Dodaj do ulubionych

chyba nie chcę dzieci na moim weselu

02.10.14, 18:52
bo krzyczą, piszą, biegają, rodzice są ukatowani, wychodzą wcześniej, łażą je usypiać w samochodzie, gorzej się bawią i w ogóle.

spotka się to ze zrozumieniem rodziny, jak sądzicie? przy dawaniu zaproszeń powiedziałabym, że bez dzieci i tyle.
Obserwuj wątek
      • pina_july Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 03.10.14, 09:41
        A nie uważasz, że w ten sposób "zmuszasz" rodziców do szukania opieki nad dziećmi i to też może być źle odebrane? tongue_out
        Jeśli ktoś nastawia się na zabawę to od razu zostawia dziecko z dziadkami itp
        A jeśli nie może to albo w ogóle nie idzie albo się tym dzieckiem zajmuje. Decyzja powinna należeć już do samych rodziców. Chyba, że Ty nie znosisz dzieci i ich po prostu nie chcesz wink

        U nas na weselu było mnóstwo dzieci, ale oboje je uwielbiamy i uważam, że ma to swój urok smile
    • rosemary84 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 03.10.14, 11:30
      Moim zdaniem to nieeleganckie zapraszać rodziców bez dzieci. Rodzina to całość i jak ktoś napisał- jeśli rodzice będą chcieli to sami znajdą opiekę nad dziećmi, a jeśli zechcą przyjść z dziećmi i nawet wyjść wcześniej to ich wybór. Mnie będzie cieszyło, jesli rodzice przyjdą z dziećmi, dzieciaki wnoszą wiele radości i spontaniczności w uroczystości weselne. Ostatnio byłam na ślubie, gdzie siostrzenica młodego niosła młodym obrączki- absolutnie przeuroczy widok smile
      • kaga9 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 03.10.14, 13:10
        No właśnie, dla jednych dziecko uroczo swiergoli, dla innych drze dziobawink Ja akurat jestem kompletnie niepodatna na rzekomy urok dzieci. Zważywszy na to, że całkiem sporo rodziców nie potrafi zareagować na to, że ich potomstwo zachowuje się w sposób, który innym przeszkadza (choć nie rodzicom, oni są przyzwyczajeni), to w pełni akceptuję obiekcje Nigolli. Piszecie, że rodzice sami potrafią zdecydować. Czasami są oni tak zapatrzeni w swoje dzieci, że nie potrafią obiektywnie ocenić, że dziecko wymaga w danym momencie zdyscyplinowania.
        • pina_july Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 03.10.14, 14:05
          >Czasami są oni tak zapatrzeni w swoje dzieci, że nie potrafią obiektywnie ocenić, że dziecko wymaga w danym momencie zdyscyplinowania.

          No gdyby iść takim tropem to najlepiej nikogo nie zapraszać bo u każdego z gości można by się dopatrzeć jakiś wad tongue_out

          Ale wracając do pytania, pisanie na zaproszeniu "bez dzieci" jest według mnie nietaktem.
          To też zależy od osób jakie będziecie zapraszać. Możecie mówić przy rozdawaniu zaproszeń czy mogliby w tym dniu załatwić jakąś opiekę do dzieci i przyjść bez nich. Część się zgodzi, częśc nie ale zawsze to jakieś wyjście smile


          • vi_san Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 00:40
            Zasadniczo dla średnio inteligentnej, kulturalnej jednostki jest zrozumiałe, że jeśli na zaproszeniu napisano "Anna i Jan Nowak" - to znaczy, że zapraszający chce gościć Annę i Jana Nowaków, a nie Małgosię, Kasię i Piotrusia Nowaków. Nie trzeba zaznaczać, że bez dzieci. Jeśli w zaproszeniu nie ma o nich mowy = nie są zaproszone. Przy ewentualnym dopytywaniu telefonicznym [tak, wiem, że są tacy rodzice, przekonani, że ich dziubutek jest pępkiem świata] wyjaśnić, iż osoby wymienione na zaprosze4niu są mile widziane. Nie są jednak proszone o zabieranie ze sobą teścia, sąsiadki ani koleżanki z pracy, chyba, że takowa akurat jest żoną wink
          • doelisy Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 04.10.14, 20:28
            Dzieci są ozdobą weselasmile Problem w tym żeby je zrozumieć. One się na weselu nudzą. Nie zapraszając dzieci możemy spowodować, że ich rodzice też nie przyjadą. Więc jaka rada? Zatrudnić animatora dla dzieci i zaplanować ich zabawę. Może jest w rodzinie osoba lubiąca dzieci. Trzeba zrobić listę dzieci zobaczyć ile mają lat i wymyślić zabawy, które je zainteresują. I co jeszcze cudzymi dziećmi mam się interesować? Trochę właśnie na tym poleca organizacja wesela, trzeba stworzyć takie warunki żeby wszyscy mogli się bez stresu bawić.
              • pina_july Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 06.10.14, 15:00
                Każdy ma swoje poglądy na temat dzieci jako "ozdób" weselnych. Jedni je lubią inny nie.
                U nas było ich bardzo dużo, a podczas "pierwszego tańca" otoczyły nas w oddzielnym kółku co wyglądało to ślicznie smile

                Jeśli Ty nie znosisz dzieci to zapraszaj bez nich proste. Tylko miej na uwadze, że niektórzy rodzice z tego powodu mogą w ogóle nie przyjść.
                Animator na weselu to faktycznie dobry pomysł ale w tym przypadku problem tkwi z darciu dzioba i bieganiu po kościele a w tym on raczej nie pomoże tongue_out
                • rosemary84 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 06.10.14, 17:16

                  > Jeśli Ty nie znosisz dzieci to zapraszaj bez nich proste. Tylko miej na uwadze,
                  > że niektórzy rodzice z tego powodu mogą w ogóle nie przyjść.
                  > Animator na weselu to faktycznie dobry pomysł ale w tym przypadku problem tkwi
                  > z darciu dzioba i bieganiu po kościele a w tym on raczej nie pomoże tongue_out

                  Dokładnie, zgadzam się. Ogólnie animator to świetna sprawa, byłam ostatnio na weselu gdzie były dwie panie - na oko jakies studentki- do opieki i zabaw z dziećmi. W zasadzie jak dla mnie to jakby dzieci na weselu nie było smile
                • yrithee Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 10:47
                  Generalnie nie rozumiem, jak można nie lubić dzieci jako grupy społecznej. To tak, jakby powiedzieć, ze każda biuściasta blondynka jest głupia jak but i daje du*y w celach zarobkowych (nawet, jeśli jest wykwalifikowanym neurochirurgiem). Można powiedzieć, że to, czy tamto dziecko jest nachalne, głośne, a rodzice go nie ogarniają, ale takie traktowanie dzieci, którymi każdy z nas był jest dość krótkowzroczne i w sumie smutne. To nie są zwierzątka domowe, zachcianki, tylko ludzie. Ci sami ludzie za 10, 15, 20 lat mogą być szefami firm, aktorami, kimkolwiek. Dlaczego je dyskryminujecie?

                  Niezapraszanie dzieci na wesele jest zwyczajnie pokazaniem braku kultury osobistej - dzieci to nie psy, o czym już wspominałam, dla nich takie wyjście też jest wielkim przeżyciem, można zadbać o kącik dla nich, o kredki, balony, jakueś proste zabawy, może w chowanego, no cokolwiek. Poza tym niezaproszenie połowy rodziny to tak, jakby na przykład stanąć przed siostrą i oświadczyć, że ją się zaprasza, ale bez męża, bo on za głośno się śmieje i to jest obciachowe. Słabe, nie? Wesele to okazja rodzinna, ja i się już robi wielką popijawę, to wbrew oficjalnym twierdzeniom nie jest to impreza dla młodych, a dla gości.
                  • jacek226315 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 12:08
                    yrithee napisala: >Niezapraszanie dzieci na wesele jest zwyczajnym brakiem kuktury osobistej.
                    W takim razie co powiesz o rodzicach ktorzy przybyli na wesele z rozpieszczonym jedynakiem lat 6,ktory za kazdym razem jak rodzice znikali z jego punktu widzenia podnosil larum zagluszajacy orkiestre.Wesele jest dla doroslych a jak ktos chce zabrac dziecko to niech idzie na teren zabaw do piaskownicy. Ja wiem sloiki ze do miasta sie trudno przyzwyczaic,jak sie przed tem latalo za stodole i za krowim ogonem,ale starajcie sie przynajmniej
                    • yrithee Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 12:29
                      Każdy mierzy swoją miarą. Nie pochodzenie czyni mentalnego wsiura, a wychowanie. Dałeś swojemu osobistemu buractwu już tyle okazji do prucia wirtualnego otworu gębowego, że gdybyś miał zachomikowane choć resztki klasy, dałbyś już spokój z obrzucaniem innych błotem, bo wbrew Twoim poglądom nie trzymają dzieci w piwnicach, by te nie raziły swoim istnieniem Twego jaśniepańskiego odętego ego. Generalnie ludzie potrafią mówić i jeśli jakieś dziecko zachowuje się niestosownie, można poprosić świadka lub rodzica młodych o taktowne upomnienie. Jeśli w Twoim otoczeniu wesele to jakaś dzika orgia opojów, to w zasadzie nie ma o czym rozmawiać.
                      • pijak.i.zlodziej Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 12:36
                        > Każdy mierzy swoją miarą. Nie pochodzenie czyni mentalnego wsiura, a wychowanie
                        > . Dałeś swojemu osobistemu buractwu już tyle okazji do prucia wirtualnego otwor
                        > u gębowego, że gdybyś miał zachomikowane choć resztki klasy, dałbyś już spokój
                        > z obrzucaniem innych błotem, bo wbrew Twoim poglądom nie trzymają dzieci w piwn
                        > icach, by te nie raziły swoim istnieniem Twego jaśniepańskiego odętego ego. Gen
                        > eralnie ludzie potrafią mówić i jeśli jakieś dziecko zachowuje się niestosownie
                        > , można poprosić świadka lub rodzica młodych o taktowne upomnienie. Jeśli w Two
                        > im otoczeniu wesele to jakaś dzika orgia opojów, to w zasadzie nie ma o czym ro
                        > zmawiać.


                        Trafiony burak. Zatopiony burak smile Brawo.
                      • jacek226315 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 16:49
                        yrithee napisała:

                        > Każdy mierzy swoją miarą. Nie pochodzenie czyni mentalnego wsiura, a wychowanie
                        > . Dałeś swojemu osobistemu buractwu już tyle okazji do prucia wirtualnego otwor
                        > u gębowego, że gdybyś miał zachomikowane choć resztki klasy, dałbyś już spokój
                        > z obrzucaniem innych błotem, bo wbrew Twoim poglądom nie trzymają dzieci w piwn
                        > icach, by te nie raziły swoim istnieniem Twego jaśniepańskiego odętego ego. Gen
                        > eralnie ludzie potrafią mówić i jeśli jakieś dziecko zachowuje się niestosownie
                        > , można poprosić świadka lub rodzica młodych o taktowne upomnienie. Jeśli w Two
                        > im otoczeniu wesele to jakaś dzika orgia opojów, to w zasadzie nie ma o czym ro
                        > zmawiać.
                        Ot ubodlo,uderz w stol.....ttuth hurts
                        • yrithee Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 17:20
                          Ty? Mnie? Hahahaha smile Serio myślisz, że rynsztok Twojego pokroju może kogoś realnie urazić? Przecież wiadomo, że czegoś takiego, jak Ty się generalnie nie zauważa. Można się o takie coś potknąć, pochylićsię, jak nad egzotyczną larwą, ale wziąć na dłużej pod uwagę smętnego, zgorzkniałego trola bez życia innego, niż cudze? No proszę Cię, wykrzesaj resztki godności smile
                          • jacek226315 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 18:20
                            yrithee napisała:

                            > Ty? Mnie? Hahahaha smile Serio myślisz, że rynsztok Twojego pokroju może kogoś rea
                            > lnie urazić? Przecież wiadomo, że czegoś takiego, jak Ty się generalnie nie zau
                            > waża. Można się o takie coś potknąć, pochylićsię, jak nad egzotyczną larwą, ale
                            > wziąć na dłużej pod uwagę smętnego, zgorzkniałego trola bez życia innego, niż
                            > cudze? No proszę Cię, wykrzesaj resztki godności smile
                            Brawo chyba nalezysz do tego gatunku kobiet ktore sa damami dopoki buzi nie otwrza,ja ci niuniu nie ublizylem,a ty robisz ze swych ust szambo ktore cuchnie na odleglosc.Nie mniej mysl sobie co chcesz. Have a nice day,.Good luck.
                            • tamiza.1 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 19:53
                              jacek226315 napisał:

                              > Brawo chyba nalezysz do tego gatunku kobiet ktore sa damami dopoki buzi nie otw
                              > rza,ja ci niuniu nie ublizylem,a ty robisz ze swych ust szambo ktore cuchnie na
                              > odleglosc.Nie mniej mysl sobie co chcesz. Have a nice day,.Good luck.

                              och jakże bardzo Ci przyklaskuję w tym co napisałeś! smile Pozdrawiam Jacek! smile
                  • kaga9 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 17:46
                    yrithee napisała:

                    > Generalnie nie rozumiem, jak można nie lubić dzieci jako grupy społecznej.

                    Nie wypowiem się w kategoriach "lubię /nie lubię". Powiem Ci, jak ja widzę dzieci. Kilkulatki, doprecyzuję. Jest to grupa, która wymaga dużej opieki oraz zainteresowania ich dziecięcymi sprawami. Czy dotąd się ze mną zgadzasz? To teraz napiszę, że do jednego i drugiego się nie nadaję, nie lubię, zajmowanie się tym jest dla mnie bardziej męczące niż cokolwiek innego. Wybitnie irytują mnie sztuczne akcje typu "A ile masz latek?", "O, jaki piękny obrazek namalowałeś", "A skąd masz takie spodenki?" wink Unikam więc sytuacji, w której ktoś poprosiłby mnie o opiekę nad dzieckiem lub zabawianie go. Owszem, sporadycznie mi się zdarza, ale staram się jak najszybciej z tego wymiksować, bo czuję potworny odpływ energiiwink Nie jestem też fanką dziecięcej urody (choć naprawdę szanuję poglądy w stylu "wszystkie dzieci są piękne/ słodkie /radosne itp."), ale o, proszę, akurat dziś widziałam naprawdę ładnego czterolatka (syn koleżanki z pracy). Wydaje mi się, że u nas zachwyt nad dzieckiem /zainteresowanie nim są oczekiwane i dość oczywiste, może się mylę, ale tak sądzę. Akceptowalne są dla mnie nastolatki, głównie dlatego że potrafią się same sobą zająć i z nimi jestem w stanie o czymkolwiek pogadać.

                    > To nie są zwierzątka domowe, zachcianki,

                    Niektóre (!!!) matki udowadniają, że owszem, są to zachcianki. Mówię o tych, które zanim zdecydowały się na macierzyństwo, nie przemyślały sprawy wychowania dziecka, tylko poleciały "chcę mieć dzidzię, bo to takie słodkie i różowe".

                    Wesele to okazja rodzinna, ja i się już robi wielką popijawę, to wbrew ofic
                    > jalnym twierdzeniom nie jest to impreza dla młodych, a dla gości.

                    To po co młodzi w tym wszystkim? Żeby zapraszać część gości, bo wypada, część (dzieci), bo ich rodzice się obrażą? Dla gości każde wesele to impreza jedna z wielu, dla młodych to ta jedyna i dobrze by było, żeby przede wszystkim oni czuli się dobrze. Nie chodzi o to, żeby czuli się dobrze kosztem gości albo jako jedyni na weseluwink, ale... Gość zawsze może zrezygnować z uczestnictwa w danym weselu, młodzi -jeśli się na wesele decydują -nie.

                    Każdy ma prawo zaprosić na imprezę ludzi, których zna i lubi. Na wesele, urodziny, parapetówkę. I zawsze trzeba się liczyć z odmową w razie braku akceptacji warunków gospodarza, to oczywiste.
                  • the_dzidka Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 15.10.14, 11:40
                    > Generalnie nie rozumiem, jak można nie lubić dzieci jako grupy społecznej.

                    A ja nie rozumiem, i co gorsza nikt nie jest mi w stanie tego wyjaśnić, dlaczego nielubienie dzieci jako całości tak strasznie wszystkich prodzieckich oburza.
                    Nikt nie będzie się czepiał, jeżeli powiem, że nie lubię - powiedzmy - Włochów. Albo na przykład płetwonurków. Co najwyżej spyta z zaciekawieniem "a dlaczego?" Natomiast informacja, że nie lubi się dzieci jako grupy społecznej wywołuje okrzyki oburzenia, uwagi "no ja nie rozumiem,jak można?" tudzież inne uwagi na temat braku serca itd. Albo wkurzające do białości 'tak mówisz, bo nie masz swoich".
                    Bardzo lubię pojedyncze znane mi dzieci, niezależnie od ich wieku, uważam, że są przesympatyczne, zabawne, chętnie spędzam z nimi czas, gdy się nadarzy. Dzieci jako grupy społecznej, masy, nie lubię, nie znoszę i nie rozumiem, uważam ją za wybitnie nieinteresującą i irytującą. I rozumiem, jeżeli ktoś nie ma ochoty z takimi dziećmi en masse obcować.
                    • klaudia.nowosinska Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 15.10.14, 12:51
                      the_dzidka napisała:

                      > > Generalnie nie rozumiem, jak można nie lubić dzieci jako grupy społecznej
                      > .
                      >
                      > A ja nie rozumiem, i co gorsza nikt nie jest mi w stanie tego wyjaśnić, dlaczeg
                      > o nielubienie dzieci jako całości tak strasznie wszystkich prodzieckich
                      > oburza.
                      > Nikt nie będzie się czepiał, jeżeli powiem, że nie lubię - powiedzmy - Włochów.
                      > Albo na przykład płetwonurków. Co najwyżej spyta z zaciekawieniem "a dlaczego?
                      > " Natomiast informacja, że nie lubi się dzieci jako grupy społecznej wywołuje o
                      > krzyki oburzenia, uwagi "no ja nie rozumiem,jak można?" tudzież inne uwagi na t
                      > emat braku serca itd. Albo wkurzające do białości 'tak mówisz, bo nie masz swoi
                      > ch".
                      > Bardzo lubię pojedyncze znane mi dzieci, niezależnie od ich wieku, uważam, że s
                      > ą przesympatyczne, zabawne, chętnie spędzam z nimi czas, gdy się nadarzy. Dziec
                      > i jako grupy społecznej, masy, nie lubię, nie znoszę i nie rozumiem, uważam ją
                      > za wybitnie nieinteresującą i irytującą. I rozumiem, jeżeli ktoś nie ma ochoty
                      > z takimi dziećmi en masse obcować.

                      Nieczęsto zgadzam się z innymi , ale tutaj pełna zgoda.
                    • minor.revisions Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 25.10.14, 01:10
                      > A ja nie rozumiem, i co gorsza nikt nie jest mi w stanie tego wyjaśnić, dlaczego nielubienie dzieci jako całości tak strasznie wszystkich prodzieckich oburza.

                      ale na wesele nikt chyba nie zaprasza dzieci jako bezkształtnej masy, tylko konkretne, znajome sztuki?

                      > Nikt nie będzie się czepiał, jeżeli powiem, że nie lubię - powiedzmy - Włochów.
                      > Albo na przykład płetwonurków. Co najwyżej spyta z zaciekawieniem "a dlaczego?

                      uoj, niepuawda. Faktem jest, że ten standard chyba powoli do POlski dociera (vide ostatnia wspólna audycja Wojewódzkiego i Figurskiego), ale jednak dociera (vide fakt, że to była ich ostatnia audycja).

                      Dziec
                      > i jako grupy społecznej, masy, nie lubię, nie znoszę i nie rozumiem, uważam ją
                      > za wybitnie nieinteresującą i irytującą. I rozumiem, jeżeli ktoś nie ma ochoty
                      > z takimi dziećmi en masse obcować.

                      ALe tak można powiedzieć o wielu grupach, jak już się bardzo chce, na przykład moherowe babcie czy stare ciotki, którym wyrastaj ąwłosy z nosa i które głównie rozmawiają o chorobach. A jednak jakoś nie widziałam nigdy na żadnym forum wątku "denerwują mnei stare, zrzędliwe baby, czy mogę ich nie zapraszać na wesele, mimo, że ot najbliższa rodzina?" i spin-off: "do jakiego wieku zapraszać na wesele? kochaniutcy, mam problem, uznałam, że 65 to taka normalna granica, więc ciotki mojej matki hcyba zrozumieją, ale nei wiem, co zrobić z siostrą ojca, ona niby ma dopiero 62 lata, ale jej mąż ma 69, więc jak jego zaproszę, to będzie kwas, że on starszy od ciotek matki, a zaproszenie dostał, a jak jego nei zaproszę, to siostra ojca pewnie się ibrazi i w ogóle nie przyjdzie i wtedy obrazi się ojciec, a to on stawia wesele, co robić, drogie Bhavo?"
          • nchyb dzieci to nie miłe puszyste małe kotki... 09.10.14, 09:18
            dzieci to nie miłe puszyste małe kotki, misie czy szczeniaczki, które prawie każdy chce pogłaskać i mówi, ze lubi...
            dzieci są różne, tak jak i dorośli. Po prostu ludzie tacy są. Jednych się lubi, innych bardzo nie lubi, czy wręcz nie znosi.
            Z małymi ludźmi - dziećmi - jest dokładnie tak samo.
            Jeżeli więc ktoś twierdzi, ze lubi oczywiście wszystkie dzieci, to albo jest hipokrytą, albo właśnie traktuje te dzieci nie jak ludzi, ale jak takie maskotki, które protekcjonalnie pogłaszcze po głowie i będzie krzywić na tych, co twierdzą, ze nie wszystkie dzieci lubią...

            niestety, przykłady z życia pokazują, że ci co naprawdę ludzi (i dorosłych i małych) nie lubią, rozmnażają się na potęgę, a ich dna idzie dalej...
    • chwilka9 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 07.10.14, 12:41
      Jeżeli zapraszał by ktoś z rodziny to bym się obraziła. Wesele to też moment spotkań rodziny której rzadko się widuje i na takich imprezach chcę żeby moje dzieci poznały ciocie i wujków z dalszej rodziny. Zaproszenie od znajomych - jakbym usłyszała że nie przychodzić z dziećmi to bym wcale nie poszła. Ale mimo że nie byłoby żadnych sugestii dzieci bym nie wzięła.
      To nie do końca jest tak że rodzice się nie bawią bo dzieci przeszkadzają. Niektórzy rodzice będą gorzej się bawili i szybciej pojada własnie ze względu na to że komuś te dzieci powierzyły i się po prostu boją (zależy od wieku dziecka)
      • 5th_element Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 07.10.14, 15:22
        jasne, takie "poznawanie" przez kilka godzin az laskawie rodzice poloza spac, bo trzeba sie integrowac z rodzina w halasie, ryku glosnikow i paskudnej muzyki (w wiekszosci). Sama z lat dzieciecych pamietam wesela jako swa udreke. Moze fakt - nie bylo wtedy animatorek. Nudzilam sie potwornie, nieliczne dzieciaki byly o ilestam starsze/mlodsze. A do traktowania dzieci jako ozdoby czegokolwiek przyznaja sie "wózkarki" , dla których dziecko jest elementem ubioru czy statusu. Poza tym jesli wlasnie na weselu dzieci jest niewiele lub sie nie znaja, to jak zsylka czy inny oboz karny. Targanie dzieciaka ze sobą wszedzie jest jak targanie yorka pod pachą do sklepu spożywczego.
        • nigolla Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 07.10.14, 21:19
          mój tata w ramach buntu zawsze mówił, że nie będzie ze sobą ogonów ciągnął big_grin

          5th_element napisała:

          > jasne, takie "poznawanie" przez kilka godzin az laskawie rodzice poloza spac, b
          > o trzeba sie integrowac z rodzina w halasie, ryku glosnikow i paskudnej muzyki
          > (w wiekszosci). Sama z lat dzieciecych pamietam wesela jako swa udreke. Moze fa
          > kt - nie bylo wtedy animatorek. Nudzilam sie potwornie, nieliczne dzieciaki byl
          > y o ilestam starsze/mlodsze. A do traktowania dzieci jako ozdoby czegokolwiek
          > przyznaja sie "wózkarki" , dla których dziecko jest elementem ubioru czy status
          > u. Poza tym jesli wlasnie na weselu dzieci jest niewiele lub sie nie znaja, to
          > jak zsylka czy inny oboz karny. Targanie dzieciaka ze sobą wszedzie jest jak ta
          > rganie yorka pod pachą do sklepu spożywczego.
      • bene_gesserit Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 21:37
        chwilka9 napisała:

        > Jeżeli zapraszał by ktoś z rodziny to bym się obraziła. Wesele to też moment sp
        > otkań rodziny której rzadko się widuje i na takich imprezach chcę żeby moje dzi
        > eci poznały ciocie i wujków z dalszej rodziny.

        Pamiętam swoją obecność na takich imprezach dla licznej doprawdy rodziny i pamiętam, ze nudziłam się jak mops. Nienawidziłam z całego serca obściskiwania i obcałowywania przez tabuny krewnych z różnych stron świata, śladów szminki na policzkach i pytań, kim będę kiedy dorosnę, ile mam latek i kiedy do nas przyjedziesz. Kontakty podczas takich duzych imprez są, ze względu na ich specyfikę, zdawkowe, dzieci - o ile nie są skrajnymi ekstrawertykami - zazwyczaj szybko czują się przebodźcowane ale i znużone.

        > To nie do końca jest tak że rodzice się nie bawią bo dzieci przeszkadzają. Niek
        > tórzy rodzice będą gorzej się bawili i szybciej pojada własnie ze względu na to
        > że komuś te dzieci powierzyły i się po prostu boją (zależy od wieku dziecka)

        Jeśli bałabym się z kimś zostawić dzieci, to bym ich nie zostawiała. Jeśli miałabym obsesję, ze jeśli spuszczę je z oczu, to coś im się może stać, to bym zajęła się sobą na poważnie.
      • vi_san Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 18.10.14, 14:07
        Chwilko w czasach kiedy byłam dzieckiem w rodzinie [tak, tej dość bliskiej] odbyło się kilka ślubów/wesel. I jeśli na zaproszeniu nie było wyraźnie zaznaczone, że z dziećmi - moi rodzice szli sami. I, zaskakujące, nie mam z tego powodu traumy, kompleksów i sesji u psychoanalityka. Okazją do "socjalizowania" dziecka z rodziną była masa. Ślub i wesele kogoś z rodziny nie są po to, żeby twoje dziecko poznawało swoich wujków i ciocie, do tego okazji, jeśli jesteś osobą zżytą z rodziną, można znaleźć w bród.
        Z kilku przypadków wesel na których byłam [już jako dorosła] - dzieci i rodzice bawią się dobrze tylko wtedy, kiedy jest liczne grono dzieci, ergo: ktoś się nimi zajmuje. Jeśli dzieci jest dwoje lub troje - zwykle się nudzą, plączą pod nogami, ogólnie przeszkadzają. Najdrastyczniejszy przypadek jaki widziałam, to świadkowa, która swojego sześciolatka posadziła na swoim miejscu i poszła w tany, a panna młoda przez dużą część posiłku "niańczyła" cudze dzieciątko [był osobny, czteroosobowy stolik dla młodych i świadków], a każda próba zabrania dziecka do innego stolika kończyła się dzikim wyciem...
    • ewikonka Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 07.10.14, 22:19
      Ja też twierdzę, że dzieci nie są ozdobą wesela. Swoich nigdy nie brałam, może dlatego, że zawsze mogłam "upchać" chłopaków u jednej lub u drugiej Babci. Ale gdybym tych Babć nie miała zapewne z dziećmi bym szła na wesele. Ale dobrym tonie jest zaprosić na wesele z potomstwem. Co zrobią goście ich wybór.
    • varia1 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 08.10.14, 13:31
      moja bratowa miała taki pomysł
      ja zapowiedziałam że w takim razie niech nie wykosztowują się na drukowanie zaproszenia dla mnie , naprawdę akurat wtedy nie mogłam zostawić swoich dzieci z nikim oprócz mojej mamy , a matce wypadałoby być na weselu syna...
      los zrządził tak, że w trakcie przygotowań weselnych moja bratowa zaszła\ w ciążę i termin porodu pokrywał się z zaplanowanym terminem ślubu -wesele odłożono o rok i ich córeczka miała chrzciny z weselem, było mnóstwo dzieci i wszyscy świetnie się bawili
    • fotelik-2 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 08.10.14, 16:15
      Zadam tylko jedno pytanie tym ktorzy sa za byciem dzieci na weselach mianowicie ; czy zabieramy dzieci rowniez na bal SYLWESTROWY?
      Juz tu kiedys (dawno) wspomnialam o tym, ze bedac na weselu dzieciak wpadl na kelnerke z goracymi flakami.
      Bachor zostal poparzony, kelnrka ze zwichnieta noga. Rodzice solidnie pod wplywem alkohou. Pogotowie, policja itd. itd.
      Dzieci? NIE!!!!-powinno byc na weselach, nocach sylwestrowych, wieczorach panienskich i kawalerskich.
      ONE maja czas na tego typu "uroczystosci " czyli patrzenie na podpitych wujkow, ciotki, babki,dziadkow itd.
      • una_mujer Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 08.10.14, 17:08
        Naprawdę nie widzisz różnicy? Wesele jest (na ogół) uroczystością RODZINNĄ. A rodzina to i rodzice i dzieci. Bal sylwestrowy raczej rzadko ma character rodzinny...
        Jeżeli nie lubisz jakiejś rodziny, to może po prostu nie zapraszaj w ogóle? Bo na ogół niewychowane dzieci mają też źle wychowanych rodziców...
          • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 11.10.14, 20:49
            jacek226315 napisał:

            > masz racje una_mujer trzeba zabierac na wesela dzieci,oczywiscie dac im wodki j
            > ak sie bawic to sie bawic jest to przeciez uroczystosc RODZINNA

            No cóż, jeżeli komuś bycie na weselu wiąże się tak nierozerwalnie i koniecznie z wódką, to mogę zalecić jedynie spotkania AA i Esperal.
            • jacek226315 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 12.10.14, 01:11
              c2h6 napisała:

              > jacek226315 napisał:
              >
              > > masz racje una_mujer trzeba zabierac na wesela dzieci,oczywiscie dac im w
              > odki j
              > > ak sie bawic to sie bawic jest to przeciez uroczystosc RODZINNA
              >
              > No cóż, jeżeli komuś bycie na weselu wiąże się tak nierozerwalnie i koniecznie
              > z wódką, to mogę zalecić jedynie spotkania AA i Esperal.
              No coz cnotliwa kwoko a pokaz mi takie wesele gdzie nie ma alkoholu
              • pijak.i.zlodziej Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 12:44

                > No coz cnotliwa kwoko a pokaz mi takie wesele gdzie nie ma alkoholu

                OMG ten koleś jest przykładem braku logiki dyskusyjnej i to braku na najwyższym możliwym poziomie. Sprowadzanie spraw do absurdu (porównywanie wesel do wizyty w barze ze striptizem), argumenty ad personum i tym podobne rzeczy mówiące o braku zdrowego rozsądku, pomyślunku czy jakiegokolwiek śladu inteligencji.

                To jak rozumiem dla tego gościa związek to przede wszystkim "pierdzenie" bo pokażcie mi taki związek gdzie partnerowi udało się nie "pierdnąć" - argument na poziome tego typa.
              • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 16.10.14, 23:22
                jacek226315 napisał:

                > c2h6 napisała:
                >
                > > jacek226315 napisał:
                > >
                > > > masz racje una_mujer trzeba zabierac na wesela dzieci,oczywiscie da
                > c im w
                > > odki j
                > > > ak sie bawic to sie bawic jest to przeciez uroczystosc RODZINNA
                > >
                > > No cóż, jeżeli komuś bycie na weselu wiąże się tak nierozerwalnie i konie
                > cznie
                > > z wódką, to mogę zalecić jedynie spotkania AA i Esperal.
                > No coz cnotliwa kwoko a pokaz mi takie wesele gdzie nie ma alkoholu

                A ten alkohol na weselu to jest jakiś problem? Dziecku od widoku kieliszków z winem oczy ugotują się na twardo i będzie z nich można łyżeczką wyjeść tęczówki jak żółtka?
                • bene_gesserit Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 21:43
                  Generalnie na weselu ktoś - jedna lub parę osób - może sie rozochocić i uchlać do urwania filmu wzglednie pawiowania. Ja mam słabą tolerancję na taką definicję zabawy, ale - zwłaszcza jeśli weselisko nie jest na 30, ale na 120 osób - organizatorom może być trudno ogarnąć całość sytuacji i przemówić w porę wujowi z kuzynkiem do rozumu. A paru skutych gości bełkoczących coś z przejęciem albo spiących z twarzą w kotlecie to nie jest specjalnie wychowawczy widok dla czterolatka. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie.
                  • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 18.10.14, 23:09
                    bene_gesserit napisała:

                    > kuzynkiem do rozumu. A paru skutych gości bełkoczących coś z przejęciem albo sp
                    > iących z twarzą w kotlecie to nie jest specjalnie wychowawczy widok dla czterol
                    > atka. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie.

                    Ale też mózg mu nie wypłynie przez oczy jak coś takiego zobaczy, więc bez histerii proponuję. A tak czy inaczej - to rodzice są od decydowania czy ich dziecko jest gotowe na widok wujka z gębą w sałatce, a nie przypadkowa pusta niuńka w białej kiecce.
                    • bene_gesserit Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 25.10.14, 11:01
                      A tak czy inaczej - to rodzice są od decydowania czy ich dziecko
                      > jest gotowe na widok wujka z gębą w sałatce, a nie przypadkowa pusta niuńka w
                      > białej kiecce

                      Patrząc na niektórych rodziców i na niektóre ultragłupie, ultraagresywne i mocno bezmyślne wpisy niektórych rodziców tutaj, mam spore wątpliwości, czy nie powinno się wydawać pozwoleń na dzieci - dopiero po tym, jak udowodnią, ze są wystarczająco dojrzali i świadomi. Niektórzy po prostu do tej trudnej roli nie dorośli - są za głupi, zbyt nieszczęśliwi i zwyczajnie się nie nadają, bo w najlepszym wypadku wyprodukują kolejne pokolenie równie nieszczęśliwych, co oni sami, frustratów. Czasem lepiej, zeby o pewnych sprawach decydowali za nich inni.
        • attiya Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 11.10.14, 13:17
          bzdura
          połowa weselników to obcy sobie ludzie - ze strony młodego i młodej
          poza tym dziś nikt już na siłę nie zaprasza ciotecznego brata wujenki ze strony siostry ciotecznej
          dziś zaprasza się bliskich kolegów i koleżanki, przyjaciół, często sąsiadów z którymi się żyje lepiej niż z rodziną
          rodzina dziś to często dziadkowie, rodzice, rodzeństwo, chrzestni i tyle
          i potwierdzam jak wyżej - tak, wesele, to impreza dla dorosłych, nie dla dzieci, sama jako dziecko w takowych nie uczestniczyłam i jakoś żadnej traumy nie czuję z tego powodu
    • iszaki Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 08.10.14, 18:37
      To zależy, bo jeśli są to dzieci rodziny - braci, sióstr, to jest to dużym nietaktem. Najlepiej poprosić, by goście potwierdzili w jakiej ilości pojawią się na weselu a dla dzieci przewidzieć kącik z zabawkami itp. Na moim weselu było dwoje dzieci - 5 latek i roczna dziewczynka, jeszcze karmiona piersią. Wiedzieliśmy o tym i zorganizowaliśmy dla karmiącej mamy mały kącik za parawanem, gdzie mogła pociechę dokarmić w spokoju. Dzieci miały zabawki, klocki, kredki i inne duperele. Młody tańczył z wujkami i ciotkami, a młoda spała przez długą część imprezy. Trochę połaziła i też próbowała 'tańczyć". Najczęściej dzieciakami zajmują się też inni zgromadzeni - nie tylko ich rodzice.
      Przy większej ilości młodocianych warto pomyśleć o animatorze/opiekunie.
      Ale ostatecznie - raczej jest to nietaktowne by zabraniać gościom zabierania dzieci na wesele. To, czy zechcą je zostawić w domu powinno być ich decyzją.
      Ja sama jako sześcio, czy siedmiolatka byłam na weselu, podczas gdy moją roczną siostrę rodzice zostawili z babcią. Ale to była ich decyzja.
      • samira33 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 18:20
        Wszystko ci się pomyliło. Nietaktowne to jest zabieranie ze sobą dzieci. Jeżeli dostajesz zaproszenie na wesele z osobą towarzyszącą (chłopakiem, partnerem, mężem), to nie oznacza, że możecie zabrać ze sobą swoje dzieci. Jeżeli tego nie rozumiesz to nie zrozumiesz.
      • attiya Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 11.10.14, 13:20
        sory ale nie chodzę na wesela aby zajmować się czyimiś dziećmi, sama ze swoim dzieckiem też nie chodzę aby opiekę nad nim zrzucać na inne osoby
        a wydawanie dodatkowej kasy na animatora to kasa wyrzucona w błoto
        idę na wesele aby dobrze się bawić a nie uważać na kręcące się pod nogami dzieci
        a dla samego dziecka kilkugodzinne przebywanie w sali z ciągłą, zwiększoną liczbą decybeli to tez chyba żadna przyjemność
    • take_i_t_easy Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 09.10.14, 08:38
      Jeśli o mnie chodzi to jak najbardziej uważam, że masz prawo sugerować w taki czy inny sposób - "bez dzieci".

      Gdybym takowe zaproszenie otrzymał to w ramach odpowiedzi wysłałbym życzenia SMSem i podarował sobie wątpliwej jakości imprezę celebrującą "nowe życie we dwoje". Jeżeli ktoś poświęca czas na wybór alkoholi, muzyki i układanie jadłospisu to równie dobrze mógłby zadbać o niepełnoletnią część rodziny.
        • take_i_t_easy Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 09:11
          Ależ skąd. Poprzez selekcję.

          Skoro najpierw dzieci to może osoby po 55 roku życia również odrzucimy? Bo przecież nie zjedzą (ta cukrzyca), nie wypiją (bo serce), nie potańczą (bo miażdzyca)...

          Jak chcę zrobić imprezę by się napić i potańczyć to robię bez konkretnego powodu. Wesel to uroczystość rodzinna z definicji. Oczywiście tak jak każdy ma prawo organizować i świętować na swój własny sposób tak i jak mam prawo do oceny rodzaju rozrywki.



          • nchyb Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 11:18
            > u. Wesel to uroczystość rodzinna z definicji.

            czy możesz podać konkretną definicję? z jakiego okresu ona pochodzi?
            bo tak nawet historycznie patrząc, to pomijając małoletnie panny młode z rodzin królewsko-szlacheckich - w tych dawnych weselach ta dzieciarnia nie brała udziału... smile
            • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 11.10.14, 20:53
              nchyb napisała:

              > > u. Wesel to uroczystość rodzinna z definicji.
              >
              > czy możesz podać konkretną definicję? z jakiego okresu ona pochodzi?
              > bo tak nawet historycznie patrząc, to pomijając małoletnie panny młode z rodzin
              > królewsko-szlacheckich - w tych dawnych weselach ta dzieciarnia nie brała udzi
              > ału... smile

              A skąd te śmieszne poglądy? Z pokręconych czasów wiktoriańskich? Wtedy to może i tak było.
              • nchyb Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 12.10.14, 20:22
                > A skąd te śmieszne poglądy? Z pokręconych czasów wiktoriańskich? Wtedy to może
                > i tak było.

                obecne twoje poglądy są dla wielu śmieszne, nie wszędzie ciąga się z braku innych możliwości wszędzie dziecko ze sobą - dorabiając ideologię, ze dziecko to ja...
                nie, ja to ja, a dziecko to dziecko.
                Definicyjne wesele (o ile tak to można nazwać) to historycznie ujmując (znacznie jeszcze przed jej wysokością Wiktorią) impreza świętująca przejście dwojga młodych ludzi ze świata młodzieży właśnie do świata dorosłych. Cała obrzędowość temu była poświęcona i nie było tam miejsca na dzieci.

                Współcześnie, tak po drugiej wojnie światowej raczej stopniowo w pewnych kręgach dzieci zaczynały uczestniczyć w wielu imprezach. Ogólnie po wojnie uczestniczyły w nich z prozaicznej przyczyny - braków lokalowych. W latach powojennych nie robiono większości wesel lokalowych tylko domowe, z braku innych możliwości, wiele dzieci się tam kręciło.
                I tak im jako dorosłym zostało i teraz rodzinną ideologię do tego dorabiają, a ich dzieci przyjmują już za pewnik, ze tak było jest i powinno być...
                • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 16.10.14, 23:26
                  nchyb napisała:

                  > > A skąd te śmieszne poglądy? Z pokręconych czasów wiktoriańskich? Wtedy to
                  > może
                  > > i tak było.
                  >
                  > obecne twoje poglądy są dla wielu śmieszne, nie wszędzie ciąga się z braku inny

                  Śmiech przygłupów mało mnie rusza.

                  > ch możliwości wszędzie dziecko ze sobą - dorabiając ideologię, ze dziecko to ja
                  > ...
                  > nie, ja to ja, a dziecko to dziecko.
                  > Definicyjne wesele (o ile tak to można nazwać) to historycznie ujmując (znaczni
                  > e jeszcze przed jej wysokością Wiktorią) impreza świętująca przejście dwojga mł
                  > odych ludzi ze świata młodzieży właśnie do świata dorosłych. Cała obrzędowość t
                  > emu była poświęcona i nie było tam miejsca na dzieci.

                  Już - już było prawie dobrze, tylko wyssane z palca ostatnie pół zdania znowu Cię wygłupiło.

                  > Współcześnie, tak po drugiej wojnie światowej raczej stopniowo w pewnych kręgac
                  > h dzieci zaczynały uczestniczyć w wielu imprezach. Ogólnie po wojnie uczestnicz
                  > yły w nich z prozaicznej przyczyny - braków lokalowych. W latach powojennych ni

                  Jassssne, przed wojną rodziny gnieżdżące się w kamienicach po kilkanaście osób na mieskzanie miały takie warunki lokalowe że hej.

                  > e robiono większości wesel lokalowych tylko domowe, z braku innych możliwości,
                  > wiele dzieci się tam kręciło.

                  No, a przed wojną wiejskie wesela oczywiście odbywały się w lokalach suspicious

                  Boszsz, jakie to z jednej strony jest zabawne, a z drugiej śmieszne kiedy takie ludziki jak Ty modę ostatnich dziesięcioleci biorą za odwieczną normę...

          • bene_gesserit Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 21:48
            take_i_t_easy napisała:

            > Ależ skąd. Poprzez selekcję.
            >
            > Skoro najpierw dzieci to może osoby po 55 roku życia również odrzucimy? Bo prze
            > cież nie zjedzą (ta cukrzyca), nie wypiją (bo serce), nie potańczą (bo miażdzyc
            > a)...

            O mamo, ależ demagogia! Aż piszczy!
            Jak można porównywać sytuację ciągania maluchów na całonocną balangę z prawem wyboru osoby dorosłej i samostanowiącej?
      • sooto Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 10:29
        tak patrzac z pewnego dystansu to na swoje wesele tez bym nie zapraszala dzieci. fajnie wszystko wyglada na zdjeciach. ale w sytuacji kiedy dzieciak lazi po urzedzie i wrzeszczy bo nikt sie nim nie interesuje, mi opadaja rece. nie mam ochoty w dniu slubu drzec sie i wychowywac cudze dzieci.
        rodzina rodzina, ale jak dzieci nie potrafia sie zachowac to nie powinny przychodzic i tyle.
    • fielmon Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 09.10.14, 09:24
      Pewnie niektórzy się pogniewaja. Ale ja się ie dziwię.
      Moja synowa niedawno wzięła na wesele swojego 9 letniego syna i 8-miesięczną córkę. Powiedziała synowi, że nie ma z kim zostawić, choć jej mama i siostra na pewno by się nią zaopiekowały. Zabrała małe dziecko, zeby syn zamiast zatańczyć jeździł po sali tanecznej wózkiem i zmieniał pampersy miedzy stołami.
      • 2ola12345 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 09.10.14, 09:44
        Po pierwsze goście to też ludzie czasem też by chcieli się w spokoju pobawić.O weselu wiemy dużo wcześniej można opiekę zorganizować.Jak ktoś chce - no chyba że szuka wymówki żeby nie przyjechać bo to koszty.Jeśli nie macie zamiaru zapraszać dzieci po prostu to powiedzcie zapraszając gości.Generalnie to jest impreza dla dorosłych,kiedyś by nie było problemu teraz wszędzie zabiera się dzieci ze sobą bez względu czy umieją się zachować czy nie.A powinna chyba wiedzieć, że pewne imprezy są dla dorosłych i tyle.Poza tym na weselu alkohol, sprośne żarciki itd.Jak to się ma do promowanego przez nasze państwo wychowania w trzeźwości??W wielu przypadkach dzieci zapraszane są na poprawiny.U nas dzieci nie było i nikt z tego powodu nie umarł.Bawili się wszyscy świetnie.Nie przejmuj sie zawsze sie znajdzie jakaś ciotka, która stwierdzi że bigos był niesmaczny albo coś innego.Powodzenia i odwagi - to twój ślub nie zapominaj o tym!!
          • o_clipa Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 09.10.14, 14:12
            Według mnie wesele to impreza pary młodej (a nie całej rodziny) i to młodzi powinni decydować, czy życzą sobie dzieci na weselu czy nie. Ja bym raczej nie chciała, lubię dzieci, ale to nie jest kinderbal. Co to za zabawa, gdy co chwila przychodzi do ciebie znudzone dziecko i marudzi, by już iść do domu.
            No ale wciąż w niektórych środowiskach pokutuje przekonanie, że wesele młodzi robią nie po to, żeby świętować początek nowej drogi w wybranym gronie, ale że ma być spęd rodzinny i zadowalanie ciotek, wujków i krewnych widzianych po raz ostatni, gdy wybijały się mleczaki.
            • nigolla Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 09.10.14, 16:36
              o_clipa napisała:

              > Według mnie wesele to impreza pary młodej (a nie całej rodziny) i to młodzi pow
              > inni decydować, czy życzą sobie dzieci na weselu czy nie. Ja bym raczej nie chc
              > iała, lubię dzieci, ale to nie jest kinderbal. Co to za zabawa, gdy co chwila p
              > rzychodzi do ciebie znudzone dziecko i marudzi, by już iść do domu.
              > No ale wciąż w niektórych środowiskach pokutuje przekonanie, że wesele młodzi r
              > obią nie po to, żeby świętować początek nowej drogi w wybranym gronie, ale że m
              > a być spęd rodzinny i zadowalanie ciotek, wujków i krewnych widzianych po raz o
              > statni, gdy wybijały się mleczaki.

              no ja mam dokładnie takie podejście. Dodatkowo na jedym z wesel na jakich byłam była chrześnica panny młodej, wchrzaniała się na absolutnie KAŻDE zdjęcie, a jej rodzice uważali, że to takie słodkie i się śmiali tylko, biedna PKa i jej świadkowa próbowały nieudolnie interweniować, ale dzieciak gruby ryk podnosił na wieść, że ma wyjść z kadru (lat 7 toto miało)
                • b_marciszonek Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 08:43
                  A Twoi goście po spożyciu nie drą ryja? Strasznym językiem się posługujesz.
                  Mnie rodzice znowu wpierali (i przyszli teściowie także) że wesele robimy dla gości a nie dla siebie, to nasza impreza, ale to goście są najważniejsi. Inni robią odwrotnie, dlatego zapatrzeni we własne JA, JA, JA, zapominają o gościach, którzy każde wesele pamiętają i świetnie wyczuwają fakt, że nikt ich tu nie chciał- "Jak komus to nie odpowiada niech nie przychodzi. Bardzo proste"
                  Nam bardzo zależało na KAŻDYM gościu... Ale to inna kwestia...
    • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 09.10.14, 23:01
      nigolla napisał(a):

      > bo krzyczą, piszą, biegają, rodzice są ukatowani, wychodzą wcześniej, łażą je u
      > sypiać w samochodzie, gorzej się bawią i w ogóle.
      >
      > spotka się to ze zrozumieniem rodziny, jak sądzicie? przy dawaniu zaproszeń pow
      > iedziałabym, że bez dzieci i tyle.

      Zapraszanie rodziny bez dzieci na wesele to prymitywne buractwo i tyle w temacie. Wesele jest rodzinną uroczystością a nie żadnym "moim świętem". Chcesz mieć "swoje święto" z posłusznymi małpkami to sobie wynajmij gości za pieniądze.

      No ale w sumie czego ja wymagam od osoby mówiącej "mój mężuś"?

      Skądinąd fakt że ten "mężuś" ma w d*pie organizację wesela wiele mówi o poziomie "żoneczki" - pustaka, który ze ślubu i wesela rozumie tyle, że to okazja aby się pokazać w plastikowej fryzurze i wypasionej sukni.
        • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 00:39
          sameshitdifferetnday napisał(a):

          > Prymitywnym buractwem jest wymaganie na innych zeby zapraszali Twoje dzieciaki
          > mimo ze ich nie chca. A nie pomyslalas ze moze Twoje dzieci sa glupie, meczace,
          > nie potrafia sie zachowac, gadaja glupoty itd i dlatego nie sa zapraszane? Ty
          > tez zapraszasz tych, ktorych ne lubisz?

          Tak, na spotkania rodzinne zapraszam wszystkich. Włącznie z kuzynami uważanymi za przygłupów i nudnymi ciotkami. Dopóki krewny nie robi innym krzywdy, na duże imprezy wypada go zaprosić. Selekcja "zapraszamy babcię, ale dziadek ma zostać w domu" dla normalnie wychowanego człowieka jest niewyobrażalna, jeżeli tylko dziadek nie jest chory psychicznie w sposób niebezpieczny dla otoczenia.

    • zaisa Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 00:31
      Twoj wybór.
      Lecz licz się z tym, że będą osoby, które z tego powodu nie bedą na weselu, bo nie zawsze i nie kazde dziecko da się zostawić na noc i/lub osoby, które wyjdą wczesniej, bo zostawiły z kimś dziecko/dzieci.
      Zastrzeżenie, że wolisz, by dzieci nie były na weselu nie jest jednoznaczne z tym, że nie będzie ich w kościele. Nie wyobrażam sobie zastrzeżenia, że nie życzysz sobie dziecka w kosciele.
      I nie wyobrażam sobie usypiania i zostawienia dziecka w samochodzie. Oraz upicia się mając dziecko pod opieką.
      Akurat gdy braliśmy ślub najbliższe grono znajomych było mocno i dość świeżo dzieciate - tak od 0 do 2-3 lat. I dla nich - rodziców z dziećmi zrobiliśmy tydzień później imprezę dzienną, domową. Na weselu byl rodzinny 4-latek i nastoletnie kuzynki. Tylko mielismy ten komfort, ze nikt się nie upil.
      Jeśli sami finansujecie wesele to wszystkie wybory i decyzje są Wasze. Ale jesli dokładają się rodzice to moze warto się skonsultować z nimi?
    • cccccccccccccc-cc Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 10:31
      Wesele to nie jest miejsce dla małych dzieci. Trzeba być wyrodnym rodzicem albo jakąś rodzinną patologią żeby zabrać dziecko w miejsce gdzie dorośli piją (często do wyrzygania), przeklinają itp. ogólnie zachowują się w sposób w jaki małe dziecko nie powinno oglądać. Jeśli rodzice takiego dziecka nie mają na tyle rozumu by oszczędzić dziecku takiego widoku to trudno.
      Poza tym wesele to twoja impreza a nie wątpliwej jakości rodziny która przyjdzie nażre się za twoje pieniądze i jeszcze bedzie narzekać że swoich bachorów nie mogła przyprowadzić. Nie chcesz dzieci, co zrozumiałe zresztą, to zapraszaj gości z zaznaczeniem że bez dzieci. Ci co się obrażą i nie przyjdą to i tak niewielka strata będzie bo to jakieś półmózgi będą więc niech lepiej zostaną w domu.
      • nchyb Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 11:14
        > jakąś rodzinną patologią żeby zabrać dziecko w miejsce gdzie dorośli piją (czę
        > sto do wyrzygania), przeklinają itp. ogólnie zachowują się w sposób w jaki małe
        > dziecko nie powinno oglądać

        dla mnie większą patologią jest zachowanie które opisujesz. Jak ktoś pije do tego stopnia - że dziecku nie powinien się pokazać - to to właśnie jest patologia.

        Co nie zmienia sytuacji, że faktycznie nie wszędzie te dzieci trzeba ciągnąć ze sobą...
        • cccccccccccccc-cc Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 13:20
          oczywiście, dlatego uważam że dzieci nie powinny być na wesela zabierane. Nie sposób uniknąć opisanych przeze mnie sytuacji, nigdy nie wiadomo który wujek, czy osoba towarzysząca upije się albo zacznie zachowywać nieprzyzwoicie czy agresywnie. Wesele to nie miejsce dla dzieci. Do USC czy kościoła można je zabrać ale potem zaczyna się zabawa dla dorosłych.
        • jacek226315 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 16:28
          nchyb napisała:

          > > jakąś rodzinną patologią żeby zabrać dziecko w miejsce gdzie dorośli piją
          > (czę
          > > sto do wyrzygania), przeklinają itp. ogólnie zachowują się w sposób w jak
          > i małe
          > > dziecko nie powinno oglądać
          >
          > dla mnie większą patologią jest zachowanie które opisujesz. Jak ktoś pije do te
          > go stopnia - że dziecku nie powinien się pokazać - to to właśnie jest patologia
          > .
          >
          > Co nie zmienia sytuacji, że faktycznie nie wszędzie te dzieci trzeba ciągnąć ze
          > sobą...
          A pokaz mi takie wesele bez alkoholu i przynajmniej jednego uwalonego do nieprzytomnosci goscia
            • jacek226315 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 08:24
              c2h6 napisała:

              > jacek226315 napisał:
              >
              > > A pokaz mi takie wesele bez alkoholu i przynajmniej jednego uwalonego do
              > nieprz
              > > ytomnosci goscia
              >
              > Bez uwalonego - bez trudu. Bez alkoholu - niby po co? A bez marchewki na przykł
              > ad by ci nie wystarczyło?
              Ups bylabys zawiedziona gdyby ta marchewka byla tarta. A zyczeCi bys miala(l) jako gosci pare z dzieckiem,na skutek zachowania wszyscy goscie jak jeden maz wstali i z uroczystosci wyszli. Ja juz bylem i wierz mi mile to nie bylo. Rodzice rozpieszczonego (nie wiem jak toto nazwac) nie widzieli w zachowaniu swego jedynaka nic zlego,a dzieciak biegal,halasowal, szturchal innych, ciagnal kobiety albo za wlosy albo za sukienki.Teraz ci rodzice dziwia sie iz nikt ich nie chce w swoim towarzystwie,ani ich omijaja wielkim lukiem.
              • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 18.10.14, 23:11
                jacek226315 napisał:

                > c2h6 napisała:
                >
                > > jacek226315 napisał:
                > >
                > > > A pokaz mi takie wesele bez alkoholu i przynajmniej jednego uwalone
                > go do
                > > nieprz
                > > > ytomnosci goscia
                > >
                > > Bez uwalonego - bez trudu. Bez alkoholu - niby po co? A bez marchewki na
                > przykł
                > > ad by ci nie wystarczyło?
                > Ups bylabys zawiedziona gdyby ta marchewka byla tarta. A zyczeCi bys miala(l)

                Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi z tą marchewką, ale twoje traumy z trudnego dzieciństwa mnie nie interesują, więc nie wnikam.

                > jako gosci pare z dzieckiem,na skutek zachowania wszyscy goscie jak jeden maz w
                > stali i z uroczystosci wyszli. Ja juz bylem i wierz mi mile to nie bylo. Rodzic

                Już ci kiedyś wszyscy goście wyszli z powodu twojego zachowania? Nie dziwię się.
      • nick4comments Dziwnie definiujesz patologię 13.10.14, 11:33
        Po co ukrywać przed dzieckiem to że wujek jest pospolitym pijakiem i nie zna umiaru? Niech wujek się wstydzi rzucenia pawia na parkiet w obecności dzieci, albo kuzynka niech się wstydzi zataczania się od ściany do ściany z petem w gębie i zaśnięcia z twarzą w klopie.
        I co to za jakaś dziwna hierarchia żeby ochlejmordy żygające po kątach były ważniejsze od dzieci? Prędzej nie zaprosiłbym pijaków żeby obecne na weselu dzieci nie narażać na takie widoki niż na odwrót.
        • bene_gesserit Re: Dziwnie definiujesz patologię 17.10.14, 21:55
          No, a jak jeszcze spity wuj zatoczy się, zaplącze i runie na dziecko to dopiero jest szkoła życia dla milusińskiego. I niech się wstydzi potem.

          A przesadzić z alkoholem zdarza się wielu, zwłaszcza podczas wesela. Nie trzeba być nałogowcem. Poważnie czerwone twarze i bardzo zajadle dyskusje o polityce będą miały jakiś walor edukacyjny dla pieciolatki?
      • projekt-365 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 30.10.14, 12:35
        "nażre się" z "bachorami", matko kochana, ale jesteś chamem i prostakiem.
        Najlepiej jakby goście po ślubie dali koperty i poszli do domu, po co młodym dupę zawracać na weselu...
        Dlatego nie robiłam wesela, żeby takie chamciuchy jak ty, nie komentowały, że latały "bachory", albo że "żarcie" było nie takie. W dupie mam i takich gości i ich pieniądze…
    • julita165 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 11:03
      Jestem tego samego zdania co Ty. Nie mówiłam wprost że zapraszam bez dzieci ale zaproszenia były imienne i żadnych dzieci nie wymieniałam. Wszyscy byli bez dzieci. Zresztą myślę, że rodzice też starają się jak tylko mogą zapewnić dzieciom opiekę, przyjśc sami i dobrze się bawić.
      • lolita27 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 12:22
        Ja również nie jestem fanką dzieci na weselu, ale nie wyobrażam sobie, żeby tez nie było np ukochanej siostrzenicy czy siostrzeńca.. W bliskiej rodzinie, gdzie mieszka się niedaleko, można dzieci zabrać na ślub, a potem zapewnić im opiekę gdy będą już zmęczone.
        Ja 10 lat temu tez tak uważałam, na zaproszeniach było imiona dorosłych, i wszyscy się dostosowali. Były dwie bratanice męża, 3 letnie, nie szalały,a były ozdobą smile
        Natomiast w zeszłym roku na ślubie i weselu mojej siostry były moje dzieci, 8 latka bawiła się znakomicie z dorosłymi, a 5 latek nie potrafił się odnaleźć i naprawdę był to dla mnie spory kłopot bo byłam świadkową.
        Osobiście -poza weselem mojego i męża rodzeństwa, nie zabieram dzieci na wesela.
        Byli na weselach najbliższej rodziny , bo uważam to za konieczność poza tym, te nasze dzieciaczki gdzieś muszą zobaczyć jak wygląda taka uroczystość, zobaczyć jak się inni zachowują.
        A tak to w końcu dla większości młodych małżeństw dzieciatych to czasem jedyna szansa, żeby wyjść gdzieś bez dzieci i potańczyć , wyluzować się!
      • dzidka.dwa Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 14:51
        Kilka lat temu moja szwagierka ( siostra mojego męża) zapraszając nas na wesele zastrzegła zebyśmy nie zabierali naszej córeczki. Nie wypadało nam nie pójść. Zostawiliśmy dziecko pod opieką mojej Mamy - po raz pierwszy( miała 1,5 roku) - nie usnęła całą noc !!! Jak zadzwoniłam ,żeby się dowiedzieć czy wszystko w porządku i usłyszałam jak płacze i mnie woła sama się rozpłakałam i o żadnej "zabawie" nie było już mowy. Byliśmy 200km od domu. Kilka miesięcy później na wesele mojej siostry córcia z nami pojechała ( mojej Mamie tez wypadało być wink ) bawiła się ładnie z kilkorgiem innych dzieci pod opieką nas- rodziców wymiennie aż poczuła się zmęczona - mieliśmy wynajęty pokój w domu weselnym -położyliśmy ją spać i czuwaliśmy na zmianę z moimi Rodzicami. Super się bawiliśmy. Wszyscy !!! A pointa jest taka, że szwagierka ma obecnie dwoje dzieci i ostatnio żaliła mi się że ich zaprosili gdzieś na wesele bez dzieci...
        • klaudia.nowosinska Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 15:06
          dzidka.dwa napisała:

          > Zostawiliśmy dziecko pod opieką mojej Mamy - po raz pierwszy( miała 1,5 roku) -
          > nie usnęła całą noc !!!

          Normalnie ręce opadają i wszystko inne też. 1,5 roczne dziecko nie może zostać pod opieką babci bo nie uśnie. Czy Ty wiesz co piszesz? To nie wina dziecka tylko Twojego wychowania. Najgorsze jest, że Ty nawet nie wstydzisz się o tym publicznie pisać. Chcesz mieć dzikusa, co bez mamusi do toalety nie pójdzie? Zapewniam Cię, że to bardzo szybko przestanie Cię bawić. W ogóle czy Wy jesteście przyspawane do swoich dzieci? Na wieczór panieński też je zabieracie? Całonocna impreza z obficie spożywanym alkoholem to nie jest specjalnie wychowawcze dla małych dzieci. Trzeba mieć pieluchowe zapalenie mózgu by tego nie widzieć.
          • maretina Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 14.10.14, 22:21
            No normalnie, 1.5 rocznemu dziecku nie wytłumaczysz co i jak, ono chce do mamy i już. To jego święte prawo, zgodne z normą rozwojową i wychowanie nie ma tu nic do rzeczy.
            Przeraża mnie ten wątek. od jakiegoś czasu obserwuję nagonkę na dzieci, to jakieś chore!
            Nie przeszkadza nikomu nachlany wujek obściskujący ciotki, rzyganie w łazience, chlanie na potęgę, ale dzieci to fuj, "bo się drą". Pijaki za to mają zasady dobrego wychowania w jednym palcu i się do nich ochoczo stosują!smile)))))))))))))))))))))))))))))). Wszak darcie ryja "jeeeeesteś
            szaaalonaaaa" jest takie cool w porównaniu do zabaw dziecięcychsmile))))))))))))))))))))))) heheheh.
            Moja opinia: zaprasza się tak, jak się umie, jak jest się wychowanym. Ja na takie zaproszenie bym nie zareagowała, bo mnie rodzice czego innego uczyli, bo moje dzieci są takimi samymi ludźmi i tak samo należy im się szacunek, a nie jakaś dziwna segregacja na imprezie, która z założenia jest rodzinna. Po weselach co prawda się nie szwędam, bo to imprezy z gatunku tych, które wywołują u mnie silny odczyn alergiczny, ale gdybym musiała się gdzieś pojawić pewnie zostawiłabym dzieci z mamą. Tyle, że to co innego niż bezczelne powiedzenie mi w twarz, że mam się ich na okoliczność popijawy pozbyć na jakiś czas.
            Amen.


            To nie prawda, że Henryka Krzywonos zatrzymała tramwaj. To Jarosław Kaczyński wyłączył prąd!
          • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 00:44
            klaudia.nowosinska napisała:

            > dzidka.dwa napisała:
            >
            > > Zostawiliśmy dziecko pod opieką mojej Mamy - po raz pierwszy( miała 1,5 r
            > oku) -
            > > nie usnęła całą noc !!!
            >
            > Normalnie ręce opadają i wszystko inne też. 1,5 roczne dziecko nie może zostać
            > pod opieką babci bo nie uśnie. Czy Ty wiesz co piszesz? To nie wina dziecka tyl
            > ko Twojego wychowania. Najgorsze jest, że Ty nawet nie wstydzisz się o tym publ

            Ja wiem, co ona pisze. Prawdę. Półtoraroczne, normalnie wychowywane dziecko ma pełne prawo nie chcieć zostać na noc bez rodziców. Owszem, da się wytresować takie dziecko jak psa i przyzwyczaić właściwie do wszystkiego - tylko po co? Żeby jakaś frustratka się nie burzyła na forum?
          • maretina Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 14.10.14, 22:24
            no jasne, testujmy wszystko pół roku wcześniej, żeby zadowolić przyszłą pannę młodą! buhahahahahah. Mama ma być na nasze zawołanie, nie może być zmęczona, mieć swoich planów, ma obstawiać nocki z wnukiem, żeby w nocy, pół roku później nie wyło. A wtedy rodzice na weselu Nicoli lub Andżeli z nachlanym wujem sobie zatańczą do piosenki "majteczki w kropeczki"big_grin
        • mim_maior Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 13.10.14, 12:47
          Dzidka opisała zwykłe doświadczenie wielu matek. Naprawdę, nie ma jednego obowiązującego modelu wychowawczego odpowiedniego dla każdej rodziny, więc pokrzykiwania zaserwowane przez panie klaudia.nowosinska, samira33 czy attiya są co najmniej niegrzeczne. Rozumiem, że może mają inne doświadczenia rodzicielskie, ale przypominam, że jednostkowy punkt widzenia nie jest jedynym możliwym we wszechświecie.
          Rozumiem, że wielu rodziców nie chce się rozstawać z tak małymi dziećmi. Z punktu widzenia psychologii dziecka to też nie jest nic oczywistego. Dlatego jeśli byłabym zaproszona na wesele "bez dzieci" to również bym nie poszła i za zupełnie dobre wyjaśnienie uznałabym "niestety, nie mogę zostawić dzieci". Moje dzieci są już spore i chętnie zostają z dziadkami czy ciotkami, ale gdy były małe nie praktykowaliśmy tego. Nie wykoleiły się jednak ani nie są maminsynkami czy ciamajdami. Są natomiast z nami bardzo blisko.
      • halipka Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 19:10
        Organizowałam wesele, też bez dzieci, ale wtedy nie robiłam wyjątku dla ich wieku, " bez dzieci" dotyczyło wszystkich. Było trochę pretensji, niektórzy obrażeni nie przybyli, ale myślę, że w duchu każdy przyznał mi rację, że raz na jakiś czas dobrze jest bez tego, "mamo, nudzę się, mamo chcę do domu" itp..Dzieciom nic się nie stało, a rodzice byli przez jedną noc na luzie. Obu stronom wyszło to na dobre, ale są ludzie i ludziska.
        • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 00:45
          halipka napisał(a):

          > nic się nie stało, a rodzice byli przez jedną noc na luzie. Obu stronom wyszło
          > to na dobre, ale są ludzie i ludziska.

          Słusznie. Ludzie biorą na rodzinną imprezę dzieci, ludziska muszą je zostawiać, bo jakże to impreza bez uchlania się, a z dzieckiem niewygodnie.
          • bene_gesserit Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 17.10.14, 22:02
            Jeśli obecność dziecka ma być dla ciebie jedynym gwarantem nie uchlania się, to istotnie rozumiem teraz twoją 'bez dziecka nigdy i nigdzie' postawę.

            Zastanawiam sie jednak, co zrobisz, kiedy dorosną i nie będa miały czasu ani ochoty na bycie twoimi alkoholowymi przyzwoitkami?
            • c2h6 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 18.10.14, 23:14
              bene_gesserit napisała:

              > Jeśli obecność dziecka ma być dla ciebie jedynym gwarantem nie uchlania się, to
              > istotnie rozumiem teraz twoją 'bez dziecka nigdy i nigdzie' postawę.
              >
              > Zastanawiam sie jednak, co zrobisz, kiedy dorosną i nie będa miały czasu ani oc
              > hoty na bycie twoimi alkoholowymi przyzwoitkami?

              Ja za to zastanawiam się nad odmętami braku zrozumienia dla czytanego tekstu, w których pogrąża się twój mózg. Ale jako że rozumienie rozmówcy nigdy nie było twoją mocną stroną - problem w gruncie rzeczy nie zaprząta mnie zbytnio.
    • nstemi Trochę to nietakt... 10.10.14, 20:25
      Nie jestem zwolenniczką zabierania dzieci na wesele. To jest jednak impreza często do godzin porannych, dzieci się najpierw nudzą, potem zwyczajnie męczą. Poza tym dorośli też mogą się czasem pobawić bez dzieci. Nawet powinni.
      Jednak mimo wszystko gdybyś na przykład jakoś to wyraźnie zaznaczała na przykład na zaproszeniach to jakoś trąca mi to nietaktem. Trudno mi to wytłumaczyć, ale można się poczuć dotkniętym. Mimo, że nigdy na takie imprezy nie zabieram dzieci, chyba w ogóle bym nie poszła. Dzieci też należą do rodziny.
      Z drugiej strony to Twoje wesele, to ma być dla Ciebie najfajniejsza impreza pod słońcem. Może warto zapraszając ludzi z dziećmi zasugerować, że liczycie na szampańską zabawę z nimi (dorosłymi) do samego rana. Rozsądny człowiek raczej dzieci na całonocne hulanki i swawole nie zabierze.
      • agutek04 Re: Trochę to nietakt... 10.10.14, 21:28
        My mieliśmy dzieci na naszym weselu (bo nie wyobrażałam sobie tego dnia bez moich bratanków,którzy potem nieśli mi welon i obrączki) dlatego zadbaliśmy też o ich rodziców, aby nie musieli się nimi non stop zajmować. Dzieci miały osobny stolik,(na górze) z jedzeniem typowo dziecięcym (np. nuggetsy z kurczaka, zamiast roladek smile A przede wszystkim była pani animatorka, która zajmowała się nimi- była ok 4h. Zabawy, malowanie twarzy, bańki,itp. Dzieci i rodzice byli zachwyceni tym pomysłem. Dzieci w ogóle nie było na sali, biegających pomiędzy tańczącymi dorosłymi.Ok 22-23 po dzieci przyjeżdzały osoby z rodzin i był spokój.Także kto miał ochotę brał dziecko, mówiliśmy że będzie osoba co się nimi zajmie, niektórzy się nie zdecydowali, ale wybór mieli smile
      • cccccccccccccc-cc Re: Trochę to nietakt... 11.10.14, 11:35
        Rozsądnych ludzi jak widać po powyższych wpisach nie ma wielu. Raczej oczekują że dla dzieci bedą jeszcze dodatkowe atrakcje animatorzy itp, trochę przesada. Mimo że dzieci należą do rodziny to nigdzie nie jest powiedziane że na wesele trzeba zapraszać CAŁĄ rodzinę, raczej nie ma takiego obowiązku. Poza tym raczej w zwyczaju jest żeby dostosować się do życzenia państwa młodych, w końcu to jest ich dzień, więc niech zapraszają tych których chcieliby widzieć, a obrażanie się o to jest troche dziwne i nie bardzo to rozumiem, żęby psuć taką uroczystość młodym swoimi fochami bo nie zaprosili dzieci. Jeśli chodzi o niezabieranie dzieci na wesele to chyba nie do końca chodzi o to ze dzieci się nudzą i męczą a raczej o to że przeszkadzają w zabawie dorosłym a wesele to zabawa dla dorosłych. Zaznaczenie na zaproszeniu NO KIDS lub podobnie daje wyrażnie do zrozumienia że nie bedzie dla dzieci organizowanych szczególnych miejsc, zabaw ani animatorów ale jak ktoś zlekceważy czego chcą organizatorzy to trudno tacy ludzie tez sie zdarzają, tyle ze beda wtedy dzieci trzymać na kolanach albo robić aferę u organizatorów i szukać dodatkowych miejsc i krzeseł a wtedy to tylko pogratulować tupetu.
        • nstemi Re: Trochę to nietakt... 11.10.14, 21:38
          Wiesz, wydaje mi się że zanika coś takiego, co nazywa się empatią. Zwłaszcza wśród młodych ludzi, którym często przeszkadza wszystko naokoło. Sąsiad jest palantem, pies to sra..jące bydlę, dzieci to rozwrzeszczane bachory. A w ogóle to wszyscy ludzie są głupi i trzeba mieć w nosie ich fochy, kto by się tymi wszystkimi kretynami dookoła zajmował. W to się wpisuje filozofia NO KIDS.
          Zastanawiam się jak można tak żyć.
          Moje dzieci niejako są częścią mnie, jeśli ktoś mi jasno mówi, ze nie życzy sobie wrzeszczących i upierdliwych bachorów, to nie życzy sobie także mnie . I zakłada też, ze jestem idiotką i nie mam cienia zdrowego rozsądku. Który jednakowoż mam smile Cień przynajmniej.
          Jeśli ktoś mi mówi jasno i dobitnie, ze sorry ale dzieciaki będą przeszkadzać bo to jakaś banda, która rozwali wesele to jest to grubiańskie. Jeśli ktoś mi uprzejmie sugeruje z szacunkiem i sympatią dla mnie i dla moich najbliższych, że dzieciaki to niekoniecznie-nie ma powodu do obrażania się.
          I jeszcze raz zaznaczam-nie zabieram dzieci na wesela i na rozmaite imprezy, bo po prostu mam czasem chęć pobawić się tylko wśród dorosłych. Plus wiem, ze z różnych względów dzieciaki są "nie na miejscu". Bo to nie dla nich imprezy.
          Ale nie cierpię grubiaństwa i braku wyczucia. Właściwie chamstwa.
          Nawiasem mówiąc, dlaczego nie zaprosić tylko bezdzietnych? I po problemie. Po co obrażać ludzi?
          Uważam, że rzecz da się załatwić tylko wymaga to pewnego wysiłku (straszne słowo) i sympatii dla własnych gości. Z drugiej strony po co w takim dniu otaczać się ludźmi, których się nie lubi, i uważa za przygłupów, którzy za pomocą swojego potomstwa zepsują zabawę? Gdzie wyzwolenie i pewność siebie? Nie zapraszać i tyle.
    • rozsadek5 Re: chyba nie chcę dzieci na moim weselu 10.10.14, 21:24
      14,15 latek to też dziecko.
      Na wesele, które jest opłacane od osoby i trzeba odp. czy się przyjdzie, nie zabiera się dzieci.
      Jeśli jest dwudniowe, na drugi dzień jak najbardziej można zabrać ale nie będzie miało swojego miejsca przy stole.
      Tak było jest i będzie.
      Ty chyba w ogóle nie powinnaś mieć dzieci w przyszłości bo zrobisz im krzywdę.