lotka7-8
18.07.12, 07:06
Mamy iść w najbliższą sobotę na wesele do kuzynki męża. Dla męża to bardzo bliska osoba, jako dzieci wychowywali się w jednym domu. Wszystko było super do wczoraj. Otóż 2 miesiące temu dostaliśmy zaproszenie z dzieckiem - było ono wypisane na zaproszeniu. dodatkowo państwo młodzi zapewniali, że dzieci są mile widziane. Wczoraj telefon, że jednak nie są. Nie wiem, jak to powiedzieć córce, bo bardzo się cieszyła, specjalnie kupowaliśmy sukienkę, bo na co dzień chodzi w gatkach i nic na takie okazje nie miała. Jestem zła - skoro się zapraszało, to teraz po chamsku tak odwoływać chyba. W dodatku nie mam jej z kim zostawić, my będziemy nocować w opłaconym przez siebie hotelu - 100 km od domu. Córka zostawała z babcią, moją mamą, teraz ona jest w sanatorium. Mamy tylko jedną przyszywaną ciotkę, która ewentualnie by została z nią - ale to tak na max 3hdo tej pory było było, przy czym ta pani powyżej 70 nie ma już zdecydowanie cierpliwości do dzieci, zwykle po 30 min dzwoniła już nerwowo czy wracam, córka płakała, bo się nudziła, jest dzieckiem grzecznym a pani rygorystycznie do niej podchodziła. Boję się znajdywać kogoś na ostatnią chwilę -bo nie będę miała zaufania

Tam, gdzie mamy jechać jest rodzina męża, są dzieci, jest opieka, ale przecież jej nie zabiorę a potem nie podrzucę. Kurcze, taka bezmyślność młodych - żeby tak w ostatniej chwili dochodzić do wniosku, że dzieci jednak będą przeszkadzać. Myślę o tym, by nie pójść, ale mąż przekonuje, że to bez klasy/ Prezent już kupiliśmy z listy [rezentów, więc też już jakoś nie wypada nie pójść, prawda?