restauracja-czy mamy jakieś prawa?

27.02.11, 16:24
1,5 roku temu spisaliśmy umowę z restauracją, mamy skromne przyjęcie na 30 osób bez tańców, pomyślane do ok.24 (od 16). Po podpisaniu umowy okazało się, że restauracja-hotel gruntownie się przebudowuje, powstała dodatkowa sala itd. Imprezy zaczęły się tam odbywać od jesieni tego roku i właścicielka dzwoniła do mnie na pocz. listopada, czy nie chcemy zmienić sali - z małej na dużą (mogącą pomieścić ok 150 osób; nasza jest na ok 50). Powiedziałam jej wtedy, że nie, ale też-że dla mnie jest jasne, że skoro zmiany zaszły po podpisaniu umowy - będziemy jedynym weselem w tym dniu, umówiłyśmy się na luty w celu dogrania szczegółów menu i podania ilości hotelowych pokoi, które wynajmiemy dla gości. Poszłam i się załamałam. Okazało się, że duża sala jest zajęta przez innych młodych (pani tłumaczyła się sezonem na śluby - sierpień i tym, że to nam proponowała zamianę o tym, że mamy być sami rzekomo mowy nie było). Nie wiem, co robić. Normalnie restauracja funkcjonuje tak, że kiedy na dużej sali jest wesele to mała jest otwarta dla przypadkowych gości i wszystko słychaćsad(((((( Nie wyobrażam sobie sytuacji,w której nasi goście są zmuszeni wysłuchiwać "konkurencji"zza ściany. Jedynym plusem są osobne wejścia do sal z dworu, ale tak - to lipasad Zdołowało mnie też to, że nie ma już pokoi do wynajęcia i nasi goście będą zmuszeni korzystać z innego hotelusad Nie wiem, co robić? PRZEKŁADAĆ ślub?????????????? Pomóżcie! -
    • karmielka Re: restauracja-czy mamy jakieś prawa? 27.02.11, 16:26
      oczywiście chodziło mi o jesień 2010 r.- czyli imprezy na "dużej sali" zaczęły się od jesieni ubiegłego roku
      • monisyn Re: restauracja-czy mamy jakieś prawa? 27.02.11, 17:53
        Ja na Twoim miejscu to chyba bym znalazła inną lokalizacje.
        Sprawdź co masz w umowie ? Ile tracisz na odstąpieniu od umowy, zmiana terminu też może być nie możliwa bez dodatkowych opłat - utrata zadatku/zaliczki
        Poza tym co Ci da zmiana terminu ? Sytuacja może się powtórzyć no chyba że zaaneksujesz umowę że w terminie Twojego ślubu w restauracji nie odbędzie się inne wesele (szczerze mało realne że się na to zgodzą bo dla Twoich 30 gości tracą 150 innych).
    • gazeta_mi_placi Re: restauracja-czy mamy jakieś prawa? 27.02.11, 21:20
      Ale jesteś sobek, co Ci przeszkadza że inni młodzi będą się bawić w tej samym budynku?
      • karmielka chyba nie wyraziłam się wystarczająco jasno 01.03.11, 07:17
        Nie chodzi mi o to, że wesele odbędzie się w budynku - to jakoś bym zniosła, trudno. Chodzi mi o to, że sale bezpośrednio przylegają do siebie; są między nimi drzwi i w momencie gdy odbywa się wesele na dużej sali można do małej wejść "odsapnąć" - pogadać już nie, bo nie ma różnicy między nimi w nagłośnieniu - na małej jest tak samo głośno jak na dużej - nawet nie wiem, czy nie głośniej bo jedna ścina dokładnie jest w miejscu orkiestry na dużej sali. Z drugiej strony podczas wesela otwarta jest mała sala dla gości,którzy chcą wejść na kawę wracając ze spaceru (no chyba, że państwo młodzi zastrzegą sobie, ze mała też ma być zajęta) - restauracja -hotel znajdują się w pięknym parku. Poza tym nie wiem jakim jestem sobkiem, skoro zależało mi na pokojach w hotelu - mówiłam o tym cały czas, a właścicielka uspokajała, że jest jeszcze czas, bo w dniu wesela i tak nie wynajmują pokoje "obcym" - rezerwują je w całości dla weselników. Czuję się teraz oszukana, bo moim gościom zafunduję w całości odgłosy z wesela nr 2 i brak miejsca w hotelu sad(( Gdyby srawa była ostawiona jasno - na dużej sali też będzie wesele - to zrezygnowałabym.
    • kotuff Re: restauracja-czy mamy jakieś prawa? 28.02.11, 14:28
      Wszystko zalezy od tego jak masz ulozona umowe. Jezeli zastrzegliscie sobie wylacznosc pisemnie to nie ma problemu - restauracja zlamala umowe i mozecie dochodzic swoich praw. Jezeli natomist wszystko jest luznym umowieniem sie to niestety nie masz podstaw. Czy oplacilas juz cos?
    • boginiwbikini86 Droga Autorko wątku 01.03.11, 08:54
      tu pomocy nie znajdziesz- forumki zwykle zajmują się wzajemnym dogryzaniem w wątku Zii. Ja na Twoim miejscu poszukałabym innej restauracji nawet kosztem terminu. Poza tym skoro zmiany nastąpiły PO podpisaniu umowy to warunki uległy zdecydowanemu pogorszeniu. Ja na takim weselu dwa w jednym (dwa wesela w jednym budynku) byłam raz (byłam świadkiem i druhną) i więcej bym nie chciała. Jeśli jednak zdecydujesz się nie robić zmian, to zainteresuj się, jak będzie wyglądała sprawa obsługi. Na moją interwencję, że do obiadu nie podano nam napojów kelnerka fuknęła na mnie, że przecież jest drugie wesele i się nie rozdwoi. Koniec końców to ja napoje doniosłamsad Dużo by pisać o jakości obsługi itp. Wesele obok było tak głośne, że nasza koncepcja, by była spokojna muzyka puszczana przez jednego z gości (zawodowo się tym zajmował i chciał) padła, bo wesele było tak głośne, że człowiek nie słyszał własnych myśli. Podpicie goście tamtego wesela próbowali dosiąść się do naszych stołów a na koniec spici kompletnie chamsko wyzywali ... był pomysł wezwania policji, ale koniec końców nasze wesele skończyło się ok 21 pozostawiając głęboki niesmak
      • gazeta_mi_placi Re: Droga Autorko wątku 01.03.11, 21:27
        >bo wesele było tak głośne, że człowiek nie słyszał własnych myśli. Podpicie goście tamtego wesela próbowali dosiąść się do naszych stołów a na koniec spici kompletnie chamsko wyzywali ... był pomysł wezwania policji, ale koniec końców nasze wesele skończyło się ok 21 pozostawiając głęboki niesmak .

        Ale wiocha uncertain
      • angazetka Re: Droga Autorko wątku 01.03.11, 22:00
        Byłam dwa razy na weselu "dwa w jednym", jak to ładnie określasz. W obu przypadkach nie zauważyliśmy nawet, że obok jest jakieś drugie wesele, goście się nie mieszali, dźwięki nie przenikały, no problem. Nie ma regułów.
    • ylfeth Re: restauracja-czy mamy jakieś prawa? 01.03.11, 14:02
      Podstawowe pytanie brzmi: co masz w umowie? W chwili zawierania umowy, jak sama piszesz, nie istniała druga sala, zatem oczywiste jest, że podpisałaś umowę z założeniem że będzie to jedyna impreza w tym lokalu, chyba że w umowie postanowiono inaczej. Mogłabyś spróbować odstąpić od umowy powołując się na błąd:

      Art. 84. KC § 1. W razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej.
      § 2. Można powoływać się tylko na błąd uzasadniający przypuszczenie, że gdyby składający oświadczenie woli nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści (błąd istotny).

      Oświadczenie takie powoduje nieważność umowy a właścicielka lokalu powinna zwrócić Ci zaliczkę. Można by rozważyć dochodzenie odszkodowania.

      Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

      To tyle w kwestiach prawnych, myślę, że są spore szanse, a moim zdaniem jeżeli któraś panna młoda raz czy drugi zdecydowałaby się dochodzić swoich praw to niekompetentni organizatorzy i właściciele lokali nauczyliby się szanować nasze decyzje. Wiadomo jednak, że postępowanie, o ile nieskuteczne będzie samo wezwanie do zapłaty, jest uciążliwe i czasochłonne. Ale jest nadzieja na zwrot zaliczki, jeżeli zdecydowałabyś się na zmianę lokalu.

      Ja bym tego tak nie zostawiła, albo wywiążą się z umowy, albo niech zwracają koszty i dodatkowo płacą odszkodowanie, jeżeli przez zmianę lokalizacji poniesiesz jakieś dodatkowe koszty (np. będziesz musiała zrobić wesele w droższej sali lub dalej położonej).
Pełna wersja