Dodaj do ulubionych

Zia86 wychodzi za mąż 9

    • zia86 Re: Zia86 wychodzi za mąż 9 13.04.11, 11:00
      Szykujemy się na pierwszą indywidualną lekcje tańca, jestem bardzo ciekawa jak będzie. smile
      Oprócz tego dostaliśmy listę utworów kwartetu smyczkowego ale jeszcze zastanawiamy się co wybrać. No i może uda nam się dzisiaj zamówić obrączki. smile
    • zia86 87 dni 13.04.11, 15:56
      Właśnie wróciliśmy z lekcji tańca! smile A to nie koniec "atrakcji" na dzisiaj.
      Chodzimy do szkoły tańca Pasja, na alejach 29 XI, jest super. Dużo bardziej nam się podobało niż w poprzedniej szkole. No i Miko, polubił pana instruktora i fajnie dawał sobie radę. smile Ja czasem miałam większe problemy niż on, ale ja mam więcej roboty jak to przeważnie kobieta w tańcu. wink Pan instruktor jest przemiły i bardzo profesjonalny.
      Będziemy tańczyć walc wiedeński i musimy skrócić piosenkę. Jedynie mój błędnik trochę cierpi przy tych obrotach ale mam nadzieje, że się przyzwyczai. Pan "sprzedał" nam kilka trików, np. co zrobić żeby buty się na parkiecie nie ślizgały itd. Mamy już zaczątki układu, jeśli uda nam się to dobrze zatańczyć to będzie bardzo ładnie. smile
      • zia86 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 13.04.11, 22:40
        Obeszliśmy jeszcze raz wszystkie salony jubilerskie i zdecydowaliśmy się na obrączki. smile Te, które wcześniej nam się podobały.
        https://www.apart.pl/files/cbiz_img/img_prod5394_0_m.jpg
        Na żywo wyglądają bardzo ładnie, są nieklasyczne ale nie na tyle żeby nie było wiadomo, że to obrączka. smile Moja świetnie pasuje do pierścionka, a narzeczonego dobrze wygląda na jego ręce. Mamy tylko problem z grawerem, bo ten, który chcieliśmy się nie mieści. Odbiór 16 maja. smile
        Pani w Aparcie przemiła, nie wiem może przeczytali nasze posty na temat obsługi, a siedzieliśmy dość długo bo chcieliśmy płacić przelewem. wink
        Oprócz tego wybraliśmy zupełnie przypadkowo ślubne perfumy. wink Mój narzeczony Lacoste czerwoną, a ja Masaki Matsushima Masaki. smile Flakon nie ma motylka ale za to bardzo wiosennie i ładnie pachną. wink
        Ja sobie jeszcze chciałam przekłuć uszy ale już nie zdążyłam, muszę iść jutro. wink A i znalazłam sklep w Krakowie gdzie mają Jimmy'ego Choo i inne fajne butki, ale niestety nie mieli nic pasującego do moich sukienek. wink

        • monikapers Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 00:24
          o perfumach Zia:

          Najnowszy (2007) zapach japońskiego projektanta. Inspiracją zapachu jest młoda kobieta, Amerykanka z Nowego Jorku. Mieszka na Park Avenue, robi zakupy na Piątej Alei, odpoczywa w Central Park, uwielbia muzea na Manhattanie. Jest "simply chic", a jej ulubiony kolor to jasnoróżowy.
          • zia86 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 12:44
            Monika fajny opis, ale pani mi go nie przedstawiła jak mi pokazywała te perfumy. wink Ja jej powiedziałam mniej więcej jakie chce i pokazała mi kilka, wybraliśmy z Miko te i tyle, nie było tam głębszej filozofii. wink
            • joanka-r Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 13:19
              Mam przebite uszy prawie 30 lat. Noszę kolczyki codziennie, ale był czas kilka alt temu,z e nie nosiłam, bo synek zawsze mnie za nie ciągnął i miałam problemy. Gdy po roku czy 1,5 wróciłam znowu do noszenia, ropiały mi tak, jakbym je przebiła pierwszy raz. Mimo złota i srebra , ucho znowu musiało sie przyzwyczaić. Kolczyk w nosie goił mi się 7-10 dni.

              ''No właśnie Wy wydajecie się nie wiedzieć o czym mowa''
              by Zia 86.
            • brytf-anna Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 13:50
              Zia, perfumy bardzo ładne, sama je nosiłam "na próbę" ale z perfumami jest u mnie ciężko, albo mnie boli głowa albo jest mi niedobrze po jakimś czasie uncertain Okrutnie mi się podobały Masaki Mintea, podchodziłam do nich kilka razy, no ale niestety.
              Dziewczyny, ja już nie mogę jak Wy się czepiacie. Wyszukiwać opisu perfum w internecie żeby dopiec Zii że wybrała je na tej podstawie - no litości. Sprawdźcie lepiej, jak opisane są Wasze zapachy tongue_out
              Kolczyki motyle w filmie z tego co pamiętam są albo filcowe albo z takiej leciutkiej "sklejki" (nie wiem jak to się nazywa... balsa?), więc węszenie "kolejnej nieścisłości w historii Zii" jest już śmieszne wink
              Zia cieszę się, że temat idzie do przodu - sukienka, obrączki, etc. Ale przekłuwanie uszu bym sobie darowała, sama miałam kilka części ciała przekłutych i różnie z tym może być... Bezpieczniej byłoby przerobić biżuterię na klipsy, ale rozumiem też, że ślub to dobra "okazja" smile
              • maddalena81 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 14:52
                > Dziewczyny, ja już nie mogę jak Wy się czepiacie. Wyszukiwać opisu perfum w int
                > ernecie żeby dopiec Zii że wybrała je na tej podstawie - no litości. Sprawdźcie
                > lepiej, jak opisane są Wasze zapachy tongue_out
                sprawdzilam moj, padlam ze smiechu!

                Zia, obraczki mnie nie sa w mpim stylu, ale sa dosc ladne, fajnie, ze sie zdecydowaliscie.
                Menu Ci poprawiac nie pomoge, bo sama robie straszne bledy! Brzmi dobrzez w kazdym razie.
              • monikapers Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 15.04.11, 00:06
                a tu cie zaskocze, wcale nie chodzilo o "dopieczenie" komukolwiek, wprost przeciwnie - o pokazanie, jak dobrze opis perfum pasuje do Zia. Przypadek czy nie, ciekawie wyszlo bo opis pasuje. Nie wiem tez, co takiego dopiekajacego ten opis zawiera?
                wiecej zaufania i wiary w ludzi brytfanko wink
          • cashianna Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 07:43
            perfumy na ślub to akurat nic nowego choć większość pryska się tym, co ma w domu. tylko, że większość nie nazywa ich perfumami ślubnymi a po prostu, 'kupiłam perfumy, którymi psiknę się na ślub' wink

            Zia, koleżanka wyżej zainspirowała mnie obejrzeniem Twojego filmiku ślubnego po raz drugi. i dwa pytania mam.
            1. to na czym trzymają Ci się te wielkie motylowe kolczyki? nie są to klipsy bo patrząc na samą górę klips byłby stanowczo za mały aby utrzymać tak wielkie kolczyki. możesz mnie oświecić?
            2. dlaczego data pytania się o bycie diabełkiem na Bagateli jest późniejsza niż data oświadczyn? czy po prostu Miko oświadczył Ci się rok po tym wydarzeniu? bo zakładam, że w takim filmiku raczej wspominasz najpierw o oświadczynach a nie o diabełkach a potem dopiero o oświadczynach. tu też proszę mnie oświeć
            ah, no i jaki pech - na filmiku jest nieszczęsna Vera plus widok tematu a forum. nie wiem jak trzeba kochać internet żeby coś takiego zrobić na swoim filmiku. a dwa, nie wiem jakim trzeba być gościem żeby po takiej sugestii nie wejść na Twój wątek big_grin

            ps. miałaś wysłać mi foto pierścionka zaręczynowego to akurat będę miała okazję porównać z obrączkami smile
            • zia86 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 12:43
              Kolczyki są klipsami, zmieniałam sama zawieszkę w nich. smile Trzymały się bez problemu.
              Chodzi o 24 kwietnia 2008 roku, wtedy Miko mnie poprosił o chodzenie, a 30 marca 2009 roku Miko mi się oświadczył. Akurat nasi goście to wiedzą więc nie trzeba było dodawać lat. smile
              Pierścionek mam taki:
              https://wkruk.pl/data/gfx/pictures/medium/6/3/115136_1.jpg
                • chomiczkami Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 19:10
                  Ejno, ja też byłam kiedyś proszona o chodzenie i raz nawet się zgodziłam ;]. Ok, chłopak miał lat 15 (teraz ma na szczęście więcej, tak działa nieubłagany czas), ale i tak... nie ma w tym nic takiego... no... i rocznice można świętować i w ogóle.
                  • agata_abbott Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 19:16
                    chomiczkami napisała:

                    > Ejno, ja też byłam kiedyś proszona o chodzenie i raz nawet się zgodziłam ;]. Ok
                    > , chłopak miał lat 15

                    Własnie, 15 latsmile Myślałam, że Zia już dawno z podstawówki wyrosła... Chociaż w sumie patrząc na te motylki można wątpićsmile
                    • chomiczkami Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 21:47
                      Szczera prawda smile samo się robi i tak być powinno, ale w pewnych kohortach wiekowych element rytualnego potwierdzenia jest ważny, choć to chyba mija w okolicach gimnazjum. Zresztą, słowo "chodzenie" w moim przypadku nie zostało użyte, tylko ciąg jakichś metafor, które mniej więcej wyrażały ideę (coś jak ten diabełek). Ja byłam już wtedy poważna i w liceum. Naprawdę praktyczna sprawa. Dzięki temu w Dzień Dziecka (o zgrozo!) świętuję rocznicę (świętuję to za wiele powiedziane. Po prostu ciężko wzdycham wznosząc oczy do nieba i zastanawiając się, gdzie jest moje słoneczko. Ostatnia rocznica, którą spędziliśmy razem, to pierwsza rocznica) i nie muszę wyliczać daty pierwszego spotkania. Nie umiem więc potępić Zii i jej Miko za infantylizm, bo prezentuję, jak widać, podobny.*

                      Możliwe, że Zia i Mikołaj byli... no... młodzi duchem... (w 2008 nie mogli mieć 15 lat... przynajmniej zewnętrznie).

                      * mój wiek ma jednak swoje prawa.
              • cashianna Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 16:08
                nie wiem czemu ale pierścionek do obrączki mi ani trochę nie pasuje. może kwestia gustu a może tego, że na żywo wyglądają inaczej i pasują. jednak mimo wszystko to trochę eklezja będzie na palcu. pierścionek jednolity z, zapewne, brylantami i szafirem a obok matowe maziajki i brylanty. dla mnie zdecydowanie za duży misz-masz.
          • laracroft82 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 10:13
            audrey_horne napisała:

            > Perfumy ślubne? Mnie w tym wątku nic już chyba nie zdziwi.

            no własnie nie wiem co cie dziwi, perfumy jak perfumy..Zia powinnas te perfumy przetestowac na sobie nie na papierku w perfumerii, czesto sie zdarza ze cos nam si epodoba , a na nas samych jest nie do zniesienia ...i nie sugeruj sie opisami jak z seksu w wielkim miescie big_grin na tej podstawie sie zapachów nie dobiera big_grin
          • anomalia_pogodowa81 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 09:59
            A to akurat jest dość ryzykowne, wiadomo przecież, że przekłuwanie bywa ryzykowne... Uszu i wszystkiego innego... (szukam na szybko zamiennika słowa "paprać się" ale nie znalazłam, więc... wink Uszy potrafią się okropnie "paprać" (okropne słowo) i to bardzo długo, czasem nawet wyklucza to noszenie kolczykow W OGÓLE, dziurki zarastają i trzeba jest przekłuwać na nowo... Robienie takich sztuk na parę tygodni przed ślubem to spore ryzyko.
            No, ale przecież tu wbrew pozorom wszystko na ostatnią chwilę się dzieje smile
            • angazetka OT przekłuwaniowy 14.04.11, 10:09
              Moja koleżanka teraz (tzn. ze dwa miesiące temu) przekłuła. Było ok, dopóki miała te pierwsze kolczyki, zakładane w gabinecie. Kiedy chciała je zmienić, zaczęło jej się paprać, codziennie krew i strupki. Nie wiem, czy to normalne (ja nie mam przekłutych uszu), ale mało zachęcające.
              • kobieta.z.pasja Re: OT przekłuwaniowy 14.04.11, 10:14
                ja niestety należę do tej grupy osób, które w ogóle nie mogą nosić kolczyków. ani ze złota, ani ze srebrna, niklu, stali chirurgicznej itd. trzy razy już próbowałam. za każdym razem się paprało na maxa i musiałam rezygnować. we wrześniu ślub i też mi przez myśl przeszło zaryzykowac kolejny raz. ale przecież nagle cudu będzie... szkoda tylko, że wybór klipsów taki marny sad z reguły babcine
            • zia86 Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 12:27
              Przekłuwałam uszy dwa razy już. smile Jeden raz u kosmetyczki i trzymały się ładnie, ale potem mi się odwidziało noszenie kolczyków, a drugi raz domowym sposobem i też się nic nie działo dopóki nie wsadziłam tam takich robionych ręcznie kolczyków, które nie miały złota ani nic i zaczęły się właśnie paprać. wink Do trzech razy sztuka.
            • cashianna Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 16:12
              bez przesady. już nie wróżcie tragedii z powodu kolczyków. ja miałam przekuwane uszy po komunii i nic się nie paprało. potem jako 20stka zapragnęłam kolejnych 3 dziurek i jedyne co, to poleciała mi krew w uchu, w którym miałam dwie nowe bo zaczepiłam tym kolczykiem kosmetycznym o jasiek. moja ciocia robiła kolczyki w wieku 45 lat i też bez problemu. a kolczyki paprzą się zazwyczaj tym, którym i rany niełatwo się goją.
            • aneta-skarpeta Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 10:55
              Ja miałam przekute uszy jako malutka dziewczynka

              wiele lat nosilam kolczyki

              jako osoba dorosła sobie troche odpuscilam

              zaczelam spowrotem nosic z pol roku przed slubem- okazjonalnie

              i mialam problem- dziurki nie zarosły- ale ucho mialam zaczerwienione- jedno

              zaczelam potem nosic non stop, zeby sie przyzwyczailo, ale jak widac, nawet dziurki 28letnie mogą sie paskudzicsmile
              • chomiczkami Re: 87 dni - obrączki i nie tylko 14.04.11, 11:11
                No ja ostatnio postanowiłam przepchać dziurki, bo zakładałam kolczyki rzadko w ciągu ostatnich miesięcy. Założyłam srebrne na cały dzień, wieczorem zdrapywałam z nich ropę. Wróciłam do kolczyków założonych w gabinecie: codziennie je wyparzałam i moczyłam w wodzie utlenionej lub spirytusie. Po dwóch tygodniach (!) uszy odzyskały zwykły kolor, przestały boleć i ropieć. A były przekłute sześć lat temu i w tym czasie dość często nosiłam w nich kolczyki! Przed ślubem bym się nie odważyła, ze strachu, że się nie dogoją na czas.
    • zia86 Menu 14.04.11, 13:37
      Dziewczyny jak się pisze menu? Zaczynam od godziny, od obiadu, rodzaju dań itd? A potem mogę napisać, że zapraszamy gości do bufetów, czy np. napisać godzinę wjazdu bufetu i uruchomienia stacji z sushi?
      • zia86 Re: Menu 14.04.11, 13:50
        Napisałam tak, myślicie, że ok? Czy może dodać np. godzina 18:30?
        Menu

        18:30
        Obiad ślubny

        Przystawka:
        Rolada z kaczki w morelach podawana z sosem
        żurawinowym

        Zupa:
        Krem z pomidorów w aromacie bazylii

        Danie główne:
        Eskalopki cielęce w sosie z gorczycy podawane na
        krokiecie ryżowym i puree brokułowym


        Deser:
        Suflet czekoladowy z lodami miętowymi oraz colius
        malinowym

        21:00
        Stacja live cooking - sushi(lounge)

        Godzina 22:00
        Tort weselny

        01:30
        Kolacja:

        Filet z kurczaka podawany ze słodkimi ziemniakami
        w sosie rozmarynowym

        Proszę pomóżcie, to ważne. smile
        • kobieta.z.pasja Re: Menu 14.04.11, 15:10
          nie pisałam nigdy menu więc nie pomogę. ale chyba napisałabym gdzieś tam, że zapraszamy do korzystania "na bieżąco" (kurczę, nie wiem jak to ładnie nazwać) z bufetów, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.
          • zia86 Re: Menu 14.04.11, 15:12
            No właśnie też się zastanawiałam nad tym, ale gdzie to dać? Nie mogę dać godziny itd, a znowu pisanie wszystkiego w takiej formie jest niewygodne. Chyba, że na dole mniejszym druczkiem?
            • kobieta.z.pasja Re: Menu 14.04.11, 15:15
              no właśnie tak sobie myślę, że chyba najlepiej na dole. może niekoniecznie mniejszym drukiem, żeby nie było, że to mniej ważne. ale najlepiej napisać, wydrukować i zobaczyć smile
        • sangrita Re: Menu 14.04.11, 16:26
          Po ciężką cholerę menu skoro nie ma wyboru dań? Po pierwsze, przerost formy nad treścią (treścią obiadu tongue_out), po drugie, aż głupio to wygląda z jedną propozycja w każdym podpunkcie.

          I po co chcesz wypisywać zawartość bufetów? Zaszpanować angielskimi nazwami? W życiu nie widziałam menu z bufetu szwedzkiego - a jeżeli takie istnieją, to po prostu całkowicie ich istnienie zlałam, bo są do niczego nie potrzebne...
          • zia86 Re: Menu 14.04.11, 16:35
            Menu jest potrzebne żeby były określone godziny dań, żeby goście mogli wiedzieć czy będę jeść za chwilę czy za 2 godziny i pójdą do bufetu. Wszystkie karty menu jakie do tej pory widziałam były z jednym zestawem dań.
            Mnie chodzi o karteczki na bufety a nie wpisywanie ich do menu, w celach estetycznych i informacyjnych, np. tak jak tutaj:
            https://blog.amyatlas.com/wp-content/uploads/2011/03/Sip-n-See-12.jpg
            https://blog.amyatlas.com/wp-content/uploads/2011/03/Sip-n-See-5.jpg
            https://blog.amyatlas.com/wp-content/uploads/2011/03/Sip-n-See-3.jpg
            • sangrita Re: Menu 14.04.11, 16:41
              > Mnie chodzi o karteczki na bufety a nie wpisywanie ich do menu, w celach estety
              > cznych i informacyjnych, np. tak jak tutaj:

              aaa... ale przecież to jest całkowicie bez sensu. no ale jak tam chcesz...
              • slimakpokazrogi Re: Menu 14.04.11, 16:46

                sangrita to akurat jest bardzo z sensem - naprawdę nie zawsze widomo czy na talerzu jest kurczak czy rybawink... w każdej knajpie z barem gdzie nakładasz sobie sama każda potrawa jest podpisana , tak samo w hotelach przy szwedzkim stole - nie wyobrażam sobie inaczej.
            • cashianna Re: Menu 14.04.11, 17:09
              Zia, cholero jedna! właśnie zjadłam rurkę z kremem a te ciasteczka z kremem malinowym znowu wzbudziły apetyt.
              ja jestem zwolenniczką polskich nazw zamiast angielskich. cupcakes można spokojnie przetłumaczyć jako babeczki bo też babeczkami są. a jeśli komuś babeczka kojarzy się tylko z kruchym, pofalowanym spodem i 'wierzchem' to już jego problem.
              natomiast popsy to w pełnej nazwie cake pops i chyba naprawdę nie mają polskiej nazwy.
            • zoye Re: Menu 15.04.11, 15:50
              My też mieliśy menu tylko po t by pinformować gości o godzinch posiłków. To był pomysl męża, ja ne byłam przekonana. Ale to był strzał w 10. Część z gości zotała dłużej niż planowała, bo miała ochotę na ostatni posiłek wink
              Ale my menu mieliśmy w winietkach, razem z poziękowaniem za przyjście i życzeniem dobrej zabawy. Za winietki odpowiedzialny był mąż - bo to była jego wizja i wyszło mu o super.
          • brytf-anna Re: Menu 14.04.11, 16:36
            Ja jako gość bym się ucieszyła z menu - przynajmniej wiadomo, co będzie i jak sobie rozplanować "opychanie się" wink np jeśli na kolację byłoby coś, co bardzo lubię, to nie szalałabym przy bufecie szwedzkim tylko poczekała, nie lubię być zaskakiwana czymś pysznym, co się już nie zmieści wink człowiek ma przecież ograniczoną pojemność żołądka wink
            • zia86 Re: Menu 14.04.11, 16:38
              Dokładnie. smile I do tego właśnie służy weselne menu, ono ma inne zadanie niż takie normalne menu np. w restauracji. smile
              • sangrita Re: Menu 14.04.11, 16:57
                Wiesz Zia, na wielu weselach (tzn. na wszystkich, na których ja byłam) jest wybór potraw... więc miałam trochę inne wyobrażenie o menu wink
          • maddalena81 Re: Menu 14.04.11, 21:49
            > Po ciężką cholerę menu skoro nie ma wyboru dań? Po pierwsze, przerost formy nad
            > treścią (treścią obiadu tongue_out), po drugie, aż głupio to wygląda z jedną propozycj
            > a w każdym podpunkcie

            U nas na obiedzie slubnym bylo menu. Goscie byli zadowoleni bo wiedzieli co bedzie jako kolejne danie i co wogole jedza smile
            Szcegolnie docenil to moj brat niejadek, dla ktorego wszytko co nieznane jest podejrzane i nasz przyjeciel z Wloch, ktory boi sie polskiej kuchni.
        • cashianna Re: Menu 14.04.11, 18:56
          stacja live cooking mi nie gra. nie można po polsku? w końcu jesteście Polakami, wesele jest w Polsce i zapewne znakomita większość gości to także Polacy.

          ja z godzinami zrobiłabym tak

          Obiad (18:00)
          Kolacja (19:00)

          albo najpierw menu bez godzi a dopiero na końcu wyszczególniłabym godziny posiłków
          Obiad - 18:00
          Kolacja - 19:00

          i wtedy w zależności od obranej formy na końcu notatka, że cały czas serdecznie zapraszacie do korzystania z bufetów
          • zia86 Re: Menu 15.04.11, 00:16
            Smakuje bardzo fajnie, to jest ryż z jakimś sosem, nie pamiętam już jakim ale wiem, że nam smakował. A wygląda tak, że jest takie koło z tego ryżu, dość wysokie, owinięte czymś, być może nawet to liście kapusty były. smile
      • zia86 Bufet 14.04.11, 14:37
        Znaczki na bufet dałam takie:

        Sweet buffet:
        - Makaroniki Marii Antoniny
        - Motylowe Cupcakes
        - Czekoladowe tarty
        - Kuleczki – trufle
        - Krem malinowy
        - Panna cotta waniliowa
        - Cytrynowy krem brulee
        - Królestwo ciasteczek
        - Owocowe babeczki
        - Słodkie żelki
        - Serniczki z niepodzianką
        - Bajkowe popsy

        Regular bufet:
        - Cielęcina w sosie tuńczykowym
        - Rostbeef pieczony w gorczycy
        - Sałatka grecka z serem feta
        - Filet z kurczaka marynowany w sosie balsamicznym
        - Terrina warzywna z sosem z czerwonej papryki
        - Terrina z łososia i miętusa
        - Filet z kurczaka marynowany w sosie balsamicznym
        - Krem ziemniaczany z kurkami
        - Schab nadziewany morelą w sosie śliwkowym
        - Duszona wołowina w sosie chrzanowym
        - Filet z łososia w sosie pomarańczowym
        Wszystko jest ok, według Was? Nie ma gdzieś błędów w nazwach itd? Coś zmienić może?
        • slimakpokazrogi Re: Bufet 14.04.11, 16:23
          cupcakes po polsku nie maja innego odpowiednika, jak babeczki. Popsy to chyba lizaki??

          ale nazwa cisteczek nie jest az tak ważna, jak całego bufetu (stołu) - tutaj chyba nie będzie podpisu sweet i regular? bo to na pewno musi byc po polsku.

          Co do menu, to ja bym osobno napisała menu bez godzin, a pod spodem cos w rodzaju "obiad zostanie podany o godzinie 18.30, weselny tort wjedzie na salę o 22.00, a siły będzie można zregenerować przy kolacji o 1.30. Oczywiście przez cały czas zapraszmy do korzystania ze słodkiego bufetu oraz szwedzkiego stołu z przekąskami i daniami gorącymi (no chyba , ze nie będzie goracych , bo nie wiem w sumie ).
          • zia86 Re: Bufet 14.04.11, 16:32
            Ale nasze babeczki to jest właśnie to co my będziemy mieć pod nazwą owocowych babeczek, a popsy to nie lizaki, to takie okrągłe odwrócone kulki z patyczkiem w środku z musem albo takim ciastem. I właśnie dlatego jest problem. wink
            Nie oczywiście nazwy nie są istotne, to tylko info dla Ceci jest, bo przeklejałam od razu z worda. smile
            Nie rozumiem, jak menu bez godzin? To musi się na jednej karteczce zmieścić.
            • slimakpokazrogi Re: Bufet 14.04.11, 16:38
              Zmiesci się na jednej kartce, zmieści - mi chodzi o to, ze menu to spis potraw, a nie "porządek imprezy", dlatego pod nazwą "menu" powinny być wypisane potrawy, a pod spodem można dać informacje o godzinach, o jakich zostana podane. Oczywiście tak, jak Ty to chciałaś zrobic jest niby praktyczniej... ale jakoś mi zgrzta podawanie godzin w ten sposób...
                • slimakpokazrogi Re: Bufet 14.04.11, 21:17

                  zia - wiem, rozumiem. cashianna (wyżej wpisana) ma to samo zdanie co jasmile. Osobno godzina , osobno menu byłoby lepiej , bardziej elegancko (a na elegancji Ci zależy). Ja wiem, ze i tak zrobisz po swojemu, my tu tylko wrzucamy opiniesmile Ja wiem, ze menu nie jest po to, żeby ktos wybierał, tylko po to, zeby wiedział, co będzie jadł - spoko, rozumiem i popieram - bardziej chodzi o sposób zapisu. I tyle. Ładniej będzie napisać osobno - o której posiłki, osobno, co podane. Może być na jednej kartcesmile.
            • brytf-anna Re: Bufet 14.04.11, 16:47
              No racja. Ale takie obcojęzyczne nazwy napawają mnie jakimś zniesmaczeniem, chociaż wiem, że czasem trudno znaleźć odpowiednik. Chociaż są różne, mniej lub bardziej szczęśliwe propozycje:
              cupcakes - mini tarty, muffiny, babeczki, tartinki, tartaletki, od biedy "babeczki typu cupcake"
              popsy - po prostu słodycze / słodkości (możesz wstawić konkrety: musy, galaretki, pianki) na patyku wink
              No ale nie wiem. Faktycznie jakiś koślawy ten język polski.
          • agentka-csi Re: Bufet 14.04.11, 16:35
            Ja mysle ze te niektore nazwy trzeba bylo by spolszczyc big_grin moze i ladnie to brzmi, ale /moge sie mylic/ goscie poczuja sie confuse big_grin zdezorientowani.
            • zia86 Re: Bufet 14.04.11, 16:37
              No ale jak je spolszczyć? Firmy zajmujące się cupcakes w PL mają w swoich nazwach właśnie to słowo i tak przedstawiają ten rodzaj babeczek więc chyba nie ma polskich odpowiedników.
            • agentka-csi Re: Bufet 14.04.11, 16:39
              jesli sweet buffet to i regular buffet /TT/ ale ja bym zastapila to polskimi nazwami - chyba ze bedziesz miala wielu zagranicznych gosci
                  • merkezhaolam Re: Bufet 14.04.11, 19:25
                    Szczerze mówiąc, jako osoba piekąca prędzej to co Ty dałaś jako przykład cupcakes, ja nazwałabym babeczkami. Babeczki mają mnóstwo form, mogą być podobne do muffin konsystencją (wypełnione ciastem), albo wprost przeciwnie - być skorupką, do której wkłada się krem i np. owoce (coś w tym stylu jak to, co pokazałaś na pierwszym zdjęciu). Ja bym użyła jednak określenia babeczka... dodała ewentualnie, że kakaowa/czekoladowa/wiśniowa (czyli ma dużo ciasta), albo z czekoladą/owocami/kremem (wtedy albo, że jest skorupką z wypełnieniem, albo że ma dodatki w postaci drobinek czekolady lub owoców).
                        • niebieski_lisek Re: Bufet 14.04.11, 23:13
                          Łyse to miejscowość w województwie mazowieckim gdzie znajdowały się spore zakłady mięsne. Stąd ta dziwaczna nazwa wędliny. Jakiś czas temu hale im spłonęły niestety, ja już nie widuję "szynki z łysych"
                              • sangrita Re: Bufet 15.04.11, 01:44
                                Przypomniało mi to historyjkę z pewnej strony o konsumentach i klientach:

                                - Pieczonego kurczaka poproszę!
                                - Ale wie pan, one jeszcze niedopieczone są, gdyby mógł pan piętnaście minut poczekać...
                                - Ja pani szczerze powiem, to dla teściowej, proszę dać pierwszego z brzega!
                      • odsrodkowa Re: Bufet 14.04.11, 21:44
                        A może tartaletka? Pod taką nazwą (ew. tartoletka) są sprzedawane w mojej cukierni właśnie takie babeczki- skorupki z kremem i owocami w środku.
                      • merkezhaolam Re: Bufet 14.04.11, 23:22
                        Pomysł taki, zeby popsy zostawić w oryginale smile Nie znam sensownego polskiego odpowiednika. Lizaki to to na pewno nie są. Zostawiłabym oryginał, a goście jeżeli nie będą wiedzieć co to, spróbują, albo podpytają tych, którzy już spróbowali wink
                    • violetlake Re: Bufet 15.04.11, 11:03
                      > Szczerze mówiąc, jako osoba piekąca prędzej to co Ty dałaś jako przykład cupcak
                      > es, ja nazwałabym babeczkami.

                      Ja jako osoba piekąca i mieszkająca za granicą jednak się nie zgadzam. I bardziej pasuje mi nazwanie cupcake właściwym imieniem czyli -cupcake. Troche sytuacja jest dla mnie jak z creme brulee... Nazwa własna po pierwsze, po drugie nie ma dobrego tłumaczenia. Bo cupcakes bliżej do tortów niż do babek.... A o ile wiem nawet słowo muffiny wchodzi powoli w Polsce do obiegu. Język polski jakkolwiek w innych aspektach przebogaty, to tu nie daje rady. Ja rozgraniczam zawsze cupcakes, muffiny, muffiny angielskie, babeczki, bo to zupełnie inne ciastka...
                      Babeczki oprócz tych kruchych nadziewanych kremem, są jeszcze te miniaturowe (takie jak na wielkanoc). I co, jakby Zia miała cupcakes, muffiny i babeczki kruche i normalne babeczki obok siebie, to wszystko miało by takiego samego taga "babeczki"?

                      Dlatego się wyłamuje i jestem za cupcakes smile
                      Natomiast mam nadzieje że nie będzie tagów sweet i regular bufet!
                      • merkezhaolam Re: Bufet 15.04.11, 11:44
                        Muffiny wchodzą powoli...? Już dawno weszły i mamy rozróżnienie na muffiny i babeczki smile Cupcakes nie powinny chwycić, ponieważ piekę z przepisów na babeczki coś, co Ty pewnie nazwałabyś cupcakes. Babeczki to nie tylko minibaby, możliwości kombinacji jest od groma. A rozróżnienie z muffinkami jest przez to ciężkie, najczęściej spotykałam się z tym, że skoro muffiny robi się właściwie mieszając łyżką składniki, to takie mieszańce na zasadzie: wrzuć do miski składniki, zamieszaj do połączenia, gotowe - nazywa się muffinami. Babeczka to każdy pozostały przepis, a w ramach babeczek można wymienić różne rodzaje. Jasne, że może za granicą ten podział nie miałby sensu, ale i miejsce wesela, i goście też nie są zagraniczni, więc najsensowniej stosować polską nomenklaturę.

                        Więc gdyby stały ciastka takie jak mówisz, to najsensowniejsze jest ich rozdzielenie na Muffinki i Babeczki, a przy babeczkach dodanie specyfikacji na karteczkach. Tu uwaga do Zii, nie babeczka motylkowa, a babeczka z motylkiem - wtedy wiadomo, że nie jest zrobiona z motylka, a ma motylka jako dodatek.

                        Przy popsach uważam, że tłumaczenie jest bez sensu. Nie mamy takich słodyczy, więc lepiej żeby gość kojarzył to z nazwą pops, a nie lizaki, bo może nabrać mylnego wrażenia co do zawartości.
                      • aneta-skarpeta Re: Bufet 15.04.11, 11:59
                        moim zdaniem nie trzeba pisac cupcake, muffiny, a to babeczki

                        babeczki wbrew pozorom mają niewiele wspolnego z babkami

                        wystarczy babeczki czkeoladowe, waniliowe...lub z czeko, z wanilią z ttruskawkami

                        srednio rozgarniety gosc skuma o co chodzismile

                        tak samo nazywamy ciastko tortowe- tortowym mimo, ze mnogosc tych ciastek jest tak duza

                        co do sernikow i serniczkow

                        jesli to normalna porcja ciasta- sernik, jesli mikro ciasteczko to serniczek- bo jak masz ciastko wielkosci kęsa i nazywasz je sernikiem to to dziwnie wygląda
              • brzydulka-a Re: Bufet 14.04.11, 17:06
                cupcakes trzeba koniecznie zastapic babeczkami wink
                inaczej nie ma to senso, jesli jeszcze popsy jakos brzmia, bo sa odmienione, cupcakes zupelnie nie pasuja wink i jeszcze dalabym 'creme brulee' bo to nazwa wlasna, ktora nie ma opdpowiednika, a ludzi beda wiedziec o co chodzi wink

                Zia, a moge tez prosic o zdjecia sukienki zienia? wink strasznie chcialabym zobaczyc smile
                • mankencja Re: Bufet 15.04.11, 10:18
                  i jeszcze dalabym 'creme brulee' bo to nazwa wla
                  > sna, ktora nie ma opdpowiednika, a ludzi beda wiedziec o co chodzi wink
                  >

                  ja dałabym nawet "Crème brûlée", nie należy zaniedbywać akcentów
                  • violetlake Re: Bufet 15.04.11, 11:11
                    To zależy czy to prawdziwy creme brulee, czy też angielska albo co gorsze amerykańska wersja, która z francuskim orginałem ma bardzo mało wspólnego... w takim wypadku, to pozostaje krem/deser waniliowy, w najlepszym razie creme a la brulee wink Strasznie jestem cięta na te kremy, bo to jeden z moich ulubionch deserów. No ciekawa jestem jak sobie z nim w Andelsie radzą, bo póki co poza francją na prawdziwy creme brulee trafiłam tylko raz wink
                    • spicy_orange Re: Bufet 15.04.11, 19:32
                      ja jestem pies na profiteroles i bardzo bym chciała kiedyś spróbować takich prawdziwych (skoro podróby mi bardzo podchodzą, to te prawdziwe to musi być nieeeeebo)
              • zia86 Re: Bufet 14.04.11, 17:51
                To tak jak mówiłam nie wchodzi w skład karteczek, jest tylko informacją dla Ceci żeby wiedzieli jaki rodzaj karteczek zrobić, bo do słodkiego będą inne niż do wieczornego. smile
                • cashianna Re: Bufet 14.04.11, 18:51
                  ale Zia, cupcakes to są właśnie babeczki. babeczki przyjmują wiele form i różnie wyglądają. okrągłe ciasto z jabłkami z 'kratką' na górze też na siłę nazwiesz apple pie? przecież to zwykła szarlotka, tylko inaczej wygląda. podobnie jest z cupsami - wyglądają inaczej ale to są najzwyklejsze w świecie babeczki i jak pójdziesz to miejscowej cukierni to taką też nazwę będą tam miały. także nie ma co wydziwiać na siłę. i możesz wierzyć mi na słowo bo mieszkam w anglojęzycznym kraju już tyle czasu, że powoli śnię nawet po angielsku a słowo pisane jest dla mnie o niebo łatwiejsze po angielsku.
                  co do popsów, jak już pisałam, raczej nie mają polskiego odpowiednika a i właściwie tylko w sieciówkach typu Costa i Starbucks je widziałam w Polsce a tam anglojęzyczne nazwy to norma.
                  creme brulee bym zostawiła jak jest bo deserku o nazwie 'przypalony krem' bym nie tknęła tongue_out
                  ah, no i bufet słodki a nie sweet tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Bufet 14.04.11, 21:16
          A dlaczego słodki bufet jest w dziecięcym języku? Wszak nie będzie na weselu żadnych dzieci?

          Kuleczki, ciasteczka, babeczki, serniczki, żelki....
          • slimakpokazrogi Re: Bufet 14.04.11, 21:23
            gazeta, a jak żelki - że żele niby??tongue_outtongue_outsmile Ja z tych zdrabniejących namiętnie jestem, to nawet nie zauważyłamwink Ale fakt z różnych for wiem, że to może razić. Tyle , że babeczki to nie babki - babka jest duża - taka muffinka to babeczka przecież, serniczki to nie serniki - no chyba , zeby napisać "sernik z niespodzianką" . Ewentualnie kulki a nie kuleczki.... i ciastka a nie ciasteczka - mozna się temu przyjrzeć, ale wszytkiego nie da się "zgrubić"
          • zia86 Re: Bufet 14.04.11, 21:51
            Dlatego, że wszystko jest w wersji mini. A sernik nie jest sernikiem, bo nie będzie w formie jednego kawałka ciasta, tylko w formie małych okrągłych no właśnie serniczków. wink Żelki też ciężko pogrubić, babeczki też, bo babka to jedno ciasto. Jedynie co to kulki można zmienić. A moim zdaniem królestwo ciasteczek brzmi lepiej niż ciastek.
        • zoye Re: Bufet 15.04.11, 15:56
          zia86 napisała:


          > Regular bufet:
          > - Cielęcina w sosie tuńczykowym
          > - Rostbeef pieczony w gorczycy
          > - Sałatka grecka z serem feta
          > - Filet z kurczaka marynowany w sosie balsamicznym
          > - Terrina warzywna z sosem z czerwonej papryki
          > - Terrina z łososia i miętusa
          > - Filet z kurczaka marynowany w sosie balsamicznym
          > - Krem ziemniaczany z kurkami
          > - Schab nadziewany morelą w sosie śliwkowym
          > - Duszona wołowina w sosie chrzanowym
          > - Filet z łososia w sosie pomarańczowym
          > Wszystko jest ok, według Was? Nie ma gdzieś błędów w nazwach itd? Coś zmienić m
          > oże?


    • zia86 Obiad vege 14.04.11, 21:56
      Dania obiadowe do menu wegetariańskiego:

      Przystawka
      Terrina warzywna w sosie pomidorowo-bazyliowym

      Zupa
      Krem grzybowy z truflowymi grzankami

      Danie główne
      Papardelle z kurkami i szpinakiem w sosie kawowym

      Deser zostaje ten sam. smile
        • zia86 Re: Obiad vege 14.04.11, 22:17
          Z autopsji wiem, że te ich połączenia są naprawdę trafione, więc jestem pewna, że danie będzie dobre a jednocześnie ciekawe, choć nie ukrywam, że też jestem ciekawa jak smakuje. smile
          • cashianna Re: Obiad vege 14.04.11, 23:33
            no właśnie - makaron w sosie kawowym? chciałabym spróbować. rozumiem, że któregoś pięknego dnia wybieracie się na degustację dań vege?

            ps. zawsze zastanawiałam się jaka jest różnica między rzeczonymi papardelle a fettuccine? że co? że po prostu papardelle są szersze?

            co do zdrobnień - desery zazwyczaj są małe i na talerzu nie podadzą całej blachy sernika. w żadnej restauracji jeszcze nie widziałam serniczka. za to sernik - owszem. taki schab z morelą też jest tylko plastrem z jednego, wielkiego schabu a nikomu by się nie przyśniło nazwać go schabikiem, prawda? takie zdrobnienia nie są smaczne, szczególnie dla męskiej części. także serniki i kulki ale babeczki i żelki niech tak pozostaną bo to ich normalna nazwa.
            a co do samych kulek - trufli. w życiu nie widziałam kwadratowych albo trójkątnych trufli. po co zatem informować o rzeczach oczywistych? to jak kwadraty - serniki. bez sensu
            • chomiczkami Re: Obiad vege 14.04.11, 23:39
              Ale ten sernik to kostka sernika, a tu jest takie małe... ciasteczko. Coś jak Serniczek Ostrowski wink - nawiasem, polecam, świetny deserek, właśnie takie mały... serniczek.
              • cashianna Re: Obiad vege 14.04.11, 23:42
                chomiczkami to ja polecam kiedyś zobaczyć tzw. sernik Polski z jednej z warszawskich restauracji hotelowych. brzmi konkretnie i zachęcająco a gonisz go po talerzu wink
                • chomiczkami Re: Obiad vege 14.04.11, 23:46
                  Nie stać mnie na ekstrawagancje płacenia za pusty talerz wink. W ogóle mnie na mało co stać prócz wisielczego humoru. Więc chyba jednak podziękuję. Poza tym ten sernik to część większego sernika, a ziowy czy ostrowski serniczek to osobny deserek w oddzielnym pucharku czy tam foremce, nie tak?
            • maddalena81 Re: Obiad vege 15.04.11, 11:16
              cashianna, bedzie offtop
              ps. zawsze zastanawiałam się jaka jest różnica między rzeczonymi papardelle a fettuccine? że co? że po prostu papardelle są szersze?
              Tak, masz racje. Mowie Ci to ja, mieszkajaca we Wloszech i piszaca bloga o gotowaniu. Ty znajdziesz co ma ile mm Makaron
            • spicy_orange Re: Obiad vege 15.04.11, 19:04
              > a co do samych kulek - trufli. w życiu nie widziałam kwadratowych albo trójkątn
              > ych trufli. po co zatem informować o rzeczach oczywistych?

              Cash, gdyby było napisane "trufle - kulki" to by miało sens to co mówisz. Natomiast kulki - trufle oznacza, że te kulki nie są ani czekoladowe ani karmelowe, ani z nadzieniem w środku, tylko są to trufle wink no ale przyznam ci rację w tym, że jak gość zobaczy kulki to wystarczyłoby napisać na karteczce "trufle", bo że kulka to widać. No chyba, że tam będzie taki natłok różnych rzeczy że karteczki się nie pomieszczą przy odpowiadających im deserach. Wtedy napis wskazujący że to coś okrągłego jest truflą jest fajne ;D
              • cashianna Re: Obiad vege 15.04.11, 21:55
                > Cash, gdyby było napisane "trufle - kulki" to by miało sens to co mówisz. Natom
                > iast kulki - trufle oznacza, że te kulki nie są ani czekoladowe ani karmelowe,
                > ani z nadzieniem w środku, tylko są to trufle wink

                Spicy, dla mnie to nadal masło maślane big_grin poza tym Zia nie ma kilku różnych słodyczy w formie kulek więc rzecz jest oczywista do czego się odnisi
                • spicy_orange Re: Obiad vege 15.04.11, 22:09
                  > Spicy, dla mnie to nadal masło maślane big_grin poza tym Zia nie ma kilku różnych sło
                  > dyczy w formie kulek więc rzecz jest oczywista do czego się odnisi

                  no toć ciut niżej w tym samym poście przyznałam ci rację wink