Gość: mike
IP: *.acn.waw.pl
22.06.04, 20:37
Zawsze wydawało mi się, że facet powinien choć trochę dorobić się, zanim
pójdzie przed ołtarz. Ostatnio coraz częściej obserwuję jednak sytuacje, gdzie
facet hajta się tuż po ukończeniu studiów (albo i przed!). Ludzie ci na ogół
dopiero co zaczęli zarabiać, nie mają jeszcze oszczędności przez duże O. Znam
przypadek gościa, który ożenił się niemając jeszcze stałej pracy. Nie mam nic
przeciwko siedzeniu na garnuszku u rodziców, zwłaszcza gdy człowiek jeszcze
się uczy, ale na miłość boską, ślub to nie zabawa dla dzieciaków. Czasy mamy
jakie mamy i kasa coraz bardziej jest potrzebna. Mi byłoby najzwyczajniej w
świecie głupio zaproponować pannie coś konkretnego będąc gołym i wesołym.
Rozumiem, że dziewczyna może nie pracować, to co innego, ale IMHO obowiązkiem
faceta jest zapewnienie stabilnej sytuacji materialnej. A już największą
głupotą jest jak dla mnie pakowanie się w dzieciaka, niemając odpowiedniego
zaplecza finansowego. Ale to już temat na inną dyskusję.