bukfa
19.07.11, 15:38
Kochane, mam dylemat. Na slub zaprosilismy przyjaciolke ktora nas wyswatala. Ona obecnie mieszka w Indiach, wiec podroz nie tania, ale potwierdzila przylot wraz z mezem. Otoz dzis dostalismy od niej list z wyznaniem ze kwestia sfinansowania podrozy na nasz slub stala sie koscia niezgody w jej malzenstwie. Nie znam szczegolow, ale z grubsza rzecz biorac chodzi o to ze ona zaciagnela jakies dlugi, i jej maz uwaza ze w zwiazku z tym nie stac ich na przylot do nas. Ona podobno walczyla tygodniami, ale w koncu sie poddala. OK, to jeszcze rozumiem. Ale pod koniec listu dodala ze jej maz zamierza pzryleciec na nasz slub SAM. I co Wy na to? On nei jest naszym przyjaceilem, zostal zaproszony jako osoba towarzyszaca, no i szczegolnie nie mam ochoty go goscic wiedzac ze to przez niego nie bedzie z nami osoby naprawde dla nas waznej w tym dniu! Z drugiej strony nie mozemy sie przeceiz wycofac z zaproszenia... No i glupio by bylo robic kwasy na przyszlosc, bo zalezy nam na kontakcie z przyjaciolka. Zupelnie nei wiem co rozbic - niestety nie stac mnie na to zeby jej pokryc koszty lotu... A jeszcze dodam ze maz kolezanki ma dobra prace i biedny nie jest - a ona zrezygnowala z ukochany studiow doktoranckich zeby byc w domu i opiekowac sie ich dziecmi. NO zla jestem jak nie wiem co... Poradzcie!