Wspólny ślub, wspólne wesele?

01.02.12, 09:25
Mamy z narzeczonym zaplanowany ślub na wrzesień 2012 roku. Wszystko planujemy od roku, mamy zarezerwowaną salę, kościół, kamerzystę, fotografa, orkiestrę itd. Na wszystko okładamy sami pieniądze. Teraz brat narzeczonego i jego wybranka chcą się pobrać w 2012 roku i wszystkie terminy są zajęte, podobno nawet nie potrafią na 2013 rok niczego już znaleźć. Moi przyszli teściowie wpadli zatem na pomysł, żeby zrobić podwójny ślub i wesele. Sala jest bardzo duża, planowaliśmy wesele na ok 70 gości,kolejnych 40 ze strony tamtej dziewczyny, zmieści się bez problemu. Nie wiem, co robićsad Trochę smutno, że oni chcą pojechać trochę na naszych plecach, bo właściwie wszystko jest załatwione, począwszy od kościoła - po prostu zamiast mszy byłaby wersja skrócona - dwie przysięgi. Dodatkowym argumentem jest to, że oni nie mają pieniędzy na to wesele, dziewczyna jest z biednej rodziny,więc nie ma co liczyć na pomoc rodziców.Stanęło na to, że moi przyszli teściowie płaciliby tylko za dodatkowych gości panny młodej, bo przecież tak czy siak będziemy płacić za resztę, czy oni się dołączą czy nie. Jedyny argument - oni nie mają pieniędzy. Boli mnie to, bo my na nikogo nie liczymy, odkładaliśmy pieniądze, żeby bliscy mogli być tym dniu z nami. Brat i jego narzeczona żadnych pieniędzy nie odkładają, zarabiają porównywalnie do nas, ale każdy grosz od razu wydają - ekskluzywne wyjazdy, ciuchy, imprezy. Czy ja jestem egoistka? Kurcze, wkurza mnie to, bo dziewczyna brata narzeczonego od razu zaplanowała jakąś kiecę od projektanta za parę tysięcy,no bo przecież wesele będą mieć darmowesad Ja kupiłam skromną sukienkę z wyprzedaży w malutkim sklepiku za 700 zł, więc obawiam się porównywania i czucia na własnym weselu jak kopciuszek. Zaraz mi napiszecie, że jestem zazdrosna. Tak jestem, bo dziewczyna prześliczna, więc nie mam szans na to, że będę piękniejsza w tej skromnej sukience.
    • dedukcja_watsonie Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 09:33
      ojej- mozesz sie jeszcze nie zgodzic? co na to narzeczony?
      • 7myszkabrawurka Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 09:44
        teoretycznie mogę, ale wszyscy pytani mówią, że pomysł jest świetny. Mój narzeczony początkowo zachwycony nie był, a teraz mówi, że przecież nam nie ubędzie, bo nic na tym nie stracimy. Teściowie wyłożą kasę za gości tamtej panny młodej (płacimy , ale przecież jeśli nie wyłożą, to i tak my tych pieniędzy nie dostaniemy. Zaczynam myśleć, że straszna materialistka ze mniesad Brat męża jest świetny, ale ulega namowom narzeczonej, by korzystać z życia (ja wiem, to nic złego!, każdy ma inne priorytety) więc korzystają na maxa. Teraz ja się zastanawiam, a oni na nartach w Alapach... Normalnie nie "zazdroszę" im, tylko wkurza mnie to, że partycypować w kosztach nie zamierzają i jest to wg wszystkich pytanych ok.
        • 5th_element Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 09:52
          mi sie takie wożenie na kims nie podoba. Odmowilabym jasno i prosto w oczy. To nie bedzie Twoj dzien i bedziesz sie czula jak kopciuszek.
          Skoro maja inne priorytety to niech robia slub po swojemu. Kazdy ma to tego prawo, do wozenia sie na kims juz nie.
        • arbuzunia Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 09:53
          Chory pomysł, w życiu bym się nie zgodziła!
        • dedukcja_watsonie Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 09:57
          no finansowo to pewnie faktycznie wam nie ubedzie

          ale kazda PM chce sie czuc w dzien slubu wyjatkowa i rozumiem, ze nie bardzo chcesz sie dzielic z jakas inna panna. Ja mimo ze mam super kontakt z bratem i dziewczyna brata -slubu bym z nimi robic nie chciala.

          Wg mnie wpychanie sie na wasze wesele nie jest ok ale sytuacja jest trudna jesli cala rodzina ich popiera. A co Twoi rodzice?
          • 7myszkabrawurka Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 10:02
            Rodzice pozostawiają decyzję nam, przecież Oni też będą Gośćmi. Najważniejszymi, ale ciągle Gośćmi, ponieważ jak pisałam ślub i wesele finansujemy w 100% sami. Tak po cichu mama mówi, że to nic złego taka podwójna impreza, sama była na takiej dwa razy w tym raz kilkadziesiąt lat temu w bliskiej rodzinie, gdy za mąż wychodziły siostry-bliźniaczki i za każdym razem było ok.
            • dedukcja_watsonie Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 10:10
              no tak ale inna wiez jest miedzy siostrami blizniaczkami a inna miedzy szwagierkami.

              Jasne ze moge wyobrazic sobie ze takie podwojne wesele jest fajna impreza, ale tylko w tym przypadku jesli pary swietnie sie rozumieja i planuja wszystko od poczatku wspolnie, a nie jedna para wlazi drugiej na glowe jak juz wszystko jest zorganizowane...

        • hanna26 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 10:04
          Nie zgodziłabym się na coś takiego. Cóż, moim zdaniem pomysł idiotyczny. Z jednej strony rzeczywiście wy też na tym trochę skorzystacie, bo za gości pana młodego będziecie płacić wspólnie z drugą parą. Jednak z drugiej strony tracicie coś ważnego a cennego, coś, co nawet trudno opisać słowami. Tracicie poczucie bycia najważniejszymi osobami w tym dniu. Cała otoczka ślubna sprowadza się przecież właśnie do tego. Temu służy jedyna biała suknia tego wieczoru, pierwszy taniec itd.
          Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym poważnie i szczerze z narzeczonym - a potem razem krótko i rzeczowo i drugą parą. Nie bój się postawić na swoim - jeżeli tylko narzeczony będzie po Twojej stronie. Sprawa jest o tyle prosta, że Wy sami płacicie za wesele, więc teściowie nie mają tu nic do gadania.
          Powodzenia.
          • 7myszkabrawurka Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 10:08
            hanna26 napisała:

            > Nie zgodziłabym się na coś takiego. Cóż, moim zdaniem pomysł idiotyczny. Z jedn
            > ej strony rzeczywiście wy też na tym trochę skorzystacie, bo za gości pana młod
            > ego będziecie płacić wspólnie z drugą parą.
            Nie, za gości pana młodego płacilibyśmy tylko my. Jak już pisałam wyżej teściowie pokryliby tylko koszty "talerzyka" za gości panny młodej
            • hanna26 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 10:19
              > Nie, za gości pana młodego płacilibyśmy tylko my. Jak już pisałam wyżej teściow
              > ie pokryliby tylko koszty "talerzyka" za gości panny młodej


              Naprawdę?! shock
              To już zupełna masakra. To przecież ogromna niesprawiedliwość. Zwłaszcza, że druga para pracuje i zarabia podobnie jak Wy.
              Nigdy w życiu na coś takiego bym się nie zgodziła. I to nie tylko będąc na Waszym miejscu, ale także i będąc na miejscu drugiej pary. Naprawdę chcą przyjść na WASZE (opłacone przez Was!) wesele i wystąpić w roli gospodarzy, nie dokładając ani grosza? W głowie się nie mieści taki tupet.
            • isia.s Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 31.08.12, 13:06
              Cóż, w takim razie finansowo raczej byście stracili. Goście z rodziny Twojego męża czuliby się w obowiązku przyjść na wesele z dwoma prezentami, więc z natury rzeczy każdy byłby skromniejszy. A to Wy byście za nich płacili. Goście zresztą by o tym pewnie nie wiedzieli nawet. Z resztą pomyśl o gościach z Twojej rodziny. Byliby niejako zmuszeni mieć przynajmniej jakieś kwiaty, wino, etc dla tej drugiej pary. Byliby tym zachwyceni? A co na to Twoi rodzice? Zresztą Twój narzeczony powinien czuć się pokrzywdzony, ze rodzice finansują wesele bratu, a jemu nie, zwłaszcza że nie ma dysproporcji w zarobkach. Myślę, że warunkiem Waszej zgody bezwzglęnie powinno być zapłacenie przez teściów za gości z własnej rodziny. Ale i tak bym się nie zgadzała. Nie tylko z egoizmu (akurat tu względny egoizm jest na miejscu) ale także, aby nie stwiać gości w niezręcznej sytaucji. Zresztą plany sukienkowe, wyjazdy, etc szwagierki o której piszesz są w takim kontekście bezczelne. Pomyśl, że to Ty jej kupujesz de facto tę sukienkę, oszczędzajac przy tym na swojej.
        • atenkazakochana Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 30.08.12, 07:59
          Powinnaś szczerze to przegadać z narzeczonym i powiedzieć mu o swoich odczuciach. Moze mu to jest obojętne ale jak ty mu powiesz że wolałabyś żeby ten dzień był wasz (zwłaszcza ze sami odłożyliście) to na pewno będzie po twojej stronie. Ja myślę żebyś sie nie zgadzała skoro nie chcesz. Źle będziesz się czuła na swoim weselu. To jest wasz dzień!!! Niech oni sobie zrobią swój dzień w inny dzień a od waszego ślubu i wesela się odczepią. TY masz być gwiazdą tego dnia nie ona. Obgadaj z narzeczonym i wytłumaczcie wszystkim jak chcecie. Ty nie jesteś egoistką. Tamta para są egoistami bardziej.
      • renatkam Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 09:52
        Jak dla mnie to maskara i z miejsca odpada takie rozwiązanie...Co to znaczy nie mogą znaleźć sali? Ktoś może odstępować miejsce, inny dzień niż sobota, miesiące "mniej ślubne"
        Jeśli pochodzi ze skromnej rodziny to niech robią obiad dla najbliższych i tyle smile

        Nie wiem co na to Twój narzeczony...ale jak dla mnie to maskara...Wasz ślub, wasza kasa i Wy decydujecie o wszystkim...proste...smile
    • 7myszkabrawurka No i jeszcze jedno 01.02.12, 09:55
      Jakoś bym przełknęła te koszta, ale boję się, że ona mnie zmiecie po prostu swą urodą. Nawet nie myślę o tym, że panna młoda powinna być najpiękniejsza, ale może choć ładnie wyglądać? Z nią nie mam szansuncertain Parę lat temu wygrywała różne konkursy piękności, zakwalifikowała się do Miss Polonia. Teraz wygląda przepięknie, dojrzalej ale cudownie. Wiele lat też tańczyła amatorsko, z przyszłym mężem poznała się właśnie na takim turnieju tańca,bo on też tancerz... Nie wiem,jak by miał wyglądać pierwszy taniec na weselu, bo ja ledwo co powłóczę nogami...
      • 5th_element Re: No i jeszcze jedno 01.02.12, 10:15
        czemu wstydzisz sie swoich ludzkich odruchow? matki Teresy z Kalkuty nie robia wesel. To naturalne, ze chcecie byc najwazniejsi! I na pewno na Waszym, tylko waszym weselu bedziesz ta piekna Panna Mloda. Nie daj sie zgasic w tym dniu. Nie wszystko w zyciu musi byc do bólu racjonalne. Inaczej nie byloby otoczki slubno-weselnej.
        • drogadodomu Re: No i jeszcze jedno 01.02.12, 10:41
          Sprawa finansów jest ważna, nie jesteś żadną materialistką. Twoi prawie teściowie są oględnie mówiąc lekko niepoważni jeżeli chcą dać na gości tamtej młodej i nie zmierzają dorzucić się do waszych kosztów.
          Nie byłam na wspólnym weselu, wierze,że to może być wspaniała impreza ale moim zdaniem ludzie muszą się lubić, spędzać ze sobą czas, mieć wspólnych znajomych a nie tylko być rodzeństwem, ważne jest też wspólne organizowanie a nie takie wpychanie się na krzywy ryj. Byłam jedynie na wspólnych chrzcinach, wymyśliła je babcia bo między dziećmi tylko miesiąc różnicy, a tatusiowie, dwóch braci stwierdzili,ze to wspaniały pomysł. Co zostało mamom maluchów: pogodzić się z pomysłem bo żadna nie chciała wyjść na wredną i nieużytą. Ale dziewczyny zbliżyły się w okresie ciąży, miały wspólne tematy i spędzały naprawdę dużo czasu przed i po ze swoimi dziećmi. Łatwiej wtedy znieść oryginalne pomysły najbliższych, poza tym ranga imprezy też inna.
          • 5th_element Re: No i jeszcze jedno 01.02.12, 10:50
            no i bylo nie bylo na chrzcinach najwazniejsze sa dzieci
    • hawa.etc Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 11:30
      Ja nie wiem, czemu Ty się tak krygujesz. To normalne, że chcesz mieć własny, jedyny, niepowtarzalny ślub. To normalne, że chcesz wyglądać pięknie i być jedyną gwiazdą imprezy. To normalne, że chcesz, by efekty Twojej pracy organizacyjnej były przypisane tylko Tobie. Wreszcie - pieniądze nie rosną na drzewach i wcale nie trzeba się nimi dzielić. Ślub bierze się raz (przynajmniej w założeniu) i nie dopuść do sytuacji, żeby coś Cię uwierało już przed imprezą. Jeszcze skończy się jakąś wielką awanturą, takie zgadzanie się dla świętego spokoju zazwyczaj wychodzi czkawką. Nie chcę snuć apokaliptycznych wizji, ale jeszcze zrobią wam jakiś afront, a Ty będziesz szlochać w ubikacji na własnym ślubie. NO WAY!

      To, że tylko wy płacicie za gości pana młodego to zły, niesprawiedliwy i bezczelny pomysł. Nie zgadzaj się! Ale omów to szczerze z narzeczonym, przedstaw mu swoje argumenty. Choć z drugiej strony nie trzeba nawet argumentów, bo jako panna młoda możesz po prostu postawić weto.
    • brain_bitch_project Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 12:04
      Wg mnie zły pomysł i szczyt tupeciarstwa ze strony szwagrostwa i teściów. Co to znaczy, że "Wam nie ubędzie"? właśnie, że ubędzie, bo będziecie stratni o to, co odłożyliście na wesele, a mogliście wydać na narty w Predazzo, tudzież inne przyjemności. Wiadomo - odkładaliście z własnej woli, pozbawiając się innych przyjemności, ale odkładając na inną przyjemność -na Wasze wesele, na to żeby się odbyło zgodnie z Waszymi planami, marzeniami i zachciankami i Wam sprawiło przyjemność, a teraz, to tak jakbyście wykupili sobie wczasy i musieli dzielić się łóżkiem i śniadaniem z inną parą. Ślub nie zając i nie ucieknie i o ile szwagrostwo nie stoi nad grobem to powodów do pośpiechu nie ma. Zresztą ślub można wziąć i bez wesela- ono nie jest obowiązkowe. Skoro wcześniej im się nie spieszyło, to i teraz mogą poczekać, przecież wiedzieli pewnie o Waszych przygotowaniach i to ich najwyraźniej nie skłoniło do zastanowienia się nad ich ślubem. Odnoszę wrażenie (być może mylne), że szwagrostwo wyszli z założenia, że im się należy tzn. Twoi teściowie pokryją koszty wesela, natomiast teściowie chcą upiec 2 pieczenie na jednym ogniu - z jednej strony urządzić drugiemu synowi wesele, z drugiej dołożyć do tego jak najmniej (vide:finansowanie tylko gości Panny Młodej). Powinniście się z narzeczonym sprzeciwić takiemu traktowaniu. Ja wręcz zasugerowałabym, że skoro szwagrostwo nie ma środków na urządzenie wesela , to tym lepiej dla nich i dla teściów, że impreza przesunie się o rok - w zależności od tego kto podejmie się finansowania tego przedsięwzięcia, będzie miał więcej czasu na odłożenie potrzebnych funduszy. Do kwestii tego , kto lepiej tańczy, ma droższą suknię i ładniejszą buzię się nie odniosę, bo dla mnie cała ta sytuacja nie powinna mieć miejsca, nawet gdybyś Ty występowała w sukni od Diora, tańcząc niczym Edyta Herbuś, a Twoja szwagierka dreptała w kółko owinięta firanką po babci - chyba że to byłby od początku do końca wasz wspólny i świadomy pomysł i przedsięwzięcie.
      • pamoz Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 13:35
        W zyciu bym nie podjela takiego ryzyka.
        Prosta zasada: lepiej zapobiec niz leczyc. Z tego co mowisz, moze z tego wyniknac niezly kwas w rodzinie, a na pewno bedzie on mniejszy jesli odmiwisz. Nie daj sie namowic na cos czego mozesz zalowac do konca zycia, bo powtorki nie bedzie.
    • zia86 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 13:40
      Nie zgodziłabym się. Dzień PM jest dniem PM. To oni mają być w tym dniu najważniejsi, to jest ich magiczny dzień.
      Oczywiście takie wspólne śluby są możliwe i nawet mogą być bardzo fajne, jednak taka decyzja musi wypływać z obu stron, które są ze sobą blisko związane i które przede wszystkim dobrze się z tym czują. Wy się z tym dobrze nie czujecie, a nie można zmuszać PM do robienia czegoś czego nie chcą w tak ważnym dniu.
      Nie mówiąc już o tym, że jak będzie wyglądała organizacja takiego dnia, Wy na pewno macie już jakąś wizje, marzenia teraz macie ją zmieniać? Z drugiej strony tamta para też pewnie ma jakąś wizje i też nie powinna z niej rezygnować bo to ich dzień. To dostarcza strasznie dużo problemów, czasem narzeczeni nie mogą się dogadać między sobą podczas przygotowań ślubnych a co dopiero z inną parą.
      Możecie pomóc im w jakiś inny sposób, pomagając np. w przygotowaniach, na pewno znacie już dobrze rynek ślubny u Was w mieście, bo przeszukaliście go do swoich przygotowań więc na pewno uda się znaleźć jakiś wolny termin.
      • nat10 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 14:05
        Popieram dziewczyny w 100%!Nie zgadzaj się na to,szczególnie,że możesz sie źle czuć psychicznie!
        Jesli oni sa takimi tupeciarzami,to jest prawdopodobieństwo,że na weselu będą zachowywac się jak gwiazdy.A pewnie to potrafią,skoro występowali na scenie!
        Po drugie,mało istotne,ale czy prezentami od rodziny Pana Młodego-czyli tej wspólnej też się podzielicie?
        Dla gości to też może być trudna sytuacja,danie prezentu dla dwóch par na raz.
    • sushi_girl Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 14:22
      Mnie aż dreszcz przeszedł. Co to za pomysł!
      Wśród moich znajomych były też takie 'genialne' pomysły - nawet mieli wszystko razem planować, ale szczęsliwie okazalo się, że wizje PM są zbyt odlegle i wyszly z tego dwa wesela (a wlaściwie jedno na 150 osób na plaży, a drugi skromny ślub w USC i obiad z rodzicami...)
      Dla mnie najdziwniejsze an takiej imprezie byłyby zgrzyty organizacyjne - np pierwszy taniec. Najpierw tańczy jedna para a potem druga? To już ta druga, ma 'drugi taniec'. Czy obie tańczą na raz i muszą uzgodnić, że ich piosenka na pierwszy taniec just wyjątkowa dla obydwu?
      Tak samo torty. Oczepiny. Myślę, że dobrym argumentem jest to,ze organizacyjnie to naprawdę słabo wygląda oprócz wszystkich względów osobistych.
    • agrypina6 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 14:43
      Nie zgodziła bym się na coś takiego! Nigdy w życiu. Nie rób komuś dobrze, nie będzie Ci źle- a na razie wszystkim jest dobrze. Oprócz Ciebie.
    • brzuchaczek Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 14:48
      Nie zgadzaj się !!!!!!!!!!!1 to Wasz dzień i Wasze życie !!!!!!!!!! skoro nie ma terminow na 2012 i 2013 niech zrobia w 2014 albo w innym miescie ,po co masz sie poswiecac i cale zycie zalowac ze ten dzien nie byl taki jak chcieliscie ? w imie czego ? od czasu do czasu egoizm jest potrzebny smile
      • sajolina Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 15:31
        A ja rozumiem taką sytuację i bym się zgodziła, ale tylko pod warunkiem, że też miałabym z tego korzyść ekonomiczną tzn. dzielimy się kosztami, skoro pannę stać na suknię od projektanta, to i stać ją na dołożenie się do wesela, a Wy za zaoszczędzone pieniądze możecie pojechać na fajniejsza podróż poślubną albo kupić Ci piękniejszą suknię skoro przeszkadza Ci skromność tej sukni, którą już masz.

        Natomiast argumenty o "byciu jedyną gwiazdą wesela" w ogóle mnie nie przekonują. Wesele to ma być przede wszystkim fajna impreza, a nie turniej komplementowania urody panny młodej na zasadzie "och jaka jesteś piękna w tej sukience". Na moim weselu na pewno nie jedna z dziewczyn będzie bardziej urodziwa i zgrabniejsza ode mnie, nie uważam, żeby moja biała suknia w magiczny sposób dodawała mi urody, a im odejmowała, tak samo nie uważam, że suknia za 700zł musi być brzydsza od takiej za parę tysięcy, często jest odwrotnie.....

        Także jeśli macie w miarę życzliwe stosunki, to ja bym to jeszcze przemyślała, ale jeśli macie się gryźć do końca i oni się nie poczuwają do współfinansowania imprezy, to odpuść. Natomiast przykleją Ci zapewne łatkę zołzy, więc licz się z tym.
        • coswstylunicka Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 16:12
          Bzdura - jaka by nie była, piękna czy brzydka chce i powinna być tego dnia najważniejsza - od lat na to odkładała, a teraz ktoś chce jej się pod to podczepić, w dodatku za free. Dziewczyno, to jest skandal! Nie daj się ugłaskać i wmówić, ze będzie fajnie, bo nie będzie. Sama swój ślub mam za sobą i nie wyobrażam sobie, abym tego dnia nie miała być tym "numerem jeden" lub dzielić się tym wyjątkowym uczuciem z kimś, wobec kogo mam kompleksy. To jest WASZ dzień, nie Twoich rodziców i teściów. I już się taki dzień nie powtórzy. Powiedz krótko, że nie tak to sobie wyobrażałaś. Sami fundujecie - wy decydujecie.
        • yavanna84 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 17:39
          A ja nie widzę nic złego w tym, żeby chcieć być w ten jeden dzień w centrum zainteresowania. Tak jak i rozumiem, że będzie przykro tej niby brzydszej i gorzej tańczącej (nawet jeśli tylko we własnym mniemaniu jest tak) jeśli pojawi się konkurencja w postaci panny idealnej. Ludzie mają to do siebie, że nawet nieświadomie, ale jednak porównują.
    • yavanna84 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 17:26
      Jeszcze odrobina zdrowego egoizmu nikomu nie zaszkodziła. W życiu bym się nie zgodziła na taki układ. 40 obcych osób, dwie przysięgi, podwójne oczepiny etc. Ludzie przeżywają bez wesela, to i brat da radę. A tekst o braku miejsc to ewidentna ściema. W wiele miejsc dzwoniłam i są pojedyncze rezerwacje na 2013, a i na 2012 da się dostać. A już listopad-marzec to w najbardziej obleganych salach jakiś wolny termin się znajdzie.

      Nie daj się! kiss
    • ilekobietamalat Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 18:54
      juz ktorys raz przechodze obok tego watku i nadal nie moge uwierzyc ze ktos cos takiego w ogole mogl zaproponowac..
      przyznam szczerze, ze o ile faceci faktycznie moze nie widza problemu, o tyle w przypadku tesciowej czy drugiej PM, ciezko mi uwiezyc ze nie wydalo im sie to conajmniej dziwne.

      druga sprawa, to ciezko mi uwierzyc ze ta druga para nie mam w ogole pomyslu na swoj slub, i co, bedziesz teraz swoja wizje zmieniac zeby im bylo lepiej? w imie przepraszam czego?
      nie, to jest jakis kompletny absurd, to jest conajmniej niefajne to ze w ogole ktos wyszedl z takim pomyslem.. nie daj sie, to jest twoj dzien i ma byc wszystko dla ciebie i pod ciebie, a nie dostosowywanie do drugiej pary.

      poza tym, jesli ktos sie chce pobrac, to nie potrzebuje do tego sali, i niewiadomo czgeo, skoro wiec tak bardzo im zalezy, a ich nie stac, i nie ma terminow, to niech zrobia skromniej,inaczej. ale to jest ich problem, nie twoj.
    • ylfeth Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 20:47
      oż ty w życiu!
      Wy zarabiacie na siebie, Wy oszczędzacie i płacicie za swoje wesele i w dodatku macie być w cieniu jakiejś pary, nie przymierzajac, nieodpowiedzialnych darmozjadów? Wybaczcie inwektywy, ale ludzie którzy biorą się za planowanie wesela na kilka miesięcy przed faktem po czym próbują zarżnąć cudzą imprezę nie ponosząc przy tym żadnych kosztów po prostu są dla mnie niepojęci. I jakie ma znaczenie, że dziewczyna pochodzi z bidnej rodziny, skoro na suknię wydaje krocie, plus jak napisałaś prowadzi dość dostatni tryb życia?
      Nie zgadzaj się na to. Ja nie chciałabym wesela z najlepszą przyjaciółką. Zawsze będą porównania, jak nie w jedną to w drugą stronę. Będziesz nieszczęśliwa, przygaszona, szczególnie że mam wrażenie, że druga Para Młoda ma po prostu tupet i potrafiłaby wcisnać piasek na pustyni i na tym zarobić. Nie rozumiem jak w ogóle ktoś mógł wpaść na taki pomysł, zwłaszcza, że to dla Was żadna oszczędność? Nie macie z tego żadnej korzyści a jedynie nieprzyjemne samopoczucie w tym najważniejszym dla Was dniu.
      Nie jest egoizmem odmowa na takie dictum, jest to zdrowa asertywność. Twój ślub i wesele to nie jest dzien dobroci dla ubogich krewnych - to jest Wasze świeto, Wy jesteście najważniejsi, a biała suknia ma być JEDNA!
    • bukfa Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 01.02.12, 22:39
      Popieram przedmowczynie - taki pomysl jest fajny TYLKO jesli obie pary same z siebie wyjda z taka inicjatywa, bo np. bardzo sie przyjaznia, albo razem sie poznali i te pe. Narzucanie wspolnego slubowania przez rodzine i do tego bez pelnego partycypowania w kosztach to dla mnie szczyt egoizmu i braku taktu. Naprawde chcesz dzielic swoj slub z takimi burakami-samolubami???
    • 7myszkabrawurka Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 08:10
      Sądziłam, że napiszecie mi, że to dobry pomysłuncertain no i powiedzmy, zgodziłam się wstępnie - tzn. na tyle,że oni już podają konkretną datę i mówią, że będziemy mieć razem. Mój narzeczony naprawdę nie widzi problemu, bo przyjęcie robimy nie po to, żeby być gwiazdami wieczoru, ale żeby dzielić się naszym szczęściem z bliskimi. Przyszli teściowie chcą bardzo im pomóc,m.in.także wybudować dom, wszystko tłumaczą trudnym dzieciństwem przyszłej synowej - chcą teraz by miała jak najlepiej. No i popierają to, że tak lekko młodzi wydają pieniądze, bo dziewczyna musi się wyszaleć, bo od dziecka pracowała we wsi zabitej deskami, żeby pomóc w utrzymaniu młodszego rodzeństwa i niedołężnych dziadków a jednocześnie chciała się uczyć - np. do liceum miała kilkanaście km w jedną stronę rowerem,chciała tańczyć więc też gdzieś tam tym rowerem dojeżdżała itd. Widzę, że teściowie naprawdę są dobrymi ludźmi i chcą zrekompensować jej wiele. Ja zazdrosna nie jestem, bo np. nie umiałabym przed ślubem przyjąć prezentu w postaci samochodu żeby nie marznąć na przystanku (a ona podchodzi do tego normalnie i cieszy się jak duże dziecko) , czułabym, że to nie jest na miejscu i byłabym skrępowana. Podobnie było z finansowaniem wesela - byłoby nam głupio, że my, dorośli ludzie chcemy,żeby ktoś finansował nasze zachcianki. Teściowie nie chcą finansować drugiego wesela, bo odkładają pieniądze na budowę domu dla syna i przyszłej synowej,nam w "rekompensacie" proponują zamieszkanie wspólnie w ich domu, do czego na razie podchodzę z rezerwą, bo dom raczej mały. Rozpisałam się, ale naprawdę jesteście pierwszymi osobami odradzającymi takie wyjście. Do tej pory ze strony rodziny przyszłego męża i mojej słyszałam, że to cudownie -takie wielkie wesele, nie będzie nudno itp. Mój narzeczony mówi też, że nie ma się co przejmować sukienkami, bo przecież mam się jemu podobać i w obojętnie w czym będę wyglądała najładniej. Naprawdę myślicie, że goście będą aż tak porównywać? Uzgodniliśmy wczoraj, że nie będzie pierwszego tańca, tzn. wspólnie się pokręcimy po parkiecie, a potem goście zostaną zaproszeni do tańca, zamiast pierwszego tańca będzie raczej w środku pokaz jakiegoś tańca w wykonaniu pary młodej, ale mi to nie przeszkadza,tort będzie, ale kroić będzie obsługa, oczepin nie planujemy. Nie mam też żadnej "swojej wizji", żadnych kolorów przewodnich itd, ślub miał być klasyczny, biały, zaproszenia proste,klasyczne, wiec nic mi się nie burzy. Czy może się udać? Pocieszcie...
      • kolpik124 Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 09:01
        Nie przejmuj się, w internecie na froum wszystkie są najważniejsze wygadane i asertywne big_grin a w realu różnie bywa.

        Pomysł na podwojne wesele fajny, pogadaj tylko mądrze z druga parą na temat sprawiedliwszego podziału kosztów, niech ograniczą konsupmcję i dołązą się do organizacji.
        • 5th_element Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 09:41
          dziewczyna wyraznie sygnalizuje ze są parą robioną w karola przez tesciow. Wizji zamieszkania z rodzicami wspolczuje. Pewnie, ze w gebie nie raz czlowiek mocniejszy niz w zyciu. Mi czasem tez potrzeba otrzezwienia przez kogos obcego. Pewnie stad post autorki. JA bym sie czula zle godzac sie na taka forme slubu.
          Dziewoja dostala juz od tesciow auto, sponsoring wesela i ma zbierane na dom. A autorka?
          Jej przyszly pitoli ze jemu bedzie sie podobala. Tez mi pociecha ;]
        • 5th_element Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 09:55
          przeciez sie nie ogranicza. Oni nie płacą za nic, poniała?
      • hawa.etc Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 09:35
        Sorry, ja Cię nie pocieszę. Pomysł jest po prostu poroniony i z tego co opisujesz może się skończyć źle. Tzn. źle dla Ciebie, bo tupeciarze będą się świetnie bawić. Teściowie faworyzują brata Twojego narzeczonego, a z was robią jeleni. Wszyscy mają sie dokładać do fanaberii biednej sierotki co to miała w życiu ciężko? Wy macie rezygnować z własnej imprezy i może jeszcze kisić się z teściami, bo ciężko nie mieliście? Weź Ty przeczytaj jeszcze raz, co napisałaś.

        Oczywiście, że dwie pary młode na jednym weselu będą porównywane, nawet, jesli nie będzie żadnych komentarzy. Ale to w tym wypadku najmniejszy problem.
        Skoro zdecydowałaś się zrezygnować z własnego dobrego samopoczucia i wyraziłaś wstepną zgodę, to teraz pozostaje tylko żądać kategorycznie podzielenia się kosztami. Mogą was w ratach spłacać skoro "nie mają pieniędzy".
      • dedukcja_watsonie Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 09:54
        ej no cos jest nie tak- oni dostaja narty, samochody, domy a wy nic??
        albo przesadzasz i robisz z siebie kopciuszka albo faktycznie rodzina jest nie fair i jak sie zgodzisz na ten pdoowjny slub to caly czas cie bede traktowac jak cos gorszego...

      • pamoz Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 10:52
        Podejscie tesciow mnie oslabia. Juz pal licho was, przyszle synowe, ale nie rozumiem, jak mozna tak nie fair traktowac wlasnych synow, czyli jednemu wszystko, drugiemu nic? a ta ''rekompensata'' dla was w formie zamieszkania z rodzicami, to za to ze tym drugim wyprawiaja wesele? Sorry ale gubie sie w tej logice.
        Dla mnie to juz bylby policzek.

      • yavanna84 Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 11:33
        Po Twoich postach widać, że jednak nie do końca Ci taki układ pasuje, a druga para ewidentnie na Was żeruje i to za przyzwoleniem teściów.

        I powiem więcej, ja bym nie ufała takim bezczelnym ludziom. To że teraz coś ustalicie, to nie znaczy, że się nie zmieni. Bo skoro już na wspólne wesele się zgodziłaś, no to zgodzisz się żeby bidulka miała swój wymarzony pierwszy taniec (w końcu na tym rowerze, w mrozie, na lekcje tańca, to niech się pokaże). I tak będzie ze wszystkim, bo w najważniejszej sprawie nie powiedziałaś NIE, więc w pozostałych też nie powiesz.
        • 5th_element Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 12:17
          >crying w końcu na tym rowerze, w mrozie, na lekcje tańca, to niech się pokaże)

          leze, normalnie leze. Robia z niej normalnie rodzinna bohaterke. Klekajcie narody. I na podwojnym weselu to ona by blyszczala.
      • kotka_bardotka Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 02.02.12, 23:23
        Wygląda na to że autorka zakłądając wątek chciała bronić swoich racji ale w międzyczasie została juz "urobiona" przez rodzinkę. A przeciez ślub i wesele to dopiero początek drogi. 7myszkabrawurka pomysl sobie że jak raz się zgodzisz na tak duże ustępstwa (albo raczej żerowanie na tobie) to dasz przyzwolenie na to aby w przyszłości ludzie dalej wozili się na twoich plecach.
        W kwestii wspólnego wesela - tamta para ma mieć też swoich gości, myślę, że mogą zupełnie zdominowac całą imprezę. Co prawda nigdy na łączonym weselu nie byłam, ale zdarzały się inne łączone pomniejsze imprezki, typu urodziny organizowane wspólnie przez 2 czy 3 osoby. Zawsze było tak że wszyscy mieli do tego takie podejście, że tak naprawdę są to urodziny tej najbardziej popularnej osoby, a reszta sie nie bardzo liczy (albo liczy sie tylko do tego żeby się dołożyc do wynajmu knajpy...) To smutne ale tak niestety jest, że to ci najbardziej popularni, ładni, sprytni się najbardziej wybiją na przód.

        A ta niby pokrzywdzona przez los przyszła szwagierka - nie pomyślałas o tym, że być może to taki jej sposób na życie? Ogłaszać wszem i wobec jakie miała straszne dzieciństwo, tak żeby się nad nią ludzie litowali i wykładali kasę? A ona, jesli już zarabia, to przecież może sobie sama opłacic swoich gości?? W ogóle to coś mi się zdaje że kobietka po prostu czekała na taką sytuację i z góry zaplanowała takie podpięcie się pod was. I prosze cie, nie mów, że w sukience wystarczy, ze sie podobasz mezowi a przyjecie jes zeby sie szczesciem podzielic. Tak mówi ktos, komu ktos inny próbuje zrobić wode z mózgu.

        Kolejna rzecz - jak bardzo nierówno jesteście traktowane... Skoro na nią tyle wykładają, to dlaczego na ciebie nie? Jeśli nie mają na tyle, to może tamtej połowę mniej? Takie podejście rodziców i twoje (i twojego przyszłego męża) pozwolenie na to wróży kłopoty na przyszłość.....

        Nie wydaje mi się też aby nie było zgrzytów organizacyjnych, jeśli już się zdecydujecie na to łączone wesele. Jesli laska zamierza kupić sobie jakąś wypasioną suknię (co i tak bedzie stanowić spory kontrast dla ciebie) to po prostu nie wierzę żeby przy innych rzeczach nie chciała bardziej zabłysnąć. To, że teraz twierdzą że wszystko będzie ok, po równo itp., nie oznacza że tak będzie. Przecież muszą tak mówić aby was przekonać... A potem jak juz zaproszenia bedą rozdane, to wy juz na swoim nie postawicie, bedziecie musieli spiewac jak wam zagrają, bo w razie czego będzie zgrzyt przed rodziną i znajomymi. Działaj póki jest jeszcze na to czas. To ze wstepnie sie zgodzilas - to tylko wstepnie. Przemyslalas i sie nie zgadzasz. Masz do tego prawo. To ty musialas sobie odmawiac wielu przyjemnosci aby moc spedzic ten dzien w wyjatkowy sposb a nie martwic sie czy ktos cie tego dnia sprzed nosa nie sprzatnie.

        Jednym słowem - absolutnie bym się na takie coś nie zgodziła. Nie chciałabym sie czuć jak frajer na własnym weselu.
      • amj6 załamać to się można że się na takie coś zgodziłaś 07.02.12, 11:52
        jakby mi siostra męża powiedziała że robią ślub zamiast sami to wspólnie z siostrą jej narzeczonego... to skłamałabym i powiedziała że "fajnie" "the more the merrier" itp
        bo to jej ślub - skoro jej pasuję, to nie widzę powodu krytykować aby sobie to później zapamiętała i rozmyślała że się nie podoba... i kto wie? możliwe że byłoby fajnie
        ale na serio pomyślałabym sobie po uzyskaniu tej informacji "OMG! powaliło ich?" lub coś w tym stylu.

        gdyby rodzice mojego męża w momencie gdy przygotowywaliśmy się do ślubu i mieliśmy już większość rzeczy zaplanowane wystrzelili z propozycją że może brat mojego męża z narzeczoną się dołączą i zrobimy taki podwójny ślub (bo ona biedna, miała ciężko w życiu itp)... to bym się roześmiała (bo to dobry dowcip jest - bo tylko tak to można traktować) i... powiedziała prosto z mostu "NIE" - i to by był koniec dyskusji.
        byłoby to takie "nie", że teściowie nie spytali by dlaczego i nie próbowali przekonywać że może jednak
      • atenkazakochana Re: Załamałam się po waszych odpowiedziach 30.08.12, 08:23
        A ja myślałam że to ja mam koszmar, jednak jak czytam w jakiej ty jesteś sytuacji to się pocieszyłam. Nie zgodziłabym się na coś takiego. Łatwo pisać na forum bo nie jestem w twojej skórze ani ty w mojej. Nie chcesz się zgodzić ale presja przyszłej rodziny nakazuje ci się zgodzić. Jak to ludzie potrafią wszystko popsuć. Zamiast cieszyć się tym że wychodzisz za mąż jesteś postawiona między młotem a kowadłem. Jest ci przykro i nie wiesz co masz robić. Musisz tą decyzje podjąć z narzeczonym. Przekonać go do swoich racji i nie wkręcaj sobie na siłę że może będzie fajnie. Fajnie będzie dla wszystkich tylko nie dla ciebie. Ja z narzeczonym zrezygnowaliśmy z wesela bo nas na to nie stać i nikt nam nie da. Dlaczego ty masz robić wspólne skoro sami uzbieraliście. Ja tego nie rozumiem.
    • sushi_girl Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 10:51
      A ja tak między wierszami czytam, że tu już doszlaś do wniosku, że pozamiatane i teraz chcesz, żebysmy Ci powiedziały, że nic się nie stało.
      Ale pomysł jest zly od początku do końca i myślę, że czas odkręcić póki jeszcze jest czas. Chociaż - bez urazy - mam wrażenie, że teraz to już trochę się boisz właśnie 'odkręcania' bardziej niż tego jak to wyjdzie.
      • 5th_element Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 11:22
        coz, asertywnosc nieczesto jest nasza cnota.

        Mysle ze trzeba sie przelamac, przestac dac sie żrec wyrzutom sumenia i z usmiechem powiedziec "nie zgadzam sie na wspolny slub". Szybko, krótko i bez napięć.

        zakladam sie o ladna marynarke, ktora widzialam wczoraj w Mango, ze "bidulka" strzeli mega focha.
    • chixi Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 11:45
      Nie daj sobie wmówić że to jest świetny pomysł bo moim zdaniem - jest idiotyczny. I strasznie się cieszę że mam brata i rodziców którzy by mi czegoś takiego nigdy nie zaproponowali ( chociaż żeby nie było, z bratem żyję w dużo lepszych relacjach niż 90% znanych mi rodzeństw - widujemy się bardzo często, imprezujemy razem, latamy na obiadki i dyskutujemy o naszych miłościach i wszystkim w zasadzie - a i tak nie chciałabym tego dnia dzielić nawet z nim i jego wybranką serca.) Kwestia niesprawiedliwości rodziców mnie rozłożyła na łopatki zupełnie. Skoro wstępnie się zgodziłaś to ciężko będzie Ci się z tego wycofać ale moim zdaniem to jest jedyne wyjście. Pewnie bidulka i teściowie się obrażą. Jesli nie są w stanie zrozumieć że to jest WASZ dzień, który sobie zaplanowaliście, na który zapracowaliście rezygnując z wielu rzeczy to cóż - niech was w nos pocałują. Podaj rzeczowe argumenty, których jest w tym wątku mnóstwo. Chociaż wnioskując po tym co piszesz to są kompletnie zaślepieni i niewiele do nich dotrze...
    • niebieski_lisek Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 12:49
      Możesz to jeszcze odkręcić? Z takim nastawieniem twój ślub to będzie katorga. Na twoim miejscu bym to odkręciła, bez kłótni, tylko na spokojnie pogadała z narzeczonym, że nie chcesz żeby tak wyglądało twoje wesele, a potem razem przeproście drugą parę za wprowadzenie w błąd ale że jednak nie. Wydaje mi się, że jeszcze nic nie zostało zdecydowane na tyle, żeby nie można się było z tego wycofać. Moim zdaniem taki podwójny ślub nie jest niczym złym, pod warunkiem, że obydwie pary tego chcą.
      • madzirek85 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 15:39
        Współczuje rodzinki... odkręcaj to niż będzie za późno. Zobacz jak teraz to przeżywasz a co będzie na Twoim/ Waszym?? ślubie? A jakby wyszło że jednak jesteś w stanie zgodzić się na taką szopkę to bym całkowicie zakazała fotografowi i kamerzyście kręcenia i fotografowania tamtych. Sorry jak nie płacą to nie mają. Nie lubię ludzi którzy liczą na gotowe. A co rodzina? Jak ona do tego podeszła? Sory bo jak bym miała iść na podwójne wesele i dać podwójny prezent to nie byłabym tym zachwycona...
    • 83kimi Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 15:47
      Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie zgadzaj się!!! To ma być Wasz dzień, Ty masz być tego dnia najpiękniejsza. Nie zgadzaj się, bo będziesz żałować. I nie ma tego co porównywać tego do ślubu bliźniaczek, które wyglądają tak samo i są ze sobą bardzo związane.
      To zły pomysł i ja bym się w życiu nie zgodziła.
      • nat10 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 16:00
        Pisząc posta pewnie już miałaś pozamiatane.Szkoda.
    • aga.doris Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 18:05
      Ja wolałabym w ogóle zrezygnować z wesela w takiej sytuacji.
      Przecież to jakiś absurd. Godzicie się sponsorować przyszłemu szwagrostwu wesele kosztem własnych wyrzeczeń, podczas gdy oni nie odmawiają sobie niczego, pokornie przyjmujecie do wiadomości rażąco niesprawiedliwe i nierówne traktowanie synów przez twoich przyszłych teściów. TY GODZISZ się na to aby w dniu TWOJEGO ślubu odegrać rolę szarej, skromnej myszki, ginącej w cieniu pięknej i wystrojonej w drogą suknię szwagierki. Godzisz się na stres i upokorzenie gdy będziesz musiała znosić mniej lub bardziej niedelikatne porównania waszego wyglądu. Nie licz na to, że liczna rodzina Ci tego oszczędzi. Wszyscy będą mieli dobrą zabawę, druga młoda para ślub i wesele za friko, WY - rachunki do zapłacenia. Gdy razem z mężem będzisz się zastanawiac na czym oszczędzić (bo koperty od gości siłą rzeczy będą o połowę skromniejsze), szwagrostwo za zgarniętą z prezentów kasę wybierze się pewnie w egzotyczną podróż poślubną. Może przyślą Wam widokówkę z palmami.
      • monis-29 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 19:26
        Popieram. Ślub/wesele ma być Wasze - i tylko Wasze a nie wspólny spęd - już nie chodzi tylko o kwoty w kopertach czy porównywanie. Ale o wspomnienia potencjalne konflikty z ustaleniami itp
      • kasiulka25 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 19:29
        Skoro juz pozamiatane w kwestii wspolnego wesela - to ratuj co sie da, zebyscie chociaz mogli sie porzadne odstreswowac (bo Ty juz sie stresujesz, a mam wrazenie ze im dalej w las tym bedzie gorzej...) na porzadnej podrozy poslubnej na np Malediwach - skoro wesele wspolne to i koszty wspolne - tesciowie placa za jej gosci + polowe za gosci ze swojej strony. Moim zdaniem sprawiedliwy podzial, tym bardziej ze skoro tamta panna ma kase na dizajnerska sukienke to tym bardziej powinna dolozyc sie do talerzyka.

        A w ogole, to ja na Twoim miejscu wymiksowalabym sie ze wspolnej imrezy za wszelka cene. Jeszcze tamci chyba nie porozdawali zaproszen prawda? Usiadlabym z tesciami i tamtymi (ale oczywiscie z narzeczonym po MOJEJ stronie, a nie wahajacym sie, zebys nagle sama na placu bju nie zostala..) i przepraszam, ale jeszcze raz rozwazylismy wszystkie za i przeciw i doszlismy do wniosku ze to nie jest dobry pomysl i nie mozemy sie na niego zgodzic. Krotko i na temat. Na jakies "ale dlaczego" - rowniez krotko, ze macie swoje marzenia zwiazane z tym dniem i swoje plany, a slub i wesele bedziecie mieli tylko raz w zyciu. Koniec. Jesli chcesz - mozesz zaoferowac pomoc w szukaniu sali / terminow na 2012. Ja w ogole chyba najpierw (przed ta wspolna rozmowa) obdzwonilabym sale/ restauracje i popytala o terminy. Moze sie okazac ze wcale nie jest tak zle i ze tamci, wietrzac korzysci dla siebie, po prostu kreca.

        W zyciu nie chcialabym zeby miec zepsuty ten dzien i radosc z przygotowan do niego. A ty juz sie gryziesz... Nie i koniec.
        • hawa.etc Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 19:43
          > A w ogole, to ja na Twoim miejscu wymiksowalabym sie ze wspolnej imrezy za wsze
          > lka cene. Jeszcze tamci chyba nie porozdawali zaproszen prawda? Usiadlabym z te
          > sciami i tamtymi (ale oczywiscie z narzeczonym po MOJEJ stronie, a nie wahajacy
          > m sie, zebys nagle sama na placu bju nie zostala..)

          Autorka wątku w ogóle nie wygląda na osobę nadającą się do jakiegokolwiek boju, więc wspólna impreza się pewnie odbędzie. Namawiałabym jednak do wpłynięcia na narzeczonego, by wymógł na tamtych dołożenie się do talerzyków, bo takie żerowanie jest po prostu smutne i niesmaczne.
          • crazysexicool Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 02.02.12, 19:50
            absolutne, kategoryczne NIE!
    • boginiwbikini86 Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 09:29
      Zapytałaś w złym miejscu. Tu piszą dziewczyny, które przygotowują się do bycia Księżniczkami z Bajki w Tym Szczególnym Dniubig_grin Oczywiście każda przekonana, że jej kreacja jest och i ach, a każdy gość o niczym innym nie marzy,jak tylko o tym, by ogrzać się w jej blaskubig_grin I oczywiście każda Panna Mloda niby jest inna, wyjątkowa a w rzeczywistości większość wygląda jak owinięte ręcznikiem na biuście i z firanką na głowie. Nie wiem skąd odpowiedzi, że dziewczyna za wszelką cenę powinna teraz iść na wojnę z całą rodziną. Moim zdaniem mleko się już wylało. Żeby walczyć trzeba mieć pewne predyspozycje, gdyby Autorka wątku je posiadała, to w ogóle nie byłoby sprawy, bo druga para i teściowie baliby się w ogóle pomyśleć o takim rozwiązaniu. Już rozsądniejszym byłoby doradzanie rozstania z narzeczonym, który podporządkowuje się rodzince kosztem swojej przyszłej rodziny. Myślicie, że po takim "nie" będzie się dobrze bawiła na swoim weselu, jak rodzina strzeli focha? A co do podobno niesprawiedliwego traktowania synów...hmmm Przypominam, że wielokrotnie tu pisano, że rodzice nie mają obowiązku utrzymywania i pomagania dorosłym dzieciom. To, co oni robią z pieniędzmi to ich sprawa. Chcą pomóc jednemu z dzieci - ok, chcą przehulać dorobek życia -ok, chcą oddać na bezdomne pieski i kotki -ok. Na miejscu Autorki wątku podeszłabym do tematu spokojnie. Wbrew pozorom dzień ślubu to nie najważniejszy dzień w życiu (myślącym inaczej współczuję ubogiego życia duchowego). Impreza poślubna to nie miejsce na podziwianie piękna nowożeńców a raczej wspaniała zabawa w ich towarzystwie. Jeśli faktycznie będzie tak, jak pisałaś, czyli bez wyróżniania jakiejkolwiek pary, będzie ok. Myślę, że druga panna młoda też nie pozuje na księżniczkę, bo zapewniam, że gdyby była księżniczkowata, to chciałaby wesela tylko dla siebie i umiałaby odpowiednio podejść teściów. A co do haseł o kradzieży urody pannie młodej, no to litości. Zwykle ktoś kradniesmile Na ślubie na którym byłam ostatnio - pani w żółtej sukience... Nie trzeba mieć konkurencyjnej firanki na głowie, naprawdęsmile
      • dedukcja_watsonie Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 09:38
        oj oj powialo frustracja. Wszystkie jestemy glupie, puste i owijamy sie firankami.

        Uwazam ze autorka watku troche na biedna sierotke marysie pozuje ale twoj moralizatorski ton z rano wyjatkowo mnie drazni.
        • boginiwbikini86 Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 09:41
          Proponuję zmienić lekturę.
      • brain_bitch_project Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 10:04
        eee tam nie uogólniaj. Ja np. wcale nie uważam dnia ślubu za "najważniejszy w życiu" i nigdy nie miałam aspiracji do bycia "Księżniczką w ręczniku i firance", a pomysł teściów myszkibrawurki też mi się nie podoba, bo nie cierpię żerowania na innych, na cudzych pomysłach, poświęconym czasie i pieniądzach. Nie uważam żeby pomysł podwójnego wesela był z gruntu zły, (o ile jest realizowany dobrowolnie), ale przyzwoitość nakazywałaby nie partycypowanie w kosztach.
      • 5th_element ot - żółta 03.02.12, 10:12
        > Na ślubie na którym byłam ost
        > atnio - pani w żółtej sukience... Nie trzeba mieć konkurencyjnej firanki na gło
        > wie, naprawdęsmile

        dasz zdjecie? uwielbiam żółte sukienki (jesli nie da rady tu to moze na priv? Moze byc bez twarzy wlascicielki) wink)
        • boginiwbikini86 Re: ot - żółta 03.02.12, 10:20
          Jeśli wejdę w posiadanie takiego zdjęcia, chętnie prześle zdjęcie. Pani była przeze mnie widziana na ślubie, bo stanowiła jakąś delegację z pracy (chyba?). Niestety na zdjęciach z wesela,które mam u siebie w/w pani nie ma. Zapytam państwa młodych, może gdzieś będzie, bo składała życzenia przed kościołem.
          • 5th_element Re: ot - żółta 03.02.12, 10:46
            smile proosze
        • dedukcja_watsonie Re: ot - żółta 03.02.12, 10:29
          przypomnialo mi sie Ziowe wesele i Ziowa kolezanka w zlotej sukience, ktora wiele forumowych dyskusji wywolala smile
      • 5th_element Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 10:36
        jasne, mamy sie dzielic radocha, moze mezem tez sie mamy dzielic? Zgadzam sie ze cos w tej opowiastce nie gra i pani myszka albo koloryzuje albo jeszcze nie raz po zadku dostanie za zerowa asertywnosc, ale zwaz, ze cala familia jej gra na nosie.

        Oczywiscie ze tu istnieja tylko porabane ksiezniczki z mania bycia najpikniejsza na swiecie. Wydajemy fefdziesiat tysi na impreze i nie mamy ochoty by ktos za darmo zrobil z nas kopciuszka.

        Ja ze swej strony powtarzam: Matki Teresy z Kalkuty nie wyprawiaja wesel. Nawet skromnych slubow nie biora. Nie ten adres.


        Na mnie tez moja familia wsiadla bo smialam probowac przelozyc chrzest bratanicy. Mialam egzaminy, a brat mi tylek trul "do ktorej te egzaminy?" (na pisemny chodze czasem nieumalowana, w byle ciuchach, na chcie mialam tez tak wystapic? pol godziny po egzaminach?). Matka z ojcem strzelili focha, ze to przeciez "taka wazna uroczystosc koscielna" (gdy sami chodzili do kosciola srednio raz na 3 lata). Cala rodzina oburzona mimo, ze rodzinie bratowej przypomnialo sie na 3 tygodnie przed chrztem, ze maja w rodzinie komunie. (OIMW termin komunii ustala sie rok wczesniej) I oni mogli przelozyc, ja nie. Ustapilam - wbrew sobie, i nie zycze tego autorce. Bo sie potem czlowiek czuje zdeptany. Triumfujaca mina bratowej nie przebila mi nawet tego , ze wygladalam od niej 5 razy lepiej wink
        • 5th_element Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 10:42
          PS mam kiece z rekawkami, nie biala, a na przyjeciu bedzie max 16 osob wink
          bez mojego chrzestnego, bo okresle go tylko epitetami, nie przewiduje tez brata z bratowa, choc sie waham, waham. Rozwazna z romantyczna gdzies tam sie kloca. Brat tez nigdy nie widzial problemu w tym, ze bratowa w jakichkolwiek kontaktach zwyczajnie ludzi wykorzystuje.
          • dedukcja_watsonie Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 10:54
            a ja bede miala wielkie polskie wesele - recznika jeszcze nie posiadam ale zamierzam nabyc i zamierzam zastanawiac sie nad kolorami dekoracji i innymi tego typu duperelami. Zamierzam tez pojsc do fryzjera i dac sie umalowac (choc Miss Universe ze mnie nie bedzie) ale nie uwazam ze bedzie to wyczyn / cel mojego zycia. Przede wszystkim ciesze sie na swietowanie z przyjaciolmi i rodzina bo wszyscy rozsiani po swiecie i jak juz sie zjada to chce zeby dobrze sie bawili.
            • 5th_element Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 11:38
              No weez, tylko nie dekolt-recznik (chyba ze masz niewielki biuscik, to moze miec sens)
              • dedukcja_watsonie Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 11:44
                Hihi, no wiesz- zamierzam na poszukiwania i wybor sukni przeznaczyc 1 dzien- w najgorszym razie 1,5....wiec ze tak powiem- wezme co bedzie...
                a ze recznikow ci u nas dostatek to szanse stoja dosc wysoko!

                Jeszcze tak calkiem na mozg mi sie nie rzucilo i wiem ze co innego ogladanie kolekcji w sieci a co innego rzeczywistosc sklepowa wiec jedynie ograniczenie jakie sobie stawiam to - zadnego stelazu!

                Przepraszam myszkebrawurke za OT ale no coz- ktos musial stanac w obronie nieszczesnego recznika!
      • kotka_bardotka Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 19:09
        boginiwbikini86, chodzi o to żeby ktoś się nie woził na czyichś plecach a nie o to żeby panna młoda koniecznie wykreowała się na super gwiazdę. Jeśli chodzi o to czy rodzice mają obowiązek finansowanie swoich dorosłych dzieci, owszem, nie mają, ale nie mogą też oczekiwać że jedno z dzieci będzie finansowało to drugie.

        Jeśli rodzice mieliby finansować gości dla tamtej pary, to dla mnie wyglądałoby to tak, że sami są zaproszeni na imprezę i postanawiają się na nią wprosić z jeszcze inną imprezą. Moim zdaniem mogliby tu mieć cokolwiek do powiedzenia pod warunkiem że sami byliby organizatorami całej wspólnej imprezy, ale skoro autorka z narzeczonym sami opłacają swoje, to sytuacja tej całej doczepki jest dla mnie nie do przyjęcia.

        A twoje określenie użytkowniczek tego forum jako "Księżniczek z Bajki" jest po prostu nie fair.
      • bukfa Re: Ja się wylamię i pocieszam:) 03.02.12, 22:43
        E tam, Bogini, jakbys dokladnie czytala forum to bys zobaczyla ze podejscie typu "chce byc Ksiezniczka w tym najpiekniejszym w mym zyciu dniu, padajcie na kolana poddani" jest tu w mniejszosci. Reczniki zreszta tez. A w przypadku Autorki watku chodzi nie tyle o to ze mam byc pempkiem siwata, a o elementarny brak szacunku oraz bezczelne paszytnictwo ze stony rodziny. Wlasnie gdyby chodzilo tylko o "ten dzien" to jeszcze moznaby przebolec, ale na przyszlosc to niezbyt dobrze wrozy...
    • esme83 Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 03.02.12, 19:58
      Myślę, że jeśli chcesz, możesz się jeszcze wycofać ze "wstępnej zgody". Po prostu zupełnie spokojnie powiedz, że przemyślałaś całą sprawę i łączenie wesel ci nie odpowiada.
      • mesz to jakaś masakra!!!! 04.02.12, 08:46
        Za nic w świecie nie gódź się na to!!! Powiedz, że przemyślałaś sprawę i nie zgadzasz się na wspólny ślub. I nie musisz nikomu tłumaczyć, dlaczego. Przecież trzeba być szurniętym i pozbawionym empatii, by tego nie rozumieć!!! Co za kretyński pomysł!!! Wybacz dosadność moich określeń, ale inaczej tego nazwać nie umiem!!! I tak się hamuję wink
        Pod koniec kwietnia bierzemy ślub. Już od kilku miesięcy żyje przygotowaniami do niego i bardzo się nimi cieszę. Będę najpiękniejszą panną młodą, a mój ślub będzie najbardziej wzruszający, a wesele przepełnione radością i zabawą jak żadne inne!!! smile
        Tego dnia będę gwiazdeczką - mam do tego prawo, zakładam ze to raz w życiu smile i NIKT za żadne skarby by mi tego nie odebrał!!!
        Uważam, że dobrym pomysłem jest szczera rozmowa z samym bratem - Ty i brat i nikt ięcej. Powiedz mu, co czujesz, o swoich obawach - jak siostra bratu i wytłumacz, ze chcesz szczęścia dla niego, ale to ma być tylko i wyłącznie Twój dzień.
        Powodzenia smile
        • mesz Re: to jakaś masakra!!!! 04.02.12, 08:53
          doczytuję inne odpowiedzi smile Jestem taką ksieżniczką z bajki - i cóz w tym złego??? Chcę ślicznie wyglądać i aby tego dnia goście byli pod wrażeniem mojej urody - cóż w tym złego?
          Czy to kogoś krzywdzi? Nie. Zatem mam do tego prawo smile
          Na co dzień ubieram sie prosto i klasycznie, makijaż ogranicza się do tuszu do rzęs, skupiona jestem na pracy i swojej sportowej pasji i nie ma mnie na żadnym świeczniku. Ale w dniu slubu, mimo iż nie uważam go za najważneijszy w życiu, chce być właśnie gwiazdką i nie wiedzę w tym niczego zdrożnego smile
    • green.maschine Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 04.02.12, 10:23
      NIE NIE NIE!!!!!!!!!!!! nie zgadzaj sie!! to Twój dzień, i Twoje wesele!! Żadnej konkurencji na własnym ślubie, to Ty jesteś w tym dniu najważniejsza, Ty jesteś najpiękniejsza, to Twoja suknia króluje na sali, wszyscy na Ciebie patrzą! Nie na inną dziewczynę, nie na inną pannę młodą!! Nie pozwól sobie, by na własnym ślubie zostać w czyimś cieniu!! Co za poroniony pomysł!
    • mlodaczerwcowa Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 04.02.12, 20:00
      Az mi sie smutno i przykro zrobilo ze jestes w takiej sytuacji. Nie zgadzaj sie na to. Jesli ich "nie stac" to niech sobie zrobia skromniejsza przyjecie a nie zeruja na was. Mam w pracy kolezanke, ktora byla w podobnej sytuacji - podwojne wesele braci. Tesciowa ze szwagierka wszystko organizowaly bo byly na miejscu podczas gdy kolezanka z mezem za granica zarabiali na to wesele. I za kazdym razem bylo albo: potrzeba wiecej kasy albo: wybieramy skromniejszy talerzyk bo druga para sie nie zgadza. Kolezanka praktycznie nie miala nic do powiedzenia. Dodam tylko ze ta druga para nie pracowala i mieli male dziecko wiec po prostu "doczepili sie" do wesela bo nadazyla sie ku temu okazja. To Twoj dzien jedyny taki w zyciu i Ty masz byc w centrum uwagi.
    • bea-luz Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 05.02.12, 01:27
      Skoro się już wstępnie zgodziłaś to już tak trochę po ptakach. O ile się nie wykażesz asertywnością również wobec narzeczonego to możesz albo postawić jakieś warunki co do wspólnego wesela albo płakać cichutko w swojej dziupli i w przyszłości dać po sobie jechać przez całą rodzinę bo świeżo upieczona szwagierka ma wszystkich owiniętych wokół małego palca.
      Jeśli się już zgadzasz to kup se fajną sukienkę i niech szanowni teściowie wyrównają różnicę. Niech dołączą się do kosztów związanych z gośćmi braci, w tym jedzenia i alkoholu. Do kosztów dekoracji, ciast itd. Jak wspólne to wspólne, jak chcą zrekompensować dziewczynie ciężkie życie, które najwyraźniej skończyło się z chwilą poznania przyszłego męża, to niech traktują was po równo. A wy za zaoszczędzone pieniądze lećcie na super wakacje poślubne.
      Bez narzeczonego po swojej stronie niestety nic nie zrobisz. Daj im wszystkim do zrozumienia, że to jest NIESPRAWIEDLIWE, ze wy macie za to płacić, bo odkładaliście a teraz ktoś się wam zwali na głowy.
      Albo siedź cichutko i się nie odzywaj i wyczekuj następnej takiej sytuacji, np kiedy urodzą wam się dzieci i też będą gorzej traktowane.
    • barbaraonly Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 05.02.12, 02:30
      Tesciowie faworyzuja drugiego syna i uzywaja jego biednej narzeczonej jako wymowki, zeby jemu wszystko ulatwiac. Ja nie zgodzilabym sie w takiej sytuacji na uklad ze wspolnym slubem i weselem, wolalabym juz zrezygnowac z wystawnego slubu i miec tylko obiad w restauracji. Zaoszczedzona kwote wydalabym na wplate na mieszkanie, bo przeciez gdzies musiacie po slubie mieszkac, skoro nie dostaniecie od tesciow domu jak druga para, to musicie sie o to sami zatroszczyc - i to powiedzialabym tesciom. Absolutnie nie zgadzajcie sie na wspolne mieszkanie z tesciami - to najgorsza rzecz, ktora moze zdarzyc sie malzenstwu. I to nieprawda, ze robiac wspolne wesele wam nie ubedzie - dostaniecie o polowe mniej w kopertach, a placic bedziecie za prawie calosc.
      • chixi Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 05.02.12, 10:34
        Ja bym mieszkania z rodzicami nie demonizowała aż tak strasznie. Siostra mojego przyjaciela mieszka z mężem i rodzicami już dwa lata, tyle że rodzice zupełnie inni - ciepli, kontaktowi, nie faworyzujący nikogo. I teraz jak młodym się dziecko urodziło to Michał przyznał że na początku nie chciał mieszkać z teściami a teraz to z rodzicami i teściami na raz mógłby w tych trzech pokojach mieszkać smile
        • christiea Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 05.02.12, 12:00
          Cwana gapa z tej przyszłej szwagierki. Taka bidulka co to na tym rowerku i w ogóle, okręciła sobie wszystkich wokół małego palca i teraz tańczą jak ona zagra. Tak jak już ktoś wspomniał, Ty i twój narzeczony jesteście tacy honorowi i w ogóle, szkoda tylko, że szwagrostwo i teściowie nie są. Więc jak nie chcecie całe życie być tymi gorszymi to musicie się postawić teraz. Już jesteście traktowani jak dojne krowy. Szwagier się nieźle urządził, lata sobie w Alpy i gdzie chce, jego narzeczona dostała auto, wesele będą mieli za darmo i jeszcze zgarną prezenty a teściowie im chałupę postawią i wyposażą. A wy jak te biedne sierotki zostaniecie bez kasy, bez podróży i bez domu.
          Dla mnie pomysł ze wspólnym weselem jest opcją "po moim trupie". A już jak ktoś wyskoczyłby z pomysłem, że się podepnie za darmochę pod mój ślub to zabiłabym śmiechem. A i nie jestem typem "księżniczki", ślub bierzemy cywilny, a później tylko obiad dla rodziny. Ale to co opisujesz jest chorą sytuacją.
        • 5th_element Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 07.02.12, 12:49
          nie no mozna na jednej izbie mieszkac z rodzicami, tesciami, babcia, kotem i kozą.
          • chixi Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 10.02.12, 08:25
            kiedyś tak było i jak się rodzinki wtedy kochały... big_grin
            • hawa.etc Re: Wspólny ślub, wspólne wesele? 10.02.12, 10:07
              Bardzo big_grin Na przykład jest w "Chłopach" Reymonta. Szczęście rodzinne aż kipi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja