7myszkabrawurka
01.02.12, 09:25
Mamy z narzeczonym zaplanowany ślub na wrzesień 2012 roku. Wszystko planujemy od roku, mamy zarezerwowaną salę, kościół, kamerzystę, fotografa, orkiestrę itd. Na wszystko okładamy sami pieniądze. Teraz brat narzeczonego i jego wybranka chcą się pobrać w 2012 roku i wszystkie terminy są zajęte, podobno nawet nie potrafią na 2013 rok niczego już znaleźć. Moi przyszli teściowie wpadli zatem na pomysł, żeby zrobić podwójny ślub i wesele. Sala jest bardzo duża, planowaliśmy wesele na ok 70 gości,kolejnych 40 ze strony tamtej dziewczyny, zmieści się bez problemu. Nie wiem, co robić

Trochę smutno, że oni chcą pojechać trochę na naszych plecach, bo właściwie wszystko jest załatwione, począwszy od kościoła - po prostu zamiast mszy byłaby wersja skrócona - dwie przysięgi. Dodatkowym argumentem jest to, że oni nie mają pieniędzy na to wesele, dziewczyna jest z biednej rodziny,więc nie ma co liczyć na pomoc rodziców.Stanęło na to, że moi przyszli teściowie płaciliby tylko za dodatkowych gości panny młodej, bo przecież tak czy siak będziemy płacić za resztę, czy oni się dołączą czy nie. Jedyny argument - oni nie mają pieniędzy. Boli mnie to, bo my na nikogo nie liczymy, odkładaliśmy pieniądze, żeby bliscy mogli być tym dniu z nami. Brat i jego narzeczona żadnych pieniędzy nie odkładają, zarabiają porównywalnie do nas, ale każdy grosz od razu wydają - ekskluzywne wyjazdy, ciuchy, imprezy. Czy ja jestem egoistka? Kurcze, wkurza mnie to, bo dziewczyna brata narzeczonego od razu zaplanowała jakąś kiecę od projektanta za parę tysięcy,no bo przecież wesele będą mieć darmowe

Ja kupiłam skromną sukienkę z wyprzedaży w malutkim sklepiku za 700 zł, więc obawiam się porównywania i czucia na własnym weselu jak kopciuszek. Zaraz mi napiszecie, że jestem zazdrosna. Tak jestem, bo dziewczyna prześliczna, więc nie mam szans na to, że będę piękniejsza w tej skromnej sukience.