją na kilka lat - uzbierali pieniądze ciężką pracą i zaprosili i rodzinę i znajomych, znam też przypadki gdzie finansowała zabawę jedna strona ale rodziny i znajomi obu stron zostały zaproszone.
      jeśli córce powiedziano że może zaprosić X osób a ona zamiast wpisać na listę Was i swoje rodzeństwo i chrzestnych, wpisała koleżanki to nie wiem czy jest sens iść na ślub? bo córka: takt=BRAK, wartości=DNO, lans w nowej bogatej rodzinie=NA MAXA; pójdziecie na wesele i nie dacie im co najmniej nowego samochodu i myślicie że co ona zrobi? pewnie obrazi i wyśmieje publicznie sad współczuję posiadania takiej córki uncertain
      • kaja86 Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 14:25
        Chyba źle zrozumiałaś - rodzice byli zaproszeni, a rodzeństwa nie było.
        • ebax Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 16:47
          Amj6 Przykro to stwierdzić ale trafnie to ujęłaś.Tak rodzeństwa nie ma a rodzice jak im się nie poodba to nie muszą być obecni. Najważniejsze sa koleżanki z parnerami i rodzina chłopaka.Chyba wszystko jest wymowne.Też uważam że zabrakło tu taktu i jakichkolwiek wartości.Nie chodzi nawet tu o te kilka osob rodziny ale o podejście samo o brak szacunku.A jesli się słyszy że nie zalezy im wcale na dobrych ciepłych relacjach przyszłych rodzin i poznaniu się ich to jaki ma sens takie wesele?
          • metamorphosis4 Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 17:32
            Ebax,
            tak sobie myślę, że może sytuacja jest trochę inna z punktu widzenia Twojej córki. Nader często zdarza się w rodzinach, że na codzień nie utrzymuje się kontaktu z dalszymi krewnymi, a potem jak pojawia się temat ślubu, to nagle rodzice uważają, że trzeba koniecznie zaprosić, bo to rodzina i nie daj boże coś sobie pomyślą, albo sie obrażą. Moja najbliższa rodzina jest naprawdę mała i gdybym hipotetycznie miała robić wesele (mój ślub był ponad 20 lat temu i miałam tylko niewielkie przyjęcie w domu), to z mojej strony zaprosiłabym tylko rodziców, chrzestnego (z chrzestną matką nie mam kontaktu od stu lat) i ciocię z mężem oraz dziećmi. Nikt nie zmusiłby mnie do zaproszenia dalszych ciotek itp. Na pewno w to miejsce zaprosiłabym przyjaciół, którzy są ze mna blisko i na codzień. Zdziwiłabym się i byłoby mi przykro gdyby rodzice dyktowali mi kogo mam zaprosić spośród ludzi, których ledwo znam. Z kolei gdyby od tego uzaleznili jeszcze swoją obecność na ślubie córki, to chyba bym sobie w łeb strzeliła.
            Nie do końca rozumiem Twoje rozterki. Nie uczestniczysz finansowo w imprezie, więc rodzina nie może mieć pretensji, że ich nie zaprosiłaś. Nie dowiedzą sie ile było kolezanek, czy kolegów o ile sama ich o tym nie poinformujesz eskalując problem.

            To, co napisałam powyżej nie będzie aktualne jeśli Wasza rodzina jest bardzo zżyta, spotyka się na codzień i wszyscy dobrze sie z córką znają, a mimo to ona ich pomija w zaproszeniach. Wówczas odwołuję swoje słowa.
            • ebax Re: Nieproszeni goście? 27.04.11, 10:38
              Nie tak mnie zrozumiałaś.Tak właśnie jest jak piszesz z tą częścia rodziny jesteśmy zżyci od lat ,mieszkamy blisko ale pomimo to wcale nie naciskam ,nie nalegam do zaproszenia nikogo.Wydaje mi się to jednak dziwne gdy dziewczyna eliminuje kogokolwiek ze swojej rodziny oznajmiając że rodzinę ma gdzieś bo woli koleżanki.Rozumiałabym gdyby to były ze 2 koleżanki jesli sa skromne możliwości ale zupełnie nikogo?nawet 2-3 osób z jej rodziny?Świadczy to o braku szacunku i zatraceniu jakichkolwiek wartości.Wtedy wesele zatraca tez sens gdy jest na nim jedynie liczna rodzina chłopaka.
              Oczywiście jestem takiego samego zdania że jeśli nie utrzymuje się kontaktów latami to bez sensu prosić na wesele.
              • chomsterek Re: Nieproszeni goście? 28.04.11, 23:11
                Tak się zastanawiam, co w praktyce oznacza stwierdzenie, że z krewnymi których córka pominęła przy zapraszaniu jesteście bardzo zżyci. Czy córka utrzymuje z tymi osobami zażyłe kontakty? A może masz na myśli głównie siebie i męża?
      • joanka-r Re: Nieproszeni goście? 26.04.11, 21:26
        '' co prawda kuzynka gdy dawałam zaproszenie na sam ślub spytała czy może przyjść z kimś więc wytłumaczyłam że to zaproszenie tylko do kościoła... ''

        ale ona moze chciała z kimś do kościoła przyjść?
      • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 28.04.11, 01:22
        No ale przecież wyraźnie napisane jest, że rodziców ZAPROSIŁA, a rodzeństwa nie ma. Nie ma ochoty zapraszać DALSZEJ rodziny. I ma do tego święte prawo.
        • sajolina Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 11:40
          Co sądzicie o takiej sytuacji? gdy jest oraganizowane wesele a goście tylko z jednej strony pana młodego bo jego rodzice finansują ,ze strony dziewczyny natomiast -rodzina nie będzie zaproszona- żadna osoba. Rodzice dziewczyny żyją z rent 600zł i nie stac ich na współudział w weselu więc nie mogą dziwić się że dziewczyna nie zaprasza swej rodziny.
          Czy jest sens robić takie wesele czy dziewcyzna powinna dać na to przyzwolenie? czy jej rodzice powinni uczestniczyć w weselu a może jedynie w ślubie skoro nie mają kasy na współudział w kosztach?Nawet jeśli oni sami to jak to wygląda wobec niezaproszonej rodziny?od tej pory wesele to uczyny wrogów z rodziny dziewczyny bo będą czuli sie pominięci.Jak z tego wybrnąć?


          O matko, totalna patologia jak dla mnie, i to wszyscy razem wzięci panna młoda, pan młody i rodzinka. Jaka córka zgodzi się na to, żeby jej wesele odbyło się bez jej rodziców, bo nie mają kasy?! I co będzie miała suknię za parę tysiaków, a kasy na zaproszenie rodziców nie wystarczy?

          Jaki przyszły mąż dopuści do takiego upokorzenia swojej przyszłej żony i jej rodziny? A jego rodzice też z choinki się urwali? nie widza nic niestosownego w takiej sytuacji?! To już lepiej nie robić wesela wcale albo kombinować tak długo, aż wymyśli się formę wesela, w której rodzice dziewczyny będą mogli wziąć udział....
          • ebax Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 12:57
            Do saloiny- masz rację niestety
            TYlko w tym rzecz ,ze przyszła panna młoda nie czuje się upokorzona tylko jej rodzice.
            Jak w takiej sytuacji uczestniczyć w takiej uroczystosci będąc własnie upokorzonym?
            • pinkmonkey Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 13:09
              a nie pokłóciłaś się z córką o coś? Może ma wam coś za złe, i dlatego was nie zaprasza...

              szczerze mówiąc nie mieści mi się to w głowie.
              • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 17:54
                Ludzie, czy wy czytacie cały wątek? Przecież jest wyraźnie napisane, że rodziców ZAPROSIŁA. Wygląda na to, że nie chce zaprosić pociotek i kuzynów. Ja też nie chcę, bo nie jestem z nimi blisko. A rodzice w takiej sytuacji postanowili, że córce zrobią na złość i na ślub nie przyjdą. Za karę. TO jest patologia.
                • pinkmonkey Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 18:12
                  no ale ebax cały czas powtarza, nikt z rodziny, żadna osoba itd. więc można wywnioskować, że rodzice też nie są zaproszeni. No chyba że oni nie są z rodziny? :p

                  ale skoro rodzice są zaproszeni, to ja nie widzę problemu. też wolę koleżanki z którymi widuję się codziennie od kuzynostwa z którymi widzę się od święta :p
                  • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 18:18
                    Ebax powtarza, że nikt z rodziny OPRÓCZ NICH, a rodzeństwa nie ma. Jeśli zastanawiają się, czy w takiej sytuacji iść, to chyba znaczy, że zostali zaproszeni.
                    Ebax moim zdaniem przesadza.
                  • chomsterek Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 21:43
                    pinkmonkey napisała:

                    > no ale ebax cały czas powtarza, nikt z rodziny, żadna osoba itd. więc można wyw
                    > nioskować, że rodzice też nie są zaproszeni. No chyba że oni nie są z rodziny?
                    > :p

                    Otóż to, jeśli nikt z rodziny nie jest zaproszony, to znaczy, że rodzice też nie. Tymczasem z kontekstu można wywnioskować, że ci ostatni jednak otrzymali zaproszenia.
                    Nie mam pojęcia, jak dokładnie przedstawia się sprawa, jeśli chodzi o motywacje córki ebax, ale sama też byłam niedawno namawiana do zaproszenia na swoje wesele bardzo bliskich krewnych... których widziałam zaledwie raz w życiu i szczerze powiedziawszy, nawet nie potrafię skojarzyć ich imion z twarzami. Trochę mnie tylko dziwi, że opisywana dziewczyna przyjęła od kuzynów zaproszenie na wesele, po czym sama nie uwzględniła ich na swojej liście gości. Ale jest możliwe, że na zabawę poszła pod naciskiem rodziców, natomiast z kuzynami wcale nie utrzymuje żadnych bliskich relacji. Ale to wie już tylko ona sama i ebax, naturalnie.
        • ebax Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 12:52
          Nie chodzi o dalsza rodznę ale żadnej,nikogo.Tak jest zżyta -bo sama z chłopakiem była na weselu kuzyna niedawno. No ale jak ktoś mówi ze koleżanki z chłopakami czyli ok 10 osób sa ważniejsze to nie ma o czym mówić.
          • chomsterek Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 15:16
            Ale wyjaśnijmy tę kwestię jeszcze raz, bo chyba nie do końca rozumiem. Córka nie zaprosiła żadnych krewnych z waszej strony, a co z wami - rodzicami? Czy wy też nie otrzymaliście zaproszenia?
            • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 18:07
              Otrzymali, ale nie chcą iść.
          • audrey_horne Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 18:06
            Może tylko wam się wydaje, że jest z rodziną zżyta, bo wy jesteście? Może wcale nie uważa, że są ze sobą blisko? A fakt, że kuzynka zaprosiła ją na swoje wesele, nie oznacza, że ona też ma teraz taki obowiązek. Wreszcie, myślę, że problem nie leży w tym, że w ogóle NIE CHCE zaprosić dalszej rodziny, ale może sobie pozwolić na określoną liczbę osób. I z jakiegoś powodu nie chce rezygnować z przyjaciółek, które zna od lat, z którymi jest bardzo blisko, z którymi możliwe, że rozmawia codziennie. Uznała po prostu, że z nimi jest bliżej i nie chce spędzać tego dnia bez nich.
            Mnie najbardziej w tym przeraża fakt, że zastanawiacie się, czy iść na ślub własnej córki, za karę, bo kogoś tam nie zaprosiła. Ślub JEDYNEJ córki.
            • sajolina Re: Nieproszeni goście? 29.04.11, 23:09
              No ja zrozumiałam to tak, że rodzina panny nie jest zaproszona tylko z tego powodu, że jej rodzice nie mają możliwości opłacenia "swoich" gości, a nie dlatego, że rodzina stanowi piątą wodę po kisielu widzianą dwa razy w życiu. Jeżeli niezamożność rodziców to wyłączna przyczyna, to dla mnie niestety, ale takie zachowanie panny to jest patologia.

              Natomiast, jeżeli rodzina jest znana PM tylko ze zdjęć czy też nielubiana, no to nie ma sensu zapraszać, nawet jeżeli teoretycznie jest to bliska rodzina (rodzeństwo rodziców itp).
Pełna wersja