femalna
25.06.04, 17:17
Nie chce miec wesela. Sa i inne powody, ale przede wszystkim nie chce wydawac
20 czy 30 tys. na to. A tak wyobraza sobie to rodzina mojego narzeczonego,
jest liczna, wiec na wesele wraz z moja rodzina i doslownie garstka
przyjaciol trzeba by zaprosic co najmniej 100 osob, czyli nijak za mniej nie
da sie. Wole troche dolozyc i kupic sobie samochod, bo brakuje nam
zdecydowanie drugiego, ewentualnie splacic spora czesc kredytu hipotecznego.
W dodatku jak uslyszalam jak oni sobie to wesele wyobrazaja, to mnie zeby
rozbolaly. Wodka (jakby tego bylo malo, to juz przy mnie dyskutowali tresc
jakiejs specjalnej naklejki, rety), zespol na zywo grajacy jakies koszmarki-
szlagierki i zabawy rodem z przedszkola z obmacywaniem panny mlodej w
poszukiwaniu podwiazki i tym podobne (nie chce nikogo urazic, ale JA takiego
wesela sobie nie zycze). Razem z przyszlym (ktory jest dokladnie tego samego
zdania) oraz moja rodzina ustalilismy nastepujaca wersje. W dzien slubu
uroczysty obiad w ogrodzie (przerabialismy juz to i da sie pogodzic elegancje
z ogrodem

dla bliskiej rodziny i swiadkow, nastepnego dnia duzo luzniejsza,
niemal siermiezna impreza dla najbliszych przyjaciol, tez w ogrodzie, tyle ze
ze szwedzkim stolem, piwem w beczkach, zarciem z rusztu. No i gdy
przedstawilismy plan rodzinie to gruchnelo. Obraza. Co oni powiedza sasiadom
i znajomym? Nie wypada. Tradycja (a coz to niby za tradycja z muzyka disco i
wodka? Czyja tradycja, no bo kurcze nie moja). Stwierdzili, ze sam obiad to
wstyd i w dodatku w domu! i w takim razie nie przyjda

. Machnelabym reka,
ale szkoda mi lubego, no i nie chce wchodzic w ten sposob w jego rodzine. Ma
ktos pomysl jakby zalogodzic sytuacje, bez rezygnacji z wlasnego wyobrazenia
o slubie?