Swiadkowa zniszczyla mi wesele...

09.04.11, 20:23
Dziewczyny, pisze to niejako ku przestrodze... Wyszlam za maz w lutym, ale dopiero teraz jestem w stanie spojrzec na sprawe z dystansu nie trzesac sie ze zlosci. Swiadkowa zostala moje byla juz, przyjaciolka - znamy sie od 20 lat wiec myslalam, ze bede mogla na niej polegac.
Jakoze jestem osoba raczej niezalezna nie angazowalam swiadkowej w poszukiwania sukni, omawianie dekoracji itd. Pozycje swiadkowej traktuje bardziej jak wyroznienie, a nie dodatkowa bezplatna sile robocza, jednyna pomoca o jaka poprosilam byla pomoc przy kwiatach - poprostu wiedzialam, ze swiadek sam sobie z tym nie poradzi.
Wszystko szlo ok, az do czasu kiedy przyszlo sie swiadkom okreslic co do osoby towarzyszacej - swiadek stwierdzil, ze on chce przyjsc sam, ale nie przeszkadza mu jesli swiadkowa przyjdzie z kims. W gwoli wyjasnienia, mielismy raczej niewielkie przyjecie, ale grono znajomych sie zna wiec nie bylo obawy o to, ze chlopak sie bedzie nudzil gdzies w rogu sali. Swiadkowa uznala, ze w takim razie ona tez nikogo nie bierze, po czym na tydzien przed slubem zmienila zdanie i postanowila, ze zaprosi naszego znajomego - niestety my nie mamy z nim dobrych ukladow - a bedac szczera - mamy je bardzo zaostrzone... kiedys razem wspolpracowalismy - oboje jestesmy fotografami i skonczylo sie to raczej zle. Dlatego poprosilismy, zeby moze wybrala kogos innego - niestety ona sie uparla, a do tego obrazila za to, ze nie chcemy zeby przyszlo z osoba towarzyszaca. Jakis czas temu dowiedzialam sie ze naszym znajomym rozpowiadala, ze zdecydowalismy w ten sposob zeby zaoszczedzic na "talerzykach", co jest absurdem. W kazdym badz razie, przyszla z o.t., nie bylo to fajne zagranie, ale od tej rozmowy pojawily sie problemy... mielismy liste prezentow - urzadzamy nowe mieszkanie, wiedzielismy konkretnie co chcemy, swiadkowa jako jedyna osoba to zignorowala - wiem, ze nie ma obecnie za duzo kasy, ale na liscie byly tez tansze rzeczy - najtansza rzecz kosztowala 25 zl.
Poniewaz wiedzialam o jej problemach finansowych - postanowilam zasponsorowac jej makijaz, fryzjera i dorzucic sie do sukienki - wczesniej uzgodnilysmy, ze o wszystkim zadecyduje sama - ja poprostu nie chcialam zeby musiala przeplacac - a tak i make-up i fryzura daly sie zalatwic w pakiecie. Pojawil sie problem z sukienka - na zakupy poszlysmy razem... wypatrzylysmy dwie kiecki - jedna cudna - ale bardziej na impreze w klubie - krotka, krwisto czerwona - zdecydowanie nie na slub koscielny... Druga - troche bardziej stonowana. Ś. widziala siebie w pierwszej - ja mialam lekkie obiekcje - stanelo na tym, ze kupi druga - dorzucialam obiecane 50% i myslalam, ze temat sie zakonczyl. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy w dniu slubu na 15 min przed wyjazdem do kosciola, ubieramy sie obie i ja widze ta druga sukienke(nota bene tansza - co sie stalo z roznica ceny nie wiem do tej pory).... Szok - moj poziom stresu siegnal zenitu - mysle, ze mozecie sobie wyobrazic jak bylam wscieka! Generalnie Ś. wygloadala jak pani lekkich obyczajow - wszyscy bili w szoku - ksiadz pozniej po wyjsciu z kosciola, zwrocil jej uwage, ze to nie jeste stroj w jakim chce sie dziewczyny na slubach ogladac. Kiedy przyszlo do skladania zyczen, okazalo sie, ze Ś. zniknela, podobno uzanala ze lepiej bedzie jak pojedzie wczesniej do sali, zeby zobaczyc ze tam wszystko jest ok - piekna inicjatywa - szkoda, ze nic nikomu nie powiedziala. Świadek uratowal sytuacje - razem z moja kolezanka zachowali sie cudownie i pomoli nam z kwiatami.
A teraz najlepsze.... podczas przyjecia Ś. spila sie praktycznie na trupa. W miedzy czasie przy naszym stole zaczela nam wyrzucaj jak bardzo jej sie nie podoba organizacja tego przyjecia, az moj maz sie zdenerwowal i powiedzial jej, ze jak jej sie nie podoba to moze wyjsc. Generalnie zaraz po obiedzie zaczela szalec na parkiecie, rzucac sie na ludzi, w czasie naszego pierwszego tanca byla juz tak pijana, ze postanowila, ze usiadzie na podlodze i praktycznie tam zasnela. Wiecie moze jakby to bylo wesele na 120 osob to nikt by nie zauwazyl... ale my mielismy 60 gosci. Jej o.t. wcale nie byl lepszy - skonczylo sie na tym, ze dwojke z nich świadek musial odtransportowac do taksowki w okropnym stanie.
Z naszego slubu najwiecej osob zapamietalo wlasnie ja - ja przez pol uroczystosci bylam spieta bo balam sie, ze ona znowu z czyms wyskoczy.
I to sie stalo z moja przyjaciolka - ku przestrodze - nie zawsze najblizsze osoby sa dobrymy swiadkami. Nam wesele uratowal Swiadek i moja wcale nie taka bliska kolezaka - ktorzy potrafili odpowiednio zareagowac i sprawic, ze wybryk glupiej pijanej panienki, nie popsuje nam dnia az tak bardzo.
    • spicy_orange Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 20:48
      popłakałam się ze śmiechu, sorry..

      znałaś ją 20 lat i nigdy nie miała takich akcji z upiciem i robieniem potem wiochy,niepanowaniem nad sobą? Wierzyć mi się nie chce..

      jeszcze co do tego fragmentu:
      > Pozycje swiadkowej traktuje bardziej jak wyroz
      > nienie, a nie dodatkowa bezplatna sile robocza

      bycie świadkiem to ani zaszczyt ani bycie siłą roboczą. To wymóg urzędowy polegający jedynie na pisemnym potwierdzeni, że przysięga padła przed urzędnikiem i się to widziało. Nie demonizowałabym tej funkcji wink
      • mariela1987 Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 21:22
        popełniłaś błąd,ze poprosiłas ja na świadka. już przed ślubem obrabiala ci d... a ty to zignorowałaś..
      • hanna26 Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 21:53
        Poproszenie kogoś na świadka oznacza, że uważamy tę osobę za bardzo nam bliską. Zgadzam się z autorką, że jest to pewnego rodzaju wyróżnienie.
        Nie przejmuj się. Naprawdę, nie warto. Powiem ci coś: w tej chwili może w to nie wierzysz, ale uwierz, że za kilka lat będziecie te sceny wspominać ze śmiechem. Wiem co mówię. Nam w tym roku stuknęło 10 lat. I też mieliśmy różne przeprawy ze świadkami. smile Ale wspomnienia mamy piękne, bo te wszystkie rzeczy okazują się po latach nie tak znowu ważnymi drobiazgami. Ze świadkami nie utrzymujemy kontaktu, mieliśmy piękny ślub i wesele, no i kochamy się nadal jak diabli. A że było parę niemiłych sytuacji? To szczegóły, które z czasem stają się tylko powodem do śmiechu.
      • aqua.0 Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 21:58
        Przykre to, ale mam podobne odczucia jak Spicy ;/
        Ta przyjaciółka pierwszy raz miała alkohol w ustach, nigdy w życiu nie widziałaś jak się zachowuje na alkoholowych imprezach? Czyżby to był jej pierwszy raz, na złość Tobie?

        Powtarzam, przykre to bardzo, ale próbuję patrzeć tez z drugiej strony i moim zdaniem takie są konsekwencje traktowania pozycji świadka jako wyróżnienia. Nie wypada odmówić, nawet jak sie BARDZO nie ma ochoty świadkować. No i niektóre pannice potem muszą jakoś inaczej rozładować napięcie, nerwy, a może nawet i złość na PM, którzy przecież tylko chcieli wyróżnić delikwentkę smile
        Współczuję, ale mam mieszane uczucia. A co do wspomnień ze ślubu i wesela, to jestem pewna, że nie tylko świadkowa została zapamiętana! Ty tak to widzisz, ale inni goście na pewno zajmowali się sobą i świadkowa niekoniecznie ich obchodziła.
      • angazetka Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 23:56
        Też mi się wierzyć nie chce. Znać kogoś 20 lat, przyjaźnić się i nie wiedzieć, że ten ktoś jest nietaktowny, nie umie się ubrać i po alkoholu dostaje małpiego rozumu?
    • pinkmonkey Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 22:01
      lol
    • chomiczkami Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 09.04.11, 22:04
      Naprawdę ci współczuję, to musiało być straszne - nierozsądnie zrobiłaś,że jej nie wymieniłaś przed ślubem. Każdy chce, żeby jego dzień był wyjątkowy i nie jest miło, gdy świadkowa zachowuje się nie tak jak powinna.
    • joanka-r Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 00:17
      a ty jej jeszcze zasponsorowałaś kieckę!!! to jakiś nowy zwyczaj, bo to raczej świadkowa powinna płacić za kwiaty i wiązanki.
    • klawiatura_zablokowana Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 00:57
      Myślę, że nikt nie ma do ciebie pretensji o zachowanie świadkowej. Ludzie takie rzeczy po prostu wywijają, czy to w stresie czy z innych powodów. Byłam na weselu, gdzie świadek urżnął się do tego stopnia, że też zasnął za stołem, na dodatek owinięty w bolerko panny młodej. A na naszym weselu mój teść, dla mnie chodzące uosobienie odpowiedzialności, zdrowego rozsądku i zmysłu praktycznego, odwiózł babcię do domu mając w kieszeni klucz do magazynu, gdzie była wódka i inne rzeczy... akurat w godzinach oczepin :] No i co? Piosenka oczepinowa ciągnęła się w nieskończoność, a na DVD widać nasze coraz bardziej zaniepokojone miny, podczas gdy świadkowie, zamiast ściągać muchy i welony, miotają się po sali szukając zapasowego klucza. Albo taka historia: facet z firmy, która robiła nam prezenty dla rodziców pomylił się i nadał paczkę w zupełnie inne miejsce, przez co krążyła po Polsce, a my na ostatnią chwilę szukaliśmy czegoś zamiast...
      Wtedy mnie to załamywało, a teraz, 2 lata po ślubie, po prostu macham na to ręką. Za kolejnych 5 będziemy się z tego śmiali na rodzinnych imprezach.

      A ludzie - pogadają i zapomną. Ty na pewno przywiązujesz do tego większą wagę niż oni.
      Natomiast co do przyjaciółki... gdyby to była taka stara, dobra przyjaźń, po opadnięciu emocji wzięłabym ją na kawę i zapytała, o co chodziło wtedy. Przyjaźni mega już z tego nie będzie, ale szansę wytłumaczenia możesz dać. To nigdy nie zaszkodzi.
      • humanistka_recydywistka Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 11:38
        Przykro mi, że tak wyszło w najważniejszym dla Ciebie dniu.
        Aczkolwiek ja nie wierzę w słowo "wyszło". Uważam, że takie sytuacje nie zdarzają się bez wcześniejszej zapowiedzi, co z resztą było widać w zachowaniu świadkowej przed weselem.
        Historia ku przestrodze innych Panien Młodych - niezależnie jak dużo jest stresu w trakcie przygotowań, nie warto ignorować alarmujących sytuacji i zwalać ich na karb przemęczenia, bo jak widać - odwdzięczą się.
        • krulovaarletka Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 12:00
          Baby są nieobliczalne dlatego naszymi świadkami będzie dwóch mężczyzn smile
          Ja wierzę ,że owa Ś. mogła pokazać swoje drugie, prawdziwe(?) oblicze właśnie wtedy...słyszałam już o takich przypadkach ;/ Nie przejmuj się...
          arletkarafal.pobieramysie.pl


          https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
    • anielica.4 Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 12:02
      Naprawdę nieciekawa sytuacjaa może uda Wam sie to wszystko wyjaśnić przy kawie może szkoda przyjaźni o ile naprawdę była prawdziwa ?????????????
      Co sie tyczy kupoiwania stroju dla świadkowej i sponsorowania makijażu i fryzury co to wogóle jest za zwyczaj ???? Osobiście uważam że nie należy to do obowiazków Panny Młodej smile
      • pina_colada88 Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 12:16
        Wspólczuję.
        Szkoda że nie wymienilaś jej wcześniej na kogoś innego.

        A swoją drogą- można kogoś znać przez 20 lat i nie znać go calkowicie, niestety.
        A pytanie o picie, czy nie wiedziala wcześniej jak sie zachowuje świadkowa po alkoholu.
        Można pić dużo i tracić glowe szybko, ale na weselu pelniąc jakąś funkcję można oczekiwać, że ktoś jest odpowiedzialny i się opanuje.
        Tu tego zabraklo.

        Sytuacja nie wydaje mi się być wyssana z palca.
        Takie jest moje zdanie.
        • krulovaarletka Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 12:20
          Właśnie! Co to za zwyczaj sponsorowania świadkom ubrań, makijażu i fryzjera!? Szok!
          arletkarafal.pobieramysie.pl


          https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
          • spicy_orange Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 12:49
            oj, ona pewnie znała kiepski gust przyjaciółki i dlatego ta akcja z makijażem (może świadkowa nie umie się malować a pewnie makijaż robiłaby sama) i ubraniem. Chciała się zabezpieczyć a świadkowa i tak zrobiła po swojemu wink nie ma co rozpamiętywać.
          • angazetka Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 16:59
            Jak sie oczekuje, że swiadek ma wyglądac w określony sposób (w sensie, że np. sukienka świadkini w konkretnym kolorze/fasonie), to trudno, by go jeszcze zmuszać do płacenia za fanaberie PM.
    • violetlake Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 13:28
      To przykre tak, ale przepraszam, coś mi zgrzyta w tej historii. Normalna osoba tak się nie zachowuje, pierwsze słyszę, żeby przyjaciółka od 20 lat, chciała tak rozmyślnie zepsuć cały najważniejszy dzień PM. Nawet jeśli wiedziałabyś o niej że na każdej imprezie tak się zachowuje, to na ślubie tak bliskiej osoby i jeszcze będąc świadkowąm napewno potrafiła by się opanować. Więc może po prostu masz inne pojęcie przyjaźni, bo ja sobie dam ręce uciąć za moich przyjaciół, że zawsze w takich sytuacjach moge na nich w 100% liczyć.... może to po prostu bardzo zazdrosna twoja koleżanka, którą mało co obchodzisz niestety...

      Kupowanie sukienki świadkowej też uważam za bardzo dziwny i nie na miejscu zwyczaj, wręcz nie taktowny...
      • bea-luz Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 11.04.11, 13:04
        Zdarza się niestety, że ludzie, których uważamy za przyjaciół i znamy całe lata, niejedną wódkę razem wypilismy, robią dziwne rzeczy. Czy jest to nagły odpał czy nie zauważaliśmy tego wcześniej nie wiem. Wiem tylko po sobie, że to jest możliwe.
        A co do sukienki świadkowej to autorka powiedziała, ze dołożyła się do stroju bo tamta wybrała kieckę, która była nieodpowiednia na ceremonię i skoro już wymagała to postanowiła się dołożyć. W ten sposób pewnie nie chciała od świadkowej wymagać konkretnego stroju i konkretnych wydatków. Niepotrzebnie jak widać.
        Co do wybrania partnera, o którym wiedziała, że ma z Wami kiepskie relacje, to już jest zachowanie nieodpowiednie.
        Ja bym chociaż spróbowała porozmawiać, może nie dla samej przyjaźni tylko swojego spokoju ducha i chęci dostania odpowiedzi, dlaczego tak się stało. Należy ci się.
    • gazeta_mi_placi Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 10.04.11, 13:31
      Moim zdaniem to była Twoja dobra znajoma, ale na pewno nie "najlepsza przyjaciółka", przyjaciele tak się nie zachowują.
      Ludzie często mylą dobre nawet wieloletnie znajome z prawdziwymi przyjaciółmi.
      Nie trzeba się znać 20 lat aby być przyjacielem, a można (jak widać na załączonym obrazku) znać się 20 lat i być tylko dobrym znajomym (jak rozumiem już byłym znajomym, prawda? wink ).
      A z mojego podwórka (nie dokładnie mojego, ale rodzinnego): świadkowa pewnej osoby z rodziny na przyjęciu ślubnym (było skromne, ślub cywilny, przyjęcie w mieszkaniu) spiła się w trupa a następnie obrzygała się niemal przy stole dosłownie z góry na dół (razem z drugą osobą holowałyśmy ją do pokoju obok), cała była zarzygana i jeszcze obrzygała kanapę na którą ją położyłyśmy.
      W sumie nie jej wina, każdy ma inny organizm, ja na przykład mogę zmieszać kilka rodzai alkoholi z jedzeniem dowolnym i nigdy po alkoholu nie wymiotowałam, w sumie żal mi jej było.
    • perd-ido Re: Swiadkowa zniszczyla mi wesele... 11.04.11, 20:26
      Co to za druhna, ktora ustawila w cieniu Panne Mloda?. Moja druhna tez miala krwisto czerwona kiecke...ale stosownej dlugosci....
      Szczerze wspolczuje, naprawde masz prawo sie gniewac..Normalnie zachowala sie tak jakby Ci zadroscila, ze wychodzisz za maz a ona nie..
      Popsula Ci tak wazny dzien w zyciu... Gdyby to bylo moje wesele wyprowadzilabym ja za kudly z sali, (serio) i jeszcze kopa w du* dala...i te 20 lat przyjazni by nie pomoglo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja