Co za porażka!!!

20.09.11, 13:34
Co ja mam zrobić??
Planowaliśmy skromny ślub cywilny w gronie najblizszych osób,czyli rodzice,dziadkowie,rodzeństwo.Potem miał być obiad i tyle.Po długich rozmowach N stwierdził,ze chciałby mieć także na ślubie i potem swoje wujostwo,z którymi zawsze miał świetny kontakt.Ja zw swoją rodziną nie utrzymuje takich bliskich kontaktów,ale także zaprosiłam ciotki i wujków.Potem stwierdziliśmy,że skoro to już nie jest tylko obiad,tylko wesele z dj'em N.chciałby także zaprosić swoje kuzynostwo,zeby nie było tylko starszyzny,tylko także młodzi,coby rozruszali imprezęwink.Jego kuzynostwo jest naprawdę rozrywkowe.
Oprócz tego zaprosiliśmy kilkoro naszych znajomych,ludzi,których lubimy,z którymi staramy się w miarę wolnego czasu widywać,podtrzymywać kontakt itd.
No i teraz jest wielki problem,tzn.moja mama go ma,ponieważ jak stwierdziła:to całe nasze wesele coraz bardziej zaczyna jej się nie podobać!Chodzi oczywiście o moje kuzynostwo,no bo skoro N zaprosił,to dlaczego ja nie??
Ano dlatego,że nasza rodzina nigdy nie utrzymywała ze sobą dużego kontaktu.Zero wizyt,zaproszeń na urodziny,chrzciny itd.Tak się składa,że tylko moja kuzynka ma męża i na swój ślub nie zaprosiła nikogo z rodziny,reszta to młodzi ludzi,uczniowie,studenci,ksiądz itd.
Pewni kuzyni udają,że nie poznają mnie na ulicy,pewnych osób nie chcę widzieć w tym dniu z różnych powodów.I co?Mam ich zaprosić,bo tak wypada???bo N.zaprosił,więc ja też muszę??
Prawda jest taka,że ja mam lepszy kontakt z jego kuzynostwem,niz ze swoim!
Dodam,że wszystko organizujemy sami,sami za wszystko płacimy itd.
Wiem,że napiszecie,że sami musimy zdecydować itd.ale zaczęłam się zastanawiać jak to bedzie wyglądać juz na sali,jak moje ciotki i wujkowie zaczną pytać co to za ludzie itd.Czy nie obrażą się na mnie,że jego kuzynostwo zaprosiłam,a swojego nie....
Co Wy na to?
Pozdrawiam!
    • tivee Re: Co za porażka!!! 20.09.11, 13:55
      U nas od razu było wiadomo, że będzie wesele ale z rodziną mamy podobną sytuację.
      Moja nie utrzymuje bliskich kontaktów, z niektórymi rodzice jak się przypdakiem spotkają to pogadają, a tak to jest tylko dzień doby i to nie zawsze. Jak rodzice mają takie realcje to ja już wogóle praktycznie nie mam no bo jak. Nikt też nie zapraszał na rodzinne uroczystości typu właśnie ślub, więc ja też tego nie robię, bo niby dlaczego. I w ten sposób z mojej strony będzie do 35 osób ( w tym połowa znajomych). Z kolei od narzeczonego ok ....100 ( a miało byc 60).
      Z tego powodu nie będę zapraszała więcej swojej rodziny, której praktycznie nie znam. boję się tylko, żeby moja rodzina i znajomi nie zostali zdominowani przez resztę gosci, bo będzie ich mniej.
      Nie chciałabym też, aby w kościele "masa" ludzi siedziała po tzw. męskiej stronie,a po damskiej czyli mojej w porównaniu z jego garstaka, która zginie w naszym wielkim kościele.
      • brytf-anna Re: Co za porażka!!! 20.09.11, 14:11
        Oj dziewczyny, to nie jest do końca tak smile W kościele przeciez ludzie nie siadają "stronami" tylko jakos równomiernie, żeby wszystko widzieć. Na naszym ślubie było niecałe 30 osób od strony mojego męża i prawie setka od mojej - na weselu też nie było tego widać, ludzie bawią się przecież głównie parami albo "stolikami" - wśród tych moich 80 osób przecież też nie wszyscy się między sobą znali, tylko jakoś grupkami. O stronę "wizualną" czy "techniczną" się zatem nie martwcie smile Najważniejsze, żeby być w tym dniu ze swoimi bliskimi, szczególnie, jeśli sami finansujecie wesele (bo jeśli rodzice, to dla mnie jest zrozumiałe, że mają prawo zaprosić kogo im się żywnie podoba, choćbym nawet na oczy tej osoby nie widziała). U mnie na weselu był jeden stolik takiej dalszej rodziny i efekt był taki, że w końcu do nich nie podeszłam zagadać, bo nawet nie miałam o czym. Takze jeśli bardzo nie chcesz, spróbuj wytłumaczyć rodzicom, że macie ograniczony budżet i zapraszacie tych, kogo "czujecie" a nie kogo wypada. A że ktoś się obrazi, że ktośtam nie zostal zaproszony, a wg niego powinien - trudno, takie przypadki zdarzają się zawsze! Ja też dowiedziałam się, że jakas moja ciotka brzęczała na weselu, że jej córka nie została zaproszona, a w końcu to taka sama rodzina jak córka jej siostry, która była. Ale to z tą zaproszoną dziewczyną ganiałyśmy w dzieciństwie koty i kury po podwórku i widywałyśmy się z różnych okazji rodzinnych, a tą niezaproszoną widziałam chyba ostatnio z 10 lat temu na cmentarzu na 1 listopada - to WASZE wesele i WASI goście, serio, nie warto prosić nikogo na siłę, bo tylko będziecie się o nich martwić, czy się aby na pewno dobrze bawią i czy trzeba do nich podchodzić i zagadywać, a uwierzcie, że na weselu jest dużo więcej ciekawych rzeczy do roboty smile
        • madzirek85 Re: Co za porażka!!! 20.09.11, 15:30
          Eeee... znam to ze ślubu mojej siostry. Od Pana Młodego było 9 osób z rodziny i reszta znajomi. Zdarzają się i takie rzeczy...ba Jak szwagier pojechał prosić na wesele (bo rodzice wymyślili mu gości aby było ich więcej) MUSIAŁ IM SIĘ PRZEDSTAWIĆ!!! Bo oni nie wiedzieli kim on jest!!! Niemożliwe? A jednak! Na weselu się pojawili i co się stało?! Zapomniał o nich / nie znał/nie poznał... Jak przechodził obok swojej siostry ciotecznej powiedział "przepraszam PANIĄ" mina siostry bezcenna. Po weselu ochrzanili rodziców. Z tamtą rodziną nie widują się od 4 lat.
          jednym słowem chcesz mieć duże wesele z obcymi osobami czy z bliskimi??
    • mojetwojenasze Re: Co za porażka!!! 20.09.11, 17:23
      To jest Wasz najważniejszy dzień w życiu i wybierzecie te osoby, z którymi będziecie się dobrze bawić. Jeżeli nie utrzymujesz kontaktów z częścią rodziny to ich olej, bo i tak będą tłem na wesele.

      Jak ja miałbym policzyć osoby z rodziny na ewentualny ślub to wyjdzie mi... hmm... 7 osób big_grin
    • brzuchaczek Re: Co za porażka!!! 20.09.11, 22:05
      U nas było 70 osób ode mnie a od męża 7 (tak chciał mimo ,że ma liczną rodzinę ) musisz na spokojnie się zastanowić czego chcesz i słuchaj siebie i podszeptów a na pewno będzie ok smile
      • sposobuzycia Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 07:51
        U nas będzie tylko najbliższa rodzina, mnie więcej po połowie, ale... zaprosiłam chrzestnych, bo uważam, że tak wypadało, mimo że nie utrzymuję z nimi kontaktów, a w to miejsce mogłabym zaprosić dwie pary dobrych znajomych. Trudno. Natomiast dalszych krewnych (ich rodziców np.) zapraszam tylko na ślub - nie mamy kasy, nie mamy miejsca, mała sala, nie możemy zaprosić tyle gości. I już. Jak to się komuś nie spodoba, trudno, najwyżej i tak nie zadzwoni do mnie przez najbliższe 15 lat tongue_out

        Róbcie po swojemu. To Ty masz się czuć dobrze tego dnia.
        • kati792 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 08:04
          Dzięki dziewczyny,to miłe uczucie,że jest się rozumianym i nie czuć podczas Waszych wypowiedzi jadu,jak to często bywa na innych forach smile
    • magdzia-5 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 10:33
      my też za wszystko płacimy sami i od strony narzeczonego będą dokładnie 2 ciotki z dziecmi bo to kuzynostwo w naszym wieku , bardzo fajni , utrzymują ze soba kontakty i dlatego prosimy i dzieci i rodziców, pozostałe ciotki będą proszone tylko z mężami, u mnie natomiast rodzeństwo ojca i matki będzie proszone samo bez kuzynostwa bo tak jak u Ciebie nie utrzymujemy ze sobą kontaktów , może jak byłam dzieckiem to przyjeżdzali , teraz już nie , więc nie będę zapraszać kuzyna którego nie widziałam 10 lat i nie martwię się tym co powiedzą , mnie ich dzieci też nie prosiły na swoje wesela,
      • kati792 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 11:23
        Dzięki Magdziu!!
        Problem w tym,że z jedną z moich ciotek moja mama utrzymuje bardzo dobry kontakt i chyba najbardziej chodzi jej o szóstkę dzieci owej ciotki....Teraz wyszło na to,że wolałam znajomych zaprosić,a nie ich,ale kurcze!ja widuje ich w przelocie,nigdy nie byłam u nikogo na urodzinach,komuniach itd....
        Eh....ciężko,cięzko....
        • tivee Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 12:33
          Ciocia + 6 dzieci =7
          7x2=14
          Około 14 dodatkowych osób to już jest się nad czym zastanowic. A masz możliwości finansowe i miejsce na sali na dodatkowe osoby? To też jest jakiś aspekt tej sprawy.
        • klawiatura_zablokowana Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 13:32
          To chyba normalne, że zaprasza się osoby bliskie, co nie zawsze znaczy spokrewnione.

          Ja mam taką dziwną sytuację, że oboje moi chrzestni się rozwiedli. I co najśmieszniejsze, dużo więcej uwagi i serca poświęcili mi w życiu ex-małżonkowie moich chrzestnych niż oni sami. Zwłaszcza exmąż mojej chrzestnej był jak rodzony wujek, zawsze mogłam na niego liczyć. I oni byli pierwsi w kolejce do zaproszenia zaraz po najbliższej rodzinie (w sensie rodzice, dziadkowie, rodzeństwo rodziców wraz z dziećmi etc.), bez żadnej, najmniejszej nawet, dyskusji! Chociaż w ogóle nie jestem z tymi osobami spokrewniona!

          Natomiast poważnie zastanawiałam się nad zaproszeniem chrzestnego, ktry ostatni raz widział mnie na mojej komunii :] ostatecznie zaproszenie dostał i nawet przyjechał, miałam szansę przypomnieć sobie, jak facet wygląda. Potem pojechał sobie i kontaktu nadal nie utrzymuje. Tyle z tego mam. Chrzestna nie przyjechała na ślub i wesele - zaprosiłam pół roku wcześniej, ale akurat miała coś innego w kalendarzu.
          Ot - bliskie osoby...

          Dlatego na twoim miejscu nie miałabym żadnych skrupułów, na weselu powinny być osoby, na którym wam zależy. Jak z kimś nie masz prawie kontaktu przez całe życie, to niby skąd ma ci nagle na tej osobie zależeć?
        • magdzia-5 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 13:36
          a te dzieci ciotki to dorosłe są ? moja chrzestna ( córka taty siostry ) ma 5 dzieci i chyba też zaprosze kuzynkę z facetem , najstarszy mnie nie prosił na swoje i mam go z głowy , jest jeszcze 3 dzieci, z których zaprosiłabym tylko 8 latka bo to moj chrześniak a 12 i 17 latki nie , też nie wiem co na to powiedzą , czy mogę o coś zapytać Was, czy bratanicę 17 letnią mogę zaprosić samą? też musimy każdy grosz przeliczać
          • ewul100 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 13:56
            Magdzia - trochę nie wypada zapraszać 8-latka, a 12-latka już nie. Całą trójkę bym zaprosiła. 17-latkę ja bym bez osoby towarzyszącej zapraszała.
            • magdzia-5 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 19:04
              Magdzia - trochę nie wypada zapraszać 8-latka, a 12-latka już nie. Całą trójkę
              > bym zaprosiła. 17-latkę ja bym bez osoby towarzyszącej zapraszała.

              nie mogę zaprosić całej trójki bo oprocz ,,talerzyka,, muszę łatwić nocleg dla całej mojej rodziny bo nie chcę zeby wracali 200 km, chrzestna nie pracuje, jest sama , pozostaje mi chyba zaprosic tylko najstarszą córkę
              • ewul100 Re: Co za porażka!!! 22.09.11, 07:25
                Hmm, w takiej sytuacji to bym chyba zadnego z dzieci nie zapraszała. Trochę nieładnie zaprosić jedno, a pozostałych nie zapraszać. Jestem zdania, że albo wszysyc albo nikt
    • ewul100 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 12:19
      Poradzę tak jak inne dziewczyny - nie chcesz - nie zapraszaj, ale... u mnie w rodzinie była zupełnie inna sytaucja. Mój kuzyn (bardzo bliski) nie chciał zaprosić na wesele rodziny od strony nieżyjącego dziadka (mieszkali daleko, nie utrzymywali ze sobą żadnego kontaktu - ostatnio widzieli się 10 lat wcześniej). Babcia się uparła, że to tylko 3 osoby, że ona z nimi kontakt utrzymuje i że ma ich zaprosić. Dla świętego spokoju kuzyn wysłał zaproszenie. Przyjechali i okazali się wspaniałymi ludźmi, potem zostaliśmy zaproszeni na wesele ich córki, utrzymujemy stały kontakt, odwiedzamy się i generalnie z rodziny zupełnie nieznanej stali się bardzo bliską, a kuzyn ani razu nie żałował, że uległ namowom babci.Także jak widać - wszystko zależy.
      • sajolina Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 15:17
        Do autorki - skoro sprawa rozbija się głównie o ciotkę z szóstką dzieci, to ja bym się zastanowiła czy potrafię wymienić imiona tych dzieci, czy wiem, ile mają lat i co robią w życiu i czy rozmawiałam z każdym z nich w ostatnich 5 latach dłużej niż 15 min. Jeśli nie - no to litości...................... skoro to taki mały tłumek, to tym bardziej uzasadnione jest zaproszenie ew. tylko samej ciotki z mężem jako reprezentantów rodziny. Jeżeli to są małe dzieci, to ewentualnie, żeby było miło, to ja bym przygotowała dla ciotki paczkę/kosz ze słodyczami, niech przekaże dzieciom, ale to koniec, żadnego zapraszania, ew. wcześniej zawiadomienia dla dzieci.
        • kati792 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 18:52
          Imiona potrafię wymienić smile,natomiast to,co robią aktualnie w życiu,wiem od mojej matki.Z nimi widuję się gdzieś przelotnie i wtedy trójka z nich udaje,że mnie nie zna,lub rzeczywiście nie kojarzy mnie...Co akurat potrafię zrozumieć,no bo skoro widzieli mnie 3 razy w życiu na oczy,to mogą nie pamiętać,że ja,to ja wink.Oni mają po no właśnie...hmm....troje z nich ma po ok.30 lat(25.26,czy jakoś tak),następna trójka ma po....hmm 23,15 i 17 lat.Chyba.
          Prawda jest taka,że jedynymi okazjami,kiedy widzieliśmy się dłużej były stypy mojej cioci i wujka...Przykre....Coraz bardziej przekonuję się do pierwotnej wersji,czyli ciotki i wujkowie i nasz wspólni znajomi+N.kuzynostwo.
          • sajolina Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 19:17
            To wyślij im zawiadomienia, może to mamę trochę udobrucha. Jak to są dorośli ludzie to pewnie mają własne rodziny i zaraz się okaże, że powinnaś ich dzieci pozapraszać.
            Zapraszanie ludzi na własne wesele, którzy udają na ulicy, ze Cię nie poznają, to jakaś paranoja.
            • kati792 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 19:45
              To taka dziwna rodzinka,żaden z nich nikogo nie ma!!Żyją sami,dwie najstarsze córki,to jeszcze...dziewice...bardzo uduchowione...wink,wiec musiałabym zaprosić,ciotke z wujkiem plus ich sześcioro...
              • hanna26 Re: Co za porażka!!! 21.09.11, 20:08
                To ciekawe, że rzadko się z nimi widujesz, są dla Ciebie właściwie obcymi ludźmi, a znasz aż takie szczegóły z ich intymnego życia. big_grin I nie tylko znasz, ale wywlekasz je na publiczne forum, dzieląc się tymi pasjonującymi informacjami z setkami obcych ludzi. Gratuluję taktu, delikatności i wyczucia.
                • kati792 Re: Co za porażka!!! 22.09.11, 20:15
                  No widzisz wiem,to wszystko od matki i nie uważam,że robię tym komuś przykrość.Nie podałam ani ich imion,nazwisk,miasta,osiedla,ulicy,miejsca ich pracy,więc wyluzuj.
    • plustek0 Re: Co za porażka!!! 22.09.11, 23:17
      Heh skąd my to znamy.
      Miało być 4 osoby ze strony Pana Młodego - najbliższa rodzina, Ci którzy mogą przyjechać i 20 ze strony Panny Młodej. Ale jak to ciotki, wujka nie zaprosić...
      Ech na szczęście u nas było tak, że kasy było mało smile mama przypomniała sobie o ciotkach i wujkach na 3 tygodnie przed (dziwnym trafem na weselu kuzynki gdzie było ponad 100 osób) i planowany był tylko obiad po ślubie a nie wesele. Więc postawiliśmy na swoim - mama obrażona, tata postanowił się nie wypowiadać tylko dawać dobre rady, że źle robimy. Ale w dniu ślubu na szczęście wszyscy zapomnieli smile
      Nie daj się zwariować - to Twój ślub!
    • agniesiek Re: Co za porażka!!! 23.09.11, 15:13
      jeśli wy organizujecie i finansujecie ślub, to co ma do gadania mama? jesli chce utrzymywac kontakt ze swoimi siostrzeńcami, to może ich zapraszać na swoje imprezy, a nie na twoje. wyraziła swoje zdanie, w tym momencie ty powinnaś powiedzieć 'dzięki za opinię, ale MY ich za słabo znamy, żeby ich zapraszać'.
      • kati792 Re: Co za porażka!!! 23.09.11, 16:17
        No tak jej powiedziałam,ale i tak czuję,że ona ma do nas żal,że nie zaprosiłam nikogo ze swojego kuzynostwa.Uważam jednak,że albo wszystkich,albo nikogo,więc wyszło,że nikogo...Wiem,że głównie chodzi jej o tą moją ciotkę z szóstką dzieci,że ona może poczuć się dotknięta itd.Zresztą teraz to i tak d....bo i sala nie jest z gumysmile
        • crazysexicool Re: Co za porażka!!! 27.09.11, 21:42
          postaraj sie wytlumaczyc swojej mamie, chyba zle wam nie zyczy i nie chcialaby zebyscie sie zrujnowali na obce osoby. ja nie mam nic do gadania jesli chodzi o rodzine mojej mamy, gdyz ona ponosi czesc kosztow i jest osobiscie zaangazowana w przygotowania. Zreszta ja sie ciesze, ze spotka sie ze swoja rodzina, ktorej nie ma okazji czesto widywac i mimo ze nie jestem z nimi blisko znam czesc z nich ze zdjec, wspomnien. Z kolei jedyne czemu sie sprzeciwilam to zapraszanie mojej chrzestnej (siostra mojego taty) z jej mezem i kuzyn z zona. Mama mowila, ze choc sie nie nawidzimy (sprawa sadowa o spadek- to skomplikowane) ze wypada ich zaprosic i co ludzie powiedza, a ja jej na to ze ich nie chce. Ona mi tylko powiedziala zebym sie jeszcze raz zastanowila, ale zrobie jak zechce. Zdecydowalam, ze nie czuje potrzeby zapraszac ich a mama przyjela to do wiadomosci i sprawa zalatwiona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja