Dodaj do ulubionych

Jeśli nie 38, to co?

16.10.16, 12:07
Wczoraj uczestniczyłam w opisanym potem przez Zwierza Popkulturalnego (nie da się wstawić linka do bloga, bo "wykrywa spam") zjawisku przyrodniczym i się zastanawiam, na ile jest ono powszechne. Dziewczyny o innej niż "modelowa" figurze, też tak miałyście?
Obserwuj wątek
    • kaga9 Re: Jeśli nie 38, to co? 17.10.16, 15:52
      Znalazłam bloga i się porządnie uchichrałam, choć Zwierzowi współczuję przeżyć, ale i gratuluję nabytkusmile

      Co do meritum, to moja noga w salonie żadnym nie postała, bo nie chciałam białej sukni (ani ecru, śmietankowej, waniliowej, kokosowej...), a i fanką ślubnych nie jestem. Niemniej, za mąż wychodząc, reprezentowałam całkiem proporcjonalne 38 za wyjątkiem górnego obwodu i głowę dam, że z tego względu przechodziłabym podobne hece, co Zwierz. Bo w sumie przechodziłam, tylko w "normalnych" sklepach.
    • kaga9 SPAM, nie warto 19.10.16, 14:10
      Nie ma potrzeby "odbijać od tematu". Ze spamerskiej reklamy nikt normalny nie skorzysta. W dodatku wklejanie jej do wątku niezwiązanego z tematem pokazuje, jak szanujecie klientów i dbacie o jakość.
    • anka_z_lasu Re: Jeśli nie 38, to co? 21.10.16, 18:20
      Tak, miałyście, potwierdzacie zjawisko.
      Szukając sukni ślubnej nosiłam rozmiar 40/42, bliżej 42. Z tym, że ja i tak nie miałam wielkich nadziei na znalezienie sukni w salonie bo chciałam długość mniej więcej do kolan/za kolano, czyli odpadało mi jakieś 90% asortymentu. Gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, że trochę tych sukien mierzyłam, czyli jakieś 42 musiały w tych salonach być. Jeden model nawet spięto mi z tyłu, bo był większy niż ja. Ale faktem jest że wielu modeli zmierzyć nie mogłam bo w salonach był tylko jeden egzemplarz w sztandarowym 38.
      Przymierzywszy trochę różnych fasonów i sprawdziwszy co pasuje mojej figury z ulgą położyłam krzyżyk na salonach i uszyłam suknię na miarę u krawcowej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka