przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to?

25.06.04, 17:17
Nie chce miec wesela. Sa i inne powody, ale przede wszystkim nie chce wydawac
20 czy 30 tys. na to. A tak wyobraza sobie to rodzina mojego narzeczonego,
jest liczna, wiec na wesele wraz z moja rodzina i doslownie garstka
przyjaciol trzeba by zaprosic co najmniej 100 osob, czyli nijak za mniej nie
da sie. Wole troche dolozyc i kupic sobie samochod, bo brakuje nam
zdecydowanie drugiego, ewentualnie splacic spora czesc kredytu hipotecznego.
W dodatku jak uslyszalam jak oni sobie to wesele wyobrazaja, to mnie zeby
rozbolaly. Wodka (jakby tego bylo malo, to juz przy mnie dyskutowali tresc
jakiejs specjalnej naklejki, rety), zespol na zywo grajacy jakies koszmarki-
szlagierki i zabawy rodem z przedszkola z obmacywaniem panny mlodej w
poszukiwaniu podwiazki i tym podobne (nie chce nikogo urazic, ale JA takiego
wesela sobie nie zycze). Razem z przyszlym (ktory jest dokladnie tego samego
zdania) oraz moja rodzina ustalilismy nastepujaca wersje. W dzien slubu
uroczysty obiad w ogrodzie (przerabialismy juz to i da sie pogodzic elegancje
z ogrodemsmile dla bliskiej rodziny i swiadkow, nastepnego dnia duzo luzniejsza,
niemal siermiezna impreza dla najbliszych przyjaciol, tez w ogrodzie, tyle ze
ze szwedzkim stolem, piwem w beczkach, zarciem z rusztu. No i gdy
przedstawilismy plan rodzinie to gruchnelo. Obraza. Co oni powiedza sasiadom
i znajomym? Nie wypada. Tradycja (a coz to niby za tradycja z muzyka disco i
wodka? Czyja tradycja, no bo kurcze nie moja). Stwierdzili, ze sam obiad to
wstyd i w dodatku w domu! i w takim razie nie przyjdasad. Machnelabym reka,
ale szkoda mi lubego, no i nie chce wchodzic w ten sposob w jego rodzine. Ma
ktos pomysl jakby zalogodzic sytuacje, bez rezygnacji z wlasnego wyobrazenia
o slubie?
    • Gość: aneczka Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 25.06.04, 19:14
      Ja osobiści chciałam mieć wesele i je miałam - takie jak sama sobie wymyśliłam
      i w sumie wszyscy byli zadowoleni (i rodzina i znajomi).

      Rozumiem Cię jednak, że możesz nie chcieć wesela. Wiem też, że czasami ciężko
      odmówić rodzinie tej tradycyjnej imprezy.

      Dam Ci swoją subiektywną radę:
      1)Jeżeli lubisz imprezy plenerowe to spróbój poszukać miejsca gdzie taka
      mogłaby się odbyć (np. jakiś lokal przy parku, tarasie itp.).
      2)fajną muzykę też można znaleźć i nie jest powiedziane że każda orkiestra gra
      disco polo. Poprostu musisz wcześniej posłuchać, a potem ustalić co chcesz żeby
      grali i jakich zabaw sobie nie życzysz.
      3)nie wiem skąd jesteś ale ceny wesela nie są aż takie wielkie jak piszesz - ja
      zapłaciłam z orkiestrą ok. 16 000 i to tylko dlatego że wybrałam dośc drogi
      lokal (wesele było na 100 osób).
      4) Całą resztę ustalasz tak jak TOBIE odpowiada tj. wystrój, jedzenie itp.
      5) nie buntujesz się ale zakładasz, że będziesz świetnie się bawić.

      Nie zrozum mnie źle - nie radze Ci tak dlatego że sama miałam wesele wink
      Po prostu wiem z obserwacji jak kończą się takie próby postawienia na swoim -
      czasem rodzina, a nawet rodzice są dłuuuugo obrażeni. A może zaistnieć sytuacja
      że Ty będziesz potrzebować ich pomocy czy wsparcia.
      Kompromisy zazwyczaj bywają najlepszym rozwiązaniem wink

      Pozdrawiam i życzę szczęścia wink
    • dominikag Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 25.06.04, 19:39
      Jestem w bardzo podobnej sytuaji. Również doszliśmy do wniosku z moim
      przyszłym, że chcemy zrobic małe przyjecie (min aspekty finansowe) dla
      najbliższej rodziny (ok 20 osób) fakt, że na sali ale to tylko dlatego że nie
      będzie ona nas praktycznie nic kosztować no i nie będzie żadnej sukni tylko
      alegancki żakiecik i spódniczka czy coś w tym stylu (jeszcze nie mam !!!!) no
      ale moi rodzice uznali to za obrazę i wyskoczyli z tekstem, że oni nam dadzą
      pieniądze - a tego tym bardziej nie chcemy no i tak trwamy w niezgodzie. Moim
      zdaniem pomóc może tylko spokojna rozmowa i wytłumaczenie że to przecież nie
      ich ślub tylko wasz (chociaż do moich to jeszcze nie dotarło), że takie jest
      wasze marzenie, że nie chcecie wspominać pijanego i spoconego wujka Józka i
      wiecznie narzekającej cioci Zosi, albo co lepiej jakiejś małej bijatyki bo
      niestety często tak kończą się nasze polskie wesela (chociaż to też zależy).
      Może ktoś ma inne propozycje bo ja również chętnie bym ich wysłuchała smile
      A może ktoś zna miejsce gdzie można kupić coś na taki rodzaj "wesela" ?
      Wrocław, Świdnica, Wałbrzych może Klodzko? Jakieś propozycje?
      • Gość: aga nie przesadzajcie IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 25.06.04, 19:55
        Jeżeli chcecie robić przyjęcie zamiast wesela to fajnie.
        Tak Wam się podoba i to Wasz wybór.

        Nie mówcie tylko że wszystkie wesela są beznadziejne i jak coś nosi taką nazwę
        to musi być nie do zniesienia.
        Ja osobiście nie byłam już dawno na weselu z "pijanym wujkiem, narzekającą
        ciocią, obowiązkową bijatyką i morzem alkoholu".

        To stereotyp.
        Chociaż na pewno w jakiejś remizie na wsi "jak za dawnych dobrych lat" taka
        impreza z porządną bijatyką może się odbyć.

        Teraz są inne czasy - wujek przyjeżdża samochodem więc nawet nie chce pić,
        ciocia nawet jak ględzi to wszyscy ją ignorują, nikt się nie bije bo alkoholu
        niej się leje i nie ma za bardzo o co, a poza tym ludzie okazuje się umieją i
        chcą się bawić.
        Wiecie jakie oblężenia przeżytwają krakowskie szkoły tańca?

        pozdrawiam
        • Gość: dominikag@gazeta.p Re: nie przesadzajcie IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 25.06.04, 20:47
          Pewnie masz rację chociaż ja w zeszłym roku zaliczyłam 4 i każde miało jakieś
          wesołe "przypadki" cioć wujków itp
          Ale mam nadzieję ze to odchodzi w przeszłość smile
          Mam nadzieje że ktoś mo doradzi jakiś sklep smile bede wdzieczna bardzoooooo smile
          pozdrawiam
      • sunday Wrocław, firma, bufet 01.07.04, 23:06
        > Jestem w bardzo podobnej sytuaji. Również doszliśmy do wniosku z moim
        > przyszłym, że chcemy zrobic małe przyjecie (min aspekty finansowe) dla
        > najbliższej rodziny (ok 20 osób) fakt, że na sali ale to tylko dlatego że nie

        Popieram. My też nie robimy popijawy (parę dni temu napisałem o tym wątek),
        raczej coś w rodzaju bufetu (sałatki, ciasto, wino, kanapki, owoce, itd.) w
        sali w pobliskim klasztorze. Troche było problemów z różnymi "lepiej
        wiedzącymi", ale w końcu będzie tak, jak ustaliliśmy. Nie byłoby nas stać na
        przyjęcie na 100 osób. A bufet na 100 osób będzie wielokrotnie tańszy. I ludzie
        będą chodzić, rozmawiać - zamiast siedzieć sztywno przy stołach. A poza tym nie
        mieliśmy ochoty na dużą imprezę - dla nas to żadna przyjemność całą noc
        podrygiwać i pić. Powodzenia w organizacji dla Was!

        > A może ktoś zna miejsce gdzie można kupić coś na taki rodzaj "wesela" ?
        > Wrocław, Świdnica, Wałbrzych może Klodzko? Jakieś propozycje?

        Większość firm cateringowych jest bardzo droga - mają ceny prawie dwa razy
        większe niż w firmy niemieckie w Niemczech (a potem będą płakać, że przyszedł
        Niemiec i ich wygryzł z rynku). W końcu trafiliśmy przez znajomych na rozsądną
        cenowo i podobno porządną (polecona, znajomym też organizowali). Firma jest z
        Wrocławia, jeśli chcesz, to mogę podrzucić namiary i ofertę, którą dla nas
        przygotowali. Napisz: sunday@gmx.co.uk

        pozdrawiam i wszystkiego dobrego!
        Luki
      • Gość: Moni Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 18:50
        My robiliśmy małe przyjęcie w restauracji "SKARPA" w Świdnicy. Za 17 osób
        (wliczając nas) zapłaciliśmy 1200 zł. Lokal jest bardzo miły, obsługa
        profesjonalna, jedzenie pzepyszne. Cała impreza trwała od 18 do 23, był obiad,
        było coś na słodko, była wódeczka,winko, zakąski, muzyka z magnetofonu i
        ogólnie rzecz biorąc było super!!! Nic nas nie obchodziło, wszystko (łącznie z
        przystrojeniem sali) było przygotowane. Wszyscy goście wyszli bardzo
        zadowoleni, my też byliśmy zadowoleni i będziemy to miło wspominać.
    • Gość: stara zona Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.autocom.pl 26.06.04, 17:47
      A my poprostu wbrew rodzinie zrobiliśmy tak jak chcieliśmy. To miał być nasz
      dzień i tak było. Wynajęliśmy małą salę, zamówiliśmy wystawny obiad i
      wręczyliśmy najbliższym zaproszenia. Niektórzy pogderali, ale przyszli. Było
      spokojnie, miło, sympatycznie i tak jak chcieliśmy. Nie było welonu ("jak to?
      bez welonu? co ludzie powiedzą, że nie dziewica" oburzała się moja babcia),
      rzucania bukietem (wśród gości była tylko 1 panna a ja swój bukiet chciałam
      poprostu zatrzymać), wódki (wszyscy faceci prowadzili samochód)a jedynie
      szampan na toast (co z kolei bardzo podobało się mojemu dziadkowi, zagorzałemu
      przecwnikowi alkoholu we wszelkiej postaci). Do dziś (9 lat) niektórzy czasem
      coś w żartach wypomną, ale wojny o to nigdy nie toczyliśmy... A są i tacy,
      którzy gratulowali nam pomysłu i odwagi.
    • femalna Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 28.06.04, 11:43
      Ja naprawde nie twierdze, ze wszystkie wesela sa beznadziejne, ale wersja
      ktorej chcialaby rodzina mojego przyszlego jest dla mnie nie do przyjecia.
      Wersja z butelkami wodki na stole (brrr - widok jak z melinywink, zabawami w
      macankiwink i zespolem na zywo (nie slyszalam zadnego, ktory nie gralby
      koszmarkow, bo koszmarkami w moim mniemaniu sa nie tylko kawalki disco polo,
      ale nieudolne odtwarzanie swiatowych szlagierow plus rozne wersje muzyki
      biesiadno - tanecznej. Te ktore nie graja koszmarkow raczej na weselach nie
      wystepuja, a jesli juz w ogole to pewnie za ciezka kase). Co do pieniedzy to z
      rozpytywania wsrod znajomych wiem, ze wiekszosc warszawskich lokali chce co
      najmniej 300 zl za pare i z tego co mi mowiono to raczej minimum, dodajac
      koszt alkoholu, zespolu itd. no wychodzi ponad 20 tys. Dziekuje za odpowiedzi.
      Przyszly ma probowac zalagodzic sytuacje, jak sie nie uda, trudno, nie zrobie
      wesela tylko dlatego, ze tak sobie zyczy rodzina. W koncu to moj dziensmile
      • miss_dronio Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 28.06.04, 11:57
        Zróbcie dokładnie jak chcecie. To, ze zapraszacie kogokolwiek na obiad to
        bardzo miły gest z Waszej strony. Moglibyście sobie pójśc do urzedu, nikomu nic
        nie mówiąc, nikogo nie zapraszając i w ogóle nie marnując pieniedzy na żadne
        cyrki i tez było by dobrzewink To jest Wasz dzień, Wasze święto a jak ktoś tego
        nie rozumie to ma problem. Robienie Wam jakichkolwiek nieprzyjemności w zwiazku
        z tak ważnym dla Was dniem to dla mnie (przepraszam za słowo) zwyczajne
        prostactwo.
        • miss_dronio Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 28.06.04, 11:59
          No i oczywiście głowa do góry, niczym sie nie martwić i dobrze bawić! Przecież
          to najpiękniejszy dzień w życiu! Życzę aby właśnie taki byłsmile
          • Gość: askowska Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: 195.136.14.* 28.06.04, 12:52
            Masz rację miss_dronio.
            U mnie była następująca historia. Zaprosiłam na ślub ciocię Krakuskę, a nie
            zaprosiłam jej dorosłych dzieci, które już z nią nie mieszkają i mają własne
            rodziny. Ciocia raczyła zadzwonić i poinformowac mnie, że się na mnie ona i jej
            dzieci obrażają. I co Wy na to?
            Specjalnie mnie to nie obeszło, bo cóż to za rodzina co się obraża?
            My nie chcieliśmy dużego przyjęcia, bo nas na to po prostu nie stać, więc
            zdecydowaliśmy się zaprosic tylko najbliższą rodzinę i przyjaciól. Oczywiście
            były gadki w stylu jak możesz nie zaprosić wujka Stasia, a zapraszasz koleżankę
            x czy y. Ale wujka Stasia widziałam ostatni raz na swojej komunii, a z
            koleżankami pracuję od 5 lat i widze się z nimi codziennie. I z pewnością
            więcej mnie z nimi łączy niż z wujkiem Stasiem. Przeforsowałam więc swoją listę
            gości, wyszło mi 40 osób i jestem z tego nizmiernie zadowolona. Będziemy mieli
            na weselu ludzi, których znamy, lubimy i którzy będą się cieszyli naszym
            szczęsciem. Ciotka Krakuska to niewypał!
            Poza tym nie będzie błogosławieństwa, oczepin i orkiestry grającej disco polo,
            ale będzie fajnie. Jestem o tym przekonana.
            Pozdrawiam.
            • dominikag Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 01.07.04, 21:29
              To jest właśnie to - będą ludzie z którymi się dobrze czujesz i wtedy zabawa na
              pewno będzie udana a wspomnienia miłe. Mam nadzieję że u mnie będzie podobnie :0
              pozdrawiam
    • Gość: mike Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.acn.waw.pl 02.07.04, 01:03
      femalna napisała:

      > Nie chce miec wesela. Sa i inne powody, ale przede wszystkim nie chce wydawac
      > 20 czy 30 tys. na to.

      Nie chcę być złośliwy, ale czyste kutwiarstwo zdaje się przemawiać przez ten
      post. Jak się nie ma kasy, to się nie bierze ślubu, a jak się chce wziąć ślub,
      należy urządzić huczne i suto zakrapiane weselicho trwające do rana. Wesele to
      coś, co się należy przyjaciołom (no i powiedzmy rodzinie). Przecież chyba nie
      chcecie, żeby potem was obgadywano, że przykutwiliście i nie wyprawiliście
      wesela przez duże W.
      • thorgalla Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 02.07.04, 04:45
        Wynika z tego ze ludzie powinni sie pobierac tylko dla pieniedzy.Najlepiej
        naprac kredytow i je splacac przez kilka lat?A jak z Toba bylo Mike,jestes
        przed czy po?A moze wzeniles sie w bogata rodzine i nie musiales sie martwic o
        pieniadze?
      • dominikag Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 02.07.04, 22:25

        Hihi nie no ... bo mój ślub jest po to żeby moi przyjaciele i rodzina popili pojedli i mieli co opowiadać przez najbliższe parę tygodni? Więc jeżeli mnie nie stać to nie wychodzić za mąż bo "co ludzie powiedzą"? W sumie wszyscy żyjemy po to żeby uszczęśliwić innych. Tak się składa że na wesele dla moich przyjaciół i rodziny musiałabym oszczędzać ładnych parę lat, żyć w tym czasie z czegoś trzeba, a w kredyty bawić się nie chce - proszę nie mówić o "zwracaniu się" wesela - nie te czasy smile
        pozdrawiam Dominika
    • Gość: lamP.Art Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 02.07.04, 08:00
      To dobry sposób, by oddzielić ziarno od plew. Przyjdą ci, dla których to Wy i
      wasze szczęście jest ważne, a nie tylko wódka i całonocna impreza. To dobry
      sposób, by się przekonać kto jest kto smile
      Życzę wiele szczęścia !!
      • elf Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 04.07.04, 19:08
        Awantury o to, jak ma wygladać slub i wesele, są w bardzo wielu rodzinach, nie
        przejmuj siesmile U mnie dla odmiany postawili się moi rodzice. Chodziło o coś
        innego niż wesele, ale też były teksty: "to nie przyjdziemy w ogóle".
        Zakończyło się kompromisem - ale po paru dobrych miesiącach awantur. Nie było
        to miłe, niestety.
        Powiem Ci, że - wszystko zalezy. Z jednej strony, masz absolutną rację chcąc
        robić imprezę po swojemu. Szantaż: "bo nie przyjdę" jest stary jak świat, a
        zobaczysz, przyjdą i taksmile Jasne, ze fundujesz sobie na początek rodzinnego
        życia konflikt z teściami, ale to juz Twoja decyzja - na czym Ci bardziej
        zależy - tu nie ma jednoznacznych rozwiązań. A jesli chodzi o kasę, to może
        spytajcie przyszłych tesciów, czy mają ochotę sami zapłacić za to całe
        wymarzone wielkie wesele, może im trochę przejdziesmile
        Z drugiej strony - jeśli jednak zdecydujecie się na wesle - nie zgadzam się
        absolutnie, że musi być chamskie i z disco polo. Prowadźcie twarde negocjacje -
        że np. owszem, zgadzacie się na wesele, ale ma byc po waszemu, czyli: Wy
        ustalacie listę gości, nie ma żadnej orkiestry tylko DJ (co za chore pomysły z
        ta orkiestrą, zgadzam się z Tobą w całej rozciagłości że każda jest koszmarna),
        Wy wybieracie sale, wystrój, nie ma żadnych gier i zabaw itp. NAPRAWDĘ można to
        zrobić tak, żeby było ok. Tylko trzeba wziąć organizację w swoje ręcesmile
        Ja wziełam i zapowiada się, że bedzie fajna impreza. Z DJem który dostał od nas
        listę kawałków, bez głupawych zabaw, wystrój robi nam znajoma plastyczka,
        żadnych lalek na samochodzie itp.
        • modotv PROSZĘ O KONTAKT!!! 04.10.04, 11:56
        • modotv PROSZĘ O KONTAKT!!! 04.10.04, 11:58
          Witam wszystkich forumowiczów!
          Widzę, że znów pojawia się opcja konfliktów przy organizowaniu wesela. Jeśli
          ktoś chciałby mi pomóc- przygotowuję obecnie materiał o różnych przygodach
          zwiazanych z organizowaniem wesela- bardzo chętnie porozmawiam.
          Będę wdzięczny za każdy kontakt- mój mail: modotv@gazeta.pl
          CZEKAM NIECIERPLIWIEsmilesmilesmile
    • rianon Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 05.07.04, 11:57
      Ja wesela nie zrobiłam, mój M. też był weselu przeciwny. Zaprotestował jedynie
      mój tato. Powaliły go jednak argumenty finansowe. Po prostu jednego wieczoru
      usiadłam i na spokojnie zaczęłam mu wyliczać ile co kosztuje. Trochę się
      przeraził bo był niezorientowany w cenach. A ogólną sumę wesela przeliczyłam mu
      na samochód wtedy dotarło. Mieliśmy to szczęście, że mamy nas poparły.
      Zrobiliśmy przyjęcie i tak dość duże bo na 40 osób (najbliższa rodzina,
      przyjaciele) impreze trwała do północy i z tego co wiem wszyscy dobrze sie
      bawili. A kuzynostwo zamierza iść w przyszłości w moje ślady. Proponuję żeby z
      przyszłymi teściami rozmawial na spokojnie ich syn i wszystko im wytłumaczył.
      Na wszelki wypadek możesz mu spisać argumenty (zwłaszcza te finansowe) i
      ustalcie sposób w jaki chcecie rozliczać imrezę, bo niestety w wielu miejscach
      pokutują jeszcze stare tradycje, że za imprezę płaci panna młoda, a młody
      wódka, samochód i kwiaty (może to odpowiada Twoim teściom bo nie widzą potrzeby
      angazowania się finansowo chcac większość zrzucić na Twoją rodzinę).
      Życzę powodzenia. Przyjęcia są naprawdę fajne, a przede wszytkim nikt nie
      usypia na stole ze zmęczenia (niestety oczy często kleją się młodym, którzy są
      po kilku dniach przygotowań i wczesnej pobudce bo rano trzeba było iść do
      fryzjera).
    • ola_la_la Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 05.07.04, 14:37
      A my nie robimy wesela w ogóle. Z kościoła wsiadamy w limuzynę i na lotnisko
      skąd lecimy do Afryki. Jestem szczęśliwa i prawdę mówiąc mało mnie obchodzi co
      rodzina na to. Moi rodzice są po rozwodzie i mi się też to nie musiało podobać.
      Najbliższych zaprasza moja mama na weselny obiad, bo po prostu tego chce.
    • Gość: czarna_perla Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: 217.153.134.* 21.07.04, 02:14
      U nas po wielomiesięcznych bojach (głównie z własnymi myślami, chęciami i
      możliwościami) stanęło na tym, że robimy przyjęcie weselne, wesle, weselinko,
      czy jak to ram zwać ale nie dla 100,80 czy 60 osób a dla 35, i nie na całą noc,
      wedle zasady zastaw się a postaw się - tylko w bardziej kamerlanym, bliskim
      gronie, gdzie każdy z każdym będzi emial szanse porozmawiac i po prostu pobyć i
      pobawić się.

      Postanowiliśmy zaprosić rodziców, rodzeństwo, chrzestnych z dziećmi, babcię -
      uzbierało się ok. 18 osób oraz najbliższych przyjaciół z każdej strony - prawie
      drugie tyle. Dzięki temu spotkamy się z ludźmi, których naprawdę lubimy i z
      którymi będziemy się dobrze czuć. I będa to osoby zbliżone wiekowo - połowa
      młodych osób, drugie tyle w wieku rodziców, ale jeszcze nie podeszłym wink tak
      więc na pewno będziemy się a takim gronie wytrwale bawić wink

      Nasze przyjęcie będzie trwało ok 6-8 godzin, tak samo będzie sporo jedzonka,
      tort, będą tańce (oczywiście PRAWDZIWA muzyka, grana przez dobrego DJ-a) i
      jakieś kulturalne (!) zabawy weselne.
      Koszty nie powinny przekroczyć 10 000 i w tym jest wszystko - nasze stroje,
      fotograf, przejęcie, alkohol, noclegi dla 10 osób,

      Gdybyśmy mieli organizować wesele dla 60-70 osób, takie jak planowaliśmy
      wcześniej, koszty sięgnęłyby 20 000 zł zwłaszcza przez noclegi dla gości
      (wszystkie niezaproszone w wersji B osoby to rodzina przyjezdna, z która
      widujemy się raz na 1-2 lata) oraz ze względu na koszt restauracji - bo w
      Warszawie trudno jest znaleźc przyzwoite miejsce na wesele za mniej niż 140-150
      zł...
      A tak będziemy płacić 120-130 zł i będziemy mieć po prostu przyjęcie do 2 w
      nocy a nie do 4.

      Jesteśmy wręcz dumni z naszej decyzji, zwłaszcza że jakieś 80 % kosztów
      poniesiemy sami i z pewnością odczujemy różnicę wydając 8000 zł zamiast 18 000.

      kązdej osobie, która boryka się z tego typu problemami mogę podpowiedzieć, aby
      postarała się odnaleźc jakiś złoty środek pomiędzy tym, czego sama chce i czego
      ewentualnie od niej oczekują, a tym, na co może sobie pozwolić...
    • giovanita Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 21.07.04, 08:47
      My za wszystko zapłaciliśmy sami w zwiazku z czym każdy tysiąc złotych wydany
      kojarzył się nam z ciężką codzienną pracą, która nam te pieniądze pozwoliła
      zarobić. Nie było konfliktu z rodzicami czy teściami, jak powinno wyglądać
      przyjęcie. Zaakceptowali tą naszą wersję, a wiec obiad dla najbliższych po
      uroczystości. Ale zawsze jest powód do zwad i niezgody - moja teściowa w żaden
      sposób nie mogła zaakceptować mojej pieknej bordowej sukni (choć ślub był tylko
      cywilny) a brat mojego męża obraził się i wogóle nie przyjechał, bo nie został
      poproszony na świadka. No cóż, suknia była taka jaką sobie wymażyłam i w której
      ja się czułam dobrze, a świadkami byli najbliższsi naszemu sercu przyjaciele.
      Tak więc zawsze znajdzie się punkt zapalny i nigdy nie bedzie tak, że dogodzisz
      wszystkim. Chyba najważniejsze jest, abyście to wy czuli się w swoim żywiole
      tego dnia. To dla was ma być on najpiękniejszym przeżyciem które będziecie
      wspominali do końca swoich wspólnych dni. I to chyba nie chodzi o pieniądze, bo
      ja za swoją suknię zapłaciłam tyle ile dałabym za piękną białą którą wymarzyła
      sobie moja teściowa. Chodziło o to, by to był nasz dzień od początku do końca.
      Nasi rodzice i teściowie mieli swoje wesela i swoje własne śluby i to im
      powinno wystarczyć.
      Pozdrawiam.
    • Gość: masza76 Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 15:13
      Hej,
      dwa lata temu nasz ślub też odbył się bez wesela. Postawiliśmy sprawę jasno,
      ale delkikatnie. To jest WASZ dzień. Myśmy zaprosili najbliższą (dosłownie:
      rodzice, rodzeństwo, bez ciotecznego, chrzestni i najbliżsi wujkowie-
      przyjaciele rodzin, około 20 osób) rodzinę na obiad w restauracyjnym ogrodzie.
      Bez wódek, orkiestr i tak dalej. A wieczorem tego samego dnia była już impreza
      dla naszych wszystkich przyjaciół, znajomych, dalszego rodzeństwa,
      tzn "młodzieży". Przy piwie, ognisku, w strojach bardzo nieformalnych.
      Uroczystością dla wszystkich był nasz ślub, na który każdy zapraszał kogo
      chciał. Do dalszej rodziny wysłaliśmy zawiadomienia o ślubie, już po. Nie
      zapraszaliśmy właściwie nikogo spoza Warszawy, bo stwierdziliśmy, że albo
      wszyscy, albo nikt, a skoro nie ma wesela, to trudno fatygować ludzi z drugiego
      końca Polski, choć było kilka osób, ktore przyjechały na sam ślub i nie czuły
      się urażone.
      Ponieważ chcieliśmy aby ten dzień wyglądał tak jak my tego pragnęliśmy,
      staraliśmy się jak najwięcej rzeczy sfinansować własnymi środkami, ograniczając
      przy tym wydatki na rzeczy typu "bo tak trzeba, tak wypada, wszyscy tak robią"
      itp. Samochód pożyczony od znajomych, bez kamerzysty, na mszy zaśpiewała nasza
      przyjaciółka, zdjęcia to też dzieło przyjaciół, na imprezie didżejował znajomy,
      któremu wcześniej podrzuciliśmy ponagrywane płyty.

      Moim zdaniem warto walczyć o swoje, bo wspomnienia są potem samą przyjemnością.
      Powodzenia i szczęścia na nowej drodze
      • Gość: monias1 Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: 217.97.133.* 23.07.04, 14:23
        Jak przeczytalam post Mike to myslalam ze ze stolka spadne. Ten tekst ze "jak
        sie nie ma kasy to sie slubu nie bierze". Czlowieku o czym ty mowisz??? Wiesz
        na czym polega slub??? jestes wierzacy?? Ludzie sie pobieraja nie po to by
        urzadzac huczne weseliska dla takich jak ty!!! Jak chcesz sobie potanczyc i sie
        nawalic to wystarczy isc na jakies disco.
    • Gość: sol_bianca Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 14:31
      Jestem za, ja też nie mam ochoty na wesele.
      Szkoda, że twoja rodzina tego nie rozumie, ale w końcu to wasz ślub przecież. Z
      drugiej strony ryzykowac, że wszyscy się obrażą... eh trudna sprawa.
      • Gość: czarna_perla Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: 217.153.134.* 23.07.04, 16:35
        No ja w tym całym podejmowaniu decyzji ślubnych miałam w nosie to, że ktos się
        obrazi - bo to tego kogoś problem, nie mój. Jeśli ktoś patrzy na ślub jako
        okazję do wyżerki i chlania - to raczej nie jest to typ osoby, którą darzyłabym
        szacunkiem - więc w sumie wisiałoby mi to, co taka osoba myśli sobie o moim
        ślubie i moich decyzjach. Mam bardzo liczną rodzinę i wiem, że na pewno
        niektórzy będą plotkować na temat braku wesela, albo tego, że wolałam zaprosić
        przyjaciółki i znajomych rodziny,niż ciotki - ale wiem też, że wiele osób to
        zrozumie.

        Co do kosztów - dla mnie też wydanie każdego tysiąca złotych nie jest łatwe, bo
        zarabiamy raczej przeciętnie, a z natury jestem naprawdę oszczędną osobą - ale
        postanowiłam nie być drobiazgowa chociaż w tej kwestii - bo wiem, że zależy mi
        na tym, aby ten dzień jakoś fajnie uczcić - nie z pompą, ale z jakąś klasą,
        elegancją... tak, byśmy mieli co wspominać smile... tak, by ślub i wesele nie
        kojarzyły mi się nigdy ani z zarzynającymi wydatkami, które rosną w
        zatraszającym tempie, ani z liczeniem każdego grosza i rezygnowaniem np. z
        ładniejszego bukietu ślubnego tylko po to, by zaoszczędzić 20 zł, czy z kupnem
        sukni za 700 zł bo za 800 to już za drogo. Po prostu podjęliśmy jakąs decyzję,
        wydaje nam się że rozsądną, założyliśmy sobie jakiś realny budżet i zamierzamy
        się tego trzymać.

        Nie liczę na to, że wesele mi się zwróci, ale też nie będę udawać, że nie wiem,
        iż dostanę od chrzestnych czy przyjaciół jakieś tam pieniądze czy prezenty - bo
        wiem, że dostanę, i prawdopodobnie koszt całej imprezy, w tym ostatecznym
        rozrachunku będzie niewysoki. Ale nie jest to jakieś wyrachowane podejście do
        sprawy tylko zpo prostu świadomość rzeczy oczywistych.
        Gdybym zaprosiła tylko rodziców, chrzestnych i przyjaciół tylko na ceremonię do
        kościoła - tez z pewnością otrzymalibyśmy jakieś upominki czy pieniądze, i
        wtedy byłoby mi głupio -nie daltego, że ktoś mi cos przyniósł/dał - ale
        dlatego, że KTOŚ BLISKI chciał sprawić mi przyjemność, a ja w nie miałam w tym
        dniu ochoty wypić z tym kimś szampana, czy kawy i pogadać godzinkę...Wiem, że
        gdybym nie planowała żadnej, nawet skromnej imprezy po ślubie, to i tak
        chciałabym się spotkać po ceremonii choćby z tymi najbliższymi osobami -
        zaprosić je do domu na tort i ciasto - nie po to, by ugościć " z obowiązku" ale
        po to, by po prostu POBYĆ i PO-CIESZYĆ się jeszcze trochę z nimi z tego tak
        ważnego przecież momentu mego życia.
    • donaldka Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 25.07.04, 22:32
      Jestem w podobnej sytuacji. Też nie chcemy wesela. Jeszcze nie było oficjalnej
      rozmowy z rodzicami na ten temat (odkładamy to jak tylko sie da), ale przy
      jakichkolwiek wzmiankach o tym, że bez wesela, o mało nie zanosi się na burzę.

      Z samym przyjęciem czy obiadem, też może być kłopot. Bo jak się już ktoś zjawi
      na ślubie (bo jakimś cudem się dowie) i mój teść zaprosi go na ten
      obiad/przyjęcie (a zrobi to na pewno!), to przecież nie wyproszę
      niezapowiedzianego gościa. A potem będą kłopoty i wyrzuty: tego wujka sie
      zaprosilo, a tamtego nie.

      Dlatego myślałam o innym rozwiązaniu. Może ślub na otwartym morzu? (choć
      niestety mieszkam na Śląsku i z tym może być gorzej)

      Może macie pomysły na niekonwencjonalny ślub i "wesele"? Tak żeby było miło,
      romantycznie, bez weselicha, ale żeby rodzina miała o czym mówić? (wtedy
      szybciej zapomną, że nie było wesela)
    • fifidi Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? 22.10.04, 09:27
      Witam,
      pobraliśmy się miesiąc temu, wesela nie było-bo go nie chcielismy.
      Oboje nie lubimy takich tradycyjnych imprez z kapelą i oczepinami.
      Zrobilismy przyjęcie na 35 osob, w restauracji do północy.
      Muzyczka grała ze sprzetu, a ludzie świetnie się bawili.
      Sala była przytulna, jedzenie pyszne.
      Ktoś się wstawił, ktoś śpiewał, wszyscy tańczyli, wybierali repertuar-
      niektorzy przyniesli swoje płyty, wiec panowala duza różnorodność muzyczna.
      Niczego bym nie zmieniła-było błogosławieństwo(bo zależało na tym rodzicom-to
      dla nich duze wzruszenie), bramki na mojej ulicy,ślub w p[rzytulnym wiejskim
      kościele,witanie chlebem i solą w restauracji, pierwszy taniec, toast, rzucanie
      kieliszkami, krojenie torta i gorzko, gorzko...
      Nie było oczepin i rzucania welonem czy bukietem.
      Przyjaciele i znajomi byli z nami w kościele, a rodzina na przyjeciu.
      Teraz konczymy urzadzać mieszkanie, wiec tych, ktorzy nie byli na przyjęciu
      zaprosimy na ogromna parapetówkę.
      Zdania rodziny były podzielone-ale tylko przed slubem, gdy juz postawilismy na
      swoim, po ślubie wszyscy chwalili nasz wybor.
      warto probowac postawic na swoim-choć nie za wszelka ceną i czasem można sie
      trochę nagiąc...
      p.s.
      nielicząc kosztów ubrań całość kosztowała nas 7 tysięcy (alkohol,ślub w
      kościele, restauracja, zdjęcia, samochód)...wiec moze lepiej sie zastanowic...
      by miec potem co wspominac.
    • Gość: karolina Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 10:34
      cześć. My również nie robimy wesela na ileś tam par.Moim zdaniem nie da sie
      jednak ominąć całkowicie i przemilcześ tegouroczystego dnia. Zapraszamy
      rodziców, dziadków (bo jak to by miało być bez dziadków naszych kochanych),
      rodzeństwo, oraz rodzeństwo naszych rodziców oraz naszych dobrych
      przyjacół.Wyszło około 50-60 osób. Kochani zastanówcie się czy nie spotykacie
      się również z najbliższymi chociażby z okazji imienin czy urodzin. Czy żyjecie
      wyizolowani od świata zewnętrznego.Co do kosztów to na prawdę jak dobrze
      pogłówkuje się to można zorganizować takie przyjęcie za na prawdę nieduże
      pieniądze. Obiad, przystawki coś słodkiego i muzyka nie koniecznie na żywo- na
      pewno bawiliście się tak nie raz.Za 100zł od osoby można już zamówić
      poczęstunek. Nie zawsze musi to być picie do upadłego zależy od zestawu gości.
      A czy nie zdarzało się że na spotkaniu towarzyskim przy piwku ktoś przebral
      miarę.No trudno. Można to przeżyć. Da się przeżyć. A sukienka- za nie duże
      pien. też można zorganizować symatyczną. Jesteśmy parą studencką i z pomocą
      rodziców jakoś damy sobie radę.Oczywiście z ołówkiem w ęku. Wyszłiśmy z
      zalożenia że nie jesteśmy sami na świecie i chcemy aby najbliźsi przeżyli ten
      dzień razem z nami a my z nimi. Rodzina to rodzina i powinna cieszyć się naszym
      szczęściem w tym dniu i nie tylko.
    • a_weasley I tradycyjnie, i bez wiochy - wiem, bo byłem 22.10.04, 17:30
      Wiem o wodzireju, który zrobi takie wesele, że i starzy, i młodzi będą
      zadowoleni. Będzie tradycyjnie, ale bez przesady. Żadnego łapania za podwiązkę
      ani przepychania jajek przez krocze, choćby nawet klienci mieli życzenie mieć
      wesele z wiochą. Muzyka jak się ugadacie.
      Na jego stronie o trudnym do zapamiętania adresie www.wodzirej.pl jest m.in.
      zapis rozmowy na GG z panem młodym. Byłem na tym weselu (powiem więcej, wiozłem
      państwa młodych). Warszawa, ona na studiach, on po. Dalsze rodziny w dużym
      stopniu z daleka. Przekrój wiekowy od studiów do emerytów, równo rozrzucony. I
      bawili się wszyscy odjazdowo. Kiedy zabawa, to zabawa, kiedy nastrojowo, to
      nastrojowo. Bez ckliwości.
    • Gość: agg Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.crowley.pl 23.10.04, 10:40
      Niestety zgadzam się co do kosztów, ślub+przyjęcie weselne dla 40 najbiższych
      osób kosztowało nas 16.000,00zł. Zaprosiliśmy naprawde najbliższą rodzinę i
      przyjaciół. Co do reszty to nie oszukujmy sie co mnie łączy z wujkiem, którego
      widziałam dwa czy trzy razy w życiu??!! Pomimo tego, że rodzina mojego męża
      mieszka 300 km od nas, do wszystkich pojechaliśmy osobiście, żeby wręczyć
      zaproszenia. Wszystkim zapewniliśmy noclegi w hotelu w którym było przyjęcie.
      Goście dopisali i wszyscy byli zachwyceni!!!
    • Gość: nika Re: przyjecie zamiast wesela i co rodzina na to? IP: *.pronet.lublin.pl 24.10.04, 15:03
      U mnie rodzice też na początku optowali za weselem, ale w końcu dali się
      przekonać-stwierdzili, że to nasz dzień i ma spełnić nasze marzenia, a nie ich.
      Im bliżej uroczystości, tym bardziej przekonywali się do tej koncepcji, a "po"
      usłyszałam od mamy, że to był najlepszy pomysł. Zrobiliśmy przyjęcie na 20
      osób, które trwało do 3 rano. Był DJ, tańce i super jedzenie. Wszyscy dobrze
      się bawili i mogliśmy porozmawiać z każdym gościem, a nie tylko mignąć im w
      przelocie. A zaprosiliśmy tych z rodziny i przyjaciół, na których nam naprawdę
      zależało. Oczywiście część z tych niezaproszonych obraziła się, ale szczerze
      mówiąc nie obchodzi mnie zdanie wujka, którego widzę raz na dwa lata i przy
      każdym spotkaniu mnie krytykuje.
Pełna wersja