kotuff
24.02.11, 15:15
Witam,
Pilni potrzebuje pomocy. Zaczne od tego ze juz za 2,5 miesiaca mam ślub, długo zastanawiałam sie kogo poprosic o swiadkowanie. Chciałam, żeby to była moja siostra, ale z racji wieku (17) nic sie nie udało załatwić. Jeżeli chodzi o przyjaciołki to wiekszość jest teraz bardzo zajęta- wszystkie zacynaja kariery, niektore maja rodziny itd. Pod uwagę wziełam trzy z pozostałych, jednakże jedna, tuz przed tym jak ją zapytałam oznajmiła mi, że sama wychodzi za mąż 2 miesiące po moim ślubie. Wiadomo - nie chcialam jej zbytnio obciążać bo ona juz wystarczajaco bedzie zajeta. Z dwóch innych wybrałam ta mniej zajętą. Od początku powtarzała mi jak sie cieszy i jaka jest dumna i ze pierwszy raz bedzie robila cos tak waznego. Niestety pojawily sie problemy:
- kiedy trzeba bylo przejsc do czynow i np. szukac sukienki ona się wycofała - poswieciła na to dosłownie 3h.
- Ostatnio zakomunikowała mi za ona ma sukienke w ktore sie ubierze, okazalo sie ze to jest sukienka w ktorej ona juz byla na slubie naszych znajomych, poza tym jest bardzo krotka wiec nie nadaje sie na swiadkowanie na slubie koscielnym. Zasugerowalam wiec ze moze wybrałybyśmy sie na zakupy i ja dolozylabym sie do jej sukienki, na co ona uznala, ze przeciez juz ma jedna. mam wrazenie, ze traz jak juz doszlo do czynow ona wogole nie chce mi pomagac czy interesowac sie sytuacja.
- Za to chetnie krytykuje wszystkie nasz pomysly - to ze chcemy pieniadze zamiast prezentow, to w czym moj narzeczony chce isc do slubu, to w jaki sposob chcemy spedzic 2 dni po slubie. Poprostu wszystko - nic jej sie nie podoba.
- Zaczela byc za to bardzo rozczeniowa - sukienki nie zmieni, ale mam jej zaplacic za kosmetyczke i makijazystke, do fryzjera nie pojdzie bo ona sie sama umie uczesac, a kwiaty ja mam jej kupic. Do prezentu sie nie dostosuje - ona nam kupi cos.
- Ostatnio rowniez wywiazala sie klotnia - ona zrobila cos co mi sie nie podobalo (sprawa nie zwiazana ze slubem) i jej o tym powiedzialam. Kłotnia trwa juz pona 1,5 tygodnia. I jest to konflikt bardzo zywiolowy. Okazalo sie ze ona nie potrafi zniesc krytyki. Boli mnie to i sprawia ze boje sie ze moze on rzutowac na to w jaki sposob ona podejdzie do slubu.
- chce jeszcze zaznaczyc, ze ona nie ma zbyt wielu obowiazkow. Jedyne co to zglosila ze chce zrobic wieczor panienski i w dniu slubu musi podpisac dokumenty i pomoc mi z kwiatami. Tyle, nie musi robic nic innego, ale wiem za moze duzo popsuc np. swoja mina i zachowaniem moze mnie jeszcze bardziej stresowac.
Czy wydaje sie Wam, ze powinnam zmienic swiadkowa? Ja coraz bardziej sie nad tym zastanawiam... Dalam nam czas -2 tyg na rozwiazanie tych wszystkich problemow, a jak to sie nie uda to chyba bede musiala podjac drastyczne kroki. Boje sie tylko ze to bedzie definitywny koniec naszej znajomosci. Moze macie jakas rade?