bukfa
09.07.11, 23:19
Watki o ponczoszkach i tatusiach sie wypalaja, czas na nowa debate

Tym razem zainspirowaly mnie utarczki na watkach Zii pt. "Ty wcale nie bierzesz slubu". No wiec powiedzcie kochane, czym jest dla Was wlasciwie slub? Sakramantem? Umowa prawna? Prywatna obietnica zlozona drugiej osobie? Zjednoczeniem rodzin? Wiadomo ze zwykle jest tym wszystkim na raz, ale co jest dla Was najwazniejsze? Ja np. z moim pierwszym mezem mialam slub cywilny na dobrych kilka miesiecy przed tym koscielnym (czasy przedkonkordatowe) i mimo ze wedlug prawa bylam zona i razem mieszkalismy, to nie czulam sie zaslubiona az do kocielnego i nawet rozdzielnosc loza mielismy

We wlasnym owczesnym mniemaniu dopiero w kociele stalam sie zona. Natomiast moj drugi slub bedzie swiecki, udzielac nam go bedzie przyjaciel w parku nad rzeka, i bedziemy mieli przysiege, obraczki, gosci, poczestunek, itp. Dla mnie to wlasnie bedzie nasz slub, choc sama ta ceremonia nie ma zadnej mocy prawnej. Po poludniu tego samego dnia przejdziemy sie do ratusza i podpiszemy papierki, i to tez jest wazne, ale dla mnie ZONA stane sie w momencie kiedy zloze przysiege ukochanemu w obecnosci bliskich. Czyli wychodzi na to ze zgadzam sie z Zia. Dla mnie najwazniejszym momentem jest nasza przysiega.