jak zawsze z problemem...

08.04.11, 15:52
Witam,

Coraz blizej wesele - coraz wiecej problemow... Robimy niewielkie wesele - zapraszamy tylko rodzine i najblizszych znajomych. ok 65 osob (ze wzgledu na to, ze rodziny mamy ogromne). Ciotka narzeczonego ma 7 dzieci w roznym wieku - najstarszy ma 22 lata, najmlodszy 4. Ustatlilismy, ze zaprosimy cala rodzine, ale bez osob towarzyszacych - narzeczony nie utrzymuje z ciotka kontaku, od wielu lat nie rozmawiali - podczas swiat wymieniaja jedynie kartki. Pare tygodni temu potwierdzili nam, ze przyjedzie ciotka i 4 dzieci. Wczoraj myslac nad usadzeniem gosci przy stolach zdalismy sobie sprawe, ze nie wiemy ktore dzieciaki przyjezdzaja - wyslalismy do niej maila i okazalo sie, ze bedzie jej trzech synow i kolega najstarszego. Dziwnie sie z tym czuje bo osoby towarzyszace nie byly zaproszone. Nie wiem jak na to zareagowac - olac czy skomentowac. Nie zyjemy w bliskich realacjach, a ze wzgledu na finanse nie moglismy zaprosis naszych znajomych, natomist ktos calkiem obcy przyprowadzi sobie kolege, za ktorego musimy zaplacic...
Jak myslicie - co z tym zrobic?
    • maddalena81 Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 15:56
      Odpowiedziec grzecznie mailam, ze nie zaparszaliscie osob towarzyszacych ze wzgeldu na to, ze impreza jestw scislym gronie.
    • picaflor Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 16:00
      ALe jak kolega? W sensie partner? A może nie mają samochodu, ten kolega ich przywiezie i to jedyny sposób, aby mogli się pojawić i jakoś wrócić? Ja bym zapytała o co chodzi z tym kolegą. Bo problem może mieć jakies głębsze podłoże.
      • mak.ara Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 16:09
        kolega - nie partner. zadzwonilam do przyszlej tesciowej - stwierdzila, ze kolega pojawai sie po to zeby syn mial towarzystwo - bo on nikogo tam nie zna (oprocz calej rodziny swojej matki oraz dwoch braci) i to jest jakby zamiast reszty jego rodzenstwa. Muze nadmienic, ze sama mam 23 lata - narzeczony 26 i bedzie troche naszych rowiesnikow. Tesciowa tez mysli, ze to lekka przesada, ale ona stwierdzila, ze nie chce sie do tego mieszac....
        • horpyna4 Re: jak zawsze z problemem... 09.04.11, 11:40
          Jak syn nie obejdzie się bez własnego towarzystwa, to niech w ogóle nie przyjeżdża.
    • karenek Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 16:06
      Mnie sie wydaje ze oni skumali ze maja przyjsc bez osob towarzyszacych, skoro przycchodza bez dziewczyn. Ten kolega ti podejrzewam, ze to ich kierowca poprostu bo np. po weselu chca wracac do domu a nie zostac na noc. Ale i tak mnie by do glowy nie wpadlo ciagnac kolezanke na wesele ze sobabig_grin
    • kobieta.z.pasja Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 16:07
      to zależy od podejścia Twojego N do tego tematu.
      ja bym chciała w takiej sytuacji napisać do cioci grzecznie acz stanowczo, że nie zapraszamy osób towarzyszących, w związku z tym będzie nam niezmiernie miło gości ja i jej synów, natomiast co do kolegi to niestety nie możemy go wziąć pod uwagę. i to jeszcze kolega? rozumiem jeszcze gdyby to była dziewczyna. chyba, że ten kolega to coś więcej.
      ale znając podejście mojego N to machnąłby ręką, żeby tylko nie robić niesnasek w rodzinie.
      jeśli Twój N też ma takie nastawienie to pewnie nic z tym nie zrobicie.
      w sumie to on powinien zdecydować co robicie. jego rodzina.
    • ylfeth Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 17:11
      o rany. Dziewczyny, jak tak czytam o Waszych problemach to mi ręce opadają. Na prawdę ludzie są tak niekumaci? Zaproszenie KUMPLA na wesele kuzynki? Przecież to jest jakiś obłęd!
      Ja zdecydowanie skontaktowałabym się z ciotką i wyraźnie powiedziała, że nie zapraszacie ŻADNYCH osób towarzyszących. Tłumaczenie że kuzyn nikogo nie zna jest jakimś absurdem. I nie jest moim zdaniem tłumaczenie, że to ich kierowca, kierowca powinien po nich przyjechać i z nimi odjechać bez udziału w zabawie (i nie uważam, ze macie obowiązek zapewnić gościom transport chociaż jest to w dobrym tonie).
      Eh, zaczynam się poważnie lękać przez co ja będę musiała przejść smile do tej pory nie myslałam że ktoś może zaprosić sobie psiapsiółę albo kumpla żeby się nie nudzić na weselu.

      Same mi niedawno radziłyście żeby robić swoje, grzecznie acz stanowczo. Skutkuje, więc polecam! smile
    • bea-luz Re: jak zawsze z problemem... 08.04.11, 22:40
      Powiedziałabym/zadzwoniła/napisała, że nie zapraszaliście osób towarzyszących dlatego, że jest to impreza w ścisłym gronie rodzinnym i nawet Wasi znajomi nie dostali zaproszeń. Jeżeli kuzyn nikogo nie zna, nie znam z kolei ja lepszej okazji niż wesele aby się skumał z nową rodziną. Tylko, że Twój Narzeczony też powinien się w tym tonie wypowiedzieć.
    • marina111 Re: jak zawsze z problemem... 09.04.11, 00:39
      Uwazam ze rodzice narzeczonego powinni zainterweniować. Myśle ze sa pewne granice, Machneła bym rękią gdyby brał dziewczyne (zakochany, nie rostaja się itp) ale bez kolegi musi sie obyć.
      • ambrozja08 Re: jak zawsze z problemem... 09.04.11, 08:40
        podpisuje się pod mariną...kolega???mamy teraz podobną sytuację . koleżanka zakomunikowała że przyjeżdża z chłopakiem mimo że nikogo z tow. nie zapraszamy ze względu na brak miejsc.
    • mak.ara Re: jak zawsze z problemem... 09.04.11, 17:06
      Ok to takie małe odswiezenie sytuacji - nie wiem, moze kiedys komus sie przyda. Wlasnie piszemy emaila do ciotki - musi mam podac nazwisko kolegi do usadzenia stolow - przy okazji go zgooglujemy. To nam da pelne potwierdzenie, ze ten chlopak ma zamiar przyjechac. W takim wypadku - przekazemy to mamie narzeczonego i poprosimy o interwencje. Chlopak jest niezaproszony i mam wrazenie, ze ma ochote poprostu za darmo spic sie, najesc i potanczyc - nic w tym zlego, ale nie na naszym przyjeciu wink

      Bede na biezaco informowala o postepach.
      • deszcz.ryb Re: jak zawsze z problemem... 09.04.11, 18:42
        Bez sensu, jak się zapytasz teraz o nazwisko kolegi, to ciotka pomyśli, że się zgadzacie na jego obecność. A później ciotka się dowie, że jednak kolegi ma nie być i wyjdzie głupio. Nie możecie jej po prostu napisać, że kolega nie jest zaproszony?
        • sangrita Re: jak zawsze z problemem... 09.04.11, 21:46
          Dokładnie, ciotka pomyśli, że obecność kolegi jest dla Was OK, skoro pytacie o naziwsko i szukacie mu miejsca przy stole...
    • mak.ara Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 14:07
      Miałam sie odezwac i napisac co sie dzieje. Do calej sytuacji wkroczyla matka mojego Narzeczonego i niemal zmusila nas zebysmy pozwolili temu chlopakowi przyjsc na wesele - w imie harmonii w rodzinie. Pozwolcie, ze tego nie skomentuje - jestem poprostu wsciekla, ale moze lepiej jak to przemysle i nie bede wszczynala awantur...
      • bea-luz Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 14:15
        A co na ten temat Narzeczony?

        Trudna sprawa, tu konflikty, a tam Wasze wyobrażenia. I gdyby to chodziło o daleką rodzinę to bym odpuściła ale kolegę - nie. No ale nie powinnaś się sugerować tylko wybrać to co dla Was wydaje się słuszne...
      • polamana-parasolka Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 14:17
        Wiesz ja bym w ogole nie pytala o nazwisko tego kolegi tylko napisala na winietce "os. towarz. tego i tego". jesli kuzyn nie jest gejem to moze poczuc sie glupio, bo bedzie to bardzo dwuznaczne wink
      • sangrita Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 14:39
        A, wybaczcie wścibskie pytanie, przyszła teściowa dokłada się do wesela? Jeżeli się dokłada, to w imię harmonii w rodzinie musicie liczyć się z jej zdaniem, trudno się mówi, nie Wasze pieniądze. Jeżeli płacicie za wesele sami, to należy przyszłej teściowej uprzejmie powiedzieć, że harmonia Waszego budżetu tego gościa akurat nie przewidziała...

        Tutaj nawet nie chodzi o 200 zł za talerzyk i chłopaka na weselu, tylko o zasadę - dlaczego teściowa ma rozporządzać Waszą imprezą? Po prostu - ustalcie jasne zasady od początku, wasze życie - wasza sprawa.

        Swoją drogą harmonia harmonią - czemu ciotka się harmonia w rodzinie nie przejmuje? wink
        • mak.ara Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 16:50
          Niestety doklada sie do wesela, to tez lekko zawazylo na naszej koncowej decyzji i juz nie chcemy sie o to klocic. Moja tesciowa ma takie nastawienie - lepiej wszystko przemilczec i nie wszczynac klotni.Chyba nie mamy wyboru wiec. Ja mam zamiar ich obu lekko obsmiac. Mialam taki pomysl, ze podejde zeby sie przywitac i zapytam jak dlugo sa razem i powiedziec, ze jakbysmy wiedzieli ze sa para to bysmy go zaprosili.
          Ale zobaczymy czy bedzie mi sie chcialo na to tracic czas w czasie przyjecia wink
          • sajolina Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 17:40
            Ludzka wyobraźnia widzę nie zna granicsmile ale ja bym obstawiała, że ciotka sobie pomyślała, że skoro zapraszasz jej siódemkę dzieci, to nikomu różnicy nie zrobi jak przyjedzie tylko z trójką plus kolega. No i w sumie skoro byliście i tak gotowi na 8 osób, to i tak przyjedzie tylko 5, więc nie jest najgorzej....
          • sangrita Re: jak zawsze z problemem... 19.04.11, 19:14
            > Ja mam
            > zamiar ich obu lekko obsmiac. Mialam taki pomysl, ze podejde zeby sie przywita
            > c i zapytam jak dlugo sa razem i powiedziec, ze jakbysmy wiedzieli ze sa para t
            > o bysmy go zaprosili.
            > Ale zobaczymy czy bedzie mi sie chcialo na to tracic czas w czasie przyjecia wink

            Dobre, zrób tak big_grin. To nie będzie czas stracony! big_grin
            • flavilla Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 08:41
              Absolutnie nie!!!
              1. to jest mimo wszystko gość. Nie możesz drwić z gości.
              2. A jeśli to nie jest tylko kolega? Możesz wzbudzić podejrzenia rodziny i konflikt, każdy załatwia takie sprawy sam.
              3. Naprawdę chcesz potem konfliktu pt "żona Jacka to suka, nawet na własnym weselu naśmiewała się z naszej rodziny"? Takie rzeczy dłuuuugo się pamięta i na dłuższą metę się nie opłacają.
              4. Pokaż wszystkim, że masz klasę. Najlepsze co możesz zrobić, to dobrą mine do złej gry.
              5. Czy naprawdę wśród ponad 60 osób będziesz miała tyle kontaktu z tym chłopakiem, żeby Ci to zepsuło imprezę?
              • lili-2008 Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 08:45
                Zgadzam się. Drwienie z nich na weselu to takie trochę ...hmm... buractwowink
                I w przeciwieństwie do większości opinii uważam, że teściowa zachowała się ok i właśnie z klasą.
                Czasem lepiej przemilczeć takie zachowania, jak to ciotki i jej synka.
                • sajolina Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 11:02
                  No tu ja tez się zgodzę, że takie zachowanie u PM byłoby poniżej pasa i wierz mi, ze rodzina dużo dłużej będzie Ci pamiętać takie słowa niż to, ze ciotka wzięła syna kolegę na wesele. Z niej się będą po cichu nabijać, a o Tobie wyrażać mało cenzuralnie.

                  Z resztą kolega pewnie myśli, że wszystko jest ok i że jest zaproszony, naprawdę chcesz go tak zawstydzić na wejściu? Mz, albo dajesz sygnał ciotce teraz, albo nie i więcej do tematu nie wracasz.
              • sangrita Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 11:24
                > 2. A jeśli to nie jest tylko kolega? Możesz wzbudzić podejrzenia rodziny i konf
                > likt, każdy załatwia takie sprawy sam.

                Jeżeli to nie jest tylko kolega i jest zabierany na wesele do rodziny, to raczej się za bardzo z tym nie ukrywają... i to nie panna młoda by tutaj rozbudzała podejrzenia wink.
                • flavilla Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 11:39
                  > Jeżeli to nie jest tylko kolega i jest zabierany na wesele do rodziny, to racze
                  > j się za bardzo z tym nie ukrywają... i to nie panna młoda by tutaj rozbudzała
                  > podejrzenia wink.

                  Sangrito, już takie historie widziałam na ten temat, że nic mnie nie zdziwi wink Czasem kładziemy innym przed oczami różne rzeczy, a oni ich nie widzą, bo bardzo nie chcą.

                  No, ale to już solidny offtop, a poszczególnych historii nie będę opowiadać, bo świat jest zdecydowanie za mały smile))
                  • sangrita Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 11:47
                    Tzn. jeżeli rodzina nie chce czegoś widzieć, to razem z nią mamy udawać, że sprawa nie istnieje? wink No ludzie. Ogólnie jest tak przyjęte, że na wesela chodzi się z partnerem (kolega płaci męskiej dla kuzyna płci męskiej raczej nie jest osobą towarzyszącą z łapanki, więc ta opcja odpada). Założenie, że to partner, jest zatem moim zdaniem naturalne. Trochę tolerancji! big_grin
                    • bea-luz Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 12:16
                      No tak, założenie może i jest naturalne ale sam chłopak pewnie pojęcia nie ma w czym problem i to on będzie ofiarą tego, że ciotka za duzo sobie pomyślała a tesciowa wymusiła jego obecność. On akurat nie jest temu winien...
                      Moim zdaniem jeśli już go zapraszasz i nie stawiasz się teściowej i ciotce to na weselu nie powinnaś nikogo obśmiewać.
                      • mak.ara Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 12:54
                        Dzieki za te glosy - mysle ze macie racje. Za jestem, ze tak wyszlo, ale nie mam wyboru i poprostu bede mila i goscinna. Wydaje mi sie ze to najlepsze co moge zrobic. Wkurza mnie, bo to zupelnie nie jest moja decyzja - rownie dobrze moglabym zaczac rozdawac nasze zaproszenie ludziom na ulicy wink No, ale trudno, mam tylko nadzieje ze to nie jest przedfsmak tego co mnie czeka w kontaktach z ta rodzina.
                        Co do kuzyna mojego M. to jego mama podpytala i on zapewnia, ze poprostu to kumpel bo nie mial kogo wziac i bal sie ze nie bedzie mial z kim rozmawiac.
                      • sangrita Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 15:06
                        > No tak, założenie może i jest naturalne ale sam chłopak pewnie pojęcia nie ma w
                        > czym problem i to on będzie ofiarą tego, że ciotka za duzo sobie pomyślała a t
                        > esciowa wymusiła jego obecność. On akurat nie jest temu winien...

                        Halo, z tego, co ja rozumiem, to chłopak ma 22 lata... Dorosły chłop, może się żenić i do Sejmu kandydować, a pojęcia nie ma, z kim się chodzi na wesela?

                        Po prostu jestem małomiasteczkowa i nie pozwoliłabym sobie na głowę wchodzić, a z nieproszonymi gośćmi bym się za bardzo nie szczypała tongue_out.
            • joanka-r Re: jak zawsze z problemem... 20.04.11, 13:45
              ''a mam
              > zamiar ich obu lekko obsmiac. Mialam taki pomysl, ze podejde zeby sie przywita
              > c i zapytam jak dlugo sa razem i powiedziec, ze jakbysmy wiedzieli ze sa para t
              > o bysmy go zaprosili.''
              to będzie świadczyć niestety o Twoim braku klasy i małomiasteczkowości.
Pełna wersja