zaprosic ja?na slub?

IP: *.buf.adelphia.net 10.08.04, 19:08
Witam Was wszystkich serdecznie mam na imie Basia,pochodze ze Slaska,za
niedlugo wychodze za maz i tutaj mam dylemat:chodzi o moja rodzine a
zwlaszcza o moja matke chrzestna.Sytuacja wyglada tak ze od kiedy pamietam
moja matka chrzestna nie zabardzo sie mna interesowala tzn.chodzi mi tutaj o
to ze jak zdawalam mature to nie zadzwonila zeby sie zapytac jak mi
poszlo,zreszta reszta kochanej rodzinki tez, jak bylam pare razy jako dziecko
w szpitalu-sanatorium to nikt mnie nie odwiedzil tylko moi rodzice,ogolnie z
ich strony panowal chlod (to rodzina mojego ojca),wogle czulam sie przy tych
ludziach jak ktos gorszy"taki czlowiek drugiej kategorii"do dzisiaj nie wiem
czemu?jako dziecko czesto do nich jezdzilam w odwiedziny,zawsze bylam
grzeczna i nie sprawialam swym zachowaniem klopotu!po latach bylam w trudnej
i skomplikowanej sytuacji rodzinnej,zwrocilam sie o pomoc.......do matki
chrzestnej...ten jeden jedyny raz w zyciu.......i wiecie co sie
dowiedzialam........zo oni maja teraz inny problem na glowie wymieniaja sobie
auto na nowsze,a tak wogole to matka chrzestna stwierdzila ze "nigdy nie byla
ze mna tak blisko"nie wiem co to mialo znaczyc bo mieszkamy od siebie pol
godziny autem,wtedy chodzilo mi o pomoc materialna i wsparcie
psychiczne,owszem pozyczyli mi 200zl.ale ile sie o sobie musialam dowiedziec
przykrych rzeczy,(ona nie pracuje tylko jej maz) i to on wlasnie tak na mnie
naskakiwal,ona dala mu do zrozumienia ze troche przesadza... naprawde gdybym
miala jakies inne wyjscie to bym po prostu wyszla jak stalam i nie brala tej
pozyczki ale mialam "noz na gardle" po tym wszystkim napisalam im smsa ze juz
nigdy do nich nie przyjade bo zostalam potraktowana bardzo zle,teraz mijaja
trzy lata i mam dylemat,u mnie wszystko zmienilo sie na lepsze....tylko
pozostaly stare urazy?mam wlasnie tutaj pytanie:czy jest sens aby osoby ktore
przez cale moje dziecinstwo nie interesowaly sie tym co sie dzieje pod moim
dachem rodzinnym,ze ojciec naduzywa alkoholu,a dziecko jest bite i
zastraszone i wyleknione,byly obecne w moim wyjatkowym dniu? co byscie
zrobily na moim miejscu?skad u nich taka postawa?z tego co tam mi przeswituje
matke chrzestna pamietam z najmlodszych lat czesciej mnie odwiedzala,a
pozniej to tylko na urodziny,tak zeby to odwalic,spotkac sie z rodzinka....
    • Gość: samanta Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 22:18
      Trudna sytuacja. Pierwsza mysl, ktora mi przyszla do glowy o przeczytaniu
      wojego postu to taka co ja bym zrobila na twoim miejscu - wyslalabym
      zaproszenie na sam slub pocza. Ani za bardzo nachalne, ani banalne. moze nie
      przyjda i bedzizesz miala spokoj? i wyjasni sie jaki maja stosunek do ciebie?
      To zalezy tez od ciebei czy chcesz miec jeszcze z nimi cos wspolnego czy
      totalnie sie odciac. Niech wiedza, ze nie jestes taka jak oni i niech im bedzie
      wstyd za takie stosunki jak zobacza zaproszenie. Moze .... a z drugiej strony
      uwazam ze nie myslalabym nad nimi zbyt dlugo, podjelabym krotka decyzje i
      zajela sie przygotowaniami. Ja bym tak zrobila, a jak ty postanowisz - daj
      znacsmile Pozdrawiam
      • Gość: Karoolka Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 23:07
        She pokaz ze w przeciwienstwie do cioci masz klase. zapros ich, ale jak pisze
        samanta droga pocztowa.

        karoolka
      • keri5 Re: zaprosic ja?na slub? 10.08.04, 23:08
        Wiesz ja mam podobną chrzestną tylko jej ojciec jest bardzo kochany i dlatego
        zaprosiłam ją na ślub noi dlatego że wypada.Ale ja na twoim miejscu
        prawdopodobnie wysłałabym zaproszenie tylko na ślub pocztą.A decyzja czy wogóle
        chce przyjść czy nie już należy do nich.Nie zasługują żeby traktować ich jak
        resztę rodziny którą lubisz więc po co udawać i tworzyć szopkę? i się nimi nie
        przejmuj!! pozdrawiam
    • ania.de Re: zaprosic ja?na slub? 11.08.04, 07:16
      żeczywiście masz trudną sytuację. Wydaje mi się, że lepiej będzie jeśli nie
      zaprosisz jej na wesele, tylko na ślub, ale pocztą. Ktoś kto nie interesował
      się Tobą przez całe życie nie zainteresuje się Twoim ślubem, nie wiadomo jak
      postąpią, tego nie przewidzisz, a Ty będziesz się martwiła do końca
      uroczystości. Więc lepiej abyś wybrała najprostsze i najmniej skomplikowane dla
      Ciebie rozwiązanie. A o to co inni powiedzą nie martw się. Życzę powodzenia.
    • maly_kac Re: zaprosic ja?na slub? 11.08.04, 08:10
      Witam,
      Ja mam podobną sytuację - moja chrzestna przejawiała jakieś zainteresowanie
      moją osoba do mojej komunii, a potem cisza. Później widziałam ją może ze dwa
      razy. We wrześniu wychodzę za mąż, ale nawet nie pomyslałam aby ją o tym fakcie
      informować. Po co pchać się gdzieś gdzie mnie nie chcą.
      Moim zdaniem nie powinnaś jej zapraszać. Ślub to uroczystość, na której (wg
      mnie) powinny być wyłącznie osoby tobie przychylne i bliskie. Życzę powodzenia
      i szczęścia na nowej drodze życia.
    • Gość: Znudzona Re: Masz problem ze zrozumieniem???????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:33
      Polecam dla lepszego obrazu sytuacji
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14766092
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14765900
    • Gość: she Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.buf.adelphia.net 11.08.04, 14:24
      to nie tak ze ja z moja matka chrzestna nie utrzymywalam kontaktow:ja bardzo
      chetnie je wtedy postanowilam odnowic i jeszcze przed ta pozyczka
      pieniedzy,pisalam do nich mnostwo smsow z pozdrowieniami na rozne okazje,dodam
      ze matka chrzestna i chrzestny nigdy do mnie nie zadzwonili a telefon maja od
      kilkunastu lat,nigdy!chcialam miec dobry kontakt z moja matka chrzestna i
      chrzestnym,ale to zawsze ja pisalam,wysylalam kartki itp...oni pozostawali
      bierni,nawed jak zdawalam egzaminy w szkolach to ja pislam smsa zeby sie
      pochwalic jak mi poszlo w chwili radosci a oni przyjeli taka postawe jakby mi
      chcieli powiedziec"no,fajnie ale co z tego"....zadne gratuluje ci
      nic....cieszymy sie razem z toba nic...dodam tylko ze ona ma corke 8 lat
      mlodsza odemnie,jak byla mniejsza to bardzo chciala zebym do nich jezdzila,to
      inna ciotka brala mnie do nich w odwiedziny,mala sie czesto o mnie
      pytala,zreszta ja nie mialam nic przeciwko aby ja odwiedzac...ona miala
      spelniany kazdy kaprys i ja bylam tez kaprysem tego dziecka,a jak przestala sie
      o mnie pytac to juz mnie nikt tam do ich domu nie zapraszal!na jej 16 urodziny
      pojechalam po czasie,to akurat bylo w dniu w ktorym pojechalam pozyczyc od
      chrzestnej pieniadze,ona miala urodziny dwa dni wczesniej,dalam jej ksiazke
      ladnie wydana o Egipcie...skladajac jej zyczenia powiedzialam ze przeprzaszam
      ze spoznione ale tak jakos wyszlo a ona na to"ja mialam urodziny zartujesz"z
      takim sarkazmem wypowiedziala te slowa,prezent ja nie interesowal,to jej matka
      go otwarla a ona nie powiedziala nawed ze jej sie podoba ani dziekuje...i co o
      tym POWIECIE?
    • Gość: Marta Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.energis.pl 11.08.04, 18:37
      Cześć!
      Muszę powiedzieć, że mnie akurat taki przypadek nie dotyczył, natomiast krótko
      po osiemnastce mój chrzestny obraził się o coś i zerwał kontakt. Na żadnych
      urodzinach się nie pojawiał, ja dzwoniłam do niego z życzeniami imieninowymi,
      więc jego żona zawsze odbierała i mówiła, że go nie ma. Zaprosiłam go na ślub.
      Przyszedł pod USC, wręczył mi jakiś wiecheć kwiatów. Zaprosiłam go na wesele...
      Powiedział: "Pod urząd przyszedłem, swój obowiązek spełniłem. Do widzenia!".
      Tylko się poryczałam przez niego jak debil. Nie, Basiu, nie warto....
    • Gość: zabka Re: zaprosic ja?na slub? IP: 62.233.185.* 11.08.04, 19:13
      Siemka!
      Moim zdaniem ... z grzecznosci zapros ja, ale droga pocztową ..! zebys byla
      fair wobec siebie i zebys nie miala pozniej wyrzutow a czy przyjdzie, czy nie
      to bedzie jej wybor, jak nie przyjdzie to bedziesz wiedziala zeby jej juz
      wiecej nie zapraszac i nie oczekiwac od niej zadej pomocy!
      Ja mam troszke mniej lat od Ciebie o moje obojga chrzestych wogole sie mna nie
      interesuje, ani w moje urodziny.. ani w mikolajki.. .. wogole nie dzwonia, a
      moj ojciec pracuje z mezem mojej chrzestnej ... wiec.... troszke.. dziwnie moim
      zdaniem zrob tak jak Ci napisalam pozdrawiam i zycze SZCZESCIA NA NOWEJ DRODZE
      ZYCIA
    • Gość: inka Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 20:16
      zapros ja telefonicznie lub osobiscie ale dodaj, ze nigdy nie bylyscie tak
      blisko, wiec nie czujesz potrzeby zeby przychodzila a zaproszenie to tylko
      formalnosc,- to takie najlagodniejsze rozwiazanie bo widze ze ty to mila jestes
      i nic zlego nie powiesz, bo ja to bym k..... zgnoila i zrownala z ziemia ps. z
      ta "bliskoscia" nie chodzilo jej o to ze macie do siebie blisko samochodem,
      tylko bardziej o "bliskosc duchowa"
      • Gość: dzi Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.icpnet.pl 13.08.04, 08:26
        moi chrzestni oboje sa klopotogenni... chrzestny nigdy nas nie lubil i sie od
        nas odcinal, choc to brat ojca, na osiemnastke nawet nie zadzwonil, widzimy sie
        raz na rok i wlasciwie tylko mowimy sobie wtedy dzien dobry. we wrzesniu mam
        slub, chcialam go zaprosic, mial przyjechac do babci i wtedy mialam zamiar mu
        wreczyc zaproszenie... no i przyjechal tylko po to zeby stwierdzic, ze skoro ja
        i moj brat tez jestesmy, to "jest za duzo ludzi" i pojechal z powrotem, nawet
        sie nie przywital (a slyszal wczesniej cos o moim slubie, wiec mogl sie
        spodziewac, ze go zaprosze). wyslalam zaproszenie poczta, zero odpowiedzi,
        mojej babci ani ojcu tez nie raczyl odpowiedziec, czy przyjedzie. a tak na
        marginesie to bardzo majetny czlowiek, chyba wiec nie chodzi mu o to ze skapi
        na kwiatki, bo na prezent od niego wcale nie licze...
        a chrzestna z kolei to wzorcowa patologia: alkohol, wiezienia, bieda az
        piszczy. tez nic od niej nie dostane, ale na slub sie wybiera, chyba po to zeby
        po raz setny poklocic sie z moja mama... ech, rodzinka...
        • Gość: gość77 Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 08:49
          Czyli ojciec chrzestny mimo że wredny niech przyjedzie bo majętny, a chrzestna
          biedna (i patologiczna) to po co jedzie jak nie ma prezent ???
          To po co zaprosiłaś chrzestną???
          Pozdrawiam
    • edmundzia Re: zaprosic ja?na slub? 13.08.04, 09:14
      mój luby ma zgoła odmienną sytuację: jego chrzestny widział go chyba 5 razy w
      życiu (wliczam chrzest i komunię). gdy a. miał ok. 16 lat spotkali się
      przypadkiem na imieninach u jakiejś cioci i chrzestny podszedł do niego z
      zapytaniem "my to się chyba nie znamy.."wink ale co było robić... zaproszenie
      poszło pocztą ale tylko na ślub i to po ciężkich bojach z mojej strony. ja po
      prostu uważam, że wypada. jacy są tacy sa ale zawsze to chrzestni - sami ich
      nie wybieralismy. tradycję moim zdaniem można uszanować.
      • Gość: Nika Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 13:44
        Nareszcie kto? napisał jak powinno być, bo przez resztę postów przemawia taki
        jad, że aż ciarki przechodzš po plecach.... a swojš drogš czy moje
        przedmówczynie same interesowały się losem swoich chrzestnych? czy tylko od
        nich wymagajš zainteresowania swojš osobš. Zastanówcie się nad tym...
    • Gość: JUSTYNA Re: zaprosic ja?na slub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 17:57
      Ja mam podobna sytuacje z rodzenstwem mojej Mamy, od kilku lat ie utrzymujemy kontaktu, a wlsaciwie odkad Babcia zameldowala mnie w swoim mieszkaniu,Babcia nie zyje od kilku lat i nie mam z ta czescia rodziny zadnego kontaktu. Postanowilam, wbrew radom roznych zyczliwych ich nie zapraszac ani na slub ani tym bardziej na przyjecie. To ma byc moj dzien i nie chce sie denerwowac ze ktos jest nie mily dla mnie.Pozdrawiam
    • Gość: linka Re: zaprosic ja?na slub? IP: 213.17.241.* 19.08.04, 17:32
      Trundna sprawa sad Ale ja bym nie zapraszała !!! To jeden z najważniejszych dni
      w Twoim życiu. Mimo, że ludziom trzeba dawać szanse, to ona swoją już
      zmarnowała sad(( Moja koleżanka miała podobny dylemat, ale ze swoją rodzoną
      siostrą i jej mężem. Sprawa dość skomplikowana, więc nie bede się rozpisywać.
      Ale ostatecznie ich nie zaprosiła, bo po co jej dodatkowe nerwy i przykrości na
      tak ważny dzień, w którym powinna być szczęśliwa.
      Zrobisz jak uważasz, ale ludzie się tak szybko nie zmieniaja i nie pokornieją.
      Powodzenia smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja