Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczonej

28.07.11, 10:28
Zakładam nowy wątek, bo chciałabym się dowiedzieć, jak to jest u Was. Czy jesteście akceptowane przez rodzinę, do której wejdziecie? Czy wasza rodzina akceptuje waszego narzeczonego? U nas na szczęście nie ma z tym problemu w najbliższej rodzinie, ale trochę dalsza rodzina nie akceptuje mnie tylko i wyłącznie z powodu wieku (mam 17 lat). Wiem, że to trochę mało, ale uważam, że jestem osobą odpowiedzialną i (czasem - niestety wink) bardzo poważną.
    • agata_abbott Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 11:46
      17 lat to mimo wszystko trochę mało na ślubsmile Wiem po sobie - ja w tym wieku byłam bardzo poważna, zrównoważona i rozsądna, ale wychodzenie wtedy za mąż byłoby głupotą. Człowiek zmienia się i po studiach zupełnie inaczej patrzy na świat, a także na własnego partnera. Tak więc poczekaj, dobra radasmile

      Co do Twojego pytania - rodzina narzeczonego je mi z rękismile Oprócz brata i bratowej, ale to już zupełnie inna historiasmile
    • brzuchaczek Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 12:05
      Zgadzam się w 100% ,17 to stanowczo za mało ,moja przedmówczyni ma rację ,człowiek się bardzo zmienia na studiach ,kształtuje się światopogląd ,charakter ,warto poczekać ze ślubem .A z rodziną różnie bywa ,niby akceptują ,ale co tam naprawdę myślą to tylko on i wiedzą smile
    • angazetka Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 12:29
      17 lat i narzeczony? Po co ci to, dziewczyno?
    • kobieta.z.pasja Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 12:30
      A ja znam kobiety, które w wieku 35 lat mają gorzej poukładane w głowie niż niejedna 17-latka.
      Moja mama wzięła ślub z moim tatą właśnie gdy miała 17 lat i od ponad 40 lat są szczęśliwym małżeństwem. Wiem, wiem, kiedyś to młodzież była niby poważniejsza. Ale ja bym nie powiedziała, że jak masz 17 lat to się do małżeństwa nie nadajesz. Kwestia bardzo, ale to bardzo indywidualna.
      Co do akceptacji, to z tym większych problemów nie mamy. Moja rodzina ubóstwia mojego narzeczonego, a i on woli ją od swojej. Rodzina narzeczonego na pewno mnie akceptuje. Czasami są problemy z komunikacją, ale nie wynikają one ze złośliwości albo "nie-lubienia".
      • ewul100 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 12:49
        A mogę spytać dlaczego w tym wieku tak Wam się spieszy do ślubu? Ile czasu jesteście razem? Nie pytam złośliwie, bo jeśli chcecie to się pobierajcie. Ja mam 27 lat i mam kilka koleżanek, które swojego męża poznały w wieku 15-16 lat, jednak ślub był dopiero po 7-8 latach związku. Większość związków z zcasów licealnych jakie znam jednak się rozpadło mimo wielkiej młodzieńczej miłości..
        Co do akceptacji - moja rodzina go w pełni akceptuje, jego rodzina akceptuje mnie - nigdy nie miałam z tym problemu.
      • agata_abbott Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 14:17
        Wiesz, to nie jest kwestia wieku, raczej tego, ile człowiek w danym wieku "sprawności" zdobył. Czlowiek, który nie zabrał się nawet za samodzielne utrzymywanie, za jakąkolwiek pracę, człowiek który nie umie sobie nawet jajecznicy zrobić - nie jest wg mnie dorosły i nie powinien wchodzić w związek małżeński.
        U nas większość ludzi idzie na studia i na tych studiach jest utrzymywana przez rodziców. Na studiach powoli przechodzi się kurs dorosłego życia. Stąd też wiek 24 jako granica - ale bardzo umowna.
        Z drugiej strony, jeśli ktoś uniezależnił się w wieku 18 lat i od tego czasu pracuje - pewnie jest już dorosły w wieku lat 20.
    • landora Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 13:44
      W wieku 17 lat też miałam narzeczonego, byliśmy taaaacy poważni i taaacy zdecydowani i zakochani. Związek posypał się dość szybko, ale ponieważ byliśmy "zaręczeni", to o niego walczyliśmy i walczyliśmy, unieszczęśliwiając się tylko nawzajem. Ostatecznie rozstaliśmy się po 5 latach, o jakieś 4 za późno.
      Wyszłam za mąż w maju, za kogoś, kogo poznałam jako dorosła osoba. z perspektywy czasu dopiero widzę,jak człowiek się zmienia i dojrzewa.
      Byc może dla Ciebie to jest ten właściwy człowiek, nie twierdze, że nie - ale jeśli to on, to zaczeka, aż będziesz starsza. Nie ma się co spieszyć wink
      • picaflor Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 15:09
        Każda sytuacja jest inna i wiem, że nie mają żadnego sensu forumowe próby wyperswadowania nastolatce zawiercia małżeństwa. To nic nie da, bo w tym wieku nie słucha się ludzi doświadczonych, tylko popełnia się błędy i na nich dopiero uczy. No, rodzice mogliby spróbować zawalczyćsmile

        Mimo braku sensu, spróbujętongue_out Wielkie nastoletnie miłości "po grób" często mają swój finał kiedy jedna ze stron pójdzie na studia. To zupełnie inny świat, inni ludzie, inne rozmowy i nagle ta druga połówka traci na wartości, bo człowiek ma tyle zajęć, chce się rozwijać, odkrywa w czym jest dobry. W liceum to tylko lekcje: matma, fiza, gegra, przerwy, wielkie miłości, osiedle i rodzice gdzieś w tle! (Oczywiście są sytuacje, kiedy w domu jest bieda, problemy alkoholowe, przemoc- wtedy duzo sie traci z tej młodości, ale warto spróbowac się wyrwać w inny sposób niż przez małżeństwo). Warto zaczekać ze ślubem - jak macie być razem, to będziecie.

        Moja licealna koleżanka wyszła za maż, ponieważ rodzice nie pozawalali, żeby nocował u niej chłopak. Teraz, po wielu latach, ma dwójke dzieci, wykształcenie średnie (a miała wszelkie warunki, żeby uczyć się dalej) i mówi, że drugi raz by tego nie zrobiła.

        Inne dziewczyny z liceum powychodziły za mąż, bo były w ciąży. Pamiętam jak moja mama, po serii wpadkowych ślubów, powiedziała, że nigdy w życiu nie powoliła by mi wyjąć za mąż w tak młodym wieku ze względu na dziecko, bo wolałaby wychowywać i utrzymywać dwójkę, niż trójkęsmile

        Podsumowując - nie potępiam pomysłu, ale z całego serca radzę poczekać kilka lat i przekonać się, że to TO.

        A co do akceptacji - Wszyscy wszystkich akceptują, ale wiekszość czasu spędzamy z moją rodziną. Narzeczony mówi, że jesteśmy wariatysmile
        • varsovia25 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 17:07
          Picaflor, mądrze napisane!
          moja siostra wcześnie zaczęła zabawę w dom i sama przyznała niedawno że wiele w życiu straciła pięknych chwil. I to jest święta prawda. Ja swojego partnera też poznałam w wieku 17 lat, wiele się po drodze wydarzyło i razem uważamy że było to bardzo potrzebne, na całe szczęście nie wpadliśmy za wcześnie na pomysł ślubu. Moja siostra jest w trakcie rozwodu - teraz dopiero wie o co jej w życiu chodzi i jakiego partera potrzebuje. Młodzieńcza miłość zamyka oczy a życie to nie jest bajka.
          • kaja86 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 17:50
            Tylko, ze ludzie, którzy pobrali się w późniejszym wieku też się często rozwodzą tongue_out
            • picaflor Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 18:51
              > Tylko, ze ludzie, którzy pobrali się w późniejszym wieku też się często rozwodz
              > ą tongue_out

              Tak, nie ma niby reguły, ale w wiekszości przypadków "starsi" ludzie są w pełni świadomi tego co robią, mają bagaż doświadczeń, kilka poznanych miejsc, jakieś związki na koncie. Czasem się nie udaje, owszem.

              A pary, które zawarły związek małżeński w bardzo młodym wieku zwykle zostają w miejscu zamieszkania rodziców, może kilka domów/bloków dalej. Łatwiej się rozczarować (mówię o obu stronach), jak do tej pory mama podawała posiłki, tata podzucał pod szkołę, jak nie wie się jak żelazko właczyć, a z nowopoślubiona miłość życia z ideału transformuje się w człowieka, którego trzeba zaakceptować...W dodatku plany takie jak matura, studia itd. mogą odciągać się w nieskończonść z różnych powodów, z których najpopularniejszym jest dziecko. A jak się posypie wszystko, to człowiek, szczególnie dziewczyna, budzi się z niczym...

              Starsi ludzie mają jakieś podstawy do tworzenia związku, wchodzą z czymś. Z doświadczeniem życiowym i zawodowym, z wykształceniem. Jak się rozpadnie, to każde jest w stanie na siebie zapracować, stworzyć sobie nowe życie dużo prościej. I z reguły wiadomo, dlaczego konkretnie się rozpadło, na pewno nie dlatego, że jednej ze stron znudziła się zabawa w dom/dojrzała do czegos tam itd.

              Już pisałam, że życzę jak najlepiej, ale nie można w wieku siedemnastu lat stwierdzić, że wszystko się przemyślało i będzie bajka. Może się udać, owszem, ale będzie to wymagało dużo cięższej pracy obu stron, niż w przypadku małżeństw starszych.
              • stworzenje Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 19:02
                Też jednak bym poczekała. Świat poszedł do przodu, jednak te 17 to nie jak kiedyś że się wychodziło za mąż w tym wieku. Były inne perspektywy, ludzie tak nie studiowali, nie zwiedzali świata itd. Ja bym jednak radziła poczekać przynajmniej do wieku 19-20 lat smile.Niestety wiele przypadków takich młodych par znam,że się jednak rozlatywały.
            • varsovia25 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 29.07.11, 00:03
              tylko tu nie chodzi o rozwody a raczej o straconą szaloną młodość i te wszystkie ważne doświadczenia które są po drodze, dzieki nim poznajemy siebie i nasze oczekiwania wobec partnera i swojego życia.
              Ale kazdy sam sobie życie układa, nam nic do tego, możemy tylko podzielić się swoim doświadczeniem. Inaczej sprawa wygląda jak w grę wchodzi dziecko - w takiej sytuacji podejmuje się decyzję nie tylko o swoim życiu.
              • wuika Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 29.07.11, 09:27
                O rozwody też. Stopień rozwodów związków zawieranych w wieku (współcześnie, nie 20-30 lat temu smile ) do 20 lat jest o wiele większy niż w przedziale 25-30.
                • plastelinka.czerwona Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 01.08.11, 19:52
                  Jaki jest pomiędzy 20 a 25? Chciałabym wiedzieć jakie mam szanse, zwłaszcza po ośmiu latach małżeństwa. Wiesz jak to jest ze statystyką, ja i mój mąż mamy po jednym jądrze, zaś ja i mój kot mamy po trzy nogi.
    • jagoda_pl Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 28.07.11, 23:26
      Mnie nie akceptuje rodzina pół rodziny narzeczonego. Jego rodzicie nie byli z sobą zbyt długą, prowadzą oddzielne życia w różnych krajach i jego tata chyba mnie nawet lubi (choć jest to osobnik o wyjątkowo ciężkim charakterze i na dłuższą metę bywa męczący). Reszta też jest bardzo ok. Od strony mamy niestety jest niefajnie. Jestem "tą złą", co zabrała mamusi jedynego synka i namieszała mu w głowie... Na szczęście mieszkają dalekowink Moja rodzina za to uwielbia mojego narzeczonego i lubimy spędzać czas razemsmile
      • olinka88 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 29.07.11, 08:29
        Wszystko zależy od osoby i jej charakteru. Nie można generalizować. Wiem to doskonale sama po sobie i wielu ludzi przez mój przykład zmienili zdanie.
        Swojego Męża poznałam mając 16 lat. Zaręczyliśmy się kiedy skończyłam 20 (właściwie to kilka dni przed 20-mi urodzinami) i od tego momentu mieszkamy razem (zaznaczam, że nie z rodzicami, a na wynajętym). Oboje pracowaliśmy i studiowaliśmy. W zeszłym roku wzięliśmy ślub (miałam 22 lata) i właśnie wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Niczego w życiu nie żałuję, a już na pewno nie poznania Jego w tak młodym wieku. "Bawimy" się razem, a i każde osobno ma swoje grono znajomych, z którymi jedno drugiemu nie broni się spotkać. No i właśnie zaczęliśmy starania o dziecko.
        Nie wrzucajcie więc wszystkich do jednego worka. Zarówno małżeństwo zawarte w młodym wieku, jaki i to później może się rozpaść i nie ma na to reguły.
        • ewul100 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 29.07.11, 08:51
          To zupełnie inna sytuacja. Wy pobraliście się po 6 latach związku, 2 latach wspólnego mieszkania, w wieku 22 lat, oboje mieliście pracę, utrzymywaliście się sami.
          Autorka wątku ma lat 17 i ślub chce wziąć już, a nie za 5 lat.
          Niekt nie odradza jej małżeństwa z tym facetem, wszystkie radzimy, żeby postąpiła dokładnie taka jak Ty - kilka lat związku, zaręczyny, wspólne mieszkanie, ślub..
    • martina.15 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 01.08.11, 20:21
      Nasze rodziny (i znajomi) są cudowni i wszyscy jak jeden mąż cieszą się z naszych planów (i naszego szczęścia, jak to górnolotnie brzmi tongue_out)

      Mam wrażenie że przez różne perypetie w życiu jeszcze mocniej to doceniam i jest to dla mnie podwójnie ważne. I się udało smile
    • aeris Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 02.08.11, 20:16
      > odu wieku (mam 17 lat). Wiem, że to trochę mało, ale uważam, że jestem osobą od
      > powiedzialną i (czasem - niestety wink) bardzo poważną.

      mi sie wydawalo w wieku 13 lat ze jestem dorosla.

      za kilka lat sama sie bedziesz z siebie smiac.
      • to.ja.kas Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 05.08.11, 13:33
        Patnoa, dorosłośc to nie tylko możliwośc zakochania się i pewnie szczerego kochania po grób. Dorosłość to też mozliwość zadbania o siebie, o drugą osobe. To SAMODZIELNOŚĆ i NIEZALEŻNOŚĆ. To możliwość podjęcia pracy, osiagnięcie czegoś w życiu, sprawdzenie siebie w róznych sytuacjach .
        mam córkę która w marcu skończyła 19 lat, jest po maturze, w październiku idzie na studia i niby jest dorosła. Niby. Ale wybacz, w wieku 17 lat jakbyś poważnie nie podchodziła do życia dorosła nie jestes nawet względem prawa.
        Do czego się tak spieszysz? Nie możesz zaczekać z narzeczonym i zacząć prawdziwie dorosłe, świadome zycie za kilka lat?
    • izu21 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 05.08.11, 16:58
      Ja jestem tolerowana smile Z akceptacją trzeba poczekać na poznanie się, a to nastąpi dopiero jakiś czas po ślubie. Na razie widzieli moje zdjęcia a nigdy z teściami nawet nie rozmawiałam (języki....) Natomiast mój narzeczony jest akceptowany jako kolega. Tylko i wyłącznie kolega, bez możliwości wspominania nawet o ślubie. Cóż, moi rodzice uważają, że powinnam mieć męża Polaka i katolika, z etatem i minimum doktoratem.
      • sangrita Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 05.08.11, 22:57
        pardonnez l'impertinence, ale zależy, za kogo chcesz wyjść wink Jak za arabskiego barmana z wykształceniem żadnym, to marzenie o katoliku z etatem i doktoratem jest zrozumiałe.
        • izu21 Re: Akceptacja w rodzinie narzeczonego/narzeczone 06.08.11, 13:08
          Nie smile Za nepalskiego inżyniera, pracującego chwilowo jako kucharz smile I bynajmniej nie w kebabie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja