Co byscie zmienily (lub nie)...

10.06.11, 01:49
Pytanie do mezatek. Co byscie zmienily gdybyscie mogly w zwiazku z Waszym slubem/weselem? (np. mialam kolo w sukni a wolalabym nie miec bo jak ogladam film to brzydko wyglada albo wydalabym wiecej kasy na kiecke marzen zamiast stroic samochod). Z ktorych wyborow jestescie zadowolone w 100%?
    • an.i.ka Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 07:56
      Gdy zadałam to pytanie mężowi powiedział, że wydałby więcej pieniędzy na dekorację restauracji. smile
      A ja jakbym miała to przeżyć drugi raz to bardzie bym się wyluzowała i wyspała przed ślubem.
      Zabrałabym bukiet na sesję w plenerze (zapomniałam!) i wybrałabym skromniejszą biżuterię.

      Ciekawy wątek. smile Może przyszłe PM wyciągną jakieś wnioski dla siebie...?
      • lili-2008 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 08:48
        Zabrałabym za odchudzanie przed ślubem, a nie powink Lubię oglądać zdjęcia ze ślubu i wesela, ale nie wszystkie mi się podobają przez mój wyglądwink
        Nie założyłabym białych pończoch, bo na paru zdjęciach je widać i nie wygląda to ok.
        Teraz, po prawie 2 latach założyłabym inną suknię/sukienkę, ale to bardziej ma związek ze zmieniającymi się trendamiwink Gdybym była chudsza zdecydowałabym się na krótką (ślub cywilny).
        Wcześniej bym się zabrała za zaproszenia, bo nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, żeby je spersonalizować (czyli wydrukować w całości z imionami i nazwiskami gości) i musieliśmy wypisywać ręcznie.
        Poprosiłabym gości, żeby nie przynosili kwiatów - nie chciałam im niczego narzucać, więc dużo osób przyszło z kwiatami, z którymi nie było potem co zrobić.
        Pamiętałabym, żeby wziąć różne szpargały ze sobą! Nic nie wzięłam! Mój brat musiał jechać do domu po moje rzeczy, a i tak nie wziął wszystkich, w związku z czym następnego dnia z hotelu wracałam bez stanika pod bluzkąbig_grin

        Nic więcej mi nie przychodzi do głowysmile
        • stworzenje Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 09:16
          Nic, no tylko, żeby operator mikrofonu nie zapomniał. Hehe, bo część uroczystości go nie miał, potem dowieźli.
    • stworzenje Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 09:16
      mlodaczerwcowa napisała:

      > m/weselem? (np. mialam kolo w sukni a wolalabym nie miec bo jak ogladam film to
      > brzydko wyglada albo wydalabym wiecej kasy na kiecke marzen zamiast stroic sam


      No jakbym siebie czytała smile.Te koła na filmie wyglądają strasznie. Na fotkach nie lepiej.
      • mlodaczerwcowa Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 17:58
        > No jakbym siebie czytała smile.Te koła na filmie wyglądają strasznie. Na fotkach
        > nie lepiej.

        Bo to tak z mysla o Tobie bylo napisane wink
    • polamana-parasolka Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 09:43
      Ja bym ulozyla sobie lepiej wlosy na sesje z kamerzysta. mialam rozpuszczone i pod koniec sesji juz wygladaja jak rozczochrane wink a z reszty jestem zadowolona, najbardziej chyba z makijazu i bukietu. kiecka tez okazala sie bardziej wygodna niz myslalam (nie dalam sobie wcisnac kola wink ), ale po kilku godzinach ramiaczka zaczely mnie ocierac, bo zaczela dzialac grawitacja i ta ciezka suknia chciala sie zsunac w dol.
      • stworzenje Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 09:48
        polamana-parasolka napisała:

        > na niz myslalam (nie dalam sobie wcisnac kola wink ), ale po kilku godzinach rami
        > aczka zaczely mnie ocierac, bo zaczela dzialac grawitacja i ta ciezka suknia ch
        > ciala sie zsunac w dol.


        to teraz pomyśl: kurde jakbyś ich nie miała to chyba kieckę w zębach byś nosiła.
      • karola1008 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 09:48
        Zupełnie nic. Dzień ślubu i wesela był jednym z najpiękniejszych dni w moim życiu.
        • jyothika Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 12:34
          Myślę i myślę... i też nic do wymiany znaleźć nie mogę. Nawet koło było w porządku smile
    • landora Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 10:15
      - sprawdziłabym męża koszulę przed ślubem
      - lepiej przymocowałabym dekorację do auta tongue_out
      - nie zapomniałabym bukietu!
      - więcej bym jadła na własnym weselu
      - wzięłabym buty na zmianę i ściągnęłabym buty na obcasie pod koniec imprezy

      Reszty nie zmieniłabym, bo było super! smile
      • polamana-parasolka Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 10:18
        my tez nie jedlismy za wiele na weselu, normalnie czasu zabraklo tongue_out ale niedlugo wesele siostry, wiec postanowilismy, ze sprobujemy wszystko co bedzie na stole wink
    • gazeta_mi_placi Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 12:39
      Ja bym więcej czasu poświęciła na przygotowania (wyznaczyliśmy datę ślubu niestety bardzo szybko), wybrałabym się na makijaż próbny (mimo, że w sumie ze swojego też byłam zadowolona), staranniej wybrałabym makijażystkę (niby ok, ale obsługa nie była jakaś wyjątkowo miła mimo, że wiedzieli że makijaż ślubny, ale wybrałam ich na szybko, bez sprawdzania opinii w internecie itp.), założyłabym może ślubnego bloga jak Zia albo coś w tym stylu i wybrałabym na swojego świadka mężczyznę nie kobietę tongue_out...
      • witch08 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:03
        Ja podobnie: poświęciłabym zdecydowanie więcej czasu, aby to wszystko ogarnąć.
        Poza tym nie kupiłabym sukni z kołem. Straszny efekt widzi się dopiero na niektórych zdjęciach.
        No i fryzjerki po znajomości już bym nie wzięła... Bo moja się upiła i to co zrobiła mi w dzień ślubu na głowie wołało o pomstę do nieba.
        • stworzenje Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:20
          witch08 napisała:


          > No i fryzjerki po znajomości już bym nie wzięła... Bo moja się upiła i to co zr
          > obiła mi w dzień ślubu na głowie wołało o pomstę do nieba.

          rety poważnie upiła się? Ups...
          A co do kół dobrze,że piszecie może to wreszcie trochę ostudzi dziwny zapał dziewczyn na te koła uncertain.
          • witch08 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:31
            Tak, nie wiem czemu dała takiej plamy... Próbna fryzura wyszła bajecznie, a ta w dzień ślubu, tragedia. Poratowała mnie przyjaciółka i coś tam udało jej się wyczarować, no ale wiadomo, to już nie było to samo.

            Suknia ślubna z kołem, to koszmar.
            W tańcu brzydko się układa, nie wspominając jakie cuda trzeba wyczyniać idąc do wc big_grin
            • jyothika Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:35
              No to już rozumiem czemu mnie koło nie przeszkadzało. Miałam zamiast wesela uroczysty obiad bez tańców smile
          • khumbamelala Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 14.06.11, 10:58
            Ja miałam koło i nie przeszkadzało mi nic a nic a nic. Na zdjęciach nie widać go w ogóle. Co więcej, gdyby go nie było moja sukienka smętnie by zwisała i plątała się między nogami i w 35cio stopniowym upale pewnie by się do mnie przykleiła (ale by było przyjemnie!). Ja kwestię posiadania koła polecam każdemu przemyśleć. Wiele zależy od sukienki i nie można od razu stwierdzić, że jest be...
    • mariolkawalczywkisielu Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:23
      zrobiłabym jakieś grupowe zdjęcie z gośćmi, bo kompletnie o tym zapomnieliśmy i nie zapomniałabym o butach na zmianę wink

      -
    • mala-szelma Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:43
      Nigdy przenigdy nie zamieniłabym przede wszystkim męża big_grin

      Ale w 100 % jestem także zadowolona z sukienki, za którą zapłaciłam 1500 zł (jak się okazuje niekoniecznie trzeba wydać więcej niż 2.000,00 zł, żeby pięknie wyglądać), dekoracji kościoła (zrezygnowaliśmy z czerwonego dywanu i jedyną dekoracją były żółte gerbery poprzywiązywane zielonymi wstążkami do ławek), miejsca wesela, fotografów i z tego, że bawiliśmy się ze wszystkimi, którzy są nam bliscy (przez co mieliśmy wesele na 150 osób).

      Natomiast zmieniłabym:
      -zrezygnowałabym z drugiego fotografa. Niby nie płaciliśmy za niego, ale muszę przyznać, że jeśli zatrudnia się 2 osoby, które mają razem robić zdjęcia to po prostu one sobie przeszkadzają,
      -zaznaczyłabym fotografowi, że chciałabym, aby zrobił zdjęcia kościoła i sali weselnej przed tym, jak wejdą do nich goście. Byłoby to fantastyczną pamiątką smile
      i last, but not least:
      -szerzej otwierałabym oczy, żeby lepiej wychodziły na zdjęciach big_grin

    • kosher_ninja Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 13:47
      Chciałam założyć podobny wątek smile

      Ja na pewno bardziej bym wyluzowała i nie robiła jazdy o zapraszanie niektórych osób. Naprawdę - nie było warto. Z wielkimi bólami zgodziłam się na zaproszenie prawie obcego mi wujka (nie utrzymywał prawie kontaktu z rodziną). Wujek o dziwo przyszedł i jestem z tego powodu ogromnie zadowolona. Umarł kilka dni temu i na moim ślubie był ostatni raz, kiedy go widziałam. Przed ślubem byłam wściekła na cały świat i chociaż organizowałam tylko mały obiad, to robiłam sobie w głowie jazdy straszne. Szkoda. Mogłam położyć laskę na rodzinne animozje, zaprosić wszystkich i mieć potem spokojne sumienie.

      Żałuję też, że nie zrobiłam sobie jakiejś małej sesji zdjęciowej. Zdjęć nie mam prawie żadnych, bo uparłam się, że nie są mi do szczęścia potrzebne.
    • mirszy Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 14:52
      Ja będę oryginalna i powiem, że teraz to chciałabym koło do sukni zamiast dwóch sztywnych ! z płótna halek. Suknia (wtedy z wypożyczalni) zupełnie inaczej leżała na kole - teraz bym wzięła chociaż do kościoła, a potem przebrała. A tak w sumie to inną suknię bym wybrała.
      Za wszystko wzięłabym się szybciej, a nie 3 miesiące przed ślubem - pełen spontan i aż dziw, że wszystko było ok.
      A.... i świadków bym zmieniła, jeden przyszedł w zielonej marynarce i jasnych spodniach, a drugi w fioletowej marynarce i ciemnych spodniach. Masakra !!!! No ale wtedy nikt nie myślał o ubieraniu świadków, tak jak teraz czytam w wątku Zii.
      No i zmieniłabym fryzjerkę i nie słuchała mamy jak się uczesać, tragedia, jak teraz te zdjęcia oglądam to z moim dzieckiem się śmieję.
      Męża bym nie zmieniła, choć patrząc na zdjęcia z wesela to "trochę go przybyło" Ha ha
      No ale mój ślub to 15 lat temu był.......
      • witch08 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 10.06.11, 15:44
        Przypomniał mi się nasz świadek big_grin
        Koszula nieokreślonego koloru, ni to biały, wymiętolony krawat (śledzik) i białe skarpetki do garnituru, które widać na każdym zdjęciu big_grin
        Ale zabawa była przednia smile
        Też się śmieję ze zdjęć, jak je oglądam.
        • nerri Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 11.06.11, 00:56
          Mój świadek grzecznie mnie zapytał którą koszulę ma mieć na naszym ślubie(mama mu wybrała jasnoniebieską,dziewczyna jaskrawozieloną-do grafitowego garniakatongue_out)

          A co bym zmieniła? Zaczełabym sie odchudzać przed a nie po ślubie(przed sobie dodatkowo utyłam troszkętongue_out)
          I zmieniłabym kwiaciarkę, gdybym wcześniej wiedziała, że jest ślepa i twierdząc,że bez problemu zrobi bukiet którego fotkę dostała w rezultacie dostanę coś zupełnie innegouncertain

          Nic innego nie chciałabym zmienićsmile
          • fraise_des_bois Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 11.06.11, 11:45
            Po pierwsze wzięłabym mniej wolnego przed ślubem, - trzy dni w moim przypadku to było stanowczo za dużo, tylko po raz kolejny i kolejny zastanawiałam się czy na pewno wszystko jest zrobione - niepotrzebny stres. Może, gdybym miała listę rzeczy do zrobienia przed samym ślubem rozpisaną razem z datami na kartce .
            Po drugie założyłabym wypróbowaną bieliznę, a nie taką całkiem nowiutką - część mojej okazałą się niewygodna. Może warto zaopatrzyć się nieco wcześniej wypróbować i gdy wszystko jest ok to kupić identyczną, jeśli komuś zależy by były to nowe rzeczy.
            Widzę, że dość często pojawiają się problemy z kwiatami, które wyglądają nie tak, jakby sobie tego panna młoda życzyła. Ja nie zanosiłam pani obrazka z bukietem, aby pokazać, taki, że taki chcę, uzgodniłam tylko mniej więcej jak miałby wyglądać. Do kwiaciarki miałam zaufanie, bo kupowałam tam wcześniej kwiaty na inne okazje i zawsze były piękne.
    • kaga9 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 11.06.11, 13:56
      Może spróbowałabym przekonać rodziców, że zapraszanie ich rodzeństwa z dziećmi i wnukami nie jest absolutnie niezbędnewink Chciałam mieć ślub mini-mini-jak-najmniejszy, z rodziną moich rodziców kompletnie nie jestem zżyta i gdybym miała w nosie uczucia moich najbliższych, w ogóle by ich (owego rodzeństwa itp.) nie było.

      Zapewne nie siliłabym się też na długą (choć prostą i skromną) suknię, bo to nie do końca mój styl (ja z tych, co, o zgrozo, mogłyby wziąć ślub w dżinsachtongue_out).

      Zadowolona jestem z tego, że nie miałam większości tych elementów, które normalnie w dniu ślubu się pojawiają: białej sukni z welonem, fotografa asystującego przy malowaniu i ubieraniu się, ustrojonego samochodu, dekoracji w kościele, wesela (z przyległościami).

      Podsumowując: miałam niewielki ślub, a chciałabym jeszcze mniejszy.
    • bukfa Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 12.06.11, 19:41
      Ja akurat mam okazje rzeczywiscie cos zmienic, bo za dwa miesiace wychodze za maz po raz drugi... Wiec przede wszystkim zmeiniam Pana Mlodego wink
      Za pierwszym razem nie robilam wesela, tylko elegancki obiad dla rodzicow i rodzenstwa. Tym razem robimy male wesele (60 osob) i bardzo sie ciesze ze potancze w dniu slubu! Poza tym bede miala: prosta krotka sukienke (pierwsza byla dluga, choc tez prosta i skromna), brak bukietu (pierwszy byl z bialych tulipanow) i szalony tiulowy stroik we wlosach (za pierwszym razem nie mialam we wlosach nic). Na pierwszym slubie wygladalam niewinnie i powaznie. teraz bedzie bardziej z przymruzeniem oka. Jednak czlowiek dojrzewa z wiekiem wink
    • mkw98 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 12.06.11, 22:46
      Ja chyba żałuję tylko jednej rzeczy - że nie naszykowaliśmy wielu, wielu, wielu plastikowych pojemniczków na jedzenie, które zostało po weselu, zwłaszcza tort. Mieliśmy dwie lodówki turystyczne, w których zabraliśmy co się dało, trochę pojemniczków było też na miejscu, więc dawaliśmy gościom wychodzącym bliżej końca"paczki żywnościowe" wink ale i tak mnóstwo jedzenia się zmarnowało.
    • reirei Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 13.06.11, 10:34
      Kupiłabym inną etolę albo jakiś szal czy bolerko, bo ta którą miałam nie dała się zapiąć, chyba 4 osoby walczyły z nią pod kościołem i w końcu poszłam do ślubu z gołymi ramionami, a bardzo tego nie chciałam uncertain
    • dorotek83 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 13.06.11, 12:58
      Niewiele. Tylko muszę pamiętać następnym razem, aby z moim mężem uzgadniać wszystko dokładniej i sprawdzać, że wie na co się zgadza. Dzięki temu 2 godziny przed ślubem okazało się, że nie wliczyłam do listy gości partnerki świadka, bo zapomniał mi przekazać, a lista jaką mu przedstawiłam do akceptacji nie była dla niego zrozumiała. Na szczęście restauracja dała radę i nie było zgrzytu.
      I wyprasowałabym mu koszulę dzień wcześniej, żeby nie stresować się przed ślubem.
      Pomijam drobiazg, jakim było spóźnienie się jego rodziców i brata z żoną na uroczystość ślubu (na szczęście poczekano z rozpoczęciem na nich)
    • tomelanka Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 13.06.11, 15:46
      1. wywalilabym koło
      2. zamówiłabym kwiaty w spr kwiaciarni i uczesała sie u spr fryzjera
      3. pomalowałabym sie sama
      4. upewniłabym sie, że zespol wie, co ma grac na 1 taniec
      5. nie pilabym tyle na poltrze big_grin
      6. usmiechalabym sie wiecej w kosciele i nie gapiła w kamere ani aparat wink
      7. wydałabym więcej na obrączki (choć może to i lepiej, bo mężowi już ukradli, jak sie nam włamali do mieszkania i teraz może se udawać kawalera wink)
    • decembersnowdrop Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 14.06.11, 11:53
      Kiedy zadałam to pytanie świeżo upieczonemu małżonkowi odpowiedział "dałbym więcej cyrkonii na tej wstążeczce w planie stołów" big_grin, co oznacza, że po prostu wszystko się udało.

      Po chwili zastanowienia-nie byłam zadowolona z samochodu i dekoracji. Marzył mi się jakiś w stylu retro, ale nic w dopuszczalnej cenie nie znaleźliśmy i wieźli nas znajomi czarnym nowoczesnym Saabem . Dekorację klamek zaś zrobiłam sama z hortensji i wstążeczek i nie wytrzymała dwóch godzin: wstążki się popruły, a hortensja klapła mimo że miała dostęp do wody (korzonki były w takich jakby probówkach).

      Przykro mi było jedynie z jednego powodu, a mianowicie siedem osób zapowiedzianych po prostu nie przyszło. Jedna rodzina czteroosobowa była tydzień później na ślubie w rodzinie i ani przepraszam, ani wszystkiego najlepszego. Mam żal, a mąż jest w dodatku chrzestnym jednego z dzieciaków.
      • decembersnowdrop Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 14.06.11, 11:55
        I jeszcze nie przejmowałabym się tak prognozami pogody. Cały tydzień przepłakałam, bo prognozy zapowiadały ulewy, a deszcze się przesunęły na piątek i w sobotę było przepięknie.
    • ferworia Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 14.06.11, 18:23
      Wywaliłabym tren, bo tylko mnie denerwował. A tak poza tym to niewiele rzeczy ważnych podczas samych przygotowań ma tak naprawdę znaczenie w dniu ślubu. Przyznam szczerze, że kiedy doszłam do fryzjera, to byłam zdenerwowana, denerwowałam się przyjęciem, ale szybko przywołałam się do porządku i poszło jak z płatka. Teraz się z tego śmiejemy. Nie warto się spinać. wink
    • raszefka Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 15.06.11, 11:11
      Męża.

      A poza tym wszystko było ok i miło się wspomina.



      Chociaż, jeśli jeszcze kiedykolwiek będę się wydawać, to po prostu pójdę, złożę stosowne oświadczenie i podpis, założę obrączkę. Nic ponad to się nie liczy smile
    • lady.papryczka Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 19.06.11, 20:24
      Niczego bym nie zmieniała, natomiast żałuję, że byłam tak strasznie zdenerwowana. W życiu, przed żadnym egzaminem itp nie denerwowałam się tak bardzo, jak wchodząc do kościoła.
      • iness_86 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 19.06.11, 20:33
        Ja bym poprosiła kogoś znajomego o ślubu amatorską kamerą bo podobno nasz kwartet smyczkowy tak pięknie grał. Z kościoła coś jeszcze kojarzę, ale tego jak grały w czasie życzeń już wcale smile I szkoda mi, bo bym chętnie posłuchała wink
    • skorek Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 19.06.11, 20:42

      na slubie i weselu nic bym nie zmienila, bo bylo bardzo OK,

      żaluję tylko po ślubie, że nie sprzedałam sukni, z głupiego sentymentu, a teraz tylko zawala miejsce, a nikt już nie kupi, bo takie sprzed kilkunastu lat są niemodne tongue_out
    • delphine85 Re: Co byscie zmienily (lub nie)... 20.06.11, 08:25
      co bym zmieniła..
      1. na czas wesela doczepiłabym ramiączka do sukni i do stanika. Dopiero na zdjęciach zobaczyłam, że sukienka po ślubie zsunęła mi się o jakieś 5-10cm. Oczywiście nie wpadłam na to na weselu, gdy porwałam sobie obcasem podszewkę, niee...
      2. Dałabym ostateczną rozpiskę miejsc do zaakceptowania teściom i rodzicom, nawet jeśli wcześniej konsultowałam wszystko z nimi. Bo ZAWSZE się znajdzie coś, co im nie będzie pasować w miejscach, a tak może przynajmniej uniknęlabym zgrzytów na samej imprezie.
      3. Przesłuchałabym wcześniej muzykę, którą gra zespół współpracujący z USC. Może wtedy zamiast 'złotego krążka' na saksofonie miałabym na eleganckim ślubie coś romantycznego na saksofonie (i puzonie i akordeonie). Ale to akurat wyszło o tyle dobrze, że młodzież się uśmiała, a starszym ludziom się bardzo podobało.
      A na weselu był już DJ.
      4 i najważniejsze: Chodziłabym przypudrować nosek. Puderniczka w torebce, a ja totalnie zapomniałam o tym, dobrze, że pani fotograf była wspaniała i na żadnym jej zdjęciu tego nie widać - ale na amatorskich zdjęciach znajomych świecę się jak psu wiadomoco.
      5. Pamiętałabym o zrobieniu zdjęcia z chrzestnymi i starszymi gośćmi. Nie wiem jak mogłam pamiętać o pozowaniu z rodzicami i dziadkami, a o chrzestnych zapomnieć.

      A w 100% byłam zadowolona z bukietu, sukni (nawet mimo braku ramiączek), wyboru miejsca i menu, dja, fotografów. W 80% z makijażu i fryzury (ale to wynik tego, że ogólnie nie lubię się czuć jak lalka smile).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja