bez panieńskiego...?

28.07.11, 09:11
Witam forumowiczki. We wrzesniu wychodze za maz, moja swiadkowa przylatuje z Irlandii pare dni przed slubem. Cały czas miałam pomysł, że w takim razie zrobię imprezę a'la panieński sama. I szczerze mówiąc zaczynam traktować całą tę imprezę jak obowiązek. Nie mam m.in. warunków lokalowych, żeby przenocować kilka dziewczyn z innych miast. Nie wiem w sumie jak to ma wyglądać - skoro sama organizuję to przecież nie zamówię sobie sama tancerza wink, ani nie wymyślę zadań do wykonania. Męczy mnie ten cały przymus udawania szalonych (nie mamy po 20 lat), koniecznej dobrej zabawy i przebieranek. Wpisuję w gugla wieczór panieński i widze "Wieczór panieński nie może się sprowadzać do posiadówy w domu albo pójściu do knajpki"; dylemat brać czy nie brać striptizera,w.P. ma być zazwyczaj wyjątkowy, oryginalny, obfitujący w mnóstwo atrakcji i emocji...
Nie wiem czy ktoś się ze mną zgodzi, ale to jest jakieś wariactwo.Widzę zdjęcia znajomych dziewczyn na portalach społecznościowych i na każdym jest to samo, tylko twarze się zmieniają. Prawdziwym szaleństwem na wieczorze panieńskim staje się najwyraźniej siedzenie w domu z kilkoma kumpelkamismile
Nie chcę urazić nikogo, kto planuje spędzić w ten sposób tę noc, ale jestem ciekawa czy są dziewczyny, które TAK jej nie spędzały...?
    • brzuchaczek Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 09:16
      Ja smile ani przed śłubem cywilnym ani teraz przed kościelnym nie mam zamiaru mieć "panieńskiego" moje koleżanki też nie robiły typowego wieczorku ,po prostu wyszły na drinka i potem każda do swojego domu ,tez nie mam 20 lat smile jeśli nie chcesz nie rób nic na siłę smile
    • angazetka Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 09:29
      > Prawdziwym szaleństwem na wieczorze panieńskim staje
      > się najwyraźniej siedzenie w domu z kilkoma kumpelkamismile

      No to miałam dwa takie szaleństwa w życiu, ostatnie 10 dni temu wink Każda przyniosła coś do jedzenia/picia, młoda dostała od nas prezenty, był pokaz slajdów z młodą w roli głównej, piłyśmy wino, śmiałyśmy się, gadałyśmy. I było miło. Każdemu taki panieński, jaki lubi.
    • maddalena81 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 09:35
      Moja swiadkowa tez byla w podrozy, wiec slama jej namiary do dwoch innych kolezanek, ktore chetnie jej pomogly. To po pierwsze.
      Po drugie impreza byla spokojna i domowa, w srodku tygdonia i bylo fajnie.
      Po trecie jak czujesz przymus zabawy to nie ma sie na parwde co zmuszac. Moze rzeczywiscie lepiej, nawet wieczor przed slubem spotkac sie z przyjaciolkami na kawe. Mozesz zasugerowac swiadkowej, ze chcesz takie bardzo spokojne spotkanie, ale moze ona ma jakis nie szalony pomysl (u mnie byly konkursy w rodzju egzamin na zone, wszyscy sie troszke posmiali) to ze mozna ja zrealizowac.
      Acha, malzenstow zawarte mimo braku wieczoru panienskiego bedzie tak samo wazne smile
    • takisobienik Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 09:41
      No to nie rób. Ja nie miałam i jakoś nie żałuję.

      > Męczy mnie ten cały przymus udawania szalonych (nie mamy po 20 lat), koniecznej dobrej zabawy i przebieranek.
      > Nie wiem czy ktoś się ze mną zgodzi, ale to jest jakieś wariactwo.

      Zgodzi się.
    • super_konwalia Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 09:44
      ja nie jestem zainteresowana wieczorem panieńskim, tylko jeszcze tego świadkom nie powiedziałamwink
    • agata_abbott Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 10:08
      Ja panieńskiego w ogóle nie przewiduję. Przyczyna jest prosta - nie mam w zasadzie koleżaneksmile
    • krezzzz100 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 10:10
      Ja. Dwa razy ślubowałam, i dwa razy bez. Nie żałuję smile Za każdym razem tę noc spędzałam z przyszłym mężem. Noc po też.
      Rób, jak czujesz, ślub to przecież Twoje wydarzenie, a nie cudze. Dla Ciebie, a nie dla innych.
    • landora Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 10:29
      Ja miałam panieński w domu smile
      Zaprosiłam dziewczyny, przygotowałam żarcie, a one przygotowały dla mnie rożne zagadki, przyniosły tort (w kształcie wałka do ciasta big_grin) i różne niespodzianki. Bawiłyśmy się świetnie.
    • anhes Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 10:35
      to ja w ogóle jakimś troglodytą jestem. W zeszłym roku świadkowałam na ślubie u brata. Jako sama wieczoru panieńskiego nie mialam i w moim gronie nikt nie miał ( ślub brałam 15 lat temu) uznałam to za jakąs fanaberie i do organizacji tegoż, się w ogóle nie przyłozyłam. Mimo delikatnej sugestii mojego brata, ze może mogłabym. Wjaśniłam mu, ze po pierwsze się na tym nie znam, bo nie doświadczyłam. Po dwa nie znam, żadnych koleżanek jego przyszłej żony a z nią tez kontakt miałam pięć razy w życiu więc jakoś nie czuję, żebym była odpowiednią osobą do organizowania jej zabawy, tym bardziej, że różnica wieku między mną a nimi to 10 lat, więc cała epoka smile)))

      Z tego co wiem, młoda umówiła się z przyjaciółkami, poszły do jakiegoś klubu na kilka drinków i na tym się skończyło.
    • zia86 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 11:35
      Zrobisz jak uważasz ale ja swój panieński wspominam naprawdę świetnie i w życiu bym z niego nie zrezygnowała. smile
      Panieński to nie musi być tylko szaleństwo. Miałam trochę podobną sytuacje do Twojej, też moje druhny i koleżanki były rozstrzelone po całej Polsce, ja panieński chciałam organizować sama ale ponieważ dziewczyny też chciały organizować to się podzieliliśmy, ja zajmowałam się dniem i "zapleczem" na wieczór a dziewczyny wypełnieniem tego wieczoru. Bawiłyśmy się genialnie. Dziewczyny zorganizowały dla mnie różne niespodzianki, zadania, prezenty itd. wiem, że one zrobiły sobie grupę na FB i tam konsultowały różne pomysły. Nie miałyśmy samego szaleństwo(choć tego też było dużo ale to już w nocy), dzień rozpoczęłyśmy od relaksu w SPA, potem była miła, spokojna kolacja i dopiero potem klub. Jak wyszło można zobaczyć na naszej stronie ślubnej. wink

      Tak jak pisałam można nie szaleć i też świetnie się bawić. Możesz zorganizować np. domowe spa, można skorzystać z wachlarza przeróżnych atrakcji firm, które organizują takie wieczorki, np. możecie zamówić sobie wróżkę, albo umówić się na profesjonalną sesje zdjęciową(możecie zrobić ją w jakimś klimacie, fajnie się przebrać np. w stylu lat '50, '70 itd.). Jeśli dysponujecie większymi środkami możecie gdzieś wyjść w teren i porobić coś bardziej ekstremalnego. Zależy też co lubicie.
      Możesz zorganizować np. wieczorek w jakimś stylu, meksykańskim, włoskim, hiszpańskim, japońskim itd. Udekorować fajnie mieszkanie, każda z Was miałaby jakieś fajne gadżety, możecie same ugotować potrawy z danego kraju i potem się nimi rozkoszować, plotkować i pić coś dobrego.

      Co do problemu lokalowego to też miałam ten sam problem, my wynajęliśmy apartament dla 10 osób(i ja i narzeczony bo mieliśmy w tym samym czasie wieczorki), cena była dość przyjemna.
      Co do striptizera, to ja zamawiałam sama a raczej przez naszą panią stylistkę, która pomagała w organizacji mojego wieczorka, nie było żadnych problemów.
      Mam nadzieje, że trochę Cię przekonałam jednak do tej "ostatniej" nocy wolności, bo naprawdę warto. smile
      • madzirek85 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 11:51
        Ja też nie widzę u siebie panieńskiego... Koleżanki akurat urodziły część będzie rodzić dzieci więc nie sądzę, aby mężowie ich puścili. I też jestem zdania że nic na siłę... Byłam na kilku wieczorkach i źle się tam czułam...Co nie oznacza że mój narzeczony również go nie będzie miał...
        • takisobienik Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 09:56
          madzirek85 napisała:

          > Koleżanki akurat urodziły część będzie rodzić dzieci więc nie sądzę, aby mężowie ich puścili.

          LOL. To już koleżanki nie same nie myślą, bo są w ciąży? Mężowie muszą nimi sterować?

          Poza tych nie "ich", tylko "je".
      • zawsze-pytanie Re: bez panieńskiego...? 05.08.11, 00:40
        O rany... Ile Ty miałaś czasu, chęci i kasy! Niesamowite... Dla mnie spa, apartament i striptizer to zupełnie inny świat, a już na pewno na tydzień przed ślubem, kiedy tyle trzeba załatwić.
    • dorothy_mills Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 12:36
      nie miałam panieńskiego bo nie chciałam i żyję. Mąż kawalerski miał, bo chciał wink
    • fioletowakropla Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 13:23
      Ja nie miałam wieczoru panieńskiego. Nie chciałam. Myślę, że to powinno zależeć od Ciebie i powinnaś się zastanowić, czy masz ochotę na taki wieczór czy nie. Nie warto się do niczego zmuszać. Mnie nie interesowała tego typu atrakcja, niezależnie od tego, jak takie spotkanie miałoby wyglądać (rajd po knajpach, erotyczne gadżety, striptizer, wizyta w spa, salonie kosmetycznym, masaże, spotkanie w kawiarni czy tylko konkursy, zagadki etc - żadna z tych opcji mnie nie pociągała.). Co kto lubiwink Ale żeby zdecydować, trzeba wiedzieć, co się lubi i na co ma się ochotęsmile
      Pozdrawiam serdeczniesmile
    • deszcz.ryb Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 13:48
      No to nie rób, jaki to problem? smile Moje przyjaciółki się porozjeżdżały po świecie i nie ma mowy, żeby udało mi się je zebrać razem w jednym miejscu w określonym czasie. Toteż z każdą się narąbię osobno i po kolei, w miarę jak będę się z nimi spotykać - przed ślubem i po ślubie. Nie jestem zniewolona konwenansami i nikt mi nie będzie dyktował, jak mam urządzać MÓJ wieczór panieński, o! tongue_out
      • picaflor Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 14:36
        Ja sie pójdę uwalić ze świadkową.

        Wzdrygam się na myśl o plastikowych peniskach, boa, migających różkach, weloniku, nawoskowanym facecie...Brrr. No, jeszcze w mieszkaniu, we własnym gronie mogłabym to przeżyć, ale na miasto wojować bym tak nie wyszła.

        A narzeczony to nie wiem, nic nie mówi, a może by chciał. Widziałam jak mu się oczy świeciły jak na weselu znajomych chłopaki opowiadali, że byli na kawalerskim na paintbolu. Mamy o tyle dobrze, że mój brat jest świadkiem, więc zawsze mogę mu cos podszepnąć. A jak sami coś uknują, to się nie mieszam.
    • moperra Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 14:17
      Mam nadzieję, że nie urażę żadnej z panien, ale DLA MNIE wieczór panieński to dziecinada. Byłam na takich imprezach u bliższych i dalszych koleżanek, po czym zabroniłam mojej starszej organizowania panieńskiego (jak równiez wielu innych rzeczy, które wg. mnie są oznaką ewidentnej "histerii przedślubnej").
      • angazetka Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 15:14
        Na czym polega dziecinada spotkania się z kumpelami? Bo to jest przecież trzon panieńskiego, reszta to tylko forma.
        • marzec21 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 15:49
          Ja osobiście nie rozumiem "atrakcji", jaką jest striptizer. Wymuskany facet wymachujący majtkami kojarzy mi się ze straszną tandetą. No ale co kto lubismile
          • klawiatura_zablokowana Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 01:13
            Nie rozumiesz. Striptizer jest dla śmiechu, a nie po to, żeby któraś orgazmu dostała albo "się napatrzyła" przed ślubem.
            Ogólnie cała oprawa ślubno-weselna jest nieco kiczowata, panieński i kawalerski się z tego nie wyłamują. Jestem zdania, że każdy powinien spędzić ten wieczór, jak ma ochotę, jak nie czujesz przymusu szalonej zabawy, to nie rób.
            Popieram jedną z przedmówczyń, że panieński ma przede wszystkim charakter przyjemnego babskiego spotkania (a kawalerski - męskiego), czy się go spędzi w spa, na quadach, paintballu, piciu wódki, grillowaniu na działce, basenie, strzelaniu z wiatrówki, graniu w kręgle, potańcówie w klubie, głupich grach i zabawach, podchodach miejskich, zbieraniu drobniaków po mieście, graniu na gitarze, przebierance, skakaniu przez ognisko czy kawie z torcikiem wiedeńskim, jest kwestią drugorzędną. Dla jasności: wszystkie wyżej wymienione sposoby zostały przerobione na panieńskich i kawalerskich moich i przyjaciół, wszystkie miały swój urok i były miło wspominanie.

            Dla mnie panieński był po pierwsze fajnym spotkaniem z przyjaciółkami (część zjechała się ze świata specjalnie na mój ślub, więc tym bardziej było warto), po drugie także bardzo miłą okazją do świętowania z dziewczynami, których niestety nie mogłam zaprosić na wesele. Jakbyśmy poszły na kawę, to byłoby to spotkanie identyczne jak setki innych. A tamten wieczór po prostu się pamięta, bo była cała masa atrakcji (zasługa świadkowej i lasek włączonych w organizację). Fakt, niektóre były tandetne, ale w końcu o to chodzi. Nie bądźmy tacy śmiertelnie poważni.
            • takisobienik Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 09:59
              klawiatura_zablokowana napisała:

              > Ogólnie cała oprawa ślubno-weselna jest nieco kiczowata

              Oprawa nie jest dana z góry. Jest taka, jaką się ją zrobi. Jeśli się zrobi kiczowatą oprawę, to taka będzie.
            • deszcz.ryb Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 10:41
              > Nie rozumiesz. Striptizer jest dla śmiechu, a nie po to, żeby któraś orgazmu do
              > stała albo "się napatrzyła" przed ślubem.

              Nie, takiej koncepcji striptizera rzeczywiście nie rozumiem. smile Czy myślisz, że striptizerka na kawalerskim też jest tylko "do śmiechu"?
              • klawiatura_zablokowana Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 14:11
                A co ma kawalerski do tego? Faceci idą w innych celach na striptiz, a dziewczyny w innych. Popatrzeć, owszem, ale raczej dla wygłupu. Mężczyźni do tego podchodzą bardziej estetycznie smile Zresztą, też nie słyszałam, żeby jakiś znany mi pan młody omdlewał z pożądania podczas występu striptizerki. Może mam takich wyluzowanych znajomych, nie wiem.
        • moperra Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 15:56
          Właśnie o formę chodzi. Przed ślubem spotykałam sie z moimi koleżankami wielokrotnie, ale żadne z tych spotkań nie było wieczorem panieńskim.
          • zia86 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 16:17
            Tylko ja nie rozumiem czemu staje Wam przed oczami obraz panieńskiego gdzie wszystko jest obsypane różowymi penisami, dziewczyny mają ubrane boa i w ogóle trzeba szaleć itd. Wieczór panieński można spędzić naprawdę przeróżnie. Striptiz nie musi być tandetny, ale jeśli PM go nie chce to przecież przymusu nie ma. Tak samo tort nie musi być w kształcie penisa, ja np. miałam w kształcie męskiego torsu, bardzo fajnie wykonany nie było tam nigdzie przekroczenia granicy dobrego smaku. smile
            Jeśli ktoś nie chce panieńskiego przecież świat się nie zawali, można nie chcieć panieńskiego tak samo jak można chcieć różne formy ślubu czy wesela, ludzie są różni. Chodzi mi tylko o to, że taki panieński może przybierać naprawdę przeróżne formy i myślę, że dla większości osób coś miłego by się znalazło. smile Jeśli panieński organizuje świadkowa czy koleżanki to po prostu trzeba przeprowadzić bardzo dobry wywiad plus zastanowić się co dana PM lubi a czego nie.
            • picaflor Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 19:11
              Zia, peniski i boa to przenośnia. Dotyczy to wszelkich lubieżnych, często niesmacznych rzeczy, które dotyczą tej imprezy. Co innego poświarować w chacie, a co innego chodzić po mieście w welonie, piszczeć i zaczepiać obcych facetów ( w tym obsługę). Wszyscy przymykają na to oczy, ale to naprawde durne uncertain Normalne, fajne laski zaczynają się zachowywać conajmniej dziwnie. Wiem, bo to przeżyłam i wiele razy kopara mi opadła w ciągu wieczoru.

              Może i można bawić się fajnie, ale to wszystko jest na granicy obciachu i trzeba się mocno starać, żeby nie wylądować po drugiej stronie.
              • deszcz.ryb Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 20:14
                Mam podobne odczucia. Co innego pójść się narąbać z koleżankami i dobrze się bawić, a co innego zachowywać się jak niewyżyta małolata. Zresztą to samo poczucie dysonansu mam przy propozycjach striptizera/striptizerki na panieńskim/kawalerskim i mówieniu, że oni MUSZĄ być, bo to ostatnie podrygi wolności. Czy to znaczy, że trzeba być wiernym narzeczonemu/narzeczonej dopiero PO przysiędze a przed nie? Czy przysięga aż tak zmienia uczucia narzeczonych?

                Jestem przed ślubem, ale nie wyobrażam sobie, żebym miała oglądać striptiz jakiegoś faceta - ani teraz, ani kiedyś. Powód jest prosty. Kocham MOJEGO chłopa, żaden inny mi do szczęścia niepotrzebny. Tak samo jeżeli mój chłop na swoim kawalerskim obejrzałby jakąś gołą panienkę to to byłby dla mnie powód do natychmiastowego zerwania [choćby i dzień przed ślubem], bo skoro ja mu nie wystarczam już PRZED slubem i musi sobie szukać dodatkowych atrakcji, to po ślubie to się na pewno nie poprawi.
                • audrey_horne Re: bez panieńskiego...? 31.07.11, 20:41
                  Ostro... A gdyby facet pornosy w internecie podglądał, też byś go rzuciła? Nie popadajmy w przesadę.
                  • deszcz.ryb Re: bez panieńskiego...? 08.08.11, 10:51
                    TAK, Audrey. Rzuciłabym. Dla mnie to nie jest przesada, takie mam przekonania i mój chłop o tym wie.
              • zia86 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 20:29
                No ale to już niczyja wina. My bawiłyśmy się dość szaleńczo w nocy ale bez przesadnych ekscesów. Nie trzeba się od razu upijać do nieprzytomności i rzucać na każdego napotkanego faceta. wink
                • angazetka Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 20:52
                  No ale ty włąsnie miałaś taki klasyczny panieński - ty z różkami i welonem, głupie zadanie, striptizer... Mnie by to nie bawiło. Ale zakładam, że nazwa "panieński" jest szalenie pojemna.
                  • zia86 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 21:02
                    No tak część wieczorna była dość mocno imprezowa, ale zadania nie były znowu takie straszne a stripitizera bardziej w formie performencu traktuje niż w jakichkolwiek sposób erotyczny. Jednak zawsze trzeba to dostosować do konkretnej PM, ja nie mam problemów z zadaniami, zaczepianiem ludzi, otwartością itd. robiłam dużo bardziej ekstremalne rzeczy na studiach czy w czasie studenckich imprez więc to dla mnie żaden problem, jednak jeśli ktoś nie lubi czegoś takiego to nie ma przymusu. Ja tylko mówię, że pomimo dość klasycznej wieczornej części to mieliśmy dość spokojną część dzienną i mimo wszystko część wieczorna nie była z przekroczeniem jakiś granic. smile
                    • deszcz.ryb Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 00:38
                      > No tak część wieczorna była dość mocno imprezowa, ale zadania nie były znowu ta
                      > kie straszne a stripitizera bardziej w formie performencu traktuje niż w jakich
                      > kolwiek sposób erotyczny

                      Striptiz - jak sama nazwa wskazuje - polega na rozbieraniu się, przy czym to rozbieranie ma charakter jednoznacznie erotyczny. Albo więc śliniłaś się do tego faceta, albo - skoro piszesz, że jego rozbieranie było ci obojętne i traktowałaś to w kategoriach "sztuki" - to jednak postąpiłaś zgodnie z jakimś przymusem nakazującym, że striptizer na wieczorze panieńskim musi być, bo inaczej po cóż wydawałaś na to pieniądze? Wybieraj opcję wink
                      • zia86 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 00:43
                        Potraktowałam to raczej jako rozrywkę, coś jak taniec z jakimś panem tylko w takiej a nie innej konwencji, bawiłam się dobrze ale podtekstu erotycznego to nie miało. smile U nas pan nie rozbierał się do końca.
                      • klawiatura_zablokowana Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 01:24
                        A dopuszczasz trzecią opcję: że nikt się do tego striptizera nie ślinił i wszystko było raczej kontrolowanym wygłupem? Nikt nie kontempluje występu striptizera w kategoriach sztuki, bo to sztuka nie jest, zresztą sam występ nie jest na 100% poważnie. To jest camp w czystej postaci. Niestety, ludzie dorabiają do tego ideologię "czy ja ci nie wystarczam", "striptiz na panieńskim/kawalerskim to zdrada". Dla mnie nie istniał absolutnie żaden związek między występem na panieńskim a atrakcyjnością narzeczonego, wystarczaniem/niewystarczaniem i wiernością. Ciężar gatunkowy mniej więcej taki, jak obejrzenie filmu erotycznego - można dla wrażeń artystycznych lub erotycznych, ale w 99% przypadków robi się to dla czystej beki. Trochę dystansu wobec siebie i wobec "przymusów" nakazujących mieć striptizera. Ja miałam, bo mnie to bawiło i dziewczyny na wieczorze też. Mój mąż był na striptizie w lokalu i śpię spokojnie mimo tego. Nasz związek trwa nadal, problemów z wiernością i zaufaniem nie mamy.
                        • deszcz.ryb Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 10:45
                          > A dopuszczasz trzecią opcję: że nikt się do tego striptizera nie ślinił i wszys
                          > tko było raczej kontrolowanym wygłupem? Nikt nie kontempluje występu striptizer
                          > a w kategoriach sztuki, bo to sztuka nie jest, zresztą sam występ nie jest na 1
                          > 00% poważnie.

                          Zia sama napisała wyżej, że traktowała to "w kategoriach sztuki". tongue_out

                          >Trochę dystansu wobec siebie i wobec "przymusów" nakazujących mi
                          > eć striptizera. Ja miałam, bo mnie to bawiło i dziewczyny na wieczorze też. Mój
                          > mąż był na striptizie w lokalu i śpię spokojnie mimo tego. Nasz związek trwa n
                          > adal, problemów z wiernością i zaufaniem nie mamy.

                          No dobrze, ale piszemy tu o SWOICH przemyśleniach dotyczących wieczorów panieńskich. Ja mam akurat takie, ty masz inne.
                          • klawiatura_zablokowana Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 14:14
                            Zia może to uważa za sztukę, ja nie :]

                            > No dobrze, ale piszemy tu o SWOICH przemyśleniach dotyczących wieczorów panieńs
                            > kich. Ja mam akurat takie, ty masz inne.

                            OK. Ja protestuję tylko, kiedy wypowiadasz się autorytatywnie o odbiorze innych osób. Napisałaś, że albo panna młoda się "śliniła" do striptizera, albo jej erotycznie nie ruszał, ergo: był zupełnie niepotrzebny. Innych opcji nie przewidziałaś. Próbuję wytłumaczyć, że ślinienie się nie jest warunkiem, żeby się dobrze bawić na panieńskim ze striptizem, striptizer nie jest wynajętym żigolakiem, a klaskanie czy chichotanie na jego występie nie jest zdradą przyszłego męża.
          • angazetka Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 16:29
            No ale przecież forma może być dowolna.
    • bukfa Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 16:13
      Ja tez organizuje sama i tez bez striptisow i penisow - po prostu zaprosilam kolezanki na koncert do baru. Posluchamy dobrej muzyki, wypijemy drinka, posmiejemy sie i tyle. Czyli cos co robie i tak w normalnym zyciu, tylko tym razem w gronie moich ulubionych kobietek smile A striptis to moge sobie zamowic u narzeczonego. Kto powiedzial ze po slubie szalenstwa sie koncza wink
    • varsovia25 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 16:39
      Kiedyś miałam przyjemność organizować panieński koleżance więc wiem co czujesz. Ja miałam 4 dni na dogadanie sie z dziewczynami których wcale nie znałam. Nie było łatwo ale się udało. Świadkowa mojej koleżanki też mieszkała dość daleko i nie miała jak na miejscu wszystkiego ustalić więc PM poprosiła mnie o pomoc. Myślę że jak poprosisz dwie koleżanki to będą zaszcycone takim obowiązkiem i bedzie im łatwiej.

      Wszystko wypadło ciekawie a plusem dużym była okazja do zapoznania się przed weselem.

      Sama też nie przepadam za rozbierającymi się chlopakami wink ale powiem wam że jak się ustali progam tego występu i nie trwa on za dlugo to jest całkiem fajnie. Nam Pan wnosił tort i nosił na rękach przyszłą PM. Bawiłyśmy się do samego rana - Pan młody do domu przyszedł przed Panną Młodą wink Tort zamówiłam okrągły w paseczki jak zebra z dużą kokardą do tego sztuczne ognie ( nie fontanny) Podobał mi sie pomysł z prezentami, dziewczyny były bardzo pomysłowe i rozkręciło nam to na początku imprezę.

      Odnośnie zamieszkania to Zia ma fajny pomysł z dużym apartamentem. Jednak ty nie powinnaś się o to martwić - zwykle dziewczyny same się organizują.

      Jednak jak nie czujesz się z tym dobrze to nie musisz wcale sie tym przejmować. W końcu to twoje wesele i twoja decyzja.
    • ferworia Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 20:24
      Ja też nie miałam panieńskiego, poszłyśmy ze świadkową do kina, a potem na pogaduchy. Nie żałuję, chociaż sama chętnie się angażuję w przygotowanie takiej imprezy dla innych koleżanek.
    • merfewka Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 21:01
      Ja też nie miałam panieńskiego! Pobieraliśmy się latem, więc wszystkie koleżanki były na urlopie. Spotkałam się więc z jedną przyjaciółką, piłyśmy w domu drinki, oglądałyśmy zdjęcia, rozmawiałyśmy o swoich marzeniach i takie tam. Było super! A narzeczony poszedł z kolegami na piwo, ale umęczył się przy tym okrutnie, bo wcale nie chciał bawić się w żadne "wieczorki kawalerskie", jednak koledzy koniecznie chcieli skorzystać z okazji do wyrwania się z domu. Nie zależało nam na żadnych wieczorkach, tak samo jak nie angażowaliśmy się jakoś niesamowicie w przygotowanie wesela, ponieważ uznaliśmy, że ślub prawie niczego w naszym życiu nie zmieni. I nie zmienił smile
    • chomsterek Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 21:21
      Cóż, ja nie miałam wieczoru panieńskiego, mąż - kawalerskiego, nie urządzaliśmy też żadnego "polterabend". Po prostu nie chcieliśmy i tyle.
      Moim zdaniem nie istnieje żaden przymus organizowania takich imprez. Owszem - media mocno eksploatują tę tematykę, ale np. w gronie moich znajomych którzy ślub mają już za sobą, tylko kilku symbolicznie żegnało się w taki sposób z wolnością.
      Jeśli nie masz chęci i warunków, to po prostu zrezygnuj z tego pomysłu.
    • karenek Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 21:39
      Ja nie robiłam panieńskiego, a mój mąż kawalerskiego. Nie odczuwałam takiej potrzeby. Żeby nie było: jestem typem raczej imprezowym niż kanapowymbig_grin

      ps.Byłam za to na kilku panieńskich moich koleżanek i świetnie się bawiłam, szczególnie pozdrawiam tutaj moją koleżankę M.
    • delphine85 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 22:57
      Ani ja nie miałam panieńskiego, ani mój mąż kawalerskiego. Jeśli świadkowie wpadliby na pomysł zorganizowania to naprawdę uczestnictwo w tym potraktowałabym jako nieprzyjemny obowiązek, ale mnie się po prostu wszystkie około wieczoropanieńskie atrakcje kojarzą z czymś żenującym.
      Myślę, że gdybym mieszkała bliżej swojej rodziny i przyjaciółek to może (ale może) byśmy się umówiły na jakiś wypad na drinki w malutkim gronie, ale bez akcentowania faktu, że ktoś tu będzie panną młodą czy podkreślania "ostatnich dni wolności" (boże, to jest dla mnie totalnie wredne, jakby na skazanie się szło. I torciki "ostatni raz spróbuj innego. Brrr.).

      1,5 miesiąca po moim ślubie byłam świadkową na ślubie mojej przyjaciółki. Ona dla odmiany wyraźnie mi powiedziała, że ma nadzieję, że nie chcę jej niczego organizować, bo będzie musiała się jakoś wykręcać big_grin

      Każdy lubi coś innego smile
      • mrowca77 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 12:30
        tutaj znajdziesz parę fajnych przepisów na drinki smile nocnyszejker.pl/?pwid=5b4086a332eb469482bc710971317887
    • jagoda_pl Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 23:19
      Na pewno nie ma sensu się do czegokolwiek zmuszać. Ja w sumie w obecnych czasach nie do końca czaję tę ideę - panśtwo młodzi mieszkają ze sobą ileś tam lat, a potem z rozrzewnieniem żegnają stan kawalerski/panieński?

      Jak ktoś lubi to proszę bardzo. W moim przypadku byłoby to trochę na siłę, bo nie mam paczki koleżaneksmile
      • angazetka Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 23:31
        > potem z rozrzewnieniem żegnają stan kawalerski/panieński?

        Nie, po prostu spotykają się z najbliższymi i się bawią, jak lubię. BTW wieczór panieński ma tę zaletę, że umożliwia poznanie się przed ślubem ludzi z różnych środowisk (bo niekoniecznie fajna kuzynka miała okazję poznać przyjaciółkę ze studiów). Łatwiej jest się wtedy bawić na weselu.
        • zoselin1987 Re: bez panieńskiego...? 28.07.11, 23:59
          Raczej nie chcę wieczoru panieńskiego,bo nie czuję zupełnie takiej potrzeby. Ewentualnie może jakiś dzień w SPA z druhną? To bardziej do mnie przemawia niż jakiś striptizer, który musi udawać,że jestem w centrum jego zainteresowania smile
          Najprawdopodobniej narzeczony kawalerski będzie miał.
    • aneta-skarpeta Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 07:33
      moj panienski- nie mamy po 20 lat- moja swiadkowa zrobila garden party u siebie i byla to niespodzianka dla mojego narzeczonego, gdyz zaprosila jego dobrych znajomych takze, ktorych nigdy na oczy nie widziala- mielismy slub skromny, wiec nawet nie byli zaproszeni na slub i to byla taka forma swetowania naszego slubu

      czyli generalnie bylo paniensko kawalerkie- bardzo fajna zabawa, bez gier, oblesnych tortow etc

      ja generalnie nie przepadam za striptizerami, slomkami w penisy itd
      • ewul100 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 08:27
        U nas w paczce przyjaciółek jest tradycja, że wieczór panieński organizuje świadkowa. To ona dogaduje się z młodą jak chciałaby go spędzić. Tylko na jednym wieczorze, na którym byłam pojawił się striptizer (młoda chciała). Zwykle scenariusz był taki, że spotykałyśmy się w domu - było picie, zabawy, rozmowy, śmiechy, a potem jechałyśmy do klubu (jednej dziewczynie na taki przejazd z domu do klubu wynajęłyśmy autobus miejski). Było miło, sympatycznie, bez zadęcia
        • ewul100 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 08:33
          Panieński to po prostu fajna zabawa z koleżankami. Nie trzeba od razu dorabiać do tego jakiejś ideologii.
          Jak ktoś nie lubi tego typu imprez, to nie robi.
          • krezzzz100 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 10:18
            A mnie się zdaje, że to nie chodzi o charakter zabawy, bo ten może być różny (de gustibus...), jak i nie chodzi o to, czy ktoś lubi w ogóle takie czy siakie zabawy, ale o to dlaczego w ogóle podczepiać pod ślub i wesele coś imprezę zwaną panieńskim/kawalerskim. Bo przecież z przyjaciółmi można się spotkać zawsze- przed, po i w trakcie (tym "w trakcie" to jest chyba wesele smile ). Wydaje mi się, że ślub/wesele obrastaja w jakieś dodatki, pęcznieją jak rozrastająca się biurokracja.
            Ja osobiście nie widzę do tego uzasadnienia. Ale, oczywiście, ludzie mogą się bawić i trzy tygodnie. Tyle, że robienie z tego swoistego kanonu nie jest ok. A że to zaczyna robić za kanon, widać po poście startowym- dziewczyna czuje, że musi się wytłumaczyć z tego, ŻE nie chce mieć panieńskiego. I to już nie jest fajne.
            • ewul100 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 10:36
              Niby masz rację, ale to nie do końca jest tak, że w każdej chwili mozna się spotkać z całą bandą przyjaciółek i zrobić sobie babski wieczór. Widzę po sobie - każda ma zawsze jakieś plany, jakieś zajęcia, tej ten dzień nie pasuje, tamtej inny, i naprawdę ciężko się dograć.. Wieczór panieński jest zapowiadamy miesiąc wcześniej i zwykle dziewczyny pod ten wieczór ustawiają sobie inne plany i większość się zjawia.
              Ale jakbym nie chciała to bym powiedziała świadkowej, że nie chcę i tyle. Nikt by z tego problemu nie robił.
              • krezzzz100 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 10:41
                Tak, o to mi własnie chodzi- że dla kogoś to może być rzeczywista okazja do spotkania z przyjaciółmi, taka, której nie może uskutecznić kiedy indziej. Albo- że po prostu chce się akurat spotkać z nimi właśnie wtedy.
                Niedobre jest moim zdaniem to, że robi się z tego okresowa moda czy rodzaj świeckiej tradycji, a to znów podciąga się pod zasadę ogólną. Pewnie to jest nie do uniknięcia, takie uogólniające podejście, ale warto zdawać sobie sprawę z tego, czym to jest.
    • marina111 Re: bez panieńskiego...? 29.07.11, 10:54
      Ja mialam wieczór panienski choć wcale mi na nim nie zależało. MOja siostra zagadała z moja kolezanka i moim nalepszym... kolega (tak, był facet na panienskim) i zorganiowali wyjście do knajpy. W sumie wyszło fajnie bo nie było to na siłe organiozowany cyrk tylko zwykła posiadów która spontanicznie przemieniła się w wieczór panienski z jakimis zabawami. Było nas 5 os w tym (dziewczyna świadka wydzwoniona w ostatniej chwili kiedy siedzielismy juz w knajpie).

      Idiotyzmem moim zdaniem jest ten przymus o którym piszesz. Że musi być tańcerz (nawet jesli to nie w stylu panny młodej) ze musza byc same dziewczyny (nawet jesli PM nie ma więcej bliskich kolegów niz kolezanek) itp. Często kolezanki PM az tak jej nie uwielbiaja zeby jej robic niespodzianki to po co robic cos samemu i zmuszac innych.

      Zorganizowaliśmy kiedys z mężem wieczór paniesko-kawalerski dla naszych przyjaciół. Zwykła posiadówa w mieszkaniu mojego męza, troche wina, troche kiczowatych baloników z reala smile i tort dla państaw młodych. Zabawa była lepsza niz na nie jednym misternie organizowanym wieczorze.
Pełna wersja