bukfa
08.12.11, 17:12
Kochane,
Przepraszam za zwloke, kajam sie i zamieszczam fotki. Smacznego!
Na przystawke nasz stronka:
magdaandjared.ourwedding.com/
Dzien slubu mial kilka odslon - ceremonia zaslubin rano nad rzeka prowadzona przez naszego przyjaceila, brunch dla 50 osob (bezmiesny) w pobliskiej restaturacji, spacer przez most Brooklinski do usc gdzie zalegalizowalismy nasz zwiazek

i wreszcie impreza wieczorna w naszym ulubionym barze.
Ale od poczatku:
Rano w dzien slubu obudzilam sie bardzo szczesliwa i po szybkim sniadanku poszlam z przyjaciolka polowac na kwiaty. Nie chcialam miec tradycyjnego bukietu, ale chcialam niesc kwiaty do "oltarza" i podczas ceremonii wreczyc je w strategicznym momencie naszym mamom. (Scenariusz naszego niereligijnego slubu ukladalismy sami, wiec bylo w nim miejsce na uhonorowanie mam. Nasi ojcowie niestety obaj odeszli juz z tego swiata.) Po obejrzeniu lokalnej oferty kwiaciarskiej zedydowalysmy sie na piekne biale mieczyki, szczegolnie ze moja tesciowa ma na imie Gladys od gladioli

Z kwiatami, suknia i dodatkami pojechalysmy do fryzjera ktory w poj godziny wykreaowal moja fryzurke. Wskoczylam szybko w suknie i do parku. (Dygresja o sukni - pierwotnie szyla mi ja krawcowa, ale w ostatniej chwili musiala wyjechac zajac sie chorym tata, i zlecila wykonczenie dziela asystetce, ktora niestety sukienke zamordowala. Tak wiec trzy dni (sic!) przed slubem latalam po sklepach szukajac nowej kiecki. Udalo mi sie znalezc baaardzo wygodna suknie z jednwabiu, oczywiscie zupelnie inna od tek pierwotnej - miala byc do kolan, bez ramiaczek, ze sztywnego mikado, z gorsetem, a byla dluga, lejaca, z miekkiego jedwabiu (CUDOWNE wrazenie!) z wywijanym kolnierzem.... No ale nie ma co jeczec, nalwazniejsze ze slub sie odbyl

))