ylfeth
22.02.11, 07:42
mam to moje wesele za półtora roku. tak sobie oglądam, czytam i przychodzą mi do głowy różne pomysły. Z góry powiem że nie chcę żadnego przekombinowanego wesela: mam ładną salę która nie wymaga jakichś szczególnych dekoracji, nie mam bzika na punkcie doboru kolorów, kwiatki raczej będą jasne (białe, kremowe), suknia prosta. Wiadomo, nie zrobię zielonych zaproszeń i pomarańczowych winietek, ale nie muszę mieć też butów pod kolor krzeseł. Czasami znajduję w sieci jakiś pomysł, który nie wymaga ani dużych nakładów pracy, ani wielkich pieniędzy. Ale z reguły jestem sprowadzana do parteru: suknia mi się marzy w stylu odin Manuela Moty - teściowa zobaczyła, zapytała czy CHOCIAŻ będę miała welon, a teraz mnie urabia w stronę koronek. Chciałam, żeby siostra narzeczonego przeczytała nam czytanie, to twierdzą że wydziwiam, a jak ją poproszę to postawię ją w niezręcznej sytuacji. Salę mam w stylu rustykalnym, z naturalnym ogrodem, stawem, strumykiem i lasem w pobliżu, to nie - bo niepałacowo, ich zdaniem nieelegancko i w ogóle to woleliby w pałacu z gipsowymi figurkami, sztucznymi oczkami wodnymi itd.
Zaczynam myśleć że to ja mam spaczony gust.
No i się zastanawiam czy może odpuścić i zrobić tak jak oni chcą? Z moim N. raczej się dogaduję, chociaż z tym czytaniem to on mnie właśnie sprowadził na ziemię. Suknie jemu się podobają raczej takie księżniczkowe. Jeżeli chodzi o wystrój to też woli nowoczesny niż klasyczny. Miałyście problem z dogadaniem takich kwestii? Mam spasować i zrobić im jak chcą czy walczyć? Sala na szczęście będzie po mojemu bo już zapłacona. A reszta?
Dodam może że finansujemy pół na pół, ja swoich gości, N. swoich, ja swoje ubranko, N. swoje. Mnie pomaga Mama (która wolałaby, żeby zdjęcia robili goście a zamiast zespołu był DJ), jemu Rodzice. HELP.