chciałam się wyżalić...

22.02.11, 07:42
mam to moje wesele za półtora roku. tak sobie oglądam, czytam i przychodzą mi do głowy różne pomysły. Z góry powiem że nie chcę żadnego przekombinowanego wesela: mam ładną salę która nie wymaga jakichś szczególnych dekoracji, nie mam bzika na punkcie doboru kolorów, kwiatki raczej będą jasne (białe, kremowe), suknia prosta. Wiadomo, nie zrobię zielonych zaproszeń i pomarańczowych winietek, ale nie muszę mieć też butów pod kolor krzeseł. Czasami znajduję w sieci jakiś pomysł, który nie wymaga ani dużych nakładów pracy, ani wielkich pieniędzy. Ale z reguły jestem sprowadzana do parteru: suknia mi się marzy w stylu odin Manuela Moty - teściowa zobaczyła, zapytała czy CHOCIAŻ będę miała welon, a teraz mnie urabia w stronę koronek. Chciałam, żeby siostra narzeczonego przeczytała nam czytanie, to twierdzą że wydziwiam, a jak ją poproszę to postawię ją w niezręcznej sytuacji. Salę mam w stylu rustykalnym, z naturalnym ogrodem, stawem, strumykiem i lasem w pobliżu, to nie - bo niepałacowo, ich zdaniem nieelegancko i w ogóle to woleliby w pałacu z gipsowymi figurkami, sztucznymi oczkami wodnymi itd.
Zaczynam myśleć że to ja mam spaczony gust.
No i się zastanawiam czy może odpuścić i zrobić tak jak oni chcą? Z moim N. raczej się dogaduję, chociaż z tym czytaniem to on mnie właśnie sprowadził na ziemię. Suknie jemu się podobają raczej takie księżniczkowe. Jeżeli chodzi o wystrój to też woli nowoczesny niż klasyczny. Miałyście problem z dogadaniem takich kwestii? Mam spasować i zrobić im jak chcą czy walczyć? Sala na szczęście będzie po mojemu bo już zapłacona. A reszta?
Dodam może że finansujemy pół na pół, ja swoich gości, N. swoich, ja swoje ubranko, N. swoje. Mnie pomaga Mama (która wolałaby, żeby zdjęcia robili goście a zamiast zespołu był DJ), jemu Rodzice. HELP.
    • karmielka Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 08:00
      a tak poza tym to wszyscy w domu zdrowi? Tak to jest, kiedy do ślubu idą dzieci. Wtedy panna młoda, mama i teściowa mają swoje wizje. Skupcie się na zarabianiu pieniędzy - nie będzie wtedy enigmatycznej "pomocy" i zobowiązań z tym związanych.

      https://www.suwaczki.com/tickers/dloh6igczmsu09pd.png
      • ylfeth Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 09:00
        miło mi, 27 lat skończyłam przedwczoraj. Pracuję i zarabiam na siebie, N też. Tyle że ja w przeciwieństwie do innych nie mam zamiaru ignorować najbliższych ludzi. Napisałam że wesele finansujemy po połowie, rodzice dorzucą bo tak chcą. Uważam że nieprzyjęcie pomocy przy organizacji wesela ze strony rodziców jest chamstwem takim samym jak nie przyjęcie prezentu. Szczególnie, że z ich strony nie jest tego dużo.
        • q_fla Re: chciałam się wyżalić... 24.02.11, 00:52
          U
          > ważam że nieprzyjęcie pomocy przy organizacji wesela ze strony rodziców jest ch
          > amstwem takim samym jak nie przyjęcie prezentu. Szczególnie, że z ich strony ni
          > e jest tego dużo.

          Tylko w Waszym przypadku ten prezent nie jest przeznaczony dla Was...

          > yle że ja w przeciwieństwie do innych nie mam zamiaru ignorować najbliższych lu
          > dzi.

          Swoje małżeństwo, w tym np urządzanie mieszkania, sposób wychowania dzieci, oraz ich ilośc itd też uzależnisz od "nieignorowania" najbliższych?

          > miło mi, 27 lat skończyłam przedwczoraj. Pracuję i zarabiam na siebie, N też.

          Dlatego szanujesz propozycje najbliższych, dziękujesz za troskę, ale wybór należy tylko do Was. Żadnej krzywdy nikomu tym nie wyrządzasz.
    • horpyna4 Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 08:24
      Rób po swojemu i nie dawaj się wciągnąć w dyskusje, bo zwariujesz.
    • angazetka Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 08:50
      A na jakiego grzybka tak się przejmujesz zdaniem przyszłej teściowej?
    • agata_abbott Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 08:59
      Hejsmile
      Będzie dobrzesmile To Twój dzień, Twój i Twojego narzeczonego. Zrób po swojemu, olej gadanie teściowej i całej reszty. Masz do tego prawosmile Postaw na swoim, nie możesz podporządkowywać się gustom teściowej przez resztę życia. I uśmiechnij się, to przecież szczęśliwy dzień i szczęśliwy czas! smile
      A jak siostra narzeczonego nie chce czytać to nie. Poproś ją, poprosić zawsze można, ale nie to nie - i znajdź kogoś innego. Będzie dobrze! smile
    • ylfeth Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 09:04
      no właśnie ja mam problem z tym, że chciałabym, żeby się wszystkim podobało i żeby mnie wspierali ale chyba się nie da. I nie wiem czy nie spasować, bo po co sobie zawracać głowę kombinowaniem i ulepszaniem, skoro i tak każdy kręci na to nosem. Mam salę jaką chciałam, mam zespół a nie DJ, suknię też będę miała taką, jaka mnie się podoba. Tylko mnie słabi ta ciągła krytyka. Ja z entuzjazmem mówię 'zróbmy tak:...' po czym zostaję storpedowana i skrytykowana. I mi się ten entuzjazm wyczerpuje.
      • maddalena81 Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 09:09
        ylfeth , przygotouj sie dla siebie i narzeczonego, a nie dla pochwal tesciowej.
        Pisalam jakis czas temu do Ciebie maila na gazetowy, ale mnie wrocil mail.... napisz do mnie na gazetowego jesli moge prosic, bo chcialam Ci cos na priv przeslac....
        • ylfeth Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 10:19
          maddalena, a który to była wątek? Bo mi jakiś error wyskakuje kiedy szukam po autorze smile
      • kobieta.z.pasja Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 09:15
        Ja jestem tak torpedowana głównie ze strony sióstr N - wesele w pałacyku a nie w remizie, sukienka skromna i elegancka, a nie beza, samochód stara warszawa a nie limuzyna itd.
        Na początku się tym przejmowałam dosyć mocno. Teraz też momentami robi mi się przykro.
        Ale wtedy gadam ze swoją siostrą i mamą i mi przechodzi. Najważniejsze, że najbliższe mi osoby popierają sposób w jaki chcemy urządzić swoje wesele. A przede wszystkim, że z N mamy taką samą wizję. To w końcu my będziemy w rolach głównych smile
        Tobie siostra N odmówiła czytania, a nam siostra moje N bycia świadkową. I mam to gdzieś.
        Nie dajmy sobie popsuć tych chwil smile smile smile
      • agata_abbott Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 09:51
        Niestety, nie ma tak, żeby wszystkim się podobałowink Jeśli masz problem z krytyką wszystkich swoich poczynań, to może nie omawiaj tego zbyt szeroko? Albo postaw sprawę w ten sposób: "ja zawsze chciałam zrobić tak i tak, w ten sposób sobie wymarzyłam, mam nadzieję, że wszystkim będzie przyjemnie". A jeśli będą dalej krytykować: "postanowiłam i zdania nie zmienię, ale mam nadzieję, że wesprzecie nas w organizacji, bo to bardzo ważny dla nas dzień". I tylesmile Chcą - niech wspierają, nie chcą - ich problem i ich strata. Nie uszczęśliwisz wszystkich. Niestetywink
      • mariolkawalczywkisielu Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 10:14
        na pewno nie rezygnowałabym z tego, co mi się podoba tylko dlatego, że rozmija się z gustem przyszłej teściowej - rozumiem pójście na kompromis w kwestii menu, alkoholu czy zespołu, rzeczy, które jakby bezpośrednio dotyczą gości (i, znająca lepiej "swoją" część zaproszonych, teściowa może coś podpowiedzieć), ale sukni czy dekoracji? mieszkanie też urządzasz tak, żeby wszystkim się podobało? wink
        może po prostu zacznij rozmawiać o sprawach związanych ze ś&w z osobami, w których to budzi entuzjazm. Teściowa chyba nie musi o wszystkim na bieżąco wiedzieć (jest takie przydatne zdanie "Chcemy, żeby to była niespodzianka" wink ).
        Co do Narzeczonego i księżniczek - myślisz, że w dniu ślubu zauważy, co dokładnie masz na sobie? Chyba prędzej zwróci uwagę na to, że czujesz się nieswojo i dziwnie poruszasz w sukience, która nie jest w Twoim stylu wink

        -
        • chomiczkami Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 17:01
          mariolkawalczywkisielu napisała:

          > może po prostu zacznij rozmawiać o sprawach związanych ze ś&w z osobami, w któr
          > ych to budzi entuzjazm.

          Na przykład z nami. Nie znam grupy bardziej zainteresowanej.
      • 3-mamuska Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 13:30
        ylfeth napisała: > no właśnie ja mam problem z tym, że chciałabym, żeby się wszystkim podobało i ż
        > eby mnie wspierali ale chyba się nie da.
        Widzisz kazda z kobiet jest inna i ma inna wizje,a jeszcze sie taki nie urodzil zeby wszystkim dogodzil.

        I nie wiem czy nie spasować, bo po co
        > sobie zawracać głowę kombinowaniem i ulepszaniem, skoro i tak każdy kręci na t
        > o nosem.
        Jesli skladacie sie na pol,to niestety ale czesc pomyslow musi byc z tej drugiej strony,nawet jesli to twoj facet,to przeciez nie musi/nie bedzie sie z toba zgadzac w 100%.

        Mam salę jaką chciałam, mam zespół a nie DJ, suknię też będę miała tak
        > ą, jaka mnie się podoba.
        Juz masz to co chcialas , teraz pozwol drugiej stronie cos wybrac,ty to, on to i tak cale wesele uzbieracie.

        Tylko mnie słabi ta ciągła krytyka. Ja z entuzjazmem m
        > ówię 'zróbmy tak:...' po czym zostaję storpedowana i skrytykowana. I mi się ten
        > entuzjazm wyczerpuje.
        No tu jest slowo klucz "zrobmy tak",to twoj pomysl, a nie wasz wspolny.

        Mysle ze niestety czekaja cie kompromisy z mezem i po slubie ,wiec moze warto zaczac juz teraz,ugadaj z nim,co jemu sie podoba,ale tylko z nim,zobacz na czym tobie najbardziej zalezy,a z czego mozesz zrezygnowac,na rzecz przyszlego meza.
        Wybierzcie razem,i podajcie tylko reszcie do wiadomosci,bo jesli jemu placa rodzice to tak glupio jak tylko ty bedziesz decydowac.A jak on powie to moj pomysl mnie sie tak podoba ,to i tesciowa nie bedzie mogla cie krytykowac.

        A jak dla mnie to wydziwianie z tym czytaniem ,bo ludzie sie stresuja moga nie chciec wystapic przed wszystkimi i to na oltarzu,niektorym glupio tam stac bo to miejsce ksiedza.
    • poecia1 Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 09:28
      Ubierz się tak żeby Tobie pasowało, nie daj się wcisnąć w sukienkę, w której będziesz się źle czuła tylko dlatego, że teściowa ma taką wizję. Ona już swój ślub miała i wtedy mogła wydziwiać. Zgodzę, że tylko co do tego czytania, nie każdy lubi być postawiony przed takim faktem, nie każdy lubi pchać się na afisz, a Twój narzeczony na pewno lepiej zna swoją siostrę i wiem, że pewnie nie czułaby się zbyt komfortowo w takiej sytuacji.
      • sajolina Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 10:23
        No i się zastanawiam czy może odpuścić i zrobić tak jak oni chcą? Z moim N. raczej się dogaduję, chociaż z tym czytaniem to on mnie właśnie sprowadził na ziemię. Suknie jemu się podobają raczej takie księżniczkowe. Jeżeli chodzi o wystrój to też woli nowoczesny niż klasyczny. Miałyście problem z dogadaniem takich kwestii? Mam spasować i zrobić im jak chcą czy walczyć? Sala na szczęście będzie po mojemu bo już zapłacona. A reszta?

        Oni, czyli kto? bo najpierw piszesz o teściowej, a potem nagle ONI.

        Jeżeli chodzi o teściową - albo olejesz i pewnie zadrażnisz sytuację, albo wypracujecie jakiś kompromis (nota bene, skoro teściowa się dorzuca, no to nic dziwnego, ze chce mieć wpływ na co zostaną wydane jej pieniądze, tak już jest, aczkolwiek cale szczęście nie wszytskie teściowe korzystają z tego "uprawnienia"). Co do sukni - ja bym się nie poddała, to w końcu mój wygląd i moja sprawa, ale uwzględniłabym też rozsądne życzenia narzeczonego, w końcu ja też bym chciała mieć jakiś wpływ na jego wygląd w tym dniu, a nie, żeby poszedł do ślubu w glanach i białym krawacie w czerwone kropki, bo ma taką wizję.

        A co do "oporu" narzeczonego - a to jest Twoje wesele, czy Wasze? bo piszesz tak, jakby wszyscy łącznie z narzeczonym, byli przeciwko Tobie i psuli Twoją wizję. Przecież Twój narzeczony też ma swoje wyobrażenia i upodobania, też chce się czuć komfortowo i być zadowolony, forsując swoją wizję w każdym aspekcie wesela nie doprowadzisz do niczego pozytywnego. Nie wiem, czy tak rzeczywiście robisz, ale z tego co napisałaś, to tak wygląda.

        Zgodzę, że tylko co do tego czytania, nie każd
        > y lubi być postawiony przed takim faktem, nie każdy lubi pchać się na afisz, a
        > Twój narzeczony na pewno lepiej zna swoją siostrę i wiem, że pewnie nie czułaby
        > się zbyt komfortowo w takiej sytuacji.


        Ja też się z tym zgodzę.
        • ylfeth Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 11:14
          Teściowa, z tego co wiem, dorzuci się do opłat za "talerzyki", nie wiem ile i w zasadzie nie wtrącam się, bo to sprawa pomiędzy N. a jego mamą. Menu niech sobie wybiera jakie chce - zna swoja rodzinę i wie czy wolą golonkę czy owoce morza.
          Co do kwestii dogadania się z N. ja niczego nie forsuję. Ja mam pomysł, rzucam nim, po czym wszyscy kręcą nosem i ja się wycofuję z pomysłu. Czuję się jakby mi ktoś płytę zatrzymywał smile Chodzi mi o takie defetystyczne podejście do sprawy tak w ogóle i krytykę. A przecież nikt z nich nie wie, dlaczego ja chcę takiego fotografa a nie innego (bo przecież strony nie widzieli) nie wiedzą że mój zespół nie gra discopolo a wychodzą z założenia że zespół na weselu to dwóch przepoconych i podpitych grajków. A co do ubrania to raczej nie zrobię z siebie pajaca, nikt mnie nie zmusi do krynoliny. Z resztą N. mówi coś w stylu "kochanie, we wszystkim będziesz piękna", ale wiem, że podobają mu się księżniczkowe suknie.
    • zia86 Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 11:49
      Nigdy nie trafi się w gusta wszystkich. Jedyny konsensus jaki musisz osiągnąć to ten z narzeczonym, bo to Wasz ślub wspólny, resztą krytyki się nie przejmuj. Masz zrobić tak, żeby to Wam się podobało. Poza tym często jest tak, że w fazie projektu się coś komuś nie podoba a potem jak już to zostanie zrealizowane to ludzie mówią, że jednak dobrze, że tak to zrealizowaliście.
      A jak nie chcesz żeby ktoś cię przyciskał do parteru to gadaj z nami, my mamy dużo entuzjazmu. big_grin
      • ga_lapagos Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 12:24
        Kochana, ja rozumiem, ze chcialoby sie miec wsparcie i, zeby najblizsi wspierali i sie czasem zachwycili. Ale jesli masz zupelnie inny gust od nich, to oznacza ,ze masz w sobie cos z indywidualisty. A indywidualisci czesto sami siebie musza doceniac.
        Powiem Ci, ze te osoby, ktore teraz moga krecic nosem gdy zlozysz swoja wizje w spojna calosc, beda Ci gratulowac i cieszyc sie razem z Toba. Czesto tak bywa, ktos musi pojsc nowa sciezka w rodzinie, by innym ja pokazac smile

        Odwagi!
        • sajolina Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 13:38
          No to skoro macie ustalone, ze teściowa dorzuca się tylko do talerzyków, to masz dobry argument, żeby ją delikatnie odsunąć od innych tematów. Nie zapobiegniesz gadaniu i dawaniu dobrych rad, po prostu kiwaj głową i rób swoje, a najlepiej zminimalizuj kontakty albo zmieniaj temat ilekroć teściowa zaczyna. Salę już macie, to nie ma już co rozważać, reszta to już kwestia dogadania się z narzeczonym i akurat jego możesz "przymusić", żeby przynajmniej obejrzał dokładnie Twoje propozycje, nie dawaj się łatwo zbyć i nie zaczynaj z nim rozmowy przy teściowej, bo Cię zakrzyczą oboje od razu. Rozumiem, ze masz swoją wizję, ale jednak ślub to ceremonia dla dwojga i kompromis jest konieczny. Powodzeniasmile
          • zia86 Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 13:46
            Zgadzam się, że musisz dokładnie pokazać/wytłumaczyć narzeczonemu co ci się podoba i co chciałabyś aby było na Waszym ślubie. smile Panowie mają taką tendencje, że wydaje im się, że wiedzą co im się podoba bądź nie, jednak nie jest to do końca prawda, ponieważ często nie mają takiej wyobraźni jak my żeby wszystko to sobie w głowie narysować i wydać opinie. smileJa miałam kilkukrotnie tak, że opowiadałam coś narzeczonemu po czym on kręcił nosem, więc pokazywałam zdjęcie i pytałam czy na pewno ci się nie podoba a on mówił "a takie, no to jest ładne, ja myślałem, że to jakoś inaczej będzie wyglądać". wink
    • mala_mia11 Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 13:27
      nie powinnaś za bardzo się przejmować gadaniem innych, wiem że zdanie bliskich osób jest ważne, ale jeśli jest odmienne od Twojego i nie możesz go zaakceptować, bo coś Ci się już nie będzie podobać to trzymaj się swego zdania. To Twój dzień i Ty masz być szczęśliwa i wszystkim oczarowana, w końcu na to tyle czasu czekasz by się cieszyć, a nie myśleć że coś mogłoby być inaczej... pozdrawiam
    • ni-ut Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 13:34
      Moim zdaniem niepotrzebnie tłumaczysz się wszystkim dookoła. Po jakiego grzyba pokazywać teściowej sukienkę? Szczególnie,że wiesz, że macie inne gusta. Rób po swojemu, pytanie kazdego o zdanie czy zwracanie uwagi na dogryzanie czy fochy jest kompletnie bez sensu-jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, w tym całym ferworze spełniania zachcianek innych zapominisz o tym czego sama chcesz.
      • ylfeth Re: chciałam się wyżalić... 22.02.11, 14:26
        masz absolutną rację smile pożałowałam zraz jak pokazałam i mi wyjechała z tym welonem i koronkami, ale pytała co mam zamiar założyć i myślałam, że jak pokażę to mi da spokój, a ja nie wyjdę na chamidło które chce mamuśkę spławić. Mojej Mamie już mówię, że ma nie zaczynać tematu fotografa/zespołu, bo się nie zgadzamy i tyle a tylko popsuje mi humor, co do teściowej nie mam tyle tupetu (wiem, że mamie mogę przygadać pół-żartem, a z teściową jednak jest większy dystans). Każdy mi wrzuca te pinć groszy i 3maj tu człowieku fason tongue_out
        • krulovaarletka Re: chciałam się wyżalić... 23.02.11, 21:50
          To ja Wam też coś powiem.... Moja teściowa za to nie interesuje sie niczym. Nie wie jaką będę miała suknie( nigdy o to nie pytała), jakie buty, welon, jaki jest kolor przewodni, zespół, DJ, nic, nic, nic i uwierzcie.....jest mi baaaaardzo przykro z tego powodu sad Ma to wszystko totalnie
          w d u p ie. I tak źle i tak niedobrze......
          arletkarafal.pobieramysie.pl


          https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
          • kobieta.z.pasja Re: chciałam się wyżalić... 24.02.11, 09:27
            Tyle dobrego, że będziesz miała wszystko po swojemu wink
            • krulovaarletka Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 10:33
              kobieta.z.pasja napisała:

              > Tyle dobrego, że będziesz miała wszystko po swojemu wink
              smile Nie ukrywam ,że to jedyny ale ogromny PLUS tej sytuacji tongue_out
          • karola1008 Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 13:28
            krulovaarletka napisała:

            > To ja Wam też coś powiem.... Moja teściowa za to nie interesuje sie niczym. Nie
            > wie jaką będę miała suknie( nigdy o to nie pytała), jakie buty, welon, jaki je
            > st kolor przewodni, zespół, DJ, nic, nic, nic i uwierzcie.....jest mi baaaaardz
            > o przykro z tego powodu sad Ma to wszystko totalnie
            > w d u p ie. I tak źle i tak niedobrze......
            Co do stroju panny młodej, zespołu czy DJ-to mnie też byłoby przykro. A nawet jeśli teściowa nie ma głowy do stroju ślubnego synowej, to mogłaby wykazać minimum zainteresowania oprawą muzyczną wesela swojego, ostatecznie, syna. Ale jeśli chodzi o kolory przewodnie, to sorki, ale mam wrażenie, że kobiety z pokolenia naszych matek takimi duperelami sobie głowy nie zawracały. I słusznie, moim zdaniem, jeśli mam być szczera. Teściowe, czy też przyszł teściowe w znakomitej większości pewnie nie wiedzą, że na weselu mają (albo wręcz muszą!) być jakieś "kolory przewodnie". Ta część, która o takim wynalazku słyszała da się zabić za to, że kolor przewodni to biały. Ewentualnie, w ramach szaleństwa-ecru. Mam na myśli oczywiście tzw. większość społeczności matek panów młodych.
            • krulovaarletka Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 13:52
              Ja nie oczekuje ,ze będzie na bieżąco z najnowszymi trendami....ale gdyby zadała chociaż to jedno pytanie, np. "jak tam przygotowania do ślubu" to na pewno bym jej o kolorze przewodnim powiedziała, zresztą jak i o całej reszcie.To był tylko przykład, nie oczekuje niczego - może tylko tego jednego durnego pytania....
              arletkarafal.pobieramysie.pl


              https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
              • deszcz.ryb Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 15:21
                Może teściowa wie, że jak zapyta, to zarzucisz ją takimi informacjami, jak kolor przewodni wesela, wysokość twoich obcasów, sposób ułożenia serwetek na stole i długość trenu przy twojej sukni? tongue_out

                Moim zdaniem ona podchodzi do tematu bardzo racjonalnie - najważniejsze, że wie, kiedy to wesele będzie i o której; przyjdzie na gotowe, wybawi się i duperelami nie będzie zawracała sobie głowy - bo całą robotę załatwisz ty. A jak załatwisz, to już mniejsza - to w końcu twoje wesele, nie jej. Mnie się podoba takie podejście, smile
                • zia86 Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 15:27
                  No czy ja wiem. Wtrącanie się przesadne nie jest dobre ale zupełne olewanie też nie. Nie chodzi tutaj o to żeby co chwile rozmawiać o takich rzeczach jak sama napisałaś ale chyba wypadałoby wiedzieć gdzie odbędzie się wesele syna, kto będzie grał, co będzie podane itd.
                • krulovaarletka Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 22:35
                  Gdyby taka była prawda big_grin Niestety tak nie jest ;]
                  arletkarafal.pobieramysie.pl


                  https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
    • bea-luz Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 16:43
      Jak czytam takie posty to aż mnie cholera bierze bo...miałam podobnie i to bardzo ze swoimi rodzicami. Suknia nie taka, welon nie taki, zespół, alkohol, dekoracje, blablabla. Wszystko źle. Aż w końcu nie wytrzymałam i teraz efekt jest taki, że nic nie narzucają, rozmawiamy spokojnie a każda decyzja należy do nas.
      I nawet jeśli to teściowie i rodzice płacą a nie Wy to i tak nie daje to nikomu prawa do decydowania za Was. Czytanie - faktycznie może być niezręczne dla kogoś kto nie lubi być w centrum uwagi, może poproś kogoś kto będzie się czuł bardziej komfortowo. Ale reszta...
      Porady są zawsze dobre, w końcu nasi rodzice mają więcej doświadczenia i faktycznie mogą mieć dobre pomysły ale bez przesady. Co do kiecki - o ile wiem to Młoda ma ją nosić do północy albo całą noc to niech założy to w czym jej wygodnie.
      Powinniście zrobić po swojemu i dać do zrozumienia teściom, że doceniacie ich rady ale decyze są wasze i tylko wasze.
      • ylfeth Re: chciałam się wyżalić... 26.02.11, 13:28
        A jak to zrobiłaś? Była burza? suspicious bo ja się zastanawiam czy ich wszystkich solidnie nie opierdzielic, przez 3 dni postroić fochy i oczyścić atmosferę. Gorzej jak się obrażą na dłużej wink
        W zasadzie robię swoje, mamy już salę, zespół i fotografa, resztę można załatwiać na spokojnie. Mam pomysł na scrapbookingową księgę gości (przyjaciołka moja jest pasjonatką) i spersonalizowane big_grin zaproszenia (jakaś grafika z naszym zdjęciem i wydrukowane w drukarni) zobaczymy z jaką reakcją to się spotka. 3majcie kciuki smile
        • bea-luz Re: chciałam się wyżalić... 28.02.11, 00:48
          W moim przypadku nie obyło się bez burzy. Kłotnia kłótnią ale chyba wazniejsze było dlaczego oni tak chcieli narzucać swoje zdanie. W końcu mi powiedzieli, ze strasznie to przeżywają bo wydają swoją córkę za mąż i pewnie to dla nich ważniejsze niż własny slub te 32 lata temu. Wtedy można się faktycznie dogadać. Jesli rodzice natomiast robią to bo chcą się pokazać rodzinie, znajomym albo po prostu im "się nie podoba" to już jest pewien problem bo kto tu w końcu slub bierze?
          Moje zdanie jest takie: róbcie po swojemu bo wszystkim gościom i tak nie dogodzicie. Zawsze znajdzie się ktoś kto się obje, opije i będzie obmawiał za plecami. Ale jak zrobicie po swojemu to przynajmniej będziecie mogli bronić swojego wesela i wyborów. smile
        • bea-luz Re: chciałam się wyżalić... 28.02.11, 00:55
          Poza tym skoro teściowa dorzuca się do jedzenia i dajesz jej wybrać menu to moim zdaniem juz i tak strasznie dużo bo nie wyobrażam sobie abyśmy mieli dać komuś innemu wybrać co będziemy jeść. Tak czy siak, jeśli Wam to pasuje to spoko ale czy na tym Jej wtrącanie nie powinno się zakończyć?
          Ostatecznie poza Tobą to Twojemu narzeczonemu powinno sie to wesele najbardziej podobać. Co mi się wydaje ważne, może niech on powie mamie swojej, że troszkę za bardzo się wtrąca? Mówisz, ze nie masz tupetu bo masz do niej szacunek ale skoro sama się nie domyśli?
    • chomiczkami Re: chciałam się wyżalić... 25.02.11, 16:59
      Nie bój się jej zapytać o to czytanie wink wydziwianiem to nie jest, księża wypowiadają się raczej za takimi rozwiązaniami. Najwyżej odmówi.

      Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził.

      I nie jesteś "wszyscy", że musisz mieć wszystko jak inni i pakować się w koronki, welony czy "niewydziwianie". Wybacz, ale ślub tak czy inaczej będzie się w jakiś sposób wyróżniał, bo drugiego takiego samego nie będzie i "życzliwi" zawsze znajdą punkt zaczepienia, co było "wydziwione". Niektórzy wg rodziny "wydziwiają", bo robią małe wesela albo wręcz przyjęcia, a nie zapraszają krewnych i znajomych do dziewiątego stopnia pokrewieństwa i trzech pokoleń przygodnych kontaktów.

      Goście są ważni, rodzina jest ważna, ale najważniejsze jest... - tak, trafiłaś! - to, żeby ślub się odbył, żeby nie stało się nic złego, zabawa się toczyła, a para młoda cieszyła się jedynym takim dniem w życiu big_grin.

      Uszy do góry.
Pełna wersja