Problem ze świadkową - pomocy...

24.02.11, 15:15
Witam,

Pilni potrzebuje pomocy. Zaczne od tego ze juz za 2,5 miesiaca mam ślub, długo zastanawiałam sie kogo poprosic o swiadkowanie. Chciałam, żeby to była moja siostra, ale z racji wieku (17) nic sie nie udało załatwić. Jeżeli chodzi o przyjaciołki to wiekszość jest teraz bardzo zajęta- wszystkie zacynaja kariery, niektore maja rodziny itd. Pod uwagę wziełam trzy z pozostałych, jednakże jedna, tuz przed tym jak ją zapytałam oznajmiła mi, że sama wychodzi za mąż 2 miesiące po moim ślubie. Wiadomo - nie chcialam jej zbytnio obciążać bo ona juz wystarczajaco bedzie zajeta. Z dwóch innych wybrałam ta mniej zajętą. Od początku powtarzała mi jak sie cieszy i jaka jest dumna i ze pierwszy raz bedzie robila cos tak waznego. Niestety pojawily sie problemy:
- kiedy trzeba bylo przejsc do czynow i np. szukac sukienki ona się wycofała - poswieciła na to dosłownie 3h.

- Ostatnio zakomunikowała mi za ona ma sukienke w ktore sie ubierze, okazalo sie ze to jest sukienka w ktorej ona juz byla na slubie naszych znajomych, poza tym jest bardzo krotka wiec nie nadaje sie na swiadkowanie na slubie koscielnym. Zasugerowalam wiec ze moze wybrałybyśmy sie na zakupy i ja dolozylabym sie do jej sukienki, na co ona uznala, ze przeciez juz ma jedna. mam wrazenie, ze traz jak juz doszlo do czynow ona wogole nie chce mi pomagac czy interesowac sie sytuacja.

- Za to chetnie krytykuje wszystkie nasz pomysly - to ze chcemy pieniadze zamiast prezentow, to w czym moj narzeczony chce isc do slubu, to w jaki sposob chcemy spedzic 2 dni po slubie. Poprostu wszystko - nic jej sie nie podoba.

- Zaczela byc za to bardzo rozczeniowa - sukienki nie zmieni, ale mam jej zaplacic za kosmetyczke i makijazystke, do fryzjera nie pojdzie bo ona sie sama umie uczesac, a kwiaty ja mam jej kupic. Do prezentu sie nie dostosuje - ona nam kupi cos.

- Ostatnio rowniez wywiazala sie klotnia - ona zrobila cos co mi sie nie podobalo (sprawa nie zwiazana ze slubem) i jej o tym powiedzialam. Kłotnia trwa juz pona 1,5 tygodnia. I jest to konflikt bardzo zywiolowy. Okazalo sie ze ona nie potrafi zniesc krytyki. Boli mnie to i sprawia ze boje sie ze moze on rzutowac na to w jaki sposob ona podejdzie do slubu.

- chce jeszcze zaznaczyc, ze ona nie ma zbyt wielu obowiazkow. Jedyne co to zglosila ze chce zrobic wieczor panienski i w dniu slubu musi podpisac dokumenty i pomoc mi z kwiatami. Tyle, nie musi robic nic innego, ale wiem za moze duzo popsuc np. swoja mina i zachowaniem moze mnie jeszcze bardziej stresowac.

Czy wydaje sie Wam, ze powinnam zmienic swiadkowa? Ja coraz bardziej sie nad tym zastanawiam... Dalam nam czas -2 tyg na rozwiazanie tych wszystkich problemow, a jak to sie nie uda to chyba bede musiala podjac drastyczne kroki. Boje sie tylko ze to bedzie definitywny koniec naszej znajomosci. Moze macie jakas rade?
    • chomiczkami Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:27
      Jeśli teraz jej powiesz, że wybierasz kogoś innego, będzie pewnie urażona. "Poszłam wybrać z nią sukienkę, chciałam zorganizować jej panieński, a ona mnie odrzuciła - i jeszcze nie przyjmuje moich dobrych rad!".

      Sytuacja jest trudna. Jeśli masz na kogo zmienić, to możesz to zrobić, ale koleżanka może faktycznie popsuć ślub nie będąc już świadkową.

      Jeśli chodzi o krótką sukienkę, to nie wiem, jak zareagować. Jeśli sukienka jest nieodpowiednia do kościoła według ciebie, musisz jakoś przekonać świadkową, by raczyła założyć inną. Widzę, że głównie to ty masz jej usługiwać, a nie ona tobie (mimo że ona jest bridesmaid wink). Nie wiem, czy warto. Może zmień ją na mężczyznę i miej problem z głowy?
      • agata_abbott Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:32
        chomiczkami napisała:

        > Widzę, że głównie to ty masz jej usługiwać, a nie ona t
        > obie (mimo że ona jest bridesmaid wink).

        A powinno być na odwrót?
        • chomiczkami Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:48
          Powinno. Ale wychodzi inaczej niż powinno.
          • agata_abbott Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:23
            Ale nie rozumiem czemu? Świadkowa to gośćsmile
          • odessa87 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 19:22
            to ironia mam nadzieję
            "usługiwać".....dobre.
            • chomiczkami Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 20:23
              Wydawało mi się, że to dość oczywiste. Może powinnam oznaczać ironiczne wstawki minkami uncertain.
        • krulovaarletka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 10:14
          TAK!
          arletkarafal.pobieramysie.pl


          https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
    • agata_abbott Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:31
      Piszesz, że świadowa ma tylko zorganizować wieczór panieński, podpisać co trzeba i pomóc z kwiatami, ale z drugiej strony sama masz szereg wymagań (odpowiednia sukienka, zakupy sukni). Po drugie - najwyraźniej obie ciężko znosicie krytykę.
      Nie wiem, co Ci poradzić, najlepiej pewnie byłoby zmienić świadka, chociaż opisu wynika, że nie bardzo masz alternatywę...
      • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:07
        Mam wymagania co do wygladu mojej świadkowej - tj. z przyjemnością zaakceptowałam dodatki jakie wybrała - wszystko chce miec srebrne i nie ma problemu. Co do tego jak krótka jest to sukienka - hmm jkby to opisać- 4 centymrtry od konca pośladków. Do tego wysokie szpilki - wyglada troche jakby na impreze sie wybierala.

        Co do krytyki - czasem ja znosze lepiej a czasem gorzej - to prawda. Uwazam jednak, ze dyskutowanie ze mna o tym ile powinnam wydac na podroz poslubna nie jest chyba odpowiednim tematem dla swiadkowej. Bo to jest cos o czy decyduje z narzeczonym.
    • ahtziri Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:39
      Niestety, mam bardzo podobny problem, obawiam się, że moja świadkowa jest jeszcze gorsza ale mam jeszcze 6 miesiecy do ślubu.
      U nas świadkowa jest na "nie" ze wszystkim, ma kiepski gust ( na impreze rodzinną przyszla w spodniach od damskiego garnituru i podartych adidasach) i lekko mowiac niezbyt "wprawną rękę" do makijażu i włosów i mimo tego, że chciałam jej zapłacić i za makijaż i za fryzjera to ona się unosi honorem. Ma problem z kasą, więc moja tesciowa ( ktora jest jej znajomą) postanowiła jej pomóc i kupić buty i sukienke ale POD WARUNKIEM, że będzie miała czynny udział w wyborze jej stroju ( tesciowa ma fantastyczny gust do ciuchow i na brak funduszy nie narzeka) Niestety, swiadkowa wymyslila sobie przekręt, mianowicie z tego co wiem zamierza kupic jakis pierwszy lepszy worek na kartofle za dajmy na to 100 zł a mojej tesciowej powiedziec ze kosztował np 700 i reszte kasy zachować dla siebie, w związku z czym biega sama po sklepach zeby kupic jak najszybciej byle co i w ten sposób zarobić... Nie wiem co się z nią dzieje, moze problemem jest to że ma ponad 30 lat, marzenia o ślubie ale faceta póki co brak. Wziełam ją bo poznała mnie z moim facetem i robiła wszystko, żebyśmy byli razem ale teraz kiedy sprawy zaszły tak daleko i bierzemy ślub to coś jej się porobiło z głową uncertain
      • odessa87 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 19:25
        zróbcie casting - dla was się liczy KTO jest świadkową, tylko JAK się ubierze....
        • odessa87 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 19:27
          oczywiście miało być NIE LICZY
    • pinkmonkey Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:42
      szczerze mówiąc, jakbym ja była tą świadkowa to bym chyba sama zrezygnowała... sorry, ale kojarzy mi się to z amerykańską postawą "to MÓJ ślub, więc wszyscy maja robić to, co ja chcę".
      • ahtziri Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:58
        Nie wiem, czy to było o mnie i mojej świadkowej smile ale nie uważam, żebym ją do czegokolwiek zmuszała. Płacze, że nie ma na fryzjera i makijaż - zapłace Ci, wybierzesz sobie sama jak Cię ma umalować, ona - ale ja mam alergie na kosmetyki niektore, ja - ok, zaplace za próbny tylko przyjedz ( mieszka 100 km ode mnie) ona - ok ale nie mam na autobus, ja - załatwimy to jakoś tylko przyjedz, ona - własciwie to nie wiem czy mam ochote uncertain Mówie ok, no dobrze, skoro nie chcesz, nie przyjeżdzaj, umalujesz się sama a ona obrażona odkłada słuchawkę. Identyczna sytuacja z sukienką, na początku była zachwycona, że ktoś jej pomoże finansowo i ją kupi ale po dłuższym przemyśleniu wymyśliła ten właśnie przekręt, żeby jeszcze na moim ślubie zarobić. Oprócz tego ma mnostwo wymagań a poproszona o najmniejszą chocby pomoc odmawia. Zapytałam ją kiedyś - dlaczego na wszystko jesteś na "nie"? Odpowiedziała, że przecież znam jej charakter... uncertain Coś czuję, że czeka mnie zmiana świadkowej ale też nie bardzo mam alternatywe, większość koleżanek to mężatki a te, które nimi nie są mieszkają bardzo daleko i prawdopodobnie w ogóle na nasz ślub nie przyjadą. Gdybym tylko wcześniej wiedziała, że tak będzie...
        • gryzikiszka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:19
          ahtziri napisała:

          Coś czuję, że
          > czeka mnie zmiana świadkowej ale też nie bardzo mam alternatywe, większość kole
          > żanek to mężatki a te, które nimi nie są mieszkają bardzo daleko i prawdopodobn
          > ie w ogóle na nasz ślub nie przyjadą. Gdybym tylko wcześniej wiedziała, że tak
          > będzie...

          A mężatka nie może być świadkiem?
    • brzuchaczek Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 15:53
      dla mnie świadkowa ma przyjść na ślub ,a jeśli ma życzenie do mojego domu i pomóc się ubrać przed ceremonią ,potem stanąć za mną podczas mszy i siedzieć koło mnie na weselu ,więcej nie mam zamiaru nikogo obciążać bo i po co ? oczywiście jeśli będzie chciała może uczestniczyć aktywniej w przygotowaniach ,ale to nie jest przymus
      • ofelia1982 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:29
        brzuchaczek - dokładnie! Ja też uważam, że PM trochę czasem traktują świadków jak kukiełki w swoim teatrzyku - chcą zadecydować o kolorze kiecki, makijażu, fryzurze, poziomie zaangażowania etc. Ja wzięłam moje 2 najlepsze przyjaciółki na druhenki (jedna tylko podpisywała papiery), jedna założyła kieckę krótką bombkę (do kolan) z szarej koronki, druga oliwkową satynową dłuższąsmile O, może tu coś będzie widać (KLIK!). Nie chciałam na dziewczynach wymuszać wykosztowywania się na kiecki. Fryzjera i makijażystę sama im opłaciłam, bo od rana mnie też robiła i one były u mnie w domu, więc chciałam, żeby i one dobrze się czuły i wyglądały.
        A potem każda się dobrze bawiła, latały gdzieś, ja sobie sama suknię poprawiałam i jakoś nie umarłam. A wesele wspominam suuper!
        • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:33
          Dlatego ja uważam, że jeśli PM chce żeby dziewczyny miały ubrane jakieś tam wybrane przez nią sukienki, pod jakiś kolor itd. czy żeby poszły do fryzjera czy makijażystki to powinna sama za to zapłacić. Tak samo jak uważam, że dziewczyn nie należy do niczego zmuszać, moje druhny mają dużą autonomie i cały czas uczestniczą aktywnie w procesie tworzenia swoich "stylizacji".
          • ofelia1982 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 21:53
            No tak Zia, ale finanse to jedna rzecz i tu jetseś ok. Ale czas i zaangażowanie to druga - a tu już wymagasz IMHO od swoich druhen sporo. Zaraz napiszesz, że one się tym bawią tak jak Ty i że wybrałaś takie osoby które będą chciały jeździć do Krakowa na przymiarki i spotkania organizacyjne co 2 tyg, ale nadal uważam, że to przerost formy nad treścią. To moja opinia.
            • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 22:05
              Oczywiście dziewczyny zostały poinformowane wcześniej o wszystkim i się zgodziły, a ja staram się im iść na rękę w sprawach terminu przymiarek jak mogę żeby właśnie jak najmniej kolidowało to z ich normalnymi obowiązkami.
    • bobralus Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:01
      Porozmawiałabym ze świadkową a nie z forum, problem sam się w te wyznaczone dwa tygodnie nie rozwiąże. Poza tym, jak już zauważono, masz pretensje do przyjaciółki, że nie umie przyjąć krytyki a sama oczekujesz, że będzie nieszczerze chwalić twoje pomysły. Z jednej strony chcesz dopłacić do kiecki a potem nie podoba ci się, że koleżanka oczekuje darmowej makijażystki kosmetyczki. Jeżeli sukienka jest faktycznie niestosowna, to po prostu powiedz jej, że będziesz się czuła niekomfortowo w kościele i że prosisz, żeby dostosowała się do twoich standardów, nawet jesli nie sa dla niej do konca zrozumiale.
      Koleżanka ma prawo, to jedno wiem na pewno, nie chcieć dawać wam pieniędzy w ramach prezentu, bo to jest zależne od darczyńcy, PM młodzi nie mają mocy urzędowej rozkazania swoim gościom, co mają im dać, wiadomo, że mogłaby dać kopertę dla świętego spokoju, ale znam wiele ludzi (w tym siebie, choć ja w malo drastycznej formie), których odstręcza ta forma obdarowywawania, może przyjaciółka ma w zanadrzu coś, co od dawna chciała wam podarować? Na pewno też może nie chcieć iść do fryzjera.
      Ja bym siadła na spokojnie i pogadała. Nie na zasadzie zaprezentowanej tu wyliczanki kto co komu itd. ale bym zaczela od poczatku - powiedziała, jakie konkretnie masz oczekiwania (w formie prośby) co do roli świadkowej, w czym chcesz by ci pomogła itd. Powiedziałabym, że widzę, że chyba nie do końca komfortowo czuje się w tej roli, co ona o tym mysli, jakie proponuje rozwiązanie. Przecież nie jest tak, że jest jakiś kodeks "obowiązków świadkowej" - jedna będzie chciała uczestniczyć we wszystkim, inna uzna, że ma tylko przyjść i poświadczyć o zawartym małżeństwie. Nie wszystkie świadkowe muszą uczestniczyć w kilkudziesieciu nieraz godzinach wyboru sukni itd. itp. Bez tego ich świadectwo zawarcia przez was małżeństwa też będzie ważne;P
      Jesli nie będzie szło się dogadać, to zawsze można dojśc do wniosku, że poprosisz jednak kogos innego, ale nie na zasadzie "drastycznego kroku" tylko wspolnych uzgodnien, że np. ktoś tam ma wiecej czasu i zapału do takich "pierdółek" i tyle. Można też wszystkie te czynności powierzyć "symbolicznej świadkowej" czyli siostrze skoro na tym ci zależało, a przyjaciółce zostawić rolę urzędową plus bardzo okrojone zadania, na które ona ma ochotę.
      • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:18
        Nie chce nakazywać moim gościom niczego - bardzo chcialabym miec mozliwosc otrzymania prezentow, naprawde, problem polega na tym, ze 2 miesiace po slubie wyjedzamy za granice - konkretnie do stanow wiec jak sami widzicie nie mam nawet mozliwosci zabranie prezentow - nawet najfajniejszych i najbardziej wymarzonych.

        Co do rozmowy - bardzo bym chciala to wyjasnic, naprawde tylko ona odmawia spotkania ze mna - mowi ze nie ma czasu. Dlatego to sa te dwa tygodnie, dopiero wtedy znajdzie dla mnie czas. Mysle ze to moze nam obu dac chwile na uspokojenie sie.
        Rozwiazanie z powierzeniem wiekszosci obowiazkow mojej siostrze bardzo mi odpowiada i jej tez. Mylse ze to na tym sie skonczy.
        Sukienka to inny problem - jej sie wydaje, ze ona ma swietny gust. I dobrze, tj. jezeli ona sie lubi tak ubierac to ok. Ja sie czuje jednak lekko urazona tym, ze nie chce kupic sobie nowej sukienki - mamy grono tych samych znajomych, wszyscy juz ja w niej widzieli na poprzednim weselu (w styczniu). Przykro mi, bo wydaje mi sie ze nagle przestalo to byc dla niej jak kolwiek wazne wydarzenie - i dla wyjasnienia nie ovczekuje zeby ktokolwiek byl w tym czasie rownie podekscytowany co ja, ale miloby bylo jakby wlozyla chociaz troche uwagi w to wydarzenie.
        • wuika Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 08:13
          Jesteś urażona, bo ona ośmiela iść w sukience, w której już była? No sorry, ale chyba trochę przeginasz - mi się np. nie uśmiecha kupować nowych kiecek na każdą większą imprezę tylko dlatego, że ktoś już ją widział. Na miejscu świadkowej też nie tryskałabym radością na wiadomość, że mam kupić sobie nową sukienkę, bo ta już jest znana. Jeśli chcesz, podnieś ew. argument niestosowności, ale nie tego, że już była założona.
          • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 10:54
            No ale autorka chciała dopłacić do nowej sukienki. Uważam, że to ok, jeśli panna młoda ma wymagania co do stroju świadkowej, i chce płacić (tylko, że powinna zapłacić całość smile ).
            • wuika Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:15
              No właśnie - dopłacić, czy zapłacić? smile
              • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:55
                Według mnie, zdecydowanie zapłacić w całości.

                No smile chyba że się jest w tak bliskich stosunkach jak ja z moją świadkową, albo jak ja z moją panną młodą - w obu przypadkach strój świadkowej był skoordynowany ze strojem panny młodej i stylem ślubu, a świadkowe płaciły same (ja na zamówienie szyłam gorset u gorseciarki oraz spódnicę i żakiecik u krawcowej). Po prostu "moja" panna młoda była dla mnie na tyle bliska i ważna, że sama chciałam jakoś ją wspomóc, np. skoordynowanym ubiorem, który zresztą sama wymyśliłam, sama chciałam mieć i tylko dogadałam z panną młodą. Ale już w przypadku luźniejszych znajomości i świadkowej z łapanki, zdecydowanie młodzi powinni zapłacić za ciuchy świadkowej, jeśli mają być jakieś specjalne/dopasowane.
                • ofelia1982 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:34
                  Jeżeli dla Ciebie nie był to problem, to luz. Ale nie można od kogoś oczekiwać kupna nowej sukienki na TWOJE wesele - bo stara nie pasuje do Twojej koncepcji..Ja bym się poczuła jak kukiełka, która ma stać za PM i ładnie wyglądać, a nie jak osoba, która przyszła poświadczyć o ślubie. Chyba niektórym umyka różnica..
                  • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 17:51
                    Nie posuwajmy sprawy do absurdu. Kukiełka? Są pewne okoliczności, które w naszej kulturze wymagają pewnej, stosownej oprawy. Szacunek dla pary młodej według mnie wymaga dostosowania się do okoliczności. Przecież "poświadczyć o ślubie" może w tych przysłowiowych jeansach (czyste, długie i nieopięte na zadku spodnie nadają się także do kościoła), a jednak oczekujemy od świadków czegoś nieco innego - no, chyba że oczekujemy właśnie jeansów i o to poprosimy smile. To dostosowanie oznacza m. in. uniknięcie kakofonii stylów i szaleństwa kolorów. Wszystko da się wytrzymać, ale np. panna młoda w lekkiej, krótkiej sukience rustykalnej, i do kompletu świadkowa w bordowej tafcie do ziemi, z trenem i gorsetem... albo świadkowa w sukience czarnej, którą nie każda PM może zaakceptować.

                    Nie uważam, aby przesadą było zasugerowanie ogólnych wytycznych, typu "sukienka czerwona, odcień klasycznej strażackiej czerwieni, albo granatowa, koktajlowa", albo odwrotnie, właśnie dopytanie, w jakim stroju chce wystąpić świadkowa, aby dopasować kolorystykę także do niej. Owszem, jeśli chodziłoby o szczegółowe wytyczne albo konkretny strój, słusznym gestem jest sfinansowanie całego stroju przez młodych. W takim wypadku świadkowie nie powinni odmawiać, choć oczywiście mogą obstawać przy poprawkach.
                    • angazetka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 19:11
                      > Nie uważam, aby przesadą było zasugerowanie ogólnych wytycznych, typu "sukienka
                      > czerwona, odcień klasycznej strażackiej czerwieni, albo granatowa, koktajlowa"

                      To są OGÓLNE wytyczne???
                      Ciekawe, że żadna panna młoda w moim najbliższym towarzystwie nie miała takich pomysłów...
                    • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 19:28
                      Owszem, jeśli chodziłoby o szczegółowe wytyczne albo konkretny strój, słusznym gestem jest sfinansowanie całego stroju przez młodych. W takim wypadku świadkowie nie powinni odmawiać, choć oczywiście mogą obstawać przy poprawkach.

                      Sfinansowanie byłoby nie tyle słusznym gestem, co chyba jedynym dopuszczalnym w sytuacji jak wymagasz, żeby ktoś miał kieckę w kolorze wstążki od zaproszeń i to najlepiej dopasowaną stylistyką do sukni PM. Poza tym, wydaje mi, się, że aby uniknąć kakofonii kolorów i wzorów, trzebaby określoną stylistykę narzucić wszystkim gościom, bo co zmienia jedna mała świadkowa?

                      A co do sukni z trenem - no to chyba cały ambaras w tym, żeby na świadkową wybrać osobę, którą znasz na tyle, żeby wiedzieć, że nie wystąpi ubrana od czapy, w dziką mini, lateksy ani jak operetkowa diwa i która będzie z przyjemnością pełniła tę funkcję, a nie z przymusu, "bo jak poprosili, to głupio było odmówić".
                    • ofelia1982 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 21:58
                      > Nie uważam, aby przesadą było zasugerowanie ogólnych wytycznych, typu "sukienka
                      > czerwona, odcień klasycznej strażackiej czerwieni, albo granatowa, koktajlowa"
                      > , albo odwrotnie

                      Problem w tym, że jak ktoś nie ma w szafie granatowej koktajlowej sukienki to ją musi KUPIĆ. I tu już nie jest taka wytyczna ogólna..
                      Jasne, że są jakieś zasady odnośnie ubioru - na ślubie, chrzcinach, zakończeniu roku, imprezach firmowych i nikt nie postuluje tu, żeby świadkowie mogli przychodzić w jeansach na ślub i wesele - ale ogólną wytyczną dla mnie jest "strój elegancki, uroczysty, czysty i niewyzywający", a nie "sukienka czerwona, odcień klasycznej strażackiej czerwieni, albo granatowa, koktajlowa" ..
    • aggusia69 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:19
      Moją świadkową będzie moja siostra (17 lat).
      W poprzedni weekend dowiadywałam się u księdza jak to rozwiązać technicznie więc mam świeże informacje.
      Kościół rozróżnia świadków urzędowych (ci, którzy podpisują dokumenty) i zwyczajowych (ci, którzy stoją za/obok pary młodej).
      Nie ma problemu żeby dokumenty podpisał kto inny, a kto inny stał przy Tobie w Kościele.
      O podpisanie dokumentów możesz poprosić każdą pełnoletnią osobę (nawet rodzica). Ważne żeby w czasie ślubu była w Kościele.
      My nie chcieliśmy szukać na siłę świadkowej. Ważne było dla mnie aby w tym dniu była obok mnie moja siostra, na którą zawsze mogę liczyć.

      Żeby jakoś wybrnąć z tej sytuacji, powiedz koleżance, że na szczęście udało Ci się dogadać z księdzem w sprawie świadkowania przez niepełnoletnią osobę, czyli Twoją siostrę. Wiesz że to dla niej bardzo ważne, a koleżankę "odciążasz" z takiego obowiązku.
      • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 16:35
        Nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłaś smile Tak zrobie big_grin
        Dziekuje
    • dorothy_mills Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 17:28
      wybrałyśmy chyba tę samą osoba na świadkową tongue_out
      ja swoją zmieniłam i się z tego cieszę wink chociaż myślę,że gdybym świadkowej nie zmieniła też by się nic nie stało.
      • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 17:49
        Niestety, swiadkowa wymyslila sobie przekręt, mianowicie z tego co wiem zamierza kupic jakis pierwszy lepszy worek na kartofle za dajmy na to 100 zł a mojej tesciowej powiedziec ze kosztował np 700 i reszte kasy zachować dla siebie, w związku z czym biega sama po sklepach zeby kupic jak najszybciej byle co i w ten sposób zarobić...

        LOL....... pogratulować wyboruuncertain

        Do autorki wątku - powinnaś mieć pełne zaufanie do swojej świadkowej, w końcu nie wiadomo o jakie dziwaczne rzeczy przyjdzie Ci ja poprosić w dniu ślubusmile skoro już teraz masz wątpliwości co do jej osoby, no to chyba lepiej poszukać kogoś innego. A tak a propos wydaje mi się, że świadkowa nie ma obowiązku angażować się czynnie w wybór sukienki, zaproszeń, ciągle dawać oznaki swojego zainteresowania cudzym weselem, przecież ona też ma własne życie i ma pomóc w dniu ślubu, a nie skakać dookoła PM już od dnia zaręczyn smile
        • dorothy_mills Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 17:56
          Sajo,
          tu masz rację świadkowa nie ma takiego obowiązku. Ja wybrałam dośc bliską dla mnie osobę, która od początku wiedziała,że będę potrzebować jej pomocy. Na moją propozycję świadkowania przystała,ale nic sobie z tego nie robiła sad
          Gdybym była na miejscu to rola mojej świadkowej ograniczałaby się tylko do dnia wesela, jednak byłam daleko i niestety potrzebowałam pomocy, kogoś kto był na miejscu.
          Nie oczekiwałam od niej,że od dnia zaręczyn będzie koło mnie skakać. Potrzebowałam tylko pomocy w sytuacji, gdy nie mogłam załatwić czegoś przez internet. Nie sądziłam,że dla osoby bliskiej dla mnie to będzie aż taki wielki problem.
          Doszłam do wniosku,że gdy coś posypie się na weselu to nie będę mogła na nią liczyć tak jak i przed weselem.
          Nie oczekiwałam cudów, chciałam mieć tylko komfort psychiczny, że jak coś się stanie to ona mi przyjdzie z pomocą...
          • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 18:09
            Ale Ty organizowałaś wesele zdalnie z innego kraju, to jest rzeczywiście trochę inna sytuacja... i mimo wszystko uważam, że co innego pomóc w ten sposób, że załatwiam coś czego PM nie jest w stanie sama załatwić jak np. odebrać coś skądś, a co innego jak PM uważa, że powinnam czynnie uczestniczyć w wyborze tego i siamtego, w końcu to nie moje wesele i nie moje wybory i później jeszcze PM ma mieć pretensje, że coś skrytykowałam. Jak mam czas i ochotę, to się angażuję, ale jak nie mam, no to trudno. Zwłaszcza, że w wyborze sukienki może pomóc w zasadzie każda koleżanka, mama, siostra, to nie musi być zaraz świadkowa.

            Jeżeli wymaga się czynnego udziału od świadkowej, to należałoby ją uprzedzić zanim ona się podejmie tych obowiązków, bo jej się może wydawać, że ma zupełnie inną rolę.
          • wuika Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 08:16
            A nie wpadliście na pomysł, że skoro potrzebujecie kogoś do pomocy, to trzeba kogoś wynająć? Konsultanta, czy coś? Jeśli potrzebujecie fachowej obsługi (pomoc w załatwianiu papierów, rezerwacji, czy czegoś tam), to trudno, żeby ktoś, kogo nie dotyczy ten ślub bezpośrednio (a dotyczy w zasadzie PM), biegał naokoło tylko dlatego, że Wy potrzebujecie pomocy. Ludzie mają swoje życie i skakanie od dnia zaręczyn (czy choćby tylko pomaganie w nie wiem ilu sprawach) może być poza ich zasięgiem (czasowym i 'chceniowym').
            • dorothy_mills Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 10:38
              wuika napisała:

              > A nie wpadliście na pomysł, że skoro potrzebujecie kogoś do pomocy, to trzeba k
              > ogoś wynająć? Konsultanta, czy coś? Jeśli potrzebujecie fachowej obsługi (pomoc
              > w załatwianiu papierów, rezerwacji, czy czegoś tam), to trudno, żeby ktoś, kog
              > o nie dotyczy ten ślub bezpośrednio (a dotyczy w zasadzie PM), biegał naokoło t
              > ylko dlatego, że Wy potrzebujecie pomocy. Ludzie mają swoje życie i skakanie od
              > dnia zaręczyn (czy choćby tylko pomaganie w nie wiem ilu sprawach) może być po
              > za ich zasięgiem (czasowym i 'chceniowym').

              Jeśli to do mnie to odpowiadam wink
              Konsultant nie był nam potrzebny, dla przykładku podam o co została poproszona świadkowa z której zrezygnowałam.
              - ok 3 min. od jej domu jest wielki sklep papierniczy, poprosiłam ją,żeby sprawdziła jak będzie przechodzić obok niego w jakiej cenie maja interesujący mnie papier na zaproszenia wink
              jestem pewna,że przechodziła koło niego 100, ale po 2 miesiącach zapytana o papier stwierdziła,że wypadło jej z głowy.
              - umowione byłyśmy,że ja kupuje jej sukienkę. Ja wybrałam kolor, ona miała wybrac fason.
              Umowione byłyśmy,że do dajmy na to 1 lipca poda mi swoje wymiary. Ja chciałam zamówcić sukienkę,bo byłam wtedy w pl i chciałam ja zobaczyć przed ślubem. 1 lipca czekałam do 18 na głupiego eska, po 19 zdecydowałam się zapytać ją o te wymiary. Niestety świadkowa odpisała,że wyszła teraz z domu i zmierzy się jak wróci. Wymiarów nie dostałam, ani po powrocie do domu,ani nigdy. Tego konsultant nie mógł załatwić uncertain
              Było kilka takich pierdół, gybyśmy nie dawali sobie razy z organizachą na 100% zatrudnilibyśmy konsultanta. Mz to nie były jakies wielkie sprawy, wszystko zalezało od jej dobrej woli. Nie kazałam jej jechać na drugi koniec Polski podpisać umowy z fotografem, czy ustalać menu na naszej sali.
              Uważam,że miałam prawo prosić osobę,która była moją przyjacółką od ok. 5 lat, by podeszła do sklepu zobaczyć dla mnie cenę papieru uncertain
              no chyba,że to tak wiele?
              • wuika Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:19
                No dobra, to się nie kwalifikuje pod pomoc, tylko pod nie wiem nawet coś - i to rozumiem. Ale widzę wątki, gdzie od świadków wymaga się nie wiadomo czego - wybrać sukienkę, wybrać to, wybrać tamto, pomóc przy fryzurze, makijażu, przystroić auto, doglądać gości, najlepiej pilnować zabawy i takie tam. Mam alergię - kiedyś tak 'załatwiono' mojego brata. Był świadkiem u naszej kuzynki i wszystko fajnie pięknie, trzy dni przed ślubem się dowiedział, że:
                - trzeba przystroić salę (wielka sala przy ogródkach działkowych), najlepiej w czwartek, żeby już było,
                - przywieźć alkohol do sali (czwartek/piątek) i pilnować sali, żeby nikt niczego nie ukradł,
                - przywieźć część gości (niedaleko, ale zawsze),
                - roznosić alkohol, pilnować gości, żeby się nie rozłazili po ogródkach,
                - odwieźć część gości.
                Czy muszę dodawać, że moja bratowa była przeszczęśliwa, że w zasadzie przyszła na imprezę, gdzie mojego brata widziała przez godzinę? No ależ wink
    • landora Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 18:54
      > - kiedy trzeba bylo przejsc do czynow i np. szukac sukienki ona się wycofała -
      > poswieciła na to dosłownie 3h.

      To i tak sporo. Ludzie mają swoje sprawy i swoje życie, nie wiedziałam, że do obowiązków świadkowej należy szukanie sukienki.

      > - Ostatnio zakomunikowała mi za ona ma sukienke w ktore sie ubierze, okazalo si
      > e ze to jest sukienka w ktorej ona juz byla na slubie naszych znajomych, poza t
      > ym jest bardzo krotka wiec nie nadaje sie na swiadkowanie na slubie koscielnym.
      > Zasugerowalam wiec ze moze wybrałybyśmy sie na zakupy i ja dolozylabym sie do
      > jej sukienki, na co ona uznala, ze przeciez juz ma jedna

      Chyba nie powinnaś jej narzucać, co ma na siebie założyć...

      > - Zaczela byc za to bardzo rozczeniowa - sukienki nie zmieni, ale mam jej zapla
      > cic za kosmetyczke i makijazystke, do fryzjera nie pojdzie bo ona sie sama umie
      > uczesac, a kwiaty ja mam jej kupic. Do prezentu sie nie dostosuje - ona nam ku
      > pi cos.

      Za kosmetyczkę bym nie płaciła. Jeśli nie chce iść do fryzjera to jej sprawa. Ja też nienawidzę narzucania gościom, co mają dać młodej parze - i też zawsze kupuję prezent.

      > - chce jeszcze zaznaczyc, ze ona nie ma zbyt wielu obowiazkow. Jedyne co to zgl
      > osila ze chce zrobic wieczor panienski i w dniu slubu musi podpisac dokumenty i
      > pomoc mi z kwiatami.

      No ale co innego miałaby robić? Ja od mojej świadkowej wymagam, żeby podpisała dokumenty i dobrze się bawiła.

      Chyba masz trochę za duże oczekiwania w stosunku do świadkowej.
      • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 19:58
        Przepraszam, ale z tego co zrozumialam to czesc z Was chce mnie przekonac, ze mam pozwolic jej isc za mna w kosciele ubrana jakby szla na impreze (zeby nie uzyc innego slowa). I nie powinnam nic jej narzucac...

        Co do obowiazkow, to tak wlasnie bylo: na poczatku ustalilysmy co bedzie do nich nalzealo i bylo to: pomoc w wyborze sukienki (ograniczylam ja do 3h - w tym czasie jest juz wliczone przegladanie ze mna katalogow przez ok 2h, przy winie w czasie babskiego spotkania) a pozostala godzina to wizyta w jednym salonie i pomoc w wyborze mi miedzy dwoma sukienkami. Całe chodzenie po salonach - ona uznala za nudne, a ja stwierdzilam ze ma prawo do tego zeby nie isc. Dlatego wszystko inne zalatwilam z rodzina.

        Ja nie chcialam wieczory panienskiegop - to byl jej pomysl. Czyli zostaje nam tylko podpisanie dokumentow i pomoc przy kwiatach.

        Dlaczego uwazasz, ze proszenie gosci o pieniadze - w naszym przypadku z waznego powodu - nie bedziemy mogli ich zatrzymac- jest nieodpowiednie? Ja uwazam, ze bardziej niekulturalne byloby zwracanie ich do sklepow. Bo co mam z tym wszystkim zrobic? Nawet nie mialabym czasu sie nimi nacieszyc sad
        • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 20:06
          Co do obowiazkow, to tak wlasnie bylo: na poczatku ustalilysmy co bedzie do nic
          > h nalzealo i bylo to: pomoc w wyborze sukienki (ograniczylam ja do 3h - w tym c
          > zasie jest juz wliczone przegladanie ze mna katalogow przez ok 2h, przy winie w
          > czasie babskiego spotkania) a pozostala godzina to wizyta w jednym salonie i p
          > omoc w wyborze mi miedzy dwoma sukienkami. Całe chodzenie po salonach - ona uzn
          > ala za nudne, a ja stwierdzilam ze ma prawo do tego zeby nie isc. Dlatego wszys
          > tko inne zalatwilam z rodzina.


          Ale najpierw napisałaś, że świadkowa poświęciła tylko 3h na te czynności, jakbyś miała o to pretensje.

          Oczywiście, ze kiecka ledwo za tyłek nie jest odpowiednia na żaden ślub, a na pewno nie na kościelny, ale to zdaje się nie to było jedynym zarzutem wobec świadkowej. Szczerze mówiąc, dla mnie opór w zmianie tej kreacji na coś bardziej odpowiedniego byłby dla mnie wystarczający do zmiany osoby świadkowej, wstyd by mi było przed księdzem i rodziną za ten jej goły tyłek w kościele. Natomiast to, ze kieckę miała już na innym ślubie - a co to zmienia, bo nie bardzo rozumiem? świadkowa powinna być zawsze ubrana w coś nowego?
          • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 20:38
            Napisałam "tylko 3h" bo ona nie chciala brac wiecej udzialu, ale i ja wiecej nie wymagalam. Mozliwe ze zle sie wyrazilam - przepraszam.

            Tak uwazam, ze jednym z przejawow szacunku do PM ze strony swiadka jest staranie sie zeby na slubie wygladac ladnie i schludnie. Dla mnie wiaze sie to z tym zeby postarac sie o odpowiednia kreacje - mila jesli nowa. O poprzednim slubie wspomnialam - watku nie rozwinelam, ze juz wtedy PM czula, ze ten stroj jest lekko mowiac nieodpowiedni i powiedziala jej o tym. S to zignorowala i jak widac chce to zamanifestowac przez ubranie sie w ten sposob na moj slub.

            Jeszcze w gwoli wyjasnienia. Bylam swiadkowa dwa razy w swoim zyciu. Za kazdym razem zarowno inwestowalam w nowa sukienke, jak i buty i dodatki. Jak Mloda chciala zebym miala zielona sukienke to byla zielona sukienka - tylko nad fasonem sie zastanawialysmy. Uczestniczylam tez czynnie w przygotowaniach - mimo tego, ze mam sporo zajec - wybieralam suknie, zaproszenia, robilam bukiet i pomagalam dekorowac sale. Moze to sie wydac dziwne, ale ja uwazam ze swiadkowanie jest duzym wyroznieniem - przynajmniej tak sie utarlo w naszej grupie znajomych. Poza tym to jest najwazniejszy dzien dla Mlodych - dlatego zawsze staralam sie zeby wiedzieli ze moga na mnie liczyc. Teraz kiedy przyszlo do mojego slubu - ja nie mam takiiego poczucia.
            • lili-2008 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 09:58
              Weź się ogarnij dziewczyno.
              To, że masz pretensje, bo sukienka świadkowej jest niestosowna jest dla mnie zrozumiałe, ale pretensje, bo chce założyć sukienkę, w której już ją widziano jest co najmniej śmiesznym argumentem. Nie każdy ma ochotę na każdą imprezę zakładać nową sukienkę. Nie każdego stać na tak częste zakupy. To, że Ty kupowałaś na każdy ślub nową kieckę wraz z dodatkami nie świadczy o tym, że jest to absolutna norma i wszyscy muszą tak robić.
              Powtarzam zatem - weź się ogarnij.
    • anaisanais Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 20:38
      moim zdaniem swiadkowa to powinna byc bliska osoba a nie tak zeby ktos byl.
      bez sensu z taka panna co sie dasa ciagle i laske robi.
      • ga_lapagos Re: Problem ze świadkową - pomocy... 24.02.11, 23:43
        Kotufka,
        Ja Cie rozumiem i bardzo wspolczuje. Wiem, ze czlowiek ma tyle zmartwien z tymi przygotowaniami, ze jeszcze klopoty ze strony swiadkowej , sa klada pod nogi.

        Ja uwazam , ze rola swiadkow jest baaardzo wazna. Gdy ja bylam swiadkowa mojej przyjaciolki, bylam do jej ciaglej dyspozycji, konsultowalam z nia moj stroj. Ona chciala mi za niego zaplacic, ale sie nie zgodzilam. Mialam ich liste prezentow i goscie mogli ja ze mna konsultowac.Oczywiscie zajelam sie Wieczorkiem Panienskim W dniu slubu jezdzilam i odbieralam ich gosci z dworca, zawozilam do hotelu, zalatwialismy ze swiadkiem zapomniane kropidlo na blogoslawienswo wink, a Para Mloda lezala i pachniala! I bardzo dobrze! Zasluzyli na to, mam nadzieje, ze przyczynilismy sie chociaz troszeczke do tego by mogla sie wyluzowac i zrelaksowac.

        Moja swiadkowa jest moja siostra, wiedzialam, ze bedzie sie udzielac i pomagac w organizacji. Zwlaszcza , ze jestem za granica. Zdaje egzamin wspaniale. Pomaga nam w sprawach organizacyjnych, rozmawia z wykonawcami, wybierala ze mna sukienke ( na widok mnie w obojetnie ktorej sukience plakala ze wzruszenia, niezbyt byla obiektywna wink).A przede wszystkim jest zawsze gotowa mnie wesprzec. Zrobila mi wspaniala niespodzianke. Moj N jest Francuzem, moja siostra mowila juz niezle po francusku. A niespodzianka bylo ze pol roku temu zapisala sie na bardzo intensywny kurs i teraz na slubie bedzie juz mowic wspaniale. Zrobila to by pomoc nam nie tylko zajmujac sie polskimi goscmi ale rowniez francuskimi.
        Jestem jej taka wdzieczna, za bycie podpora, ze zaraz jej wysle smsa jaka jest super smile

        Przepraszam za ten wywod, zebralo mi sie na wspomnienia wink
        • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 09:59
          Jeszcze w gwoli wyjasnienia. Bylam swiadkowa dwa razy w swoim zyciu. Za kazdym razem zarowno inwestowalam w nowa sukienke, jak i buty i dodatki. Jak Mloda chciala zebym miala zielona sukienke to byla zielona sukienka - tylko nad fasonem sie zastanawialysmy. Uczestniczylam tez czynnie w przygotowaniach - mimo tego, ze mam sporo zajec - wybieralam suknie, zaproszenia, robilam bukiet i pomagalam dekorowac sale. Moze to sie wydac dziwne, ale ja uwazam ze swiadkowanie jest duzym wyroznieniem - przynajmniej tak sie utarlo w naszej grupie znajomych. Poza tym to jest najwazniejszy dzien dla Mlodych - dlatego zawsze staralam sie zeby wiedzieli ze moga na mnie liczyc. Teraz kiedy przyszlo do mojego slubu - ja nie mam takiiego poczucia.

          A ta koleżanka o tym wszytskim wie? bo tak jak już ktoś napisał nie ma czegoś takiego jak kodeks obowiązków świadkowej, a i różne PM maja do tego różne podejście jak widzisz. Albo wybrałaś osobę, która nie zna się na świadkowaniu albo której specjalnie nie zależy na świadkowaniu i chce tylko ładnie wyjść na zdjęciach w kościele, albo trafiłaś na osobę, której po prostu nie interesuje oglądanie zaproszeń, bukietów zwłaszcza, jeżeli widzi, że macie zupełnie inny gust i i tak nie będzie potrafiła Ci doradzić. Albo wszystko na raz. Moim zdaniem, skoro masz tyle wątpliwości, to nie ma sensu ciągnąć tego świadkowania dalej, jeszcze się pokłócicie przed samym ślubem i dopiero będzie uroczo.

          Co do ubioru - są świadkowe, których nie stać na "odstrzelenie" się od stóp do głów na dzień ślubu, w tym kupno nowej sukienki, nowych butów, skorzystanie z usług fryzjera, makijażystki, manikiurzystki itd, więc wymaganie, żeby świadkowa ubrała się koniecznie w coś nowego jest dla mnie co najmniej dyskusyjne. I rozumiem, że ona może nie chcieć dać sobie kupić nowej sukienki przez PM, są osoby, które taki wymuszony sponsoring krępuje.

          PS - jeżeli wymaga się od świadkowej tyle zaangażowania, ile pokazała Galapagos, to wydaje mi się, że naprawdę należy uczciwie o tym dziewczynę uprzedzić, te które nie stać na tyle wysiłku, po prostu odpuszczą od razu i nie będzie potem smutnych historii.
          • ga_lapagos Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:31
            Zgadzam sie z Toba Sajo, ze jesli ktos ma takie oczekiwania jak np. Ja czy Arleta , to swiadkowie powinni byc powiadomieni. Powinno sie wszystko ustalic, a nei tylko sobie wyobrazac, ze ona wie, czego ja sie spodziewam.

            • krulovaarletka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:49
              ga_lapagos napisała:

              > Zgadzam sie z Toba Sajo, ze jesli ktos ma takie oczekiwania jak np. Ja czy Arle
              > ta , to swiadkowie powinni byc powiadomieni. Powinno sie wszystko ustalic, a ne
              > i tylko sobie wyobrazac, ze ona wie, czego ja sie spodziewam.
              >
              > Przede wszystkim łatwiej jest gdy mamy do czynienia z rodzeństwem czy bliską przyjaciółką...można wiele rzeczy powiedzieć sobie face to face i uniknąć w ten sposób niedomówień, czy domyślania się drugiej osoby.
              Brat od razu powiedział ,ze sukienki to niekoniecznie jego działka ale za to pomoże nam w tym czy w tamtym. Zajmuje się samochodami jak już pisałam , listą gości itd.
              • ga_lapagos Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:55
                No tak, Arletko, lepiej zeby to byl ktos kogo jestesmy pewni. Chyba niestety Kotuff nie mila nikogo takiego. Wielka szkoda dla niej...
                • krulovaarletka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:57
                  może uda się skręcić siostrę smile
                  arletkarafal.pobieramysie.pl


                  https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
        • krulovaarletka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 10:29
          Rozumiem Cię doskonale. Rękoma i nogami podpisuje się pod tym co napisała Galapagos.
          Widać Twój wybór był mało trafny!
          U mnie świadkiem jest brat....załatwia i koordynuje nam samochody, będziemy jechać w kolumnie Mini Morrisów. Nawet palcem nie kiwnęłam. Miałam sobie tylko samochód wybrać którym chcę jechać. Wie o kolorze przewodnim i już zakupił SAM sobie odpowiedni krawat. Co prawda sukienki nie wybierał ze mną ale od tego miałam innych ludzi smile Nie mogę narzekać. Pyta zawsze co i jak nam idzie, w czym może pomóc i o cokolwiek go nie poproszę to tak robi.
          Zmień świadkowa na siostrę.... POWODZENIA

          p.s co do zmiany sukienki- też bym się denerwowała wink

          arletkarafal.pobieramysie.pl


          https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
        • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 11:37
          Ja uważam tak jak Galapagos, świadkowa(czy druhny jeśli ma się ich więcej) ma bardzo ważne zadanie i na ślubie i przed. Oczywiście obowiązki są różne w zależności od sytuacji PM. Moje druhny od początku powiadomiłam o tym, jaką pomoc będę od nich chciała uzyskać, były to głównie sprawy związane z ich ubiorem i z moją sukienką. smile Ale również wiedzą, że muszą sobie trochę więcej czasu przed ślubem, przyjeżdżają na przymiarki itd.
          Uważam, że pomoc w wyborze sukni PM to takie minimum dla świadkowej. Jednak wszystkie obowiązki trzeba ustalić wcześniej ale autorka wątku to zrobiła więc nie rozumiem czemu świadkowa teraz tych obowiązków nie chce wykonywać. Uważam, że powinnaś świadkową zmienić(po uprzedniej poważnej rozmowie, może coś się zmieni), bo niepotrzebne Wam kwasy przed ślubem.
          • aggusia69 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 12:03
            Świadek/ świadkowa ma być pomocny tego dnia i w czasie przygotowań.
            Wczoraj prosiliśmy na świadka naszego przyjaciela. Jego reakcja nas bardzo pozytywnie zaskoczyła. Najpierw nas uściskał i powiedział że bardzo się cieszy i że dziękuje. Potem zapytał mnie kiedy pójdziemy do sklepów (!!) żebym mu pokazała jaki krawat ma sobie kupić żeby pasować do świadkowej. Nawet faceci potrafią się zaangażować smile
          • lili-2008 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 12:24
            Pomoc przy wyborze sukni to minimum... Hmmm. Wiedz Zia, że są osoby, które potrafią same sobie wybrać suknię, buty i inne takie duperele. Nie potrzebują gromady koleżanek, żeby pójść na zwykłe zakupy, ani nie potrzebują towarzystwa, żeby wybierać, czy mierzyć suknię ślubną. Nie generalizuj więc i nie pisz o jakimś minimum, bo dla każdego minimum oznacza coś innego.
            Dla mnie np. minimum i maksimum jednocześnie to pojawienie się świadkowej w kościele/USC i podpisanie się na dokumentach, oraz pomoc przy odbieraniu prezentów/kwiatów. Tylko tyle i aż tyle.
            • kobieta.z.pasja Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 12:32
              lili-2008 napisała:

              > Dla mnie np. minimum i maksimum jednocześnie to pojawienie się świadkowej w kościele/USC i podpisanie się na dokumentach, oraz pomoc przy odbieraniu prezentów/kwiatów. Tylko tyle i aż tyle.

              Dokładnie tego oczekuję od naszej świadkowej + układanie trenu sukni w kościele oraz welonu jeśli będzie długi.

              • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 12:52
                Tak, oczywiście dla każdego zakres obowiązków jest indywidualny, jednak w sytuacji kiedy nie ma tego zakresu obowiązków z góry ustalonego uważam, że świadkowa powinna przynajmniej zaproponować pomoc przy wyborze sukni.
                • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:17
                  świadkowa
                  > powinna przynajmniej zaproponować pomoc przy wyborze sukni.


                  A co rozumiesz przez pomoc? przejrzenie katalogów czy latanie przez 3 weekendy po wszystkich salonach w mieście? bo to jest różnica.........smile
                  • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:21
                    Rozumiem przejrzenie katalogów i przynajmniej jedno wyjście na rekonesans po salonach. smile
                    • ofelia1982 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:47
                      Przypadek Zia nie jest chyba reprezentatywny, bo dla jej druhen "pomoc przy wyborze sukni" to naprawdę dużo pracy, jakieś spotkania, zjazdy..Ja bym wymiękłasmile
                • angazetka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 18:14
                  Zaczynam mieć wrażenie, że mówimy o rekturacji na kierownicze stanowisko, a nie o wyborze świadkowej.
            • ni-ut Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:31
              Zgadzam się z lili. Gdy ja świadkowałam Panna Młoda zabrała mnie ze sobą na poszukiwania sukni ślubnej, nie miałam nic przeciwko, nawet sama chciałamsmile Z kolei a wybierać suknie pojechałam sama, bo w sumie chciałam sama w ciszy zadecydować, bez sugestii, które mogłyby mi w danej chwili namotać w głowie (co innego pytanie o porady na forum, a co innego słuchanie różnych opinii w salonie, na żywowink) Także dla każdego minimum i maksimum to co innego
          • wuika Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:43
            O matko! Szukasz pomocnicy, czy świadkowej? Świadek to po prostu specjalny gość, a nie pomagier do wysługiwania się w tym, czy w tamtym. Może pomóc - jak chce i wyraża chęć. Wspomniany tutaj przykład Dorothy, gdzie prosiła o sprawdzenie czegoś w sklepie, to normalna ludzka sprawa, ale wybór tego, tamtego, owego, pomoc przy rzeczy nr 1, 2, milion, to już przegięcie. Zia - organizujesz ślub od kiedyś tam, jeszcze masz do niego kawałek czasu, jakby świadkowa miała Ci w wyborach sukienki czy czegoś tam pomagać, to nie miałaby własnego życia (patrząc po ilości wątków i namiętności do rozdrabniania najbardziej błahych kwestii).
            • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:54
              A jednak jakoś moje druhny pomogły mi przy wyborze sukienki itd. i mają swoje życie, PM też musi wiedzieć kiedy proszenie o pomoc jest ok a kiedy pomoc zamienia się w rozmowy na tylko jeden temat przez jakiś tam długi okres czasu. wink
    • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:05
      Uważam, że niektóre dziewczyny demonizują tutaj trochę. Świadkowa to przecież nie osoba z łapanki, która robi łaskę, że przyjdzie podpisać dokumenty a jedna z najbliższych nam osób, dobra przyjaciółka itd. I o ile też nie jestem za powierzaniem technicznych obowiązków świadkom w dniu ślubu, bo mają oni się przede wszystkim bawić o tyle nie widzę powodów dlaczego kłopot ma sprawiać przeglądniecie katalogu z sukienkami czy przejście jednego dnia po salonach. W końcu to jest bliska osoba, utrzymujemy z nią kontakty, jak się spotykacie na kawę, czy na pogaduchy to też się poświęca czas , nie widzę powodu żeby nie znaleźć przez pół roku jednego wolnego dnia dla swojej przyjaciółki, nawet jeśli uważa się, że przyjaciółka przesadza. Moje druhny są zapracowane, mają różne obowiązki i pochodzą z różnych miast a mimo to mają czas przyjechać kilka razy na przymiarkę sukni dla nich, mają czas porozmawiać o różnych rzeczach, pomóc mi, podrzucić pomysł itd. Ja jeśli kiedyś zostanę poproszona o to samo, też będę starała się wywiązać ze swoich obowiązków(jakie one by nie były) jak najlepiej bo to właśnie robi się dla przyjaciół. smile
      • krulovaarletka Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 13:23
        i otóż to.....smile
        arletkarafal.pobieramysie.pl


        https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
      • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 27.02.11, 13:33
        Świadkowa to przecież nie osoba z łapanki, która robi łaskę, że przyjdzie podpisać dokumenty a jedna z najbliższych nam osób, dobra przyjaciółka itd.

        No ja odniosłam wrażenie, że autorka wątku zastosowała właśnie taki system łapankowy, bo szukała osoby jak najmniej zajętej, czyli w domyśle takiej, która będzie jej w stanie jak najwięcej pomóc. Oczywiste jest, że jak wybierasz na świadka osobę bardzo bliską, serdeczną, ukochaną, to ta osoba będzie aż się palic do tego, żeby pomóc tak jak tylko będzie w stanie, bo dla niej to też będzie przyjemność. A z "łapankowiczem" mogą cię już łaczyć inne relacje i inaczej ta osoba będzie podchodziła do swojego zadania. Wydaje mi się, że na świadkową wybiera się osobę szczególnie bliską i ważną, niezależnie od tego jak bardzo jest zajęta i ile będzie mogła pomóc PM, bo chodzi o to, żeby ta osoba BYŁA OBOK, a nie żeby była niezłym koordynatorem, logistykiem i miała świetny gust do koronek i własne auto do rozwożenia gości.
        O pomoc mozna prosić, ale oczekiwać jej, to moim zdaniem mało elegancko.
        • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 27.02.11, 13:49
          Przy czym oczywiście krytykowanie przez świadka sposobu gospodarowania pieniędzmi przez PM jest totalnie nie na miejscu.

          A co do ubioru pana młodego - z jednej strony PM domaga się pomocy w wyborze sukienki, a z drugiej strony razi ją krytyka stroju pana młodego, no trochę to chyba niekonsekwentne podejście, albo świadkowa ma prawo się wypowiadać o strojach ślubnych, albo nie..............może nie poczuła, że jej kompetencje ograniczają się tylko do sukienki.
    • bea-luz Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 16:21
      Świadek to przede wszystkim osoba, do której powinniśmy mieć zaufanie. Szczególnie panna młoda bardziej niż Młody bo to świadkowa będzie Ci musiała pomóc jeśli coś nawali z sukienką na weselu czy w rozmieszczeniu gości. To nie jest tylko podpis na dokumentach. Jeżeli to TY uważasz, że jej zachowanie jest nie w porządku to zrezygnuj. Jeśli nie jest pomocna, nie przyjmuje krytyki i nawet nie wie jak wypada się ubrać do kościoła i nie potrafi przyjąć tego do wiadomości to cóż... Na weselu zawsze coś może pójść nie tak a państwo młodzi powinni mieć oparcie właśnie w świadkach. I nie, nie masz obowiązku płacić jej za cokolwiek. Fakt, że tego od Ciebie wymaga(ła) świadczy o tym, że nie widzi, że wesele kosztuje w cholerę i macie ważniejsze wydatki.
      • bea-luz Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 16:27
        Dziwię się, że Twoja koleżanka w ogóle wtrąca się w kwestię tego co chcecie otrzymać. Jasne, można wyrazić swoje zdanie na zasadzie "Ja bym zrobiła coś tam" ale do krytyki nie ma prawa. Wtrącać się do tego co potem z tymi pieniędzmi zrobicie jest niedopuszczalne moim zdaniem. Na pewno jest ktoś w rodzinie Twojej lub narzeczonego kto może się nadać na świadka i będzie bardziej godny zaufania. Świadkami mogą być też osoby tej samej płci, może się okazać, że kuzyn co prawda nie przyszyje Ci nadprutego trenu (Twoja siostra nie musi być do tego pełnoletnia) ale nie będzie Ci sprawiał dodatkowego stresu.
      • aretahebanowska Re: Problem ze świadkową - pomocy... 27.02.11, 13:11
        > Świadek to przede wszystkim osoba, do której powinniśmy mieć zaufanie. Szczegól
        > nie panna młoda bardziej niż Młody bo to świadkowa będzie Ci musiała pomóc jeśl
        > i coś nawali z sukienką na weselu czy w rozmieszczeniu gości. To nie jest tylko
        > podpis na dokumentach.
        > Na weselu zawsze coś może pójść nie tak a państwo młodzi powinni mieć o
        > parcie właśnie w świadkach. I nie, nie masz obowiązku płacić jej za cokolwiek.
        > Fakt, że tego od Ciebie wymaga(ła) świadczy o tym, że nie widzi, że wesele kosz
        > tuje w cholerę i macie ważniejsze wydatki.

        Świadek to osoba, która swoim podpisem na dokumentach poświadcza fakt zawarcia ślubu.
        Koniec. Ni mniej, ni więcej. Wszystkie te bzdury o obowiązkach świadka to tylko i wyłącznie zwyczajowe dodatki. Świadek poza złożeniem podpisu nic NIE MUSI. Nie musi być zaufany. Można wziąć kogoś z ulicy. Nie ma obowiązku szukania sukienki, odbierania kwiatów, nie musi w niczym pomagać. Wszystko zależy od tego jak się taki świadek umówi z PM. Ale nie ma żadnego spisu obowiązków świadka. Jak się chce do podpisu mieć usługi dodatkowe to trzeba otworzyć dziób i powiedzieć. Jest świadkiem ślubu i gościem. I tyle. A to że panny (młode) wyobrażają sobie nie wiadomo co, a potem mają pretensje, że się tych ich wymagań (z różnych powodów) nie spełnia, to świadczy o tym, że się im (pannom młodym) w tyłkach poprzewracało. To para młoda organizuje ślub i to państwo młodzi mają obowiązki z nim związane, ale zapraszanie gości, wesele to też nie obowiązek i jak się nie ma możliwości organizacyjnych, to się nie organizuje, a nie próbuje na innych wymusić spełnianie swoich fanaberii. P. młodzi mogą ładnie poprosić o pomoc, ale nie mają najmniejszego prawa wymagać czegokolwiek.
        • landora Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 11:08
          Podpisuję się obiema rękami pod postem Arety!
          W epoce "przedforowej" nawet nie wiedziałam, że świadek ma mieć jakieś "obowiązki"...
        • bea-luz Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 14:21
          Pozwolę sobie się nie zgodzić z Tobą i osobiście przynajmniej nie znam nikogo kto by się zgodził (może to i kwestia zwyczajowa właśnie) ale wiadomo, że każdy ma swoje zdanie smile
          • lili-2008 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:36
            A ja się jak najbardziej zgadzam z Aretą.
            Świadek to nie tania siła robocza.
            Jak się ma problem organizacyjny i decyzyjny zatrudnia się konsultanta, zamiast zrzucać obowiązki na osobę świadkującą.
            • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 16:59
              Ja się zgadzam tak pół na półsmile

              Myślę, ze jak najbardziej można poprosić świadkową o pomoc, ale trzeba wyczuć czy ona ma ochotę się w cokolwiek angażować, czy nie za bardzo. Jak widać, że nie jest chętna, to odpuścić, a nie się obrażać, bo świadkowa nie ma odgórnego obowiązku latania za sprawami PM (nota bene nikt nie ma). Przecież są ludzie, którym nie sprawi problemu załatwienie jakiegoś drobiazgu dla innej osoby, a jeszcze się ucieszą, że na coś się przydali, często sami pytają, czy mogą w czymś pomóc. O pomoc prosić można, tylko trzeba wiedzieć kogosmile i nie nadużywać tej pomocy, żeby nie doprowadzić kogoś do wniosku, że został zaproszony, bo rąk do pracy brakowało.
              • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 17:05
                Ja uważam, że jak ktoś potrzebuje pomocy w sprawach logistycznych i przygotowaniowych to powinien oddać to w ręce profesjonalistów i zatrudnić konsultantów ślubnych. smile No chyba, że są to drobiazgi. Moim zdaniem świadkowie to też goście i już na pewno w dniu ślubu nie należy ich obciążać sprawami organizacyjnymi. Natomiast nie widzę nic złego w poproszeniu o pomoc świadkowej w sprawach tzw. doradczych, czyli np. wyborze sukni ślubnej. smile
            • bea-luz Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 19:40
              Hmmm, mi nie chodziło broń boże o tanią siłę roboczą tylko o to, że dla mnie osobiście świadek to bliska osoba. U nas to nie jest tylko podpisanie papierka i poświadczenie legalności związku. Na moich świadków nie będę zrzucała specjalnych obowiązków ale mam też świadomość, że jeśli wyniknie jakaś sprawa w trakcie wesela to mnie nie oleją. Zresztą sama moja świadkowa się dopytuje w czym pomóc. Zaznaczam, że w moim otoczeniu posadzenie kogoś obok pary młodej jest swego rodzaju nobilitacją, być może wynika to z jakiejś tam tradycji.smile Tak było zawsze w mojej rodzinie i wśród znajomych, stąd moja opinia. Stąd też wcale nie dziwię się autorce wątku, że była rozczarowana sytuacją bo sama bym była.
        • emka_waw mylicie świadka z druhną 28.02.11, 14:26
          >> Świadek to osoba, która swoim podpisem na dokumentach poświadcza fakt zawarcia
          > ślubu.

          Tak, dokładnie. Jest to FORMALNA funkcja, wymagana przepisami prawa.

          Oprócz tego istnieje druhna (drużba) - to jest funkcja TRADYCYJNA, druhna w trakcie ślubu i wesela jest wsparciem PM i NIE JEST jeszcze jednym kolejnym gościem, tylko instytucją weselną, tak samo jak starosta weselny w niektórych rejonach kraju. Zakres tego wsparcia może być przeróżny, od odbierania kwiatków czy podpięcia trenu, aż do kelnerowania na weselu (mojej szwagierce kiedyś to się przydarzyło). Rozbieżność w oczekiwaniach wynika przeważnie z faktu, że PM i druhna wychowywały się często w różnych środowiskach, mających różne tradycje weselne i różne zwyczajowe oczekiwania co do roli druhny. Dlatego niezwykle istotne jest, aby PM i druhna usiadły sobie i wprost powiedziały, czego jedna oczekuje, a druga może wykonać.

          Bardzo często (ba, zazwyczaj) druhna i świadek to ta sama osoba, i wiele osób, tak jak ty, stosuje te pojęcia zamiennie, co jest podstawowym błędem i praktycznie cała ta dyskusja wzięła się właśnie z tego pomieszania pojęć smile
        • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 18:03
          > Świadek to osoba, która swoim podpisem na dokumentach poświadcza fakt zawarcia
          > ślubu.
          > Koniec. Ni mniej, ni więcej. Wszystkie te bzdury o obowiązkach świadka to tylko
          > i wyłącznie zwyczajowe dodatki. Świadek poza złożeniem podpisu nic NIE MUSI.

          Wiesz, gdyby tak zawsze było, to byłoby... bardzo smutne.

          Oczywiście, świadek nic nie musi - ale wiesz, chyba warto wybierać świadków, którzy chcą i mogą. I nie chodzi mi o etat wedding plannerki, ale o coś więcej niż samo "złożenie podpisu". Nie chciałabym na świadków kogoś z ulicy (choć jestem w stanie sobie wyobrazić np. ślub w konsulacie w ciepłych krajach i przypadkowych świadków), albo osób na tyle obcych, żeby nie mieć od nich wsparcia i minimum pomocy podczas ślubu.
          • aretahebanowska Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 18:23
            Nie chciałabym na świadków kogo
            > ś z ulicy (choć jestem w stanie sobie wyobrazić np. ślub w konsulacie w ciepłyc
            > h krajach i przypadkowych świadków), albo osób na tyle obcych, żeby nie mieć od
            > nich wsparcia i minimum pomocy podczas ślubu.

            Podczas ślubu świadek nie musi młodej parze w niczym pomagać. Bo co, w czasie ślubu, miałby robić? Trzamać pannę młodą za nogę albo pomagać przy wstawaniu z krzesła? Jedynym zadaniem jest złożenie podpisu. Pomóc może trochę po ślubie i w trakcie wesela, ale jednak jest to gość a nie pracownik. Wszystko to kwestia umowy między nim, a młodymi. Wiadomo, że z reguły tak jest, że świadkowie jakoś tam pomagają, ale to co napisałam, napisałam specjalnie. Po to, żeby uświadomić np. autorce wątku, że nie można świadka traktować jak dżina z lampy - do spełniania życzeń. Zauważ, że autorka zrobiła sobie najpierw przegląd rodziny i znajomych, nie pod względem swojego przywiązania i zaufania do nich, a pod kątem tego, czy będą mieli dość czasu, by móc się silnie zaangażować. W dodatku jej wymagania były IMO ponadstandardowe. Powtórzę - świadek MOŻE, ale NIE MUSI pomagać. Skala zaangażowania zależy od układu z parą młodą, tak by wszyscy byli usatysfakcjonowani. Niestety, ostatnio można zaobserwować postępującą fetyszyzację ślubu, a jeszcze bardziej wesela. A w dodatku egocentryzm niektórych panien jest powalający. Co widać na omawianym przykładzie.
            • mariolkawalczywkisielu Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 19:31
              rety! a bałam się, że to ja mam roszczeniową postawę, bo Siostra, która ma nam "świadkować" dzień przed ślubem pisze ważny egzamin 300km "stąd", w poniedziałek wraca te 300km na kolejny egzamin, a w międzyczasie zmuszam biedną do stania na świeczniku pół soboty.

              najbardziej bulwersujące w całej historii wydaje mi się to, że świadkowa miała czelność poświęcić na wybieranie sukni ślubnej raptem 3 godziny! Skandal!
              Dobrze, że zakończyłaś współpracę - nie ma sensu psuć sobie nerwów przez takich nieprofesjonalnych świadków!

              -
            • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 01.03.11, 00:18
              Dalej piszesz, z mojego punktu widzenia, trochę smutno.

              > Podczas ślubu świadek nie musi młodej parze w niczym pomagać. Bo co, w czasie ś
              > lubu, miałby robić? Trzamać pannę młodą za nogę albo pomagać przy wstawaniu z k
              > rzesła?

              Tak, imaginuj sobie, że moja świadkowa pomagała mi się ubierać, uczesać, tak, pomagała wstawać z krzesła, dosłownie. Z tego co pamiętam biegła szukać rajstop, w które mogłabym się wbić (kupiłam antyżylakowe, aby jakoś bez opuchniętych kostek przeżyć od rana do nocy, a okazało się, że nie mogę ich wciągnąć smile i trzeba było znaleźć szybko zamiennik w odpowiednim kolorze). Była przy mnie. Wspierała w ważnym dla mnie, słodko-gorzkim dniu (ślub, z poważnych przyczyn, bez rodzin, bez rodziców, tylko my narzeczeni i nasi młodzi znajomi).

              > Jedynym zadaniem jest złożenie podpisu. Pomóc może trochę po ślubie i w
              > trakcie wesela, ale jednak jest to gość a nie pracownik.

              No widzisz, a w moich kręgach świadek to owszem nie pracownik, ale też i nie tylko gość - świadek to przyjaciel. Ktoś wyjątkowy, komu możemy całkowicie zaufać. Ech, jak sobie przypomnę, strasznie fajnych mieliśmy tych świadków smile

              Zresztą, czy my nie piszemy o całkiem różnych rzeczach?

              > Zauważ, że autorka zrobiła sobie najpierw przegląd rodziny i znaj
              > omych, nie pod względem swojego przywiązania i zaufania do nich, a pod kątem te
              > go, czy będą mieli dość czasu, by móc się silnie zaangażować.

              To jest mi, faktycznie, obce. Jeśli bym prosiła kogoś dalszego o bycie świadkiem (tak jak w sumie miałam przy sakramencie) owszem, brałabym pod uwagę dyspozycyjność, ale nie po to, żeby oczekiwać usług jak od wedding plannerki, tylko po to, by się komuś prawie-że-obcemu nie wcinać w życie za bardzo. No ale jednak - dopasowania stroju świadkowej do koncepcji ślubu (za moje pieniądze, podkreślam, bo chciałabym zapłacić za sukienkę i dodatki) bym wymagała. Zresztą to takie gdybanie, śluby mam za sobą wink Innym polecam albo przyjaciół za świadków (finansowanie strojów nie zawadzi), albo mniej wymagań oraz finansowanie strojów, jeśli to ludzie 'z łapanki'.
              • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 01.03.11, 07:28
                Chyba pora coś wyjaśnić - w wyborze nie kierowałam sie tym kto ma ile czasu - wiem ze nie opisalam sytuacji dokladnie, ale prosze nie robic ze mnie interesownego potwora. Sytuacja taka:
                Mam trzy przyjaciolki, znamy sie od liceum, przez studia przeszlysmy razem, przez pierwsze prace tez. Mieszkamy niedaleko i widzimy sie conajmniej raz na tydzien. Jedna z nich (tu sie pojawia kwestia zajetosci) 3 miesiace temu zostala mama blizniaczek. Mozecie sobie wobrazic jak jest zajeta i zmeczona. Rozmawialam z nia o swiadkowaniu - doszlysmy do wniosku, ze w czasie mszy wiele sie moze zdarzyc i jej maz moze potrzebowac pomocy z dziewczynkami. Wie cbylby to dla niej stres. I odrazu wyjasnie - babcia sie malymi nie moze zajac, wiec beda one na slubie i jak sie uda to na weselu. Druga jest w ciazy i termin ma na polowe maja - wiec w dniu slubu moze byc akurat na porodowce. Trzecia, nie jest obciazona takimi obowiazakami - nie ma dzieic. Dlatego zdecydowalam sie na nia. Zaz nacze jeszcze, ze u obu przyjaciolek ja bylam swiadkowa- o czym pisalam wczesniej. W tym wypadku moja exswiadkowa wie dokladnie jak to wyglada w naszym kregu, poza tym nie bylo tak ze zrzucilam na nia jakakolwiek organizacje, a wszystko czego oczekiwałam ustalilysmy kiedy zgadzala sie na swiadkowanie.
    • ambrozja08 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 25.02.11, 20:32
      dla mnie to bardzo dziwna sytuacja... i nie tylko to, że świadkowa tak się zachowała ale Twoje zachowanie... pierwszy raz słyszę żeby ktoś wybierał świadkową na zasadzie :kto ma mniej obowiązków"
      czy bycie Twoim śiwadkiem to łażenie z Tobą po sklepach, kupowanie sukienki takiej jaką chcesz, wydawanie pieniędzy na fryzjera bo tak chcesz itd..
      oczywiscie jej zachowanie nie jest poważne ale Twoje również. Ja mam 2,5 roczne dziecko, pracę studia i dom na głowie więc moze nie powinnam brać ślubu bo jestem zbyt zajęta? dziwne myślenie naprawde...
      na śiwadkową bierze się najbliższą osobę (nie zawsze oczywiście), siostrę przyjaciółkę a skoro macie takie scysje to chyba nie potraficie się porozumieć dobrze albo bardzo dawno nie rozmawiałyście jezeli dziwi Cię nagle jej charakter. Sama sobie odpowiedz na pytanie czego oczekujesz... Jeżeli zależy Ci na jej wyglądzie odpowiednim do Twojego to zaproponuj jej że zafundujesz w ramach wdzięczności fryzjera i makijaż (często są promocje dla świadków i panien młodych) a kwiaty to chyba oczywiste ze Ty kupujesz.
    • kol.3 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 27.02.11, 12:33
      Podejrzewam, że świadkowa w tej miniówie i butach na wysokim obcasie wyglądałaby zabójczo i nikt by na pannę młodą nie zwracał uwagi? Czy nie o to chodzi?
      • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 27.02.11, 12:36
        Nawet jeśli to wciąż nie jest to odpowiedni strój do kościoła. wink Poza tym nieładnie celowo przyćmić PM. smile
      • kotuff Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 11:00
        kol.3 Ohh o to akurat się nie boję wink
        Za to konkluyzja jest taka - świadkowa jest exświadkową. Prawda jest tak, że sama się wycofała - stwierdziła, że nie chce brać w tym udziału, że próbowała mi dac do zrozumienia i miała nadzieję że sama jej powiem, żeby się usuneła. No cóż, mogła mi to wszystko powiedzieć pare tyg temu...
        W związku z sytuacja mam pare pytań - może pomożecie mi na nie odpowiedzieć. Czy myślicie, że w takiej sytuacji nadal powinnam ją zaprosić na ślub i wesele? Jak wytłumaczyć znajomym tą sytuację - wszyscy wiedzieli, że to ona bedzie świoadkową. Poza tym zastanawiam się jak wytłumaczyć wszystko i poprosic następna kolezankę o świadkowanie?
        Dziwi mnie to, że exświadkowa nadal uważa, że wszystko jest ok, stwierdziła ze właściwie to wyświadcza mi przysluge. Dla mnie jej zachowanie to jest przyczyna oziebienia znajomosci, czego zdaje sie ze ona zupelnie nie rozumie.
        • zia86 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 11:52
          Ja bym zaprosiła na ślub i wesele, w końcu ludzie popełniają błędy, może nie wiedziała do końca na czym tak naprawdę będzie polegało jej świadkowanie, może wypadło jej coś w międzyczasie takiego, że nie mogła się zająć lepiej swoimi "obowiązkami" świadkowej. Sposób w jaki to załatwiła jest rzeczywiście nie najlepszy no ale nie można powiedzieć, że miała do końca złe zamiary.
          Ludziom powiedz prawdę, czasem się tak zdarza. smile A o świadkowanie poproś siostrę. smile
        • lili-2008 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:52
          A dlaczego miałabyś jej nie zaprosić na ŚiW? Chyba nie strzelisz focha, bo świadkowa zrezygnowała ze swojej funkcji, skoro i tak miałaś zamiar ją z niej zwolnić?
          Wykaż się klasą i taktem, i ją zaproś.
          Co tu tłumaczyć znajomym? Wielkie halo. Nie dogadywałyście się i doszłyście do wniosku, że nie powinna Ci świadkować. Naprawdę znajomi będą się podniecać zmianą Twojej świadkowej?
          To samo odnośnie poproszenia następnej koleżanki o świadkowanie (tzn. to co wyżej napisałam). Wyjaśnij bez wdawania się w szczegóły i obgadywania byłej świadkowej, i dodaj, że bardzo Ci zależy, żeby to ona została Twoją świadkową.
          Jeśli dobra koleżanka to nie powinna mieć wielkiego żalu, że nie zaufałaś jej wcześniej i zgodzi się. Nie ma z czego robić afery.

          Dlaczego Cię to dziwi? Najwidoczniej doszła do wniosku, że masz większe oczekiwania niż sądziła wcześniej i najwyraźniej nie jest w stanie ich spełnić. Zatem rzeczywiście wyświadczyła Ci przysługę.

          Nigdy nie potrafiłam zrozumieć ludzi, którzy nie widzą niczego więcej poza swoim czubkiem nosa. Dla Ciebie ŚiW są ważne, dla niej niekoniecznie. Nie każdy lubi łazić po salonach sukien ślubnych, przeglądać katalogi w nieskończoność i gadać non stop o ślubie. Ciebie to teraz kręci, bo wychodzisz za mąż. Koleżanka może mieć całkiem inny charakter i podchodzić bardziej pragmatycznie do takich spraw. Nie oczekuj, że będzie podniecać się Twoim weselem tylko dlatego, że wybrałaś ją na świadkową. Nic dziwnego, że zachowuje się normalnie i nie rozumie, że Ty strzeliłaś focha.
          Właściwie to ona się zachowała całkiem w porządku, a Ty robisz z siebie księżniczkę od siedmiu boleści.

          Współczuję następnej kandydatce na świadka.
    • karola1008 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 13:44
      Rojenia o obowiązkach świadkowych i świadków, innych niż podpisanie dokumentów, to skutek zbyt dużej dawki "Gossip Girl".
    • marina111 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 14:20
      No nie przyjemna sytuacja ale wydaje mi się ze wina lezy po obu stronach. Moim Zdaniem nie mozesz zmuszac kogos aby szukał dla ciebie sukienki (do tego mozesz wziąć siostre bo jej wiek nie ma znaczenia), Jesli chcesz zeby świadkowa kupiła inna sukienkę to powiedz ze jej ją kupujesz a nie się dołozysz bo ona moze akurat miec jakieś inne plany finansowe. Kupno kwiatów to też twoj obowiązek a nie jej (właściwie to pana młodego/świadka.
      Oczywiscie nie powinna oczekiwac ze jej opłacisz makijaz albo fryzjera. Ale sa takie osoby które nie lubią chodzic do fryzjera na czesanie (no. ja) i wolą same się uczeasac niz oddac się w rece byle jakiego fryzjera.
      Mysle ze problemem moze byuc to ze na poczatku nie było jasno postawionych oczekiwań
    • ofelia1982 Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 15:19
      Ciężka sytuacjasad Mi się wydaje, że też masz jakieś oczekiwania troszkę nie teges wobec niej (choć ona też nie jest w porządku jeśli naprawdę zachowuje się jak to opisujesz), bo większość ludzi nie ma ochoty wywalać kilku ładnych stów na sukienkę, żeby dogodzić PM..Moje 2 druhny miały inne sukienki, każda w swoim stylu - bo nie chciałam żeby wykosztowywały się na sukienkę na 1 raz i kupowały coś w czym potem nie będą chodzić lub będą się źle czuły. Zostawiłam im wolną rękę, a najważniejsze było, ze każda była w tym w czym czuła się dobrze i miała uśmiech na twarzy..To jest jakiś szał z tym świadkowaniem teraz - po prostu full time job! Jak ja byłam świadkową kilka lat temu to załozyłam jakąś elegancką kieckę, zrobiłam makijaż i fryzurę i z uśmiechem poszłam za PM pod ołtarz, a potem pomagałam przy prezentach, poprawiałam suknię Pannie Młodej, uczestniczyłam w zabawach etc. A teraz to trochę teatr się robi z tego - wszyscy pod kolor jaki sobie PM wymyśli, próby, zdjęcia dzień wcześniej (=urlop w piątek), oczekiwanie, żeby świadkowa poszła do profesjonalnego fryzjera i na makijaż..Dla mnie przerost formy nad treścią. Zastanów się czy nie dałaś tak trochę swojej koleżance odczuć tego..
      • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 18:16
        Ja brałam ślub oj dawno już temu, świadkowałam nieco później. Jako świadkowa szyłam u krawcowych cały strój, kupiłam buty, torebkę, rękawiczki, wszystko uzgodnione wspólnie z PM. Jako PM opowiedziałam świadkowej, jaką ja planuję sukienkę i podałam kolor, mniej-więcej stylistykę sukienki, jaka najlepiej by pasowała do stylizacji (nie, tego słówka nie było w użyciu, ale o to chodziło). Świadkowa bardzo chętnie to podchwyciła i kupiła samodzielnie świetną sukienkę (mieszkała daleko ode mnie). Nikt nie uważał tego za przesadę czy obrazę, no ale w obu przypadkach PM i świadkowa to były po prostu przyjaciółki.
        • sajolina Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 19:08
          A miałabyś pretensje, gdyby świadkowa nie podchwyciła tematu i przyszła w sukience, jaką miała już na innym weselu? bo w zasadzie uważam, że tu jest pies pogrzebany. Co innego proponować i prosić, co innego narzucać i wymagać.
          • blue.bluebell Re: Problem ze świadkową - pomocy... 28.02.11, 23:56
            Dobre pytanie. Ale w sumie to, co odpowiem, nie jest miarodajne tongue_out ponieważ: byłyśmy i jesteśmy przyjaciółkami, bez problemów walimy sobie prosto w oczy różne rzeczy, znamy się jak łyse konie i wiele razy już wspólnie radziłyśmy sobie z sytuacjami podbramkowymi. No i tamta moja świadkowa nigdy wcześniej nie była świadkiem smile ale to szczegół. Dziewczyna wiedziała, w jakiej sytuacji jestem (ślub "po swojemu" pary studentów) i jak bardzo mi zależy na detalach i na skoordynowaniu kolorów smile))) i nie było opcji nie podchwycenia tematu. Zresztą, jeśli dobrze wspomnę, sukienka (czerwona, jak na zamówienie) była z second handu (ale wyglądała super). No i całkiem zapomniałam o sakramencie smile Tam świadkiem była nasza znajoma, już nie tak bliska, ale też fajna i sympatyczna dziewczyna. W ogóle nie pamiętam, czy coś ustalałyśmy smile - coś musiało być, bo o ile pamiętam kolory też się zgrały smile. No i oczywiście, w tym drugim przypadku nie oczekiwałam od studiującej dziewczyny, która i tak robiła nam wielką przysługę (inne znajome niewierzące lub innych wyznań) kupowania stroju.

            Tak jak pisałam wcześniej, osobie nie tak bliskiej, na którą nie mogłabym liczyć, przy tym robiąc wesele normalnym trybem, po prostu zaproponowałabym całościowy zwrot kasy za nową sukienkę i dodatki (gdybym miała wtedy takie środki jak teraz, pewnie też chciałabym zwrócić także przyjaciółce za sukienkę, no ale to były takie dawne, "frontowe" czasy). Gdyby w takim układzie (sukienka płacona przez PM) świadkowa odmawiała, po prostu bym z niej zrezygnowała. Czyli nie nie obraziłabym się, bo w ogóle nie dopuściłabym do takiej sytuacji. Wniosek - jeśli można, mieć za świadkową przyjaciółkę, albo chociaż kogoś, z kim można się dogadać bez owijania w bawełnę.
Pełna wersja