Chciwy organista

11.08.11, 00:16
Planuję niedługo wziąć ślub w jednym z kościołów w Warszawie.
Ponieważ oboje pochodzimy z muzycznych rodzin chcielibyśmy, żeby oprawa muzyczna ślubu była na wysokim poziomie (zarówno pod względem repertuaru jak i jakości wykonania), mam wielu krewnych i znajomych, którzy są w stanie to zapewnić. Jedna z tych osób zgodziła się - w ramach prezentu ślubnego, czyli w pewnym sensie nie za darmo - zagrać na naszym ślubie na organach.
Okazało się jednak, że "etatowy" organista z tego kościoła życzy sobie, by zapłacić mu za niegranie taką samą kwotę, jaką dostałby, gdyby to on grał na naszej mszy. Szczerze powiedziawszy uważam to za bardzo nieuczciwe. Owszem, tłumaczył to podejście tym, że biorąc kogoś innego na jego miejsce odbieramy mu zarobek, ja to rozumiem i osobiście chętnie zapłaciłabym mu "symboliczne" 50 zł za udostępnienie organów, o które na co dzień dba, ale po pierwsze moglibyśmy w tym kościele w ogóle nie brać ślubu, i wtedy nic by nie zarobił (nie jest to oblegany kościół jeżeli chodzi o śluby a i termin jest mało popularny), a po drugie słyszeliśmy jak grał na innym weselu i uważamy, że grał kiepsko - czyli albo jest kiepskim organistą, albo się nie przyłożył. Chociażby z tego względu chcemy wziąć kogoś, komu ufamy.
Trochę się chciałam wyżalić, a trochę zapytać, czy może podobne historie was spotkały?
A może olać faceta i mu nie zapłacić? Tylko co wtedy? Zamknie organy na klucz i pójdzie sobie?
A może to jest zwykłe wyłudzenie i szantaż, i należy go postraszyć?
Swoją drogą w samym kościele chcieliśmy zostawić trochę wyższe "co łaska", teraz najprawdopodobniej zostawimy wybadane "zwyczajowe minimum". wink
    • erillzw Re: Chciwy organista 11.08.11, 02:45
      To moze pogadac z ksiedzem na ten temat? A w ostatecznosci poszukac po rodzinie kogos z innymi instrumentami. Ostatnio ludzie zwiazani z koscioelm potrafia byc strasznie bezczelni jesli chodzi i rzadania pieniezne, czy nawet kradzieze.
      • ewul100 Re: Chciwy organista 11.08.11, 07:49
        Po 1. - pogadać z księdzem o tej sytuacji
        Po 2. - powiedzieć wprost organiście, że możecie mu coś dać za wypożyczenie organów, ale nie będziecie mu płacić za pracę, której nie wykona. W szoku jestem jaki bezczelny typ. A przy okazji powiedziałbym mu co jako muzyk myślę o jego grze na organach.
    • husky_ Re: Chciwy organista 11.08.11, 08:22
      Spotkałem się z taką sytuacją, że organista chciał dodatkową kasę za to, że młodzi sprowadzili swoją skrzypaczkę z którą miał grać w duecie. Miało to być dla niego utrudnienie...
      • stworzenje Re: Chciwy organista 11.08.11, 08:45
        oj taikego też mam niestety w moim kościele w rodzinnym mieście. Tak nas wkur... na jednym ze spotkań, że o mały włos byśmy poszli brać cywilny. Ustalił sobie kurde cennik za granie - przecież on dostaje normalnie pensję! To świecki człowiek i jeszcze mu mało. Już miałam mu walnąć czy mi paragon za to wystawi za tą opłatę :-].
        • madzirek85 Re: Chciwy organista 11.08.11, 09:01
          Są i takich organistów jest naprawdę dużo... Niestety ksiądz chyba z tym nic nie zrobi, bo przecież cennik u niego też obowiązuje...
          • stworzenje Re: Chciwy organista 11.08.11, 09:03
            madzirek85 napisała:

            > Są i takich organistów jest naprawdę dużo... Niestety ksiądz chyba z tym nic ni
            > e zrobi, bo przecież cennik u niego też obowiązuje...

            dlatego jestem za zdecydowanym opodatkowaniem kościołów.
          • alekasia Re: Chciwy organista 11.08.11, 09:22
            ... Niestety ksiądz chyba z tym nic ni
            > e zrobi, bo przecież cennik u niego też obowiązuje...

            Cennik księdza a cennik organisty to 2 inne cennikismile Więc nie rozumiem jakim prawem mam placić komuś za to , że NIE wykona swojej pracy.
            Autorce posta życzę normalnego księdza. Mam nadzieję, że nie będą musieli płacić.
        • gazeta_mi_placi Re: Chciwy organista 15.08.11, 21:11
          > Tak nas wkur... na jednym ze spotkań, że o mały włos byśmy poszli brać cywilny.

          A jesteście osobami naprawdę wierzącymi? Bo coś mi się wydaje, że nie..
          • stworzenje Re: Chciwy organista 16.08.11, 15:09
            gazeta_mi_placi napisała:

            > > Tak nas wkur... na jednym ze spotkań, że o mały włos byśmy poszli brać cy
            > wilny.
            >
            > A jesteście osobami naprawdę wierzącymi? Bo coś mi się wydaje, że nie..

            wiesz przede wszystkim jestem osobą wymagającą sprawiedliwości. Dlaczego przeciętny Kowalski niejednokrotnie zarabiający grosze płaci słone podatki,a tymczasem kościół nie? A sumki pobierają niezłe oj niezłe.Jak widać wiara to w przypadku organisty leży odłogiem bo zaczyna przemawiać przez niego chciwość,aby się nachapać.
            • raszefka Re: Chciwy organista 16.08.11, 16:53
              Skąd masz info, że kościół nie płaci? Płaci, tylko nie są uzależnione od dochodów.
              • stworzenje Re: Chciwy organista 16.08.11, 17:06
                raszefka napisała:

                > Skąd masz info, że kościół nie płaci? Płaci, tylko nie są uzależnione od dochod
                > ów.

                nie dostałam nigdy żadnego paragonu,rachunku nic.Proste.
                • raszefka Re: Chciwy organista 16.08.11, 18:08
                  Nie ma obowiązku. A podatek jest uzależniony od wielkości parafii (sprawdzalne), a nie od ofiarności parafian (niesprawdzalne).

                  Mam prywatny gabinet i też nie daję paragonów tongue_out
    • alekasia Re: Chciwy organista 11.08.11, 08:50
      Znam dwa takie przypadki.
      1. Młodzi chcieli mieć "swojego" oragniste. Organista się zgodził, ale chcial taką sama kwotę. Powiedział, że jemu wszytsko jedno czy będzie czy nie bedzie grał, ale zapłata musi być. Młodzi w końcu zgodzili się na to, żeby grał, bo inaczej musieliby płacić dwa razy.
      2. Młodzi też chcieli mieć "swojego". Więc zaproponowali temu "staremu" 100 zł za to żeby nie grał (!). Stary nie chciał się na to zgodzic więc Młodzi poszli do księdza. Ksiądz powiedział, że oragny nie są własnością organisty i że mogą wziąć sobie kogo chcą. Powiedział żeby temu staremu nic nie płacić. Więc sten stary ogranista przez swoją chciwość nie zarobił nic.
      Radzę Ci, porozmawiaj z księdzem. W sumie to logiczne oragny są wlaśnością Kościoła a nie oragnisty. Więc chyba ksiądz ma więcej do pwoiedzenia niż organista.
      Strasznie to wkurzające, tym bardziej, że organiści myślą, że są najlepszymi "muzykami" na świeciesmile i są wielce oburzeni, że komus może się nie podobać.
      • stworzenje Re: Chciwy organista 11.08.11, 08:53
        alekasia napisała:

        > wziąć sobie kogo chcą. Powiedział żeby temu staremu nic nie płacić. Więc sten s
        > tary ogranista przez swoją chciwość nie zarobił nic.
        > Radzę Ci, porozmawiaj z księdzem. W sumie to logiczne oragny są wlaśnością Kośc

        poza tym do jasnej anielki, oni dostają pensję normalnie! Więc takie dorabianie na boku bez faktury itp. w łapę to jak nic się kwalifikuje do nasłania odpowiedniego urzędu :-].
        • infomed Re: Chciwy organista 11.08.11, 09:16
          nie wszyscy maja pensję, a fv nie wystawi bo raczej nie sa na Vat-cie, ale rachunek i owszemsmile znam z autopsji.
          czasem muszą być na mszy ślubnej mimo że nie graja, bo taki zwyczaj w kościele, że obcy organista sam nie może, więc to jest też czas organisty.
          Pozdrawiam, czasem sa dwie strony medalu
          • sajolina Re: Chciwy organista 11.08.11, 09:39
            Z tego co słyszałam to takie zachowanie organisty jest niestety normalne i często popierane przez księży, którzy nie ponosząc żadnych kosztów mają bardziej zadowolonego organistę. Przecież zdarzają się tez kościoły, gdzie ksiądz zaleca wynajęcie określonego fotografa, bo żaden inny fotograf nie dostanie od niego zgody na robienie zdjęć w kościele.
            • ruda_80 Re: Chciwy organista 11.08.11, 13:24
              sajolina napisała:

              > Z tego co słyszałam to takie zachowanie organisty jest niestety normalne i częs
              > to popierane przez księży, którzy nie ponosząc żadnych kosztów mają bardziej za
              > dowolonego organistę. Przecież zdarzają się tez kościoły, gdzie ksiądz zaleca w
              > ynajęcie określonego fotografa, bo żaden inny fotograf nie dostanie od niego zg
              > ody na robienie zdjęć w kościele.

              Tak Sajolina ma rację, często takie zachowania są standardem (choć normalnymi nie są), i sa popierane przez księży. W kościele w mojej rodzinnej miejscowości, właśnie tak jest. Ksiądz trzyma z organistą i w pełni go popiera, organista nie ma płaconej pensji - jego zarobkiem jest to co dostaje za granie na ślubach i pogrzebach. O zwyczaju "odstępnego" dla organisty "rezydenta" usłyszałam od organisty którego chciałam wynająć do zagrania na swoim ślubie.
        • callja Re: Chciwy organista 13.08.11, 16:38
          stworzenje napisała:

          > poza tym do jasnej anielki, oni dostają pensję normalnie!>

          Nic z tych rzeczy!!! KK to niestety jeden z największych obszarów szarej strefy w Polsce... 90% organistów pracuje "na czarno", nie ma nawet mowy o podpisaniu umowy o pracę, jakimkolwiek ZUS-ie etc. Jeżeli organista chce wziąć urlop/wyjechac/cokowliek, musi zapewnić zastępstwo - za które płaci z własnej kieszeni.
          Natomiast w ramy ŻADNEJ umowy z organista (również takiej "na gębę" wink NIGDY nie wchodzi granie na ślubach i pogrzebach czy okazjonalnych oroczystościach parafialnych. Organista ma zadanie grać na mszach i nabożeństwach - na ślub mógłby w ogóle nie przyjść, nie zagrać, i nie spotkałyby go z tego powoduy żadne nieprzyjemności.
          Kwestia "odstępnego" nie jest zatem wcale aż tak zaskakująca... I zaznaczam - wcale nie popieram organistów-rzempołuchów od 14 boleści (bo jest takich mrowie).
          Tyle, że dobrych i kompetentnych organistów także się nie szanuje... Dotyczy to zarówno postawy księży, jak i wiernych.

          Każdy kij ma dwa końce.
          • stworzenje Re: Chciwy organista 16.08.11, 15:09
            callja napisała:

            > Tyle, że dobrych i kompetentnych organistów także się nie szanuje... Dotyczy to
            > zarówno postawy księży, jak i wiernych.
            >
            > Każdy kij ma dwa końce.

            o patrz i znowu misz masz,w tym "moim" kościele pensje owy pan dostaje, serio.
            • callja Re: Chciwy organista 16.08.11, 21:13
              stworzenje napisała:

              > o patrz i znowu misz masz,w tym "moim" kościele pensje owy pan dostaje, serio.
              >
              >

              O proszę - ale z ZUS-em, umowa i wszystkimi formalnościami??

              Ja też serio pytam, bo 80% znanych mi organistów (często ludzi z dwoma fakultetami muzycznymi, autentycznie kompetentni) gra "na czarno", a ich dochody sa zależne od humorów księdza...

              A z kolei temu, który cudem wydębił u proboszcza umowę, ksiądz zalega z tytułu nadgodzin ponad 10 tys. złotych... Taki drobiazg wink

              Aha - jesli nawet organista ma umowę, NIGDY nie wchodzi w jej zakres granie na ślubach i pogrzebach; etat organistowski obejmuje wyłącznie granie na mszach i nabożeństwach.
              • stworzenje Re: Chciwy organista 16.08.11, 21:17
                callja napisała:

                > Ja też serio pytam, bo 80% znanych mi organistów (często ludzi z dwoma fakultet
                > ami muzycznymi, autentycznie kompetentni) gra "na czarno", a ich dochody sa zal
                > eżne od humorów księdza...
                >

                to bym się musiała wywiedzieć jakoś, generalnie siedzi tam lat ponad 20-ścia. Ludzie ogólnie mają dosyć bo się dość pazerny zrobił. Za opłatek jak nosi po domach też sobie nieźle "woła"
                • callja Re: Chciwy organista 17.08.11, 22:27
                  stworzenje napisała:

                  > callja napisała:
                  >
                  > > Ja też serio pytam, bo 80% znanych mi organistów (często ludzi z dwoma fa
                  > kultet
                  > > ami muzycznymi, autentycznie kompetentni) gra "na czarno", a ich dochody
                  > sa zal
                  > > eżne od humorów księdza...
                  > >
                  >
                  > to bym się musiała wywiedzieć jakoś, generalnie siedzi tam lat ponad 20-ścia. L
                  > udzie ogólnie mają dosyć bo się dość pazerny zrobił. Za opłatek jak nosi po dom
                  > ach też sobie nieźle "woła"
                  >

                  A ciekawam wielce, więc jesli moge prosić o wyniki śledztwa - będę wdzięczna!!! Chciwości i pazerności nie popieram NIGDY, ale czasem wierni sami się proszą o zdyscyplinowanie, bo często uważają, że od organisty wszystko im się należy "Bo tak" - jak przysłowiowa psu miska...

                  Co do faktu bycia od 20 lat na jednej posadzie... Sama znam przypadek pana, który na swoim stanowisku przepracował ponad 50 lat, oczywiście bez umowy, bez składek ZUS, bo i po co??? "Parafia za biedna". Nowy proboszcz uznał, że "staruch mu niepotrzebny", zakazał mu wejścia na chór (zwalniac nie musiał, bo nie było umowy...) i wziął na jego miejsce nastolatkę grającą na keabordziku; na organach nowa organistka grać nie umie, bo sa "za duże", więc stoją nieużywane. Jasne, że 80-letni organista to niekoniecznie coś, co tygryski lubią najbardziej, i w tym względzie troszkę proboszcza rozumiem wink niemniej jednak trochę szacunku do starszego człowieka by się przydało... Żyje on teraz pod opieką swoich dzieci - bo uposażenia emerytalnego zero.
                  Można by rzec "sam sobie dziadek winien", ale...
                  Nowa keabordzistka oczywiście też pracuje na czarno wink
                  Przypadek ekstremalny, ale w 100% prawdziwy.
                  • ela.tu-i-tam Re: Chciwy organista 17.08.11, 23:34
                    callja napisała:

                    > Co do faktu bycia od 20 lat na jednej posadzie... Sama znam przypadek pana,
                    > który na swoim stanowisku przepracował ponad 50 lat, oczywiście bez umowy,
                    > bez składek ZUS, bo i po co??? "Parafia za biedna". Nowy proboszcz uznał,
                    > że "staruch mu niepotrzebny", zakazał mu wejścia na chór (zwalniac nie musiał,
                    > bo nie było umowy...) i wziął na jego miejsce nastolatkę grającą na keabordziku;

                    > Żyje on teraz pod opieką swoich dzieci - bo uposażenia emerytalnego zero.
                    > Można by rzec "sam sobie dziadek winien", ale...
                    > Nowa keabordzistka oczywiście też pracuje na czarno wink
                    > Przypadek ekstremalny, ale w 100% prawdziwy.

                    Co z prawem - czy w tej sytuacji nie mozna zaskarzyc parafie i ksiedza? Czy zatrudnianie na czarne jest karalne?
                    Ja bym sie nie wahala, a jesli nie w Polsce to bym poszukala w Unii. W glowie sie nie miesci.

                    • raszefka Re: Chciwy organista 18.08.11, 13:14
                      Kto miałby skarżyć? Organista, który latami nie odprowadzał podatku za wynagrodzenie wypłacane na czarno?

                      Postawa zatrudniającego proboszcza jest karygodna i oburzająca, ale i druga strona sama sobie zgotowała ten los, niestety. A nowa keyboardzistka - następna naiwna.
                  • stworzenje Re: Chciwy organista 18.08.11, 11:24
                    callja napisała:


                    > o starszego człowieka by się przydało... Żyje on teraz pod opieką swoich dzieci
                    > - bo uposażenia emerytalnego zero.
                    > Można by rzec "sam sobie dziadek winien", ale...
                    > Nowa keabordzistka oczywiście też pracuje na czarno wink
                    > Przypadek ekstremalny, ale w 100% prawdziwy.


                    o kurde, to rzeczywiście. I jak widać nijak się tu ma że ksiądz to osoba duchowna więc jakiś przykład dawać powinien i w tym względzie uncertain.
    • super_konwalia Re: Chciwy organista 11.08.11, 14:14
      dziewczyny radzą Ci abyś porozmawiała z księdzem....o ile to coś da,
      ja właśnie od księdza usłyszałam, że organiście mam normalnie zapłacić nawet jak chcę wziąć kogoś innego do grania. ..
      • picaflor Re: Chciwy organista 11.08.11, 15:03
        No, dziwny temat z tymi organistamismile Jakaś szara i podejrzana strefa...U nas w kościele są niezłe kwasy, bo mimo, iż nikt jej nie prosi, organistka przychodzi na śluby z zamiarem grania. I jak ktoś sprowadzi innego organistę, to potrafi zrobić głośną aferę w obecności młodej pary i gości. Ostatnio skutecznie przepędziła konkurencję na oczach zgromadzenia i jak gdyby nigdy nic zaczłęła grać (a fałszuje, aż uszy więdną).

        Wczoraj moja mama dzwoniła do obleganego, zdolnego organisty, żeby zagrał u nas, a ten odpowiedział, że wie, co się dzieje w tym kościele, może zagrać, ale, najpierw musimy z księdzem załatwić i mu zagwarantować, że tamta nie przyjdzie i nie zrobi awantury...Wieści szybko się rozchodzą widać i już nikomu nie uśmiecha się granie w naszym kościele.

    • aeris Re: Chciwy organista 11.08.11, 17:10
      • aeris Re: Chciwy organista 11.08.11, 17:10
        > tępnienie organów, o które na co dzień dba, ale po pierwsze moglibyśmy w tym ko
        > ściele w ogóle nie brać ślubu, i wtedy nic by nie zarobił (nie jest to oblegany
        > kościół jeżeli chodzi o śluby a i termin jest mało popularny),

        no wlasnie, skoro nieoblegany Kosciol dlatego jak juz jest wesele to tym bardziej chce grac.
        • joanka-r Re: Chciwy organista 11.08.11, 20:51
          nie rozumiem dlaczego należy mu sie zapłata skoro organy są własnością kościoła i za ślub płacisz księdzu przecież. u nas na ślubie śpiewała zakonnica i nic nie płaciliśmy, ksiądz powiedział,z e to w ramach opłaty za ślub.
    • deelux Re: Chciwy organista 11.08.11, 22:24
      A może najlepiej porozmawiać z księdzem o tej sytuacji?
    • beataj1 Re: Chciwy organista 12.08.11, 20:28
      Podczytuje normalnie ale tu musiałam sie odezwać.
      Dorosłe dziewczyny a nie potrafią załatwić sprawy. Mamy zdaje się wolny rynek usług religijnych. Jak coś wam nie pasuje w obsłudze w jednym kościele to negocjujecie a jak sie nie da dziękujecie za uwagę i idziecie do parafii obok (zwłaszcza w warszawie).

      Mój brat jak brał ślub to mu ksiądz tez pyskował że czegoś tam sie nie da załatwić bez dodatkowej opłaty a w ogóle to czego to sie od niego wymaga. Podziękowano mu za współpracę i w kościele obok (dosłownie pół kilometra obok) okazało się że się wszystko da i to bez dodatkowych opłat i cudowania z dodatkowymi zaświadczeniami.

      Jak sie na wszystko będziecie godzić to zawsze będziecie rolowane i okradane (bo inaczej postępowania organisty nie można nazwać). Wybór jest tylko trzeba się rozejrzeć.
      • christiea Re: Chciwy organista 13.08.11, 16:09
        Niestety normalne. W wielu parafiach organiści nie mają regularnej pensji, pieniądze mają ze ślubów i innych uroczystości. Więc traktują to jako utratę zarobku.
        Moja koleżanka miała podwójną akcję w dniu ślubu. Pomimo, że zapłacili organiście za nieprzychodzenie, to i tak przyszedł i nie chciał dopuścić zaproszonego organisty do organów, zamknął się od środka. Dopiero po niezłej awanturze z ojcem młodej ustąpił. A ciśnienie dodatkowo podniósł im ksiądz. Dostał dużo większe "co łaska" aby już nie zbierać na tacę w trakcie ślubu. No i oczywiście chciał i tak chodzić, złapał tacę i już miał ruszać w teren, gdy z ławki wstał ojciec młodej z miną taką, że ksiądz leżałby martwy na ołtarzu jakby możliwe było zabijanie wzrokiem. Ksiądz się zorientował w sytuacji i zawrócił.
        W parafii mojego N. z kolei na dekoracje ma monopol Pani kościelna i albo dekoracje od niej albo żadne smile
        Ale dla mnie to też nie jest problem, nie ten kościół to inny.
    • zabkaa24 Re: Chciwy organista 13.08.11, 20:57
      U nas też grali znajomi muzycy, oprócz organisty (części stałe) grał kolega na klawiszach (pieśni), i kolega na gitarze elektrycznej. Ale nie było tego problemu, że gra organisty nam się nie podobała, bo też była to osoba młoda, po Akademii.
      Jeśli organista jest tak bezczelny, i nie zależy Wam na nie opłacaniu jego, ale na tym, żeby zagrali znajomi, pomyślałabym o podobnym wyjściu, zapłacić mu ale pomniejszyć jego udział ja tylko się da.
      A swoją drogą porozmawiałabym z księdzem, ciekawe, co on o tym myśli.
      • callja Re: Chciwy organista 14.08.11, 01:30
        zabkaa24 napisała:

        > U nas też grali znajomi muzycy, oprócz organisty (części stałe) grał kolega na
        > klawiszach (pieśni), i kolega na gitarze elektrycznej.

        O tempora, o mores...
        Do takich "widzimisiów" nie powinien dopuścić ani ksiądz (jeśli szanuje liturgię, jak na osobę konsekrowaną przystało), ani organistka - jeśli jest profesjonalistką i szanuje zarówno zasady KK, jak i własny zawód & kompetencje... No ale skoro zagłuszyli ją ultra-nowocześni... sad

        > A swoją drogą porozmawiałabym z księdzem, ciekawe, co on o tym myśli.
        Powinien przede wszystkim znać prawidła lturgii...

        Dowód:
        Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II
        II. 15. Zabrania się wykonywania w ramach liturgii piosenek religijnych których tekst często nie jest w ogóle religijny, a muzyka z reguły posiada charakter świecki.
        IV. 24. "Należy pilnie wystrzegać się, by pod pozorem podnoszenia okazałości nie wprowadzać do obrzędów czegoś czysto świeckiego albo niezgodnego z kultem Bożym. Dotyczy to szczególnie zawierania małżeństwa" (MS nr 43). Jeżeli okoliczności za tym przemawiają, można przed lub po zakończeniu obrzędów liturgicznych wykonywać solową muzykę wokalną lub instrumentalną, byleby odpowiadała ona duchowi muzyki kościelnej.
        V. 29. Poza organami wolno używać w liturgii innych instrumentów z wyjątkiem tych, które są zbyt hałaśliwe lub wprost przeznaczone do wykonywania współczesnej muzyki rozrywkowej. Wyłącza się z użytku liturgicznego, zgodnie z tradycją, takie instrumenty, jak fortepian i pochodne*, akordeon, mandolina, gitara elektryczna, perkusja, wibrafon itp.

        * (keabord wchodzi w ten zakres!),
        • ela.tu-i-tam Re: Chciwy organista 14.08.11, 10:21
          > Instrukcja Episkopatu Polski
          ...
          > Wyłącza się z użytku liturgicznego, zgodnie
          > z tradycją, takie instrumenty, jak fortepian i pochodne*, akordeon, mandolina,
          > gitara elektryczna, perkusja, wibrafon itp.

          To Episkopat Polski nigdy polskiego Papieza nie widzial, z nim nie rozmawial, ani na dni spotkan mlodziezy nie jezdzil?
          • callja Re: Chciwy organista 14.08.11, 12:57
            ela.tu-i-tam napisała:

            Episkopat Polski nigdy polskiego Papieza nie widzial, z nim nie rozmawial, a
            > ni na dni spotkan mlodziezy nie jezdzil?
            A może był na kościelnych ślubach frrrrrrancuskich & ultranowoczesnych, gdzie odtwarza się z CD "Wspaniały świat" Armstronga i "Króla lwa" (wbrew zaleceniom Vaticanum II), i brakuje tylko, żeby Panna Młoda z druhenkami zatańczyła czaczę w kościelnej nawie wink

            Wracając do sedna sprawy:
            Spotkania z młodzieżą to nie liturgia. Msza ekumeniczna to nie lituirgia. Czuwanie modlitwne to nie liturgia. Okno na Franciszkańskiej to nie liturgia.
            Nie mylmy pojęć!!!! Oazowe śpiewnaie przy gitarce to nie msza, tylko ewengelizacja w sferze paraświeckiej, tak samo zaślubiny i ślubna liturgia to nie wesele. To z tego wymieszania wszystkie błędy i nieporozumienia sad

            A Msza św. = liturgia to nie "szoł" - o czym JPII w imię łowienia owieczek często zapominał. I co w pewnym momencie sobie uświadomił... Zaznaczam z góry - dokonania i spuściznę Papieża bbbbbbb szanuję!!!! Ale nawet Ojciec święty zdenerwowal się - i to bardzo - i zrozumiał "zagalopowanie", gdy na uroczystej mszy żałobnej w intencji ofiar World Trade Center tłum zamiast modlić się za zamordowanych, zaczął śpiewać gromkie "Sto lat". Tak zirytowanego Papieża rzadko kiedy była okazja oglądać...
            Benedykt XVI poszedł tym tropem:
            fakty.interia.pl/religia/watykan/news/zyczenie-papieza-msza-bez-aplauzu,1363899,5945
            i tego zalecenia należy obecnie przestrzegać. Aplauz na slubie - brawa dla Młodej Pary to też element kompletnie obcy liturgii. Chociaż taki słitaśny i w serialu tak robili wink

            A czemu na "wapniarskich" i "przestarzałych" mszach trydenckich jest full młodzieży??

            Od razu zaznaczam - nikt nie każe robić ze ślubnej liturgii dęto-ponurej ceremonii. Ale gitarę elektryczną i pioseneczki o Bozi & kwiatkach przesuńmy na weselisko, gdzie ich miejsce - bez żadnej kontrowersji. A liturgię zachowajmy w jej kształcie - i uszanujmy sferę sacrum oraz wytyczne KK. Profanum mamy w TV aż w nadmiarze wink

            A Janowi Pawłowi II pozwólmy wreszcie spoczywać w spokoju i nie wycierajmy sobie gęby Jego imieniem i ciągłym gadaniem przy każdej możliwej okazji "ale PAPIEŻ, NASZ papież"... Już i tak zrobiliśmy z niego pokracznego krasnala ogrodowego sad
        • zabkaa24 Re: Chciwy organista 14.08.11, 12:43
          A popatrz, tak się składa, że nie w każdym kościele są organy i organista u mnie też grał na klawiszach, nie do wiary...
          Zastanów się trochę zanim wyjedziesz z takimi mądrościami smile
          I zarówno klawiszowiec jak i gitarzysta grali utwory kościelne, ale rozumiem, że może ciężko to niektórym ogarnąć... Jeśli chodzi o gitarę elektryczną, jest to jako widać duże uproszczenie - nie trzeba na niej grać hałaśliwie i w stylu Acid Drinkers. U nas akurat było to Ave Maria.
          Księdzu ten pomysł bardzo się spodobał, jak widać bardziej z duchem czasu idzie, niż niektórzy, co nie ma nic wspólnego z brakiem poszanowania liturgii.
          • callja Re: Chciwy organista 14.08.11, 13:04
            zabkaa24 napisała:

            > A popatrz, tak się składa, że nie w każdym kościele są organy
            Tylko jeśli nie ma organów mechanicznych, wolno je zastąpić innym instrumentem - ale raczej organami elektronicznymi (Viscount etc.), a nei keabordzikiem a'la discopolo...

            > U nas akurat było to Ave Maria.

            Większoość avemaryjek toświeckie utwory z wpasowanym na siłę religijnym tekstem. Nie są więc liturgiczne, choć są "znane". Więc sztucznie dodany tytuł utwory nie ma tu nic do rzeczy. Dowód:
            www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/47/15.htm
            > jak widać bardziej z duchem czasu idzie
            Duch czasu a luz-blues to dwie różne sprawy. Nowoczesność można stosowac POZA liturgią. Nie w jej trakcie. I reguła ta dotyczy zwłaszcza osób konsekrowanych.

            Nikt nie zabrania choćby i księdzu grać sobie na plebanii na bębnach czy skrzypcach elektrycznych (sama znam takich osobiście wink ). Albo organizowac KONCERTY sacro-rocka. Wszystko dla ludzi!!! Ale tak jak do koscioła nie wchodzimy w bikini, na pogrzeb nie ubieramy się na amarantowo, tak i na Mszy św. nie powinniśmy grac na mandolinie i puzonie. Tylko tyle i aż tyle...
            • zabkaa24 Re: Chciwy organista 14.08.11, 14:38
              Ja to wszystko rozumiem aczkolwiek myślę, że i tak bardzo wyolbrzymiasz. Ave Maria na gitarze wierz mi niczyich uczuć religijnych nie uraziło, było wykonanie pięknie, klasycznie. Ale myśl sobie co chcesz - nie ma to jak oceniać coś, czego się nie widziało/słyszało. Jak pisałam ksiądz był zachwycony a jest on zdecydowanie tradycjonalistą.
              A klawisze organisty - no coż, nikt nie mówił o keybordziku a'la disco polo, nie wiem, skąd ten pomysł. Widać wszystko mierzysz swoją nieco zacietrzewioną miarą wink
              • callja Re: Chciwy organista 14.08.11, 21:09
                zabkaa24 napisała:

                > Ja to wszystko rozumiem
                ????

                > Ave Maria na gitarze wierz mi niczyich uczuć religijnych nie uraziło, było wykonanie
                > pięknie, klasycznie.
                Wykonanie na gitarze elektrycznej nie jest klasyczne wink Uczuć może nie uraża, ale utwór pozostaje melodią świecką - równie dobrze na mszy możnaby (?) zagrać "klasyk" rozrywkowy w stylu "Domu zachodzącego słońca" Animalsów czy "Lili Marlene" Dietrich - a że oba utwory opowiadają o damach lekkiej konduity, to drobiazg, przeciez są znane i klasyczne wink


                Ale myśl sobie co chcesz - nie ma to jak oceniać coś, czeg
                > o się nie widziało/słyszało.
                Widziałam i słyszałam tyle "wynalazków" i "pomysłów" okołoślubnych, że mogłabym śniało książkę napisać wink

                > Jak pisałam ksiądz był zachwycony
                Co tylko o nim świadczy... a raczej o jego niewiedzy sad


                > Widać wszystko mierzysz swoją nieco zacietrzewioną miarą
                Nie zacietrzewioną. Zdzwioną, tylko i wyłącznie - zdziwioną, czego to jeszcze ludzie nie wymyślą, traktując kościół tak samo jak salę weselną - do wynajęcia, i tyle.
                • mariela1987 Re: Chciwy organista 14.08.11, 21:35
                  zależy jaki ma organista układ z księdzem tongue_out
                  • dorothy_mills Re: Chciwy organista 14.08.11, 22:47
                    Nasz też był chciwy obraził się,bo nie wzieliśmy zespołu jego syna,ani jego żony skrzypaczki.
                    Do dziś dnia mam na niego nerwyuncertain
                • zabkaa24 Re: Chciwy organista 16.08.11, 15:04
                  Ehh, nie chce mi się już do tego odnosić. Myśl sobie, co chcesz smile
    • raszefka Re: Chciwy organista 16.08.11, 16:59
      Zaczęłabym jednak rozmowę od proboszcza parafii. U mnie szef jest władcą absolutnym, zatem jego prosiłam o pozwolenie na innych muzyków (i to on sugerował, żeby lokalnemu organiście coś jednak, bo jakby odbieramy mu pracę, a poza tym i tak jest obecny i pilnuje sprzetu), dekorację poza ołtarzem, wybór czytań i takie tam.

      Ostatecznie zapłaciliśmy połowę zwykłej stawki. Ale bez tarć i obrażania się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja