a co robicie w takiej sytuacji?

28.04.11, 11:18
problem nie dotyczy mnie osobiscie, ale moja kolezaka z pracy ma slub w sobote (my w niedzielewink.
Wszyscy mieli potwierdzic obecnosc do zeszlego tygodnia (do 20.04), a ona miala potwierdzic liczbe ludzi w sali do 22.04. Potwierdzenia splynely od wszystkihc. Problem pojawil sie w tym tygodniu - od poniedzialku juz 5 osob zadzwonilo z info, ze zmienili zdanie. Wsali juz nie da sie tego zmienic. Ona sie zastanawia co odpowiadac takim ludziom, bo powody zmiany zdania nie sa wielkie - to nie jest tak ze ktos sie rozchorowal czy zlamal noge. Nikt je nie podaje powaznych powodow.
Co byscie zrobili? Ja jej radze, zeby nie nie mowila - tylko tyle, ze szkoda, ze nie moga sie pojawic. Uwazam, ze komentowanie tego jedynie moze popsuc kontakty, chociaz w chetnie bym wygarnela tak pozna zmiane zdania.
Czy mieliscie podobne przypadki?

P.S podobno jedna kuzynka nie przyjdzie bo nie ma ladnej sukienki i czasu zeby pojsc ja kupic (chociaz jeszcze tydzien temu bardzo chciala sie pojawic na weselu)

    • dorothy_mills Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 11:25
      ja bym odpowiedziała: "ahhhaaa spoko,to do zobaczenia innym razem.pa" i tyle...uncertain
    • kati_p Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 11:29
      Przykro by mi było, że mam taką beznadziejną, pustą kuzynkę...
      • mak.ara Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 11:42
        Tez byloby mi przykro, ale chyba jedyna reakcja na takie zachowanie to zignorowanie go. Sama nie wiem. Kolezanka jest na skraju wytrzymalosci bo musi wszystko zmienia - ustawienie stolow itd. i do tego za wszystkich musza zaplacic. Stwierdzila, ze zamierza urwac kontakt ze wszystkimi ktorzy tak pozno to odwolali.
        • kobieta.z.pasja Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 11:51
          zachowanie gości poniżej krytyki.
          a nie ma znajomych, których mogłaby zaprosić w miejsce tych, którzy wypadli?
          wiem, że to strasznie późno, ale są tacy co się nie obrażą.
          my robimy wesele prawie wyłącznie dla rodziny, ze względu na jej wielkość. chciałabym zaprosić dziewczyny z pracy, one są świadome sytuacji i już się "dogadałyśmy", że jeśli ktoś z rodziny odmówi to będę szczęśliwa, jeśli skorzystają z zaproszenia. kwestia wyrozumiałości. byłam raz jako gość taki "dopychany" w ostatnim momencie i nie było mi przykro, bo wiedziałam, że wesele było małe ze względów finansowych, a nie dlatego, że nie chciano mnie zaprosić.
          • brytf-anna Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 12:06
            Też bym kogoś "doprosiła", ale tylko osoby, o których wiem, że by się nie obrazili. Już jest i tak zapłacone, wydaje mi się, że ludzie dzisiaj powinni to rozumieć, dzisiaj organizacja wesel wygląda tak a nie inaczej i już. Co do gości którzy odmówili w ostatniej chwili to brak mi słów, powinni sobie zdawać sprawę, że to narażanie PM na koszty i nerwy... Chyba strzeliłabym focha, tak dla zasady wink
            • ladyhawke12 Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 12:15
              Gozej będzie jak doprosi dziewczyna gości na wesele, a tu kuzynka jednak sie pojawi i jakgdyby nigdy nic pójdzie na wesele, bo przeciez była zaproszona, i jednak kupiła specjalnie sukienke.
              • gryzikiszka Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 12:29
                Ja bym chyba dała jakość odczuć, co o tym myślę, nie odpuściłabym sobiesmile Inna sprawa, że często takie zachowanie nie wynika ze złej woli. Wiele osób nie wie, że teraz często płaci się za całą imprezę z góry.
                Dobre maniery zapewne wymagają dyplomatycznego przemilczenia kwestii finansów, ale z drugiej strony, czy w przypadku narażenia PM na takie koszty mają oni milczeć?
                • mak.ara Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 13:11
                  Ja chyba bym nie radzila nikogo zapraszac - chociaz to chyba zalezy od stosunkow jakie sie ma z tymi osobami.
          • gazeta_mi_placi Re: a co robicie w takiej sytuacji? 30.04.11, 19:53
            Są ludzie bez godności dla których bycie "dopychaczem" to wręcz zaszczyt...
      • elske Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 16:44
        Mój ślub 8 lat temu- ostatni dzień potwierdzenia przybycia na ślub i wesele, a tu połowa gości jeszcze tego nie zrobiła (w większości rodzina męża ). Dzwonie sama do wszystkich, pytam czy będą, bo muszę podać ilość gości w restauracji. Najlepsza była jedna cioci, powiedziała, że musi się zastanowić (zaproszenie wysłane 2 mies wcześniej).No i nie wie, czy przyjdzie z synem nastolatkiem, czy jeszcze z kimś innym. I tu mi nerwy strzeliły : powiedziałam , że syn nie jest zaproszony, że w restauracji muszę podać konkretna liczbę osób i za każda osobę płacę i ze to mała restauracja , która ma ograniczona pojemność do max 50 gości. Ostatecznie ciocia zdecydowała , że nie przyjadą.

        Za to inna ciocia podziękowała za zaproszenie, ale nie mogła przyjechać. Zapytała, czy zamiast niej , może przyjechać jej córka z mężem. No pewnie , jeśli mają ochotę big_grin.
    • marina111 Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 12:55
      ja miałam taka sytuacje i moja tesciowa kogoś tam sobie zaprosiłą.
      Moja siostra ma ślub w sobote i tez 2 osoby odmówiły juz po zapłaceniu... no trudno, życie.
      • ewul100 Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 13:15
        A zapraszała kogoś na sam ślub? Mojej przyjaciółki siostra miała taką sytuację, że brała ślub z cudzoziemcem i kilka osób z jego rodziny nie doleciało. Ja byłam zaproszona na sam ślub, a dzień wcześniej zadzwonili, czy nie mam ochoty przyjść też na wesele. Wiedziałam jaka jest sytuacja, kupiłam komplet ładnej pościeli i poszłam.
        Może to jest właśnie rozwiązanie. Dzień przed upewnić się, że kuzynka i inni na pewno nie przyjdą i "doprosić" gości zaproszonych na sam ślub. Osobiście tak bym zrobiła i odwołanymi gośćmi się nie przejęła
      • sajolina Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 13:17
        Też bym kogoś "doprosiła", ale tylko osoby, o których wiem, że by się nie obrazili. Już jest i tak zapłacone, wydaje mi się, że ludzie dzisiaj powinni to rozumieć, dzisiaj organizacja wesel wygląda tak a nie inaczej i już.

        Zgadzam się, ale trzeba wybrać osoby, które to naprawdę zrozumieją, a nie strzelą focha, ze są z drugiego naboru.

        A co do gości, to ja bym powiedziała, że "Szkoda, że nie dali znać wcześniej i do zobaczenia przy innej okazji." A jak jednak przyjdą na wesele no to trudno, nie będzie dla nich miejsca.
    • maddalena81 Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 14:48
      Ja bym nie mowila nic, bo szkoda nerwow. Doprosilabym jakis zanjomych, ktorzy by sie nie obrazili. Ewentualnie osoby, ktore zostaly zaproszone same dopytalabym, czy moze nie maja ochoty z kims przyjsc.
      Do nas przykald 3 osoby wogole nie dotarly (wazny powod), zostaly puste miejsca przy stole. Szkoda i tyle. Nie bylo sie co zamartwiac.
      Moze juz wiecej nikt nie zadzwoni i pozostale osoby przyjada, poradz kolezance, zeby skupila sie na tych, z ktorymi bedzie swietowac a nie na tych, ktorzy ja olali.
    • mechantloup Re: a co robicie w takiej sytuacji? 28.04.11, 15:49
      Szkoda nerwów. Sama doszłam do wniosku, że mi to właściwie zwisa kalafiorem.
      Choć, przyznam, ram mnie jedna laska, kiedy jako powód nieprzyjścia podała:
      1. nienawidzi kościoła i się nie będzie zmuszać do przyjścia
      2. na weselu będą dzieci

      Samo to, że jej nie będzie nie jest może zbyt irytujące (skorzystają moi fajni sąsiedzi), ale te kretyńskie wymówki...
      • michal_powolny12 Re: a co robicie w takiej sytuacji? 29.04.11, 02:04
        Dla kogo kretyńskie dla tego kretyńskie. Dla kogoś zdarzenie A jest drobnstką a dla drugiego nie. Zdarzenia losowe, losowe. No i nie ukrywajmy przyczyną odmów może być brak wolnej gotówki bo nagle wypadły pilne płatności których się ktoś nie spodziewał.
    • mellona Re: a co robicie w takiej sytuacji? 30.04.11, 23:47
      można być troszkę mściwym i odpowiadać - nic się nie stało że odmówiłaś bo w sumie wstyd się przyznać ale zaprosiłam cie przez pomyłkę wink problem z kontynuacją znajomości też rozwiązany smile
      ale serio - dobre wychowanie nakazuje pozostawić to bez komentarza..
      szkoda tylko gdy jedna strona pamięta o najprostszych zasadach savoir vivre'u , a druga nie, kosztem portfela tej pierwszej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja