sposobuzycia
03.01.12, 09:18
Dziewczyny, pomagałyście tyle razy, pomóżcie i teraz
muszę napisać maila do właścicieli restauracji i nie wiem jak zacząć...
Powiedzieliśmy im, co było nie tak, że zniszczyli dekoracje (nie dogadaliśmy się, że chcecie je do zwrotu - WTF?), potrawy, o których mówiliśmy, żeby stały koło nas były daleko (a przede mną deska serów pleśniowych, których mi nie wolno i sałatka grecka, która wywołuje mdłości... - o czym wspominałam), mimo iż było mnóstwo miejsca na sali, był ścisk niesamowity bo się komuś nie chciało dwóch stolików dostawić (Marcin siedział trzydzieści centymetrów od stołu bo nie mógł krzesła przysunąć), zginęły dwa wina (żeby było śmieszniej moje bezalkoholowe), pod koniec imprezy kelner przyniósł nam styropianowe pojemniki i powiedział, że jak coś chcemy to sobie możemy pakować (WTF - ja w kiecce mam latać i coś pakować? A właścicielom powiedział, że sam pakował), zniszczony tort, o którym nikt nam nie powiedział, tylko przeżyliśmy szok o północy (nie wiem, liczyli, że się nie zorientujemy?). Obiecali zadzwonić w tej sprawie 29 grudnia. Jest 3 stycznia i cisza...
Szczerze powiedziawszy my wywiązaliśmy się z umowy, zapłaciliśmy, a chyba nie powinniśmy płacić całej sumy, skoro było tyle niedociągnięć i jeszcze na koniec kradzież i olewka. Jak tu złożyć reklamację?
Pani powiedziała, ze jak u nich zrobimy chrzciny, to w ramach imprezy zamówi nam taki tort jak mieliśmy mieć na ślubie - ale po pierwsze nie wiem, czy będziemy robić taką imprezę, po drugie nie wiem czy u nich, a po trzecie o co mi po torcie na chrzciny jak na ślub miałam zniszczony? A po czwarte jak widzę ich podejście to powiedzą, że nic takiego nie mówili ;P
Tak, chciałabym, żeby zwrócili część kwoty wesela, bo uważam, że cała kwota należy się za należycie wykonaną usługę, a ta w moim przekonaniu taka nie była.