sohho
05.06.11, 20:38
Jak myślicie, chcę sie poradzić, biorę slub cywilny(20 osób z rodziny),a u mnie w pracy jest zwyczaj taki, że panienki biorąś ślub kościelny (sam slub cywilny to dla nich dziwne wręcz nienormalne) Ja biorę taki ślub , bo nie wierzę w kościól, nie chcę być hipokrytką. Panienki z pracy oczywiście, która tylko zamierz wyjść za mąż to zaczyna gadac o tym i o weselichu juz rok przed,a ja nie robię żadnego wesela , bo nie lubie takich imprez. Nieraz w luźnych rozmowach słyszałam ich dziwne opinie na te tematy, zupełnie odmienne od moich i już byłąm traktowana jak jakaś bezbożnica. Nikt nie wie jeszcze ,że biorę ten ślub w tym roku w lecie,ale w końcu i tak sie dowiedzą. No i włąśnie nie zamierzam zapraszac nikogo z pracy nawet na slub na samą uroczystość, bo ja nie lubie sie jednoczyć z pracą, uważam ,że jest to moja prywatna sprawa w przeciwienstwie do nich (większośc panienek trzaktuje prace jak rodzine, pomimo,że se nawzajem dupy obrabiają ). Nie mam ochoty na siłę ich zapraszac na slub- 'bo tak wypada",ale jednak nasłuchałąm sie koleżanki, że to nie takt, że pomimo,że nie chcę to powinnam zaprosic bo tak wypada, a ja nie chce robić szopki i źle się czuć, ja nie lubie traktowac ludzi z roboty jak rodzine , bo zdaje sobie sprawe,że dziś tu a jutro gdzie indziej mogę pracować. Wszyscy zapraszają na śluby szefostwo, a ja nie chcę, nie mam ochoty i tak sie zastanawiam, czy zrobić po swojemu czy jednak się nagiąć i zapraszać, czy będzie bardzo źle jak po prostu powiadomię przełożoną przy okazji urlopu i tyle.