Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 6

28.12.10, 22:11
Sześć jak sześć miesięcy, które pozostały do ślubu. wink Większość rzeczy już wybrana, to dzięki Waszej pomocy. Niektóre już powoli przekształcają się w rzeczywistość. Wszystkim forumkom śledzącym i piszącym ogromne dziękuje. smile
Bardzo proszę jednak o nie robienie tak długich offtopów w wątkach, na wszelkie pytania chętnie odpowiem(lub dam link do miejsca, gdzie było to już omawiane) na priv. Wiecie jak lubię z Wami rozmawiam dziewczyny ale już po prostu nie ma na to czasu. smile

A teraz zapraszam na kolejną odsłonę telenoweli. ;P
    • zia86 Kolory i motywy przewodnie 28.12.10, 22:12
      Tutaj się nic nie zmieniło.
      Kolory i motywy przewodnie

      To jest nasza paleta:
      Kolory

      A tak wygląda nasza ogólna tablica inspiracji:
      Tablica
    • zia86 Sala 28.12.10, 22:12
      Rzut sali
      Ametyst, Opal i Topaz będą tworzyły połączoną salę jadalną, w break out area zrobimy salę taneczną a sala Diamond zostanie zaadaptowana na lounge. smile

      Wirtualny spacer

      Film
    • zia86 Menu i słodkości 28.12.10, 22:12
      Tutaj nic się z sumie nie zmieniło:
      Menu i słodkości

      Do słodkości doszła tylko wieża truflowa i popsy.
      • z_plus_z Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 14:25
        Tych słodkości jest za dużo. Nieważne jak bardzo "nowoczesne" i "wielkomiejskie" towarzystwo będzie - słodycze na imprezach nie schodzą i na Twoim weselu również pozostaną nietknięte.

        Zapewniam Cię, że wbrew pozorom słodycze nie są uwielbianym przez wszystkich jedzeniem. Szczególnie w otoczeniu alkoholu.
        • zia86 Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 15:30
          To z czego zrezygnować? Wszystko będzie dopasowane do ilości, niektórych rzeczy będzie więcej innych mniej, jeszcze innych minimalnie lub tylko do dekoracji. smile Bardziej chcemy postawić na różnorodność niż na ilość.
          • z_plus_z Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 15:50
            > To z czego zrezygnować?

            Na pewno: ze wszystkich lizaków, landrynek, żelków, galaretek i budyniów oraz absurdalnych słoików z ciastkami.

            Pozostałe słodycze do dalszej rozkminy. wink
            • qomolangma Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 15:55
              A ja te żelki goście będą wyciągać ze słoików? Dasz takie szczypce jak w sklepach?smile
              • z_plus_z Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 15:57
                > A ja te żelki goście będą wyciągać ze słoików? Dasz takie szczypce jak w sklepach?smile

                Tak, tylko że spersonalizowane. suspicious
                • zia86 Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 16:22
                  Tak takie szczypce albo szufelkę. smile
                • afortunada Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 17:09
                  a czy będzie też spersonalizowany ryż?

                  przy Floriańskiej siedzi taki pan, który wypisuje imiona na ziarenkach ryżu.
                  możesz zatrudnić gościa, dorobiłby sobie, myślę, że ucieszyłby się z takiego zlecenia na spersonalizowanie 5 kg ryżu.
                  • zia86 Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 17:10
                    Widziałam. smile Nie będzie. wink Choć może spersonalizowane żelki, one są trochę większe od ryżu, ale muszę się pana zapytać czy da radę w dwóch kolorach. tongue_out
            • zia86 Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 16:43
              Ja nie mam ani galaretek ani budyniów. Lizaki, landrynki i żelki będą bardziej do dekoracji, lizaki będą z czekolady więc też dość jadalne będą. smile
              A czemu słoiki z ciastkami są absurdalne? Moim zdaniem będą dobrze wyglądać.
              • z_plus_z Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 17:06
                > A czemu słoiki z ciastkami są absurdalne? Moim zdaniem będą dobrze wyglądać.

                Myślałam, że rozmawiamy o menu, czyli rzeczach do jedzenia, nie zaś o dekoracjach - te są gdzie indziej omawiane. A te "dekoracje" nie zostaną przecież zjedzone.

                Czy masz już zabookowany catering tak właściwie? Co jak co, ale jedzenie (zaraz obok muzyki) to najważniejsza sprawa - czyżby menu nie było jeszcze (poza koncepcją) jakoś "urealnione", zamówione?

                Zostało pół roku, czyli chyba nie za wiele w branży weselnej.
                • zia86 Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 17:09
                  Przecież salę mamy już prawie dwa lata zamówioną. smile Jedzenie mamy oczywiście z sali, czyli z Andelsa. "Dekoracje" są zjadliwe, jeśli ktoś będzie miał ochotę. smile To co jest w menu to wstępnie wybrane przez nas dania z dostępnych propozycji. Na degustacje myślę, że wybierzemy się w okolicach lutego/marca.
                  • z_plus_z Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 17:55
                    > "Dekoracje" są zjadliwe, jeśli ktoś będzie miał ochotę.

                    Jeśli nie ma dla Ciebie znaczenia, czy jedzenie zostanie zjedzone czy nie to oczywiście nie musisz kompletnie niczego usuwać z menu (a nawet możesz dodać to i owo jeszcze...). W przeciwnym razie jednak słodkie menu musi zostać znacznie odchudzone, inaczej zostanie po prostu wywalone do kibla. Aha, i żadni bezdomni tego nie wezmą, naprawdę.
                    • spicy_orange Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 23:02
                      żelki i czekolada się nie psuja tak szybko, żeby je zaraz po weselu wywalić do kibla. Będzie se Zia żuć przez następny rok big_grin A bezdomni pewnie by woleli gorzałę wink

                      ps.mnie by tam pasił taki słodki bufet, bo ja jestem pies na słodkości (i uwielbiam weselne torty- w przeciwieństwie do 90% bywalczyń tego wątku), natomiast alkoholu nie tykam, więc mi sie nie gryzie wink
                      • zia86 Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 23:08
                        Różni ludzie, różne potrzeby, różne bufety. wink Ja też uważam, ze nasi goście jednak są na tyle mądrzy żeby wiedzieć co z czym połączyć mogą a co niekoniecznie. wink
              • khumbamelala Re: Menu i słodkości - za dużo! 29.12.10, 17:33
                No właśnie - będą dobrze wyglądać, ale tu nie o wyglądanie chodzi - ludzie nie będą ich jeść bo na weselu takich się nie je. Takie ciacha to do kawy lub herbaty na pogaduchy z psiapsiółką. Na weselu są bez sensu i są też niepotrzebnym wydatkiem.
                Ja o słodyczach dużo napisałam Ci w poprzednim wątku - zajrzyj tam.
    • zia86 Dekoracje 28.12.10, 22:13
      Tutaj pozostało prawie bez zmian. smile Może ktoś w końcu tą koncepcje przeczyta całą. wink
      Zrezygnowaliśmy z materiałów w sali jadalnej.
      Dekoracje
      • angazetka Re: Dekoracje 28.12.10, 22:22
        Przeczytałam, choć - przyznam - przy opisie dekoracji kabrioletów chciałam uciekać. Ale na zewnątrz za zimno, a po korytarzu biegać jakoś niezręcznie wink
        • zia86 Re: Dekoracje 28.12.10, 22:37
          Jakieś uwagi? smile
      • aneta-skarpeta Re: Dekoracje 29.12.10, 00:18
        zia86 napisała:

        > Tutaj pozostało prawie bez zmian. smile Może ktoś w końcu tą koncepcje przeczyta c
        > ałą. wink


        dekoracje
        czy masz wybrane motle, ktore beda na szklanej scianie i na samochodach? czy mozna je kupic, czy trzeba je robic? z dekoracjami na samochod jest ciezko, pewnie o tym wiesz?


        co z dywanem z monogramem? zamowiony? da sie zrobic czy bedzie jakas naklejka, ulozenie z kwiatow etc?

        czy zamowione sa serwetki? gdzie co i ile?
        swieczniki? co gdzie? trzeba robic na zamowienie czy mozna kupic?
        czy oswietleniowcy mają motyw motyla, tak jak na zdjeciu?

        • zia86 Re: Dekoracje 29.12.10, 00:38
          W styczniu wszystko. smile Idę na spotkanie z panią florystką i będziemy wybierać materiały, kwiaty itd.
          Dywan w sumie to mi nie odpisali na maila w sprawie formalności, już wszystko wybraliśmy itd. to będzie taka jakby naklejka wprasowana.
          Panie konsultantki mają znaleźć miejsce do drukowania serwetek. Świeczniki? Ja nie będę mieć żadnych świeczników, tylko świecie ale to od pani florystki.
          Tak pisałam do nich i zrobią dla mnie taką formę. smile
          • aneta-skarpeta Re: Dekoracje 29.12.10, 00:47
            swieczniki- mialam na mysli te, ktore beda staly na schodach- te szklane kubeczki z malinową swiecą
            • zia86 Re: Dekoracje 29.12.10, 00:52
              Te wszystkie elementy to od pani florystki wypożyczamy. smile
    • zia86 Lounge 28.12.10, 22:13
      Tutaj zmiany. smile
      Ponieważ stanie tam stacja z sushi, to w dekoracjach pójdziemy w japoński minimalizm. smile Tło białe(tak samo jak kanapy), na środku będzie ustawiona stacja a całość będzie dopełniać dekoracja z kwiatów wiśni.

      Tablica
      • z_plus_z Re: Lounge 28.12.10, 22:25
        Skąd się bierze kwiaty wiśni w lipcu?
        • zia86 Re: Lounge 28.12.10, 22:28
          Zobaczymy. smile To już zadanie dla pani florystki. smile
          • aneta-skarpeta Re: Lounge 29.12.10, 00:10
            ze sklepu sztucznekwiaty.pl
            tongue_out
            • zia86 Re: Lounge 29.12.10, 00:14
              To już wolę storczykami zastąpić. smile Żadne sztuczne kwiaty.
              • aneta-skarpeta Re: Lounge 29.12.10, 00:24
                no to kwestia wisni rozwiązała się samasmile
                choc tez nie wiem czy daloby rade w srodku maja utrzymac sciete galazki swierzej kwitnacej wisni- zreszta skad wziac japonska wisnie

                kolejny raz padasz ofiarą swoich nieprzemyslanych, odrealnionych wyobrazen, ktore budujesz na podstawie zdjec z netu
                • zia86 Re: Lounge 29.12.10, 00:27
                  Kwestia wiśni się rozwiąże jak porozmawiam z dekoratorką. smile Już wysłałam maila. Ale naprawdę nie mam małego czerwonego telefonu z gorącą linią do wszystkich podwykonawców. wink
    • zia86 Stylizacja Pary Młodej 28.12.10, 22:14
      Moja już prawie gotowa:
      Stylizacja na I dzień

      Dla narzeczonego się tworzy:
      Tablica

      Druhny, pierwsze spotkanie 14 stycznia. smile Zobaczymy.
      • qomolangma Re: Stylizacja Pary Młodej 29.12.10, 15:58
        Nie widziałaś przypadkiem jakiś spinek do mankietów w motywem ze Star Wars?smile Nasz przyjaciel który jest wielkim fanem bierze ślub w przyszłym roku. ;D
        • zia86 Re: Stylizacja Pary Młodej 29.12.10, 16:34
          Star Wars to jedyne nie moje klimaty, ale zaraz poszukam. smile
          Klik
          Proszę, do wyboru do koloru, Lord Vader, Yoda itd.
          • qomolangma Re: Stylizacja Pary Młodej 29.12.10, 17:17
            Dziękuję. ;D
            No fakt, mogłam pomyśleć o etsy, tam tyle cudnych rzeczy jestsmile
    • zia86 Multimedia 28.12.10, 22:14
      Oprawą muzyczną zajmie się Grupa Partner pana Pawła Sekuły. Zapewniają nam oni:
      - DJ wraz z konferansjerem
      - Oświetlenie sal, bufetów oraz aranżacje lounge

      Fotografować będą:
      Pan Robert Korybut Daszkiewicz
      oraz
      Panie z Pracowni Wspomnień.

      Pan Robert wykonał dla nas zdjęcia z sesji narzeczeńskiej.
      Nasza sesja narzeczeńska
      A panie z Pracowni zrobiły dla nas zdjęcia save the date, na razie miniaturki, po nowym roku wybierzemy z nich takie do dalszej obróbki i do albumu.

      Nasi kamerzyści to panowie z MP Studios, wykonali dla nas trailer narzeczeński, który był częścią save the date.
      Trailer
      • lili-2008 Re: Multimedia 29.12.10, 13:01
        Nad tymi paniami z PW mocno bym się zastanawiała.
        Zdjęcia STD są kiepskie. Mówiłaś, że kolor materiału jest inny w rzeczywistości, niż na fotkach. Czy naprawdę zawodowe fotografki nie potrafią zrobić zdjęcia, które pokaże rzeczywisty kolor materiału? Jakoś nie wierzę. Albo im się nie chciało, albo nie są takimi zawodowymi fotografkami, za jakie się podają.
      • zia86 Re: Multimedia 02.01.11, 13:28
        Na stronie pana Roberta pojawiły się pełne relacje ze ślubów, jak się naciśnie na zdjęcie to przekierowuje. smile Piszę, bo kiedyś mówiłyście, że jest tylko kilka zdjęć.
    • zia86 Poligrafia 28.12.10, 22:14
      Zdecydowaliśmy się w końcu na firmę Ceci New York.
      Wykonaliśmy(nie w Ceci) save the date, które można zobaczyć tutaj:
      Save the date
    • zia86 Obrączki 28.12.10, 22:15
      Obrączki według indywidualnego projektu wykonamy u pana Bielaka. smile Na razie wiemy tyle, że będą z palladu i w mojej będą kamienie.
    • zia86 Atrakcje 28.12.10, 22:15
      W pierwszy dzień planujemy zamiast oczepin pokaz barmański, który wykona Flair Factory.
    • zia86 Strona internetowa 28.12.10, 22:17
      W ramach save the date i dla wygody gości oraz naszej, została dla nas wykonana strona ślubna nawiązująca do głównych motywów i kolorów.
      Nasza strona ślubna
    • zia86 Poprawiny 28.12.10, 22:20
      Koncepcja się nie zmieniła. smile
      Poprawiny cz. 1

      Poprawiny cz.2

      Paleta kolorów

      Tablica inspiracji
    • virgaaurea trochę o japońskich klimatach 28.12.10, 22:25

      Zia, ujawnia się kolejna anonimowa podczytywaczka. Na wstępie uprzedzę – o ślubach nie mam pojęcia, mój własny był tak prosty, jak żadnej z Was piszących tutaj, a Twój wątek podczytuję z niezmierną ciekawością jako największą egzotykę życiową, jaką mogę sobie wyobrazić. Ogólnie z sympatią, bo sama na swoje marzenia i pasje wydaję jeszcze więcej niż Ty na ślub (choć twardo też stoję na stanowisku, że samemu trzeba te pieniądze zarobić)

      Ale do rzeczy – nigdy bym się pewnie nie odezwała, gdyby nie temat Japonii, Chin i orientalizmu, który wywołałaś. O tym wiem nieco więcej niż o ślubachwink i nie tylko z książek i stron internetowych. Wiem, że raczej zdania nie zmienisz, nie wiem, na ile Twoi goście znają japońskie klimaty, ale jednak miej świadomość:
      inspiracje, które pokazałaś to raczej amerykańskie, a może i polskie wyobrażenie Japonii niż Japonia, ale może o taki klimat Ci chodzi?
      Styl japoński, nawet modern, nie bardzo nadaje się na chill out room, bo albo siedzi się nisko (w szpilkach i kieckach??? się nie da chyba???), albo na krzesłach, które też nie są megawygodne
      no a największe kuriozum to kwiaty wiśni, Japończycy rzeczywiście mają „hysia” na ich pukncie, ale one kwitną w kwietniu, ewentualnie na początku mają. Na lipcowym weselu będą wyglądały po prostu śmiesznie, no chyba, że to "tak ogólnie ma wyrażać Japonię"
      Nie wiem jak w realu wygląda to pomieszczenie, ale jeśli tam ma być stacja z sushi (gwarantuje wszystkim, że świeże nie śmierdzi) to postawiłabym na jasne kolory (najlepiej białe), naturalne materiały (drewno, kamień), wygodne kanapy, geometryczne kształty, jeśli koniecznie chcesz więcej „japońskich klimatów” możesz je uzyskać subtelniej:
      shoji (taka ściana, okno czy drzwi z przezrroczystego papieru)
      wieszając kilka (ale nie za dużo) „wall scrolls” - sorry, nie wiem, jak to po polsku nazwać (zwoje ścienne???) - takich „podłużnych pionowych obrazów” z napisami na przykład, pozostaniesz przy białym i czarnym bądź szarym.

      Smok, którego pokazałaś nie ma NIC wspólnego z Chinami tak btw.
      A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jedzenie wyglądające jak z plastiku i wystawione żeby tylko na nie popatrzeć, to jest jak najbardziej japońskiesmile))) właśnie restauracje często mają na witrynie plastikowe imitacje dańsmile))) Za pierwszym razem musiałam się dobrze przyglądać, bo nie wierzyłam, że to plastik; Ale nie zachęcam Cię do takiej ekspozycjismile)))
      • zia86 Re: trochę o japońskich klimatach 28.12.10, 22:32
        Dziękuje za tak wyczerpującą wypowiedź i witam. smile
        Nie chcemy odwzorować małej Japonii w tym pomieszczeniu. Raczej subtelnie zaakcentować i stworzyć klimat taki jak nam się z Japonią kojarzy a nie do końca taki jak rzeczywiście tam jest. Był pomysł niskich siedzeń i poduszek ale właśnie względy praktyczne zadecydowały na minus.
        Wszystko jeszcze skonsultuje z florystką i susharnią, która będzie dostarczała sushi. smile
        • virgaaurea Re: trochę o japońskich klimatach 28.12.10, 22:50
          no jak to ma być wasze/gości wyobrażenie o Japonii to inna historia, bo Japonii toto nie przypominasmile
          jak zresztą w wielu (przynajmniej warszawskich, bo krakowskich to w ogóle nie znam) knajpach z azjatyckim jedzeniem wystrój oddaje raczej wyobrażenie o Japonii/Chinach niż realia tych krajów (wiem, wiem, tak musi być, bo inaczej by goscie nie przyszlismile;

          tylko żeby Twoi goście nie poszli w japońskie klimaty i karaoke nie urządzili w chill roomiebig_grin
      • spicy_orange Re: trochę o japońskich klimatach 29.12.10, 14:04
        > Smok, którego pokazałaś nie ma NIC wspólnego z Chinami tak btw.

        to jest smok z RPG (nawet kostke ma w łapie wink )-narzeczony Zia ma hopla na tym punkcie i Zia chce mu zrobić prezent tym smokiem wink

        jak już się odezwałam, to od siebie dodam to co pisały już dziewczyny: chilloutroom ze stacją sushi to porażka. Śmierdzi czy nie śmierdzi ale się gryzie. Sprawiasz wrażenie jakbyś na siłę chciała upchać to sushi w swoim przyjęciu, nieważne czy sensownie czy nie i dorabiasz sobie jakąś ideologie do tego. Nie pasuje tu nie pasuje tam, walnijmy je więc do czilałtrumu. Człowiek się zmęczy gadaniem jedzeniem i tańcami, pójdzie posiedzieć w ciszy a tam gejsze skaczą i rybę podają.
    • z_plus_z Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 28.12.10, 22:28
      A gdzie jest wątek numer 1? Można wrócić tylko do drugiego...
      • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 28.12.10, 23:20
        nadal mamy wyłącznie stylemepretty, skopiowane i ułożone bez zachowania praw autorskich w ładne kolaże, czy nie dałoby sie ułożyć ich z tego, co macie lub z ofert firm, z którymi współpracujecie? coś jak te z andelsa?
        jak możesz bowiem wklejać kieckę, skoro jej nie wybrałaś, jak możesz rysować stylizacje, z których nie wybrałaś ani jednego elementu?
        ile jeszcze tablic inspiracji stworzysz?

        masz 6 m-cy, załóż w końcu watek o tym CO JEST, a nie co MA BYĆ

        a swoja droga, uważam za idealną dyskusje o prawdziwych powodach wyborze KK na twój ślub, myślę, ze taka dyskusja w kontekście twoich chińskich smoków powinna sie pojawić aby pozbawić nas już kompletnie złudzeń co do twojego wnętrza i pomysłu na życie

        twoje tłumaczenia na ten temat były tylko ślizgiem po temacie
        • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 28.12.10, 23:33
          doczytałam końcówkę starego wątku i możesz czuć się usatysfakcjonowana- jestem w szoku...
          nie dlatego, ze miałaś za chłopaka dziewczynę bo to nie prawda, tylko dlatego, ze przestałaś brać leki. i takie są konsekwencje tego zaniechania. innego powodu tych bredni nie znajduję.
          Zia na Boga, wake up!

          zacytuję jeszcze tylko arete bo trafnie temat ujęła, a czytając post nr 2345 np. o sukni od Very czy chińskim smoku z cukierni Kasia, powinnyśmy to resume mieć przed oczami:

          Próbujesz być taka strasznie do przodu, bo jesteś zwykłą dziewczynką z małego miasteczka. Zaczynasz w związku z tym wymyślać coraz bardziej niestworzone historie. Opisany ze szczegółami pierwszy raz, opowieści o chłopakach przed - i nagle okazuje się, że pierwszy raz to był dla Mikołaja. No chyba, że za pierwszy raz uważasz przebijanie błony. Jeśli nie to co w takim razie było z dziewczyną? Trzymałyście się za rączki? Jeśli tak to trudno to nazwać związkiem (chyba, że platonicznym, ale zdaje się, że nie o tym mowa). A jeśli nie to z Mikołajem nie był pierwszy raz. Nie oczekuję już odpowiedzi. Bo tak naprawdę nie jest to ciekawy temat.
          • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 28.12.10, 23:58
            ciekawi mnie kwestia wycieczki do Pragi , ze areta do niej nawiazałasmile poza tym podziwiam Was, staram sie czytac wiekszosc, ale Wy macie w glowach lepsze procesory niz jawink

            ale odnosnie smoka, ktory oprocz tego ze jest czerwony to jest fantazy, a nie chinski

            wiec motyw bajkowo elficki, ktory ma byc na calym weselu bardzo by pasował

            ale chcialam powiedziec jedno- nie sadze, zeby cukiernia Kasia potrafila zrobic taki smoczy tort

            nie wiem nawet czy Yasmin, ktora specjalizuje sie w tego typu tortach dalaby rade

            i pewnie wydzie tak, ze ZIa da zdjecie
            https://technabob.com/blog/wp-content/uploads/2009/01/albi_2.jpg

            a dostanie prawie taki sam
            https://www.cakes-you-can-bake.com/images/red-dragon-cake.jpg

            ktory zreszta jest slodziutki

            ale problem jest taki, ze stawiasz tutaj nierealnie wysoką poprzeczkę, a potem dziwisz sie ze jestesmy rozczarowanetongue_out

            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:18
              Jeśli powiedzą, że nie zrobią, to poszukamy kształtu, który zrobią. smile
              Poprzeczkę stawiam też firmom i sobie. smile Pewnych rzeczy się przeskoczyć nie da, bo rynek nie ten(tak jak z tą lodówką były problemy) ale jeśli jakaś firma mówi mi, że da taką jakość i ja za nią płacę to jej oczekuje. smile Inaczej będę bardzo niedobra. Dużo bardziej wolę jeśli ktoś powie wprost, że nie jest tego w stanie zrobić i albo coś zmienimy albo poszukamy innego rozwiązania albo się rozstaniemy. Ja wiem, że każda firma chce przytrzymać klienta, ale lepiej jeśli od razu ktoś powie nie niż potem zrobi coś nie tak.
              • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:22
                zia86 napisała:

                > Jeśli powiedzą, że nie zrobią, to poszukamy kształtu, który zrobią. smile

                czyli planujesz chill out room do tortu- bo tak to wygladało w poprzednim watku, choc nawet nie wiesz czy sa w stanie zrobic smoczy tort?

                rozbrajasz mnie

                > Poprzeczkę stawiam też firmom i sobie. smile Pewnych rzeczy się przeskoczyć nie da
                > , bo rynek nie ten(tak jak z tą lodówką były problemy) ale jeśli jakaś firma mó
                > wi mi, że da taką jakość i ja za nią płacę to jej oczekuje. smile

                tylko, zebys sie nie rozczarowała, bo co Ci da awantura, jak w dniu slubu zostaniesz z reką w nocniku?

                Inaczej będę bar
                > dzo niedobra. Dużo bardziej wolę jeśli ktoś powie wprost, że nie jest tego w st
                > anie zrobić i albo coś zmienimy albo poszukamy innego rozwiązania albo się rozs
                > taniemy.

                nie masz moze na tyle doswiadczenia, ale firmy podejmują się zadań, ktorym nie dają rady. np pan z JUM co po nocach nie spi, a stworzył motylkowego babola

                Ja wiem, że każda firma chce przytrzymać klienta, ale lepiej jeśli od
                > razu ktoś powie nie niż potem zrobi coś nie tak.

                a skad masz gwarancje ze Ci powie prawdę?
                np od Yasmin moglabys sie spodziewac fajnego tortu choc nie wysokiego na 3 m, ale cukiernia Kasia ma tradycyjne wypieki, nie ma w porfolio nic egzotycznego, dlatego sie obawiam

                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:34
                  Nie planuje go do chillout roomu. Akurat jeśli chodzi o tort to powiedzieli, że zrobią. Ale i tak dopóki nie zobaczę próbnego tortu to niczego nie podpiszę.
                  Pan z JUM to na szczęście dostarczył mi taką jakość jaką obiecał, u niego w sferze projektowej był problem ale z tym poradziliśmy sobie sami. smile
                  Tak naprawdę ostatnią niewiadomą jest cukiernia, bo dekoracje florystki widziałam(na żywo i na zdjęciach), Ceci ufam, Andel's jest mega profesjonalny za każdym razem, tak samo jak i barka ale i tak będą degustacje, fotografowie, kamerzyści się sprawdzili, panu DJ też akurat ufam ale on i tak jest polecony i ma same dobre opinie, suknie wybrane częściowo zamówione, ta pracownia krawiecka dla narzeczonego też jest świetna i pań projektantek sukien druhen i mojej, prace widziałam na żywo. Więc teraz niech tylko jeszcze cukiernia się sprawdzi próbnym tortem(wizualnie, bo smakowo już się sprawdzili) i będzie wszystko grało. smile
                  Zawsze mogę tego smoka domówić gdzie indziej. smile
                  • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:38
                    zia86 napisała:

                    > Nie planuje go do chillout roomu.

                    jak to nie planujesz w chill out roomie? czyli gdzie?bo jeszcze popoludniu twierdzilas ze ma byc w chill out roomie do podziwiania, a potem porzniecie na paczki dla gosci



                    > Zawsze mogę tego smoka domówić gdzie indziej. smile

                    tylko gdzie?
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:40
                      No tak ale po południu lounge miał być orientalny a teraz jest tylko japoński. smile Pisałam, że musimy się zastanowić gdzie tego smoka ustawić. W ogóle musimy się zastanowić nad ustawieniem wszystkiego ale to po spotkaniu z Andelsem.
                      Poszukam ale to dopiero jak się nie sprawdzi moja cukiernia.
                      • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:48
                        ale nie bedzie do konca japonski bo nie ma wisni w lipcu:p
                        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:51
                          Zobaczymy. smile Może da się skądś sprowadzić.
                      • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 01:29
                        masz zamiar zamówić próbny tort.
                        no fajnie. ale co z nim zrobisz?
                        zabierzesz go do domu?
                        przecież "tort dla PM" ma być "niespodzianką dla PM", więc jak chcesz to rozwiązać, żeby on nie widział ani tortu próbnego, ani oficjalnego wcześniej niż na weselu?
                        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 01:41
                          Ale przecież nie smoka. wink Poproszę o mini torcik próbny taki jak ma być jako prezent i jeden w jakiejś bardzo skomplikowanej formie żeby sprawdzić kunszt i możliwości wizualne. Do tego próbki tego co będzie na bufecie. Całość zabiorę do domu i urządzimy z przyjaciółmi degustacje. smile
                          • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 09:23
                            a smo ma byc taki stojacy czy bardziej lezacy?
                            bo łatwiej lezacego- i mniejsze prawdopodobienstwo, ze glowa mu opadniewink
                          • seadreamer Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 13:41
                            > Ale przecież nie smoka. wink Poproszę o mini torcik próbny taki jak ma być jako p
                            > rezent i jeden w jakiejś bardzo skomplikowanej formie żeby sprawdzić kunszt i m
                            > ożliwości wizualne. Do tego próbki tego co będzie na bufecie. Całość zabiorę do
                            > domu i urządzimy z przyjaciółmi degustacje

                            Zia, zamów próbną mini-jaszczurkę wink A swoją drogą, nie dalo by rady sklecić takiego tortu z masy marcepanowej? Chyba będzie łatwiej niż ze zwykłego ciasta?
                            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 13:50
                              A czy masy marcepanowej nie używa się właśnie jako części wykończenia takiego tortu? Chyba, że chodzi ci o to, że ma być taki jak te baranki z cukru na Wielkanoc?
                              • seadreamer Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 13:58
                                Szczerze mówiąc cukiernictwo to dla mnie Wielka Zagadka.. Widziałam zdjęcia tego smoka 'pokrojonego' i wyglada na to że w środku było normalne ciasto. Może gdyby zastosowac sam marcepan byłoby łatwiej. Jak np. w figurkach jakie stawia się na torty.
                                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 14:00
                                  No tak ale wtedy nie był by to tort. Szukam też na wszelki wypadek innego kształtu, przecież nie jeden D&Dek na świecie. smile
                                  • next_exit Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 14:50
                                    A Kasie Cichopek w sukni ABC widzialyscie? smile

                                    www.pudelek.pl/artykul/29469/cichopek_w_sukience_bachledy_curus_zdjecia/
                                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 15:06
                                      Mignęło mi gdzieś jedno zdjęcie i tak właśnie mi się wydawało, że to ta. smile Całkiem ładnie w niej wyglądała.
                                      • lvivianka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 02.01.11, 15:07
                                        Zia zdjecie obraczek nie wchodzi...
                        • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:27
                          Ojtam zobaczyć, zobaczyć. Pan Młody za ten tort też zapłaci, więc czemu by miał go nie obejrzeć wcześniej. smile
                    • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:45
                      W każdym razie, pomyśleliśmy, że można go zrobić w stylu orientalnym, skoro najprawdopodobniej będzie tam stacja live cooking z sushi, oraz będzie tam stał tort pana młodego.

                      Tort PM będzie tylko stał w tym miejscu a nie będzie jedzony

                      Poza tym będzie tam tort, który nawiązuje trochę do orientu, więc fajnie by było złożyć to razem a nie żeby każdy element był gdzie indziej i od czapy

                      i Ty mowisz, ze nie planujesz go do chill out roomu? przestan sie wyglupiac
                      • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 00:54
                        Aneta planowałam. smile Ale potem koncepcja się zmieniła. Przecież ona ewoluowała całe popołudnie, sama wiesz, że mój wątek bywa czasem bardzo dynamiczny.
                        Tutaj napisałam, że smoka przenosimy. A jeszcze pisałam, że trzeba go będzie wyeksmitować. wink
                        • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 09:21
                          daj spokoj- ominelam 3 posty i juz nie wiem co sie dziejebig_grin

                          ja uwazam ze lepiej ze tam smoka nie bedzie- ale gdzie inne miejsce jak nie slodi bufet, albo obo dodatkowy bufet pana mlodego?

                          moze zrobic tort i ciastecza w ksztalcie oste do gry etc- zeby caly bufet powstałtongue_out
                          • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:16
                            Prawdę mówiąc o tym samym myślałam. smile Emi kiedyś pokazywała takie babeczki Pana Młodego. wink
                            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:17
                              Tylko dobrze musielibyśmy miejsce wybrać do tego.
              • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:26
                BTW do wykonania takiego smoczego tortu potrzebne są spore zdolności plastyczne. Łatwo jest z ciasta zrobić kolejne piętra układając na sobie przekładane kremem spody o różnych średnicach, ale żeby takiego smoczka wyrzeźbić... Później pomalować (zobaczcie jak on jest cieniowany). Do tego samo ciasto raczej takie miękkie jak na zwykły tort nie styknie, żeby się dało zwierza ładnie uformować. A później goście w paczce dostaną niejadalny tort, coś za coś...

                Jakoś ciężko mi uwierzyć, że zwykły cukiernik zrobi coś podobnego.
                • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:43
                  mi sie wydaje ze to robil jakis cakeboss ze stanow etc
                  oni robia deoracje aerografemwink czy jak to tak sie nazywa

                  ktos chyba tutaj pokazywal jak robili jakiegos buldoga

                  poza tym- nie oszukujmy sie- przy taich ciastach one nie są specjalnie dobre i ladne w srodku

                  bo mają duzo masy, są w srodu polepione, zeby byl ksztalt, a nie rowne warstwy kremu
                  • c2h5oh_i_ja Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:48
                    W TLC leci taki program, "Cukiernicy na start". Robią takie tortowe cuda, ale w regulaminie mają, że bodajże do 40% konstrukcji może być niejadalne (np. drewno, styropian), żeby to w ogóle miało kształt i się utrzymało.
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:20
                      To też mi powiedziano, że jadalny będzie w sumie tylko środek. I ja zgodziłam się żeby ten tort bardziej wyglądał niż smakował. smile Malowanie areografem nie jest aż takie trudne, nawet mój narzeczony ma takie urządzanie i całkiem nieźle sobie radzi.
                      • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:32
                        Malowanie areografem nie je
                        > st aż takie trudne, nawet mój narzeczony ma takie urządzanie i całkiem nieźle s
                        > obie radzi.


                        nic nie jest trudne, jak sie to umie;P

                        ja osobiscie nie spotkalam sie w PL z cukiernikiem, ktory by to robił
                        • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:37
                          Widocznie u nas w kraju robi się torty do jedzenia a nie do patrzenia. Właściwie skoro chodzi tylko o to żeby sobie na tego smoka popatrzeć to po jaką cholerę koniecznie robić tort. Przecież i tak nikt tego g... nie będzie jadł. Zrobić gipsowy odlew, machnąć tym aerografem i gotowe. Nie będzie problemu, że za długo stoi, że za ciepło i takie tam.
                          A swoją drogą, Aneta - ten drugi tort - cudności wink. Masz rację, tak to wszystko będzie wyglądać (już wygląda - np to straszne pudełko ze ścierką w środku).
                          • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:44
                            Wydaje mi się, że można to połączyć. smile
                            Nie wiem czemu się tak nieładnie wypowiadasz, miałaś okazje spróbować wypieków cukierni, którą wybraliśmy? Chyba nie, więc czemu wydajesz taki osąd bez sprawdzenia? Zwłaszcza, że tak naprawdę jak tort będzie wyglądał i smakował dowiemy się w dniu ślubu, więc wydawanie osądów z taką mocą nie jest do końca na miejscu.
                            Co do STD, to nie wiem o co ci chodzi, wszystkim się bardzo podoba i gościom i większości osób na forach, więc wydaje mi się, że twoja opinia niestety nie jest obiektywna.
                            • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:54
                              Chodzi chyba o smoczy tort. Który albo będzie smoczy, albo będzie tortem do jedzenia.

                              Zia, dobrze, że zapraszasz na wesele kulturalnych ludzi, którym zgodnie z konwencją oficjalnie się podobają save the date'y tongue_out problem jednak polega na tym, że w zostawieniu z czasem i pieniędzmi jakie na nie zmarnowano, to efekt jest głęboko rozczarowujący.
                              • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:00
                                Moim gościom się podobają std'y. wink Wierzcie mi, jakby się nie podobały to głośno by to powiedzieli, oni sobie dogryzają na każdym kroku.
                                • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 13:31
                                  No podobały, co się miały nie podobać. Ja jestem pewna, że moje zaproszenia za 8 zł sztuka też się spodobają wink Tyle że moje zostały wybrane w 20 minut, bez opinii forum i sprzedawania domu ze spadku, żeby je opłacić.

                                  W Twoim wypadku nie chodzi o to, że coś jest brzydkie. Tylko o kiepski stosunek jakości do ceny i czasu jaki na to poświęcasz.
                                  • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:33
                                    No i super. smile Najważniejsze żeby goście i sama PM była zadowolona. Ja byłam zadowolona, narzeczony był zadowolony, rodzice byli zadowoleni, goście też i nawet większości na forum się podobało. tongue_out
                                    A to, że długo było wybierane i konsultowane to dla mnie tylko dodatkowy plus, bo mnie to sprawia przyjemność, co też sprawia, że jestem bardziej zadowolona. wink
                            • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:07
                              Zdaje się, że ktoś już Ci tu tłumaczył jak wygląda produkcja takiego tortu. Jeśli tam ma być choćby 30% niejadalnego środka (tektury) to ja dziękuję. Ta jadalna reszta (to oznacza dająca się strawić i nietoksyczna) wcale nie musi być smaczna. Poza tym, jesteś pewna, że w tej cukierni zrobią takiego smoka i będzie on przepyszny? Chyba nie bo sama piszesz o próbnym torcie - czyli nic nie wiesz. Co do tego pre-zaproszenia to nie pisałam o wszystkich elementach a o pudełku i tej ściereczce. Opinie na tym akurat forum nie były, z tego co pamiętam, jednoznaczne. Wielu osobom akurat te dwa elementy się nie podobały. Ale Ty znowu próbujesz zaklinać rzeczywistość. Wydaje Ci się, że jak będziesz na okrągło pisać, że wszyscy byli zachwyceni to w końcu każdy to łyknie. Pudełko było zrobione niechlujnie. Takie pudełka, tylko solidnie zrobione można dostać w firmach sprzedających sprzęt laboratoryjny. Służą do przechowywania próbek w niskich temperaturach, w specjalnych statywach więc muszą być idealnie wykonane. Nie wiem ile zapłaciłaś za jedno pudło ale tu za 80 euro masz 50 sztuk. A ta szmatka w środku była po prostu brzydka i tyle. I nie wmówisz mi, że jej kolor był taki sam jak wstążki. Nawet jeśli nie był aż tak różny od tego na zdjęciu to jednak indentyczny absolutnie nie był.
                      • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 13:38
                        Malowanie aerografem na lukrze... gdzie nie ma za dużego pola manewru jeśli o poprawki chodzi... Na żadnej fotce z polskiej cukierni, nie widziałam tortów tak malowanych, więc można pokusić się o wniosek, że to będzie pierwszy raz dla cukiernika. Ba może on zwyczajnie takiego sprzętu nie mieć.

                        BTW dlaczego chcesz uszczęśliwiać gości niejadalnym tortem?
                        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:34
                          Chce uszczęśliwić PM i naszych przyjaciół, goście do degustacji będą mieli głównie tort weselny. smile
                          Zawsze mogę narzeczonego poprosić o nauczenie pana cukiernika malowania areografem, będzie miał wkład w tworzenie swojego tortu. smile
                  • ronalilly Tort 29.12.10, 11:43
                    Gdybym miała takiego smoka do zamówienia, to wybór byłby prosty - Buddy Valastro big_grin Tylko niestety nie wiem, ile kasy coś takiego by pochłonęło. No i mógłby być problem z transportem tongue_out
                    • zia86 Re: Tort 29.12.10, 12:01
                      Nie będę transportować tortu ze Stanów. wink Choć rzeczywiście mogłoby by to być niezłe wyjście, jednak absolutnie nierozsądne.
            • inn-ka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:11
              aneta-skarpeta napisała:
              > i pewnie wydzie tak, ze ZIa da zdjecie
              > https://technabob.com/blog/wp-content/uploads/2009/01/albi_2.jpg
              >
              > a dostanie prawie taki sam
              > https://www.cakes-you-can-bake.com/images/red-dragon-cake.jpg
              >
              > ktory zreszta jest slodziutki
              buahahahahaha!!! Idealne podsumowanie dotychczasowych działań Zii (bez urazy, ale tak to wygląda)
              • kotka.zielonooka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:53
                inn-ka hiehie smile
                Chociaż chciałam zauważyć ze ja osobiście chętniej spróbowałabym tortu nr 2 smile
            • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 13:07
              Aneta, cudne to porównanie smokówbig_grin
            • spicy_orange Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:08
              a może Zia sie zgłosi do programu Cukiernicy na start jako zleceniodawca? big_grin Ostatnio była jakaś babka dla której 3 grupy cukierników tworzyły tort marzeń i potem pani sobie wybrała najładniejszy-robią tam istne cudeńka i co najważniejsze-w stanach wink
              • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:42
                Jaaasne. smile Jak ktoś tylko wymyśli jak przetransportować go tutaj bez szkód. wink
                • nutka07 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:49
                  Podwykonawcy od tortu przyleca zrobic tort w Polsce, tak jak panie konsultantki pojada z Toba i calym orszakiem po suknie.
          • zuza.kociara Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:12
            Próbujesz być taka strasznie do przodu, bo jesteś zwykłą dziewczynką z małeg
            > o miasteczka. Zaczynasz w związku z tym wymyślać coraz bardziej niestworzone hi
            > storie.


            Tego raczej Zia nie skomentuje... A szkoda. Chociaż pewnie skończyłoby się na śpiewce jaka to ona jest szczęśliwa i chce tylko spełniać swoje marzenia. Nie widzi jak bardzo irracjonalny jest ten ślub, infantylności trailera (jaki sens tulenia się z misiem i udawania, że czytasz Dukaja??), horrendalnych kosztów na które patrzy z radosną nieskażoną myślą twarzą, poszarpanego kartonu z STD z burą szmatą w środku wartego więcej niż porządne zaproszenie z klasą. Tu mamy clue całości - to właśnie klasy i smaku brakuje całej koncepcji a autorce rozsądku. I mimo, że zazwyczaj staram się nie wyrażać tak stanowczo uważam, że na małżeństwo w ich przypadku jest grubo za wcześnie... Do tego trzeba dojrzeć.

            Dziękuję jednak za kolejne wątki. Mamy ze znajomymi kupę funu, obstawiamy co będzie w kolejnych odcinkach i na jaki pomysł można jeszcze wpaść.
            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:39
              No ja zawsze powtarzam, że jestem normalną PM. smile
              Tak jestem szczęśliwa, tak chcemy spełniać swoje marzenia. Tak, jesteśmy trochę dziecinni, przyznaje się do tego otwarcie. smile Ja sobie zdaje sprawę z kosztów i zdaje sobie sprawę z ich wartości i nawet proponowałam zmianę koncepcji bodajże w wakacje jak nam budżet zaczął puchnąć, jednak narzeczony stwierdził, że jak tracić konia to tracić wóz. wink On chce wyprawić taki ślub i wesele z marzeń dla nas ale też dla naszych gości, którzy są dla nas najbliżsi.
              Ja sobie doskonale zdaje sprawę ze wszystkich konsekwencji tego faktu. Ale to jest tak jak ze skokiem ze spadochronem, wiesz, że może się nie otworzyć ale i tak skaczesz.
              Ja siebie lubię i akceptuje, narzeczonego kocham i akceptuje, lubią nas i akceptują(ze wzajemnością) nasi przyjaciele, jesteśmy szczęśliwi, naprawdę nie chcemy się zmieniać tylko dlatego, że tak wypada, że mamy już tyle lat, że powinniśmy myśleć tak albo tak. Dopóki nikomu nie robimy krzywdy swoim działaniem i myśleniem to nie ma problemu. Wiecie, moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka. smile
              A STD jest naprawdę dobrej jakości i ten materiał w środku jest grubszy i w kolorze wstążki, już to kilka razy pisałam, te zdjęcia są tylko poglądowe, nie są do końca obrobione ani w odpowiedniej rozdzielczości, co też pisałam. wink
              • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:49
                pudelka STD

                są spoko, ale skoro koszty tego są porownywalne z CECI to nie ma o czym rozmawiac- nie są warte swej ceny. kropka. bo koło CECI to one nawet nie lezaly. taka jest prawda

                wydajesz bardzo duzo asy, bo masz bardzo duze oczeiwania, ale u nas rynek slubny nie jest ta rozdmuchany jak w stanach, jest inna tradycja- w stanach wszystko musi byc duze- wiec oprawa slubna takze

                w PL nie ma takiej tradycji, nie ma firm z doswiadczeniem itd

                wiec dostajesz marne podrobki

                zaznaczam, ze jakbys nie robila tych wszystkich przgotowan i nawiazn do ceci etc to 99% dziewczyn pochwaliloby STD mimo jakis niedorobe, ale skoro Ty dążysz do efektu CECI etc to to zobowiązuje


                i to samo bedzie z tortem. nie da rady

                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:54
                  No tak ale też trzeba przeliczyć elementy, w Ceci mielibyśmy za tą kwotę karteczkę z kopertą, tutaj mamy jednak pudełka, wnętrze, karteczkę, magnesik i kopertę. smile
                  Dalej mówię, że nie wierzę, że w PL są mniej zdolni ludzie niż za granicą, trzeba dać im tylko szansę się wykazać a jak się wszyscy będą bać zaryzykować, to te firmy nigdy doświadczenia nie zdobędą. smile
                  Jednak jak widzisz żeby już się nie denerwować to też zwróciliśmy się do Ceci. smile Jednak to nie znaczy, że musimy wszystkich sądzić po jednej sprawie, zamówimy próbki i zobaczymy. smile
                  • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:05
                    Pytanie po ch*a im takie doświadczenie, skoro następna taka PM się szybko nie trafi.
                • spicy_orange Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 23:18
                  ja to w ogóle nie wiem o co kaman z tym Ceci-nie podoba mi się praktycznie nic na ich stronie. Robimy Śluby mają ciekawe wykonania, no ale klamka zapadła-zatem ze spiętymi pośladami będę czekać na efekty (jestem też trochę ciekawa kasy wydanej na Ceciową poligrafię, ale może lepiej nie wiedzieć big_grin)
              • inn-ka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:36
                Tu się wtrącę, bo skoro Zia płacisz kobiecie za zrobienie zdjęć i wychodzi Ci, że kolor jest inny niż w rzeczywistości (nie mówiąc już o poszarpanym pudle i innych niedociągnięciach) to coś tu jest grubo nie tak. Ty masz naprawdę problem z terminem "płacę to wymagam", widać to na dosłownie każdym krokuuncertain
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:43
                  Bo to są zdjęcia dopiero poglądowe, nie obrobione do końca itd. takie żeby Wam pokazać jak wyszło. Kilkukrotnie już pisałam, że my z tego wybierzemy kilka, które pójdą do dalszej obróbki i których jakość będzie taka jak do druku, teraz te zdjęcia nawet 1mb nie zajmują, bo nie są po prostu skończone. smile Czytajcie dziewczyny co piszę żeby potem właśnie takich kwiatów nie było. smile
                  • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:52
                    > Czytajcie dz
                    > iewczyny co piszę żeby potem właśnie takich kwiatów nie było. smile

                    Naprawdę uważasz, że mamy szanse pamiętać, co pisałaś w kazdym z tysięcy postów? wink
                  • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:56
                    A ile tych zdjęć jest teraz? 10? Jak nie pójdą do druku, to mają być takie słabe? Obecnie foty SĄ po obróbce, kiepskiej w dodatku. Dzięki temu pudełka mają poszarpane brzegi, są plamy na zdjęciach etc. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mi fotograf oddał umówione X zdjęć na płycie, ale obrobił porządnie tylko te Y które mam zakontraktowane do druku.
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:40
                      Arwena, to są próbki, ja mam sobie wybrać z tego te, które pójdą do dalszej obróbki i będą miały normalną jakość, je sobie zakontraktuje i za wybraną ilość zapłacę.
                      • khumbamelala Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:44
                        Muszę przyznać, że jakoś trudno zrozumieć mi dlaczego fotograf dał Ci nieobrobione zdjęcia... to przecież jest dla niego strzał w kolano, konkurencja na tym rynku jest ogromna! A dla fotografa obrobienie 10 takich zdjęć to przecież powinna być bułka z masłem...
                  • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:33
                    Wybacz, ale te zdjęcia są kiepskie i brak obróbki nie ma tu nic do rzeczy.
                    Ty też czytaj posty innych, żeby Ci 5 razy jednego zdania nie pisać i nie tłumaczyć.
                    Czy zawodowym fotografkom tak trudno zrobić zdjęcie, na którym materiał w pudełku ma kolor taki, jak w rzeczywistości?
                  • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:48
                    co to znaczy zdjęcia "nieobrobione do końca"?
                    sorry, jak coś zamawiam, to mam dostać skończone i dopieszczone, a nie "niedorobione do końca".
                    i gdyby zdjęcia "nie były skończone", to zajmowałyby o wiele więcej niż 1MB... przecież dopiero po obróbce, zmianie rozdzielczości zmniejsza się ich rozmiar.
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:56
                      To znaczy to są próbki do wyboru, takie małe jak się wybiera u fotografa. Teraz po nowym roku pójdziemy, pokażemy paluszkiem, które zdjęcia chcemy, zapłacimy za nie i dostaniemy skończone i dopieszczone. smile
                      • next_exit Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:45
                        Zia, ja sie zajmuje fotografią, i u mnie jedno zdjęcie PO OBRÓBCE wazy wlasnie circa 1mb....PRZED obrobka okolo 9mbtongue_out tak ze nie ma takiego przelozenia, ze im wieksza waga, tym wiekszy stopien przerobienia. Dodam ze u mnie przerobione zdjecie wazy tyle przy zachowanym oryginalnym formacie, bez zmniejszania.
                        • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:52
                          next_exit napisała:

                          > Zia, ja sie zajmuje fotografią, i u mnie jedno zdjęcie PO OBRÓBCE wazy wlasnie
                          > circa 1mb....PRZED obrobka okolo 9mbtongue_out tak ze nie ma takiego przelozenia, ze im
                          > wieksza waga, tym wiekszy stopien przerobienia. Dodam ze u mnie przerobione zd
                          > jecie wazy tyle przy zachowanym oryginalnym formacie, bez zmniejszania.

                          a to nie jest tak, ze panie zmiejszyly zdjecia do przeslania, zeby bylo szybciej i latwiej?
                          • next_exit Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:05
                            Moze i zmniejszyly, ale mi chodzi wlasnie o to, ze u mnie niezmiejszone (w sensie rozmiaru), obrobione zdjecie w formacie JPG wazy wlasnie okolo 1mb - chodzi mi tutaj o to, ze Zia podala jako argument ze zdjecia sa nieobrobione wlasnie ich mala wage. A waga nie ma tu nic do rzeczy i stopien obrobienia zdjecia wcale nie musi jej zwiekszac. Zdjecie zaraz po wyjsciu z aparatu, przed obrobka i zmiana formatu wazy za to ok 9mb wink
                            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:11
                              No ale one mają taką bardzo małą wagę, może dlatego żeby też się do maila zmieściły i ogólnie są pomyślane jako miniaturki, wiecie jak są takie palety ze zdjęciami, które się taką lupą ogląda i wybiera. smile
                              • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:18
                                Ja nie wiem nic o takich paletach. A 1mb fotka nie jest mała. smile
                            • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:12
                              noo, a jak jest zrobione super-wypaśnym-sprzętem, czyli Canonem 5D, to może ważyć jeszcze więcej wink więc ten argument Ziowy jest z d... wzięty.
        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 28.12.10, 23:38
          Monika wszystko co dostaje od firm to Wam pokazuje. smileTo co już jest zrobione też Wam pokazuje. Przecież sukienki są wybrane, nie rozumiem o co ci chodzi. Na jedną mam umowę i zaliczkę a na drugą czekam na papiery, poprawinową będę projektować tam gdzie druhny swoje suknie.
          • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:01
            No sukienki są zajebiście wybrane, jednej z nich w życiu na oczy nie widziałaś. A tak swoją drogą to dalej zasuwasz w 75B?
            • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:31
              Przecież Zia w staniku mającym obwód taki jak ona pod biustem (czyli i tak za dużym) się dusi. Ale nie będzie się dusić w kiecce z mocno dopasowaną górą. Tzn nie testowała nigdy, ale już WIE.

              • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:39
                Poprawka, Zia ma stanik o obwodzie takim, jak ona w biuście wink
          • malwina-4 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 10:57
            Zia - powinnas jak najszybciej wyjsc za maz !
            Bierz pierwszy wolny termin i nie wybrzydzaj. Inaczej istnieje spore prawdopodobienstwo, ze zostaniesz stara panna. Twoj facet do czasu slubu sie rozmysli i zamiast motyli, smokow i inynch fanabeli zostaniesz z reka w nocniku.
            Robisz ze slubu i wesela Show co pozwala sadzic, ze zaliczasz sie do nowobogackich.
            Ludzie z klasa i kasa inaczej sie obnosza ze swoja fortuna. Wydaja, owszem ale nie robia z tego pokazowki na takich platformach jak to forum....
            W sprawie sukienki - nazwijmy ja oltarzowa - wybralas ladny model. Rzecz w tym, ze model nie pasuje absolutnie do Ciebie, jestes za chuda i nie masz prawidlowej postawy. Szkoda, ze projektanci nie moga wybierac swoich klijentow bo inaczej nie dopuszczono by Cie nawet do przymiarki.

            Z tym slubem na szybko pisze jak najbardziej na serio !
            Twoj facet pojdzie po rozum do glowy a drugi, ktory by zrobil z siebie dobrowolnie posmiewisko juz Ci sie nie trafii.
            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:29
              Aha, czyli znowu mamy cenzus majątkowy, można na forum pisać o sukienkach, ślubach, weselach ale tylko do jakiegoś pułapu bo inaczej "kole się w oczy bogactwem", którego nie ma. Dziewczyny tak naprawdę to ja nigdzie nie napisałam ile to będzie kosztować, nic nie piszę o kosztach itd. i cały czas powtarzam, że pochodzimy z normalnej klasy średniej, to Wy dorabiacie niestworzone historie o tym co, gdzie i za ile, zwłaszcza, za ile. wink
              Mój narzeczony doskonale widzi co bierze i mu to nie przeszkadza, to działa w dwie strony, dziewczyna geeka też musi posiadać pewne cechy, które ja posiadam. smile
              Dlaczego uważasz, że suknia ślubna nie pasuje do mnie?
              • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:40
                Dziewczyny tak naprawdę to ja nigdzie nie napisałam ile to będzie kosztować, nic nie piszę o kosztach itd. i cały czas powtarzam, że pochodzimy z normalnej klasy średniej

                widzisz wieszosc dziewczyn tutaj wie ile co moze kosztowac
                nie mowisz ile kosztuje sukiena very wang- ale tylko idiota bedzie myslal, ze kosztuje 2 tys zł

                andels to nie hotelik na preriach i wynajecie pokoi dla wszystich gosci itd kosztuje duzo- nie zaleznie czy pokoj kosztuje 300 zł czy 600

                kazda z nas wie jak drogie sa dekoracje kwiatowe- a Ty bedziesz miala kaskady kwiatow

                wynajecie samochodow dla gł. gosci

                same zaproszenia- CECI!

                na forum zaproszenia za 12 zł są uznawane za dosc drogie itd itd itd
                masz dwie ekipy fotograficzne, stylistke, 2 konsultantki- w PL klasa srednia tego nie masmile

                na 90% wesel jest tylko wodka i carlo rosi, u CIebie bedzie pelna paleta drogich alkoholi- srednio rozgarnieta forumka wie ile to kosztuje

                wiec co z tego, ze nie podajesz cen? łatwo sie domyslic, ze wesele nie kosztuje tyle ile wydaje klasa srednia. nie ma co udawac ze jest inaczej

                btw iedys podawalas ceny i wiele osob to pamieta, a wszysto trzeba jeszcze pomnozyc- bo wyjdzie wiecej na bank
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:51
                  No ok, można się domyślać. smile Tylko dlatego, że ktoś się domyśla to ja mam mieć zakaz pisania na forum? Bo można opisywać wesela tylko z wódką, Carlo Rosi i sztucznymi kwiatami(od razu mówię, że nic do takich nie mam)? Nigdy nie napisałam nic żeby pokazać "ile to ja nie mam pieniędzy na ślub a wy nie macie haha". bo tak nie myślę to po pierwsze, a po drugie nie mam takiego charakteru. Czemu odbieracie mi prawo dzielenia się swoją radością z przygotowań na forum tematycznym w swoim wątku(na który przecież można nie kliknąć i nie wchodzić, bo wiadomo o czym jest)? Ja nie mówię, że mam średni budżet, tylko, że pochodzimy z klasy średniej a to jest jedno z naszych marzeń, które chcemy zrealizować. Nie każdy kto jedzie w mega podróż dookoła świata, codziennie lata prywatnym odrzutowcem. wink
                  • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:24
                    Zia, tak miedzy nami

                    to nie chodzi o to, ze masz nie pisac, ze masz takie marzenia.
                    po prostu reujesz ten slub i swoją sytuacje finansową jao "zwyła, normalna sytuacja jak wieszosci panien mlodych w PL", a to drazni.

                    Na przemian podreslasz, ze jestes nietypowa- stad te niecodzienne dodati slubne i ta pompa, z drugiej strony mowisz, ze jestes normalna, z normalnej srednio zamozne rodziny wiec o co sie dziewczyny rzucacie

                    przy taich pomyslach jakie Ty masz znajdą sie zawsze osoby atakujące

                    bo jest w co strzelac. jak ludzie kupują wodke i sztuczne kwiaty to jest ograniczony manewr- bo panna mloda mowi- ale ja nie mam kasy na zywe kwiaty- i koniec dyskusji


                    osobiscie tez uwazam- jak wiele forumek- ze idziesz w zlym ierunu, przesadzasz i efekt moze byc daleki od WOW- choc widac bedzie pieniadze


                    ale na weselach rosyjskich miliarderow tez je widac- rozumiesz?

                    w niewybredny sposob wiele forume chce Cie ostrzec

                    forma malo wyszukana, ale mnie- oaze spokoju- tez czasem krew zalewatongue_out

                    mnie osobiscie nie uderza rozmach przedsiewziecia tylko niektore irracjonalne posuniecia- sushi w chill out roomie, robienie prblemow z wycieczki do paryza, zeby suknie na zywo zobaczyc przez zamowienie- cyrk z ceci, jumem itd to ze masz tyle osob, a sama musisz ta wiele energii tracic na bzdury, tore powinny byc za Ciebie zrobione- a ty powinnacs przyjsc raz w tygodniu i wybierac miedzy ofertami i odrzucac to co co nie pasuje- a niech one sie pocą

                    a jest na odwrot- Ty wyszukujesz, a konsultatnki przylepują
                    • inn-ka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:53
                      Pod tym się podpisuję.
                      Zia, daj Ci Boże zdrowie i kupę kaski, na prawdę dobrze Ci życzę, jak większość tutaj dziewczyn.
                      Sprawiasz na filmie wrażenie fajnej, zakochanej na maxa dziewczyny i możesz spełniać swoje ślubne marzenia - super!
                      Masz kupę kasy, a taki "lity paździerz" odwalasz. Fakt, że u Ceci miałabyś za dana kasę mniej, ale piękniejszych rzeczy, a Ty wybrałaś więcej pierdółek, ale ewidentnie gorszej jakości (wybacz, ale po STD spodziewałam się dużo więcej) świadczy o Tobie i Twoim podejściu do wydawania kasy. Jak sroka - byle więcej, byle się świeciło. Niestety, nie masz wrodzonego poczucia elegancji, ale spoko, nie każdy musi je mieć. A jak chcesz być elegancka to nie słuchasz dobrych rad tutejszych forumek. I to tak naprawdę podnosi ciśnienie, że masz marzenia, a nie umiesz ich zrealizować, mimo że ludzie chcą Ci pomóc.
                      • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:50
                        Inn-ka wynikało to z tego, że m.in. Wy przekonałyście mnie, że PL na pewno też można znaleźć taką firmę, która zrobi poligrafie super i nie trzeba za nią płacić takiej kasy. Takie argumenty pojawiały się nawet przy ostatniej dyskusji nad poligrafią. No to pomyślałam, że skoro u nas można tak samo ładnie i w dodatku za mniejsze pieniądze to czemu nie spróbować. Do tego doszła bardzo dobrej jakości próbka i zapewnienia pana, że ma sprzęt, ludzi i kreatywność żeby zrobić też takie małe cudeńka i że specjalizują się w indywidualnych projektach.
                        • inn-ka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:53
                          Zia, to w takim razie facet Cię oszukał. Nie wiem też o jakiej próbce Ty mówisz - o tym pstrokatym pudełku z naklejanymi na bokach motylami?
                          • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:01
                            No trochę tak. Zresztą to nie była ta jedna rzecz. Cały czas zastanawiam się czy opisać tą historie ale nie chce aż takiego czarnego PR robić, bo koniec końców byłam zadowolona z usługi.
                            Mówię o próbce zaproszenia, które od nich zamówiłam wcześniej.
                            • inn-ka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:20
                              Opisz. Ale serio jesteś zadowolona? W 100%?
                              • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:22
                                Byłam zadowolona z produktu który dostałam. smile Natomiast w czasie obsługi i procesu tworzenia mieliśmy dużo górek ale też niestety dużo dołów.
                                • kotka.zielonooka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:05
                                  "byłam zadowolona"

                                  Czyli teraz nie jesteś?


                                  ps. z tymi zdjęciami to ja bym tak nie naskakiwała na fotografa smile
                                  Być może szmata w STD jest po prostu szmatą a nie przepiękną tkanina która "została nieobrobiona na fotografii" smile
                                  • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:16
                                    Jestem. smile Chodziło mi o to, że produkt końcowy nas zadowolił, jego realizacja nie do końca. smile
                                    • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:18
                                      zia86 napisała:

                                      > Jestem. smile Chodziło mi o to, że produkt końcowy nas zadowolił, jego realizacja
                                      > nie do końca. smile


                                      ZIa musisz zrozumiec, ze czesto bedzie tak, ze realizacja to bedzie droga przez meke- bo to stres, pieniadze, kontakt obcych sobie ludzi i bywa roznie, wazne zeby efekt koncowy byl zadowalający
                                      • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:23
                                        Ale ja się nie stresuje, nie denerwuje i płacę normalnie. smile W zamian wymagam tego czego ustaliliśmy na początku, jeśli ktoś wie, że nie podoła a mimo wszystko podpisuje ze mną umowę to już nie moja wina. Ja na dzień dobry jestem szczera, mówię czego wymagam, pokazuje zdjęcia tego o co mi chodzi, jeśli ktoś mówi, dobrze proszę pani, wiemy o co chodzi, zrobimy tak samo ładne to ja tego właśnie oczekuje. smile
                                        • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:29
                                          Zia, ja wszystko rozumie, ale nie unikniesz takich sytuacji

                                          bo to norma

                                          wiem jak powinno byc, ale tez wiem jak jest- a czesto jest tak, jak nie powinno byc

                                          wiec musisz byc na to gotowa i brac margines i poprawke co Ci wykonawcy obiecują

                                          poza tym ja nawet jestem przekonana, ze oni myslą, ze sa w stanie zrobic najambitniejszy projekt i wg nich moze byc nawet hiper super lux- a Cienie nie zadowoli

                                          musisz brac na to poprawkę i nie oczekiwac cudówch mimo ze płacisz
                                          • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:32
                                            Oczekuje tylko tego, co jest do zrobienia. smile Skoro, ktoś to potrafił kiedyś zrobić, to znaczy, że da się tak zrobić. Więc jeśli ktoś mi obiecuje tak samo ładne, to ja tylko chce to co mi obiecano. Nic ponad. smile
                                            Poza tym jeśli nie będziemy wymagać odpowiedniej(w sensie miłej i profesjonalnej) obsługi, to ona się nigdy nie zmieni. Nie mówiąc już o tym, że w ogóle powinno się być miłym w stosunku do ludzi. smile
                                            • inaa1 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:42
                                              tylko cały czas zapominasz, że większość zdjęć, z amerykańskich serwisów ślubnych zwłaszcza, jest mocno sfotoszopowana.

                                              a propos zdjęć - mnie akurat się podoba, że fotografki nie wygładziły tych postrzępionych brzegów i wymięcia na wieczku.
                                              • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:49
                                                Jasne, wiadomo, że dużo rzeczy jest podretuszowanych. smile Jednak wciąż mniej więcej można ocenić jaka jest jakość tej rzeczy na zdjęciu.
                                            • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:51
                                              zia86 napisała:

                                              > Oczekuje tylko tego, co jest do zrobienia. smile Skoro, ktoś to potrafił kiedyś z
                                              > robić, to znaczy, że da się tak zrobić. Więc jeśli ktoś mi obiecuje tak samo ła
                                              > dne, to ja tylko chce to co mi obiecano. Nic ponad. smile
                                              > Poza tym jeśli nie będziemy wymagać odpowiedniej(w sensie miłej i profesjonalne
                                              > j) obsługi, to ona się nigdy nie zmieni. Nie mówiąc już o tym, że w ogóle powin
                                              > no się być miłym w stosunku do ludzi. smile


                                              ZIa wszystko racja, ja sie zgadzam. ale teoria teorią, a zycie zyciemsmile oczywiscie nie mozna pozwolic sobie na zle traktowanie, ale mam wrazenie, ze oczekujesz od nich tego bzika na punkcie perdol slubnych na takim samym poziomie jak Ty- a ludzie są rozni, są czasem oschli, zamknieci w sobie, surowi, nerwowi

                                              z Twoje punktu widzenia pan z JUM zachował się tak- masz prawo miec takie odczucia, ale moze pan z JUM wspomina wspolrace z tobą ( nie obraz sietongue_out) jak z szajbuska, ktora najpierw chce pudelko pelne motyli, zeby potem wstrzymywac produkcje bo lepsze bedzie biale, ze nic jej sie nie podoba itd

                                              punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

                                              musisz byc bardzije konkretna, mocno okroic inspiracje- dac np jedno zdjecie kul kwiatowych a nie 15stu prawie identycznych itd

                                              ama stwarzasz wrazenie, ze chcialabys wszystko i tak naprawde to sama nie wiesz czego i najlepiej zeby ktos przy pieciu inspiracjach sie wstrzelił- a to wrecz niemozliwe

                                              unikniesz dzieki temu wielu rozczarowan i nerwów

                                              ...i zawsze bierz poprawkę na obsuniecia czasowe- bo zawsze moze cos sie sypnąc
                                              • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 21:13
                                                Tylko, że jak już się trzymamy przykładu z panem, to pan był mega zakręcony pozytywnie i bardzo komunikatywny. smile Ja nie oczekuje rozmów na temat pierdółek, kolorów kwiatów, wstążek itd.
                                                Współpraca może wyglądać na zasadzie, że ja się rozwodzę nad tym co byśmy chcieli, po czym ktoś mi mówi, dobrze zrobimy, za jakiś ustalony czas mogę dostać na maila projekt z krótką notką o akceptacje, który będzie idealnie oddawał tą jakość/wzornictwo itd. o jakiej rozmawialiśmy na początku, po czym w połowie produkcji mogę dostać następną notkę "robi się, wszystko będzie w terminie" i w terminie odebrać pięknie zrobioną rzecz. smile I tyle, ja wcale nie potrzebuje miliona telefonów, maili itd. ja potrzebuje żeby ktoś wykonał to do czego się zobowiązał. Jeśli ktoś widzi zdjęcia Ceci(bo to były jedyna dwa linki, które najpierw posłałam) i mówi, mi, super, zrobimy pani lepsze, to ja tego oczekuje. Można przecież powiedzieć, nie damy rady tego zrobić ale mamy dla pani taki pomysł, co pani na to.
                                                Ja zawsze na początku wysyłam bardzo konkretne przykłady tego co mi się podoba i podkreślam bardzo wyraźnie, że zależy mi na najwyższej jakości.
                                                • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 21:28
                                                  zia rozumiem- mako ile razy to juz napisalamwink

                                                  w takim razie niestety musisz teraz brac poprawke na zapewnienia podwykonawcow bo co by nie mowic- poziom ceci trudno "podrobic", dlatego jest tych firm tak malo

                                                  bo to wymaga wyjątkowej finezji, jakby to bylo takie proste to wiekszosc firm mialaby bardziej wyszukane projekty

                                                  a byc moze pan z JUm byl swiecie przekonany, ze pudlo z motylkami bylo bardzo ceci?
                                                  • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 21:31
                                                    No to też dlatego poszłam sobie do Ceci, reszta firm jest sprawdzona a te niesprawdzone będę prosić o dokładne próbki możliwości. smile
                                  • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:00
                                    Bardzo możliwe. Jednak Zia twierdzi, że kolor jest zupełnie inny i szmata ze zdjęcia wcale taką straszną szmatą nie jestwink
                                    Pytam się więc, czy fotografkom tak trudno było zrobić zdjęcie, które pokazuje prawdziwy kolor materiału? Bo może Zia ma problem z rozróżnianiem kolorów i ta szmata w realu wygląda jak na foto.
                                    A jeśli tak by było to naprawdę gorszego materiału chyba znaleźć nie mogłauncertain
                                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:04
                                      Lili uwierz mi, to było najlepsze co miałam do wyboru. smile Pamiętacie te poprzednie materiały? Tamte były straszne.
                                      • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:10
                                        Nie wierzę niestety. Jestem pewna, że w jakimkolwiek pasmanteryjnym znalazłabyś idealny materiał. Obecnie materiałów jest od zatrzęsienia... Mnie się STD nawet podoba, ale ten materiał w środku naprawdę psuje wszystkouncertain
                                        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:13
                                          Znalezienie materiału leżało po stronie wykonawcy całej poligrafii i my za tą usługę oraz za ten materiał zapłaciliśmy. On jest naprawdę ładny, nie wiem czemu Wam się tak nie podoba.
                                      • bobralus geek fantasy? 29.12.10, 22:40
                                        A od kiedy to "geek fantasy" ogląda albumy z plasma weapons (patrz: trailer)? Chyba nie do końca znasz swojego chłopaka, chyba, że oczywiście w Twoim środowisku geek fantasy ma "wyjątkowe" znaczenie.

                                        Monikapers, świetnie czyta mi się twoje posty, w sumie wciągnęłam się w ten wątek głównie dla nich - po ciężkim dniu przeżywam prawdziwe katharsis, czytając, jak mądrze i celnie podsumowujesz ten cyrk na kółkach;P
                                        A co do kwestii psychiki to ja tu widzę klasyczny przykład osobowości histrionicznej
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Histrioniczne_zaburzenie_osobowo%C5%9Bci
                                        Cechy w skrócie:
                                        1) styl wypowiedzi nadmiernie impresjonistyczny i pozbawiony szczegółów (chyba nie trzeba tłumaczyć)
                                        2) samokreowanie się (self-dramatization), teatralność, brak poczucia komfortu w sytuacjach, w których nie jest się w centrum uwagi (my jesteśmy specyficzni, wszystko musi być wyjątkowe/wymarzone, 5 fotografów, opowiadanie o sobie na wielu forach, i masa innych przykładów)
                                        3) podatność na sugestie, czyli łatwe uleganie wpływom innych lub okoliczności (zachwyt pudełeczkiem a la my little pony itd.)
                                        4) uważanie związków za bardziej intymne, niż są one w rzeczywistości (zwierzanie się tylko w "wąskim gronie 4 forów internetowych", niemożność zwrócenia uwagi podwykonawcom)
                                        5) interakcje z innymi charakteryzujące się często niestosownym kuszeniem erotycznym lub zachowaniami prowokacyjnymi (w tym często takie osoby, mimo kuszącego wyglądu, nie sa zainteresowane seksem samym w sobie, chodzi o to, zeby mieć kolejne narzedzie do zwrocenia na siebie uwagi - opowiesci o pierwszym razie, rzucane mimochodem sugestie zwiazkow homoseksualnych itd.)

                                        Taka osobowość i już, żadne uwagi nie pomogą, bo skoro się takim jest, to trudno uznać, że ktoś, kto zupełnie inaczej postrzega świat ma rację. Zostanie to właśnie odebrane, jak próba przekonania, że białe jest czarnesmile
                                        Szkoda tylko, że zostaje wykorzystywany w tym teatrzyku jako rekwizyt żywy człowiek - narzeczony. Mówisz, że mu to nie przeszkadza. Gdyby ktoś zaczął naśmiewać się z mojego chłopaka, to niezalażnie od tego, co on by o tym mówił, mnie serce bolałoby na myśl, że jakaś obca osoba, wcale go nie znajac, dworuje sobie z niego w niewybredny sposób i zrobiłabym wszystko, żeby jego i siebie przed tym uchronić. Choćby dla swojego komfortu psychicznego, ze ważniejsza od wirtualnych pogaduszek jest dla mnie jego godność.Po prostu uznałabym, że choćby najlepiej dobrany kolor serwetek nie jest wart jednego przykrego słowa na jego temat. No ale to ja i pewnie jakieś inne moje zaburzenie osobowości;P
                                        W moim przekonaniu jednak ustawiłaś go na trajektorii lotu pomyj, pytasz go słodko, czy mu to nie przeszkadza, on mówi: "Ależ nie misiaczku, wszystko dla twojego szczęścia, masz z tego taką radość, a ja nawet na te pomyje nie patrzę" a Ty nie masz na ten temat żadnej refleksji, bo "geek fantasy" powiedział, że jest "cały happy"...
                                        • aretahebanowska Re: geek fantasy? 29.12.10, 22:55
                                          Wypisz, wymaluj - Zia.
                                        • mohito86 Re: geek fantasy? 29.12.10, 22:57
                                          bobralus, świetnie powiedziane - nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z mojego narzeczonego robił takie pośmiewisko jak wielu internautów z Mikołaja. Naprawdę nie jestem w stanie tego pojąć. Ale ok mogą sobie myśleć - przecież to tylko nic nie znaczący użytkownicy netu co mi tam. Gorzej, gdy wkońcu Mikołaj zacznie szukać jakiegoś stażu, pracy etc. i ludzie go "wygooglują" - to wcale nie rzadkie dzisiaj. A tam opowieści o ich pierwszym razie, że ze sobą nie sypiają do ślubu, sprzedawaniu spadku na wesele i milionie innych spraw...
                                          • zia86 Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:07
                                            Jesteście niesamowite. smile Nawet mi żółte papiery znalazłyście. wink
                                            Co do reszty, na poważnie. Ja zawsze mówię, że jeśli ktoś robi coś złego bez żadnego powodu, z chęci zrobienia komuś przykrości, to nie znaczy źle o "ofierze" tego postępowania, tylko o tym kto to robi.
                                            Ja narzeczonego bronię tak samo jak siebie, jeśli ktoś nawet pomimo wielu dyskusji i tak wie swoje lepiej no to cóż. Nie do nas ta agresja wróci. W każdym momencie mogę przestać jeśli narzeczonemu to zacznie przeszkadzać a ja wiem kiedy mu coś przeszkadza naprawdę a kiedy tylko mówi, że nie. Nie powiem jaki on ma do tego wszystkiego stosunek bo to by było niemiłe.
                                            • aretahebanowska Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:15
                                              No widzisz, jak Ty nic nie rozumiesz. Albo dokładnie nie czytasz - tu nie chodzi o żółte papiery. W końcu każdemu można przypisać jakiś typ osobowości. A co do N. Tu nie chodzi o to jakie opinie ludzie wypisują o nim na forach. Tu chodzi o to w jakim kontekście będzie się pojawiało w necie jego nazwisko. I tu może być problem.
                                          • bobralus Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:16
                                            Ha, jasne masz rację, ja nawet o tym nie pomyślałam, ale na szczęście nie muszę. Należy tylko mieć nadzieję, że zaklinanie rzeczywistości i magiczne odganianie negatywnej energii "nieżyczliwych ludzi" podziała również na przyszłego/niedoszłego szefa, który ten cały majdan zobaczy i zwyczajnie się przestraszy zatrudniania osoby z takim ogonem niezależnie od ewentualnych kompetencji czy innych zalet...
                                            Wszystko, co się zamieszcza w necie, Google zachowuje, nawet jeśli się to usunie z forum czy galerii zdjęć. Zostanie masa fotek, intymnych opisów, obelg.
                                            • bobralus Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:32
                                              Właśnie, zaburzenie osobowości czy też rodzaj osobowości nie jest chorobą psychiczną.
                                              Wiadomo, że nie jest winą bezbronnej osoby, że jest bita, ale czy to znaczy, że trzeba oprawcy ułatwiać agresję? Nie wiem, czy jemu to przeszkadza, czy nie. Wiem po prostu, że mnie by przeszkadzała świadomość, że przyczyniam się do tego, że najbliższa osoba jest obśmiewana przy okazji omawiania szczegółów ważnego dla nas dnia. Mnie to się osobiście kłóci i psułoby mi radość z przygotowań, a co za tym idzie, pewnie zrezygnowałabym z takiej formy prezentowania swojego życia. Ot, po prostu punkt widzenia innego człowieka, który można rozważyć, ale można też zupełnie zignorować bez cienia refleksji. Ja, mimo że to dla mnie totalna abstrakcja, staram się zastanowić, jak można umieć pogodzić ideę "zwycięstwa miłości" z dawaniem okazji do naśmiewania się z przyszłego męża. No ale to już zupełna dygresja (offtop...).

                                              W sumie bardziej jestem ciekawa, gdzie w fantasy miejsce dla broni plazmowej!
                                              • aretahebanowska Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:36
                                                > W sumie bardziej jestem ciekawa, gdzie w fantasy miejsce dla broni plazmowej!

                                                No wiesz - jakby tak spojrzeć od strony takich "Gwiezdnych Wojen"? W sumie to fantasy.
                                                • zia86 Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:43
                                                  No jakby nie było to był podręcznik do Rogue Trade, które jest częścią uniwersum 40, która jest Warhammerem a klasyczny Warhammer to wypisz wymaluj fantasy. wink
                                                  • zia86 Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:47
                                                    *Trader oczywiście, "r" mi zjadło. wink
                                                • bobralus Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:48
                                                  Touche! Ja się tortem smoczymi i motylami sugerowałamsad W takim razie czekam na akcent z SW - może szpaler rycerzy Jedi z mieczami świetlnymi?
                                                  • zia86 Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:51
                                                    Jak nie będzie, jak będzie. tongue_out
                                                    Tort weselny przecież do marszu imperialnego będzie wjeżdżał. smile
                                              • zia86 Re: geek fantasy? 29.12.10, 23:44
                                                Bo ja uważam, że wynika to z dobrych mimo wszystko pobudek a jeśli wynika z tych bardzo złych, to niestety takiemu człowiekowi można tylko współczuć, że tak agresywnie patrzy na świat.
                                        • monikapers Re: geek fantasy? 30.12.10, 00:19
                                          Monikapers, świetnie czyta mi się twoje posty, w sumie wciągnęłam się w ten wątek głównie dla nich - po ciężkim dniu przeżywam prawdziwe katharsis, czytając, jak mądrze i celnie podsumowujesz ten cyrk na kółkach;P

                                          dziękuję, wreszcie ktoś tu człowieka docenia smile smile, jak dotąd byłam czarną owcą, nie wiem czemu bo wiele z Was uderza celnie i mocno
                                          bobralus, pozdrowienia!
                                          • monikapers Re: geek fantasy? 30.12.10, 00:30
                                            przeczytałam twoja pogmatwaną relację ze współpracy z jum, moje wnioski:
                                            - masz fatalne konsultantki, pozbawione podstawowych umiejętności negocjacji ale tez generalnie współpracy z każdym, a to podstawa w tej profesji, jątrzące i generujące konflikt, co je dyskwalifikuje i już boje sie co będzie dalej....
                                            - jesteś mega niekonkretna i niezdecydowana, zmieniasz zdanie co kwadrans i nie umiesz zawrzeć zwięzłej i rzeczowej umowy

                                            nie dostrzegam w tym chaosie ŻADNEJ winy firmy jum, mimo, ze za wszelką cenę chcesz się jej doszukać, twoje emocjonalne odczucia nie mogą mieć tu żadnego znaczenia, to jest biznes, a nie eciepecie
                                            • zia86 Re: geek fantasy? 30.12.10, 00:33
                                              Dlatego napisałam jak najbardziej obiektywnie żeby każdy miał prawo do własnych wniosków. smile
                                    • spicy_orange Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 23:28
                                      > Bardzo możliwe. Jednak Zia twierdzi, że kolor jest zupełnie inny i szmata ze zd
                                      > jęcia wcale taką straszną szmatą nie jestwink

                                      Emily dostanie STD i napisze: szmata li to, czy nie szmata big_grin i może lepsze fotki zrobi? wink
                • gretchen25 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:09
                  Zia wybacz, ale Twój chłop to jakiś ciapuś. Inny dawno walnąłby piescią w stół i powiedział dość. Jest natomiast niedojrzałym chłoptasiem malujacym figurki, grającym w gry i zajmujacym się pierdołami, zamiast pomyśleć o tym co będzie po ślubie, jaka jest Wasza przyszłość i widoki na zarobienie pieniędzy na chlebek.
                  Chyba mam już przesyt tym wątkiem, kolejne pomysły mnie nużą. Akcja pudełko pokazała, że w Polsce jakość usług mocno kuleje. Zia została pokonana. Chciałaś jak na amerykańskich stronach - po raz kolejny i kolejny nie wyszło.
                  Musicie mieć bardzo ubogie życie pod względem zainteresowań, pasji, żeby tak ekscytować się zwykłym ślubem. Życie toczy się obok.
                  Chcesz nas zszokować suknią, zaproszeniami, wystrojem itd. Mówisz, że Wasi goście mają specjalne zinteresowania, są specyficzni. Bzdura, chyba sami to sobie wmówiliście. Zamiast zadbać o swój rozwój wewnętrzny, zainteresowania, rzeczywiscie coś przeczytać wolicie zajmować się pierdołami. Ja nie jestem zszokowana - ja czuję politowanie.
                  • zuza.kociara Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:56
                    gretchen25 napisała:

                    > Zia wybacz, ale Twój chłop to jakiś ciapuś. Inny dawno walnąłby piescią w stół
                    > i powiedział dość. Jest natomiast niedojrzałym chłoptasiem malujacym figurki,
                    > grającym w gry i zajmujacym się pierdołami, zamiast pomyśleć o tym co będzie po
                    > ślubie, jaka jest Wasza przyszłość i widoki na zarobienie pieniędzy na chlebek
                    > Musicie mieć bardzo ubogie życie pod względem zainteresowań, pasji, żeby tak ek
                    > scytować się zwykłym ślubem. Życie toczy się obok.
                    > Chcesz nas zszokować suknią, zaproszeniami, wystrojem itd. Mówisz, że Wasi gośc
                    > ie mają specjalne zinteresowania, są specyficzni. Bzdura, chyba sami to sobie w
                    > mówiliście. Zamiast zadbać o swój rozwój wewnętrzny, zainteresowania, rzeczywis
                    > cie coś przeczytać wolicie zajmować się pierdołami. Ja nie jestem zszokowana -
                    > ja czuję politowanie.

                    Jak jestem niewierząca - amen! Najlepszy komentarz do tego cyrku.

                    Zia niewątpliwie tym swoim radosnym głosikiem z kiepską dykcją, bez zająknięcia odparłaby, że liczy się miłość ale... Ale małżeństwo to nie tylko miłość. To wspólna praca, kompromisy, kasa na rachunki, gotowanie obiadów i mycie podłogi. Wasza "wyjątkowość" tu nie pomoże. W cudzysłowie bo jak napisała gretchen25 nie jesteście wyjątkowi. Po ślubie będziecie mieli te same problemy co reszta ludzi, też - kiedyś, w odległej przyszłości - oboje będziecie szukać pracy, pewnie będziesz w ciąży (już widzę te wątki na e-mamie...), oby nie sprawdziła się reguła funkcjonująca wśród moich znajomych - im wystawniejszy ślub i wesele tym szybsze rozstanie.
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:52
                      Jesteśmy świetnie dobraną parą, oprócz tego, że się kochamy to też się przyjaźnimy a to moim zdaniem podstawa długich związków.
                      Ale od strony czysto technicznej. smile Naprawdę uważacie, że robilibyśmy taki ślub, że robilibyśmy jakikolwiek ślub bez dobrego planu na przyszłość? Bez tego, że nie wiedzielibyśmy gdzie będziemy mieszkać i z czego żyć po ślubie? Mamy dobrze zabezpieczoną przyszłość i nie wylądujemy na ulicy za niepłacenie rachunków.
                      • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:55
                        > Naprawdę uważacie, że robilibyśmy taki ślu
                        > b, że robilibyśmy jakikolwiek ślub bez dobrego planu na przyszłość? Bez tego, ż
                        > e nie wiedzielibyśmy gdzie będziemy mieszkać i z czego żyć po ślubie? Mamy dobr
                        > ze zabezpieczoną przyszłość

                        I ty nadal twierdzisz, że jesteś taka sama jak inni?
                      • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:01
                        Ja jestem nawet tego pewna. Obydwoje nie macie żadnego wykształcenia ani doświadczenia w pracy. Póki co pasożytujecie na spadku, później zacznie się pasożytowanie na rodzicach. Jest jeszcze renta Miko. Nic SAMI nie zarobiliście, więc jak skończy się pasożytnictwo to zacznie się problem. Tak wiem wiem, firma weddingplanerska... Ale chyba nawet Ty Zia nie wierzysz w to, że dasz radę cokolwiek sprawnie zorganizować.
                        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:05
                          Przepraszam bardzo, ja raz pracowałam. smile Arwena naprawdę nie musisz się o nas martwić, mamy zabezpieczoną przyszłość. Jak się nie uda, to zawsze możemy wyjechać na Hawaje uczyć dzieci angielskiego jak nasz kolega. wink
                          • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:07
                            Może i zabezpieczoną - ale nie dzięki pracy własnej. Tyle.
                            • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:27
                              angazetka napisała:

                              > Może i zabezpieczoną - ale nie dzięki pracy własnej. Tyle.

                              no i co z tego? tak szczerze? ja tam wolalabym dostac teraz spadek , taki spory, zeby starczyło, niz uzerac sie cale lata z budową domu

                              uwierz, docenialabym en spadek lepiej niz wlasną pracę

                              poza tym - a malo to ludzi ma na poczatku OGROMNĄ POMOC RODZICOW?

                              kupują mieszkania, dają na wklad wlasny, kupują jakie autka, oplacaja studia


                              a daj im Boże, zeby ten spadek starczył im na całe zycie i nie musieli sie nigdy martwic o pieniadze

                              oni mają to szczescie w nieszczęsciu, ze mieli zamozną babcię- i fajnie- lepiej by było jakby nie mieli?

                              przyszaleją z weselme- rura im zmieknie i przystopują. nie wiemy jak duzy to spadek, z pewnoscia duuuuzzzzyyy... naprawde niech kazdy wydaje na to na co ma ochote- nawet jakby potem mial jesc bulke z maslem

                              ludzie sie nie ucza na cudzych bledach tylko na wlasnych
                          • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:12
                            Ale Zia, zdajesz sobie sprawę, że hobbystyczne nauczanie angielskiego w egzotycznych krajach jest dramatycznie nisko płatne? tongue_out można sobie coś pozwiedzać, przygoda jest, ale raczej wesela byście się tak nie dorobili.
                            A Hawaje to nie jest stan USA? Kogo on tam angielskiego uczył?
                            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:35
                              Ale za to jaki ciekawy klimat. wink To był oczywiście żart, choć sytuacja prawdziwa. Poradzimy sobie a jak sobie nie poradzimy, to na pewno napiszę i wtedy przyznam Wam racje.
                            • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:05
                              sangrita napisała:

                              > Ale Zia, zdajesz sobie sprawę, że hobbystyczne nauczanie angielskiego w egzotyc
                              > znych krajach jest dramatycznie nisko płatne? tongue_out można sobie coś pozwiedzać, pr
                              > zygoda jest, ale raczej wesela byście się tak nie dorobili.


                              ale oni nie musza zarabiac na wesele. jak dotąd to zadna z nas nie dorobila sie ciezka pracą takiego wesela jak Ziatongue_out

                              dostala spadek, chce zaszalec- niech szaleje

                              bo nie w budzecie problem, tylko w realizacji wszystkich pomyslow na raz
                              > A Hawaje to nie jest stan USA? Kogo on tam angielskiego uczył?
                          • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:13
                            No litości, pracowałaś raz. Później się okazało, że już nie pracujesz... a miało być tak pięknie.

                            Nie martwię się. Ot ściemniasz wszystkich tą zabezpieczoną przyszłością, żeby zakończyć wątek o tym, że wydajecie kasę ze spadku na wesele, tymczasem sami nie zarobiliście nawet na 1m2 mieszkania. Jest to nieco nie fair w stosunku do osób, które nie czytały wcześniejszych Twoich postów. A te co czytały (i wiedzą jak się zarabia pieniądze w PL) takie opowieści irytują.
                            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:27
                              Ja nie mówię o tej firmie, którą miałam rozkręcać. smile Ja mówiłam o wyjeździe z teatrzykiem dla dzieci i wbrew pozorom to była ciężka fizycznie praca, a i jeszcze dostałam też kasę za rozkręcanie portalu ślubnego ale nie wiem czy to się jako praca kwalifikuje. wink

                              Mamy naprawdę zabezpieczoną przyszłość, mamy kapitał(nie taki na wesele ani na mieszkanie), mamy plan dość dobrze osadzony w realiach rzeczywistości. Ktoś się tutaj pytał, mój narzeczony studiuje też prawo nie historie. Studiował kiedyś historie. smile
                              • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:55
                                Tylko Zia, kapitał w Twoich rękach nie jest żadnym zabezpieczeniem tongue_out Kapitałem trzeba jakoś umieć obracać.
                          • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:17
                            biedne byłyby te hawajskie dzieci, przecież Ty polskiego dobrze nie znasz uncertain
                      • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:05
                        Zia, a podzielisz się ze światem, jakie macie plany i z czego będziecie żyć po ślubie?
                        Bo na chwilę obecną Wasza przyszłość jest zabezpieczana wyłącznie przez rodziców i spadki. Sami na nic byście sobie nie poradzili.
                    • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:43
                      > Po ślubie będziecie mieli te same problemy co reszta ludzi, też - kiedyś, w odległej przyszłości - oboje będziecie szukać pracy, pewnie będziesz w ciąży (już widzę te wątki na e-mamie...),

                      no coś Ty Zuza, przecież Zia nie planuje dzieci wcześniej niż przed 30-tką.
                      ciekawa tylko jestem, w jaki sposób przez najbliższe 5 lat będzie się zabezpieczać przed ciążą. wszak bierze ślub kościelny, ciekawe więc, co z akceptacją zasad KRK. Zio, odpowiesz?
                      • marenka.w Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:52
                        Mnie też to ciekawi, szczególnie, że zniknął mój wątek, który wczoraj skierowałam do Zii. Chciałam dziś poczytać, co mi odpisano, ale nie mogę go znaleźć.
                        • c2h5oh_i_ja Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:02
                          Mnie też to ciekawi, szczególnie, że zniknął mój wątek, który wczoraj skierowałam do Zii. Chciałam dziś poczytać, co mi odpisano, ale nie mogę go znaleźć.

                          tutaj jest przeniesiony:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,1178,120306563,120306563,Zia_zaloz_nowy_watek.html
                          • marenka.w Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:14
                            Dziekuję.
                      • zuza.kociara Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:32
                        afortunada wiesz, możemy się tu bezwstydnie naśmiewać (z zazdrości od course!) z Zia i jej podejścia do życia ale może nas zaskoczy? Będzie wszak relacja on - line z całego jej życia. Poszukiwania pracy, ciąża, poród (owszem, ze szczegółami), wychowanie dziecia, kryzys w pożyciu małżeńskim, może zdrada (ha, wzrosłoby zainteresowanie). Moim skromnym zdaniem najciekawiej będzie jak poszuka dziewczę pracy! Toż ta nierozgarnięta istota podała tutaj wszystkie swoje dane! Jak sobie pracodawca wyszuka u wujka googla delikwentkę to może nie pałać entuzjazmem do zatrudniania takiej internetowej celebrytki, okazującej zresztą co i rusz braki w wykształceniu i najzwyczajniej w świecie infantylnej.
                        • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:00
                          Jedyną ej nadzieją jest zmiana nazwiska na po mężu tongue_out
              • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:52
                Zia, chodzi o to, że podajesz się za kogoś, kim nie jesteś, a kolorem w twoim zwykłym życiu dziewczyny ze Sląska, ma być ten wielobarwny popis, popis przed nami, gośćmi ale tez przed samą sobą. za wszelka cenę chcesz udowodnić sobie i innym, ze jesteś fajna.
                a do tego nie potrzeba fajerwerków, dwóch tortów, 100 wynajętych, jak sama o nich piszesz, ludzi czy sukni od Very i demotywatora ze starą plombą.
                jesteś (albo twoja kreacja na forum) typowym "produktem" niskiej kultury mass mediów, niby spełniasz swoje marzenia, a tak naprawdę lecisz tym bezwartościowym ale lansowanym obecnie celebryckim standardem, w którym poranek w DDTVN jest szczytem spełnienia i dobrego smaku.

                cytując klasyka - Zia, Miko nie idźcie tą drogą....
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 11:58
                  Taka jaka jestem na forum, jestem w rzeczywistości. smile Nie kłamię Wam tutaj bo nie miałabym potrzeby. Monika, kilkukrotnie zapraszam na drinka i kawę, a nawet ty mnie, więc może w końcu się spotkamy i zobaczysz, że się na nic nie kreuje. smile
                  • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:07
                    Zia, na filmie widać wyraźnie, ze jesteś miłą przeciętną dziewczyną, jakich 100 na ruchliwej ulicy, nie potrzeba do tego spotkania w 4 oczy, ale jednocześnie twoja kreacja forumowa jest kompletnym zaprzeczeniem tej prostolinijności i sympatyczności. i naprawdę wcale nie dlatego, ze ktoś czegoś ci zazdrości...
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:08
                      Mnie się wydaje, że jestem dość prostolinijna na forum i staram się być zawsze miła i spokojna. smile
                • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:10
                  > cytując klasyka - Zia, Miko nie idźcie tą drogą....

                  Obawiam się, że tak jak L.Dorn nie posłuchał dobrej rady cytowanego klasyka tak i Zia nie posłucha Twojej.
                  • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:31
                    i tak juz za pozno, karawana jedzie dalej....
              • papalaya jakiego geka? 29.12.10, 11:53
                co to jest gek?

                jaesteś na prochach?
                • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 11:57
                  Oglądasz "Wielką teorie podrywu"? Tak się chyba ten serial w PL nazywa, to tam właśnie masz geeków. wink Mój jest geekiem fantasy akurat ale są różne rodzaje. smile
                  • papalaya Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:09
                    jaki serial? jaki gek? czy ty się dobrze czujesz?
                    • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:16
                      Papalaya sprawdź znaczenie tego słowa gdzieś a potem wypowiadaj się w takim tonie, ponieważ to nie ja go źle użyłam, tylko ty nie znasz jego znaczenia, co oczywiście nie jest niczym złym ale na wytłumaczenia reagujesz agresywnie co jest oględnie mówiąc nieładne. smile
                      • papalaya Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:26
                        nie jesteśmy lalka na planie amerykańskiego serialu z lat 50-tych tylko żyjemy w Polsce A.D. 2010

                        swoją bełkotliwą pesudamerykanską nowomową, jeszcze bardziej się ośmieszasz
                    • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:48

                      papalaya napisała:

                      > jaki serial? jaki gek? czy ty się dobrze czujesz?

                      juz bez przesady, ze nigdy nie slyszałas o tym serialu nie znaczy, ze go nie matongue_out i musisz otwierac oczy ze zdziwieniawink

                      www.filmweb.pl/serial/Teoria+wielkiego+podrywu-2007-402989
                      do tego jest dobrytongue_out
                    • qomolangma Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:29
                      Serial, no wiesz takie coś ciekawszego niż Twoje telenowele i rozmowy w toku. ;]
                      Zia widzę, ze mamy podobne gusta serialowe. smile
                      • arwena84 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:33
                        Czyli jak ktoś nie ogląda amerykańskich seriali, to najpewniej jest wiernym widzem telenoweli i wszelakiego telewizyjnego syfu? smile
                      • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:35
                        Ja jestem serialoholiczką. Narzeczony też. wink Oglądam chyba prawie wszystkie seriale dostępne u nas, albo widziałam przynajmniej kilka odcinków i mi się nie spodobały. Teraz mam problem bo prawie wszystko ma przerwę a my nie możemy znaleźć nic nowego do oglądania. Nie lubię tylko takich typowych amerykańskich sitcomów, choć czasem jestem zmuszona oglądać.
                        • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:37
                          Kiedy studiujesz? tongue_out
                          • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:41
                            W sesji. smile Która, nota bene już niedługo. wink
                            • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:46
                              A, yyy, zajęcia? Biblioteka? Czytanie materiałów?
                              • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:54
                                Na zajęcia chodzę a przygotowywać do egzaminu mogę się w domu i wystarczy mi na to czas sesji. smile
                                • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:56
                                  To masz łeb jak sklep i bogatą bibliotekę domową wink
                                  • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:01
                                    To prawda mam niezłą pamięć(wystarczy, że muszę pamiętać, co było w którym wątku, to już mi się poprawia wink) a wszelkie podręczniki czy materiały mam w domu a reszta to kserówki i internet. smile
                                    • lili-2008 Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:27
                                      Szkoda tylko, że ta Twoja doskonała pamięć zawodzi, gdy chodzi o błędy ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne itp.
                                      Osoba z doskonałą pamięcią wszystko szybko przyswaja, a nie tylko to, co jej odpowiadauncertain
                        • qomolangma Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:20
                          Witam w klubie serialoholików;D My teraz mamy ten sam problem. ;]
                          • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:18
                            qomolangma napisała:

                            > Witam w klubie serialoholików;D My teraz mamy ten sam problem. ;]


                            ale taki problem to nie problem

                            tez witam w klubiesmile
                  • aretahebanowska Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:28
                    No oczywiście, przecież wszyscy oglądają każdy pojawiający się serial z US. Ale to pojęcie wywodzi się chyba nie tylko z tego serialu? Jak zwykle - Zia jak mieszkanka Greenpoint - kupiła tiketa na hajłeju. To samo można napisać po polsku ale po co? Wtedy nie byłoby widać, że jaka jest do przodu.
                    • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:30
                      Nie znam odpowiednika polskiego na słowo geek, zwłaszcza, że to jest określenie używane normalnie u nas w grupie. Przecież bez problemu można wrzucić w google i zobaczyć znaczenie. smile
                      • aretahebanowska Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:39
                        No i właśnie o to chodzi? A może warto byłoby jednak wrzucić w googla i sprawdzić. Wzajemne zrozumienie w kontaktach z ludźmi jest rzeczą kluczową a do tego należy używać przejrzystych, jasnych pojęć. Jeśli chcesz o czymś pisać to pisz tak by Cię zrozumiano - pani prawnik (przyszła - chyba, a może nie?).
                      • papalaya Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:52
                        forum nie jest twoją grupą

                        bełkotliwy slang zachowaj dla gangów i innych subkultur
                        • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:57
                          papalaya napisała:

                          > forum nie jest twoją grupą
                          >
                          > bełkotliwy slang zachowaj dla gangów i innych subkultur

                          big_grinbig_grinbig_grin

                          to jest jej temat i co by nie mowic, moze tu pisac jaim chce jezykiem

                          nie nadymaj się ta, to tylko forum, a nie miedzynarodowy kongres ds pokoju na swiecietongue_out
                          • papalaya Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:19
                            czilałty, loundże, geki, sejwdedaty

                            forum owszem, ale bełkot jak w ksiazkach marksistowskich klasyków
                            • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 15:47
                              Bardzo chętnie posłucham jakie masz polskie dokładne odpowiedniki na te słowa. smile Niektórych rzeczy nie da się dobrze przetłumaczyć żeby były krótkie, zwięzłe i oddawały dokładne znaczenie, stąd właśnie takie zapożyczenia. Jednak każde tłumacze i raczej nikt nie ma problemu ze zrozumieniem, ewentualnie może skorzystać z googla i wikipedii. smile Ja tak zawsze robię jak czegoś nie wiem, a dopiero jak nie znajdę to pytam normalnie autora wypowiedzi o co mu chodziło. Taki nieładny atak, nie jest fajnym zachowaniem. Jeśli słowo wzbudza w tobie taką agresje to nie jest to fajne, naprawdę.
                              • violetlake Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:27
                                Zia, wydaje mi się, że jednak nie trafiłaś z tym terminem.
                                Gdybyście faktycznie znali jego znaczenie, to chyba nie nazywałabyś tak narzeczonego. Ja od mam wieloletnie doświadczenie w posługiwaniu się żywym językiem (który jednak jest daleki od tego z Polskich szkół i uczelni). ''Geek'' to w 99% przypadków określenie pejoratywne. Tak się mówi o osobach, które są pasjonatami do przesady, ale przy tym nieodłącznie odludkami, dziwolągami i generalnie mało lubianymi w środowisku... Czasem w neutralnym znaczeniu przedstawia się tak osoby które są geniuszami w dziedzinie komputerów, fizyki itp... zwykle też samotnicy i dziwacy... Chyba nie o to Ci chodziło co do Mikołaja??

                                Polecam na przyszłość bardzej profesjonalne źródła niż Wiki i seriale TV...
                                • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:31
                                  Doskonale wiem o czym mówię. smile Mój narzeczony posiada wiele cech geeka(czy są to cechy pozytywne czy nie to już zależy od oceny), akurat u nas nie ma to złego zabarwienia. Oni się zawsze śmieją, że sobie własną grupę stworzyli, bo do żadnej innej by nie pasowali. Trochę w tym jest racji. wink
                                  • violetlake Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:43
                                    Ja tylko zwracam uwagę jaki rzeczywisty sens ma to słowo. A sens jakiegokolwiek słowa nie zależy od niczyjej oceny, bo nie możesz sobie dowolnie zmieniać znaczenia terminów. Jest to określenie kpiące i negatywne. Choć wielu geeków lubi ze swoim tytułem i tak się obnosić, i mało ich to obchodzi, że społeczeństwo ma z nich ubaw i to już inna sprawa.
                                    • monikapers Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:28
                                      Zia, jak to prawo, caly czas mowilas, ze MIko studiuje historie!!!!!?????
                                      i drugie pytanie-przeciez jestes angostyczka, dlaczego nie uprawiacie sexu?
                                      • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:51
                                        Studiował, jak zaczynałam ten wątek. Miko już drugi rok studiuje prawo, najpierw razem z historią a teraz samo.
                                        Monika naprawdę uważasz, że wątek to odpowiednie miejsce na takie pytania? To, że ja dużo piszę to jedno ale to Wy też chcecie dużo więcej i dużo głębiej sięgać. wink
                                        • oshima Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:09
                                          o kurcze, ja gdzies przeczytalam, ze studiuje medycyne surprised
                                          • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:13
                                            I tak się właśnie rodzą plotki. wink
                                          • aretahebanowska Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:42
                                            OMG!!! Medycynę. Raczysz żartować! Oni studiują na świetnej uczelni, sklasyfikowanej na 88 miejscu w rankingu uczelni akademickich w kraju - na 89. Płatne to oczywiście.
                                            • oshima Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:20
                                              hm, powaznie, dzis pierwszy raz tu trafilam- na sluby- i oszolomiona przegladalam posty ziai, jej blogi, inspiracje, smoki itp i gdzies bylo napisane cos w stylu "ja wlasnie skonczylam studia i znalazlam prace a moj miko jeszcze studiuje bo jest na medycynie"- tlumaczenie nie jest doslowne. Kurcze, nie chce mi sie przetrzac wszystkich wątków, blogów, postów, inspiracji i śledzic, ale bylo o medycynie smile moze z przejezyczenia zia smile nie wiem..

                                              swoja droga- skad wy tyle wiecie o zia- nawet na ktorym miejscu jest jej uczelnia i ze nie lubi seksu?
                                              • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:26
                                                To na pewno nie ja pisałam. smile Dziewczyny wiedzą dużo i czasem nawet lepiej od Zia. wink
                                                A w ogóle witam. smile Skąd do nas trafiłaś?
                                              • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:28
                                                > swoja droga- skad wy tyle wiecie o zia- nawet na ktorym miejscu jest jej uczeln
                                                > ia i ze nie lubi seksu?

                                                Część rzeczy z miliona postów na forum, inną część wypluwa wujek gugiel wink
                                                • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:33
                                                  Nie no dziewczyny, naprawdę mnie googlujecie? wink To jest... dziwne trochę.
                                                  • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:44
                                                    Ja nie tongue_out Ale przecież znamy twoje imię i nazwisko, jaki problem sprawdzić coś więcej?
                                                    Ech, od miesięcy wszyscy ci mówią, że za dużo mówisz o sobie i jakby dopiero to do ciebie dotarło...
                                                  • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:48
                                                    Sprawdziłam. Ustalenie, gdzie studiujesz, nawet gdy zna się tylko twój nick, zajmuje mniej niż minutę.
                                                  • arwena84 Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:45
                                                    Czy ja wiem czy takie dziwne. Często np googlam ludzi, którzy przychodzą na rozmowy w sprawie pracy. Jak poznałam N. to też wrzuciłam jego imię i nazwisko w wyszukiwarkę.
                                                  • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:48
                                                    Nooo, to chyba standard smile
                                                  • afortunada Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:53
                                                    ale co w tym dziwnego? google nawet samo podpowiada twoje nazwisko wink
                                                  • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 22:03
                                                    No tak ale ja nie jestem Waszym chłopakiem ani kandydatem do pracy, dlatego to dla mnie takie dziwne. smile
                                                  • arwena84 Re: jakiego geka? 29.12.10, 22:13
                                                    Ale jesteś osobą, której wątek większość z nas traktuje relaksacyjnie. Jedni mają rozmowy w toku, my mamy Twoje przygotowania. Rok czytania o nich skłania do tego, by Ciebie lepiej poznać. A najszybszą metodą poznania jest google.
                                                  • afortunada Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:56
                                                    podpisywałaś petycję o ukaranie tych od psa husky? bo chyba nie potwierdziłaś swojego podpisu (podpis niezweryfikowany).
                                                  • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 22:02
                                                    Tak podpisałam. Weryfikowałam mailem, dwie różne petycje.
                                                  • afortunada Re: jakiego geka? 29.12.10, 22:13
                                                    to dobrze, bo czytałam dziś, że tylko 15 tys. osób zweryfikowało swój podpis smile
                                              • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:31
                                                oshima napisała:

                                                > hm, powaznie, dzis pierwszy raz tu trafilam- na sluby-
                                                >
                                                > swoja droga- skad wy tyle wiecie o zia- nawet na ktorym miejscu jest jej uczeln
                                                > ia i ze nie lubi seksu?
                                                bo Ty jestes od dzis, a my od roku, dwoch trzech..wraz z z ZIasmile
                                                • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 21:33
                                                  Bez przesady. wink Od niecałych dwóch lat. wink Ale już niedługo. smile
                                        • monikapers Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:28
                                          a co? to cos nienormalnego? dla mnie to zupelnie naturalne... cytujac wiekszosc twoich odpowiedzi
                                          czy moze przekroczylam tajemna granice? moim zdaniem tobie pojecie granic jest obce wiec w czym rzecz?
                                          to arcyciekawe dlaczego nie lubicie seksu, to wiele mowi o was, o tobie... jesli jestes taka otwarta, nowoczesna, postepowa i amerykanska, mozesz ladnie wytlumaczyc nam-kolezankom forumowym, WHY?
                                          a co Miko na to? tez luzik?

                                          OMG dziwny jest ten swiat
                                          • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:34
                                            Nigdzie nie napisałam, że nie lubimy seksu. smile
                                    • chomiczkami Re: jakiego geka? 29.12.10, 22:33
                                      Ja słyszałam (w Polsce, a wszak o Polsce mówimy) słowo geek używane tak, jak używa go Zia. W tym przypadku uzus językowy chyba jest po jej stronie. Jeszcze nie jesteśmy w Hameryce.

                                      * Uzus nie jest normą!
                                      • aretahebanowska Re: jakiego geka? 29.12.10, 22:49
                                        My w Hameryce nie jesteśmy ale stamtąd to słowo przeca do nas dotarło. A to, że Zia i jej koledzy interpretują je po swojemu to ich sprawa. Amerykanie chyba wiedzą lepiej niż Zia.
                                        • chomiczkami Re: jakiego geka? 29.12.10, 23:05
                                          Tak, ale nie tylko ona i jej koledzy tak interpretują ten termin. Wiele osób używa słowa "geek" w takim znaczeniu. No, ale i wiele osób myli "bynajmniej" z "przynajmniej", co jest dla mnie dużo gorsze. Albo używa słowa "fobia" w dziwnych kontekstach. Ten ziowy geek jest jeszcze nie tak rażący.
                                • qomolangma Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:32
                                  Opis jaki podałaś bardziej mi do nerda pasujewink
                                  • violetlake Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:36
                                    nerd jest takim bardziej ześwirowanym geekiem, ale krok tylko od jednego do drugiego wink
                                  • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:36
                                    Nerdem to on był zanim mnie poznał. smile Teraz jest trochę bardziej uspołeczniony. Poza tym słowo geek jest jednak bardziej znane niż nerd.
                      • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:02
                        wez opisz geek w miare rotko po polsku- szacunek dla tego ktoremu sie to uda z zachowaniem jego sensuwink
                        • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:13
                          Ależ geek ma kilka sensów i do każdego pasuje inne słowo wink
                          • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:20

                            angazetka napisała:

                            > Ależ geek ma kilka sensów i do każdego pasuje inne słowo wink

                            ale w kontescie Zii i MIko pasuje tylko jeden, trudny to okreslenia krotkim polskim zwrotem i nie dziwi mnie, ze zia go uzyla- choc ja bym nie uzyla- ale zyjemy w XXIw, gugle nie gryzie, coraz bardziej otwieramy sie na swiat i oglądamy cos wiecej niz 4 pancernych i psawink
                          • aretahebanowska Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:23
                            Cóż w takim razie oznacza wg Zia hasło "geek fantasy". Tego należy używać w odpowiednim kontekście. A nie tak po prostu walić jak popadnie. Ma w końcu kilka znaczeń (nieco jednak różnych i chyba jednak mogłaby użyć czegoś z naszego słownika. A Mikołaj IMO to jednak się do tego szacownego grona nie zalicza.
                            • inn-ka Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:31
                              pl.wikipedia.org/wiki/Geek
                              heheh właśnie się dowiedziałam, że można być geekem językoznawstwa
                              Dziękuję, Ciociu Wikiwink
                    • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 12:59
                      aretahebanowska napisała:

                      > No oczywiście, przecież wszyscy oglądają każdy pojawiający się serial z US. Ale
                      > to pojęcie wywodzi się chyba nie tylko z tego serialu? Jak zwykle - Zia jak mi
                      > eszkanka Greenpoint - kupiła tiketa na hajłeju. To samo można napisać po polsku
                      > ale po co? Wtedy nie byłoby widać, że jaka jest do przodu.

                      nie kazdy ogląda tez monty pythona,a wiele osob do niego nawiazuje w luznych rozmowach

                      co ZIa ma za olnierzem to ma, ale nie przesadzajmy to jest naprawde znany serial i wiele mlodych osob go ogląda jak Trawkę, Housa etc
                      • aretahebanowska Re: jakiego geka? 29.12.10, 13:13
                        Znany, nie znany. Wszystko jedno. Czym innym cytat a czym innym kalka językowa. Tego nie lubię. Zwłaszcza, że można to słowo zastąpić polskim ale Zia tego polskiego słowa nie zna, a rozmówczyni radzi zajrzeć w googla. To może najpierw niech sama sprawdzi jakiego słowa używa. Dla mnie wypowiedzi na forum, mimo że mniej formalne, są jednak wypowiedziami publicznymi i staram się wypowiadać w miarę jasno. Wkurza mnie takie niechlujstwo językowe (nie mówię tu o pisowni, bo to temat innej dyskusji) bo mam kontakt z ludźmi trochę młodszymi i takimi w jej wieku, i zauważam, że od jakiegoś czasu pogłębia się brak umiejętności jasnego i klarownego wypowiadania się. Sklecenie kilku zdań, które mają wyjaśnić np. jakieś zjawisko, stanowi coraz większy problem. Używanie żargonu w sytuacjach kiedy się go używać nie powinno, nieodpowiedni dobór słów. To niestety nie tylko przypadłość Zia. Tyle, że ona studiuje prawo. A to chyba jednak do czegoś zobowiązuje.
                        • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 15:54
                          Areta bardzo chętnie poznam krótkie treściwe słowo, które opisuje geeka, w kontekście mojego narzeczonego. smile
                          • angazetka Re: jakiego geka? 29.12.10, 15:56
                            Pasjonat? Ma świra na punkcie x?
                            • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 16:03
                              To nie do końca to znaczy. Pasjonatem można być kilku rzeczy na raz, one się mogą zmieniać i różni ludzie mogą być pasjonatami np. gier, a geek to też zestaw cech wewnętrznych a nawet zewnętrznych, charakterystycznych dla danej grupy.
                              • afortunada Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:15
                                zia86 napisała:

                                > To nie do końca to znaczy. Pasjonatem można być kilku rzeczy na raz, one się mogą zmieniać i różni ludzie mogą być pasjonatami np. gier, a geek to też zestaw cech wewnętrznych a nawet zewnętrznych, charakterystycznych dla danej grupy.

                                eee, czyli cytując za wikipedią - np. otyłość i niedbanie o higienę osobistą?
                                no świetny PR robisz swojemu chłopu.
                                • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:17
                                  Ogólnie mówiłam. smile Miałam na myśli np. sweterki i okularki geeków komputerowych. wink
                                • z_plus_z Re: jakiego geka? 29.12.10, 17:24
                                  > eee, czyli cytując za wikipedią - np. otyłość i niedbanie o higienę osobistą?

                                  Otyłość to często prawda. wink
                                • aneta-skarpeta Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:17
                                  afortunada napisała:

                                  > zia86 napisała:
                                  >

                                  > eee, czyli cytując za wikipedią - np. otyłość i niedbanie o higienę osobistą?
                                  > no świetny PR robisz swojemu chłopu.


                                  o ile nie wąchalam MIko, to nie jest zadną tajemnicą, ze ma za duzko kg, wiec zadnej prawdy objawionej tutaj ZIa nie oglasza, bo kazdy to juz wie

                                  z tego co czytalam o Miko, to greek calkiem mi do niego pasuje- zeswirowany, zamkniety w swoim swiecie, w swojej grupie, majacy w dupie reszte spoleczenstwa

                                  poza tym, ja nie wiem, ale czasem robicie sie takie sztywne jak kije od szczotek;P

                                  ona to napisała zartobliwie i do tego siebie samą tez okresliła lekko kpiaco, bo swteirdzila, ze dziewczyna greeka nie moze byc taka zupełnie zwyczajna w swoim natrectwie zaiteresowanwink
                                  • zia86 Re: jakiego geka? 29.12.10, 18:19
                                    Tak! Wreszcie ktoś zauważył, że nie zawsze wszystko piszę serio i czasem piszę z dystansem do siebie czy do nas. smile Dziękuje Aneta. smile
              • malwina-4 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:08
                Zia - przeciez nigdzie Cie nie rozliczam. Pisze tylko, ze sposob w jaki sie obnosisz z pieniedzmi swiadczy o Tobie. O czym swiadczy juz napisalam, wiec nie bede sie powtarzac.
                Ty swoim postem prowokujesz i juz ktos zdarzyl podliczyc , oczywiscie ku Twojej radosci. Tylko dlaczego mnie to nie dziwi ? tongue_out Przyjelas tu postawe slodkiej idiotki i na kazdym kroku Ci to wychodzi.
                Osoby, ktore zawsze mialy pieniadze maja do nich zupelnie inny stosunek - nie musza robic ani widowiska, ani sobie niczego udowadniac. Ty natomiast swoim watkiem robisz z siebie posmiewisko.
                Nie pomyslalas ani przez moment, ze Twoi goscie maja tutaj swietna lekture ? Ze jak juz wszystko wystawisz pod publike, to malo kto bedzie mial ochote uczestniczyc w Twoim przedstawieniu ? A moze jestem na liscie gosci , jestes pewna ze tak nie jest ?

                Suknia nie pasuje do Ciebie bo nie jestes szczupla a chuda. Powinnas miec zakryte bardziej ramiona by kosci obojczykowe nie razily tak bardzo po oczach. Suknia bedzie lepiej lezala na wieszaku jak na Tobie.
                Konsultantki, stylistki zarabiaja na Tobie pieniadze wiec beda mowily to co chcesz uslyszec.
                Dla odmiany dla mnie nie jestes dochodowa wiec mowie co widze.

                • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:12
                  Zia, przeczytaj to, co pisze Malwina ze zrozumieniem i zastanów się nad tym przez 30 minut.
                  bez telefonów, mejla, ekranu komputera i tego otaczającego cie chaosu. sama, w ciszy.
                  moze zrozumiesz choć 5% z tego. np to, ze nasze rady, fakt, czasem zgryźliwe, pojawiają się tu wyłącznie z życzliwości tzw. ludzkiej czyli uniwersalnej oraz z przerażenia twoją naiwnością
                  • gretchen25 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:16
                    Zia wybacz, ale Twój chłop to jakiś ciapuś. Inny dawno walnąłby piescią w stół i powiedział dość. Jest natomiast niedojrzałym chłoptasiem malujacym figurki, grającym w gry i zajmujacym się pierdołami, zamiast pomyśleć o tym co będzie po ślubie, jaka jest Wasza przyszłość i widoki na zarobienie pieniędzy na chlebek.
                    Chyba mam już przesyt tym wątkiem, kolejne pomysły mnie nużą. Akcja pudełko pokazała, że w Polsce jakość usług mocno kuleje. Zia została pokonana. Chciałaś jak na amerykańskich stronach - po raz kolejny i kolejny nie wyszło.
                    Musicie mieć bardzo ubogie życie pod względem zainteresowań, pasji, żeby tak ekscytować się zwykłym ślubem. Życie toczy się obok.
                    Chcesz nas zszokować suknią, zaproszeniami, wystrojem itd. Mówisz, że Wasi goście mają specjalne zinteresowania, są specyficzni. Bzdura, chyba sami to sobie wmówiliście. Zamiast zadbać o swój rozwój wewnętrzny, zainteresowania, rzeczywiscie coś przeczytać wolicie zajmować się pierdołami. Ja nie jestem zszokowana - ja czuję politowanie.
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:15
                  Ja nie prowokuje. Staram się właśnie wytłumaczyć, że moje motywy założenia tego wątku nie były inne niż motywy innych PM na tym forum. Ja też chce się podzielić swoją radością z przygotowań i zasięgnąć rady i miło spędzić czas z zaprzyjaźnionymi osobami, w małej forumowej społeczności.
                  Doskonale rozumiem, że taki sposób prowadzenia przygotowań(nazwijmy to tak ładnie) może kogoś dziwić, jednak czy to ma być przyczyną zakazu, że PM, które inaczej te przygotowania prowadzą nie mają prawa się wypowiadać na forum tematycznym. Tak jak pisałam, robię wszystko żeby już nikt nie poczuł się urażony itd.
                  • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:19
                    > Ja nie prowokuje
                    No, to Ci się udało big_grin.

                    > Ja też chce się podziel
                    > ić swoją radością z przygotowań i zasięgnąć rady i miło spędzić czas z zaprzyja
                    > źnionymi osobami, w małej forumowej społeczności.
                    Dlatego piszesz na kilku (a może kilkunastu - tego nie wiem) innych ślubnych forach.
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:28
                      Tak, dlatego, że jestem hiperaktywna i lubię ludzi i mam czas żeby na różnych forach(teraz całych 4wink) pisać. smile
                      • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:33
                        Panna lat 24 (już prawie lat 25) dumna i zadowolona z tego, że jedynym (bo jak widać nic tak nie pochłania Twojej energii) jej zajęciem jest pisanie o swoim ślubie na forach. Panie Boże (wstaw dowolną religię) choć w ciebie nie wierzę - walnij ją w głowę jakim piorunem albo czym innym (co tam masz pod ręką) bo się sama nie obudzi.
                        • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:41
                          "Ciebie" miało być oczywiście.
                        • papalaya a może przestaniemy komentować na 47474 wątku zii? 29.12.10, 13:07
                          założę się, że poczuje się bardzo nieszczęśliwa

                          przecież ona nakreca się tymi tysięcznymi wpisami
                          • angazetka Re: a może przestaniemy komentować na 47474 wątku 29.12.10, 13:12
                            Nie chcesz, nie komentuj, to wolny kraj smile
                          • aneta-skarpeta Re: a może przestaniemy komentować na 47474 wątku 29.12.10, 13:13
                            papalaya napisała:

                            > założę się, że poczuje się bardzo nieszczęśliwa
                            >
                            > przecież ona nakreca się tymi tysięcznymi wpisami

                            nie oszukujmy sie, same sie nakrecamytongue_out, same tworzymy 15 watek zii, przez nas jest zmuszona tworzyc olejne, identyczne watki

                            chyba przy zadnej z nas nie stoi zolnierz z karabinem przy naszej skroni z komendą "czytaj!"wink
                            • kotka.zielonooka Re: a może przestaniemy komentować na 47474 wątku 30.12.10, 10:30
                              A ja amierzam czytać i co wiecej komentować watki zia smile
                              Nie mam tu misji "pokażmy zia jakie to jestesmy silne i niezbędne jej do wirtualnego życia i jak bedzie płakac jak przestaniemy komentować"
                              Dziecinada, takie numery "nie bawię się z tobą" to odstawiałam w przedszkolu .uncertain

                              Ja sie przy watkach zia dobrze bawie (czasem tylko zbieram szczeke z podłogi smile) czasem tylko ciśnienie mi skoczy - i nie zamierzam się pozbawiać rozrywki!smile
                              • chomiczkami Re: a może przestaniemy komentować na 47474 wątku 30.12.10, 10:46
                                > A ja amierzam czytać i co wiecej komentować watki zia smile
                                > Nie mam tu misji "pokażmy zia jakie to jestesmy silne i niezbędne jej do wirtua
                                > lnego życia i jak bedzie płakac jak przestaniemy komentować"
                                > Dziecinada, takie numery "nie bawię się z tobą" to odstawiałam w przedszkolu .:
                                > /
                                >
                                > Ja sie przy watkach zia dobrze bawie (czasem tylko zbieram szczeke z podłogi smile
                                > ) czasem tylko ciśnienie mi skoczy - i nie zamierzam się pozbawiać rozrywki!smile

                                I ja to samo twierdzę od miesięcy, od miesięcy.
                  • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:30
                    > Doskonale rozumiem, że taki sposób prowadzenia przygotowań(nazwijmy to tak ładnie) może kogoś dziwić, jednak czy to ma być przyczyną zakazu, że PM, które inaczej te przygotowania prowadzą nie mają prawa się wypowiadać

                    i nadal uważasz, że jesteś normalną PM?
                    sama użyłaś kluczowego tutaj słowa - inaczej
                  • malwina-4 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 13:01
                    zia86 napisała:

                    > Tak jak pisałam, robię wszystko żeby już nikt nie poczuł się urażony itd.

                    Zia - no jeszcze moment a sie wzrusze ! tongue_out
                    Niestety nie rozumiesz sedna sprawy sad
                    Ilekroc krytykuje sie Twoje poczynania wychodzisz z zalozenia, ze to z zazdrosci, niewiedzy, wlasnych niemozliwosci (...)
                    A mi jest Ciebie po prostu zal, bo wiem jak sie z Ciebie smieja za plecami.
                    Ty mnie dziewczyno niczym nie urazasz - ba ! nie przypuszczam, ze ktokolwiek poczul sie urazony - nie mam zadnych kompleksow w stosunku do Twojej osoby ani Twoich wydziwian, nie jestem ani zazdrosna, ani zrozpaczona ( ...)
                    Jest mi Ciebie najzwyczajniej zal, bo w gruncie rzeczy jestes ubogim czlowiekiem.

                    Swiat jest maly - a Krakow od swiata jeszcze mniejszy ....


                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:33
                      Jeśli tylko o to chodzi, to nie trzeba się o mnie martwić. smile Ja mam takie podejście do świata, że nie przeszkadza mi to. smile
        • agata_abbott Dziewczyny... 29.12.10, 13:04
          ...Zwracanie Zii uwagi na to jaka jest dziecinna i że takie też będzie jej wesele - nie ma większego sensu. W każdym jej wątku jest x takich dyskusji i żadna nie przyniosła efektu.

          Wiecie kiedy Zia zrozumie, o co nam wszystkim chodzi? Kiedy urządzi sobie to swoje błyszczące, bizantyjskie wesele, spłukując się na nie doszczętnie. A na mieszkanie będzie musiała zaciągnąć kredyt i tutaj już pojawią się schody. Bo żeby zaciągnąć kredyt trzeba mieć odpowiednie dochody, a żeby mieć odpowiednie dochody trzeba się odpowiednio narobić. Zia jeszcze nie wie, jak bardzo.

          I jak już się narobi i będzie dostawać te 5-10k na rękę (czego jej bardzo życzę i co nie jest takie powszechne w naszym kraju), a rata za mieszkanie będzie wynosić 2,5k, do tego opłaty, jedzenie, niania dla dziecka, rata za samochód i cholera wie co jeszcze, wtedy zrozumie ile kosztują jej słynne STD. Bo nie o cenę tutaj chodzi.
          • sangrita Re: Dziewczyny... 29.12.10, 13:15
            Jeszcze dodajmy do tego, że na chwilę obecną to zarówno Zia, jak i jej narzeczony mogą sobie zapie*ać 20 godzin na dobę 7 dni w tygodniu, a ich dochody nawet się nie zbliżą do 5k na rękę... z ich wykształceniem i doświadczeniem żadna zdolność kredytowa im nie grozi. Rozkręcenie własnego biznesu chyba też nie, bo nawet własnego wesela nie potrafią zorganizować.

            Ale może pojawi się jakiś nowy spadek.
            • agata_abbott Re: Dziewczyny... 29.12.10, 13:19
              I właśnie dlatego po cichu trzymam kciuki, żeby żaden nowy spadek się nie pojawił, a te które są - przepuścili na wesele. Wtedy czegoś ich ta impreza nauczy.
            • papalaya Re: Dziewczyny... 29.12.10, 13:22
              no jak to nie, WEDDING CONSULTANCY & ADVISORY

              zia slawna jest w całej Polsce, dzięki niej dziesiątki tysięcy PM wie jak nie robić wesela

              już za to nalezy się jej duży pieniądz wink
              • sangrita Re: Dziewczyny... 29.12.10, 13:36
                TVN Style, Paula i Miko przedstawiają: Jak nie robić wesela.
          • malwina-4 Re: Dziewczyny... 29.12.10, 13:36
            Niepowazne jest zagladac Zii do portfela.
            Ma, jej sprawa.
            Jesli nie kradzione to nic nam do tego, jakie dno ma portfel.
            A niech szaleje !
            Wg. mnie brakuje jej do calej oprawy jeszcze Cyrku - najlepiej prosto z Monako - i kilku "artystow" z pierwszych stron szmatlawcow. Niech sobie zamowi nawet i Hipopotana i zalozy na tylek majtki seledynowe w fioletowe motylki ale czy musi to obwieszczac calemu swiatu ?
            To jest tanie i glupie, kompromituje siebie i partnera sad
            W glowie mi sie nie miesci jak mozna wystawiac kochajaca osobe na takie posmiewisko !
            Ilez razy smiano sie, szydzono tutaj z tego faceta ?
            Zia kosztem wlasnego uwielbienia i zapatrzenia w siebie nie rejestruje jakie zrobila z narzeczonego posmiewisko.
            I nic nie pomoze " on nie czyta " i " ma ciekawsze rzeczy na glowie ".....cienki argument.
            Czy Zia na moment pomyslala o rodzinie ?
            Swojej i partnera ?


            • lili-2008 Re: Dziewczyny... 29.12.10, 13:39
              Co to Hipopotan? Gdzie to cudo można zobaczyć?tongue_out
            • zia86 Re: Dziewczyny... 29.12.10, 16:00
              Wszystkie rzeczy konsultowałam z narzeczonym. On doskonale wie co się dzieje i mu to nie przeszkadza, ostatnio się go nawet pytałam, czy może chce żebym przestała pisać czy coś, powiedział, że absolutnie, mogę sobie spokojnie pisać. smile To, że ktoś jest niesłusznie niemiły i złośliwy tylko po to żeby sprawić przykrość drugiej osobie to już nie moja wina i na pewno nie świadczy o mnie ale o tej osobie. To są dopiero niestety tanie pobudki.
    • kasiulka25 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:48
      Zia,

      Std (opakowanie i reszta) moim zdaniem fajne, ladnie zrobione, kopertka z motylem zwlaszcza. Ja nie dalabym tej tkaniny w srodku, i ograniczylabym sie do wstazki na wierzchu, no ale to ja. Ogolnie ladnie wyszlo. Film - chyba juz pisalam, ladnie zrobiony ale raz ze troche za dlugi, a dwa ze monotonnosc glosu narratora usypia - a nie powinna.

      A teraz reszta - ja rozumiem marzenia, chec ich spelnienia, ale zastanow sie chwile! zaproszenia i poligrafia ze stanow?? za ok 20tys zl? dziewczyno to pieniadze doslownie i przenosnie wyrzucone do smieci! no nie wierze ze ladnych, na dobrej jakosci papierze nie da rady znalezc w pl. Spojrz na to z tej strony - gosc dostaje zaproszenie, nawet zauwazy ze ladne, moze nawet bardzo ladne - ale finalnie zaproszenie wyladuje w smieciach. Ilu gosci zachowa na pamiatke? 2?3?10? Znajdz nawet drogie zaproszenia, ale za polowe tej kwoty i masz 10 tys na plusie, mozesz je przeznaczyc np na urzadzenie mieszkania (widzialam cie na wnetrzach..wink )

      Suknia VW - jesli bardzo chcesz, i koniecznie musisz, niech ci bedzie, ale wyjazd po nia w 20 (prawie osob) - jesli ograniczysz sie do mamy, taty i przyjaciolki masz kolejne przynajmniej 5 tys na urzadzenie mieszkania - cos co bedzie cieszyc ciebie i Miko duzo dluzej niz tylko dwa dni, a potem jak bedziecie ogladac zdjecia.

      Dwa zespoly foto i 5 osobowa ekipa video - zdajesz sobie sprawe ze oni moga sobie nawzajem przeszkadzac? Uwazasz ze fotograf nr 1 nie podola, albo zmienilas zdanie co do stylu zdjec jakie chcesz - ZMIEN fotografa, nawet jesli przepadnie zaliczka to i tak finalnie wyjdziesz przynajmniej pare stowek do przodu.

      marzenia marzeniami, ale troche rozsadku jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. Wiem, ze zaraz napiszesz ze fundusze na wesele to jedno, a na mieszkanie macie z innej puli itp itd - ale Zia, wez pod uwage, ze pustego i Salomon nie naleje - a jesli nie napedzacie tych puli wciaz wkladami (tzn dochodami z pracy, gieldy czy cczego tam jeszcze) to w koncu one sie wyczerpia. I co wtedy? Rodzice nie sa wieczni, ty zeby swietnie zarabiac po prawie musialabys sie chyba mocno wybijac na roku, Miko tez nie studiuje jakiegos wzietego kierunku (historia?) - a wlasna dzialalnosc jesli wychodzi na poczatku na zero to masz farta, zaczyna sie najczesciej od dokladania do interesu, zyski przychodza z czasem.

      To, ze zrobi sie wesele taniej, nie znaczy ze GORZEJ - spojrz na emily. Z tego co pisala, miala budzet gdzies w wysokosci 1/3 twojego. Zdjecia sa przepiekne. Da sie? Da sie.

      pozdrawiam, i trzymam kciuki (mimo wszystko), bo jednak Cie lubie smile
      • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 12:55
        Zia,

        raz jeszcze zalecam - przeczytaj ten wywód Kasiulki ze zrozumieniem, okaz trochę rozsądku i ogranicz to niemoralne szaleństwo wink
        lub
        rozsądnie wytłumacz, proszę, nam po co ci/wam to wszystko?
        ale rozsądnie, nie blabla o marzeniach, snach i bajkach...
        macie po 25 lat, wysil się na poważną argumentacje
        • ambrozja08 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:06
          dziewczyny są ludzie na swiecie, żyją sobie w błogiej nieświadomości tego co ich otacza, nie widzą prawdziwego życia tylko coś co same sobie tworzą. Z tego co pamiętam to rodzice płacą za wesele Zii( chyba że od tych 2 lat coś się zmieniło), pamiętam jak smuciła się ze mama w żartach powiedziała że nie wyłożą tyle na wesele, jak zia dziękowała za rady i wspominała coś o korepetycjach żeby sobie "dorobić".. czy to coś dało? nie.
          Pamiętam jak się uśmiechnęłam jak Zia brała udział w tym konkursie żeby na nią głosować czy jakoś tak i jak zobaczyłam gdzie studiuje to się uśmiechnęłam i zrozumiałamsmilezawsze myślałam no studentka (prawa chyba tak?) poważny zawód to pewnie poważna dziewczyna...
          zapłacona szkoła żeby mieć "dobre" wykształcenie bez wysiłku-no bo trzeba mieć te kilkanaście godzin dziennie na forum. ślub i wesele też -ja bym to nazwała sztuczne..
          taka już jest,i koniec. podziwiam to ze jej się chce tak siedzieć i szukać tego wszystkiego! ale ja bym tak nie mogła i nie chciała. Prawdziwe życie zacznie się po ślubie, jak goście wywalą do kosza te super drogie i obmyślane tygodniami zaproszenia, jak rodzice się wkurzą kiedyś i powiedzą koniec kasy, jak pojawią się dzieci i obowiązki.
          Jak za 20 lat Zia będzie nadal udzielać tych samych rad na forum i w taki sam sposób to znaczy że chyba wszystkie zwariowałyśmy.
          Jej-Twoje Zio wpisy zwłaszcza w wątkach jak zaoszczędzić są żenujące i mogą być przykre dla "biedniejszych" niż Ty kobiet mimo że pisane mimochodem i z uśmiechem.
          sukienka fajna, nawet bardzo. pare innych rzeczy też. ale nie wiem do czego to zmierza. pozdrawiam serdecznie i dobrego życia!
          • q_fla Re: Bo prawda jest naga... 29.12.10, 18:36
            Spadek spadkiem, skoro są pieniądze można sobie pozwolić na szleństwo.
            Ale zupełnie inaczej trwoni się duże pieniądze znając wcześniej jej wartość, tzn pracując.
            To po pierwsze.
            Po drugie: dojrzali ludzie pragnący założyć rodzinę, którzy mają takie jak Zia możliwości finansowe najpierw myślą o mieszkaniu i zainwestowaniu - stworzeniu sobie miejsca pracy, a potem o spektakularnym slubie.
            • zia86 Re: Bo prawda jest naga... 29.12.10, 18:38
              A my to robimy wszystko równocześnie. smile Tak też można. wink
              • q_fla Re: Bo prawda jest naga... 29.12.10, 18:49
                Słuchaj Zia, nie rozśmieszaj mnie.
                Czyżbyś zarabiała siedząc godzinami na forach ślubnych? wink
                • zia86 Re: Bo prawda jest naga... 29.12.10, 18:58
                  Pośrednio. wink Na forach nie ale w internecie to co innego. smile
                  • q_fla Re: Bo prawda jest naga... 29.12.10, 19:01
                    > Na forach nie ale w internecie

                    ???
                  • inaa1 Re: Bo prawda jest naga... 29.12.10, 19:03
                    zia86 napisała:

                    > Pośrednio. wink Na forach nie ale w internecie to co innego. smile

                    padłam... dawno się tak nie uśmiałam...
                • blue.bluebell tak, właśnie :) 29.12.10, 23:05
                  Tak, Zia zarabia właśnie w ten sposób smile chociaż za nic się nie przyzna smile

                  Zia jest operatorką/operatorami kampanii reklamowej, jakiej, nie wiem, ale w swoim czasie, tak jak i wy, się dowiem smile Były tu takie domysły, ale przecież Zia się nie przyzna smile
                  • kotka.zielonooka Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 10:41
                    A! ale tak sobie pomyślałam (w kontekscie tych dochodów) by były jaja jakby zia i miko wygrali w totka 20 mln (nie wazne ze pewnie szybko by wydali wink)
                    Chyba pare osób by rekę zobie ze złości odgryzło wink

                    Co do samej kasy - ja również uwazam ze wywalanie takich pieniedzy na coś co przynosi delikatnie mówiąc średni efekt - jest głupotą. Ale zaraz sobie mówie - nie moja kasa więc co mi tam, niech sobie i na "gówienko w papierku" wydadzą i 30 tys jak taka ich fantazja.smile

                    To co bardziej mnie "boli" ze przy takim funduszach mozna faktycznie zrobić przepiękne i pełne klasy wesele, a na razie tej "klasy" nie widzę.
                    Coś jak noworusskij ze złotymi zebami podpalajacy papierosa banknotem 100 dolarowym (taki tez pewnie uważa że jest "wow" smile))

                    No i drażni mnie (jak monikepers) ze pól roku do ślubu i nadal mamy dużo "koncepcji " (tudzież - o zgrozo- kolejne zmiany kolejnych koncepcji- ostatnio "motywy orientalne" i "japońskie") i dywagacje "ma byc tak (o ile się nie zmieni) ..." , zamiast " jest tak ...." podczas raczej w tym momencie powinno się szlifować szczegóły i dopieszczać detale a nie wywaracać różne rzeczy do góry nogami i nie miec nawet bazy, podstawy.

                    Jest takie fajne powiedzenie "od ogółu do szczegółu" u ciebie zia widze zapętlanie się w szczegółach i szczególkiach 1 rzeczy podczas gdy reszta "leży i kwiczy".
                    • zia86 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 12:51
                      Kotka ale co leży i kwiczy? Wszystko jest wybrane, umowy podpisane, większość rzeczy zaplanowana co do terminu itd. smile Wszystkie filary stoją i mają się naprawdę nieźle.
                      • kotka.zielonooka Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 18:43
                        miedzy innymi leży i kwiczy:

                        - suknia (nie masz jej, nie przymierzyłaś ani razu wybranej i tak naprawde nawet nie wiadomo czy nie zmienisz "koncepcji")
                        - koncepcja sali głównej (nie ma jej - jest tylko kolorystyka i zmieniajace sie wizje udekorowania)
                        - fryzura - nie masz wybranej KONKRETNEJ fryzury ani fryzjera który ja wykona
                        - koncepcja czilirumu ( coś było ale się zmyło i jest teraz "po japońsku" i pewnie jeszcze się zmieni nie raz )
                        - tort i ten PM i ten miko (nie masz wybranego konkretnego tortu tylko jakies metne wizje z brakiem gwarancji ze ktokolwiek je wykona)
                        - zaproszenia (nie masz konkretnego modelu tylko wizje (chyba ze przeoczyłam i juz wybrałaś konkretne )
                        - nie masz kupionych butów tylko zciągnięte fotki z netu ...
                        - ustalonego i nie zmienialnego menu (chyba ze tez przeoczylam juz konkretne menu którego NIE ZMIENISZ)

                        i mozna tak wyliczać jeszcze smile

                        To ze masz zaklepana sale i powpłacałaś gdzie sie dało zaliczKI (np. na jedzenie i "słodkosci") nie oznacza ze dana sprawa jest zamknięta i załatwiona, niestety. sad


                        z całosci masz chyba tylko załatwionego i wybranego fotografa, filmowców i dj.
                        • zia86 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 18:57
                          Kotka, bo nie wszystko trzeba załatwiać teraz, a nawet nie wszystko się da teraz. Niektórzy każą nam przyjść w odpowiednim momencie, np. na degustacje można się umówić około 3-4 miesięcy przed weselem, więc dopóki tego nie zrobimy to nie ustalimy menu. smile

                          - Suknia jedna jest zamówiona, drugą zamówimy jak tylko dostaniemy papiery(najpóźniej po nowym roku), a trzecią idę załatwiać tak jak sukienki dla druhen czyli 14 stycznia
                          - koncepcja sali jest ustalona, wizja dekoracji się nie zmieniła od ostatniego czasu, czyli końca wakacji gdzieś.
                          - mam wybranego fryzjera i idę na próbną fryzurę w styczniu, to wszystko załatwia pani stylistka
                          - koncepcja chillout roomu rzeczywiście się zmienia ale to na pół roku przed chyba jeszcze może
                          - tort jest wybrany i ślubny i poprawinowy i mam gwarancje jego wykonania, jedynym problemem jest tort PM ale to rozwiążemy przy degustacji w cukierni w okolicach lutego
                          - zaproszeń nie będzie konkretnego modelu przecież, na tym polega indywidualny projekt, że nie wybiera się z dostępnych modeli

                          Buty kupimy prawdopodobnie jak pojedziemy do Barcelony. smile
                          • nutka07 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 19:36
                            Masz gwarancje wykonania tortu?
                            Przeciez oni dla Ciebie jeszcze nic nie zrobili.
                            • zia86 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 19:53
                              Ale widziałam co robią i nie odbiegało to od tych wzorów, które ja chce zamówić.
                              • nutka07 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 20:48
                                Mowimy o tej cukierni co ja wychwalalas po targach i zamiescilas link na blogu?
                                Jezeli tak to juz dwa watki temu Ci pisalam, ze ich wykonania nie sa powalajace. Chyba ze nie zamieszczaja swoich najlepszych prac na stronie internetowej.
                                • zia86 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 20:51
                                  Tak, to ta sama. smile Widziałam na żywo ich możliwości i wiem, że nie mają problemu ze zrobieniem prostych tortów angielskich a takimi są nasze torty i ślubny i poprawinowy. smile
                            • monikapers Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 21:10
                              przeczytałam i mimo, ze nie jestem zdziwiona, jestem mocno zniesmaczona, o to właśnie mi chodziło - Zia podaje się za delikatną, naiwną dziewuszkę, a jest cwaną i bystrą babeczką (cupcake) z diabłem za skórą.
                              ot co.
                              człowiekiem, który najoględniej mówiąc, nie szanuje innych. ich czasu, ich pracy, ich wizerunku/dorobku.
                              osoba, która kłamie.
                              wszystko, co robi, robi z pełną świadomością finału. maska naiwnego niezrównoważonego dziewczęcia jest jej bardzo na rękę. jak dostaje od nas gorzką i bardzo wprost ale jednak prawdę, zwiewa, przeczekuje lub ignoruje, zauważyłyście prawidłowość?

                              sprawdza się ocena jej relacji z jum, ze zawaliła na całej linii i to na etapie podstawowym - rozliczenia się. jak żenującym i poniżającym jest prosić się o swoje własne pieniądze? i to pannicy, kto grzmi na pól Polski o swojej majętności. dla niej ma być współpraca WOW i poziom światowy, ona odwdzięczy się lekceważeniem i kłamstwem. żenua.

                              sprawdza się opinia na temat konsultantek, osoba z zewnątrz potwierdza - są kompletnie niezorientowane, bez wiedzy, przygotowania i dobrych chęci.
                              szczerze współczuję Panu z jum oraz KAŻDEMU partnerowi biznesowemu Zia z osobna i bez wyjątku.
                              Na ich miejscu zrezygnowałabym z tych zawyżonych stawek. współpraca z osobami nieodpowiedzialnymi, niepoważnymi, niezdecydowanymi i mającymi mimo to zawsze dobre samopoczucie, musi zakończyć się źle.
                              chyba, że są twardzielami i mają świetnie skonstruowane umowy, wtedy Zia może im "fiknąć" chociaż to babranie się w tłumaczenia na forum nawet twardzielowi przyjemności nie sprawi....

                              Z Ceci to nie przejdzie, oj nie, będzie pozew i odszkodowanie, chce ameryki - będzie ją mieć, jeśli do współpracy z Ceci wogole dojdzie, w co ja od dawna szczerze wątpię. Podobnie, jak wątpię w suknie Very, wyjazd do Barcy i powodzenie tego przedsięwzięcia.

                              wiem, ze ludzie są bardzo różni, ze często bywa trudno i ideały należy w pewnym wieku porzucić ale mimo to sadzę, ze Zia to największe kuriozum internetu, każda z nas będzie pamiętać ją długo, o firmach współpracujących nie wspominając nawet... bo ci nieszczęśnicy będą mieli czkawkę w takt krótkiej i dziwacznej sylaby - zia zia zia
                              • mohito86 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 21:30
                                no ale macie tempo dziewczynysmile przeczytałam wypowiedź Pana z JUM i kurcze myślę, że człowiek musiał się naprawdę mocno wkurzyć i zniesmaczyć naszą Zią skoro zdecydował się poświęcić swój czas na wyjaśnienie wszystkiego krok po kroku.
                                Jak tak dalej pójdzie to świetlana kariera Zii jako konsultantki legnie w gruzach zanim się zacznie - bo który z "podwykonawców" będzie chciał z nią współpracować po takiej renomiesmile
                                prawda odnośnie tych std pewnie leży gdzieś pomiędzy relacją Zia i Pana Jum, niemniej jednak taka sytuacja w świecie dorosłych ludzi nie powinna mieć miejsca - ja do tej pory sądziłam, że Zia zastopowała tamte pudełka "w ostatnim momencie" (tak pisała) a jednak nie i jeszcze chciała cofnąć pieniądze..czyli zero poszanowania dla czyjejś pracy i kosztów. Może przynajmniej czegoś ją to nauczy - nie można najpierw bezmyślnie piać z zachwytu a potem nagle odwracać wszystkiego do góry nogami.
                              • arwena84 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 22:14
                                Oj Zia Zia, wyszło teraz jaką kłamczuchą jesteś... Dobrze że chociaż nazwiska konsultantek nie padły, nie muszą się kobiety wstydzić...

                                Miał być rozmach, miała być wielka klasa i kasa. A tymczasem wszystko na ostatnią chwilę i problemy finansowe już na etapie STD. Przesyłanie forsy z cudzych kont, tajemniczo nie wychodzące przelewy. BTW łatwo w necie sprawdzić godziny wychodzących i przychodzących sesji eliksir. Nic się magicznie i tajemniczo nie dzieje w kwestii przelewów, wszystko jest jak najbardziej jawne.

                              • kitka20061 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 22:30
                                Monika wyjmujesz mi wszystko z ust, nie mam co pisać w wątku Zia od dłuższego już czasu, bo Ty piszesz dokładnie to co ja mam na myśli.
                                • monikapers Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 22:35
                                  i pewnie jest nas "takmyślących" więcej, szkoda bo przez to szaleństwo nasze przemiłe dawniej forum przybrało dziwaczny kształt sad
                        • kitka20061 Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 22:19
                          kotka.zielonooka napisała:
                          > z całosci masz chyba tylko załatwionego i wybranego fotografa, filmowców i dj.

                          i jeszcze Pana Młodego, więc najważniejsze ma, bez reszty i tak się uda.
                          • monikapers Re: tak, właśnie :) 30.12.10, 22:22
                            a Zia, fruuuu, poleciała, jak zawsze...
      • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 13:43
        Bardzo dobrze napisane, ale Zia jest impregnowana na głosy rozsądku smile
      • crises Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:20
        > Dwa zespoly foto i 5 osobowa ekipa video zdajesz sobie sprawe ze oni moga sob
        > ie nawzajem przeszkadzac?

        Nie tylko mogą, ale jest wręcz pewne, że będą. Już dwóch fotografów cykających jako zespół czasem ma z tym problem, bo często jest tak, że sensowne ujęcie danej sceny można zrobić z jednego miejsca (plus ograniczenia związane z miejscem - nikt nie strzela księdzu wprost zza ramienia i takie tam) w proponowanym zestawie, jak by nie kombinowali, będą sobie deptać po nogach i włazić w kadr (albo kopać się po kostkach i dyskretnie zdzielać po łbach w walce o najlepsze ujęcie).

        Ale może o ten efekt chodzi - tłum paparazzich walących się łokciami pod żebra?
        • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:40
          kazdy tzw slubny fotograf wypisuje o "lapaniu emocji i pieknych momentow", "oddaniu uroku tych niepowtarzalnych chwili" itp historie...
          i teraz - jak 3 osoby z aparatami i lampami jednocześnie plus 2 czy 3 kamerzystów ma "złapać moment" np. podchodząc blisko do Zia? przecież sie zwyczajnie zderzą.... jaki to jest komfort pracy? a jak z przysięgą? najbardziej intymnym momentem Uroczystości? jak oni sie podzielą? przeciez Ksiądz, mimo, ze zaprzyjaźniony, zwariuje, to bedzie szopka.
          I nawet, jesli sa fajnymi ludźmi i sie polubią, takie sytuacje sa niekuniknione, przeciez oni sa w pracy i musza miec material!
          stad konkluzja - gdyby wybrańcy byli naprawdę zawodowcami na pewno nie weszliby w taki układ, podpisanie umowy przez Panie z PW jest przegięciem i wygląda, jak łapanie naiwnej Zia bo Panie wiedza chyba, ze jest juz fotograf...
          Pan KD tez powinien zastrzec, ze ma jakąś wyłączność czy coś w tym stylu.... no chyba, ze luz albo, ze nie traktują Zia serio
          • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:47
            Szczerze? Wątpię, żeby którykolwiek z "podwykonawców" traktował Zię serio. Patrzcie panie konsultantki. Zia już trzy miesiące szykuje się do zwrócenia im uwagi za www, żeby nikogo nie zabolało smile
            • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:53
              Fotki pudła też słabe. Naprawdę taka niechlujna obróbka nie powinna się zdarzać.
          • crises Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:04
            >gdyby wybrańcy byli naprawdę zawodowcami na pewno nie weszliby w taki układ

            Dokładnie. Fotograficy z górnej półki bardzo często zastrzegają sobie nawet brak pętających się wujków z pstrykadełkiem. Obecność tłumu innych zawodowców to strzał w stopę, przecież to konkurencja w walce o dobre ujęcie.
      • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:52
        Bardzo dziękuje za tak długi post. smile I z argumentami.

        Co do Ceci, to same mi nawet w tym wątku wypomniałyście, że trzeba było iść do Ceci, wziąć za tą cenę mniej a ładniej. Po za tym próbowałam już tutaj robić coś równie ładnego i widzicie jak wyszło, jest ładnie, nawet bardzo ładnie i nie mogę powiedzieć, że nie jestem zadowolona ale to nie jest jakość Ceci, co same zresztą mi wytknęłyście. smile Poza tym zaproszenie jest wizytówką dla mnie.

        Lista osób do Barcelony została ograniczona. smile

        Co do foto video, to wszyscy się spotkają dzień wcześniej żeby omówić tą współpracę, jedynym problemem jest tak naprawdę tylko kościół. Kamerzyści nie podchodzą blisko w czasie mszy, oni kręcą na teleobiektywach. Praca fotografów myślę, że jest do dogadania, przecież nie cała trójka musi w jednej chwili robić zdjęcia tylko nas, można robić zdjęcia gości, detali, ujęcia z chóru itd. smile Mnie się podoba styl fotografa, po prostu chcieliśmy mieć drugie spojrzenie w innym stylu oraz uchwycone nie tylko wszystkie momenty ale też wszystkie detale. Jeden fotograf po prostu fizycznie i czasowo nie wyrobi.

        Ja absolutnie nie mówię, że taniej znaczy gorzej. smile Skąd wiecie jaki miała budżet Emi a jaki mamy my? wink
        Już pisałam wyżej, że Miko studiuje prawo i perspektywy ma dość dobre. smile A ja też mam dobry pomysł i niezłe perspektywy na jego realizacje. smile
    • mailenstwo Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 14:23
      Zia,
      witaj. Piszę w Twoim wątku pierwszy raz, mało udzielam się na forum.
      Za każdym razem, jak tu zaglądam, niemal przecieram oczy ze zdumienia. Ten wątek to fenomen, założę się, że już ktoś pisze o nim pracę magisterskąsmile I nie mówię o tym szaleństwie przygotowań do ślubu, bo mimo iż dla mnie to zupełna abstrakcja, to jednak jest w tym Twoim zaangażowaniu coś fajnego, jako Twój gość czułabym się dopieszczonasmile. Ale dziwię się, jeszcze się nie zniechęciłaś do pisania o tym na forum - co byś tu nie napisała czy nie pokazała, zostanie chamsko skrytykowane. Nie tylko w kwestii ślubu, bo tu, na forum ślubnym, krytyka dodatków, menu czy zaproszeń jest jeszcze na miejscu, ale niepojęte dla mnie pozostaje dlaczego tak wielu osobom chce się łapać Cię za słówka, wyszukiwać literówki, zaglądać Ci do portfela czy do karty dentystycznej, i dyskutować o tym w off-topach na sto pięćdziesiąt postów.
      Chcę Ci tylko powiedzieć, że kibicuję Wam szczerze.
      Pozdrawiam
      • kasiulka25 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:07
        caly dowcip polega na tym, ze wiekszosc z nas tu piszacych kibicuje jej szczerze, a chamskie zarty i przesmiewcze dogryzania pojawiaja sie od osob, ktore tylko na chwile zajrzaly i czuja sie upowaznione do gloszenia_jasnie_oswieconej_JEDYNEJ_drogi. (bez urazy bo to nie o tobie).

        zwroc uwage, ze gdyby nie rady dziewczyn zia strzelilaby sobie w stope chocby pierwsza wersja strony (ktora nie dosc ze byla straszna, to jeszcze z bledami jezykowymi), dalej pierwsza wersja pudelka std itd itd. Gdyby tu wszyscy tacy zlosliwi byli (z zazdrosci zapewne) to kolejnemu koszmarkowi przyklaskiwaliby z radoscia ogladania czyjejs porazki.
        • joanka-r Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:22
          kolejny wątek o wow, Zia dalej konfabuluje?
          Wszystko mi jedno ale ja przekonana jestem, ze Zia i całe jej wesele to wielka ściematongue_out Jest kimś w rodzaju Horodyńskiej w świecie mody, która dostaje ciuchy za darmo znanych firm, aby je reklamować.
          Tak samo zia, reklamuje firmy zajmujące się biznesem około ślubnym, firmy /salony jakie tu reklamuje mają z tego zyski, do tego stopnia , ze sponsorowali jej sesja narzeczeńską, filmik narzeczeński. Zia aby ubarwić swoje opowieści i przyciągnąć publikę, opisała nam już streszczenie pierwszego razu, wszelakie domowo-rodzinne zawiłości i nawet to, ze kiedyś błądziła z orientacją seksualnątongue_out



          w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

          Objaw przedawkowania Radia Maryja.
          • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:27
            jesli Zia robi za reklamę, to JUM nie ma się z czego cieszycbig_grin
            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:12
              I co bym Wam powiedziała 11 lipca? wink Kamera się popsuła a wszystkie aparaty wpadły do Wisły, zdjęć nie będzie. wink
          • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:09
            To dlatego nie pojawiła się tu nazwa firmy weddingplanerskiej, z której usług Zia korzysta? tongue_out Takiej antyreklamy nikt by nie przetrzymał.
        • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:26
          poza tym jak sie rozmawia od roku, albo i dluzej to wiadomo, ze dystans sie zmniejsza, rozmowy są swobodniejsze

          i jak np ja pisze normalnie- chybasmile- i czasem napisze- przestan sie cholera jasna zia wyglupiac

          to inaczej to wygląda gdy ktos tak pisze w pierwszym i ostatnim poscie, czesto nie wiedzac pewnych rzeczy np zarzucając zii, ze rodzicow skubiewink
      • abeath Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:38
        Maileństwo, może dlatego część z nas tak się oburza, bo czujemy się - różnymi kwestiami - serio dotknięte? Mnie na przykład mocno drażni kwestia ślubu w KRK - zresztą w zborze prostestanckim czy pod huppą drażniłaby tak samo - z tego, co pamiętam tłumaczone tym, że "nie wierzę, ale lepiej wziąć/nie zaszkodzi mieć na wszelki wypadek ślubu kościelnego" (swoją drogą, o ile się nie mylę, wg wielu wyznań takie ślubowanie może być nieważne "tam na górze", więc i tak Zia nie jest ubezpieczona "w razie czegoś").

        Zia, czy zdajesz sobie sprawę jak wielu ludzi musi cierpieć za swoją wiarę? I pominę już milczeniem współczesnych męczenników różnych wyznań, ale ot, zwykłych ludzi, którzy muszą dokonać często szalenie trudnych, codziennych wyborów w życiu w imię własnej religii? Dla których ta religia jest wszystkim, wg której żyją? A Ty wejdziesz w nią ze swoją świtą i z uśmiechem na twarzy i łzami wzruszenia przysięgać będziesz w imię Boga, w którego nie wierzysz, będziesz obiecywać, że wychowasz dzieci w wyznaniu, którego zasady elementarnie łamiesz i otwarcie negujesz.
        Piszesz, że starasz się być dla wszystkich miła i nikogo nie urazić. Owszem, z Twoich słów cieknie lukier, ale Twoje postępowanie w przywołanej przeze mnie materii to czysta obłuda i kłamstwo. Tak, Zia, będziesz KŁAMAĆ przed ołtarzem (i wcześniej na spowiedzi?), nie starając się nawet zachować pozorów,że jest inaczej, nie próbując uszanować wiary i religii innych (w tym wypadku padło na krk, ale nie zdziwilabym sie w ogóle jeśli pod wpływem zdjęc z amerykańśkich ślubów żydowskich nie stwierdziłabyś, że jednak ślub pod huppą jest piękniejszy niż w chrześcijańskiej świątyni).

        Nie chce publicznie rozliczać Cię z występków, każdemu praktykującemu daną religię się one zdarzają. Może czegoś nie zrozumiałam - niemniej z Twoich wypowiedzi w tej materii bije ogromna hipokryzja, taka ponad ogólnoludzka. Więc albo tego wszystkiego najzwyczajniej w świecie nie rozumiesz, albo jesteś bardzo wyrachowana.



        • amolapuglia Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 15:50
          abeath napisała:
          > Nie chce publicznie rozliczać Cię z występków, każdemu praktykującemu daną reli
          > gię się one zdarzają. Może czegoś nie zrozumiałam - niemniej z Twoich wypowiedz
          > i w tej materii bije ogromna hipokryzja, taka ponad ogólnoludzka. Więc albo teg
          > o wszystkiego najzwyczajniej w świecie nie rozumiesz, albo jesteś bardzo wyrach
          > owana.

          Ja obstawiam, że Zia jednak nie rozumie. Wystarczy poczytać jej monotonne odpowiedzi na niektóre zarzuty- pisze jak nakręcana pozytywka, ciągle w ten sam deseń- jestem normalną panną młodą, moi gości są inni niż wszyscy goście, spełaniamy swoje marzenia…i tak aż do znudzenia. Chociażby całe forum jej pisało, że czarne to czarne, zia i tak odpisze, że czarne to białe, że użyję obrazowego porównania.
          Mnie na przykład absolutnie nie drażni ilość pieniędzy, budżet czy co tam, ale ogromna naiwność tej dziewczyny. Ona czasem naprawdę pisze, jakby urodziła się wczoraj, albo jak zaprogramowana laleczka, której ktoś wstukał coś do procesorka i dlatego jest odporna na wszelkie inne wizje, rady itd.
          Mam nadzieję, że zia nigdy poważnie nie przejedzie się na tej swojej naiwności.
        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:17
          To ci akurat mogę obiecać, że kłamać przed ołtarzem nie będę i nigdy świętokradzkiej spowiedzi ani komunii nie popełniłam i nie mam zamiaru. Nigdy nie powiedziałam, że nie wierzę w Boga ale ta dyskusja już była.
          • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:24
            Czyli wyspowiadasz się z sexu z Miko i będziesz go szczerze żałować? Podobnie np z antykoncepcją wszelaką.
            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:28
              Nie stosuje wszelakiej antykoncepcji i nie mam się z czego spowiadać też jeśli już się w takie tematy zagłębiamy.
              • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:30
                Seksu też nie uprawiacie - skoro już się bawimy w takie tematy? Nie macie przypadkiem poglądów niezgodnych z nauką KK (macie, patrz choćby: wczorajsza dyskusja)?
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:38
                  Nie uprawiamy jak już się chcemy tak zagłębiać. wink Już około dwóch lat, czekamy do nocy poślubnej. smile
                  • sundry Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:49
                    A tu: forum.gazeta.pl/forum/w,95160,117668035,117668483,Re_Sexu_mi_sie_chce_.html

                    ?
                    • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:54
                      No nie wierzę...
                      • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:59
                        A teraz zobaczcie jakiego typu to jest forum i w jakim tonie się tam wypowiada. wink To co Wam piszę tutaj jest prawdziwe(chyba, że puszczam do Was oko), to co znajdziecie w internecie nie zawsze musi być prawdą albo poważną wypowiedzią, w większości nie jest. smile
                        • kitka20061 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:04
                          zia86 napisała:

                          > A teraz zobaczcie jakiego typu to jest forum i w jakim tonie się tam wypowiada.
                          > wink To co Wam piszę tutaj jest prawdziwe(chyba, że puszczam do Was oko), to co
                          > znajdziecie w internecie nie zawsze musi być prawdą albo poważną wypowiedzią, w
                          > większości nie jest. smile

                          Wreszcie napisałaś prawdę. Oko puszczasz w większości przypadków, więc mało tu prawdy znajdziemy. sama się w tej chwili pogrzebałaś.
                          • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:05
                            Oko nie emotkę, tylko formą wypowiedzi. smile
                        • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:10
                          Właśnie... a Ty na takim forum przehandlowałaś jeden z ostatnich skrawków swej prywatności.
                          • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:11
                            Jeśli to byłaby prawda i nasza prywatność. wink
                            • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:14
                              To po co to pisać?
                              • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:19
                                Ja mam akurat inne podejrzenia co do Zii. To osoba która uwielbia pisać o sobie, szczegółowa relacja z pierwszego razu, "przypadkiem" wspomniany związek z kobietą, teraz stop z sexem do ślubu. Wesele za 100.000zł i relacja z wybierania każdej pierdoły. Jeśli to jest prawdą, to prawdą jest też wpis na tamtym forum.
                                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:58
                                  Arwena to jest forum Gazetki, wiesz w jakim stylu(a jak nie wiesz to poczytaj posty Gazetki), wszystko jest z jednym wielkim przymrużeniem oka i trochę w stylu trolli internetowych, każdy wie o co chodzi ale dalej gra w tą grę. smile
                                • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:42
                                  arwena84 napisała:

                                  > Ja mam akurat inne podejrzenia co do Zii. To osoba która uwielbia pisać o sobie
                                  > , szczegółowa relacja z pierwszego razu, "przypadkiem" wspomniany związek z kob
                                  > ietą, teraz stop z sexem do ślubu. Wesele za 100.000zł i relacja z wybierania k
                                  > ażdej pierdoły. Jeśli to jest prawdą, to prawdą jest też wpis na tamtym forum.


                                  naprawde tak strasznie jestescie zszokowane tym, ze oni uprawiaja sex oralny?

                                  to, ze nie wpsolzyja pelnie przed slubem jest nawet fajne- noc poslubna bedzie bardziej wyjatkowa

                                  relacji z pierwszego razu nie czytalam- szczegolow opisywac i czytac nie lubie, ale mnie tekst o oralu jakos specjalnie ani nie zszokował ani nie zawtydził- i tak prawie kazdy to robiwink
                                  • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:47
                                    A czemu noc poślubna miałaby być wyjątkowa? Co miało być to było - w Pradze. Mnie takie wpisy na forach też nie szokują tylko raczej budzą politowanie. I tylko jedno pytanie mam - to nie jest seks? No bo podobno seksu w ogóle nie uprawiają. To w końcu jak to jest?
                                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:50
                                      No właśnie takie kwiatki wychodzą jak ktoś wygrzebuje z netu stare nie do końca sprawdzone informacje. wink
                                      • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:56
                                        Ale te wpisy świadczą tylko i wyłącznie o Tobie. Jeśli jak twierdzisz, te informacje są nieprawdziwe tzn nałgałaś. No i teraz klops, bo skoro kłamałaś wtedy to czemu ludzie mieliby uwierzyć Ci teraz.
                                        • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:00
                                          kłamstwo kłamstwem pogania, powtarzam - megalomania - pojęciem tym określa się potocznie nieprawidłową samoocenę, ale także system urojeń, tzw. urojenia wielkościowe w zaburzeniach o charakterze psychotycznym.
                                          • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:01
                                            wszystkiego dobrego, si ya
                                        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:02
                                          Areta nie wkładaj mi w usta słów, których nie powiedziałam. smile Nie napisałam, że są nieprawdziwe. smile
                                          Dziewczyny czy naprawdę uważacie, że wątek na forum ślubnym jest odpowiednim miejsce na prowadzenie tego typu dyskusji? Odpowiadam na pytanie, które było związane ze ślubem i sprawami seksu w KK. Nie robimy nic w tej chwili co byłoby niezgodne z naukami KK dotyczących spraw intymnych. Czy mi wierzycie, czy nie to już inna sprawa, ja mam sumienie czyste. smile
                                          • aretahebanowska Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:15
                                            No przepraszam Cię bardzo, to ja to wszystko napisałam, czy Ty? Jak się ujawnia dane osobowe to dobrze wtedy za dużo nie zmyślać bo jak prawda wylezie to wstyd jest.
                                            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:23
                                              Nie kłamię. smile Jeśli chcesz dokładną opowieść z datami itd. to zapraszam na priv. smile
                                  • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:13
                                    Ta nasza internetowa pruderia. Wszyscy to robią, tylko nie opisują!
                                    • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:19
                                      sangrita napisała:

                                      > Ta nasza internetowa pruderia. Wszyscy to robią, tylko nie opisują!

                                      to takie katolickie- o niczym nie mowimy, a w zaciszu domowym robimy swojebig_grin
                                      • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:32
                                        > to takie katolickie- o niczym nie mowimy, a w zaciszu domowym robimy swojebig_grin

                                        To się kiedyś nazywało "dobre wychowanie" - o sprawach intymnych nie opowiadało się całemu światu. Niektórzy nadal korzystają z tej opcji.
                                  • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:22
                                    A czy mnie ten tekst zszokował czy zawstydził? Z której części mojej wypowiedzi to wywnioskowałaś? Tego wpisu wstydzi się Zia i twierdzi, że to był "żart".
                                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:25
                                      Bo był. smile A Zia się niczego nie wstydzi, tego czego się wstydzi to nie piszę. wink Dziewczyny, naprawdę czasem nie ma drugiego, trzeciego czy 10 dna i nie trzeba się go doszukiwać. Ja zawsze staram się dostosować do specyfiki i stylu forum na którym się wypowiadam i tak też było w tym przypadku. smile
                                  • kitka20061 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:31
                                    aneta-skarpeta napisała:
                                    > naprawde tak strasznie jestescie zszokowane tym, ze oni uprawiaja sex oralny?
                                    >
                                    > to, ze nie wpsolzyja pelnie przed slubem jest nawet fajne- noc poslubna bedzie
                                    > bardziej wyjatkowa
                                    >
                                    > relacji z pierwszego razu nie czytalam- szczegolow opisywac i czytac nie lubie,
                                    > ale mnie tekst o oralu jakos specjalnie ani nie zszokował ani nie zawtydził- i
                                    > tak prawie kazdy to robiwink

                                    Ale nikt chyba nie jest zszokowany co oni robią, lecz tym że Zia z aptekarską dokładnością opisuje to na forach. Jeśli ktoś ma klasę i trochę oleju w głowie to nie sprzedaje intymnych szczegółów z "sypialni" gdzie tylko się da, szczególnie że Zia nie jest osobą anonimową bowiem większość osób tu zaglądających chcąc czy nie chcąc zna jej dane personalne.
                                    • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:45
                                      akurat tutaj to nie tylko ZIi czasem brakuje klasy, tak btwsmile

                                      kazdy czasem za duzo napisze, zbyt intymnie itd- zdarza sie. nie ma co robic z tego afery

                                      tutaj coraz czesciej jest taki jarmark, ze wrecz zmieszne są uwagi na temat klasy i dobrego wychowania

                                      lepiej dac sobie na wstrzymanie. nie wiem jak inne, ale ja nie mam zamiaru umorlaniac i wychowywac 20kilkuletniej kobiety- nie jest to moje zadanie

                                      niech kazdy sobie zyje jak chce, z klasą lub bez
                    • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:33
                      sundry napisała:

                      > A tu: rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forumw,95160,117668035,117668483,Re_Sexu_mi_sie_chce_.html

                      ożesz. sundry, czemu nie ostrzegałaś wink
                  • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:30
                    yhyyyy, i poza tym grzeczni jesteście niby, tak?
                    jeszcze kilka miesięcy temu pisałaś, jak to wstałaś z łóżka i poszłaś wziąć wspólny prysznic z narzeczonym... oj Zia, Zia.
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:57
                      I dalej nie wiem czemu Wam się wszystko z jednym kojarzy? wink Ja spałam z moim byłym chłopakiem w jednym łóżku przez pół roku i nawet się za rączki nie trzymaliśmy, tak, że naprawdę. wink
                    • mirellka74 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:39
                      Moim zdaniam zia mowi prawde.Otyli ludzie (mikolaj), nie maja takiej ochoty na seks, sily tez nie. Nie wspomne juz o aspektach technicznych, wiele figur po prostu odpada.
                      A Zia....jest tak infantylnym dziewczatkiem dzieckiem, ze nie wyobrazam sobie jak moglaby uprawiac dojrzaly, dorosly seks.
                      Pewnie nadal spi w wtulona w tego sojego wielkiego misia maskotke, ktorego dostala na dzien_dziecka.A Miko gladzi ja po policzku przed zasnieciem.Idylla.
                      Pozdrawiam
              • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:31
                Tzn pierwszy raz opisałaś już ze szczegółami, więc jak najbardziej zagłębiłaś się w ten temat...

                BTW to przerażające, ile już o Tobie wiemy uncertain
                • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:26
                  arwena84 napisała:

                  > BTW to przerażające, ile już o Tobie wiemy uncertain

                  a ja się zastanawiam, czego jeszcze się dowiemy w kolejnych wątkach... obstawiam, że Zia wkrótce wyzna nam, że tak naprawdę to jest Afroamerykaninem, który się wybielił i zmienił płeć.
                • chomiczkami Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:30
                  Zerk w internet i już wiem, że Zia zdawała maturę z angielskiego (podstawową) dwudziestego kwietnia 2005 o godzinie 9.35 w sali numer 35.

                  Jesteśmy sprawdzonym źródłem informacji o Zii.

                  Jeszcze trochę i dowiemy się, jaki ma rozmiar buta i jakiej pasty do zębów używa.

                  Mnie to nie przeszkadza. Nie moje wszak to buty. A Zia to ciekawa osoba, naprawdę. Gdyby ktoś chciał napisać książkę z taką bohaterką, jak ona, zostałby oskarżony o przerysowanie i brak realizmu. Jej koleje życiowe są fascynujące, ale chyba traci resztki sfery prywatnej. Informacje o rodzicach? O adopcji? O swoich preferencjach i doświadczeniach seksualnych? To idzie w złym kierunku. Bardzo złym.
                  • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:33
                    Tego to ja nawet nie pamiętam. smile
                    Mnie też to nie przeszkadza, w dzisiejszym świecie tak wiele rzeczy można znaleźć w internecie, że tak naprawdę nikt nie jest anonimowy. smile
                    • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 09:57
                      Zia, ale nie każdy podaje tak szczegółowe dane, włącznie z imieniem i nazwiskiem, jak Ty... A niektórzy nawet korzystają z różnych nicków (nie chodzi mi o różne nicki na forach gazetowych, ale o różne nicki na różnych portalach). Chyba sama musisz przyznać, że taki ekshibicjonizm internetowy, jaki uprawiasz nie jest powszechny.
                      Oczywiście, że o każdym można się czegoś z netu dowiedzieć, ale jednak o nikim z forum nie wiem tyle, co o Tobie. I wcale nie jest to fajne.
                      • kitka20061 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 21:32
                        lili-2008 napisała:
                        > Oczywiście, że o każdym można się czegoś z netu dowiedzieć, ale jednak o nikim
                        > z forum nie wiem tyle, co o Tobie. I wcale nie jest to fajne.

                        oj, nie o każdym, nie o każdym. Tylko trzeba umieć cenić swoją prywatność. Wpisując moje imię i nazwisko nic Ci o mnie nie wyskoczy, jak bym nie istniała.
                        • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 21:36
                          > oj, nie o każdym, nie o każdym. Tylko trzeba umieć cenić swoją prywatność.

                          ??? A co ma do tego prywatność? O mnie wyskakują przede wszystkim linki zawodowe i studenckie.
                          • kitka20061 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 22:28
                            angazetka napisała:
                            > ??? A co ma do tego prywatność? O mnie wyskakują przede wszystkim linki zawodow
                            > e i studenckie.

                            Linki zawodowe, to nie prywatne, doprawdy nie rozumiesz i nie widzisz różnicy?
                            • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 22:31
                              Jasne, że widzę. Ty jednak twierdzisz, że jak ktoś chroni swoją prywatność, to o nim w googlach nie ma nic. A to nie tak wink
                        • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 23:33
                          Kitka, ale ja nawet nie muszę znac Twojego imienia i nazwiskawink Czasem wystarczy nick na forumwink
                          • kitka20061 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 23:36
                            Pod nickiem tym czy innym, to wszystko możesz sobie napisać, bo to nadal anonimowe, a jak odsłaniasz swoje dane, to już trochę mniej śmiesznie się robi.
                            • lili-2008 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 23:46
                              Niby anonimowe, ale jednak może byc częścią Twojej prywatności. Na początku nikt nie znał imienia i nazwiska Zii, ale wszyscy wiedzieli o adopcji, o tym kim są jej rodzice, skąd pochodzi. Dla mnie to też jest ekshibicjonizm internetowy. Aczkolwiek sama siedzę na kilku gazetowych forach i też pary rzeczy można się o mnie dowiedziec, jednak zawsze zastanawiam się 2 razy zanim coś wyślę w cyberprzestrzeń, żeby nie godziło później za bardzo we mnie, w moją prywatnośc i w moje uczucia (no dobra, zamieściłam foty ze ślubu, więc też chyba jestem po trosze ekshibicjonistką netowąwink).
                              Pozdrawiamsmile
                  • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:42
                    haha, też na tę inf. kiedyś trafiłam wink
              • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:23
                no proszę Cię.
                czyli co, mamy uwierzyć, że NPR stosujecie?
                chyba, że antykoncepcji nie stosujesz Ty, ale Narzeczony już tak... super.
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:59
                  Ja raz w życiu wzięłam zastrzyk hormonalny od tamtego czasu żadnej antykoncepcji(ja ani narzeczony) nie stosujemy.
                  • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:08
                    a jak będzie po ślubie?
                    • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:52
                      afortunada napisała:

                      > a jak będzie po ślubie?

                      ....jakos to bedzie....

                      tak mawia wiele PMwink

                      dziewczyny, a tak na powaznie- to mozna sobie planować, a jak bedzie to czas pokarze

                      ja mialam wszystko zaplanowane, ulozone- w ciagu kilku miesiecy wszystko mi sie wywrocilo do gory nogami i musialam sobie wszystko od poczatku sama planowac

                      i co mi bylo z moich wielkich planów?

                      znam wiele ludzi, ktorzy nie mieli do konc wszystkiego zaplanowanego, ulozononego i zabezpieczonego,ale po kilku latach wszystko sie wyklarowała, a z czasem dobrze ulozylo
                  • monikapers Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:33
                    Zia, halo, ty sie nami bawisz?
                    po co ci antykoncepcja, skoro nie uprawiasz seksu?
                    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:37
                      No właśnie dokładnie o tym mówie. smile
            • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:08
              arwena84 napisała:

              > Czyli wyspowiadasz się z sexu z Miko i będziesz go szczerze żałować? Podobnie n
              > p z antykoncepcją wszelaką.


              to teraz rączki w gore- ktora ze slubem koscielnym, powie, ze zalowala sexu przeslubnego?...tylko szczerze zalowała

              zlitujcie się, bo 99% panien mlodych ma rozne rozniste rzeczy na sumieniu a do kosciola idzie, a zii obrywa sie juz za wszystko jak leci

              • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:13
                może Ci trudno w to uwierzyć, ale niektórzy naprawdę czekają z seksem do ślubu, bo chcą być w porządku, mimo tego że jest im ciężko wytrwać, a tu przylezie taka Zia i ma w ogólnym poważaniu zasady KRK.
                • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:54
                  afortunada napisała:

                  > może Ci trudno w to uwierzyć, ale niektórzy naprawdę czekają z seksem do ślubu,
                  > bo chcą być w porządku, mimo tego że jest im ciężko wytrwać, a tu przylezie ta
                  > ka Zia i ma w ogólnym poważaniu zasady KRK.


                  niektorzy czekają, ale jaki to odsetek?, a katolikow w kraju mamy pod kurek

                  przed oltarzem tez nie jedna z brzuchem stała i ksiadz sie nie krzywił
                  • semihora Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:35
                    > afortunada napisała:
                    >
                    > > może Ci trudno w to uwierzyć, ale niektórzy naprawdę czekają z seksem do
                    > ślubu,
                    > > bo chcą być w porządku, mimo tego że jest im ciężko wytrwać, a tu przyle
                    > zie ta
                    > > ka Zia i ma w ogólnym poważaniu zasady KRK.

                    Nie ona pierwsza i nie ostatnia. Tych czekających jest żałośnie śmieszna ilość, a takich jak Zia całe mnóstwo. Księdzu to i tak wszystko jedno, grunt, że kasę bierze tongue_out

                    Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która jest bez grzechu. Tylko się tak nie pchajcie, bo się pozabijacie, dziewczyny tongue_out
                • dorotkastokrotka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 22:53
                  > może Ci trudno w to uwierzyć, ale niektórzy naprawdę czekają z seksem do ślubu,
                  > bo chcą być w porządku, mimo tego że jest im ciężko wytrwać, a tu przylezie ta
                  > ka Zia i ma w ogólnym poważaniu zasady KRK.
                  Aż się ciśnie na usta "nie sądźcie,abyście nie byli sądzeni"; " drzazgę widzisz w oku brata, a belki w swojej nie" oraz " kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień".
                  Z wypowiedzi niektórych Pań, można wywnioskować,ze uprawianie , bądź nie seksu przedmałżeńskiego jest jedynym i najważniejszym wyznacznikiem wiary chrześcijańskiej. Te Panie odsyłam do ewangelii, a w szczególności fragmentu o najważniejszym przykazaniu.
                  Coś mi się staje, że niektórzy sobie podbijają samoocenę, bo "oparłam się pokusie i nie dałam d..y, więc jestem lepsza od innych, grzesznych ludzi". Nie nam oceniać co kto ma w sercu i z jakich pobudek bierze ślub.
                  Nie wspominając już o tym,że dyskutowanie o czyimś pożyciu intymnym jest oznaką kompletnego braku klasy.
                  • chomiczkami Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 23:09
                    > Coś mi się staje, że niektórzy sobie podbijają samoocenę, bo "oparłam się pokus
                    > ie i nie dałam d..y, więc jestem lepsza od innych, grzesznych ludzi". Nie nam o
                    > ceniać co kto ma w sercu i z jakich pobudek bierze ślub.

                    A, tak może być. Niektórzy czują się lepsi (dumni?) z tego powodu, że przestrzegają zaleceń swej wiary. Mnie nic do tego. Ale łatwo się zawstydzam i gdy trafiam na kolejną informację o upodobaniach Zii (tego co robi lub czego nie robi ze swoim mężczyzną) czuję, jakbym za przeproszeniem weszła komuś przypadkowo do toalety, gdy ten ktoś jej używa, a zapomina założyć haczyka. A tego typu informacje krążą pomiędzy tortem a suknią i chcąc nie chcąc się je nabywa. Co można zaś o Zii znaleźć w internecie, przed chwilą napisałam (info o jej maturze wywalił wujek Google).

                    > Nie wspominając już o tym,że dyskutowanie o czyimś pożyciu intymnym jest oznaką
                    > kompletnego braku klasy.

                    A o własnym... poza miejscami do tego wyznaczonymi?
                    • dorotkastokrotka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 10:07
                      A, tak może być. Niektórzy czują się lepsi (dumni?) z tego powodu, że przestrze
                      > gają zaleceń swej wiary

                      Jednym z podstawowych zaleceń wiary chrześcijańwskiej jesy miłować bliżniego - więc raczej piszące tu Panie, nie mają się czym chwalić.
                      Poza tym, tylko jedno przykazanie dotyczy seksu przedmałżeńskiego-jak ktoś chce żyć zgodnie z wiarą, to musi pamiętać o pozostałych. Sama wstrzemiężliwość jeszcze o niczym nie świadczy
                      • chomiczkami Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 30.12.10, 10:41
                        Tak naprawdę to przykazanie tam za bardzo o seksie przedmałżeńskim nie precyzuje, to katechizm mówi, że przed ślubem nie można itd. No i w jednym momencie Pismo Święte, że każdy ma spać ze swoją żoną, a nie cudzą. Szóste przykazanie jest "Nie cudzołóż" i co w tym cudzołóż jest, to już uzupełniają inne źródła, nie przykazania.

                        A faktycznie, najważniejsze jest przykazanie miłości, stąd i plucie jadem jest wykroczeniem. Ale przecież nie wszystkie osoby żyją według Dekalogu, niektórzy mają własny system wartości (być dobrym człowiekiem, nie kraść, nie krzywdzić innych), a nawet ci, co twierdzą, że żyją, często mają jego wskazania głęboko w nosie smile.
              • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:14
                Zwłaszcza, że tym razem jestem niewinna. tongue_out
              • arwena84 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:18
                Zia wspomniała, że jej spowiedź będzie ważna. Jak widać NIE BĘDZIE. Pisała że nie będzie kłamać księdzu - jednak będzie (inaczej z rozgrzeszenia nici, czyli nici z pieczątki że spowiedź była).

                Ja ściemniać nie muszę, bo i ślubu kościelnego nie planuję.
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:21
                  Chwilę, bo teraz to ja już się sama pogubiłam. Za tamten wypominany mi tutaj raz już odpokutowałam i od tamtego czasu jesteśmy, że się tak wyrażę "czyści". Więc o żadnym kłamstwie czy coś nie ma mowy.
              • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:22
                Nie trzeba żałować seksu, ale tego, że się zgrzeszyło. To już się da osiągnąć wink
          • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:26
            A w poprzednim wątku pytałam, wątek się skończył i nie odpowiedziałaś. Nie miałaś kiedyś przypadkiem wpisane na facebooku, że jesteś ateistką / agnostyczką? Czy też Sangrita ma sklerozę?
            • sangrita Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 20:19
              Cóż, niewygodne pytanie.
        • abeath Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 16:40
          Zia, a mogłabyś mi wkleić link do tej części, gdzie odbyła się ta rozmowa? Mniej więcej przeglądam wszystkie Twoje wątki i zapamiętałam tylko element z "na wszelki wypadek", jeśli od tamtego czasu przeszłaś jakieś hmmm swoiste nawrócenie, to chętnie poczytam, być może odszczekam swoje oskarżenie.
    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 17:05
      Dobra, zrobiliśmy offtopa na 200 postów. wink Wróćmy do tematu. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania zapraszam na priv, tam chętnie odpowiem.
      Aha, jeszcze jedno, bo się chyba nie zrozumiałyśmy do końca. Jak ja piszę, że jestem normalną PM, to znaczy, że nie uważam się za kogoś innego, nienormalnego, czy co tam jeszcze mi przypisujecie, że się uważam. smile Chodzi mi o to, że moje pobudki są takie jak innych PM. Też się chce podzielić naszym szczęściem, przygotowaniami, zasięgnąć rady, poznać opinie. I też chce przeżyć ten dzień jak sobie zaplanowaliśmy i wymarzyliśmy, tak jak każda inna PM.
      Natomiast zdaje sobie sprawę, że sposób prowadzenia naszych przygotowań jest specyficzny i nie do tego się to odnosi.
      • abeath Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:31
        Ok - nie ciągnę już offtopu nt Twojego sumienia - jestem jednak przekonana,że na zalinkowanym forum pisałaś na serio, stosunek - nomen omen - do seksu jest świetnym przykładem hipokryzji. Naiwności? Choć nie o seks w mojej wypowiedzi mi chodziło. Mam nadzieję, że tak naprawdę jest inaczej i kierują Wami wyższe pobudki niż ładny kościół i dobra miejscówka do spaceru na sale (i jeśli tak jest - a tylko Ty mozesz sobie szczerze na to odpowiedzieć - to przepraszam za moje oskarżenia).
        • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:36
          Wierzcie mi, że nie jest to związane z ładnym miejscem i możliwością spaceru, bo decyzja o ślubie kościelnym zapadła jeszcze długo przed możliwością takiego spaceru. Popatrzcie na to logicznie, jeśli zależało by mi na oprawie to czy nie lepiej byłoby mi wziąć ślub cywilny w ogrodach czy wnętrzach Paszkówki, gdzie absolutnie wszystko mogłabym sobie dostosować tak jak chce bez większych obostrzeń?
          • inaa1 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 18:59
            powiedzmy sobie szczerze: gdyby nie zależało Ci na oprawie, nie byłoby spersonalizowanych pierdół, konsultantek, hordy fotografów i kamerzystów, kościoła w samym centrum, o planach ślubu na Wawelu nie wspominając.
            i już dawno byłabyś mężatką.

            podejrzewam, że w Paszkówce nie mogłabyś też zbytnio pohulać z ,,dostosowywaniem" wnętrza.
            • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:04
              Wszystko o czym mówisz dotyczy wesela. Ja nie mówię, że mi nie zależy na ładnej oprawie ślubu, ja mówię, że tak samo ładną albo ładniejszą oprawę mógłby mieć plenerowy(czy też w ciekawym wnętrzu) ślub cywilny, więc to nie był absolutnie żaden czynnik decydujący o tym jaki rodzaj ślubu weźmiemy.
              • z_plus_z Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:13
                Na żadnym ślubie cywilnym nie będzie "baśniowych" organów, ławek z gośćmi, ołtarza ("sceny") i paru innych designerskich elementów. Warto się przemęczyć z tym nudnymi klechami choćby dla tych właśnie elementów wow.
                • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:22
                  Dlaczego nie? Np. na ślubie zrobionym w jakimś parku albo łące. Baśniowa "scena" ustawiona z kwiatami i motylami, z drzew spływają kaskady płatków i lampiony, ustawione ławki bądź krzesła z dekoracją, z dala pobrzmiewają dźwięki skrzypiec i fletów razem z pięknym śpiewem. Druhny z wiankami na głowie suną po przejściu wyłożonym z płatków, nie da się?
              • aneta-skarpeta Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:15
                jakby dziewczynom, nie tylko ZII nie zalezalo na oprawie slubnej, to kazda by sobie trzasnela w miesiac slubtongue_out

                a jednak kazda szykuje sie rok etc

                w sumie to sie dziwie, bo z jednej strony macie zastrzezenia, ze Zia opowiada o wszystkim jak leci, ale same tez sie dopytujecie o najmniejsze szczegoly jej zycia, zeby potem ją skrytykowac, ze Wam odpowiada

                jaka ZIa jest- kazdy widzi- traktuje wszystkich po przyjacielsku, jak starych druhow z ktorymi mozna pogadac o wszystkim- Wy to wykorzytujecie, zeby potem sie z niej podsmiewywac, szydzic i wytykac- nagle wszystkei sa takie odpowiedzialne, zapracowane, z perspektywami i po najlepszych studiach, zadna nie sciagała, nie olala jakiegos przedmiotu i jest wzorem cnót utraconych i nie siedzi pol dnia na watku Ziitongue_out

                wezmy jej pomozmy na tyle sie da i z bani. a moraly zostawmy dla swoich dzieci
                • afortunada Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:55
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > jakby dziewczynom, nie tylko ZII nie zalezalo na oprawie slubnej, to kazda by sobie trzasnela w miesiac slubtongue_out
                  >
                  > a jednak kazda szykuje sie rok etc

                  uuuu, uogólniasz. niefajnie.
    • inaa1 organizacja 29.12.10, 17:36
      jak na imprezę, przy której zatrudnione są ,,profesjonalne konsultantki" za dużo jest niedociągnięć, niedomówień.
      patrz strona, JUM, salon sukni w Barcelonie.
      to dość podejrzane i pozwala wątpić w jakikolwiek profesjonalizm, czy idąc dalej - w istnienie konsultantek.

      co do fotografów, to mam wrażenie, że w tym przypadku zawiesili swoje zasady na kołku.
      jeżeli odwalą ,,manianę", do oficjalnego portfolio zdjęć nie muszą dawać.


      a co z transportem? autobus retro znaleziony? umowy podpisane?

      a bierzesz pod uwagę podniesienie stawek vat, co może znacząco podnieść koszty całej tej imprezy?
      • marenka.w Re: organizacja 29.12.10, 17:41
        Inaa1, wiele już osób wskazywało już Zia, że mimo zatrudnienia konsultantek, całe te przygotowania kuleją i jest wiele niedociągnięć. Jednak wszyscy się mylimy, bo zdaniem Zia wszsytko jest ok i nie przeszkadza jej nieprofesjonalizm konsultantek.
        • marenka.w Re: organizacja 29.12.10, 17:43
          *nieprofesjonalność
      • zia86 Re: organizacja 29.12.10, 17:54
        Ja to chyba te podsumowania sama dla siebie piszę. smile Dokładnie napisałam co mamy załatwione, kiedy, jakie umowy podpisane itd.
        Co jest nie tak z salonem sukni w Barcelonie? JUM naciął nas wszystkich a strona to rzeczywiście problem o którym z paniami porozmawiam.
        Fotografowie raczej wiedzą co robią.
        We wszystkich umowach mam zapis o niepodnoszeniu ceny, co szczególnie przydało się w umowie z Andelsem.
        • inaa1 Re: organizacja 29.12.10, 18:03
          przecież pisałaś, że się nie dogadaliście do końca jak sprawa sukni wygląda.
          • zia86 Re: organizacja 29.12.10, 18:15
            No i to jest właśnie wina offtopów, że te ważne informacje uciekają. wink
            Sprawa sukni jest w toku, idą do nas dokumenty do podpisania, suknie da się zrobić i sprowadzić w trzy miesiące. Przyjdzie podobnie albo wcześniej niż suknia weselna.
        • monikapers Re: organizacja 29.12.10, 18:31
          a co to znaczy, ze jum naciął WAS????? możesz szerzej?
          • zia86 Re: organizacja 29.12.10, 18:51
            I tak i nie w sumie, i nie wiem czy w sumie mogę szerzej.
        • agata_abbott Re: organizacja 29.12.10, 19:02
          zia86 napisała:

          > We wszystkich umowach mam zapis o niepodnoszeniu ceny, co szczególnie przydało
          > się w umowie z Andelsem.

          Tak, ale mogę się założyć, że ten zapis dotyczy cen bez VAT-u.
          • zia86 Re: organizacja 29.12.10, 19:02
            Nie. smile Wszystkie ceny są już podane brutto.
            • agata_abbott Re: organizacja 29.12.10, 19:13
              Aż mi się wierzyć nie chce. Sprawdź.
              A jeśli tak, no to sobie strzelili nieźle w kolano...
              • zia86 Re: organizacja 29.12.10, 19:17
                Sprawdzałam. smile Komu dwa lata czy półtora roku temu przez myśl przeszło, że podniosą podatek?
    • zia86 Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:26
      To było niemiłe, ale nie mam na co narzekać, naprawdę. wink
      • z_plus_z Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:29
        Ależ nie pisałam o Tobie, to taka ogólna prawda jest.
    • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:34
      To nie jest rada, to jest fakt. Nikt ci nie uwierzy, że żałujesz seksu z ukochanym, natomiast można szczerze żałować tego, że złamało się reguły KK.
    • z_plus_z Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:37
      > czyli jak mojemu sie sporo przytyło, to znaczy, ze mu sie skulił?big_grin

      Nie wiem, ale - "odwrotnie analogicznie" - otyłej kobiecie rosną piersi...

      Lecz to już nie temat "Zia86 wychodzi za WOW-mąż", więc nie drążmy... wink
    • zia86 Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 19:40
      Prosiłyście mnie o opis i dalej nie wiem czy dobrze robię ale w sumie skoro opisuje wszystko to wszystko.
      Na początku chce żebyście wiedziały, że nie chce nikomu robić złego PR, bo ostatecznie z produktu, który otrzymałam byłam bardzo zadowolona. Postaram się opisać najbardziej obiektywnie jak się tylko ta całą przygodę.

      Zadzwoniłam do firmy szukając kogoś, kto będzie miał czas, możliwość, kreatywność i zaplecze techniczne do zrobienia pięknej poligrafii. Rozmawiałam z panem na gg i przez telefon, od razu w rozmowie pokazałam o jakie rzeczy mi chodzi. Pokazywałam inspiracje z Ceci. Pan powiedział, że jest w stanie wszystko wykonać. Zgodziliśmy się, że nie będzie leterpressu na zaproszeniach, bo produkcja matryc byłaby za droga.
      Następnie pan przysłał mi maila z dużą ilością bardzo ciekawych pomysłów, myślałam, że naprawdę się rozumiemy.

      Następnie dostałam do wyboru trzy projekty pudełeczka na std, wybraliśmy z narzeczonym jeden. Dostałam wizualizacje, zaakceptowałam ją. Następnie wieczorem dostaliśmy kosztorys. Zadzwoniłam do pana po wyjaśnienia i każdy z punktów został mi przedstawiony. Była tam taka pozycja jak okleina i cały czas rozumiałam, że jest okleina z drukiem wokół pudełeczka.
      Wynegocjowałam rabat i zapłaciliśmy pełną kwotę od razu. Wysłałam panu wszelkie możliwe materiały potrzebne do stworzenia indywidualnego projektu.

      Następnie dostałam prototyp pudełeczka, zaakceptowałam go bez tkaniny. Nie była to niestety jakość i wzornictwo, które mi obiecywano ale termin nas gonił a na zdjęciach wyglądało całkiem fajnie, więc ok. Po czym jednak po głębszych przemyśleniach i zasięgnięciu opinii rodziców i przegadaniu sprawy z konsultantkami doszliśmy do wniosku, że rzeczywiście ładnie ale nie za takie pieniądze. Wtedy pamiętacie, że zastopowałam produkcje. Mój błąd bo mogłam się wcześniej zastanowić.

      Od tego czasu nie było najlepiej, komunikacja zaczęła szwankować(ja w większości musiałam się odzywać do pana itd). Pan kazał dopłacić nam kwotę, która była kosztami papierów, które zostały już wykorzystane do produkcji okleiny. Poprosiliśmy też na spokojnie o nowy projekt, taki, który bardziej przypomina to o czym rozmawialiśmy, podesłane inspiracje oraz wizualizacje, którą dostałam od pana. Cały czas korespondencja odbywała się w bardzo miłej atmosferze.

      Kolejne projekty nie były najlepsze, poza tym zawodziła komunikacja. Mówiłam panu, że proszę żeby projekt nie był pocięty, żeby nie był taki bogaty itd. a pan mi przysłał następny wzór, który nie był spójny. Zgodziliśmy się na druk klatkowy to się chyba nazywało i poprosiłam pana o zrobienie takiego wzoru żeby tych przerw nie było widać. Niestety kolejny wzór dostałam właśnie przerywany. Nie do końca wiedziałam co się dzieje, bo przecież dokładnie powiedziałam o jakie techniczne warunki nam chodzi(bo wiadomo, że jeśli chodzi o stylistykę czy estetykę to nie zawsze można się zrozumieć), widząc, że pan odchodzi zupełnie od tego o co nam chodzi podesłałam jeszcze dwa inne zdjęcia. Następny wzór był już absolutnie odległy więc dokładnie napisałam jak wzór ma wyglądać. I wiem, że napisałam dobrze bo kiedy to samo powiedziałam naszemu grafikowi zrobił mi karteczkę taką jak chciałam żeby wyglądała.

      Stwierdziliśmy, że nie ma sensu żeby pan tworzył milion wzór i tracił na to czas, zwłaszcza, że sam pan nie miał za bardzo na to już ochoty. Stwierdziłam, że w takim razie niech pudełko będzie proste. Napisałam to panu i poprosiłam panie konsultantki o to żeby zwrócono nam kwotę przeznaczoną w budżecie za okleinę pomniejszoną o to co mieliśmy zapłacić za zużyty materiał(było to ok 1/4 całości) i ewentualną robociznę, liczyliśmy na przynajmniej połowę zwrotu. Ja wtedy wyszłam na spotkania i nie było mnie prawie cały dzień. Kiedy wróciłam dowiedziałam się od pani konsultantki, że pan bardzo niemiło ją potraktował, zarzucił jej kłamstwo a na koniec kazał sobie przez nią zapłacić kwotę za materiał, dostałam całą korespondencje i rzeczywiście pan nie do końca miło się zachowywał. Nie mówiąc już o tym, że zachowywał się tak jakby nie wiedział na czym polega zawód konsultanta ślubnego, choć ja wcześniej przekazałam wszelkie pełnomocnictwa.
      Pan zadzwonił do mnie wieczorem z wyjaśnieniami, że tak nie może być. On nam nie może nic oddać, ponieważ ta okleina niezależnie czy będzie miała nadruk czy też nie musi być, bo trzeba dwa razy okleić pudełko żeby było takiej jakości na którą się umawialiśmy i że inaczej pudełko będzie pod spodem szare. Trochę zdębiałam prawdę mówiąc, bo o niczym takim nie było mowy.
      Szybko przeliczyliśmy to z narzeczonym i choć w wyjaśnienia pana nie wierzyliśmy do końca to postanowiliśmy doprowadzić sprawę do szczęśliwego(mieliśmy nadzieje, na szczęście słuszną) finału. Dopłaciliśmy pieniądze i produkcja ruszyła.

      Od tamtej pory kontakt był sporadyczny, ja musiałam się dopytywać jak tam pudełka itd. Dosłaliśmy panu projekt karteczki. Potem znowu cisza. No ale ok, w sumie to nie jest jakieś przewinienie bo produkcja trwała.

      Powiedziałam panu, że chciałabym mieć to przed weekendem(tym po Mikołaju) ale ze względów technicznych się nie dało. Więc miało być po następnym.
      W międzyczasie domówiliśmy u pana koperty. Zamówiliśmy je w weekend. Dostałam do wyboru materiał i we wtorek zapytałam się jak tam. Pan mi napisał, że jutro(czyli w środę) się za to zabierają i że przelew jeszcze nie wpłynął ale bądźmy dobrej myśli. W środę wieczór napisałam panu, że niestety nie dośle mu tych magnesików i płytek bo firmy kurierskie wariują i nie dadzą rady obrócić tak żeby zamówienie były gotowe choćby na sobotę.

      Pan do mnie zadzwonił w czwartek rano co z tym przelewem bo on nie może ruszyć z produkcją. Ja zdębiałam po raz drugi, bo byłam pewna, ze koperty się produkują już od wczoraj(czyli od środy), bo tak mi pan napisał w mailu z wtorku. Okazało się, że dopóki pieniądze nie dotrą do firmy to oni nie mogą ruszyć produkcji. I druga rzecz, że ja muszę im przysłać te magnesy i płytki bo trzeba tam założyć wstążkę a jak ją sami będziemy ściągać to się zepsuje. Ja wspominałam o takim rozwiązaniu już przed poprzednim weekendem i nic pan nie powiedział, no ale dobra, jakość dla obu stron była najważniejsza.
      W piątek rano wysłaliśmy te rzeczy busem. smile Panu udało się je bez problemu odebrać i zaczęli składać zamówienie. No i w następny wtorek zamówienie dotarło do nas, czyli nie w czasie(lub przed) weekendu tak jak się umawialiśmy.

      W sumie to nie można powiedzieć, że współpraca była zła, po prostu były takie momenty kiedy pan mówił coś innego niż było ustalone ale nie dopowiadał czegoś ważnego dla przebiegu zamówienia. Tylko obiecano nam jakość, profesjonalizm, kreatywność i wzornictwo na światowym poziomie za co zapłaciliśmy a otrzymaliśmy świetną jakość(bo tak jak mówię, do produktu końcowego nie mogę się przyczepić), dość dobry profesjonalizm(bo oprócz tych dwóch sytuacji byliśmy nieźle obsłużeni), niezłą kreatywność(choć najlepiej było na początku) i niestety niezadowalające nas wzornictwo.

      Nie mogę powiedzieć, że tą firmę odradzam ale niestety nie mogę też powiedzieć, że ją polecam.

      To macie swoją historię. wink Nie wiem czy ktoś w całości przeczytał. tongue_out
      • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 19:58
        ja przeczytałam

        w sumie to ZIa, masz nauczkę. NIkt nie robi zleceń dla wlasnej przyjemnosci, tylko to jest jego praca, nawet jak dobrze ją robi to woli szybko i sprawnie zrobic co ma zrobic i zajac sie swoimi sprawami- zleceniodiorcy nie zyją Twoimi przygotwaniami i sie nimi tak nie podniecają

        facet sie ewidentnie wkurzył, bo mial dograny projekt, przyklepany, pieniadze na koncie, a Ty w ostatniej chwili wszystko poprzewracalaś do gory nogami

        a ludzie tego nie lubią

        poza tym okres przedsiwateczny, wariactwo itd

        z drugiej strony, po oglądaniu Ceci mialam wysokie wymagania i masz myle wobrazenie o wspolpracy nawet udanej z podwykonawcami

        ale to cenne doswiadczenie- pokazuje, ze musisz byc bardziej zdecydowana, konkretna i byc wymagająca

        niestety Ty jestes sensualna- kierujesz sie magią, odczuciami, przezyciami, a chlopom to trzeba konkretnie palcem pokazac
        • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 20:09
          Aneta ale ja mu powiedziałam od początku dokładnie. smile I pan nie mógł się wkurzyć bo oprócz okleiny nie miał nic klepniętego, ani tkaniny w środku, ani karteczki, ani wieczka ani nic.
          Ja też wolę żeby robiono dla mnie sprawnie i szybko w takiej jakości jak obiecywano mi od początku. smile
      • chloe30 czy może się ktoś zlitować 29.12.10, 20:02
        i zalinkować mi zdjęcia STD i pudełeczek?
        bo sie nie przedrę, no nie przedrę się przez poprzedni wątek
        • zia86 Re: czy może się ktoś zlitować 29.12.10, 20:10
          Było w zakładce poligrafia, na początku wątku. wink Proszę oto link - klik
          • chloe30 Re: czy może się ktoś zlitować 29.12.10, 20:15
            dziękuję smile
      • inn-ka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 21:00
        W sumie to nie można powiedzieć, że współpraca była zła, po prostu były takie momenty kiedy pan mówił coś innego niż było ustalone ale nie dopowiadał czegoś ważnego dla przebiegu zamówienia.

        Zia, to jest właśnie definicja złej współpracysad

        Przeczytałam całość, bo tez Cię prosiłam o cały opis i mogę powiedzieć jedno - jak chcesz dodatkową konsultantkę od czarnej roboty (czytaj: opierd.lania podwykonawców) to ja się piszę. A co do strony www - ten nieszczęsny kościół - "daj, a ja napiszę" do informatyków czy konsultantek, bo robią Cię w bambuko, a goście już przecież adres strony znają.

        • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 21:15
          Dzięki, ale nie chce na nikogo krzyczeć. smile Mnie też zależy żeby podwykonawcy wspominali mnie jako trochę zbzikowaną ale miłą PM, dzięki której mieli okazje wykonać jakieś nietypowe zamówienie, którym mogą się pochwalić w portfolio, niż jako wredną szaloną babę, która ciągle na nich krzyczała i wymagała rzeczy niemożliwych. wink
          • inn-ka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 08:10
            Zia, właśnie Ty masz problem, że zwrócenie uwagi podwykonawcy to od razu krzyki, automatyczne uważanie Cię za zołzę. Nie byłaś nigdy szefową, co nie?smile
            Zrozum, że podwykonawcy bardziej cenią sobie KONKRETNĄ PM niż nawet najmilszą i najcieplejszą osóbkę, która nie wie czego chce lub nie umie tego wyrazić. Zwracając komuś uwagę nie musisz go od razu urażać.
            Poza tym bardziej zależny Ci na uśmiechu podwykonawców i konsultantek niż na zachwycie gości?
            • angazetka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 09:19
              > Nie byłaś nigdy szefową, co nie?smile

              I nigdy nie miała szefa wink
              Zia ma dwa zasadnicze problemy z podwykonawcami:
              1. Uważa, że krytyka niedoróbek jest krytyką człowieka.
              2. Uważa, że da się uzyskać dokładnie ten sam efekt, co na śliczniutkich fotkach z fotoszopa rodem.
              • monikapers Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 09:31
                100 lat Zia
              • inn-ka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 11:33
                > I nigdy nie miała szefa wink

                o, to może być! W tym wypadku współczuję pierwszej zj.bkiuncertain
      • missy01 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 22:55
        Zia, naprawdę podziwiam Cię za cierpliwość.
      • chomiczkami Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 22:59
        Ja przeczytałam. Według mnie powinnaś się skupić na finale. Był pozytywny? No był. Zapomnij o trudach, zapomnij o JUM, wypij (dzieci, zamknijcie oczka!) kieliszek czerwonego wina i z satysfakcją pogłaszcz swoje pudełeczko po kokardce smile.
        • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 23:02
          Ten obraz to taki trochę straszny był. wink Chciałyście żebym Wam wszystko opowiedziała to opowiedziałam, tak jak pisałam, nie jestem zła. smile
      • khumbamelala Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 29.12.10, 23:48
        Ja przeczytałam, no i moim zdaniem o Pan z JUM nawalił... Nawet jeśli nie jesteś na niego zła i ostatecznie jesteś zadowolona to i tak nawalił. Przede wszystkim okazało się, że nie mówił prawdy gdy chodziło o podołanie z projektem. No i jakby nie było, nie uściślił kosztów produkcji... Poza tym, czy Pan się trochę obraził czy nie powinien zachowywać się profesjonalnie i nie doprowadzić do sytuacji, że musisz go ciągnąć za język, aby się dowiedzieć na jakim etapie stoi realizacja Twojego projektu.
      • asiu-la83 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 09:51
        > Następnie dostałam prototyp pudełeczka, zaakceptowałam go bez tkaniny. Nie była
        > to niestety jakość i wzornictwo, które mi obiecywano ale termin nas gonił a na
        > zdjęciach wyglądało całkiem fajnie, więc ok. Po czym jednak po głębszych przem
        > yśleniach i zasięgnięciu opinii rodziców i przegadaniu sprawy z konsultantkami
        > doszliśmy do wniosku, że rzeczywiście ładnie ale nie za takie pieniądze. Wtedy
        > pamiętacie, że zastopowałam produkcje. Mój błąd bo mogłam się wcześniej zastano
        > wić.
        >

        I tu juz komentarz jest zbedny... Zgadzam sie z monika, ze to ewidetnie wina Zii i jej konsultantek. Bo jak juz sie uruchamia produkcje, to nie mozna ja w polowie przerwac, tylko dlatego, ze po raz setny zmienila sie koncepcja. Mysle, ze kazdy by sie po prostu, brzydko mowiac, wkuuu...l. Nikt nie jest jasnowidzem i nie wie, co siedzi w Zii glowce, a jeszcze jak ona daje jakies inspiracje, zupelnie rozniace sie od siebie, to sie nie dziwie, ze ma taki problem ze swoimi uslugodawcami.
      • jumoryginal Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 13:58
        Ponieważ dostałem informację od jednej z Pań, która poprosiła mnie abym się ustosunkował do tego wpisu - dzisiaj czytając to jest mi zwyczajnie przykro. Oczywiście historia niczym z prawdziwej powieści jednak w 50% nie jest prawdą. Może przedstawię swoje stanowisko cytując Panią "zia86" aby wytłumaczyć to i owo, wnioski sami Państwo wyciągniecie.

        Ja również na początku zaznaczę że nie interesuje mnie PR - robię własną "robotę" zasadniczo bez żadnych ograniczeń i nie przejmuję się takimi elementami marketingowymi. nie jesteśmy dużą pracownią, za to wszystko robimy maksymalnie tak dobrze na ile tylko możemy... ale po kolei.

        "Zgodziliśmy się, że nie będzie leterpressu na zaproszeniach, bo produkcja matryc byłaby za droga."
        - nic podobnego, w pierwszej fazie chodziło o to że jest stosunkowo mało czasu i jest gardłowy termin a chcemy stworzyć coś na prawde wyjątkowego. Firma Ceci została przedstawiona jako wzornik - co w polskich realiach jest to do wykonania tylko w kilku firmach krajowych, między innymi w mojej pracowni - o czym Klient został poinformowany.

        "Następnie dostałam do wyboru trzy projekty pudełeczka na std, wybraliśmy z narz
        eczonym jeden. Dostałam wizualizacje, zaakceptowałam ją. Następnie wieczorem do
        staliśmy kosztorys. Zadzwoniłam do pana po wyjaśnienia i każdy z punktów został
        mi przedstawiony. Była tam taka pozycja jak okleina i cały czas rozumiałam, że
        jest okleina z drukiem wokół pudełeczka."

        - Dokładnie tak, przyczym nie będe tutaj przedstawiał kosztorysu ponieważ żadna ze stron nie ma do tego prawa. W 2 punktach jest podane:
        - wykonanie pudelka
        - wykonanie okleiny do pudełka
        Jeżeli zrezygnowała Pani z druku na okleinie to pudełko zostanie nią oklejone bez zadruku. Czymś przecież musimy to pudełko okleić i to dokładnie Pani wytłumaczyłem - ZAWSZE DAJĄC MOŻLIWOŚĆ ZMIANY I MODYFIKACJI. Nie wiem czy jest w polsce firma która co chwilę wstrzymuje pracę pracowni bo Klient po AKCEPTACJI zmienił zdanie i chce zrobić coś innego. Nam to nie przeszkadza, ale proszę wybaczyć ktoś musi w takiej sytuacji ponieść za to koszty.

        Co do samej okleiny przygotowałem projekt, który spełniał wszystkie Pani wymagania, wykonałem go co do joty zgodnie z Pani oczekiwaniami i pytałem 10x czy wszystko jest wporządku? Dostawałem tylko słowa zachwytu i uznania. Przy pierwszej próbie nadruku na okleinę o której rozmawiamy wyszły różnice kolorystyczne z naszej strony, o czym natychmiast poinformowałem Klienta i zaproponowałem inne rozwiązanie, które było droższe jednak odwzorowało w 100% jakość i ideę pomysłu - CAŁOŚĆ DOPŁATY DO TEJ TECHNOLOGI POKRYŁA MOJA PRACOWNIA. To była by chyba beszczelność gdybym kazał za to płacić Klientowi (czego nie zrobiłem). Okazało się że oklejone pudełeczko musi zostać uszlachetnione o jedną dodatkową warstwę papieru nabłyszczonego. Klient to zaakceptował - Produkcja ruszyła! Zaznaczam tylko że aby wykonać wszystko na czas, który ustaliliśmy pracowaliśmy w sobotę i niedzielę.

        Wtem otrzymuję telefon w sobotę wieczorem że projekt jest nie do przyjęcia - Pracownia STOP! Z tego co czytam okazało się chyba że Klientka najpierw zaakceptowała projekt a następnie pokazała go innym (chyba nie ta kolejność), my niestety musimy ponosić odpowiedzialność za swoją pracę i nie możemy sobie marudzić. Robimy to co Klient chce i ZAWSZE to DOSTAJE.

        I tutaj wyjasnię co dokładnie zaszło - skoro robimy z tego sprawe publiczną mam prawo bronić swojej pracowni.
        - Wszystko dzieje się pod wielkim napięciem terminowym (przesłałem Klientce nawet nasz grafik z oszacowaniem czasu schnięcia spoiny pudełka i innych zabiegów, grafik prac dla każdej z czynności) nie wcisną w ten grafik Państwo nawet szpilki - tak to było napięte aby wyrobić sie na czas.

        Zapytałem co się stało i otrzymałem odpowiedź że projekt się nie podoba i że trzeba zrobić inny delikatniejszy. OK!
        - Podałem również informację że jeżeli zrobimy go do rana jest jeszcze szansa aby wykonać ten druk na czas. Produkcja staneła na około 50% nakładu. Powiedziałem również że muszę to wszystko zsynchronizować aby nie było żadnego podknięcia.

        Aby nie było tutaj żadnych nieporozumień - informuję Państwa że nadruk odbywał się na specjalnym papierze importowanym z Niemiec i w Polsce nie jest dostępny od ręki.

        Poinformowałem Klientkę że potrzebuję 10 minut aby zorientować się w sytuacji i zobaczyć jakie są mozliwości.
        Oddzwaniając miałem nastepujące informacje: Można z wszystkim zdązyć w czasie, musimy jedynie uzupełnić brakujący nakład papieru, który znajdował się jeszcze w magazynie i zrobić to jako to samo zlecenie. Papieru zpozostało dosłownie na styk, robimy podobne zamówienie i była szansa aby przesunąć stan magazynowy i czas aby do drugiego oczekującego zamówienia ten papier spokojnie dosłać. Ale oczywiście biorąc pod uwagę zmienność decyzji Klienta i naszego doświadczenia w różnych sytuacjach życiowych z Klientami pobieramy zawsze opłatę z góry aby później nie okazało się że "...a tak zamówiłam ale już tego nie chcę więc nie zapłacę" i zostaję z papierem lub dodatkami za tysiące złotych do następnego roku lub Klienta. Tak się nie robi. Owszem pobieramy opłaty z góry i jest to jak najbardziej rozsądna praktyka - jeżeli Klient rezygnuje przed akceptacją kwota jest zwracana. Nigdy to nie było problemem i nigdy nie będzie. Co innego jeżeli produkcja rusza po akceptacji i Klient sobie rezygnuje - no wybaczą Państwo ale tak się nie robi. Akceptacja jest akceptacją.

        Uruchomienie ponownie druku nowego projektu to nie tylko koszt 50% brakującego nakładu papieru ale również koszt całego druku. Żadna drukarnia nie zwraca pieniędzy za to że klient zrezygnował w połowie pracy - rezygnuje to strata i tutaj tak się stało. Ja jednak wynegocjowałem z Kierownikiem produkcji że będzie to jedynie różnica w nakładzie papieru - choć nie miał żadnego prawa się na to zgodzić i całość powinna ruszyć na nowo za kolejne 100% odpłatności za druk. Proszę zapytać w każdej drukarni offsetowej jakie mają stanowisko w takich sytuacjach.


        Maszyny nie można zatrzymać od tak sobie i zostawić, trzeba ją czyścić z lakieru, ściągać blachy, suszyć, ktoś to równiez musi wykonać, a później Klient chce ruszyć z nowym projektem i zaczyna się na nowo - kalibracja, mieszanie farb, wykonanie 150 wydruków kontrolnych i dopiero rusza właściwy odcień i kolor kopii.

        Chciałbym wyjaśnić wszystkim Państwu że takie zatrzymywanie pracy zespołu ludzi i firm które z nami współpracują (a prosze mi zaufać - mamy bardzo wysokie wymagania współpracy) jest bardzo kosztowne - o czym nigdy nie informuję Klientów, biorąc to już na siebie. Wykonując nadruki w specjalnej technologii uruchamianie na nowo całego procesu produkcji za 30 minut dla malutkiego nakładu kilkudziesięciu sztuk jest raczej nie do przyjęcia. Nasze umowy to regulują i czasami musze wyprosić kierownika produkcji aby utrzymał jeszcze przez chwile ludzi w pracy bo możliwe że Klient da za chwilę odpowiedź.
        Od strony Klienta wygląda to na Akceptuję ...albo na litość Boską prosze "zatrzymać" - myślę że mało kto wie jak dużo czynności jest z tym związanych po stronie wykonawcy.

        "Od tego czasu nie było najlepiej, komunikacja zaczęła szwankować (ja w większości musiałam się odzywać do pana itd Od tego czasu nie było najlepiej, komunikacja zaczęła szwankować(ja w większośc i musiałam się odzywać do pana itd)."

        - Tutaj przyznaję że jeżeli pracuję nad projektem staram się być skupionym i potrzebuję chwilę ciszy aby zrobić coś na czym Klientowi zależy. Na wiadomości odpisuję wtedy w większych odstępach czasu jednak zawsze jestem pod telefonem. Czytając do tej pory Już Panstwo wiecie że na tym etapie prace były mocno napięte.

        "Kolejne projekty nie były najlepsze, poza tym zawodziła komunikacja."
        - Powiedziałbym inaczej: Projekty były dokładnie takie jakie sobie Pani życzyła. Jeżeli mamy wielkie oczekiwania to potrzeba czasu aby stworzyć kilka wzorców odpowiadających Klientowi.

        ...cześć II w 2 poście (jest limit znaków)
        • jumoryginal Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 13:59
          "Mówiłam panu, że proszę żeby projekt nie był pocięty, żeby nie był taki bogaty itd. a pan mi przysłał następny wzór, który nie był spójny."
          - Tutaj problemem najwyraźniej była symantyka, oczywiście winę biorę na siebie. Kient nie musi znać słownictwa typu: Proszę przygotować mi odrębne projekty na 4 różne sianki pudełka.
          Rozmawiając z Klientką wyjaśniłem bardzo szczegółowo na czym polega wykonanie pudełeczka i jego oklejenie - wszystko bajecznie się podobało. Przepraszam ale nie mam pojęcia o co tutaj chodzi. Klient jest zachwycony a tutaj pisze co innego, zwyczajnie jest mi przykro że w czasie rozmowy wychodzi że wszystko rozumie i ok a jest w rzeczywistości inaczej.


          "Następny wzór był już absolutnie odległy więc dokładnie napisałam jak wzór ma wyglądać. I wiem, że napi
          sałam dobrze bo kiedy to samo powiedziałam naszemu grafikowi zrobił mi karteczkę taką jak chciałam żeby wyglądała."
          - Nic podobnego, udało nam się wypracować odpowiedni wzór okleiny z którego była Pani bardzo zadowolona. Takie oświadczenie mam od Pani na piśmie!
          Pisząc o karteczce proszę poinformować czytających że teraz już nie chodzi o okleinę a o bilecik, bo się pogubimy.

          "Stwierdziliśmy, że nie ma sensu żeby pan tworzył milion wzór i tracił na to czas, zwłaszcza, że sam pan nie miał za bardzo na to już ochoty. Stwierdziłam, że w takim razie niech pudełko będzie proste. Napisałam to panu i poprosiłam panie konsultantki o to żeby zwrócono nam kwotę przeznaczoną w budżecie za okleinę"
          - Nigdy w moim słowniku nie pojawiło się słowo "nie mam ochoty" albo że nie będziemy pracować już przy danym projekcie. To jest już pomówienie - prosze tak mnie nie oczerniać. Zachowanie o którym Pani pisze niegdy nie było praktykowane w pracowni. To jest własnie domeną ze robimy tyle projektów ile tylko trzeba i nikt za to nic nie płaci. Idąc dalej nadal nie otrzymaliśmy od kilku dni płatności za domówiony papier więc zakupiłem go na swój koszt nie mogąc się doczekać wpłaty od Klienta, gdyż w każdej chwili miał zostać zaakceptowany projekt okleiny a ja obawiałem się że zwyczajnie mi ten papier zejdzie.

          Z Paniami Konsultantkami to zupełnie inna historia - poinformowała mnie Pani telefonicznie że przelew już został wysłany z Pani prywatnego konta na co się bardzo zdziwiłem bo szedł już 5 dzień. Podała mi Pani telefonicznie abym skontaktował się z Konsultantką w sprawie płatności. Proszę mi wierzyć że napisałem informację o różnicy w dopłacie i dopiero się zaczeło. Klientka ani słowem nie wspomniała że chce dokonać zwrotu (pomimo że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, drukarnia była w pełni gotowości i papier zakupiony) czekalismy tylko na projekt. Straciliśmy pół dnia aby wszystko wyjasnić Pani Konsultantce - która nie maiła za bardzo pojęcia o co w tym chodzi ponieważ nie uczestniczyła w produkcji od poczatku. Klient posługując się Konsultantką zarządał zwrotu kwoty za okleinę (nie wpłacając nadal różnicy za zamówiony już papier) - zapomniał jednak że zatrzymał druk tej okleiny i za bardzo nie ma czego wracać a saldo jest już ujemne. Drukarnia zgodnie z umową obciążyła mnie za przestój i zarządała pełnej zapłaty za kolejny druk. Klientka o tym nie wie bo jej nie informowałem i oczywiście znowu wszystko poszło na koszt pracowni. Przelew też został wysłany ale najwyraźniej coś poszło nie tak i nie dotarł. Dotarł dopiero gdy wyjaśniłem wszystko krok po kroku, mail po mailu, pozycja po pozycji i ...achaaaaaaaaa tutaj jest wszystko... no ok, teraz ok. Sytuacja się wyjaśniła - dlaczego o tym Pani nie napisała?

          Czytam ten post na tym forum i po prostu ręce opadają. Nie godzę się na to aby mnie tak oczerniać. Więcej odpowiedzialności, to nie sa zabawki, to są poważne czynności i decyzje przy których pracują ludzie i robią najlepsza robotę. To skandal że Pisze Pani nieprawdę a na obronę mam calą dokumentację z naszej korespondencji, dodatkowo nie uwzględnia Pani w ogóle swoich zmiennych decyzji. Bądźmy dorośli! To wszystko przypomina faktycznie krainę baśni. Gdzie realizm a gdzie rzeczywistość?


          "Pan zadzwonił do mnie wieczorem z wyjaśnieniami, że tak nie może być. On nam nie może nic oddać, ponieważ ta okleina niezależnie czy będzie miała nadruk czy też nie musi być, bo trzeba dwa razy okleić pudełko żeby było takiej jakości na którą się umawialiśmy i że inaczej pudełko będzie pod spodem szare. Trochę zdębiałam prawdę mówiąc, bo o niczym takim nie było mowy."
          - No troszkę nie po kolei ale niech będzie i wyrywkowo: po raz kolejny prosiłem aby Klientka w końcu przeczytała zaakceptowany kosztorys składający się dosłownie z kilku pozycji. Jest jasno i wyraźnie napisane
          - PUDEŁKO koszt taki i taki
          - OKLEINA koszt taki i taki
          - jak, gdzie, jak? Słów mi brak.

          Proszę sobie wyobrazić sytuację - budżet przeznaczony na druk już nie istnieje, bo Klient go zniweczył swoja decyzją. Ja załatwiłem że będzie to jedynie dopłata w wysokości różnicy papieru starając się ratować TERMINY i całą sytuację wykonania. Klient mnie oszukuje bo domówił Papier i warunkowo oświadczył że odrazu wysyła przelew który przez tydzień nie dochodzi. Nie mogąc Klientowi powiedzieć że trzeba czekać na papier 14 dni zanim dojdzie dostawa płace za niego za swoje pieniądze. Trudno rozumiem nie zawsze ma się pieniązki na realizację takich projektów - chciałem w dobrej wierze pomóc. Robię to. W ostatecznym rozliczeniu okazało się że z każdej strony mi się dostało od Klienta, od Drukarni, od Pracowników. Jak Państwo by to rozwiązali? Jak tu nie wymagać płatności z góry?


          "Szybko przeliczyliśmy to z narzeczonym i choć w wyjaśnienia pana nie wierzyliśmy do końca to postanowiliśmy doprowadzić sprawę do szczęśliwego(mieliśmy nadzie je, na szczęście słuszną) finału. Dopłaciliśmy pieniądze i produkcja ruszyła."
          - Tak, czyli jednak oszukała mnie Pani mówiąc że przelew wyszedł w sobotę wieczorem gdy wszystko było pod wielkim napięciem i miałem trzymac się ustalonych terminów. Bardzo nie ładnie, tak się nie robi. Proszę również nie przyjmować postawy poszkodowanego. Nadal odwołuję do kosztorysu i historii konsultacji. To co Pani pisze to absurd. Efekt jaki uzyskałem dla Pani był wyjątkowy i zgodny z oczekiwaniami.
          Swoją markę wypracowałem nie reklamą a ciężką pracą. Gdybym traktował to obojętnie nie napisałbym słowa. Zależy mi na tym aby nie pojawiła się druga taka sytuacja, więc staram się wszystko wyjaśnić ze swojej strony. jak to wygląda w całości sami Państwo ocenią.

          "Od tamtej pory kontakt był sporadyczny, ja musiałam się dopytywać jak tam pudełka itd. Dosłaliśmy panu projekt karteczki. Potem znowu cisza. No ale ok, w sumie to nie jest jakieś przewinienie bo produkcja trwała. "
          - Oczywiście, zgodnie z ustalonymi w 2 fazie kolejnymi terminami przesuniętymi o czas wszelkich dodatkowych modyfikacji i zmiany wykonania. Kontakt poprawimy zdecydowanie, choć wielu Klientów denerwuje otrzymywanie 10 wiadomości dziennie z treścią: Pracujemy, Pracujemy, Realuzujemy, Kleimy... może warto zwyczajnie już poczekać na datę oddania na jaką się umawialismy, jeżeli coś pilnego to zadzwonić, na wiadomości jak jestem w pracowni odpisuję zawsze 2 razy dziennie. Jeżeli trwają konsultacje to jestem przez cały czas do dyspozycji. Ale my też musimy to przecież dla Pani zrobić. Błagam.


          "Powiedziałam panu, że chciałabym mieć to przed weekendem(tym po Mikołaju) ale ze względów technicznych się nie dało. Więc miało być po następnym. W międzyczasie domówiliśmy u pana koperty."
          - Czasami tak się zdarza że coś schnie dłużej lub jeszcze nie nadaje się do zapakowania, poinformowałem o tym Klientkę. Zamówiono koperty i znowu zabawa z przelewem, nie doszedł przez kolejny tydzień. Mając na uwadze wcześniejsze doświadczenie zaczekałem na zaksięgowanie. Sprawa wyszła pod koniec tygodnia.

          ...część III w kolejnym poście
          • jumoryginal Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:00
            "że przelew jeszcze nie wpłynął ale bądźmy dobrej myśli."
            - Tak myślałem że będzie jeszcze tego samego dnia, choć zareagowała Pani bez emocji, więc myślę że zwyczajnie wiedziała Pani że nie dokonano zapłaty za zamówienie i że zrobi to Pani natychmiast.


            "Pan do mnie zadzwonił w czwartek rano co z tym przelewem bo on nie może ruszyć z produkcją. Ja zdębiałam po raz drugi, bo byłam pewna, ze koperty się produku ją już od wczoraj(czyli od środy), bo tak mi pan napisał w mailu z wtorku. Okazało się, że dopóki pieniądze nie dotrą do firmy to oni nie mogą ruszyć produkcji."
            - Czy to jest coś nowego, czy tego już nie przerabialiśmy? Bądźmy poważni. Brak mi słów. Dlaczego zamawiając towar/usługę nie dokonuje Pani zapłaty zgodnie z obowiązującymi zasadami - jeżeli tak ważne są terminy?

            Moja pracownia nie ściga nikogo za zalegające płatności, nie domagamy się ich od Klientów. Przyjeliśmy bezpieczną zasadę - płatność z góry. Nie mamy czasu na dojazdy na rozprawy sądowe i szukanie Klientów po polsce. Jeżeli znają Państwo naszą ofertę to zapewne wiecie że są to usługi i produkty ściśle z górnej półki. Kwoty za zamówienia również nie są małe. Nie możemy sobie pozwolic na to jak w KOLEJNYM przypadku Pani "Zia" że Klient zamawia drogi materiał i nas z nim zostawia lub za niego nie płaci. Prosze też nie myśleć że to takie proste - nic bardziej mylnego. Konsultacje trwają czasami bardzo długo i dopiero gdy Klient nabierze pewności, dokonuje zapłaty lub rezygnuje z zamówienia. Jednak gdy do tego dojdzie słowem kluczowym jest "Akceptuję do wykonania" co podaję zawsze w korespondencji mailowej i wyjasniam. Od tego momentu ruszamy ze składem i pracujemy dla Państwa. Jesteśmy niewielkim zakładem mającym swoje zasady i pracującym w dużej dyscyplinie.


            "I druga rzecz, że ja muszę im przysłać te magnesy i płytki bo trzeba tam założyć wstążkę a jak ją sami będziemy ściągać to się zepsuje."
            - Nie zepsuje. Pomnie! Chciałem Państwa w tym wyręczyć, czy to źle? Faktycznie niepotrzebnie to zaproponowałem.

            "W piątek rano wysłaliśmy te rzeczy busem. smile Panu udało się je bez problemu odebrać i zaczęli składać zamówienie. No i w następny wtorek zamówienie dotarło do nas, czyli nie w czasie(lub przed) weekendu tak jak się umawialiśmy."
            - Tak przyznaję, zamieszanie z przelewem sprawiło że wykonanie odcisku na kopercie musiało zostać przesunięte na inny termin, jednak jest to wyłącznie wina przelewu i ignorancji naszych ustaleń. Dotrzymamy terminów, ale proszę również dotrzymywać własnych.

            "W sumie to nie można powiedzieć, że współpraca była zła, po prostu były takie momenty kiedy pan mówił coś innego niż było ustalone ale nie dopowiadał czegoś ważnego dla przebiegu zamówienia."
            - To już ocenią czytelnicy.


            Szanowni Państwo na koniec dodam że pomimo usilnych starań, aby zamówienia były realizowane w terminach i zgodnie z oczekiwaniami naszych wyjątkowych Klientów, współpraca musi być obustronna. Nie można obwiniać kogoś za to co powstało przez inne zaniedbanie. My też jesteśmy ludźmi, mamy dzieci i rodziny. Czasami zamówienie zmusza nas do pracy daleko po godzinach w niedzielę tylko dla tego że Klient zmienił zdanie lub nie przemyślał do końca co akceptuje. Nikomu tego nie wytykamy ale też nie pozwolimy na to aby stać się ofiarą takiego zachowania.
            Każda rzecz o której tutaj napisałem jest potwierdzona korespondencją mailową oraz notatkami służobowymi tuż po przeprowadzonych rozmowach telefonicznych. Mogą one zostać bez problemu ujawnione na drodze sądowej do wglądu zainteresowanych. Zgodnie z naszym regulaminem wszelkie konsultacje i ustalenia muszą być przez nas dokumentowane.

            Christopher Jum
            JUM Oryginal
            • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:07
              No i bardzo dobrze, że mamy relacje drugiej strony, tak zawsze jest bardziej obiektywnie. smile Teraz macie pełną historie.
              Tak jak pisałam pomimo różnych rzeczy, zamówienie wyszło super, co zresztą widziałyście i to jest najważniejsze. smile
              • ronalilly Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:13
                Zia, moim zdaniem wina leży po Twojej stronie. Z przelewem to już przegięcie uncertain
                • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:21
                  Ja wszystko płaciłam normalnie i od razu. Niestety nie wszystko szło od razu z mojego konta i ja dostawałam info, że poszło(którą przekazywałam dalej) a np. nie wyszło itd. Jednak pierwszy przelew poszedł od razu(i to na dość wysoką kwotę) więc myślałam, że jednak nawet jeśli mamy jakieś techniczne problemy( o których informowaliśmy, bo to była jedna taka sytuacja) to jednak jesteśmy uważani za klientów wypłacalnych. Poza tym ja nie odpowiadam za banki, zwłaszcza, że to były czasy tych awarii, gdzie jeden po drugim leżał.
                  Ja nie mam zamiaru się ustosunkowywać dalej, bo by nam wyszła dyskusja na następne kilkaset postów a i tak byśmy nie doszli jednej absolutnej prawdy, bo jej nie ma. smile
                  Ja ani nie jestem zła, ani nie jestem klientem zawiedzionym czy źle obsłużonym, opisałam tylko wszystkie przygody tak jak chciałyście, no i co najważniejsze produkt broni się sam. smile
                  • mloda0242 masz wszystko 30.12.10, 14:26
                    ... a nie masz jednego: jaj żeby przyznać że dałaś ciała, po prostu przeprosić i przestać ściemniać;

                    żenada;
                    • zia86 Re: masz wszystko 30.12.10, 14:30
                      Ja się przyznałam już w relacji, że moja wina, że zastopowałam produkcje. smile
                      Ale oczywiście jeśli ktoś poczuł się urażony/obrażony to absolutnie przepraszam i się kajam, ja starałam się opisać wszystko obiektywnie i tak jak ja to odczuwałam i zrozumiałam, bardzo się cieszę, ze pojawiła się druga opowieść bo historia jest spójna i z dwóch spojrzeń.
                      • aretahebanowska Re: masz wszystko 30.12.10, 14:36
                        O nie kochana, Ty się wcale nie pokajałaś bo próbowałas przedstawić osobę wykonawcy w złym świetle. Uwagi o niestosownym zachowaniu, nieodpowiadaniu na pytania, nieodpowiednim tonie - uważasz, że to było w porządku? Sprawę pieniędzy też próbowałaś przedstawić w nieco innym świetle. Ja i tak się dziwię, że tak długo wytrzymali i np nie zerwali umowy. Zachowałaś się po gó...arsku i tyle.
                        • zia86 Re: masz wszystko 30.12.10, 14:41
                          O nie, ja na samym początku pisałam, że nie mam zamiaru nikogo w złym świetle opisywać. Prosiłyście o opisanie całej historii to opisałam ją, z mojego punktu widzenia i tak jak ja to odczuwałam, przy czym starałam się to zrobić mega obiektywnie żeby właśnie nikt nie poczuł się urażony.
                  • aretahebanowska Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:32
                    Nie zmyślaj. Te bankowe awarie nie trwały kilka dni. W najgorszym wypadku przelewy dochodziły po dwóch dniach. Podwykonawcy (czyli drukarni) nie interesuje czy Ty jesteś wypłacalna bo wysłałaś część należnej kwoty. Potrzebowali całej i tyle. Myślisz, że ludzie nie oszukują w ten sposób?
                    • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:39
                      Ja wysłałam całość kwoty od razu, te dwie kwoty, które dosyłaliśmy to, to co wyszło w międzyczasie(za zatrzymanie produkcji i za koperty). Raz mi przelew nie wyszedł( w sensie nie zaksięgował się) i to miałam na myśli pisząc, że postanowiliśmy zapłacić drugi raz, bo wtedy też zobaczyłam, że ten przelew nie poszedł.
                      Nigdy nie mówiłam panu, że coś poszło jeśli wiedziałam, że nie poszło, przecież to by było straszne komuś tak mącić.
                      Mam nadzieje, że ludzie tak nie oszukują, mnie by przez myśl nie przeszło żeby kogoś w ten sposób oszukać, zwłaszcza, że już przecież kwota była na koncie i jakbyśmy chcieli kogoś oszukać to po prostu nie dostalibyśmy zamówienia(ani pieniędzy).
                  • granatowoszara Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 16:16
                    Hm, no nie wiem, coś mi się podejrzane te sprawy z przelewem wydają, jeśli nawet nie zawaliłaś niczego świadomie i rzeczywiście były to problemy techniczne, mogłaś Panu z Jum wysłać chociaż potwierdzenie przelewu - nie byłaby to zaksięgowana wpłata, ale pokazanie, że z Twojej strony wszystko jest ok. Nie wiem, taka była moja pierwsza myśl przy jakichkolwiek problemach z kasą, też pracuję przy pomocy przelewów internetowych i właśnie takie potwierdzenie jest jedną z form przyklepujących projekty, gdy termin goni,a na realizacje przelewu trzeba czekać. Przez kilka dni nie pomyślałaś, że coś jest nie tak, skoro Jum mówił, że nie ma kasy? Musisz uważać przy kolejnych płatnościach, bo to może wpłynąć na realizację kolejnych projektów.
                    • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:35
                      To też nie było do końca tak. Ja wysłałam całą kasę za zamówienie od razu, była to kwota duża i na tamten moment całościowa. smile Potem był problem z tym dopłaceniem, ja to wysłałam i miałam napisane, że przelew czeka na zaksięgowanie(co nie jest sytuacją dziwną bo tak się dzieje), potem mieliśmy duże zamieszanie i dopiero w ten dzień kiedy ja byłam na spotkaniach i wyjaśniliśmy wszystko to właśnie chciałam panu wysłać wieczorem potwierdzenie wpłaty, otwieram konto a tam potwierdzenia nie ma, przelew się nie zaksięgował, więc zdecydowaliśmy, że wysyłamy jeszcze raz.
                      A ten przelew z kopertami, to pan napisał, że bądźmy dobrej myśli, że przelew przejdzie, więc ja to zrozumiałam tak, że to my się zabieramy za produkcje a w międzyczasie przelew dojdzie, no i skoro nic o tym(do czwartku) nie było mowy to ja myślałam, że produkcja trwa i przelew po prostu doszedł sobie spokojnie.
                      Tak, że zawsze było tak, że podawałam informacje zgodne ze swoim stanem wiedzy.
                      • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:48
                        Wiesz co Zia, na te Twoje tlumaczenia to nadaje sie jedna odpowiedz bla bla bla.

                        'Oczywiscie' nie chcialas napisac nic zlego na firme JUM ale Twoj post o niej, to za przeproszeniem gowno zapakowane w zlotko.
                        • rudzielec_8 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 19:32
                          Jak całe to wesele...
                          • rudzielec_8 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 19:36
                            W sensie całe to wesele to gó... zapakowane w złotko...Bo Zia bardzo dużo gada, podnieca się każdym szczegółem, wydaje kupę kasy, ale jak trzeba coś załatwić to zawsze są jakieś niedociągnięcia, niedomówienia i błędy. I założę się, że cały ten ślub też będzie bez szału, wbrew pozorom...
                    • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:37
                      W gole sprawa jest naciagana. Terminy gonia, Zia wysyla pieniadze i nie sprawdza czy doszly. Sprawa jest na wczoraj a ta zero zainteresowania.
                      • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:40
                        Nie bo to już było po tym jak nie ustaliliśmy terminu drugiego.
                  • kasiulka25 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:31
                    Zia,

                    nie popisalas sie, niestety.

                    Niestety nie wszystko szło od razu z
                    > mojego konta
                    - no wiec wlasnie, dlaczego nie szlo z twojego konta? Brak srodkow? to trzeba bylo poprosic o przelanie na twoje konto calej kwoty potrzebnej na zamowienie, zeby miec nad tym osobiscie kontrole. I tyle.

                    ja dostawałam info, że poszło(którą przekazywałam dalej) a np. n
                    > ie wyszło itd
                    - nie Zia, nie wiesz najwyrazniej jak pieniadze funkcjonuja w obiegu - nie ma czegos takiego jak poszlo (czyli wysylasz i potrwierdzasz przelew) a nie wyszlo. Jesli masz pieniadze na koncie to po dokonaniu przelewu one z konta znikaja, moze potrwac 2-3 dni robocze, jesli wysylasz miedzy bankami, np z bph do pko. Jesli to przelew w obrebie tego samego banku np bph - bph to pieniadze najczesciej sa od razu na koncie odbiorcy. A jesli nie masz pieniedzy na koncie, to nie jestes w stanie zrobic przelewu, bo pojawia sie informacja o niewystarczajacych srodkach.

                    Jednak pierwszy przelew poszedł od razu(i to na dość wysoką kwot
                    > ę) więc myślałam, że jednak nawet jeśli mamy jakieś techniczne problemy( o któr
                    > ych informowaliśmy, bo to była jedna taka sytuacja) to jednak jesteśmy uważani
                    > za klientów wypłacalnych.
                    nie Zia, JUM zachowalo sie profesjonalnie, czyli wykonali prace do momentu do ktorego mieli zaplacone; to ze ty wykazujesz sie spora naiwnoscia w kontaktach - niech Ci bedzie, ze tak to nazwe - biznesowych, to nie znaczy ze inni tez to robia. Specyfika zaproszen slubnych jest taka, ze raczej nie ma tam stalych klientow, klient przychodzi, zamawia, placi, odbiera i odchodzi, nastepny prosze. Wiedzialas o tym ZANIM dokonalas zamowienia, zaakceptowalas, trzeba bylo zapewnic srodki ZANIM sprawa byla klepnieta. Wyszlas na niepowazne dziecko, bardzo mi przykro.

                    [b]no i co najważniejsze p
                    > rodukt broni się sam. smile

                    I tak i nie. Gdyby wlasciciel JUM sie nie odezwal, inni szukajacy firmy do zrobienia zaproszen wklepywaliby do googla jum i co by im wyskakiwalo...? no ze niby produkt koncowy ok, ale komunikacja nie teges, zmiany ustalen znienacka, nieodzywanie sie itd - ja bym takiej firmy nie wziela juz dla siebie, bo po co, skoro moge wybrac inna o ktorej w necie mam bardziej pozytywne opinie??

                    na deser zostawilam sobie opinie pana z JUM o pani(ach) konsultantkach - "pol dnia stracilismy na tlumaczenie pani konsultantce o co chodzi bo nie byla zorientowana". Czyli pan z zewnatrz potwierdzil to o czym forum trabi ci od dawna. Po jaka cholere ci panie konsultatnki ktore nie wiedza co sie dzieje? Placisz im za to zeby wyrwane z glebokiego snu wyrecytowaly liste gosci i szczegolowe ustalenia z kazdym z wykonawcow.

                    Zia, sympatyczna z ciebie dziewczyna, ale postepujesz po prostu glupio. Jest jeszcze czas zeby sie ogarnac, i caly ten balagan pod nazwa konsultantki i stylistki, czyli podziekowac im za wspolprace, albo wziac je krotko do galopu. Jesli tego nie zrobisz - to wybacz, ale bedziesz glupiutkim dziewczatkiem.

                    a na zakonczenie - pan z JUM ma pelne podstawy zeby podac cie do sadu o pomowienie. Jako prawnik powinnas wiedziec, co mozna napisac na publicznym forum, a z czym lepiej sie wstrzymac.

                    DOROSNIJ DZIEWCZYNO!!
                    • kotka.zielonooka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 19:02
                      Zia - przeczytałam Twoja wersje historii z JUM i tez mi rece opadły !
                      Ja pamietam (nie chce mi sie szukac ale jak sie wkurze to poszukam i ci podetknę pod nos!) towj pełne zachwytów i piania posty nad projektem! Byłaś zachwycona tymi morylkami i kolorami!

                      Jestem pewna ze to samo pisałas facetowi z JUM! Ze jest super i przepieknie!

                      I dopiero gdy ten projekt został PRZEZ NAS na tym forum zjechany - odwróciłaś kota z ogonem i nagle projekt "nie spełnia" oczekiwań. I zmienilas totalnie koncepcje

                      Sorry ale na miejscu wykonawcy podałabym cie do sadu o zniesławienie. Serio.!
                      • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:11
                        Kotka oczywiście, dokładnie to opisałam. smile Że mi się podobało ale potem po przegadaniu sprawy z konsultantkami i zasięgnięciu opinii rodziców zmieniłam zdanie.
                        • angazetka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:16
                          Dobra, dobra, rodzice i konsultantki tongue_out
                          To było forum.
                        • aretahebanowska Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:18
                          Z rodzicami i konsultantkami - dobry dowcip. A potem te konsultantki nie mogły się dogadać z panem bo nie były zorientowane o co chodzi. No toście sobie pokonsultowały.
                          • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:25
                            Tak, wiecie, że jak na coś się uprę to nie ma mocnych. smile Panie konsultantki były informowane o każdym posunięciu, więc nie można powiedzieć, że nie wiedziały o co chodzi.
                            Dobra dziewczyny ja muszę lecieć.
                            Jakbyśmy się miały już nie zobaczyć przed nowym rokiem, to wszystkiego najlepszego! smile
                            Dużo szczęścia, miłości i spełnienia wszystkich marzeń. Dużo uśmiechu, radości i trochę więcej puchatego świata dla nas wszystkich. wink No a PM 2011, bezproblemowych przygotowań i niesamowitych pełnych pozytywnych emocji ślubów! smile
                            • aretahebanowska Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:31
                              "Z Paniami Konsultantkami to zupełnie inna historia - poinformowała mnie Pani telefonicznie że przelew już został wysłany z Pani prywatnego konta na co się bardzo zdziwiłem bo szedł już 5 dzień. Podała mi Pani telefonicznie abym skontaktował się z Konsultantką w sprawie płatności. Proszę mi wierzyć że napisałem informację o różnicy w dopłacie i dopiero się zaczeło. Klientka ani słowem nie wspomniała że chce dokonać zwrotu (pomimo że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, drukarnia była w pełni gotowości i papier zakupiony) czekalismy tylko na projekt. Straciliśmy pół dnia aby wszystko wyjasnić Pani Konsultantce - która nie maiła za bardzo pojęcia o co w tym chodzi ponieważ nie uczestniczyła w produkcji od poczatku. Klient posługując się Konsultantką zarządał zwrotu kwoty za okleinę (nie wpłacając nadal różnicy za zamówiony już papier) - zapomniał jednak że zatrzymał druk tej okleiny i za bardzo nie ma czego wracać a saldo jest już ujemne."

                              To w końcu ta konsultantka wiedziała czy nie wiedziała o co chodzi? Jakoś bardziej wierzę panu.
                              • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:47
                                Nie dajecie mi wyjść. wink
                                To, że panie konsultantki "nie wiedziały o co chodzi" wynika z tego, że ja też nie wiedziałam. W budżecie było wszystko rozłożone na podpunkty i był tam punkt okleina pudełka, która dajmy na to kosztowała 100 zł i ja cały czas myślałam, że jest to ta okleina, która miała być z grafiką, no bo po co dwa razy oklejać białe pudełko. Kiedy w końcu zrezygnowaliśmy z tej okleiny to skoro nie wykorzystaliśmy jej(bo pudełko miało być tylko białe bez grafiki) to rozsądnym rozwiązaniem było zabranie z tej puli 100 zł(które wpłaciliśmy z całością zamówienia) kosztów które powstały w wyniku produkcji, plus jeszcze ewentualnych kosztów za robocizne(czy też za materiały) która została zrobiona do tej pory i różnicę, która zostaje odesłanie nam na konto. Czyli tam załóżmy, że koszty tego papieru to było 30 zł, plus ewentualna kwota za materiały czy robocizne czy cokolwiek następne 30 zł, czyli 40 zł które nie zostały wykorzystane prosiliśmy o odesłanie.
                                Po czym pan zadzwonił wieczorem do mnie i wyjaśnił, że tak nie możemy zrobić ponieważ pudełko niezależnie od tego czy okleina będzie miała grafikę czy nie musi zostać na tym pudełeczku oklejona, bo pudełeczko jest normalnie szare i inaczej będzie spod tego to szare wystawać. Co było dziwne bo nigdzie wcześniej nie padło stwierdzenie, że pudełeczko jest tak naprawdę w innym kolorze i trzeba je okleić żeby było białe. I tylko to mnie zdziwiło, ale skoro pan tak mówił, to przecież wiem, że nie kłamał więc bez problemu poszłam sprawdzić o co chodzi z tą kasą, która już miała być przecież dawno, po czym zobaczyłam, że przelew się nie zaksięgował i wysłałam drugi raz(już piszę bez skrótów myślowych żeby nie było). smile
                                • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 20:57
                                  A kto niby mial pokryc koszty okleiny z motylami i wzorami, skoro Ty ja zatwierdzilas a potem Ci sie odwidzialo?
                                  • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 21:33
                                    No my. smile
                                    Koszt okleiny calej to 100 zl, tego co juz zostalo zrobione to 30 zl, plus jeszcze zaproponowalismy zwrot za materialy badz robocizne ktora juz zostala zrobiona kolejne 30 zl i chcielismy odzyskac roznice tego co mialo nie byc zrobione, bo z punktu pod tytulem okleina chcielismy zrezygnowac.
                                    • afortunada Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 21:42
                                      > bo z punktu pod tytulem okleina chcielismy zrezygnowac

                                      Zia, Ty zgrywasz kretynkę czy naprawdę nie rozumiesz?
                                      NIE MOGŁAŚ zrezygnować z punktu "okleina", bo on po prostu MUSIAŁ istnieć - albo w wersji "okleina z wzorkiem" albo "okleina bez wzorku".
                                      jak chciałaś mieć pudełka bez okleiny, to trzeba było iść pod jakiś supermarket, nazbierać se kartonów i powycinać pudełeczka.
                                      • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 21:56
                                        Ja to rozumiem. smile I zostalo to wyjasnione wszystko ale nie bylo to jasne od poczatku.
                                • panda_zielona Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 21:46
                                  Wiesz co Zia86,tak podczytuję te Twoje wynurzenia i stwierdzam,że wszystkie tu wypowiadające się i krytykujace Cię na każdym kroku,to wredne hipokrytki.Odnośnie pudełeczek,teraz tak wrzeszczą,a przedtem ilekroć pokazałaś jakikolwiek wzór była krytyka i najeżdżanie na Jum.Twoją winą jest jedynie to,że słuchasz tych wrednych hipokrytek.To Twój ślub,Twoje wesele i wara wszystkim jak je urządzisz.




                                  • mohito86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 21:58
                                    pando zielona, jak Zia pokazuje fotkę pudełeczka, które miało być "w baśniowym elfickim klimacie" etc. etc. a jest kawałkiem białego kartonu oklejonym różowymi motylkami jak dla przedszkolaka to mamy prawo wyrazić swój brak zachwytu - to jest sens forum. A, że Zia nie ma swojego zdania i robi co robi to nie nasz już problem.
                                    • kotka.zielonooka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 22:11
                                      Pohamuj trochę fantazje panda, z łaski swojej.

                                      To że np. ja uważam że JUM ma rację w tym sporze nie oznacza z marszu ze mi się projekt podoba!
                                      Chyba 2 razy wyraznie napisałam że pudełko mi sie raczej NIE podoba!
                                      To zia się zachwycała (dopóki nie pokazała na forum i jej się nie odwidziało).

                                      Jednak to ze samo pudełko uważam za srednio udane nie zmienia faktu że moim zdaniem to JUM zostało zrobione " w babuko" przez zia a nie odwrotnie.
                          • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 08:52
                            aretahebanowska napisała:

                            > Z rodzicami i konsultantkami - dobry dowcip. A potem te konsultantki nie mogły
                            > się dogadać z panem bo nie były zorientowane o co chodzi. No toście sobie pokon
                            > sultowały.


                            ja osobiscie to jestem zdania, ze to konsultantki Zie powinny informowac na jakim etapie jest wszystko robione, uzgadniac z nią szczegoły, zeby prowadzic sprawe z JUM i w odpowiednim momencie mowic- pani ZIo trzeba zapłacic do wtorku tyle i tyle itd

                            a jest na odwrot- konsultantki są informowane przez Zie co zostało zalatwione itd

                            - akurat ja mam kontakt z architektami wnetrz i klienci tak naprawde to sporadycznie cokolwiek z nami zalatwiają jesli mają architekta- czyli konsultanta
                            wszystko architekt uzgadnia z klientem i potem zalatwia dalej pokazując efekty
                            • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 12:47
                              Ja sie z Toba Aneta zgadzam. Ale dlaczego tego nie robia? Moze Zia nie chce tego. Wystarczy jej poinformowanie ich i wyslanie do 'brudnej' roboty. Nie wiemy jak wyglada ich wspolpraca, kiedy i o czym je informuje. Przeciez nie moga robic wszystkiego na wlasna reke, nie wiedzac czego Zia chce.
                              Panie konsultantki byly tu juz obmowione nie jeden raz, ale Zia nie reaguje. Moze jest wszystko w porzadku.
                        • nutka07 ZIa 30.12.10, 20:44
                          Zia skoro przegadalas te sprawe z konsultantkami to dlaczego przy okazji nie zwrocilas im uwagi, ze na stronie internetowej sa bledy i jest to z ich strony bardzo nieprofesjonalne?
                          • zia86 Re: ZIa 30.12.10, 20:49
                            Bo wszystko odbywało się przez maila i telefon a wiecie, że ja nie lubię mówić, że coś jest nie tak w taki sposób, w ogóle nie lubię mówić, że coś jest nie tak komuś.
                            • angazetka Re: ZIa 30.12.10, 20:53
                              Powtórzę po raz setny, bez specjalnej wiary, że uwierzysz bardziej doświadczonej w pracy zawodowej koleżance: Zwrócenie. Uwagi. Pracownikowi. Jest. Normalne.
                              Zrozum to, dla własnego dobra - inaczej zginiesz marnie w dorosłym życiu.
                            • nutka07 Re: ZIa 30.12.10, 21:00
                              zia86 napisała:

                              > Bo wszystko odbywało się przez maila i telefon a wiecie, że ja nie lubię mówić,
                              > że coś jest nie tak w taki sposób, w ogóle nie lubię mówić, że coś jest nie ta
                              > k komuś.

                              No wiesz w kontekscie wstrzymania przez Ciebie produkcji w polowie, brzmi to wrecz idiotycznie.
                            • kotka.zielonooka Re: ZIa 30.12.10, 22:13
                              Cytat że coś jest nie tak w taki sposób, w ogóle nie lubię mówić, że coś jest nie tak komuś.

                              Yyy... yhm. smile
                            • aneta-skarpeta Re: ZIa 31.12.10, 08:57
                              zia86 napisała:

                              > Bo wszystko odbywało się przez maila i telefon a wiecie, że ja nie lubię mówić,
                              > że coś jest nie tak w taki sposób, w ogóle nie lubię mówić, że coś jest nie ta
                              > k komuś.


                              Zia, ale nie zawsze mozna wszystko zalatwic osobiscie a trzeba mowic, ze cos sie nie podoba, albo czegos nie rozumiesz- my sami czasem takie oczywistosci musimy tlumaczyc, ale jak ktos nie jest w branzy to skad ma wiedziec?

                              dzieki temu unikniesz wielu nieciekawych sytuacji, takich jak ta

                              to naprawde nic zlego jak powiesz stanowczo, acz grzecznie czego oczekujesz itd
                            • violetlake Re: ZIa 31.12.10, 09:48
                              zia86 napisała:

                              > w ogóle nie lubię mówić, że coś jest nie ta
                              > k komuś.

                              No to gratuluje. I stąd i tylko stąd tworzą się takie nieprzyjemne sytuacje jak ta z JUM.
                              Nikt nie będzie prorokował, że Tobie się jego praca nie podoba, albo coś robi nie tak.
                              Każdy wykonawca wręcz tego oczekuje by klient był szczery nawet do bólu, bo na tym właśnie polega WSPÓŁPRACA MIĘDZY LUDZMI.
                              To co robisz Paula jest wręcz bardzo nie fair wobec twoich podwykonawców. Bo potem np obrywa się im na forum, albo w realnym życiu, kiedy okazuje się że efekt końcowy jest nie taki, albo Ty sobie współpracę inaczej wyobrażałaś.
                              Bardzo nie ładnie
              • bourlesque Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:41
                droga anonimowa donosicielko, czemu miało służyć wysłanie komentarzy Zii do Pana z JUM? Naprawdę bardzo mnie to ciekawi, no ale Ty pewnie nie masz odwagi się przyznać..
                • asiu-la83 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:50
                  > droga anonimowa donosicielko, czemu miało służyć wysłanie komentarzy Zii do Pan
                  > a z JUM? Naprawdę bardzo mnie to ciekawi, no ale Ty pewnie nie masz odwagi się
                  > przyznać..

                  A czy to kolko wzajemnej adoracji? Moze ktos zwiazany z ta firma w jakis sposob, przeczytal komentarze na temat JUm i postanowil "doniesc". Przeciez tam ludzie zarabiaja na chleb i przez takie pisanie, moga stracic nawet prace przez taki "marketing". Nie pomyslalas o tym??? Zie zna duza ilosc osob przygotowujacych sie do slubu i takie opinie moga naprawde zaszkodzic firmie. mz dobrze, ze Jum sie broni, bo jak widac to nawalila Zia i jej pseulko konsultanki uncertain
                  • bourlesque Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:53
                    no oczywiście że osoba związana z firmą big_grinbig_grinbig_grin
                    • asiu-la83 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:58
                      A Ty bys nie bronila wlasnej firmy? Nie rozumiem, co w tym takiego dziwnego.
                      • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 15:07
                        Z tym, że ja nikogo nie atakuje, ja tylko Wam opisałam historie. Duuuużo gorsze posty i wyklinania na firmy się pojawiają, a ja nie miałam zamiaru nikomu zrobić źle, prosiłyście o moją wersje przedstawiłam Wam ją, druga strona przedstawiła swoją i bardzo dobrze.
                  • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:57
                    asiu-la83 napisała:
                    Zie zna duza ilosc osob przygotowujacych
                    > sie do slubu i takie opinie moga naprawde zaszkodzic firmie. mz dobrze, ze Jum
                    > sie broni, bo jak widac to nawalila Zia i jej pseulko konsultanki uncertain

                    to, ze ZIa nie dała rady-ok, nie ma doswiadczenia- moge zrozumiec- nie mysli sie tylko ten co nic nie robi

                    ale tutaj wlasnie nawalily konsultantki, bo wszystko zalatwiala ZIa, ktora nie ma bladego pojecia o wielu rzeczach i dopiero nabiera doswiaczenia
                    • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:32
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > to, ze ZIa nie dała rady-ok, nie ma doswiadczenia- moge zrozumiec- nie mysli si
                      > e tylko ten co nic nie robi
                      >
                      > ale tutaj wlasnie nawalily konsultantki, bo wszystko zalatwiala ZIa, ktora nie
                      > ma bladego pojecia o wielu rzeczach i dopiero nabiera doswiaczenia

                      Chyba zartujesz. To Zia jest winna. Jak konsultantki mialy reagowac, jezeli w ogole w tym nie uczestniczyly? Ona jest szefowa i co? I nic.
                      I o czym nie ma pojecia? O robieniu przelewow? Nie widziala, ze przelew nie wyszedl? No prosze Cie, lykasz takie rzeczy? Zreszta jak pan zauwazyl Zia sama napisal, ze po przedyskutowaniu z Mikolajem sprawy doplacili nalezna kwote, choc wczesniej twierdzila ze wyslala.
                      Nie widziala co podpsuje w firmie JUM? Nie czytala umowy? Wiedziala doskonale tylko jak zwykle dala ciala.
                      Nie bylo Cie podczas komentowania pudelka, jak Zia wpadla zachwycona na forum a uczestniczki ja i pudelko 'zjechaly'?
                      Malo bylo komentarzy pokrywajacych sie z tym co napisal ten pan z JUM? Ze Zia jest nie powazana, ze zmienia koncepcje, najpierw zatwierdza a potem pod wplywem forum odwoluje? Zatrzymuje produkcje. Choc ona sama pozniej zaczela twierdzic, ze to nie pod wplywem forum, ale ona zawsze dostosowuje odpowiedzi do sytuacji byleby wyjsc z tego slodko-pierdzaco.
                      • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:46
                        Panie konsultantki uczestniczyły od początku w projekcie, były o wszystkim informowane.
                        • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 18:08
                          Gdzies tu wczesniej pisalas, ze wszystko sami robiliscie i zalatwialiscie.
                          Ale skoro twierdzisz, ze byly o wszystkim informowane to dlaczego nie odnalazly sie w sytuacji?

                          A tak na marginesie to o ile nie jestes podstawiona to sprawiasz wrazenie, jakbys na jakis lekach byla, ktore Cie troche otepiaja, Twoje postrzeganie i jednoczesnie 'dodaja szczescia'. W kazdym badz razie w jakis sposob 'reguluja' Twoje zachowanie.
                          Bo nie moge uwierzyc, ze w tym przypadku mozna sie tak bezdennie glupio zachowywac. Kombinowac i klamac.
                      • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 08:42
                        nutka07 napisała:

                        > aneta-skarpeta napisała:
                        >
                        > > to, ze ZIa nie dała rady-ok, nie ma doswiadczenia- moge zrozumiec- nie my
                        > sli si
                        > > e tylko ten co nic nie robi
                        > >
                        > > ale tutaj wlasnie nawalily konsultantki, bo wszystko zalatwiala ZIa, ktor
                        > a nie
                        > > ma bladego pojecia o wielu rzeczach i dopiero nabiera doswiaczenia
                        >
                        > Chyba zartujesz. To Zia jest winna. Jak konsultantki mialy reagowac, jezeli w o
                        > gole w tym nie uczestniczyly? Ona jest szefowa i co? I nic.



                        nie zartuję, mam swiadomosc, ze osoba, ktora nigdy ne zajmowala sie takimi sprawami i jest zielona jak Zia moze nawalic, dac plamę

                        od tego ma konsultantki, ktore mają doswiadczenie, zeby to wszytsko grało

                        jak biore firmę budowlaną to oczekuje od niej pomocy i nakierowania- tak wyobrazam sobie dobrą wspolpracę, bo nie na wszystkim musze sie znac


                        > I o czym nie ma pojecia? O robieniu przelewow? Nie widziala, ze przelew nie wys
                        > zedl? No prosze Cie, lykasz takie rzeczy?


                        matko boska, a to tylko w przelewie jest problem? a w jej niezdecydowaniu?

                        > Nie bylo Cie podczas komentowania pudelka, jak Zia wpadla zachwycona na forum a
                        > uczestniczki ja i pudelko 'zjechaly'?


                        czytałam....tylko problem w tym, ze wy oceniacie Zie jako wyjadaczke slubną, ktora zajmuje sie tym od 40 lat i robi TAKIE BLEDY, a ja jako mloda dziewczynę z zerowym doswiadczeniem w niemal wszystkim, ktora wziela sie za organizacje czegos co jest bardzo trudne


                        > Malo bylo komentarzy pokrywajacych sie z tym co napisal ten pan z JUM? Ze Zia j
                        > est nie powazana, ze zmienia koncepcje, najpierw zatwierdza a potem pod wplywem
                        > forum odwoluje? Zatrzymuje produkcje.


                        i tu jest problem, o ktorym Zii mowilam zanim pojawil sie JUM- tylko nie obrazalam przy tym ZIiwink

                        i nadal twierdze, ze to konsultantki powinny sie tym zajmowac, ustalic konkret z zią itd


                        • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 12:40
                          Aneta ale panowie na budowie tez musza wiedziec co maja robic i to Ty im mowisz czego chesz, jakiego efektu oczekujesz. Patrzysz jak postepuja prace.
                          A tu Zia uczestniczy w calym projekcie sama i na koniec wysyla konsultantki, ktore poraz kolejny sie nie sprawdzaja. Byly one informowane o wszystkim przez telefon. I teraz pytanie gdzie lezy blad? Bo moze ona sie z nimi dogaduje tak samo jak z panem z JUM.

                          Takie bledy to znaczy jakie? Odnioslam sie do wygladu pudelka w tamtym fragmencie. Nie trzeba miec doswiadczenia, zeby wiedziec co nam sie podoba.
                          O niezdecydowaniu tez napisalam.

                          Wg mnie problem nie lezy w braku doswiadczenia i jakiejs wielkiej trudnosci w zorganizowaniu tego wesela, zwlaszcza w przypadku Zii ktora ma ludzi do tego. Problem w tym ze ona chce miec wszystko, wszystkich (podwykonawcy) i do tego wszystko robic sama. Przy braku sprecyzowanego gustu i zwyczajnego zdrowego rozsdku, zeby przystopowac robi wielki miszmasz.
                          Ja naprawde rozumiem ze jej sie to wszystko podoba i ze moze nie miec jeszcze ukierunkowanego gustu, wszystko przyjdzie ale to ze konsultantki dzialaja jak dzialaja a ona robi co robi to tylko ona jest za to odpowiedzialna.

                          Ps. Moze jeszcze sie doczekamy postow konsultantek wink
                          • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 14:17
                            Nutka, nie bronie Zii- bo nawaliła, ale po to ma konsultantki, zeby do takich rzeczy jak najrzadziej dochodziło- akcje przelewem odkladam na bok bo sprawa jest jasna i klarowna

                            jak buduje dom, a sie nie znam i biore sobie takiego konsultanta budowlanegowink to nie laze po tynkarzach itd i im dupy nie zawracam. rozmawiam z konsultantem- on musi ze mnie wydusic co chce i jak chce, powiedziec co jest mozliwe i jak i to on ma sprawdzac czy sie cos podoba czy nie- konsultantki są nie od dzis z Zią, a jaka Zia jest kazdy widzi, wiec zaskoczenia nie powinno byc

                            ja juz na samym poczatku, gdy pisala o sytuacji z JUMEM napisałam, ze powinna byc konkretna, stanowcza, niezmienna itd i nie bede sie nad nią pastwic- za to probuje od dawna jej wytlumaczyc na czym polega rola konsultantki

                            z drugiej strony uczciwosc Zii- nie do konca wierze w opcje- chciala oszukac i wykorzystac- raczej sklaniam sie ku wersji- bladego pojecia nie mam o zyciu i wspolpracy etc dlatego jestem jak dziecko we mgle- co jest oczywiscie wadą

                            ps. jestem jedną z tych nielicznych ktora nie googluje Zii, i krzyza do ukrzyzowania ustawiac nie bedewink

                            dała plamę, ale nie przesadzajmy tez, ze JUM ma zrujnowaną reputację- nie umiala tego zalatwic, miala takie a nie inne odczucia- myslicie ze specjalnie nie zrobila sobie elficko-zajebistych pudeleczek ala ceci zeby z wrodzoną zlosliwoscią pogrązyc polską firmę?
                        • skorek Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 18:37

                          aneta, nie opowiadaj, że Zia jest zielona, przecież pisala tu nie raz, że nie dość, że ma zamiar w przyszłości być konsultantką weselną, to ona już zarabia, jako konsultantka !
                          • monikapers Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 18:38
                            no to jest dopiero komedia, Zia, wedding plannerka, hahaha, nie zarabiala, nie zarabia i zarabiac na tym pewnie nie bedzie
                • mloda0242 donos? 30.12.10, 14:52
                  zrobiła to pod jednorazowym nickiem, więc raczej się nie przyzna, inna sprawa że moderacja chyba jest w stanie ustalić kto to?

                  IMHO dobrze zrobiła, dała firmie możliwość obrony wobec tego, co wyczynia Zia, to chyba nic szczególnie nagannego? trochę szkoda że anonimowo ale może się przyzna, kto wie...
                  • aneta-skarpeta Re: donos? 30.12.10, 14:59
                    mloda0242 napisała:

                    > zrobiła to pod jednorazowym nickiem, więc raczej się nie przyzna, inna sprawa ż
                    > e moderacja chyba jest w stanie ustalić kto to?
                    >

                    pomijając fat, po co miala by szukac osoby tora poinformowala JUM o sytuacji to jak mozna sprawdzic, czy ja, czy asia, zosia czy tos inny napisal do JUM? chyba moderacja forum nie ma az takich mozliwoscibig_grin
                    • aretahebanowska Re: donos? 30.12.10, 15:04
                      Przecież to chyba oczywiste, że ludzie związani z branżą ślubną czytają takie fora? Ktoś miał wątpliwości? A nawet jeśli któraś z forumek wysłała maila to co? To była jakaś tajemnica? Zia obsmarowała firmę. Firma się broni i dobrze. Ci ludzie pracują, zarabiają na życie i nie chcą żeby jakaś narwana panienka zrujnowała im reputację.
                      • bourlesque Re: donos? 30.12.10, 15:06
                        wzorowa obywatelka to była.
                        • asiu-la83 Re: donos? 30.12.10, 15:08
                          kazdy ma prawo zarowno krytykowac, jak i sie bronic. proste.
                      • zia86 Re: donos? 30.12.10, 15:15
                        Ja co się spotykam z ludźmi to mówią, że for nie czytają bo nie mają na to czasu. Ale ok, każdy ma prawo do przedstawienia swojej wersji a forum jest publiczne więc nic się absolutnie nie stało. smile
                        Jedna rzecz tylko, moją intencją nigdy nie było i nie jest obsmarowanie kogokolwiek, co zresztą na początku napisałam, tak samo jak napisałam, że efekt końcowy jest naprawdę super, co zresztą Wam mówiłam w poprzednim wątku jak wklejałam zdjęcia. Wy się domagałyście pełnej historii więc ją opisałam, przedstawiając też te dobre strony i o tych dobrych stronach też pisałam wcześniej. Jakbym chciała komuś rujnować reputacje to bym napisała wszystko w złym tonie i jeszcze coś bym nieprawdziwego dodała a tak nigdy nie zrobię.
                    • mloda0242 Re: donos? 30.12.10, 15:14
                      smile coś mi się ubzdurało że to był nick jednorazowy tu na forum, sorry, moja wina smile
                  • bourlesque Re: donos? 30.12.10, 15:01
                    a powiedz koleżanko, dlaczego nikt nie donosi na użytkowniczki zakładające wątki typu "przestrzegam przed firmą x" "firma y mnie oszukałą" które też czasem sie na tym forum pojawiają. Przecież tamte firmy też mają prawo przedstawić swoją wersję.
                    • asiu-la83 Re: donos? 30.12.10, 15:06
                      nie wiem kolezanko, dlaczego inne firmy sie nie bronia, moze nie maja czasu albo maja to gdzies. jak chcesz bronic Zii to bron, Twoja sprawa, ale to jest forum ogolnodostepne, a nie forum adoracyjne, wiec daj sobie luz z teoriami spiskowymi. juz dosyc mamy tych teorii w naszym kraju.
                    • aretahebanowska Re: donos? 30.12.10, 15:08
                      Widocznie im nie zależy. Nie czytają forum bo mają to gdzieś. Bo bazują na klientach, którzy tu nie zaglądają i nie obawiają się utraty reputacji. Bo wreszcie nikt nie doniósł bo nie mają nikogo zaprzyjaźnionego. A ta firma miała. Albo ktoś to zrobił z braku sympatii do Zia - co nie zmienia faktu, że Zia dała ciała. Powinna wiedzieć, że w sytuacji jaką stworzyła takie rzeczy będą się zdarzać. A nie mówiłam wiele razy - nie klapać dziobem za dużo?
                      • bourlesque Re: donos? 30.12.10, 15:20
                        a ja myślę że w innych przypadkach poprostu nikomu nie przyszło do głowy napisać maila z donosem do krytykowanej firmy.
                    • lili-2008 Re: donos? 30.12.10, 15:24
                      Nie wiem, jak długo jesteś na tym forum, ale zdarzało się już, że ktoś źle ocenił jakąś firmę i firma broniła się na forum. Pamiętam, że było już coś takiego z jakąś projektantką sukni ślubnych i chyba z jakimś fotografem.
                      To nie jest nic nowego, chociaż pewnie w tym przypadku głównym motywem działania była sama Zia.
                      Jednak uważam, że Jum ma prawo się bronić, skoro ktoś chcąc nie chcąc ten czarny PR mu robi. I chociaż donosicielstwo nie jest fajne to nie uważam, aby w przypadku naruszania czyichś dóbr osobistych było rzeczywiście aż tak karygodne.
                      I wydaje mi się, że nie ma sensu zastanawianie się kto to zrobił - ktoś związany jakoś z Jum, czy też osoba mająca satysfakcję z dania pstryczka w nos Zii. Faktem jest, że osoba źle oceniona ma prawo się bronić, co też Jum uczynił.
                      • bourlesque Re: donos? 30.12.10, 16:07
                        "chociaż pewnie w tym przypadku głównym motywem działani
                        a była sama Zia."

                        o to mi właśnie chodziło.

                        "Jednak uważam, że Jum ma prawo się bronić"

                        również się z tym zgadzam i nie dziwi mnie wypowiedź tego Pana, też bym broniła swoich interesów, poprostu mnie wkurza że najpierw towarzystwo molestuje Zia o dokładny opis całego zdarzenia, a potem znajduje się jedna "życzliwa" która uprzejmie donosi..

                        Ja też w niektórych sprawach nie zgadzam się z Zia, inaczej bym wszystko zorganizowała i inaczej podeszła do całej organizacji, jednak nie poczuwam się do tego żeby utrzeć jej za to nosa, albo udowadniać jaka to jest niezorganizowana i że nie ma racji. Mogę tylko wyrazić swoją opinię jak mam na to ochotę. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem takich postaw, jakie prezentują niektóre żmijki.

                        Życzę wszystkim udanego Sylwestra, i zmykam na lotnisko smile


                        • aretahebanowska Re: donos? 30.12.10, 16:18
                          A skąd wiesz, że ta która przekazała informację to jedna z tych, które prosiły o relację? Tylko niektóre chciały wiedzieć o co chodziło. Zresztą o ile mnie pamięć nie myli to Zia (jak to w jej zwyczaju) zarzuciła haczyk. Gdzieś tam, między wierszami wspominając, że były jakieś problemy itp. Nie musiała tego pisać. Wcale nie musiała pisać o rezygnacji z usług. A ona jeszcze walnęła, że jest zdenerwowana, że musi dojść do siebie. Ale nawet wtedy mogła po prostu napisać, że się nie dogadali (nie zrozumieli), że stwierdziła jednak że inna firma bardziej odpowiada jej potrzebom. No ale wtedy Zia nie byłaby sobą. Trzeba było zdać relację, sekunda po sekundzie. W dodatku ona twierdzi, że jest zadowolona, gościom się podobało i takie tam bla, bla. Ale jej opis jest tylko polany lukrem z zewnątrz a pod spodem pełno drobnych złośliwostek, teksty jak to ona się starała a pan śmiał mieć jakieś pretensje. Jak to biedne panie konsultantki nie mogły się z panem dogadać.
                  • semihora Re: donos? 30.12.10, 17:53
                    Donosicielka raczej nie chciała bronić JUM, tylko bezczelnie dowalić Zii. Teraz relację mamy z obu stron, każdy sobie wyciągnie stosowny wniosek. O donosicielce (kogo typujecie? wink) każdy też sobie coś odpowiedniego pomyśli.

                    • nutka07 Re: donos? 30.12.10, 18:14
                      Ja typuje Ciebie tongue_out wink

                      Swoja droga uwazam, za wielce prawdopodobne ze podwykonawcy Zii, jej znajomi i rodzina wiedza co sie dzieje w internecie i czytaja jej tworczosc.

                      Ale moze sie okaze, ze wszyscy jestesmy robieni w konia i to tylko kreacja a Zia jest normalna i zdrowa dziewczyna.
                      • semihora Re: donos? 31.12.10, 09:27
                        > Ja typuje Ciebie tongue_out wink

                        Chyba powinnam się obrazić za takie podejrzenie, ale co tam, wybaczę tongue_out wink I rozczaruję, bo to nie ja, nie jestem taką żmiją podłą, żeby pod pozorem dbania o cudze interesy, kopać dołki pod Zią. Zia mnie bawi, tak po prostu. Nie mam, jak wiele dziewczyn tutaj, potrzeby nawracania, wyzłośliwiania się, liczenia kasy, wyśmiewania narzeczonego albo przewidywania reakcji ewentualnego pracodawcy... Zia w jakiś sposób budzi moją sympatię, a że czasem mi szczęka opada... wink Częściej mi opada, kiedy czytam wielce nieprzyjemne wypowiedzi forumek, bo mnóstwo dziewczyn chce Zii bezczelnie i chamsko dowalić, a nie sensownie doradzić.
                    • angazetka Re: donos? 30.12.10, 18:23
                      Dowalić? Przecież Zia pisze to z własnej woli (tak, po naszych namowach, ale z własnej woli) na publicznym forum. Skoro pisze, ma świadomość, że każdy może to przeczytać. I donieść innym zainteresowanym stronom.
                      • nutka07 Re: donos? 30.12.10, 18:34
                        Otoz to.
                        Gdyby nie chciala to by nie napisala, dokladnie tak jak nie na wszystkie pytania chce odpowiadac.
                        No ale tu oczywiscie musiala dodac, ze to przez namowy piszacych. Na inne tematy nie daje sie tak latwo namowic.
                • kitka20061 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 22:05
                  bourlesque napisała:

                  > droga anonimowa donosicielko, czemu miało służyć wysłanie komentarzy Zii do Pan
                  > a z JUM? Naprawdę bardzo mnie to ciekawi, no ale Ty pewnie nie masz odwagi się
                  > przyznać..

                  Bardzo dobrze, że ktoś napisał do JUM, bo sprawa powinna być przedstawiona przez dwie strony, zwłaszcza że Zia bardzo popsuła swoja wypowiedzią reputacje firmy. A to już nie pierwsza firma, która przez paplaninę Zia cierpi. Nie pamięta już nikt P. Ewy, która obraziła się na Zia i nie chciała z nią współpracować? Dziwię się, że ponownie zmieniła zdanie i będzie robić dekoracje w Andelsie, bo ja z taką rozkapryszoną panienką, która nie ma za grosz gustu (bo każdą rzecz podpowiadają jej osoby z forum - m.in. pudełka) i sama nie wie czego chce, nie chciałabym mieć nic do czynienia za żadne pieniądze świata.
                  • ronalilly Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 22:13
                    A to p. Ewa jednak robi dekoracje dla Zii? Coś mi najwidoczniej umknęło tongue_out
                    • kati_p Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 23:38
                      A w którym wątku się pokłóciły? wink
                  • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 13:35
                    Wpadam tylko na chwilę między sylwestrowymi przygotowaniami. smile
                    Dziewczyny, napisałam, że mnie przez 3 dni nie będzie, no chyba wiadomo czemu i nie ma to nic wspólnego z tym, że znikam w "kulminacyjnym momencie". Wczoraj miałam urodziny, a dzisiaj jest sylwester. wink
                    Teraz chyba znowu się nie zrozumieliśmy i Wy myślicie, że ja panu nie zapłaciłam i w ogóle trzeba wyciągać ode mnie pieniądze za zlecenie a to nieprawda. My panu wysłaliśmy od razu całą kwotę zamówienia! Zapłaciliśmy całość z góry i tak samo płaciliśmy potem.
                    Ktoś się tu pytał czemu różne konta, otóż mamy konto ślubne w PKO i stamtąd też przeważnie wszystko płacimy, jednak mój bardzo zorganizowany narzeczony zgubił kartę z kodami, o czym pana poinformowałam, dlatego wysłałam to ze swojego konta.
                    • arwena84 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 14:19
                      Jak to nieprawda? JUM przez 5 dni czekało na zapłatę, a Ty ściemniałaś że kasa już poszła (tylko dziwnym trafem po drodze zaginęła). Wysłałaś ze swojego konta i musiałaś czekać na informację, czy ktoś płatność klepnął? big_grin Przecież jeszcze niedawno pisałaś nam, że to nie Ty kasę wysyłałaś (stąd wiemy o innym koncie).

                      Zła jestem na siebie, że dałam się nabrać na pozę zagubionego dziewczęcia z małego miasta, które realizuje swoje największe marzenie.
                      • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 14:23
                        arwena84 napisała:

                        > Jak to nieprawda? JUM przez 5 dni czekało na zapłatę, a Ty ściemniałaś że kasa
                        > już poszła (tylko dziwnym trafem po drodze zaginęła). Wysłałaś ze swojego konta
                        > i musiałaś czekać na informację, czy ktoś płatność klepnął? big_grin Przecież jeszcz
                        > e niedawno pisałaś nam, że to nie Ty kasę wysyłałaś (stąd wiemy o innym koncie)
                        > .
                        >
                        > Zła jestem na siebie, że dałam się nabrać na pozę zagubionego dziewczęcia z mał
                        > ego miasta, które realizuje swoje największe marzenie.

                        teraz to juz trudno zgadnąc co z czego po co i za ile wyszło

                        zastanawia mnie tylko, czy bedziemy w stanie wyjsc na sylwestra jak tu taka akcja;D
                      • monikapers Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 14:48
                        zgadzam się z opinią, że nawet wobec konsultantek Zia nie jest fair, miesza im w głowach, jak nam wszystkim, nie wiadomo kto za co jest odpowiedzialny, Zia "gra" wszystkimi, jak chce, mówi każdemu tylko część prawdy, żongluje faktami i wychodzi kołomyja, w której już sama ona się gubi....
                        z jum było podobnie, ach i och, a jak forum zjechało projekt STOP produkcja, kto tu decyduje?
                        myślę, ze konsultantki także zgrzytają zębami bo nie wierze, żeby weddingplannerki były tak wyluzowane w złym tego słowa znaczeniu, myślę, ze to znów tylko fragment historii, jeśli wkrótce wymiękną, pewnie i one wypowiedzą się na forum i wtedy dopiero zobaczymy, jaki to Zia ma manipulatorski talent.... ale przecież jest taaaaka słodka i kochana, nawet uwagi zwrócić biedactwo nie umie
                        • mloda_grubaska Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 15:37
                          Obstawiamy kiedy babki z Memory Makers podziękują za współpracę? smile
                          • agata_abbott Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 15:44
                            Oooo, a jednak wiadomo, kim są tajemnicze wedding plannerkismile)
                            • kati_p Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 17:52
                              Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że zia ma konsultantki z firmy Raz w życiu wink
                              • monikapers Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 18:37
                                chyba nie, to bardzo profesjonalna ekipa, poza tym, ze z tego, co pamietam nie byly brane pod uwage, jako pewnie za malo amerykanskie
                    • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 15:30
                      zia86 napisała:

                      > Teraz chyba znowu się nie zrozumieliśmy i Wy myślicie, że ja panu nie zapłaciła
                      > m i w ogóle trzeba wyciągać ode mnie pieniądze za zlecenie a to nieprawda. My p
                      > anu wysłaliśmy od razu całą kwotę zamówienia! Zapłaciliśmy całość z góry i tak
                      > samo płaciliśmy potem.

                      Zia nie kombinuj i nie siej wiekszego zametu, bo nikt tu czegos takiego nie napisal.
                      Mowa jest o doplacie po wstrzymaniu produkcji i robieniu nowych pudelek, bo przez to koszty sie zwiekszyly. A Ty oczekiwalas, ze wszystko bedzie szlo dalej bez pieniedzy na koncie firmy, bo przeciez juz raz zaplaciliscie wiec 'oczywiste jest to ze jestescie wyplacalni'.
                      W kosztorysie mialas wszystko, wiec czego nie zrozumialas.
                      Jezeli sie czegos nie rozumie to sie tego nie podpisuje.


                      Moze ustosunkujesz sie do tego:

                      Ty: "Szybko przeliczyliśmy to z narzeczonym i choć w wyjaśnienia pana nie wierzyliśmy do końca to postanowiliśmy doprowadzić sprawę do szczęśliwego(mieliśmy nadzie je, na szczęście słuszną) finału. Dopłaciliśmy pieniądze i produkcja ruszyła."

                      JUM- Tak, czyli jednak oszukała mnie Pani mówiąc że przelew wyszedł w sobotę wieczorem gdy wszystko było pod wielkim napięciem i miałem trzymac się ustalonych terminów. Bardzo nie ładnie, tak się nie robi. Proszę również nie przyjmować postawy poszkodowanego. Nadal odwołuję do kosztorysu i historii konsultacji. To co Pani pisze to absurd. Efekt jaki uzyskałem dla Pani był wyjątkowy i zgodny z oczekiwaniami.
                      • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 01.01.11, 17:44
                        No więc jeszcze raz. Przelew nadałam w sobotę ze swojego osobistego konta, dostałam informacje, że przelew zostanie zaksięgowany w najbliższym terminie czy jakoś tak, ponieważ czasem się tak zdarza to wiedziałam, że przelew poszedł i wyjdzie np. wieczorem ewentualnie w poniedziałek. Następnie przez kilka dni mieliśmy zamieszanie z projektem, po czym stwierdziliśmy, że najlepszym rozwiązaniem na tym etapie będzie białe bezokleinowe pudełeczko. Mnie w dzień ustaleń nie było w domu(to był ten dzień kiedy byłam m.in. w cukierni) i dlatego poprosiłam panie konsultantki o ustalenie statusu i zaproponowanie finansowego rozwiązania satysfakcjonującego obie strony, ponieważ pudełeczko miało być bezokleinowe. Kiedy wieczorem ustaliliśmy z panem, że pudełeczko jednak musi być okleinowe niezależnie od tego czy tam grafika jest czy nie, chciałam panu wysłać potwierdzenie wpłaty(no bo przecież przelew od soboty już by się dawno zaksięgował) i otworzyłam konto a tam przelewu nie było, więc od razu drugi raz przesłałam pieniądze tym razem bez problemów i wyskoczyło mi potwierdzenie, które od razu wysłałam panu.
                        • nutka07 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 01.01.11, 18:23
                          Teraz piszesz, ze po rozmowie z panem chcialas wyslac potwierdzenie wplaty do JUM.
                          Wczesniej napisalas, ze po rozmowie z panem i ustaleniach z narzeczonym postanowiliscie doplacic i produkcja ruszyla.

                          Skoro kilka dni wczesniej wyslalas pieniadze i nie mialas pojecia, ze nie doszly to z jakiego powodu debata z narzeczonym na temat doplaty?
                          • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 01.01.11, 18:50
                            No pisałam to w skrócie myślowym. smile Bo koncepcja sie przez te kilka dni zmieniła, w sobotę myśleliśmy, że dalej bierzemy okleinowe pudełeczko a potem miało być bezokleinowe.
            • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:20
              fajnie, że Pan napisał

              ja np nie wiedzialam, ze producja zostala wstrzymana na etapie producji- maslo maslane, ale wiadomo o co chodzsi- myslalam, ze ZIa zdarzyla jeszcze przed, w ostatniej chwili

              co do płatnosci to bez komentarza- bo to nie w porzadku przedluzac platnosci
              • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 14:22
                Aneta dokładnie pisałam, że zdążyłam w połowie i że pan wynegocjował tylko kasę za papier, musiało umknąć w natłoku postów, założyłam, że znacie szczegóły, które podałam wcześniej.
            • msdylan Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 15:33
              Brawo dla Pana z pracowni Jum! Obserwujac perypetie Zia z pudelkami a pozniej czytajac te nieszczesna relacje, caly czas wlasnie po glowie mi chodzilo, ze potrzebna jest rowniez wersja drugiej strony. Nie chcialo mi sie wierzyc w niekompetencje i nieprofesjonalizm Pana z Jum gdyz, juz kiedys o tym pisalam do Zia, sama mialam zaproszenia (o zgrozo- niespersonalizowane!!wink) z kolekcji Jum i zarowno one jak i wspolpraca z Panem byly fenomenalne. Zaproszenia sa, tak naprawde, jeszcze lepszej jakosci niz oddaja to zdjecia na stronie pracowni, i okazaly sie one byc tym czego tak baaardzo pragnie Zia, doslownym efektem 'WOW' u kazdego z naszych gosci, ktory je otrzymywal... (dodam tylko, ze mieszkam zagranica, maz jest obcokrajowcem, goscie byli z roznych stron swiata, a zaproszenia wydrukowane byly w trzech jezykach). Niektorzy od czasu do czasu wspominaja je nawet do dzis przy okazji rozmow o weselu. Ciesze sie, ze Pan z pracowni dowiedzial sie o tej historii i ze zdecydowal sie napisac w swojej obronie. Mam nadzieje, ze da to Zia troche do myslenia.
              Pozdrawiam
              • aretahebanowska Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 15:38
                > Mam nadziej
                > e, ze da to Zia troche do myslenia.
                Nie robiłabym sobie tej nadziei.
              • zia86 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 15:46
                I ja tak samo pisałam i w tym wątku i poprzednim, że efekt prac był bardzo super a goście byli zachwyceni, tak, że nie przesadzajmy znowu z tym czarnym PR. wink Tak jak też Wam pisałam w poprzednim wątku, że pan bardzo angażuje się w projekt, siedzi po nocach itd. Dlatego tego nie pisałam w relacji bo pisałam to czego nie wiedziałyście, bo resztę już Wam napisałam wcześniej.
                Tak jak napisałam, oprócz tych dwóch sytuacji, które nigdy nie powiedziałam, że wynikały ze złej woli(bo znacie mnie na tyle, że wiecie, że czego jak czego ale ja złej woli nikomu nie przypisuje), współpraca była bardzo ok. Ja również starałam się żeby pan nie poczuł się w żaden sposób urażony i pisałam mam nadzieje miłe maile oraz starałam się wszystko jak najdokładniej wytłumaczyć.
                Uznajmy po prostu, że wina nie leży po żadnej ze stron(albo po obu wink) i wynika z niedokładnego zrozumienia, co przy takich zamówieniach przecież może się zdarzać, a efekt współpracy jest świetny, więc nie ma się co denerwować.
                Z mojej strony nigdy żadnej złej woli nie było i nie będzie, jeśli ktokolwiek poczuł się urażony to serdecznie przepraszam. Jeśli chcecie to mogę poprosić moderacje o usunięcie tego posta.
                • violetlake Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:07
                  Zia, widzisz, Ty sie zawsze ''starasz'' a wychodzi jak zwykle.
                  Problem w tym, ze teraz przez Twoje chaotyczne działania i niezdecydowanie, autentycznie teraz komuś robisz krzywdę. Nie oceniam że to w 100% była Twoja wina, bo Duchem Świętym nie jestem. Ale dam sobie ręce uciąć, że raczej firma o takim standardzie, nie doprowadziłaby sama do takiej sytuacji i nieporozumień. Oczywiście każdy ma prawo do krytyki, ale Ty co krok pokazujesz jaką jesteś rozkapryszoną księżną.... To wynoszę nie tylko ze słów Pana z Jum ale przedewszystkich Twoich forumowych zachowań. Podejrzewam, że teraz gdy Twoje koncepcje się urzeczywistniają i podejmujesz realne kroki w Produkcji swojego dnia, to takich sytuacji możemy się spodziewać na pęczki... niestety.
                  Rozumiem że Ty się Zia cieszysz z tego jaka jesteś, naiwna, infantylna, chaotyczna, bawisz się życiem... ale przykre jest to, że to się odbija już na innych ludziach... narzeczony to znosi, ale Twoi podwykonawcy napewno nie chcą być traktowani w ten sposób.

                  Zapierałaś się przez długi czas, że nie napiszesz co poszło nie tak ze współpracą z JUM, i nawet pomyślałam wtedy, że nareszcie może widzę w Tobie nutkę dojrzałości i rozumu. Ale dziewczyny trochę pomęczyły i oczywiście pękłaś, i napisałaś swoją opinię oczywiście tak, by siebie jak najbardziej wybielić. I po co to było. Czy choć raz Ty dziewczyno nie możesz posłuchać samej siebie, swojego wewnętrznego głosu? uważasz, że nie powinnaś pisać, nie pisz i kropka. Naprawdę powiewasz jak chorągiewka na wietrze. Chyba już żadna decyzja już w tej całej organizacji nie jest do końca Twoja. Chciałaś robić ślub Twoich marzeń, a moim zdaniem zdecydowanie za bardzo opierasz się na opiniach i ocenach innych...



                  Panu z JUM gratuluje cierpliwości, że dotrwał do końca tego szaleńczego projektu STD, i współczuje, że trafiła mu się współpraca z takim klientem..
                  Ludziom z Ceci pozostaje życzyć odwagi...


                  • aneta-skarpeta Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 17:15
                    z ceci bedzie kolejny problem- co by nie mowic- jakas tam bariera jezykowa- nawet dla osob dobrze znających jezyk
                    • kotka.zielonooka Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 19:09
                      Ja to zaczynam uważac (tak na fali informowania firm smile) że CECI ktos powinien przesłać (przetłumaczone) linki do watków zia.
                      Niech ludki z Ceci maja świadomość w co się wpakują smile
                      • kasiulka25 Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 22:27
                        e tam, jesli nie zmieni zachowania i podejscia, to w ceci ja potraktuja jak nalezy: tzn jak rozpieszczonego dzieciaka z forsa tatusia. Jeden projekt zatwierdzony, zmiany w polowie i tupanie nozka - prosze bardzo, ale CALA kasa (bo nie wierze tam w zadne raty) wplacona od razu przepada. Nowy projekt - alez prosze, nr konta xxxx xxxx xxxx ..... rachunek prosze uregulowac ZANIM przystapimy do realizacji zamowienia.

                        Zia ani zipnie i bedzie musiala zaplacic, nie sadze zeby tu tez myslala ze ONI pomysla, ze ona jest wyplacalna....

                        Z cala sympatia do Pauli, ona musi dostac po du.pie zeby sie obudzila. Byle nie bylo za pozno.
                        • violetlake Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 31.12.10, 10:04
                          Zamiast tyltułu ''Nasze przygody z firmą poligraficzną'', który przy tej całej rzeczywistej historii wygląda conajmniej głupawo, powinno być ,,jak zrobić z podwykonawcy balona i świetnie się przy tym bawić''.... przykre.
                          A najbardziej jest to przykre, że Paula nie rozumie czego narobiła, że jest duże prawdopodobieństwo, że Pan z JUM straci przez jej zachowania trochę klientów. Choć miejmy nadzieje, że będzie inaczej i ktoś nie poprzestanie tylko na jej subiektywnej opinii tylko doczyta dalej przez ten kolejny mega wątek...

                          Tak wnioskuje z twoich odpowiedzi, och jak pełnych uśmiechów i przymróżeń oka, (zupełnie nie na miejscu)... lub zwyczajowego braku odpowiedzi... o tak wszyscy jesteśmy motylkami i latamy sobie chaotycznie i beztrosko w krainie baśni, a nasze działania nikomu nie szkodzą...
                          Tylko że rzeczywiście szkodzą sad
            • khumbamelala Re: Nasze przygody z firmą poligraficzną 30.12.10, 23:48
              Uuuuuuuuuuuuuups! Zia, pisz co chcesz, ale dałaś doopy. Najgorsze jest to, że Ty nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, i w sumie nigdy nie będziesz, bo Ty po prostu nie potrafisz dogadać się z ludźmi... tak będzie z każdym usługodawcą...
    • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:52
      Nic nie rozumiesz, serio. A z osób, które nie mają skłonności ekshibicjonistycznych, robisz cnotki-niewydymki. Twoja broszka.
    • angazetka Re: Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 29.12.10, 19:53
      Nie ja to wymyśliłam, bo to i nie mój problem. Cytuję wykładnię mądrych ludzi, którzy w sprawy KK są szczerze i głęboko zaangażowani.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja