dylemat przyjecia.

18.11.11, 11:35
5th_element sie waha, bo chcialaby i zeby slub byl romantyczny, i intymny, i bez nerwow. A to z moja familia nie do konca mozliwe. Wersja 1.0: idziemy do urzędu ze świadkami, mały uroczy obiadek i potem podróż poślubna. To bylo moje marzenie. Potem zaczelam cudować z szyciem sukienki, butami, dodatkami, a to samochod wypozyczyc, a to gosci przewiezc. Lista gosci puchnie a mnie nerw bierze. Brak mi tu lekkości wykonania. Wyobrazam sobie moja histeryzujaca mamuske nadajaca tej uroczej okazji nerwow (bo nie zaprosze tego czy owego z rodziny, bo ich nie lubie, a ona cle zycie zmuszala sie do kontaktow ze znienawidzona rodzina i uwaza, ze zycie jest po to, by sie meczyc). Zdecydowalismy sie na impreze, ktora z obiadu poślubnego przeobraza sie powoli w małe wesele. I chcialabym zatanczyc z moim N i jednoczesnie nie chce nasiadówki do nocy. Prosze nie smiejcie sie, ogarnia mnie panika, ze zrobi sie z tego ciezkawa impreza. Chyba wizja mojej znerwicowanej mamuski, ktora na 100% bedzie mi zatruwac sen telefonami i fochami, do tego doprowadzila. Najchetniej bym jej nie zaprosila bo...ona sie zwyczajnie nie nadaje na uroczystosci. Siedzi z mina cierpietnicy i epatuje swoimi nerwami przepraszając, że żyje.Z drugiej strony nie odbiore jej przyjemnosci by widziala nasze szczescie (choc ona nie lubi sie za bardzo cieszyc, bo jak ktos sie smieje za duzo to potem duzo placze). I tak zle i tak niedobrze wink Moj N chce widziec swoich rodzicow na naszym przyjeciu. Oni umieja sie cieszyc. Nie wiem, jak to pogodzic.
    • smoczy_plomien Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 12:14
      Doskonale Cię rozumiem smile U mnie podłoże było trochę inne, ale też nie pasował nam ani sam sztywny obiad, ani tradycyjne wesele. Długo szukałam dobrego rozwiązania i w końcu wydaje mi się, że znalazłam złoty środek. Będzie to... party. Widzę to tak, że na jednej sali stoją tradycyjne stoły z jedzeniem, jest nieduży kawałek miejsca, w którym można potańczyć i obok stoją wygodne kanapy. Chciałabym, żeby goście mogli sobie w róznych konfiguracjach siadać na kanapach, rozmawiać, nie tak oficjalnie jak przy stole, gdzie każdy ma swoje miejsce i jest niejako skazany na osoby: po prawej, po lewej i naprzeciwko. Jak ktoś będzie chciał potańczyć, to będzie mógł, nawet niezobowiazująco zatrzymując się przy kimś kolo kanapy, można sobie podrygiwać. Chciałabym też, żeby były jakieś przerywniki, sama jeszcze nie wiem, czy nie-tandetne zabawy, czy jakieś pokazy.
      • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 12:24
        o tak, takie party byloby dobrym rozwiazaniem. Trzymam kciuki by Ci sie udalo. Mi ze wzgl. na niewielka ilosc gosci (ok 30) niewiele lokali zostaje do wyboru. A te, ktore wchodza w gre maja jedna sale dla tylu gosci. Moze po prostu dopadla mnie jesienna chandra i zrzędzę wink
        • smoczy_plomien Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 12:31
          U mnie będzie niewielu więcej gości - 40 smile Nie szukamy wśród sal weselnych, celujemy w niewielką dobrą restaurację smile
          • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 12:37
            smoczy_plomien napisała:

            > U mnie będzie niewielu więcej gości - 40 smile Nie szukamy wśród sal weselnych, ce
            > lujemy w niewielką dobrą restaurację smile

            u nas to samo- i tak samo jak i u was - stoly, kanapy kominek i troche miejsca na tance smile bede walczyc jak lwica o atmosfere party a nie wesele z wodka i piesniami wez mnie w tej koniczynie! czy sie to komus podoba czy nie to MOJE WESELE- dobra NASZE tongue_out
            i ma byc fajnie a nie- weselnie!
    • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 12:25
      Element- moge Ci tylko napisac- witaj PRAWIE w klubie....
      moja poczatkowa wizja byla taka sama jak i Twoja....ale jak wiadomo teoria ewolucji darwina sklanai wszytko i wszytkich do zmian...co prawda na przestrzeni setek milionow lat...no ale w NASZYM( bo znowu mi sie oberwie ze pisze MOIM) przypadku bylo to tepo ekspresowe...czyli maly skromy slub w gronie najblizszych z nasaidowka w gronie znajomych przy winku i kominku...zmienil sie z dnia na dzien w przyjecie z tancami dj, kuzynkami ktore musza sie nawalic, moim egoizmem antywodkowym, a do tego jeszcze porozami zabitych jeleni!
      moja minowka i buty na koturnie- w ktorych to chcialm kroczyc- nie do oltarza- a "tylko" w strone biurka Urzednika USC pokazujac swe zgrabne dlugie nogi rowniez o kant dupy sie rozbila...ide w beziebig_grin no ale choc tyle ze wlasnego projektu i lekko ekscentrycznej- i pewnie egoistycznej bezie- bo inaczej byc nie moglo....
      moi rodzice.....oczywiscie ze ewolucja odbyla sie miedzy innymi z ich udzialem....bylo wielkie obrazenie sie na mnie- bo jak to rodziny nie zapraszasz???, jak to bez wodki??? a moze ktos nie lubi wina???, jak to ty chcesz w koszuli do biurowej do takiejs podnicy tiulowej isc??? przeciez to nie pasauje, jak to takie buty brokatowe- przeciez to nie sylwester...-ale kuzwa dzien przed sylwestrem! jak to- sami tort bedziecie robic???? przeciez to jest slub a nie zabawa!
      pierdziele kuzwa! to jest zabawa dla mnie- ja i moj M chcemy sie swietnie rpzy tym bawic! i to wlasnie powiedzialam ze jezeli jeszczze raz ktokolwiek cokolwiek bedzie insynuowal odnosnie tego co JA i ON zaplanowalismy to jak BOG MI SWIADKIEM( a jestem niewierzaca) odwolam wszytko i wezmiemy sobie slub tutaj w niemczech - bez zadnych swiadkow- i nikt nic wiedzeic nie bedzie....
      niemniejednak poszlam na ustepstwa i te nieszczesna rodzine zaprosilam....bo mi sie szkoda mojego taty zrobilo- i tylko i wylacznie dlatego! na chwilunie zapomnialm o mym egoizmie i ich zaprosilam!
      Element- wyluzuj! ja sie zdystansowalam- bo taki spiny jak niektore panny mlode sobie same funduja to nie dla mnie! to ma byc fajny czas- fajne przygotowania, fajny slub, fajne wesle, fajne wspomninia....a nie ze pot po dupie leci ciurkiem, zeby zgrzytaja i czlowiek robi rzeczy ktorych nigdy w zyciu by nie zrobil bo to zgodnie z tradycja!
      • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 12:54
        ja nie zapraszam brata z bratowa. Mysle, ze Forumki mnie za to ukatrupia, ale nie zniose zezujacej złowieszczo bratowej. Nie, nie, nie. Nie w tym dniu. Bedzie siedziala sztywna jak kołek i łypała na moich znajomych.
        PS a ja znow wracam myslami do konsulatu w Berlinie. My, swiadkowie, konsulat jednego dnia, potem obiad, hotel na noc, kolejnego dnia wałęsamy sie po miescie. Blizsze mi to niz rodzinne zadecie. Ale pewnie ustapie, bo... chce widziec przy tym swoich przyjaciol, chce by cieszylo sie z nami te kilkanascie osob. Tylko mi przed oczami stoi mina mojej mamy i jej "olaboga". Dlatego tez Szanowna Rodzicielka dowie sie o dacie gora 2 tyg. przed ślubem (by mogla ew. suknie nabyc lub przerobic istniejaca).
        • an.i.ka Re: dylemat przyjecia. 19.11.11, 19:27
          5th_element napisała:
          Dlatego tez Szanowna Rod
          > zicielka dowie sie o dacie gora 2 tyg. przed ślubem (by mogla ew. suknie nabyc
          > lub przerobic istniejaca).

          I to jest najlepsza myśl! Dlaczego nie wpadłam na to przed swoim ślubem?! wink

    • jnkjnk Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 13:52
      ja pier.. ale wy macie problemy. nie rob wesela, wezcie slub po cichu i bedziesz miala mamuske z glowy. czy po prostu musisz pochwalic sie na forum ze jestes taka super skromna i na czasie, ze nie chcesz wesela po to takie blee itp. smecicie w kolko o tym, jak jakies uposledzone
      • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 13:58
        uff, jakoś przebrnęłam. A Tobie co zabrania pisać zgodnie z zasadami polskiej pisowni, właczając interpunkcje?
      • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 14:08
        jnkjnk napisała:

        > ja pier.. ale wy macie problemy. nie rob wesela, wezcie slub po cichu i bedzies
        > z miala mamuske z glowy. czy po prostu musisz pochwalic sie na forum ze jestes
        > taka super skromna i na czasie, ze nie chcesz wesela po to takie blee itp. smec
        > icie w kolko o tym, jak jakies uposledzone

        o zesz w morde....tos NAS zdiagnozowala! uposledzone panny mlode big_grin HAHAHAHA smile suuper! ale czekaj bo jeszcze jestesmy skromne i na czasie I smecacesmile
        UPOSLEDZONE SKROMNE SMECACE PANNY MLODE - USSPM smile
        • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 14:18
          w dodatku gardzące wódą, kopertami, trzęsącymi się tortami, przaśnymi KUŃkursami i wsiowymi przyśpiewkami. Pewnikiem jakieś jechowe wink
          • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 14:22
            jeblam przez te jechowe....big_grin
            • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 14:28
              wez bo sie osmarkałam a szef właśnie snuje sie po korytarzu
              • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 14:35
                w razie czego mow ze jestes uposledzona dlatego ci smaary wiszy z nosa tongue_out
                • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 14:59
                  off topicznie, to jaka masz sukienke? Bo mi sie szyje a'la lata 50 a gdzies w glowie myszki mowia "a moze zwiewna greczynka?" wink poza tym nałogowo uwielbiam ogladac slubne suknie.
                  • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 15:46
                    CO DO KIECY....
                    wiec pierwszy plan byl taki- miniowka z dlugim rekawem i poduchami w kolorze bialym do tego biale buty na drewnianym koturnie i woalka.....ekscentryczny zamysl moj jednak legl w gruzach dwa tygodnie temu bo mi szanowna firma sukienkowa napisala- bardzo nam przykro ale nie mozemy zrealizowac Pani zamowienia- rozmiar 38 w niemczech to jest taki unikat- ze nie wiedza jak sie zabrac za jego uszycie chyba....buty na koturnie zamawiane z USA przez Bucikowo.pl nie dotarly- bucikowo ma mnie w dupie...buty pewnie utonely kiedy transatlantyk zderzyl sie z gora lodowa...250 zl poszlo w odchlan oceanu...chwilowo nie chce mi sie tym przejmowac- ale napisze jakiegos meilika reklamujacego i zazazdam zwrotu piniazkow smile- ale to jak mi sie zachce tongue_out
                    w zwiazku z totalna porazka pierwszego planu-nastawilam sie na nowa koncepcje( pierwsza byla wspaniala...ale w sumie najlepiej jest te koncepcje wymyslac- wiec jak mam okazje wymyslic druga to tym lepiej- oprocz tego ze slub mam za 7 tygodni to luz) wiec bedac przelotem w polsce polecialam do krawcowej i mowie do niej zeby mi uszyla tiulowa spodnice a'la baletnica ale do ziemi- duzo wartstw tiulu i kopiata, biala, bez dodtkowych zdobien i bez zadnej gory sama spodnica- krawcowa popatrzyla na mnie jak na rypnieta- ale ze jest kumaTA USZYLA MI TE SPODNICE W 3 DNI- jak juz ja zmierzylam to bylam bardzo zadowolona z mojej pieknej baletnicowej spodnicy- zwlaszcza ze mierzylam ja ze stanikiemtongue_out i wygladalam strasznie sexi :d no ale ostateczna wersja- poniewaz jednak nie pojde w staniku- brak wodki na weselu to juz wystarczajacy ekscentryzm z mojej strony....wiec obymslilam sobie do tej spodnicy dwie gory- jedna do USC druga na przyjecie.
                    do USC- biala koszula biurowa zapinana na guziki- w pasie przewiazana szeroka szarfa ( w ktroa zrzyczylam sobie wstawic fiszbiny zeby modelowala talie ladnie) w kolorze starego zlota- do tego buty kryte na 13 cm slupku cale w zlotym brokacie- ogolna stylizacja cos w desen modelu TEKLA Anny Kary https://arttrend.pl/fotki/suknie/tekla.jpg
                    na przyjecie mam- niechlubny gorset do tej spodnicy- ciemnogranatowy wysadzany kamieniami swarovskiego- do tego granatowe szpilki- goprset kupilam sobie kiedys w lumpeksie- i jest naprawde zjawiskowy- mimo ze to gorset - no i dzieki granatowej kolorystyce- odbezowuje tiulowy dol!
                    mam nadzieje ze to wszytko bedzie fajnie gralo- ale zobacze to wszytko razem dopiero 27 grudnia czyli 3 dni przed slubem- bo czesc rzeczy mam tutaj, spodnica buty tam. koszuli jeszcze nie zakupilam a szarfa z fiszbinami sie dopiero szyjetongue_out
                    • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 16:01
                      kurde, nie chce Cie rozczarowywac, ale to nie beeza. Przezyjesz? ;D Myslalam juz ze bedzie jakas Demetrios czy inna La Sposa z kołami buu i getrami na rekach, buuu, no nie no rozczarowalas mnie wink
                      A na serio to piorunsko mi sie podoba. Koncept mini z koturnami tez tu ogladalam i wspanialy byl IMO.No ale nie ma to jak logistyka, nie przeskoczysz krawcowych i sklepow z USA.
                      A niech to, kiedys myslalam, ze pojde do sklepu, kupie sukienke i buty i po sprawie. Aaaale wlazlam na TO forum i zobaczylam buty Badgley Mischka i nie chcialam innych, wiec doskonale rozumiem JUZ sprowadzanie butow i szycie na odleglosc i inne cuda
                      • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 16:07
                        moja spodnica jest moze troszku bardziej kopiata- w sesnie am wiecej warstw tiulu- taka balerinowa bardziej niz ta w tekli- no ale generalnie chodzi mi o mniej wiecej taka stylistyke...
                        co do butow to zamowilam takie https://www.deezee.pl/obuwie_damskie/czolenka/grasp_rf50_gold_courts.html
                        generalnie sie jakos tam strasznie nie przejmuje- a co do sukienke a'la lata 50- ja osobiscie ejstm na TAK- styl pin up girl jest cudny!
                        i nie rozumiem czemu w modzie slubnej tak malo jest pomyslowowsci....wszytko na jedno kopyto...nie obrazajc nikogo....
                        • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 16:11
                          figa241 napisała:

                          > moja spodnica jest moze troszku bardziej kopiata- w sesnie am wiecej warstw tiu
                          > lu- taka balerinowa bardziej niz ta w tekli- no ale generalnie chodzi mi o mnie
                          > j wiecej taka stylistyke...
                          > co do butow to zamowilam takie https://www.deezee.pl/obuwie_damskie/czolenk
> a/grasp_rf50_gold_courts.html
                          > generalnie sie jakos tam strasznie nie przejmuje- a co do sukienke a'la lata 50
                          > - ja osobiscie ejstm na TAK- styl pin up girl jest cudny!
                          > i nie rozumiem czemu w modzie slubnej tak malo jest pomyslowowsci....wszytko na
                          > jedno kopyto...nie obrazajc nikogo....


                          buty noch en mal bo tam cos chyba niezadzialalo
          • jnkjnk Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 15:23
            5th_element napisała:

            > w dodatku gardzące wódą, kopertami, trzęsącymi się tortami, przaśnymi KUŃkursam
            > i i wsiowymi przyśpiewkami. Pewnikiem jakieś jechowe wink

            Och nie, beatyfikują cię za to
            Ale ty jesteś zacofana i stereotypowa, nie każde wesele tak wygląda. Jak zwykle musicie ze skrajności w skrajnosć.
        • jnkjnk Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 15:21
          No to teraz naprawdę udowodniłyście, że jesteście upośledzone, słodkopierdzące forumowe panienki- chodziło mi o to- że zachowujecie się jak upośledzone, bo same nie potraficie rozwiązać prostych problemów bez forum. Legalne blondynki normalnie
          • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 15:28
            drażni Cie to? A co na to Twoj doktor? Otrzyj piane z twarzy, bo jeszcze Ci zamarznie na wietrze. I na pewno nie bedziesz wtedy wygladac jak legalna blondynka. Prawie mi Cie żal.
          • figa241 Re: dylemat przyjecia. 18.11.11, 15:30
            jnkjnk napisała:

            > No to teraz naprawdę udowodniłyście, że jesteście upośledzone, słodkopierdzące
            > forumowe panienki- chodziło mi o to- że zachowujecie się jak upośledzone, bo sa
            > me nie potraficie rozwiązać prostych problemów bez forum. Legalne blondynki nor
            > malnie

            tak sie ciesze ze mi sie udalo Ci cos udowodnic smile i dziekuje - starm sie jak moge by moje baki byly slodkie- dziekuje ze to doceniasz smile

            a po co samemu rozwiazywac takie problemy?- zawsze sie znajdzie jakas madrzejsza i mniej uposledzona kobieta ktra za punkt honoru sobie wezmie pomoc biednym uposledzonym kolezankom??? ona pomaga a ja maluje paznokcie- tak to dziala w swiecie legalnych bladynek big_grin
    • agata781 Re: dylemat przyjecia. 21.11.11, 06:44
      Zaproś swoich rodziców,rodziców narzeczonego.Resztę gości według własnego uznania.Zorganizuj to tak jak Ty to widzisz.A tak poza tym spytaj Twojej mamy jakie ona miała ślub i przyjęcie.Może to kwestia niespełnionych marzeń?
      Dzięki Bogu moja mam służyła poradą,nic nie narzucała a teściów i ich pomysły mąż wziął na siebie i wszystko było tak jak My chcieliśmy(Sami płaciliśmy za wszystko)
      • 5th_element Re: dylemat przyjecia. 21.11.11, 08:27
        chodzilo mi o ciezka atmosfere, ktora moja mama robi ze wszystkiego. Tego sie nie da opisac. Z jednej strony nie chce jej "ducha cierpietnictwa" z drugiej nie wyobrazam sobie, by jej nie bylo. Coz, moim drugim imieniem nie jest kompromis i ciezko mi o niego czasem. smile Moze to byla taka wyżalnia, ze w wiekszosci mamy wspieraja panny mlode, a nie są ich chodzącym wyrzutem sumienia. Dzieki za wpis smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja