wojtow
03.08.04, 16:44
Byłam u wizażystki przed ślubem która tworzyła mi makijaż - słuchajcie to był
cyrk na kółkach.
Suknia była ecru z ciemnym złotym haftem na gorsecie i chciałam mieć makijaż
w delikatnym brązie lub złocie. Okazało się że nie ma cieni w tym kolorze. Na
początku zadała mi pytanie jak chcę aby mnie umalować ? Odpowiedziałam że
klasycznie czyli jaśniejszy cień który przechodzi w ciemniejszy w zewn
kącikach powiek. Zrobiła mi makijaż w bieli przechodzącej w kolor rudawy -
beznadzieja.
Następnie kreski tworzące tzw. kocie oczy. Wyglądałam jak obywatelka Rosji za
przeproszeniem. Następnie stwierdziła że nie ma błyszczyka innego jak tylko
ze srebrem.
Później przyszła jej szefowa i stwierdziła że mi zmniejszyła optycznie oczy i
trzeba to zrobić inaczej. Następnie wzięła bardzo mocny brąz i pociągnęła nim
aż do brwi czyli wyglądałam jak wampir. Nawet jej pracownice zdziwiły się i
oczy miały jak spodki.
W końcu zniecierpliwiłam się i stwierdziłam, że już nie mam czasu, śpieszę
się. Za te nieudolne próby zainkasowały 40 zł i były zniesmaczone że nie
skorzystam z ich usług.
Znerwicowana wybrałam się do Galerii centrum i trafiłam na przesympatyczną
dzewczynę z obsługi Panią Asię (pozdrawiam - tej Pani przydałaby się super
premia) która doradziła mi fachowo jakie kosmetyki mam wybrać, jakie kolory i
jak mam sobie zrobić ślubny makijaż, poświęciła mi max dużo czasu. Zaprosiła
na przyszłość do nich na makijaż.
Makijaż wypadł super. Mimo że wydałam 250 zł na komplet kosmetyków nie
żałuję, będę ich używać długi długi czas.
Zastanówcie się więc co się bardziej opłaca ?
Z kosmetyków kupcie koniecznie bazę pod pokład pod cienie na powieki. To
świetna rzecz. Cienie się nie rozpływają, nawet przy temperaturze 30 stopni,
a taką miałam w dzień ślubu. Pudrowałam tylko nos i poprawiałam pomadkę.